O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

środa, 20 kwietnia 2016

20 IV, wybierać trzeba

Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. (J 12,44-50)

Te słowa w Ewangelii Janowej Jezus wypowiada chwilę przed wejściem w swoją Paschę (przed wydarzeniem Wieczernika).
W drodze za Nim dochodzimy do momentów, kiedy trzeba na nowo podejmować decyzje: wybierać Jezusa czy własne rozwiązania. Droga Jezusa, oświetlona Paschą otwiera się codziennie przed nami (przede mną), nie pozostaniemy w ciemności, jeśli nią pójdziemy, więcej, ona doprowadzi do Ojca. Ale można też inaczej, można iść w ciemności własnego egoizmu, z poczuciem stanowienia i władzy, ale w tej ciemności oświetlonej reflektorami pychy oślepnie człowiek szybciej niż sobie zda o tym sprawę...
Na drodze Paschy Jezusa nie bywa łatwo, bo nadszarpnięte w raju przez Nieprzyjaciela zaufanie Ojcu, robi swoje: opóźnia szybkość reakcji miłości i posłuszeństwa.
Baranku, pociągaj, powołuj, rozpalaj, byśmy nie tylko szli za Tobą, ale biegli z radością i wdzięcznością.

3 komentarze:

  1. Jak na mój gust za dużo paschy, za mało miłosierdzia. "Akcent" padł wczoraj, dziś zapachniało paschą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, On sam nikogo nie osądza, to tylko przemożna siła Światła (prawdy) ma taką właściwość :)

      Usuń
  2. W odpowiedzi na pierwszy komentarz (cytuję o. Łusiaka SJ): "Niestety, często wykazujemy chęć bycia "większymi" od Pana Jezusa. Chcemy mniej cierpieć; nie chcemy służyć, ale raczej by nam służono; chcemy by ludzie nas szanowali, podczas gdy Jezus tak często spotyka się z brakiem szacunku. To co trudne, także niewierność bliskich osób, wpisane jest w życie Jezusa i w nasze życie. Od tego nie uciekniemy. Warto to uznać, bo oczekiwania zupełnie nie dopasowane do rzeczywistości bywają źródłem kolejnych poważnych cierpień, ale tym razem zupełnie niepotrzebnych.
    Pamiętajmy: sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał".

    OdpowiedzUsuń