O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

piątek, 8 sierpnia 2014

8 VIII, jaka miłość?

"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je..." Mt 16,24-28

Świat dziś proponuje wręcz przeciwnie: wyraź siebie! należy ci się! zabezpiecz się! itd. itp. Jakieś echo z raju: "będziecie jak bogowie..."
Moje ucho też wychwytuje tę "katechezę" świata. I walka w sercu się toczy - na poziomie świadomym i nieświadomym.
Stracić życie można tylko z miłości... I ludzie tracą. Dlatego ważne jest kogo się kocha. Czasem miłością nazywamy coś, co de facto nią nie jest, bo być nie może...
"A kto straci swe życie z Mego powodu...", z powodu Tego, który jest Miłością...
Czy to łatwe? Skądże, jad przeciwnika Miłości wsącza się w nasze serca różnymi kanałami.
Krzyż jest tamą temu jadowi; krzyż przeze mnie przyjęty. On uwiarygadnia mą miłość a rewersem krzyża jest zmartwychwstanie. Ale właśnie najpierw ten awers przyjąć trzeba, choć... i awersja na niego też przyłazi... Dlatego zaprzeć się trzeba.

2 komentarze:

  1. NIGDY nie lubiłam tego fragmentu ewangelii, zawsze ciary złości przełażą mi po plecach... nie wiem dlaczego.. Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  2. :) myślę, że jednak chyba wiesz dlaczego... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń