niedziela, 21 października 2018

21 X, przybliżam się, by być blisko

...On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». (Mk 10, 35-45)

Z naszymi prośbami do Boga, to bywa różnie. Przynajmniej u mnie. Jakby tak przyjrzeć się sercu, to wiele próśb tam się znajdzie i swoich, i tych ludzkich, którzy o wstawiennictwo proszą, i tych, za których sama z miłością proszę... Wiele. Jest jednak taki moment w modlitwie, kiedy zatrzymuję się w tym pędzie mojego scenariusza i "patrzę" na Pana; kiedy wiem, że jest blisko; kiedy mam wewnętrzność pewność, że zna każdy zakamarek mego serca i mych próśb... Wówczas wszystko się upraszcza, jak przez sito spadają rzeczy nieistotne. Co zostaje? Zostaje pragnienie bycia blisko... i TAM, i TU.
Idę za chwilkę na Eucharystię. Wiem, że tam Go spotkam, że będzie ten dialog. To jest miejsce, gdzie pragnienie staje się rzeczywistością realną na tej ziemi. Według II czytania przybliżam się więc z ufnością do tronu łaski, abym doznała miłosierdzia i znalazła łaskę pomocy w stosownej chwili.
Tak obdarowana czuję się posłana, żeby służyć - Jego mocą.

sobota, 20 października 2018

20 X, konsekwencje

Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych... (Łk 12, 8-12)

Wszystko zależy od zaufania.
Lubię soboty (bo zawsze zmierzają ku niedzieli - po rusku "woskresienije", czyli ku zmartwychwstaniu), bo przez nie uczę się od Maryi czekania cierpliwego na "głębsze poznanie" działania Boga, który objawił się w zmartwychwstaniu Jezusa - Ef 1, 15-23. Można powiedzieć, że zmartwychwstanie jest konsekwencją zaufania Ojcu do końca.

piątek, 19 października 2018

19 X, ku chwale Ojca

... byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu – my, którzy już przedtem nadzieję złożyliśmy w Chrystusie. W Nim także i wy, usłyszawszy słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu, w Nim również – uwierzywszy, zostaliście naznaczeni pieczęcią, Duchem Świętym, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością Boga, ku chwale Jego majestatu. (Ef 1, 11-14)

Nadzieja nasza w Chrystusie, czy wprost: Chrystus Jezus naszą nadzieją, jak brzmiało motto pielgrzymki papieża Franciszka na Litwę. W Nim jesteśmy opieczętowani. Będąc w Nim stajemy się własnością Boga, z wyboru. Mocą Ducha Świętego.
Takie słowo w kazaniu usłyszałam dziś w kaplicy Matki Ostrobramskiej: "Przyjmiemy Chrystusa w komunii, mamy Skarb. Z Bogiem wszystko jest nam dane, a bez Boga i to, co mamy, jest niczym".
Ewangelia jest dziś mocna (Łk 12, 1-7) - nie można jej nie odnieść do bł. Jerzego Popiełuszki... Czy on nie bał się? Myślę, że się bał. Bardzo się bał. Ale ten lęk nie rządził jego czynami, jego życiem. Rządziła miłość Boga i człowieka, też tego zagubionego, który poddał się złemu... Mówił przecież nieraz, że walczy ze złem, a nie z ofiarami zła.
Jesteśmy ważni. W oczach Boga każdy z nas jest niepowtarzalny i okupiony Krwią Baranka. Cóż nam przeszkadza tak żyć, by być czytelnym świadectwem chwały majestatu Ojca?
Jeśli Jezus dziś wspomina o obłudzie faryzeuszów i każe jej się strzec jak kwasu, który zakwasza wszystko..., to właśnie odwrotność obłudy, czyli prostota i pokora są tymi czynnikami, które czynią z nas prawdziwe dzieci Boga.

poniedziałek, 15 października 2018

15 X, pozwolić Bogu na więcej

...Wydarzenia te mają jeszcze sens alegoryczny. Niewiasty te wyobrażają dwa przymierza: Jedno, zawarte pod górą Synaj, rodzi ku niewoli, a wyobraża je Hagar. Natomiast górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką. Wszak napisane jest: «Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem»... (Ga 4, 22- 5, 1)

Czytałam to czytanie dziś na Mszy świętej. I uśmiechnęłam się patrząc na moje trzy siostry-nauczycielki, które siedziały w ławce. Tak, mają więcej dzieci, niż niejedna żyjąca z mężem :).
I tak połączyła się wczorajsza Ewangelia (Mk 10, 17-30):
„Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym”.
z dzisiejszym Słowem.
Abraham, o którym jest mowa w I czytaniu, uczy cierpliwości, zawierzenia i odwagi. On wolności dziecka Bożego uczy się poprzez fakty swego życia, zwłaszcza przez konkret ofiary z Izaaka i wypełnienie jej w baranku. Baranek Abrahamowy jest zapowiedzią, typem, prawdziwego Baranka - Jezusa:
...Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. (Ga 5,1)
Tak, jak wczoraj pytałam Jezusa: "czego jednego mi brakuje", tak dziś proszę Go, by pokazywał mi moją niewolę, by wyciągał mnie z niewoli moich własnych granic.
Patronka dnia dzisiejszego św. Teresa z Avila pozwoliła Bogu na więcej...

sobota, 13 października 2018

13 X, 25 lat minęło, jak jeden dzień

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Lecz On rzekł: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. (Łk 11,27-28)

Dziś właśnie jest 25 rocznica, kiedy ruszyłam fizycznie dla Jezusa, za Jezusem, kiedy wyjechałam z domu rodzinnego, z Wilna do klasztoru, do Wspólnoty Sióstr Jadwiżanek. To ćwierćwiecze minęło jak jeden dzień. :)
Dziękowałam dziś Bogu i o wierność się modliłam.
Rodzice zadzwonili wieczorem i pozdrawiali z ... wytrwałością. Pozdrawiali nie z tym, że wyjechałam przed 25 laty, ale..., że nie wracam, że trwam. Wzruszyłam się tym telefonem.
Wierność jest darem - dziękuję i proszę o niego.
Maryja zachowująca Słowo jest moją Mistrzynią. Błogosławieństwo Jezusowe z dzisiejszej Ewangelii jest w zasięgu i chcę je przyjmować każdego dnia.
Doświadczałam i doświadczam swojej kruchości, ale żadna słabość nie musi mnie zatrzymywać przed uciekaniem się do Jezusa, do słuchania Jego Słowa i wiary w Jego obietnice!
Wdzięczność mam za te 25 lat.

wtorek, 9 października 2018

24. WIELKODUSZNOŚĆ: słowo z serii "25"

Przewijają się różne słowa tak mniej więcej co dwa tygodnie. To taki mój pewien zamysł, ufam, że z Ducha. Rzecz istotna się dzieje poza netem, ale dla pamięci sobie strzępy notuję.

Kończy się seria "25". Szybko zleciała. Dziś przedostatnie słowo.
Czuję się zaproszona do WIELKODUSZNOŚCI.
A czymże ona jest?
Według św. Tomasza z Akwinu (za D. Piotrowskim SJ) jest ona darem, na który można się otworzyć. Można przygotować się na przyjęcie tego daru.
Najważniejsze, aby troszczyć się o więź z Bogiem i innymi ludźmi, która umacnia w nas wiarę w siebie i pozwala rozpoznać wewnętrzne piękno i bogactwo (jako podarowane). Servais Pinckaers OP pisze, że „w każdym z nas Jezus z życzliwością i jasnością widzi osobę, w której boskie możliwości nie są wyparte przez słabość i grzech”. 
Życie sakramentalne, modlitwa, rachunek sumienia otwiera mnie na własne przestrzenie dobra w moim sercu, które Pan już stworzył i zaprasza, bym je "uprawiała".
Wielce pomocne jest również pogłębianie rozumienia roli drugiego człowieka w życiu, a także rozwijanie przekonania, że bez wspólnoty nie można dojść do pełni człowieczeństwa. Wielkoduszność opiera się również na zaufaniu Bogu, człowiekowi i stworzeniu.
Wielkoduszność rodzi się również z praktykowanej wdzięczności, która najpierw dostrzega to, co jest, a nie to, czego nie ma.
Podejmowanie ryzyka w praktykowaniu miłości, narażając się także na błąd i porażkę, jest dobrą szkołą wielkoduszności. Słowo Boga zapewnia nas, że Ojciec zna motywacje i widzi w ukryciu. I odda tobie. Nie chodzi o to, by świecić sobą, ale by pozwolić Bogu na zapalanie w nas światła, światła paschalnego.
W grę wchodzi również demaskowanie i przełamywanie własnych lęków, które powstrzymują przed większym zaangażowaniem na rzecz drugich.
W ten sposób można powoli poszerzać swoje serce, które wskutek rozmaitych doświadczeń mogło się nieco „skurczyć”. Zdaniem św. Tomasza, człowiek wielkoduszny ma „pojemne” serce, ponieważ, „uważa się za godnego wielkich rzeczy, biorąc pod uwagę dary, które otrzymał od Boga”.
WIELKODUSZNOŚĆ jest córką męstwa, pokory i ufności.

Bądź wspaniałomyślny względem Boga, nie odmawiaj Bogu, Panu twemu, żadnej ofiary, której domaga się od ciebie. Kształć swe serce według Serca Jezusowego, a przekonasz się, że Bóg nie pozwoli się przewyższyć we wspaniałomyślności (O. Tilman Pesch SJ).

A muszę się przyznać, że do tego tematu zainspirował mnie papież Franciszek w Wilnie. Zwłaszcza, kiedy mówił w Kownie:
"W Wilnie, rzece Wilejce przypadł los, by łączyć się i oddawać swoje wody oraz stracić swoją nazwę (swoje imię - moje tłumaczenie) na rzecz Wilii. Tutaj z kolei ta sama Wilia traci swą nazwę, wlewając swe wody do Niemna. O to właśnie chodzi, aby być Kościołem wychodzącym, nie bać się wyjścia i poświęcenia, nawet wówczas, gdy zdaje się nam, że się rozpuścimy, zagubimy się za najmniejszymi, zapomnianymi, żyjącymi na obrzeżach egzystencjalnych. Ale wiedząc, że to wyjście oznacza także w niektórych przypadkach powstrzymanie kroku, odłożenie na bok niepokojów i naglących potrzeb, aby móc spojrzeć w oczy, wysłuchać i towarzyszyć tym, którzy pozostali na skraju drogi. Czasami musimy zachowywać się jak ojciec syna marnotrawnego, który trwa w bramie, oczekując na jego powrót, aby mu otworzyć, skoro tylko przyjdzie; lub jak uczniowie, którzy muszą się nauczyć, że kiedy przyjmuje się kogoś maluczkiego, to przyjmuje się samego Jezusa...".

wtorek, 18 września 2018

18 IX, szukaj, nie ustawaj

Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania... (Łk 2,41-52)

Przypuszczali..., że jest gdzieś wśród pątników... A nawet Oni się pomylili...
To nic, że w życiu się mylimy, że szukamy według swojej wizji. To nic. Ważne, że nie ustajemy, ważne, że idziemy tam, gdzie Boga doświadczyliśmy - wracamy i my do naszej Jerozolimy. Bóg nas zaskoczy i miejmy otwarte serce, by przyjąć scenariusz nie na naszą miarę..
O. Łusiak SJ dziś mówi, że "ta Ewangelia opowiada o zjawisku w życiu wewnętrznym (duchowym), które nazywamy strapieniem. Strapienie to stan, w którym człowiek "z bólem serca" szuka Boga i nie może Go znaleźć. Takiego stanu doświadcza każdy człowiek, który wchodzi na drogę pogłębionej relacji z Bogiem".

Fot. Dziewczynka przy morzu - to jest obraz naszej miary, kiedy chcemy morze wiaderkiem przelać do dołka, który sobie sami wykopaliśmy... Już św. Augustyn przeżył to na sobie i wciąż każdy z nas...

poniedziałek, 10 września 2018

10 IX, nowe stworzenie

W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go...  (Łk 6,6-11)

Patrzę na obraz Boga stwarzającego (a mam fragment kopii w swojej celi). Patrzę, jak ręka Ojca - prawa ręka - wyciąga się z całą mocą ku Adamowi. Patrzę i rozumiem, że Jezus widząc człowieka z uschłą prawą ręką, nie mógł nie zadziałać.
A uzdrawiając go, stwarza go niejako na nowo. Bóg jest niezwykle uzdrawiający..., jest zbawiający. Szukajmy Go, szukajmy przy przyjąć zbawienie.

niedziela, 9 września 2018

9 IX, powakacyjnie

... On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: „Otwórz się”... (Mk 7,31-37)

Nie było mnie tu długo. Jakoś zaniedbuję to pisanie. Za to ostatnio wiele czytałam. Powieść ponad 1000 stron. Wakacji starczyło do przeczytania :).
Jednym fragmentem podzielę się dziś:
"... Nie był sam. Jego nikłe życie widziało niebo, jego trudy i indywidualność były w planach Bożej Opatrzności. I każdy dobry wysiłek, nieważne jak mało znany, wpływa na dzieje świata. Nic się nie marnuje...". Michael D. O'Brien Opowieść Ojca.
W Bożej ekonomii nic się nie marnuje, zwłaszcza dobro, którego inni nie widzą...
Jezu, otwieraj mnie, niech się dzieje "Effatha".

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

22. LĘK i WOLNOŚĆ: słowo z serii "25"

Przewijają się różne słowa tak mniej więcej co dwa tygodnie. To taki mój pewien zamysł, ufam, że z Ducha. Rzecz istotna się dzieje poza netem, ale dla pamięci sobie strzępy notuję.

Tym razem pojawia się para słów: LĘK i WOLNOŚĆ. I nie jest to bez znaczenia.
Dał mi właśnie Bóg czas rekolekcji zakonnych. Wcale nie było mi do nich spieszno. A jednak, to Jezusowi było spieszno,  by pokazać mi moją własną historię powołania. Uświadomiłam sobie na modlitwie jak w różnych wydarzeniach kierowalam się lękiem. I jak krok po kroku Pan sam prowadził mnie ku wolności. Nie od razu zabrał mi lęk,  bo był mi potrzebny, by przemienić się w moim sercu na miłość i bojaźn Bożą, które coraz bardziej pozwalają mi żyć wolnością dziecka Bożego.
Nawrócenie z lęku,  tj.  pod wpływem lęku,  nie jest żadnym nawróceniem! Jest tylko jakąś egoistyczną troską o siebie samego. Taką postawę też zobaczyłam w mojej historii... A to co mnie nawróciło i ciągle nawraca,  to doświadczenie miłości. Ono mnie wzrusza, porusza i nawraca... ku wolności, a wolności do większej miłości Boga i bliźniego.
Nie spodziewałam się takiego daru rekolekcyjnego, a jest on ogromny, szeroki jak okno,  jak brama, która zaprasza do drogi... Znowu jakby mówił Pan: "Pójdz za Mną". "POKÓJ Tobie. Jak Ojciec Mnie posłał, tak Ja cię posyłam".
Znowu, jak przed 25 laty - w wolności - z miłością to wezwanie podejmuję.

Fot. Ziemia Święta - miejsce ważnej rozmowy Jezusa z Piotrem. Pytanie o miłość tu się pojawia. I zaproszenie po latach bycia z Jezusem: "Pójdz za Mną"...

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

20 VIII, gratis et frustra

... „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”. Odrzekł Mu młodzieniec: „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?”... (Mt 19,16-22)

Czego brakuje? 
Bardzo za mną chodzą słowa ks. Krzysztofa: gratis et frustra. Darmo i na darmo. Właśnie często tego (bezinteresowności) brakuje, by uczynić konkretny krok w przeżywaniu miłości, czy to Bożej czy też ludzkiej. 
Wiele czynimy, wiele liczymy, wiele się spodziewamy, wiele tracimy, a miłość prawdziwa ma to do siebie, że jest, że po prostu jest i się daje:
Miłość sama przez się wystarcza; w sobie samej i ze względu na siebie znajduje upodobanie. Ona stanowi zasługę, ona też jest nagrodą dla siebie. Poza sobą nie szuka dla siebie uzasadnienia ani korzyści. Jej korzyścią jest miłowanie. Miłuję dlatego, bo miłuję, miłuję po to, by miłować... (św. Bernard - patron dzisiejszego dnia)

Gdzieś kiedyś sobie zanotowałam, nie pamiętam już źródła:
"Boga posiada się w taki sposób, że pozwala się Bogu posiadać siebie".

środa, 15 sierpnia 2018

15 VIII, Tota Tua

... przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa... (1 Kor 15,20-26)

Pytanie więc o przynależność do Chrystusa. Pytanie o bycie z Nim tu i teraz, w każdym dniu. Dziś podczas spotkania z pewną osobą Bogu miłą, którą z radością odwiedziłam, bo jest chorobowo uziemiona w mieszkaniu, odkryłyśmy pewien tekst naszego Ojca Założyciela. Nie jest o wniebowzięciu wprost, ale dla mnie jest drogą do konsekwencji, jaką jest wniebowzięcie wobec świętości. Tekst mówi o konkretnej praktyce "nabycia" przynależności do Boga:
...Tak, jak Teresa z Avila mówiła: obiecaj mi piętnaście minut medytacji czy modlitwy codziennie, a ja ci obiecuję, że wytrwasz. Nie tylko wytrwasz, ale się powoli będziesz wspinał na szczyty świętości. Ponieważ można odprawiać Mszę świętą i grzeszyć.  Można odmawiać brewiarz i grzeszyć. Można służyć w konfesjonale, udzielać sakramentów i grzeszyć. Ale nie można być piętnaście minut z Chrystusem w cztery oczy, patrząc Jemu w oczy i pozwalając Jemu patrzeć w swoje oczy - i grzeszyć. Trzeba być tylko uległym i mówić: Fiat voluntas Tua. Totus Tuus.... (Bp Wacław Świerzawski, „Nazwałem ich przyjaciółmi”; WDS 2015; str. 145).
Maryja stała się dla Jezusa Tota Tuus przez macierzyństwo. I On nie pozostał bez rewanżu :). Wziął Ją tam, gdzie jest Sam. Trochę nauki za portalem Polonia Christiana:

Nauka oczywiście nie potwierdza Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdyż nigdy nie stanowiło ono przedmiotu badań naukowców. Ale nie tak dawno odkryte zostały przesłanki sugerujące, że wiara w Wniebowzięcie ma też sens logiczno-biologiczny! Biolodzy ujawnili bowiem istnienie procesu mikrochimeryzmu – powoduje on, że odrobina komórek żyje w ciele żywiciela, ale są one zupełnie odrębne od niego. Mówiąc prościej: według naukowców każde dziecko zostawia w ciele matki na zawsze „mikroskopijną cząstkę samego siebie”!
Co to oznacza? Skoro ciało Chrystusa nie doznało zepsucia w grobie, a „z tego wynika, że ciało Jego Matki, zawierając ślady komórkowe Boga (a cząstka Boga jest Bogiem całkowicie)” również nie mogło ulec rozkładowi. I tutaj nauka idzie ręka w rękę z teologią, gdyż wynika z tego logicznie, że „ciało Najświętszej Panny, zawierając wewnątrz Chrystusa, nie mogło pozostać na ziemi; oczywiście musiało przyłączyć się do Chrystusa w wymiarze niebiańskim”.

piątek, 10 sierpnia 2018

10 VIII, to jest coś Bożego w nas

Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. (2 Kor 9,6-10)

Słowo to mówi o dzisiejszym patronie św. Wawrzyńcu. Ale mówi też do mnie i zaprasza do ufności, że życie nasze wydane ma sens. I że każdy gest, który jest sianiem, czasem wiadomym tylko dla siewcy..., ma coś z Bożego życia w nas.
Nie doświadczysz zmartwychwstania, jeśli nie pozwolisz umrzeć sobie. "Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie"...