O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

wtorek, 30 września 2014

30 IX, zmierzanie ku Jerozolimie

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” Lecz O/n odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. Łk 9,51-56

Jezus świadomie zmierza do Jerozolimy. Jezus świadomie przyjmuje odrzucenie.
Pytam siebie: jak jest z moją świadomością moich wyborów, zwłaszcza tych małych, codziennych? I drugie ważne pytanie: jak przyjmuję odrzucenie? Czyli, ile miłości we mnie jest, bo ona weryfikuje się najbardziej w odrzuceniu oraz w tak zwanej szarej codzienności.

Uczestniczyłam dziś w pogrzebie znajomego kapłana. Miał lat 45, kapłaństwa 18. Odwiedzałam go na parafiach wileńszczyzny, kiedy bywałam na urlopie. W lipcu otrzymał nową parafię, spotkaliśmy się w pierwszy dzień objęcia nowego miejsca - przechodziła tamtędy pielgrzymka. Dziś towarzyszyłam mu na ostatnie ziemskie miejsce - na cmentarz.
Ks. Witku, niech Pan przyjmie Cię w swoje progi. I niech Twój zaraźliwy śmiech rozlega się w niebie.

2 komentarze:

  1. Niech Go Pan przyjmie w swoje progi.Amen

    OdpowiedzUsuń
  2. Amen. Młody człowiek, a zdrowie zaniedbane. Księża koledzy wspominali, że kiedyś na parafii na wsi jednej, kiedy go odwiedzali zimą, to nawet przy łóżku miał wodę w kubku zamarzniętą... Czasem ludzie myślą, że księża to "burżuje" i pewnie czasem tak bywa :( ale bywa i inaczej...

    OdpowiedzUsuń