środa, 13 maja 2020

13 V, wdzięczność

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. (J 15,1-8)

Dziś był dzień w klimacie Maryi. Nie byłam w życiu w Fatimie, ale jakoś ta Maryja pojawia się często na mojej drodze. Mam dużo wdzięczności do Niej.
Jakoś z Nią jestem pewna, że w tym krzewie winnym jesteśmy i że Ojciec go uprawia.

wtorek, 12 maja 2020

12 V, dają - brać

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.  (J 14,27-31a)

Cóż, tyle tylko dziś napiszę: Pan daje, trzeba brać.
Siedziałam na adoracji i brałam. Otwierałam się na pokój Chrystusowy.

poniedziałek, 11 maja 2020

11 V, mieszkanie we mnie czyń

Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?”. W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać... (J 14,21-26)

Tego objawienia potrzebuję dnia każdego.
Przyjdź Panie, mieszkanie swoje we mnie czyń, bądź w nim gospodarzem, nie gościem.

Dziś ktoś mi uświadomił, że Jezus Zmartwychwstały nie ukazuje się tym, co Go skazali, którzy nie słuchali Jego nauki, nie byli Jego uczniami. Zmartwychwstały objawia się swoim uczniom. Nie objawia się Herodowi czy arcykapłanom i faryzeuszom, nie straszy ich swoim Życiem, zostawia im przestrzeń do nawrócenia. Przerywa ciąg logiki zemsty. Zmartwychwstanie jest logiką przebaczenia!
Ile we mnie przebaczenia, ile we mnie przerwania logiki zemsty czy swojej racji, tyle we mnie życia Zmartwychwstałego.

niedziela, 10 maja 2020

10 V, moje oparcie

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele... (J 14,1-12)

Dużo światła i konkretu działania przyniosło mi dziś Słowo Boga. Podzielę się tutaj jakąś cząstką. Pierwszym ważnym Słowem Jezusa było wezwanie, by nie było zamętu w sercu mym (w życiu wewnętrznym mym) - bo od niego zaczyna się dziś Ewangelia. Strzeliło z grubej rury w konkret.
Doświadczyłam ostatnio w sercu zamętu, rozproszenia i szemrania. Może dlatego tak bardzo adekwatne stało mi się dziś to Słowo - odbieram je tak, jakby Obecny zareagował natychmiast. :)
Jestem wdzięczna i pozwalam się Słowu rozgościć.
Drugie czytanie (1 P 2,4-9) mówiąc o żywych kamieniach pomogło mi zrozumieć jak mam uspokoić swoje serce. Inne tłumaczenie Ewangelii mówi "aby wasze serca nie były wstrząśnięte". Kiedy jest jakiś przedmiot wstrząśnięty, wprowadzony w drżenie, to sposobem na zatrzymanie tego procesu drżenia jest m.in. dotknięcie, delikatne dotknięcie. Ono zatrzymuje i uspokaja.
Moje życie wewnętrzne (moje serce) jest cząstką w duchowej świątyni, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. Mam(y) sposób wyprowadzania serca z trwogi, z zamętu, z zamieszania - to zbliżenie się do Żyjącego Kamienia, do Jezusa Chrystusa.
Wdzięczna jestem za Eucharystię dzisiejszą. Moje dotknięcie.

Fot. Wstawiam to zdjęcie z życzliwą prowokacją. Zrobiłam je kiedyś na dworcu w Warszawie. Zastanowiło mnie, że picie kawy może być aż tak ważną czynnością, że świat zaczeka :). Rozumiem żarty i rozumiem reklamę :). Jednak dało mi to do myślenia, czy w moim życiu jest taka czynność (jak w tym wypadku picie kawy), że świat zaczeka? ...
Dla mnie jest to liturgia.

piątek, 8 maja 2020

Witoldowie urodziny

Urodziny 58. o. Witold świętuje tam, gdzie jest świętowanie stałe. Ja z poślizgiem piszę, tak bywało i za życia na tym świecie. Cieszę się, ze są zdjęcia i filmy, ze mogę sobie Witolda przybliżyć. Jest w sercu, jest w pamięci, jest w modlitwie. Tęskno mi za nim, ale nade wszystko wdzięczna jestem Bogu, ze dał mi go na początek mojej drogi świadomej odpowiedzi na powolanie. Wdzięczna jestem za jego uśmiech, za obecność, za modlitwę, za przyjaźń, za wierność.
Fot. z września roku 1993.

środa, 6 maja 2020

6 V, wchodzę

Ja jestem drogą, prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. (J 14,6-14)

Przekład dosłowny używa mianownika: droga, prawda i życie. Może w kwestii języka niewiele to się różni, ale mnie osobiście właśnie te rzeczy w mianowniku bardzo poruszyły. Nie umiem o tym pisać, ale mam doświadczenie jakiejś otwartej bramy... i zaproszenia.  Wchodzę.
Moja relacja z Jezusem, głębia tej relacji, jest współrzędną mojej bliskości z Ojcem.
I wiem, że zawdzięczam wszystko Jezusowi, który JEST w moim życiu i domaga się tej relacji.

niedziela, 3 maja 2020

3 V, odświeża moją duszę

Moim częstym działaniem komputerowym jest klikanie na okienko "odśwież". Myślę, że wiecie o co chodzi. :)
Jeśli tego nie uczynię co jakiś czas, to nie zobaczę aktualności, ani nie zobaczę poczty, która przychodzi itp...
Po lekturze dzisiejszych czytań z niedzieli Dobrego Pasterza, zatrzymałam się w modlitwie na Psalmie 23. A modliłam się słowem, które stało się "moim":
... odświeża moją duszę... Ps 23,3
W Biblii, którą rano wzięłam do ręki, było właśnie takie tłumaczenie, a nie to znane mi do lat - "orzeźwia".
Modlę się dziś o odświeżenie mojej duszy. Modlę się, bym nie żyła "starocią przyzwyczajeń", bym nie żyła "starocią urazów", bym nie żyła jakimś zacietrzewieniem, czy zablokowaniem wewnętrznym czy zewnętrznym. Potrzeba mi odświeżenia tej łaski, doświadczenia w sercu, że Pan mi zastawia stół przeobficie, że daje mi życie w obfitości, że nie brak mi niczego.
Ta komputerowa funkcja "odśwież" i użycie tegoż słowa przez tłumacza Biblii, w moim przypadku zadziałało symbalein - takim zestawieniem w sercu przez Ducha Świętego, że zbliżyło mnie to do mego Pasterza. Wierzę i wiem, że nie tylko orzeźwia, ale i odświeża On moją duszę. Amen - niech tak mi się dzieje.

P.S. przyszło mi jeszcze do głowy i to, że każde odświeżenie komputerowe mogę od dziś uczynić aktem strzelistym do Pana, by odświeżył moją duszę.

sobota, 2 maja 2020

2 V, Matka i Królowa

Pani, Królowo naszego narodu,
Jesteś od wieków ostoją i mocą
Tych, którzy w Tobie złożyli nadzieję,
Bogurodzico.

Idziesz przed nami jak obłok świetlany,
Swoją jasnością wskazując nam drogę
Wiary, jedności, pokoju i zgody,
Bogurodzico.

W święta triumfu i w trudzie codziennym
Z Twoją pomocą pragniemy być wierni
Dobrej Nowinie królestwa Bożego,
Bogurodzico.

Ochroń nas, Matko, przed naszą słabością,
Bądź z Twoim ludem, gdy próba nadejdzie,
Uczyń nas wszystkich świątynią Jezusa,
Bogurodzico...
                     (Hymn brewiarzowy z Godz. czytań)

Matka i Królowa. Jeśli Matka, to rodzenie. A więc i ból, i cierpienie, i czas, i nadzieja. Nade wszystko - miłość do dziecka. Najlepiej wzajemna.
Jeśli Królowa, to władza. A więc i troska, i bezpieczeństwo. I co ważne, posłuszeństwo ze strony poddanych, i zaufanie, i lojalność, i też nadzieja.
Maryja dla mnie Matka i Królowa (chciałabym, by każdy Polak i Polka mogli tak powiedzieć). A więc miłość, bliskość i zaufanie. I nadzieja, jeśli tylko otwieram serce posłuszeństwem.