środa, 30 grudnia 2020

30 XII, szczęście Anny

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. (Łk 2, 36-40)

W krótkim czasie kolejny raz słyszę tę Ewangelię, dziś z akcentem na Annę. Frapuje mnie ona, jak i Symeon. Starcy, którzy (przepraszam za wyrażenie) nie zbutwieli. Patrzę dziś na Annę, patrzę i próbuję wypatrzeć tajemnicę jej szczęścia. Bo nie "z tego świata" miała w sobie to szczęście: z pokolenia nieznaczącego w Izraelu, bezdzietna i samotna, nie mająca zabezpieczeń. Obecność Boża przeprowadziła ją przez doświadczenia!

W Biblii ważne jest każde słowo. Anna znaczy „łaska u Boga”. Córka Fanuela – to „oblicze Boga”. Z pokolenia Asera oznacza natomiast „dobry los, szczęście”. Anna to postać pełna symboliki i głębi. Jest uosobieniem ludzkości i Kościoła, żyjących w ciemności i pustce. Jest osamotniona. Jak osamotniony jest człowiek tęskniący za Bogiem. Trwaj i wytrwaj – woła dziś do nas Anna w swoim osiemdziesiątym czwartym roku życia. W świątyni, na modlitwie i poście, we dnie i w nocy. Pan przyjdzie. I rozraduje twe serce. I będziesz wielbić Boga. A w tle, po cichu Bóg przypomina nam ustami proroka Izajasza, że „myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami”. (ks. T. Koryciorz)

Fot. szczęście Anny nie jest ani bańką mydlaną, ani kulą śnieżną... W jej sercu uwielbienie i wdzięczność. Bo wierzy w dobre "oblicze Boga", przyjmuje życie jakie jest.

poniedziałek, 28 grudnia 2020

28 XII, jest Życie, pomimo śmierci

... Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”. (Mt 2, 13-18)

To wydarzenie wzbudza we mnie niepokój. Nie umiem sobie wytłumaczyć. To jest miejsce, gdzie biorę wiarę za tarczę, bo inaczej zmiecie mnie moje ludzkie rozumowanie... Już w świętowaniu Bożego Narodzenia wiara paschalna otwiera okno na Życie wieczne.

Dziś w komentarzu usłyszałam w tej perykopie dobrą nowinę o życiu, które jest dla tych, którym życie odebrano, bo Jezus to życie przynosi (ks. Piotr Stawarz).

Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy w jutrzni po czytaniu w responsorium mówiłam: "Święci męczennicy żyją na wieki. Ich nagroda jest u Pana. Żyją na wieki"...

czwartek, 24 grudnia 2020

Życzenia Bożonarodzeniowe jadwiżanek wawelskich 2020

Moja Wspólnotka składa życzenia.
Scenariusza nie było. Było natomiast nagrywanie w studio u znajomych, żeby był podkład pod jasełka parafialno-szkolne. A potem jakoś samo poszło. :)

środa, 23 grudnia 2020

23 XII, z milczenia

... A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga (Łk 1, 57-66)

Zamilknięcie było w pewnym sensie adwentem Zachariasza. Oczekiwał i widział brzemienną Elżbietę, widział narodzenie własnego syna. Milczał. W jego wnętrzu musiało począć się słowo wdzięczności i uwielbienia zamiast słów narzekania i niedowierzania.

Wytrzymać milczenie, które pochodzi od Boga.

wtorek, 22 grudnia 2020

22 XII, szczęście z naszej duszy

Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy... (Łk 1,46-56)

Siedziałam dziś sobie w przychodni czekając na wizytę u lekarza i czytałam lekturkę. Wzięłam z domu coś "lekkiego", żeby umilić sobie czas oczekiwania. Fragmentem się dzielę:

"...Im głębiej spojrzymy w nasze wnętrza, im mniej będziemy uzależniać nasze szczęście od innych rzeczy i osób, tym silniejsze będzie nasze doświadczenie sensu i celu życia." (J Powell SJ)

poniedziałek, 21 grudnia 2020

21 XII, pewna realna wymiana

"...Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie...". (Łk 1,39-45) 

Dzisiaj Słowo "dopadło" mnie w drodze, będącą za kierownicą, w korku krakowskim. Auto stało się małą świątynią spotkania z Obecnym. Intymność spotkania zachowam w pamięci, a zapiszę, dzieląc się, pewnym wnioskiem:

Maryja idzie do Elżbiety w pewnym doświadczeniu niekompatybilności (po ludzku rozumianej). Wewnątrz nosi już Dzieciątko, dar Boga, a zewnętrznie jest przez prawo osądzona (to będzie męczyło Józefa). We wnętrzu świętość, na zewnątrz osąd. Maryja jest gotowa na ocenę negatywną, na wytykanie palcami, na osąd ludzki. Na szczęście ma doświadczenie pozdrowienia Elżbiety!

W swoim życiu mam doświadczenie podobne, kiedy ktoś oceniał mnie i osądzał negatywnie, a miałam wewnątrz łaskę Bożego prowadzenia.

Ale, uwaga! - mam też w życiu doświadczenie inne, kiedy zewnętrznie oceniano mnie pozytywnie i zachwycano się moim działaniem, a ja wiedziałam (albo nie), że wewnątrz jest smród pozoru...

Boże Narodzenie -> cudowna wymiana. Pan zabiera moją zewnętrzność, by uzdrowić moje wnętrze. Maryja wchodzi w sytuację osądu, by osąd mnie spotykający był dla mnie do udźwignięcia.

niedziela, 20 grudnia 2020

20 XII, dar z siebie

Bóg posłał anioła Gabriela 
do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy... Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego». 1,26-38

W wydarzeniu Zwiastowania Maryja wyraża potrójną zgodę: wobec anioła, wobec Boga oraz wobec samej siebie. (Adrienne von Speyr)

I ten akt przyzwolenia odtąd w każdej sytuacji i w każdej decyzji Maryi będzie stanowić podstawę Jej egzystencji.

Dla mnie jest to ogromne światło na życie ślubami rad ewangelicznych.

sobota, 19 grudnia 2020

19 XII, nie poznam wszystkiego

... Na to rzekł Zachariasz do Anioła: «Po czym to poznam? Bo sam jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku». Odpowiedział mu Anioł: «Ja jestem Gabriel, stojący przed Bogiem. I zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę radosną nowinę. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie»... (Łk 1, 5-25)

"Po czym to poznam?" - widzę Zachariasza, który chce wiedzieć, chce panować nad tajemnicą. Ileż też we mnie takiej chęci kontrolowania Boga i człowieka... Chcę wiedzieć "jak", "dlaczego", "kiedy"... Chcę reżyserować rzeczywistość. A jednak nie moja to działka! Nie jestem jak Bóg. 

Dziś wpadła mi w ręce mała książeczka z myślami Janusza Korczaka, może tylko dla tej jednej myśli:

"Opanowane tajemnice kreślimy jako obiektywne formuły matematyczne, inne, wobec których stoimy bezradnie, płoszą nas i gniewają. Pożar, powódź, grad są katastrofą, ale tylko w ocenie szkód, które przynoszą; więc organizujemy straż ogniową, budujemy tamy, asekurujemy, bronimy. Do wiosen i jesieni przystosowaliśmy się. Z człowiekiem walczymy bezskutecznie, bo nie znając go nie umiemy zharmonizować z nim życia". (J. Korczak)

Dla mnie to jest ważne dopowiedzenie do moich refleksji osobistych, gdy chodzi o relację z Bogiem i z człowiekiem.

piątek, 18 grudnia 2020

18 XII, męskie decyzje

...Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie... (Mt 1,18-24)

Ostatnio medytowałam tę Ewangelię w odniesieniu do księgi Rodzaju. I miałam takie wnioski: 

Tu mąż Józef i kobieta Maryja. Tam mąż Adam i kobieta Ewa. Kobiety rozmawiają z kimś, kto je "zaczepia" -> Ewa z diabłem - aniołem ciemności, Maryja z Gabrielem - aniołem światłości.

A mężowie? Jeden (Adam) w rozmowie z Bogiem "odrzuca" Ewę, zwala winę na nią. Drugi (Józef) nie chce narazić Maryi na zniesławienie. Ostatecznie Ją przyjmuje.

Jak dużo od mężczyzn zależy! Modlę się do św. Józefa za Was, mężczyźni.

czwartek, 17 grudnia 2020

17 XII, w ludzkiej historii

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba... Mt 1,1n

Słyszymy dziś długą ludzką historię Jezusa, Jego przodków, których nie wyrzeka się, skoro pozwala i lubi nazywać się "synem Dawida".

Ludzka historia i Boże życie w niej...

Zbliża się Boże Narodzenie. Od dziś w liturgii słyszymy wielkie antyfony na "O", wołają one o przyjście Mesjasza. Treść ich jest zaczerpnięta z ksiąg Starego Testamentu: O Sapientia (Mądrości); O Adonai (Panie); O radix (Korzeniu); O clavis (Kluczu Dawida); O oriens (Wschodzie); O rex (Królu); O Emmanuel. Pierwsze litery tych antyfon, poczynając od ostatniej do pierwszej, tworzą zawołanie: "ero cras" - jutro przybędę.

W ludzkiej historii jest Boże życie, a jak wygląda Boże życie w mojej (twojej) historii? To pytanie nie tyle retoryczne, co jest zaproszeniem do modlitwy osobistej w tym temacie. Znajdź ślady Boże w swojej historii, w historii swojej rodziny.

wtorek, 15 grudnia 2020

15 XII, zawołaj, biedaku

Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga... So 3,1n

Zatrzymało mnie dzisiejsze "biada". Widzę też, że jest ono konsekwencją pewnych wyborów:
- niesłuchania i przez to nie przyjęcia Słowa i ostrzeżenia
- nieufania i przez to nie przybliżania się do swego Boga. 
Może dlatego Zły tak często odciąga nas od słuchania Słowa, jak też jego sztuczką jest zasiewanie wątpliwości w sferę zaufania.
Chcę być jak ten biedak z psalmu responsoryjnego:
Biedak zawołał i Pan go wysłuchał (Ps 34).
Przynoszę więc Panu swoją słabość, wołam Go, obiecał, że wysłucha...

poniedziałek, 14 grudnia 2020

14 XII, popatrzeć głębiej

Ten fragment z księgi Liczb, dziś czytany w liturgii, już dawno mnie wzruszał. Słyszymy w nim proroctwo kogoś nieprzychylnego Izraelowi, widzącego, który nie jest z ludu wybranego. Miał przeklinać, by osłabić Izraela. Ale ponieważ jest uczciwy, Pan daje mu dostrzec więcej: "Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: Wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło" (Lb 24,17a).

Widząc w świetle podarowanym, Balaam nie może inaczej, jak w zachwycie powiedzieć: "Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu...". Lb 24,2

Poddaję dziś duchowemu prowadzeniu św. Jana od Krzyża i chcę popatrzeć na swą duszę głębiej. Nie tylko popatrzeć, ale zejść tam i spotkać Obecnego:

"Duszo, czegóż więc więcej pragniesz? 
Czego jeszcze szukasz poza sobą, 
skoro w sobie samej masz swe bogactwa, 
swe rozkosze, swe nasycenie, swe królestwo, 
to znaczy swego Oblubieńca, którego pragniesz i szukasz? 
Wesel się i raduj w wewnętrznym skupieniu razem z Nim, masz Go bowiem blisko (…) 
I nie szukaj Go poza sobą, bo zejdziesz na manowce i zmęczysz się, 
a nigdzie indziej Go nie odnajdziesz i nie nacieszysz się Nim. 
Lecz jedno wiedzieć musisz, że choć jest wewnątrz Ciebie, pozostaje ukryty". (św. Jan od Krzyża, Pieśń duchowa)

niedziela, 13 grudnia 2020

13 XII, przyjąć świadectwo człowieka

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości... J 1,6n

Wiele ludzi pojawia się w moim życiu. Nie zawsze patrzę na nich, jako na ludzi posłanych przez Boga. A przecież każdy coś wnosi w moje życie i coś ze mnie wydobywa...

Sama też jestem posłana. O czym świadczy moje życie?

sobota, 12 grudnia 2020

12 XII, ogień

Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. (Syr 48,1)

Ogień, słowo, światło. 

Rano dziś z młodymi siostrami byłam na roratach u dominikanów. Lubię tę Mszę w ciemności u nich, tylko świece w rękach młodych ludzi. Mały ogień, z którym można zrobić wszystko. Zgasić, zapalić. Co zrobisz?

Światło wiary, mały ogień dany nam na chrzcie, niesiemy przez życie. Można go zniszczyć, zgasić. Można rozpalić. 

Fot. jutrznia w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Choć w podziemiach, jednak roznieca ogień wiary :)

piątek, 11 grudnia 2020

11 XII, w Jego ręku

Ja, Pan, twój Bóg, ująłem twą prawicę, mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą». Iz 41,13

Czytam to zdanie kilka razy i myślę sobie, że nie tylko oczy moje są słabe (patrz posty wcześniejsze), ale i uszy. Zadaję sobie pytanie, dlaczego treść tego zdania nie mieszka w moim sercu jako fundament czynów, postaw, fundament zaufania.

Chcę przyjmować łaskę Pana każdego dnia w liturgii, bo ON tam jest Obecny. Chcę i będę się starać przez przypominanie Jego słów, być w Jego ręku. 

czwartek, 10 grudnia 2020

10 XII, większy mniejszy?

... Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on... (Mt 11, 11-15)

Większy - mniejszy, mniejszy - większy...
Jak oceniam ludzi? Kto dla mnie jest większy, kto mniejszy? Dlaczego w moich oczach ktoś jest większy? A ktoś mniejszy? 
Ciekawe pytania! A może jeszcze ciekawsze odpowiedzi. Mogą podprowadzić do nawrócenia.

Chyba wrócę do tych "okularów" z poprzedniego postu... :)

środa, 9 grudnia 2020

9 XII, nie zapominaj

Błogosław, duszo moja, Pana, 
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana 
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach. Ps 103

Będąc w jednym jarzmie z Jezusem, do którego Pan dziś (Mt 11, 28-30) nas zaprasza, można w każdej sytuacji chwalić Pana. W każdej.
Czemu tak szybko zapominam o dobrodziejstwach? Nie widzę, że wszystko jest łaską? Nie patrzę Jego oczami, Jego sercem.

Fot. Może więc trzeba zmienić okulary ;-)

wtorek, 8 grudnia 2020

8 XII, z perspektywy DARU

Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.
Ps 98 (z dzisiejszego Psalmu responsoryjnego)

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Zaistniała jako embrion, jako komórka i z maleńkiego ziarenka rozrosła się w DOM dla Boga. 
Bardzo lubię to Maryjne święto, bo jest takie ciche, małe, a mające w perspektywie DOM dla Boga.

Chaire kecharitomene, ho Kyrios meta Su - tak zwraca się do Maryi Anioł - PEŁNA ŁASKI.
Nam też Bóg łask nie skąpi, tylko nasza pojemność jest ograniczona, my przyjmujemy "łaskę po łasce". Obyśmy przyjmowali!

Dziś udrażniam drogę łasce poprzez mały myk:
próbuję patrzeć na ten konkretny dzień w perspektywie DARU, tak od rana próbuję dostrzegać małe i większe obdarowania... :)
Maryja Niepokalana - Pełna Łaski - cała OBDAROWANA.

poniedziałek, 7 grudnia 2020

7 XII, czego słuchasz?

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: 
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie 
dla tych, którzy Mu cześć oddają, 
i chwała zamieszka w naszej ziemi. Ps 85

Już wczoraj ten psalm pojawił się w liturgii. Dla mnie niesie on ważne przesłanie, z zadaniem, by rzeczywiście słuchać tego, co Pan Bóg mówi.
Bo wiele słów słyszę wokół, słyszę w sobie, sama mówię... nie wszystkie są równie ważne, nie wszystkie niosą prawdę i życie, nie wszystkie są drogą miłości.
Słowo Boga niesie pokój, z nim idzie Jego zbawienie, co dało się zauważyć w wydarzeniu dzisiejszej Ewangelii - uzdrowienie duszy i ciała dzięki wypowiedzianemu Słowo Jezusa (Łk 5, 17-26).

niedziela, 6 grudnia 2020

6 XII, spowiedź jest łaską

Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego... Mk 1,1-8

Początek = arche. Odwołuje mnie do Rdz "na początku Bóg stworzył....". I powtarzał wciąż narrator, że "było dobre".
Ewangelia = dobra nowina. Bóg wychodzi do nas z dobrą nowiną. U progu każdej naszej historii jest dobra nowina. A skoro wszczepieni jesteśmy w Chrystusa przez chrzest, to jesteśmy niejako wewnątrz tej dobrej nowiny. Czy rozumiemy, co to znaczy? ... może i dobrze, że nie rozumiemy, bo zawrotu głowy z zachwytu można dostać.
A serio, to widzę jedno rozwiązanie, czy nawet zadanie - mam głosić Ewangelię. Całą sobą, skoro w niej jakoś zamieszkuję.

I jeszcze jedno. Chodzi o sprawę przygotowania drogi Panu. Jan Chrziciel wzywa do wyznawania grzechów. Onże, pokaże na Jezusa jako na Baranka Bożego, który gładzi, który niesie grzech świata. Miałam dziś taki obraz z codzienności: jedzie śmieciarka i zabiera wystawione śmieci. Śmieci niewystawionych nie zabierze. Analogia prymitywna, ale coś wnosi: nie wyznanych, nie wypowiedzianych grzechów Baranek nie zabierze, nie weźmie na siebie, bo nic na siłę...
Spowiedź jest łaską. Korzystajmy z niej!

sobota, 5 grudnia 2020

5 XII, ulitujmy się

...A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza... Mt 9,35n

Pierwsza sprawa taka, że takie tłumy są w moim wnętrzu (i twoim). Wiele spraw porzuconych, wiele doświadczeń znękanych i wiele w nas kawałków rozdartych, niebędących w jedności i niemających pasterza... 

Ulitujmy się wraz z Jezusem nad naszym własnym sercem. I pozwólmy Mu działać.

A doświadczywszy miłosierdzia, idźmy posłani do owiec Izraela - i od tych najbliższych zacznijmy, niosąc im miłość. 

piątek, 4 grudnia 2020

4 XII, przystąpić do Jezusa

Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego... (Mt 9, 27-31)

Dopiero przy wieczornym rachunku sumienia poskładałam pewne fakty. Dziś dwóch niewidomych do Jezusa, a ja z s. Wiktorią do optyka. :) Ale to było tak, jak do Jezusa... w sensie, że doświadczyłyśmy wiele dobrego.

Wdzięczność. 

czwartek, 3 grudnia 2020

3 XII, tylko nie buduj domu na piasku

Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom, i runął, a upadek jego był wielki... (Mt 7, 21. 24-27)

Na modlitwie przyszła mi dziś w pamięci pewna osoba, którą chciałam poznać bliżej. Ważne też było w tym poznaniu, czy ona jest osobą wierzącą. Nie zadałam jej tego pytania. 

A dziś pomyślałam sobie, że sama odpowiedź niewiele daje... Bo wiele osób mówi, że wierzy, a rozumie przez to relację faktu istnienia Boga (najczęściej rozumową, nie egzystencjalną), do Bożych przykazań. Ale niestety często nie ma tam relacji do Osoby, nie ma więzi z tym, który nas miłuje. I wówczas niestety, może się zdarzyć to, że wszystko to jest domkiem na piasku...

Co robić? Werset przed Alleluja podpowiada: "Szukajcie Pana, gdy można Go znaleźć, wzywajcie Go, gdy jest blisko".

środa, 2 grudnia 2020

2 XII, wielbić i ufać

...Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. i wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają, co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze»...(Mt 15, 29-37)

Dwie rzeczy mnie dziś zatrzymały w Słowie: 
1) zdumienie przeradzające się w wielbienie - chciałabym, żeby we mnie tak to się przeradzało.
2) troska Jezusa o pokarm dla ludzi.
Wielbić Boga i ufać, tyle mi zostaje :)

Fot. z jakiejś pielgrzymki z postulatem z ub. - Kalwaria Pacławska

wtorek, 1 grudnia 2020

1 XII, im prostsze serce...

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (Łk 10, 21-24).

Dobrze, że czasem ktoś upomni się o słowo na blogu. :) Dziękuję!
Prowadziłam ostatnio sesję rekolekcyjną - trzy wieczory - Lectio Divina dla wilniuków. Oczywiście online. 
Jedną "perełką" się podzielę. Modliliśmy się fragmentem J 1,35-42. Zatrzymało mnie słowo "przechodzący" Jezus. Jezus, który "krąży, obchodzi, przechodzi...", nie wiemy skąd i dokąd. A Jan Chrzciciel w tej perykopie stoi w jednym miejscu. 
W tym "krążącym" Jezusie zobaczyłam sens roku liturgicznego, który co roku wracając z tajemnicami zbawczymi jakby krążył wokół nas, wokół mnie.
Już kiedyś Pius XII mówił, że rok liturgiczny to sam Jezus Chrystus w swoich tajemnicach, idący drogą wielkiego miłosierdzia swego do nas.
Tak więc z wdzięcznością wchodzę na ścieżki liturgii i cieszę się, że znowu Kościół ukazuje mi Baranka Bożego.

A dziś cieszę się z prostoty. Im prostsze moje serce, tym więcej w nim Boga.

poniedziałek, 23 listopada 2020

23 XI, On się nie cofnie

...Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.  (Łk 21, 1-4)

Dziś św. Augustyn mi skomentował:

Nie obawiaj się -
On się nie cofnie, abyś nie upadł.
Rzuć się z całą ufnością,
On przygarnie cię
i uleczy.
(Wyznania VIII,11)

Fot. na Wawelu 21 XI 2020 - śluby mojej współsiostry.

niedziela, 22 listopada 2020

22 XI, przyjdź Królestwo Twoje

«Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku» – mówi Pan Bóg. (Ez 34, 11-12. 15-17)

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata kończąc rok liturgiczny niesie z sobą światło nadziei. Czas pandemii, który zatrzymał cały świat, który pomieszał szyki wielu planom wielkich ludzi i małych, stawia pytania o prawdziwą władzę. Człowiek musi dziś stanąć w pokorze, doświadczając swej niemocy w wielu obszarach. 

Ten zewnętrzny rys obecnej w świecie niepewności i braku panowania nad nią, odsyła mnie jednak bardziej do serca mego. Odsyła mnie do świata duchowego. Tutaj też są przestrzenie, nad którymi nie panuję, tutaj też są momenty, których nie rozumiem... Tutaj też doświadczam bezsilności i niemocy, i wirusa, który sieje zniszczenie.

Pierwsze czytanie przynosi z sobą balsam na tę ranę. Cieszę się, że Pan sam bierze sprawę [też sprawę mego serca] w swoje ręce. To dobry moment dać się Mu odnaleźć, dać się poprowadzić. Wreszcie zająć swoje rzeczywiste miejsce - miejsce tego, który przyjmuje Miłosierdzie. Modlę się tym czytaniem oraz Psalmem 23, które streszczają mi się w wołaniu: "przyjdź Królestwo Twoje, Panie".

Sąd z uczynków miłości (Mt 25,31-46) i zdziwienie owych ludzi, pokazują mi, że głębia serca miłującego (dającego), innymi słowy - motywacja serca - jest czymś tak autentycznym, że nie da się jej podrobić, że nie działa ona na pokaz, że jest możliwa w każdych warunkach, że nie zależy od opinii ludzkiej i że ... będzie wydobyta kiedyś przez "Widzącego w ukryciu" (por. Mt 6,18).

Modlę się dziś prosto: "przyjdź Królestwo Twoje do serca mego". Amen.

poniedziałek, 16 listopada 2020

16 XI, Matka Miłosierdzia

Błogosławiona między niewiastami,
Panno, co w Ostrej świecisz jasno Bramie,
Ty jesteś dla nas Matką Miłosierdzia,
W której na zawsze Miłość zamieszkała.

Głowę Twą wieńczy światło gwiazd dwunastu,
Ściele się księżyc pod Twój Obraz święty,
Ręce złożyłaś pełna zadumania,
W sercu piastując Bożą tajemnicę.

Wspomnij, Maryjo, na samotność własną,
Duszę przeszytą mieczem przepowiedni,
Kiedy pod krzyżem stałaś pełna bólu,
Syn zaś umierał dla zbawienia świata.

Zejdź, Miłosierna, z wysokiego tronu,
Który się wznosi nad pielgrzymią drogą;
Użal się nędzy i niedoli naszej,
Obu narodom daj braterską jedność.

Prowadź nas, Pani, do Twojego Syna,
Naucz Mu służyć wiernie aż do końca;
Jemu i Ojcu z Duchem pocieszenia
Chwała niech będzie teraz i na wieki. Amen. (Hymn z jutrzni)

Wspomnienie Matki Miłosierdzia, niewielu może w Polsce czci Maryję w tym obrazie wileńskim, ale skoro Mickiewicz Ją uwiecznił w swoim utworze, to może warto :).
W Wilnie trwa przez cały tydzień odpust tzw. "Opieki Matki Miłosierdzia", można online Maryję nawiedzić: pod tym linkiem bezpośrednia transmisja.

niedziela, 15 listopada 2020

15 XI, daje swoje

Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swoje. [...] Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, wykopawszy w ziemi dół, ukrył pieniądze swego pana... Mt 25, 14-30

Ten, kto daje, Bóg, powierza mi swoje dobro! Bardzo mnie ten fakt poruszył. I zadałam sobie pytanie, kiedy przed laty składałam śluby, to co się dokonało? On dał mi swoje życie - Jego sposób miłowania, życia, poprzez dar rad ewangelicznych. Daje mi dziś (i codziennie) swoje Ciało. Ufa mi, jak tej niewieście z I czytania... Rozłożyło mnie to na łopatki... Pan Jezus dał mi siebie, swój sposób życia, bym w czasie Jego "nieobecności", zanim wróci w paruzji, zarządzała Jego miłością, Jego miłością we mnie. 

Bo chodzi o miłość. Owszem w przypowieści chodzi o pieniądze. Pieniądze się wydaje i pomnaża. A to, co jest Pana, to jest miłość, bo św. Jan powie: "Bóg jest miłością". Miłość się rozdaje i przy tym pomnaża.

I jeszcze coś, co mnie zatrzymało, to trzeci sługa, który kopie dół. Czasem mówimy: "mam dziś doła". Jakoś mi się to skojarzyło i połączyło, i zastanowiło...

I jeszcze coś. Zrodziło się we mnie pytanie: Jakby dziś wrócił Pan mój ze swej podróży, w której kategorii sług bym się znalazła? Próbuje szukać pomnożenia Jego darów..., ale wiem, że czasem też doła kopię... 

Chciałabym i o to się modlę (z zuchwałością dziecka) z nadzieją, by mój Pan ucieszył się mną, by mógł o mnie powiedzieć przy końcu moich dni: Serce Moje jej ufa, na zyskach Mi nie zbywa; nie czyni Mi źle, ale dobrze przez wszystkie dni życia (por. Prz 31,10n).

piątek, 13 listopada 2020

13 XI, abyśmy się miłowali

Wybrana Pani, ucieszyłem się bardzo, że znalazłem wśród twych dzieci takie, które postępują według prawdy, zgodnie z przykazaniem, jakie otrzymaliśmy od Ojca. A teraz proszę cię, Pani, abyśmy się wzajemnie miłowali (2 J 4-9).


Eklekte Kyria (wybrana, umiłowana Pani) - brzmi to urzekająco. :)

Gdy wiem, że mnie ktoś kocha, kiedy doświadczam ludzkiej życzliwości, to wpływa na mnie, na mój sposób przyjęcia siebie samej, na mój sposób reagowania. Miłość ma w sobie to coś, co niesie w sobie rozwój życia.

W Liście św. Jan prosi o wzajemną miłość. Miłość pasterza do Kościoła i miłość Kościoła do pasterza. Owszem, widzę, że za pasterzem kryje się Pasterz. Tym bardziej to dotyka. 

Gdy uświadamiam to sobie (wybrana, umiłowana Pani :), to dokopuję się do źródła we mnie założonego i czuję, że ... żyję, bo kochana jestem przez Pasterza i próbuję kochać, jak potrafię.

czwartek, 12 listopada 2020

12 XI, jest pośród nas

„Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: «Oto tu jest» albo: «tam». Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was” (Łk 17,20-25).

To zapewnienie Jezusa o obecności Królestwa Bożego pośród nas jest dobrą nowiną. Zwłaszcza w czasie obecnym, zwłaszcza w czasie pandemii i obostrzeń z nią związanych, zwłaszcza w czasie, kiedy padają autorytety kościelne. Jezus (On jest Królestwem) jest pośród nas, jest "wewnątrz". Jest ze swoim Duchem, jest w relacji z Ojcem. ONI są pośród nas i więcej, są dla nas dostępni... Pytanie czy szukam ICH tu i teraz?

środa, 11 listopada 2020

11 XI, z łaski

... usprawiedliwieni Jego łaską.. (Tt 3,1-7)

Zgrało mi to słowo w sercu mocno. Zwłaszcza, że ciut wyżej wypomniało różne rzeczy: "Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim".

Nie mamy (nie mam) czym się chlubić. Wszystko jest łaską. To kim jestem dziś, jest z miłosierdzia Bożego. Łaska usprawiedliwia i dziś. Odczytuję to w tym, że mimo moich słabości i mimo niewdzięczności, przychodzi łaska następna i następna...

niedziela, 8 listopada 2020

8 XI, jest przy mnie

Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją [mądrość] bowiem siedzącą u drzwi swoich (Mdr 6,12–16).

Bardzo mnie urzekł ten obraz siedzącej u drzwi postaci. Nie jestem sama. Jest ktoś, kto czuwa przy mnie, kto chce mi pomóc, kto chce mi służyć, kto chce mnie prowadzić.

I w tym duchu czytam ewangelię (Mt 25,1–13) o pannach mądrych i głupich. Jeśli wychodzę na przeciw Oblubieńca, to spotykam u drzwi moją przyjaciółkę - mądrość. I czy ją zauważę, czy jej posłucham, czy wezmę naczynie z oliwą, a nie tylko samą lampę... to zależy też ode mnie.

W środku nocy rozlega się wołanie, że Oblubieniec nadchodzi. On robi krok w moją stronę, ale i ja mam zrobić krok w Jego stronę. Mam zrobić ten krok, kiedy jeszcze jest ciemno, mam go zrobić w zaufaniu "słowu". I to jest piękne, kiedy idąc tylko ze światłem wiary, w ciemności zmysłów, ma się nadzieję na spotkanie.

I ostatnia rzecz, to Osoba, która przychodzi i na którą się czeka. Obraz Oblubieńca jest nieprzypadkowy. Przychodzi Ten, który kocha duszę moją!!! (i Twoją :)

czwartek, 5 listopada 2020

5 XI, szukaj i nie przestawaj

Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. (Flp 3,3-8a)

Bardzo mnie ujmuje św. Paweł w tym swoim wyznaniu. Strata - zysk, jasno stawia sprawę. Jak cieńko wyglądają przy nim moje niektóre osiągnięcia i przekonania...

Jednak póki żyję, mogę o wartość najwyższą się ubiegać, mogę zaryzykować wszystko i postawić na cel poznania Chrystusa Jezusa. Oby, Pana mojego! 

Nie habit czyni mnicha, powiadali mądrzy. :) Trzeba (i chcę to robić) zejść na dno swego serca, by tam, właśnie tam, odnajdywać mego Pana - Jezusa Chrystusa - Baranka i Pasterza.

poniedziałek, 2 listopada 2020

2 XI, bliscy po tamtej stronie

W krainie życia ujrzę dobroć Boga! (ref. psalmu responsoryjnego)

Usłysz, o Panie, kiedy głośno wołam, *
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie.
Będę szukał oblicza Twego, Panie. *
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy. (Ps 27)

Modlitwa za zmarłych, to coś więcej niż modlitwa... Nie umiem tego wyrazić, ale chodzi o spotkanie, które karmi nadzieję, ożywia miłość i rodzi się z wiary.

Boże, Ty pragniesz zbawienia ludzi i hojnie udzielasz przebaczenia,  prosimy Cię, abyś za wstawiennictwem Najświętszej Maryi zawsze Dziewicy i wszystkich Świętych * dopuścił naszych zmarłych krewnych, przyjaciół i dobroczyńców do udziału w wiecznej szczęśliwości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

niedziela, 1 listopada 2020

1 XI, święci w Świętym

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty. (1 J 3, 1-3)

Bardzo cieszę się dzisiejszym świętem. Cieszę się perspektywą Świętego. Ciągnie mnie do Niego...

Ostatnio wpadła mi w ręce książeczka niewielka pt. "Wolność wewnętrzna. Moc wiary, nadziei i miłości" Jacques'a Philippe'a. Chyba ją kiedyś już czytałam, bo odnajduję się na jej kartach :). Polecam. I mały cytacik na dziś:

Chrześcijaninem nie jest ten, kto wprowadza w życie taką czy inną praktykę, który dostosowuje się do tej czy innej listy przykazań i obowiązków. Chrześcijaninem jest w pierwszym rzędzie ten, kto wierzy w Boga, który wszystkiego od Niego się spodziewa (nadzieja), który pragnie miłować Go całym sercem i miłować swojego bliźniego.

[...] Nie istnieją już dla człowieka negatywne wydarzenia, lecz tak naprawdę wszystko, co się dzieje na świecie, jest wobec niego służebne i dzieje się z korzyścią dla jego wzrastania w miłości i w stanie dziecięctwa Bożego. Wydarzenia, dobre czy złe okoliczności, zachowanie innych osób nie mogą już więcej oddziaływać na niego negatywnie, od tej pory mogą jedynie działać na rzecz jego prawdziwego dobra, które polega na miłowaniu. Owe uczucie królewskiej wolności, przywilej tych, którzy wiodą życie w ramionach Ojca, jest w taki oto sposób ujęte przez świętego Pawła: wszystko jest wasze. Po czym dodaje: wy zaś Chrystusa, Chrystus Boga (1 Kor 3,23). (Jacques Philippe)

Fot. Taka święta Weronika... z twarzą Jezusa odciśniętą w ... sercu. 

piątek, 30 października 2020

30 X, potrzeba Miłosierdzia

Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. (Ef 2, 13-16)

Ten tekst św. Pawła z Listu do Efezjan przyszedł do mnie (do Kościoła) dziś podczas jutrzni. Nie bardzo mam wyostrzoną percepcję w ostatnim czasie, ale dochodziły mnie informacje o tym, co dzieje się w Polsce. Wiem jedno, że ja potrzebuję Miłosierdzia Bożego i dlatego staję z tymi moimi siostrami, które bolą, krzyczą i plują wobec Jezusa i mówię Mu, że potrzebujemy pojednania w nas, w głębi naszej, z Tobą, naszym Oblubieńcem, Zbawcą i Panem.

Przez ostatnie dni, właściwie od poniedziałku 19 X leżałam złożona gorączką covidową, która świdrowała ciało, od 38,5 skakała do 39,9... Bardzo trudne to świństwo do wyrzucenia z człowieka. Głowa mnie jeszcze rypie, a siły wracają jak zza morza... Jednak jestem dobrej myśli. Współczuję każdemu dotkniętemu chorobą, zwłaszcza samotnym... Modlę się jak potrafię.

niedziela, 18 października 2020

18 X, co do Boga należy?

«Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga». (Mt 22,15-21)

A co należy Boga? Co należy we mnie do Boga? ... Co Jemu ode mnie się należy? Miłość, wiara i nadzieja. Daje mi to, więc mogę tym żyć. Wszystko jest łaską. 

Przynależnością do Boga żyć chcę - to prawda o mnie. Obym tak żyła!

Fot. moment ślubów juniorystek. Czyli moment oddania się Bogu. 

Kiedyś córka znajomej powiedziała o nas : "Boże dziewczyny"... ;)

piątek, 16 października 2020

16 X, może by się tak ucieszyć...

... uwierzywszy, zostaliście naznaczeni pieczęcią, Duchem Świętym, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością Boga, ku chwale Jego majestatu. (Ef 1,11-14)

Dwa słowa chodzą dziś za mną od medytacji dzisiejszego Słowa Bożego. "Zadatek" - Duch Święty, jako zadatek naszego dziedziczenia. I pytanie, czy i jak odwołuję się do Niego w mojej tożsamości?
Drugie słowo, to "własność Boga". Przez śluby zakonne jestem konsekrowana, czyli należę do Boga. Ale również to słowo dziś mnie dreluje, tj. wydobywa do mojej świadomości łaskę przybrania. Chcę tym się ucieszyć.
Nie zawsze jest pocieszenie w życiu duchowym. Ale czasem i swoim rozumem można je wprowadzić do życia. Uwierzyć Słowu...

środa, 14 października 2020

14 X, duchowe owoce

Jeśli pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.

Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. (Ga 5,18-25)

Bardzo lubię ten fragment u św. Pawła, zwłaszcza o owocach ducha. Bo tych uczynków z ciała to nie lubię, choć niektórych doświadczam w sobie... Ale i owoców czasem doświadczam :), choć wydaje mi się, że to raczej inni ich kosztują czasami ze mnie...

Mając życie od Ducha, do Ducha się stosować, cóż to znaczy? Wybór nie wg siebie, ale wg Ducha Jezusowego. Każda decyzja jest ważna, zwłaszcza ta podejmowana "w ukryciu" - en krypto (Mt 6,4)

niedziela, 11 października 2020

11 X, czyje to wesele?

Wpadło mi dziś w oko rozważanie mojej znajomej Anety Krupki na fb, mam nadzieję, że się nie obrazi, jak przywołam w całości jej komentarz, bo ujął mnie bardzo:

"Często w tym braku stroju weselnego z dzisiejszej Ewangelii widzimy brudną duszę, czy mówiąc bardziej korporeligijnym slangiem: brak łaski uświęcającej – i takie oficjalnej wykładni tegoż fragmentu nauczyłam się gdzieś na podstawówkowej katechezie. Może jednak problemem jest inne złamanie weselnego dress code’u? Może to, że ciągle w Kościele mam na sobie strój gościa a nie ten prawdziwie weselny strój - oblubienicy? Tak sobie przycupnęłam, gdzieś w kątku na krzesełku, coś sobie skubnę dla siebie i wymknę się niepostrzeżenie wtedy, kiedy będzie mi zbyt ciasno i duszno. Niby jestem, ale jednak ciągle na swoich zasadach i najlepiej bez zobowiązań. Ale mimo wszystko, chyba przynajmniej jestem gościem lepszego typu? Przecież mam szatę córki, z chrztu jeszcze została. Co z tego, że nieco przyciasna i już dawno nie śnieżnobiała. Ale jest. Jak listek figowy.

Może więc w końcu czas przymałe szatki wymienić na nieco bardziej dorosły model? Suknię ślubną, taką z prawdziwego zdarzenia. Przyjść do Kościoła jak na wesele. I to swoje. W końcu. Stanąć twarzą w twarz i na coś się zdecydować. Miłość, uczciwość i wiarę. Małżeńską, a więc przynajmniej do śmierci.

W Niebie nie będzie gości, nawet tych w przykrótkich chrzcielnych szatach - a same oblubienice". (dr Aneta Krupka)

Fot. Tron Le, Unsplash - też wybór Anety

piątek, 9 października 2020

9 X, mój Obrońca

Zrozumiejcie, że [...] już Abrahamowi oznajmiło tę radosną nowinę: „W tobie będą błogosławione wszystkie narody”. I dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze... (Ga 3,7-14)

Urzekła mnie ta kapliczka Maryjna w parafialnym kościele w Wilnie. Te storczyki wokół Niepokalanej jak nasze zdrowaśki różańcowe...

Uciekam się do Jezusa przez Maryję - mój Obrońca.

środa, 7 października 2020

7 X, Ojcze


Żeby móc mówić do kogoś Ojcze, ktoś musi nas zrodzić. I to się stało w naszym chrzcie. Jakby Jezus się "przesunął", żebyśmy zajęli miejsce obok - w Nim. Dał nam swego Ducha.

Szukać spojrzenia Ojca i w Nim odnajdywać swoją wartość jest naszym zadaniem. Być sobą i być w prawdziwej relacji z Ojcem to jest szczęście.

wtorek, 6 października 2020

6 X, zaprosiła Go do swego domu


Dla mnie dzisiejsza Ewangelia o Marii i Marcie sprawdza się, czy staje się wypełnieniem w rekolekcjach Lectio Divina, które prowadzę w Wilnie. Na początek taka Ewangelia! W każdym z rekolektantow jest i Marta i Maria. :) jModlę się za nich, by Maria wytrwała u stop Pana, słuchając Słowa, a jutrzejsza Marta w codzienności dnia niech wciąż zaprasza Pana do siebie...

poniedziałek, 5 października 2020

5 X, spotkania


... Miłosierny Samarytanin swoimi gestami odzwierciedlał, że „życie każdego z nas jest związane z życiem innych: życie nie jest czasem, który przemija, ale czasem spotkania”... ( z lektury nowej encykliki papieża Franciszka „Fratelli tutti”)

To tak w kontekście dzisiejszej Ewangelii :)

sobota, 3 października 2020

3 X, wysławiam Cię, Ojcze

...Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”
(Łk 10,17-24).

Pierwsza sobota miesiąca października. Rok temu w pierwszą sobotę, już prawie wchodząc w niedzielę Pan powołał moją Mamę do siebie. Modliłam się rano tymi czytaniami i wzruszyłam się, bo Pan dał mi dobre wspomnienia.

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom" - wchodzę sercem w to Jezusowe uwielbienie Ojca. 

piątek, 2 października 2020

2 X, dobrze mieć Anioła swego

Dobrze mieć swego Anioła. I go mamy. Każdy. 

Dziękuję Ojcu za niego.

Dziękuję memu Aniołowi za to, że mnie prowadzi, że jest. I bardzo go proszę, by był zawsze.

Polecam ciekawą rozmowę o aniołach: https://deon.pl/wiara/aniol-zwiazany-z-losem-czlowieka-staje-sie-niejako-jego-duchowym-blizniakiem,999145

środa, 30 września 2020

30 IX, dobrze, że Jezus objawił Ojca

...W mgnieniu oka On przesunie góry i zniesie je w swoim gniewie, On ziemię poruszy w posadach: i poczną trzeszczeć jej słupy. On słońcu zabroni świecić, na gwiazdy pieczęć nałoży. On sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach; On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Strefy Południa. On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów. Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę... (Hi 9,1-12.14-16)

Tak sobie dziś myślę, że dobrze, że Jezus objawił nam Ojca. Że Bóg nie jest demiurgiem bez czucia, ale Ojcem. I Tym, który "widzi w ukryciu", by oddać nagrodę w relacji synowskiej. 

Patrzę za okno, pada. Pada cały dzień. Słońca nie ma. A przecież nawet deszcz mi mówi, że Słońce jest, tylko ukryte dziś za chmurami...

poniedziałek, 28 września 2020

28 IX, cześć Bogu

"Czy Hiob za nic czci Boga?"... (Job 1,6-22)

Zatrzymało mnie to pytanie. Chwalić Pana za dobro czasem (często) zapominamy. A czcić "za nic" to już wyższa szkoła... 

Tylko zaufanie do Niego pozwala przetrwać wszelakie próby.

niedziela, 27 września 2020

27 IX, boski element

Jezus... ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym co zewnętrzne uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko... Flp 2,1-11

Współbrzmi mi to czytanie z dzisiejszą Ewangelią, zwłaszcza, kiedy słucham o zmianie nastawienia drugiego syna. "Nie chcę", ale "pożałowawszy" poszedł za słowami ojca (Mt 21,28–32).

Przyglądając się dziś trochę postawie pokory (przypominając własne momenty głębokiej prawdy i zgody na nią, ale też osób, którym dane mi było towarzyszyć), mogę zaryzykować wniosek, że w prawdziwej pokorze, w otwartości na siebie i na zmianę swego, jest jakiś element boski. Dosięgamy w takim momencie jakiegoś probierzu w nas mocy naszego chrztu, mocy zmartwychwstania. 

Krzyż Jezusa i Jego zmartwychwstanie jest mi tą "mocą przekonująca miłości", o której pisze dziś św. Paweł, czy "pociechą miłości", jak znajduję w innych tłumaczeniach.

sobota, 26 września 2020

26 IX, słuchać Jezusa

„Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. (Łk 9,43b-45)

W naszym sercu jest wmontowane od stworzenia takie "radio", które odbiera głos i słowa Boga. Słowa niosące zapewnienie miłowania nas przez Niego. A jednak po grzechu pierworodnym to "radio" zaczęło łapać inne fale, pochodzące z innego źródła. I już trudno złapać właściwą stację. Choć Bóg mówi przez cały czas, to my już Go czasem (może często) nie słyszymy. 
Dzisiejsze słowa Jezusa niosą ze sobą zapewnienie paschy. I to jest dobra nowina.