O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

sobota, 15 lipca 2017

15 VII, domownicy JAK Gospodarz

"Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie"...  (Mt 10,24-33)

Dobro czynione przez nas nie powinno oczekiwać pochwały od ludzi ani nagrody. Zawsze się znajdzie ktoś, kto podważy dobrą intencję, przeinaczy fakty i skrytykuje nasze działanie. To jest realizm tego życia.
Ale nie jestem pesymistką! I nie uważam, żeby Jezus podcinał mi skrzydła tymi słowami. Przeciwnie!
Jest jedno małe a ważne słówko w tym fragmencie. To słówko: "jak", sługa ma być jak pan jego.
Rozumiem to w dwóch znaczeniach:
1) jak Pan mój, będę niesprawiedliwie traktowana
2) jak Pan mój kocha, tak jestem zaproszona do miłowania bezwarunkowego, jestem wezwana do miłości bezinteresownej.
Dziś w liturgii św. Bonawentura (dobry święty Chłop) ale moje serce lgnie wigilijnie do Maryi Szkaplerznej, Maryi dającej swój płaszcz. Tej, która była miłującą tak, jak Pan Jej, jak Jej Syn. Noszę szkaplerz od 40 lat i wiem, że więź z Nią (więź, którą bardzo się cieszę i sobie cenię) jest łaską, darem i zadaniem.

Rekolekcje rozeznaniowe dla dziewcząt i kobiet jeszcze trwają do niedzieli. Dziękuję za modlitwy.

poniedziałek, 10 lipca 2017

10 VII, jest tu

„Ja jestem Pan, Bóg Abrahama [...] Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję”. A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”. (Rdz 28,10-22)

Obietnica dana Jakubowi o wierności Boga i o błogosławieństwie Jego obecności jest aktualna też dla nas, dla wszystkich dzieci Abrahama (on ojcem wszystkich wierzących). 
A od chrztu nasza relacja z Bogiem jest tak silna, że nie ma miejsca, żebyśmy byli poza Jego zasięgiem. Jednak zdarza się każdemu z nas, jak Jakubowi po zbudzeniu się, zawołać: "Prawdziwie Pan jest tu, a ja nie wiedziałem/am"... Zdumienie takie niech rodzi wdzięczność stokrotną.

sobota, 8 lipca 2017

8 VII, ubiera mnie w Jezusa

...Gdy więc Ezaw poszedł już na łowy, aby przynieść coś z upolowanej zwierzyny, Rebeka wzięła szaty Ezawa, swego starszego syna, najlepsze, jakie miała u siebie, ubrała w nie Jakuba, swojego młodszego syna, i skórkami koźląt owinęła mu ręce i nieowłosioną szyję. Po czym dała Jakubowi ową smaczną potrawę, którą przygotowała, i chleb...  Gdy Izaak poczuł woń jego szat, dając mu błogosławieństwo mówił... (Rdz 27,1-5.15-29)

Zapraszam do przeczytania całego fragmentu o otrzymaniu błogosławieństwa przez Jakuba.
Bardzo lubię ten fragment. Nie słucham go w klimacie kronikarskim (bo zaraz ocena o niesprawiedliwości i nieuczciwości by się włączyła... :) ale słucham go w klimacie biblijnym, tzn. pytam Ducha Świętego, co Bóg mówi do nas, do mnie, przez te słowa, przez to wydarzenie.
A mówi przede wszystkim to, że sama z siebie nie mam powodu do uzyskania błogosławieństwa Ojca (jak Jakub nie mógł uzyskać błogosławieństwa pierworodnego, bo nim nie był). Ale Maryja (w czytaniu symbolizuje Ją Rebeka) ubiera mnie w szaty swego pierworodnego syna, ubiera mnie w szaty Jezusa. Tak przez chrzest jestem "ubrana" w Niego i Ojciec Niebieski czując "woń Jego szat", które przyjęłam, udziela mi obfitego błogosławieństwa.
Dziś sobota, dzień Maryjny, czule odnieśmy się do Niej.

Ostatnio rzadko tu, na swoim blogu, bywałam. Trochę byłam poza netem, trochę w rozjazdach, a teraz szykuję się do poprowadzenia rekolekcji rozeznaniowych. Proszę więc o modlitwę. I podaje zaproszenie, może jeszcze ktoś się zgłosi - to ostatnia godzina - ostatnie dni możliwości zgłoszenia. Dziś i jutro. Rekolekcje dotyczą dziewcząt i kobiet rozeznających, szukających swojej drogi w życiu.

niedziela, 18 czerwca 2017

18 VI, ruszmy się!

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. 
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów ... A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem...
... Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. (Mt 9,36–10,8)

Trzy rzeczywistości Słowa zatrzymały mnie dziś na modlitwie:
1) To żniwo jest między nami! My jako lud (od chrztu) królewski i kapłański nie spełniamy często swego posłannictwa. Nasza codzienność i wszystko, co nas otacza jest nabrzmiałą rzeczywistością gotową do żniwa! Jest to po, by ją przyjąć, zżąć, przemielić we własnym sercu i na ołtarzu Pańskim ofiarować.
Ale by żyć pełnią swego kapłaństwa chrzcielnego trzeba o to prosić Pana. I o nowe powołania prosić trzeba, ale też prosić, byśmy swego nie marnowali.
2) Jezus każdego z nas zna po imieniu, czyli bardzo dobrze. I każdego z nas przywołuje do Siebie i każdego o coś prosi... Czasem bardziej nadstawiamy ucha, by usłyszeć, czego prosi od sąsiada..., ale usłyszeć, przyjąć i wypełnić to, do czego mnie zaprasza, oto moje zadanie.
3) Wielkie misje zaczynają się na własnym podwórku! Okazać dobroć temu, kto blisko jest przy mnie, żeby odczuł i nie zwątpił, że jest kochany.
No to ruszmy się ! :)

Fot. nie jest to "świeże" zdjęcie, ale jakoś mi pasuje do tego postu.

piątek, 16 czerwca 2017

16 VI, w naczyniu glinianym...

Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. (2 Kor 4,7n)

Serdecznie i radośnie rozbroił mnie ten tekst. Zwłaszcza, że od kilku dni przyplątało się jakieś choróbsko, z którym nie daję sobie rady. Czuję się więc jak rozbite gliniane naczynie, które szuka swoich części i chciałoby jakoś się posklejać :)...
Wierzę, że scalenie nastąpi i chyba nie moją siłą, ale tymczasem mogę się skupić bardziej na Skarbie, jaki to naczynie zawiera. Skarbem tym jest życie Jezusa we mnie, od chrztu we mnie obecne. Życie Jezusa, które karmi się Komunią świętą. Cieszę się, że wczoraj udało mi się przyjąć Jezusa w "Bożym Ciele"- w Najświętszym Sakramencie. (Polecam dobrą lekturę o Trawieniu Boga).
Ten mój Skarb dotykam w modlitwie, ten mój Skarb oglądam i spotykam w decyzjach i nawróceniach, ten mój Skarb kocham moim własnym sercem. Wiem, że ten Skarb "rwie się" do Właściciela... jak Syn do Ojca. Wdzięczność jest we mnie, kiedy rozpoznaję i odnajduję w sobie to, co mi udzielono.

Tymczasem trwając w niemocy zdrowotnej przypominam sobie i dzielę się tym, że:

- jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe ... nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga (Rz 8,38).

- dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach. Natomiast trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni (ĆD [23] - czyli św. Ignacy), aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele (por. 2 Kor 4,7-15.

niedziela, 11 czerwca 2017

11 VI, Niepojęta Trójca

Niepojęta Trójco,
Niewysłowiona:
Wsłuchany w Ojca
Przedwieczny Syn,
Święty Duch Pocieszyciel,
Pokoju Dar!
Alleluja! Alleluja! Alleluja!

Chwała i śpiew Tobie, Trójco niepojęta,
Wielbimy Cię hymnem, pieśnią i muzyką.
Radości bez końca, uciesz się darami.
Trud nasz jest tańcem przed Tobą, Najwyższy.

Miłości Przedziwna, odpuść zło, nieprawość,
przybądź z odpocznieniem, nadzieją i mocą.
Jedności cudowna, przynieś ciałom zdrowie
chorym bądź lekarstwem, ukojeniem serc.

Niechaj w Twej opiece wznoszą się Kościoły
z troską strzeż pokoju, pojednaj walczących.
Świętych zamieszkanie, spójrz na nasze domy,
gdzie chleb dzielą z głodnym, bo Ty sam w Nim mieszkasz.

Wspominamy braci, którzy powiedzieli:
"Pomnijcie na nas, kiedy się modlicie".
Wejrzyj na nich Panie, Ojcze miłosierdzia,
według bogatego skarbca miłości i łaski.

Przez modlitwy Matki, co Pana powiła,
Józefa, co lękiem Skarb brał w swoje ręce,
Męczenników świętych, którzy w Tobie żyli,
wysłuchaj modlitwy, przyjmij dziękczynienia.

Ojcze i Ty, Synu, Najpiękniejszy Duchu
Trójjedyna Miłości, Boże Wszechdobroci.
Chwała Tobie i śpiewy, nasze uwielbienie
po wszystkie wieki i czasy bez końca!

Więcej TUTAJ.

sobota, 10 czerwca 2017

10 VI, wdzięczność

Rozgłaszajcie wobec wszystkich ludzi słowa Boże, jak na to zasługują, i nie ociągajcie się z wyrażaniem Mu wdzięczności. Tb 12,6

"I nie ociągajcie się z wyrażaniem MU wdzięczności"!
Gdzieś przeczytałam, że wdzięczność, to najtańszy bilet do szczęścia :).