O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

niedziela, 7 września 2014

7 IX, w cztery oczy

"Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch [...] 
Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie roz­wiązane w niebie..." Mt 18,15–20

To Słowo jest dla mnie niewygodne. Ono mnie osądza i upomina, ale co ważne, nie poniża.
Ono wskazuje kierunek działania, dlatego jest dobre, choć trudne, bo zależy Mu na dobru moim i brata.
Mi zaś łatwiej "opowiedzieć" komuś o kimś niż z tym kimś, kto mnie jakoś dotknął, porozmawiać w cztery oczy. Obmowa i narzekanie jakoś automatycznie się generują, jeśli wcześniej obojętność nie zabije danej relacji...
A jednak miłość prawdziwa, którą kochać mam (i mogę!), jest wymagająca, jest gotowa stracić, wie, że prawda kosztuje, że upomnienie nie jest przyjemne. Ta miłość prawdziwa nie jest interesowna, walczy o brata, nie o racje.
Jezus jest pierwszym, który upomina mnie. Jemu ufam, przyjmuję Jego Słowo, choć nie dorastam... I naśladować Go chcę, też w przyjmowaniu upominanego brata z miłosierdziem (jak On mnie).

Fot. w cztery oczy :)

1 komentarz:

  1. Żyjemy w dziwnych czasach, w których budowanie własnego wizerunku jest dla ludzi ważniejsze od tego, kim się jest. W efekcie łatwiej o to, by prawdziwie walczyć o brata, niż o to, by przyjąć to, co ktoś mi o mnie powiedział.

    OdpowiedzUsuń