wtorek, 31 grudnia 2013

31 XII, bądźmy tym, kim jesteśmy

Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. [...] 
Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. J 1,1-18

Zamieszkało - czy dosłownie "rozbiło namiot" wśród nas.
Przyjmuje nas do Siebie, jeśli tylko chcemy wejść do Jego namiotu... Jak Sam jest w łonie Ojca, tak przez Siebie nas TAM wprowadza.
Wszystkim tym, którzy Go przyjęli daje "moc, aby się stali dziećmi Bożymi".
Kimże ja jestem?!...
Kimże więc jesteśmy?!...
Bądźmy tym, kim jesteśmy - dziećmi Boga!

Fot. Chrzcielnica - miejsce naszych drugich narodzin, narodzin "z Boga".
Tu wpis z ubiegłego roku :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

30 XII, z łaski

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. Łk 2, 36-40


Z tą prorokinią mam coś wspólnego. Po pierwsze - imię :). Anna = łaska. Wszystko z łaski. "Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce"...
Chciałabym też mieć postawę prorokini Anny: obecności, służby i uwielbienia.
Gdy patrzę wstecz, na lata i chociażby na rok miniony, widzę, że jest za co Boga chwalić. Boga uwielbiać i mówić o Nim całą sobą - to życie pełne. To życie widzące i świadczące.
Służyć Mu świadomie - nie tylko z "urzędu" jako konsekrowana - ale każdą mą decyzją. Tak chcę i o to się modlę, bo inaczej pożądliwość świata (zob. I czytanie: 1J 2,12-17)  zaleje mnie swą siłą.
Nie zaleje tylko w jednym wypadku - gdy będę w arce spełniania woli Bożej.

Fot. Moja domowa prorokini...kochana ma...

niedziela, 29 grudnia 2013

29 XII, tak żyć

Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, 
obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. 
Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani, w jednym Ciele. 
I bądźcie wdzięczni. 
Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. 
I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. 
Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi. Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha. Kol 3, 12-21

Nie jest to utopia. Tak można żyć!
Papież Franciszek dziś przypomniał trzy słowa, które pomagają żyć w rodzinie: przepraszam, dziękuję, proszę o ...

sobota, 28 grudnia 2013

28 XII, przeciw(ności)

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu... Mt 2, 13-18

Przeciwności były, są i będą.
Ale to PAN jest Panem historii.
Ja chcę, jak Józef i Maryja, Jego słuchać i być Mu posłuszną.

piątek, 27 grudnia 2013

27 XII, konsekwencje Wcielenia

Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.[...] 
Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. J 20, 2-8

Od żłobu do grobu...
Dobrze, że tak szybko. Żebyśmy nie zapomnieli do czego tak naprawdę Wcielenie prowadzi. I żebyśmy nadzieję mieli, że i nasz grób opustoszeje.
Iść za Jezusem, to pozwolić Mu przeżyć Jego życie (czyli MIŁOŚĆ) w moim ciele. Za nami rok wiary, może trochę więcej jej w nas? Na tyle, by starczyło jej do wytrwania przy Jezusie, kiedy jest (lub będzie) ciemno.
Św. Janie Apostole, módl się za nami, o przymnożenie miłości módl się za nami.

Dlaczego w swojej Ewangelii Jan określa siebie, jako "ucznia, którego Jezus kochał" tu się dowiesz

czwartek, 26 grudnia 2013

26 XII, Niebo otwarte

Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Mt 10, 17-22

Dziś św. Szczepan urealnia i sprowadza na ziemię całą sentymentalną otoczkę, w której może chciałabym się schronić: w cieple świecącej choinki, w śpiewie kolęd, w dobrych życzeniach. To wszystko dobre i potrzebne, bo serce trzeba też tak po ludzku rozgrzać czasem. Rozgrzać, by nienawiść nie zamroziła. Nienawiść rodzi nienawiść - tak namacalne mamy tego dowody... a właśnie, że można i inaczej, że MIŁOŚĆ jest wstanie wessać nienawiść i nie odpłacić tym samym.
Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu». Dz 6,8nn
Widzieć Niebo otwarte, to mieć pewność, że Bóg dał nam moc, byśmy stali się Dziećmi Bożymi, że Jego Miłość jest w nas. Pozwólmy Jej żyć w nas.

 ***
"W męczeństwie z przemocą zwycięża miłość, ze śmiercią życie" - powiedział papież Franciszek. Przypomniał, że Kościół widzi w ofierze męczenników ich "narodziny dla Nieba".
“W męczeństwie Szczepana powtarza się ta sama konfrontacja między dobrem a złem, między nienawiścią i przebaczeniem, między łagodnością i przemocą, która miała swą kulminację na krzyżu Jezusa"

środa, 25 grudnia 2013

przemieszczanie się Obecności

Zdjęcie zrobione w katedrze szczecińskiej.
Ten napis i bliskość ołtarza bardzo są wymowne...
I kilka zdań człowieka, który kocha Boga i Jego sakramentalną Obecność:

"...Święta przemijają jak meteor. Czy zostanie w nas po nich stanowcze przekonanie, pewność mająca ciężar i powagę prawdy, że Bóg stał się Człowiekiem? Czy potrafimy z tym pierwszym przęsłem łączyć następne, które wynikają z niego z żelazną konsekwencją? 
Przecież ten sam Bóg Wcielony, który rodzi się z Maryi Dziewicy, zmartwychwstaje z krzyża i w cudzie "wcielenia eucharystycznego" trwa przez wieki, udostępniając każdemu człowiekowi dojście do cudu Nocy Betlejemskiej, dając mu możność doświadczenia tego cudu w sobie. 
Czy naprawdę wiemy, że cud Bożego Narodzenia dokonał się po to, aby Bóg był obecny w Hostii, a ta Obecność pragnie wciąż się przemieszczać z ołtarza do ludzkiego serca?" (Bp Wacław Świerzawski - Ojciec Założyciel)

25 XII, a na ziemi pokój

Nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie... 
[...] mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie». Łk 2,1-14

Mówią, że to są proste święta.
Dziecko, w którym Bóg zamieszkał, jest proste. Jest dziecięco proste.
Chyba wystarczy prosto Go ukochać. Przyjąć szczerze, z wdzięcznością i radością.
I pozwolić się obdarzyć Bożym pokojem.
Do spotkania w szopce... :) z NIM. I do spotkania w Eucharystii z NIM. Do zamieszkania JEGO w nas. Do spotkania JEGO w nas... I miłowania JEGO w nas.

wtorek, 24 grudnia 2013

24 XII, Jego wybory

...dzięki litości serdecznej naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by światłem stać się dla tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju. Łk 1, 67-79

Tak sobie dziś pomyślałam, że Bóg jakoś zawsze nie w porę...
Najpierw do Maryi, "zanim zamieszkali razem" z Józefem, a przecież prościej by było, gdyby już mieszkali, Maryja nie byłaby narażona na zniesławienie...
Potem w drogę do Betlejem, dla brzemiennej nie łatwą.
W Betlejem nawał ludzi, spis ludności, brak miejsca, znowu nie porę...
A jednak to JEGO czas i JEGO miejsce. ON sam wybiera sposób, czas i miejsce swego nawiedzenia. Przychodzi nie jako intruz, przychodzi z miłości, przychodzi jako MIŁOŚĆ.
Przyjmijmy GO i nie narzekajmy na czas, na miejsce, na sposób.
Ukochajmy Boga, choć Jego wybory są inne od naszych. Ukochajmy Jego przychodzenie. ON niesie POKÓJ, jakiego świat dać nie może.

Z kazania św. Augustyna:
"Przebudź się, człowiecze: dla ciebie Bóg stał się człowiekiem! "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus". Dla ciebie, powtarzam, Bóg stał się człowiekiem. Umarłbyś na wieki, gdyby On nie narodził się w czasie. Przenigdy nie byłbyś wyzwolony z ciała grzechu, gdyby On nie przyjął ciała, podobnego do ciała grzechu. Byłbyś skazany na niemiłosierną wieczność, gdyby Bóg nie okazał ci wiecznego miłosierdzia. Nie byłbyś przywrócony życiu, gdyby On nie poddał się dobrowolnie prawu śmierci. Bez Jego pomocy byłbyś zgubiony, zginąłbyś, gdyby nie przyszedł".

poniedziałek, 23 grudnia 2013

23 XII, otworzyć usta, by wielbić

Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I wszyscy się dziwili. 
A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga. Łk 1.57-66

Zamilknąć trzeba, kiedy się nie dowierza Bogu.
Lepiej wówczas nic nie mówić, niż mówić nic...
Żeby nie narzekać, żeby nie złorzeczyć, żeby nie kwestionować i nie oceniać, lepiej nie mówić.
Aż do czasu, kiedy się zobaczy na własne oczy, że Pan jest mocen dotrzymać słowa, że jest zbawieniem, że nie zawstydza.
I wówczas usta się otwierają :), by wielbić Boga. Takiego otwarcia ust życzę sobie i tobie.

Fot. Figura Zachariasza w En Karem.

niedziela, 22 grudnia 2013

22 XII, inny scenariusz...

...Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». Mt 1,18-24

"Nie bój się" - to pierwsze słowa Boga, kiedy jest mowa o Bożym narodzeniu. I wobec Maryi, i wobec Józefa, i potem wobec pasterzy. To ważne słowa. Trzeba je usłyszeć samemu, bo tajemnica Bożego narodzenia dotyka każdego. Bóg przychodzi ze swoim planem, którego nie trzeba się bać. Trzeba zawierzyć.
Wobec tego stawiam sobie kontrolne pytanie: czego ja ze swego życia nie chcę przyjąć? Co chciałabym oddalić? Co chciałabym według swojej woli poprowadzić?
Wchodzą przecież sprawy i osoby w poprzek moich planów. Co zrobię?
Decyzja należy do mnie, choć scenariusz pisze Duch Święty.
Św. Józefie, módl się za mną, wspieraj mnie w zaufaniu Bogu.

Już kiedyś zamieszczałam, ale dziś powtórzę, pieśń "Rozmowa ze św. Józefem"

sobota, 21 grudnia 2013

21 XII, ruszam w drogę

Cicho! Ukochany mój! 
Oto on! Oto nadchodzi! 
Biegnie przez góry, skacze po pagórkach.
[...] Miły mój odzywa się i mówi do mnie: 
«Powstań, przyjaciółko moja, piękna moja,
i pójdź! Pnp 2, 8-14

Usłyszeć głos, głos umiłowanego Boga, głos Boga miłującego. Bóg, który jest niezwykłym dynamizmem. Bóg, który porówna się do gazeli, do młodego jelenia... Bóg, który idzie za człowiekiem do jego człowieczeństwa.
Bóg, który pragnie miłości człowieka.
Chcę Mu ją dać.
I z Maryją ruszam w drogę. A chrześcijaństwo jest drogą. Droga, która nie jest ani łatwa, ani prosta. Droga, która poprowadzi przez brak miejsca w domostwach Betlejem, przez ucieczkę do Egiptu, przez drogi i bezdroża Galilei i Judei, aż po krzyż. Nie, jeszcze dalej - przez Zmartwychwstanie do Wieczernika Zesłania Ducha.

Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana Łk 1, 39-45

piątek, 20 grudnia 2013

20 XII, "zmieszać się" na te słowa

Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie... Łk 1,26-38

Znajomymi wydały mi się te słowa skierowane do Maryi.
Gdzie, kiedy je słyszałam? To słowa, które padają w moją (twoją) stronę u początku każdej Eucharystii.
Usłyszeć je tak, by się zmieszać... i próbować zrozumieć, co tak na prawdę znaczy to pozdrowienie... I odpowiedzieć wraz z Maryją: "oto ja służebnica Pańska".

czwartek, 19 grudnia 2013

19 XII, będę się cieszyć

Ten, który ma nadejść, nie będzie zwlekał i nie będzie już lęku na świecie, bo On jest naszym Zbawicielem. Antyfona na wejście

Dziś właśnie ta antyfona stała się dla mnie dobrą nowiną.
Skonfrontowałam się ostatnio ze swoim lękiem. I ta antyfona stała się jak balsam na ranę.
Czekam na Jezusa. Nie pytam z Zachariaszem (Łk 1,5-25) po czym poznam...
Wiem, że jest Zbawicielem i należę do tych, którzy "z Jego narodzenia cieszyć się będą".
Przyjdź Panie Jezu!

środa, 18 grudnia 2013

18 XII, wziąć Maryję do siebie

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki...». Mt 1,18-24

Wziąć Maryję do siebie - to zadanie dla ciebie i dla mnie.
Wziąć Maryję do siebie, to przyjąć Boże działanie, to zgodzić się na Boże tajemnice w moim życiu. To współpracować z Bogiem na tej ziemi.
Zobaczmy w Ewangelii. Najpierw Józef - brzemienną - na polecenie Anioła przyjmuje i wchodzi w Boże zamiary. (I nikt mu tytułu Oblubieńca Maryi nie odbiera...).
Pod krzyżem Jan wziął Ją do siebie - sam Jezus mu daje. Jan kontemplatyk, zaglądający za kulisy Nieba.
Przyjęcie Maryi w moim życiu wprowadza mnie na drogi kontemplacji. Na drogi miłowania, takiego "od środka"...

"pomódl się Miriam, by Twój Syn żył we mnie,
pomódl się, by Jezus we mnie żył,
gdzie Ty jesteś zstępuje Duch Święty,
gdzie Ty jesteś Niebo staje się".

wtorek, 17 grudnia 2013

17 XII, historia

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy... Mt 1,1-17

Już tylko tydzień do świąt Bożego Narodzenia.
A ile wieków jest za nami, gdy czytamy rodowód Jezusa Chrystusa...
Ile ludzkich historii, które składają się na historię Boga-Człowieka.
I moja historia i Twoja historia ma swoje miejsce w jedynej historii zbawienia. Uwielbiajmy Boga za Jego działanie zbawcze w naszym życiu.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

16 XII, dostrzec działanie Boga

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?" Jezus im odpowiedział: "Ja też zadam wam jedno pytanie..." Mt 21,23-27

Dziś znowu pytania. Jezusowi stawiane i przez Jezusa stawiane.
Czy rzeczywiście chcę znać prawdę? Co kwestionuję w relacjach z innymi? Gdzie zamykam się na działanie Boga przez drugiego człowieka?
Przypomniała mi się wypowiedź pewnego mężczyzny: "o ile normalnym jest dostrzec Boga przestępując próg klasztoru, to zobaczyć Boga w mojej Helence krzątającej się w kuchni już często niemożliwe" :)
A właśnie zadanie na dziś: dostrzec Boga i Jego dzieła między ludźmi.
I pamiętać mam, że Bóg często jest INNY niż moje oczekiwania.

niedziela, 15 grudnia 2013

15 XII, JEST

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» 
Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: [...]. 
A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». Mt 11,2-11

Co na tak postawione pytanie, dzisiaj, mnie osobiście, Jezus by odpowiedział?...
Co mnie przekonuje o Bożym działaniu najpierw w moim sercu, w moim życiu, we wspólnocie, w ludziach, których spotykam, w historii...?
Czy mam oczy otwarte, by zauważyć, że JEST wśród nas Ten, KTÓRY JEST...? Czy potrafię zostawić własne oczekiwania wobec Boga i przyjąć Jego rozwiązania? Ważne jest, by nie bać się stawiać pytań najpierw sobie, ale też i Bogu. I słuchać Jego odpowiedzi.
Potrzebuję czasami jakiegoś mojego Jana Chrzciciela, by mi wskazał Baranka. A czasem i sama jestem takim "Janem" dla kogoś...

"Męstwo i radość, to obowiązki tego życia" - wyczytałam wczoraj. Dziś w niedzielę Gaudete życzę tej radości i męstwa życzę. :)

piątek, 13 grudnia 2013

13 XII, dać się pouczyć

Tak mówi Pan, 
twój Odkupiciel, Święty Izraela: 
"Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz..." Iz 48, 17-19

Czemu trudno jest przyjąć Jego pouczenie? Dlatego, że często przez ludzkie ręce przechodzi?...
Obraz kapryśnego dziecka z Ewangelii (Mt 11,16-19) przemawia. Ale że to ja nim jestem... już nie śmieszy, potrząsa.
Ile zmarnowanych okazji miłowania?! Nie ma sytuacji w której nie można by było Chrystusowi okazać swoje przywiązanie i miłość. Nie dla oka ludzkiego, po prostu z miłości do Boga.
Maryjo, ucz mnie kochać i wchodzić w sytuacje Barankowe.

wtorek, 10 grudnia 2013

Niepokalana

Dane mi było przeżyć z Niepokalaną 3 dni!
W sobotę jeszcze w Szczecinie weszłam wigilię Niepokalanego Poczęcia, potem 8 XII z godziną łaski i 9 XII - w Wilnie, bo tu uroczystość przeniesiona na poniedziałek.
Myślę, że Pan chciał, bym Mu za Maryję dziękowała i bym sama z Maryją się jednoczyła przez miłość i przyjęcie daru łaski.
Żyć całą pełnią Bożej łaski danej na chrzcie, odnawianej w każdej spowiedzi, przychodzącej z łaską uczynkową w każdym momencie - to nie tylko możliwość życia tu na ziemi ale i moje (nasze) powołanie, moja radość.

sobota, 7 grudnia 2013

7 XII, nie odstąpi (bliskość)

To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło Bóg okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: «To jest droga, idźcie nią!», gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. Iz 30,19nn

Co za pociecha!
Pan już nie odstąpi, ale oczy moje będą patrzeć na swego mistrza. I to jest prawda, doświadczam tego. Bliskość Boga, który miłuje - jest pomocna, wspierająca, empatyczna i uzdrawiająca.
Chciałabym całemu światu powiedzieć, pokazać mego Boga, który jest Dobrym Pasterzem. Co więcej jako Baranek przychodzi, by być blisko, przyjmuje wszystko nasze, by nas obdarzyć Sobą.
Jak ja Go kocham... choć nie umiem tego wyrazić i często nie tylko nie okazuję Mu tej miłości, ale wręcz przeciwnie ranię Go brakiem zaufania...
Maryjo, proszę Cię, kochaj Jezusa we mnie...

piątek, 6 grudnia 2013

6 XII, prosić o światło wiary

Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida». Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?»... Mt 9, 27-31

Trzeba jednak mieć jakiś zmysł czynny, by ruszyć za Jezusem. Niewidomi, choć nie widzieli, usłyszeli o Jezusie, "ruszyło ich" coś, że poszli za Nim...
Pytam siebie, jaki zmysł mnie prowokuje do szukania Jezusa? I czego mi tak naprawdę brakuje, że Go szukam?

Cieszę się, że właśnie dziś siedem osób dorosłych zostanie przyjętych do katechumenatu w katedrze szczecińskiej. Zostaną przyjęci do wspólnoty Kościoła, która ma ich doprowadzić do źródła chrzcielnego.
Zostaną dziś naznaczeni znakiem krzyża - jakby opieczętowani - znakiem Jezusa. Przystąpią do Jezusa jak niewidomi z Ewangelii.
Między innymi oczy ich zostaną naznaczone krzyżem: "Przyjmij znak krzyża na oczach, abyś ujrzał jasność Bożą" (z Obrzędu). A w pierwszym dialogu z kapłanem usłyszą pytanie: "O co prosisz Kościół Boży?" i dadzą prostą odpowiedź "O wiarę".

Zaglądam do Encykliki "Lumen fidei" papieża Franciszka i czytam:
"Światło wiary ma szczególny charakter, ponieważ jest zdolne oświetlić całe życie człowieka. Żeby zaś światło było tak potężne, nie może pochodzić od nas samych, musi pochodzić z bardziej pierwotnego źródła, musi ostatecznie pochodzić od Boga.
Wiara rodzi się w spotkaniu z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość, miłość nas uprzedzającą, na której możemy się oprzeć, by trwać niezłomnie i budować życie. Przemienieni przez tę miłość, otrzymujemy nowe oczy, doświadczamy, że jest w niej zawarta wielka obietnica pełni i kierujemy spojrzenie w przyszłość. 
Wiara, którą przyjmujemy od Boga jako dar nadprzyrodzony, jawi się jako światło na drodze, wskazujące kierunek naszej wędrówki w czasie. Z jednej strony pochodzi ona z przeszłości, jest światłem pamięci o Założycielu, o życiu Jezusa, gdzie objawiła się Jego w pełni wiarygodna miłość, zdolna zwyciężyć śmierć. Lecz jednocześnie, ze względu na to, że Chrystus zmartwychwstał i przeprowadza nas poza próg śmierci, wiara jest światłem bijącym z przyszłości, które otwiera przed nami wielkie horyzonty i kieruje nas poza nasze odosobnione « ja » ku szerokiej komunii..."

Więc wraz z psalmistą się modlę:
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących. 
i mam odpowiedź natychmiast:
Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana. Ps 27
Tak więc jestem w adwencie... oczekuję, nabieram odwagi i męstwa.

czwartek, 5 grudnia 2013

5 XII, wiekuista Skała

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Mt 7,21-27

Koresponduje bardzo to Słowo z I czytaniem:
Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; 
jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, 
w pokoju, bo Tobie zaufał. 
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Iz 26,1-6

Utwierdzić się na skale, to złożyć ufność w Panu. To zaufać Jemu do końca, to być w arce Jego Obecności każdego dnia, zwłaszcza wówczas, kiedy zrywają się wichry i uderzają w mój dom. Utwierdzić się na skale, to nie tylko mówić do Boga, to przede wszystkim Boga słuchać. I w konsekwencji słuchania, być Mu posłusznym.
Wówczas z radością i pewnością śpiewać będę Te Deum: "Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki".

 ***
Z blogu o. G.Kramera SJ:
"...Weź dziś zobacz na czym budujesz i na ile jesteś fasadowym gospodarzem? 
Każdy, kto budował prawdziwy dom, wie, że trzeba zainwestować sporo w to, co jest „niewidzialne”, by zbudować coś trwałego. I na tym polega chrześcijaństwo, że wraz z przyjściem Jezusa uczymy się tracić by zyskać solidny fundament".

środa, 4 grudnia 2013

4 XII, przyjąć zaproszenie Boga

W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę
[...] powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: 
cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Iz 25,6n

Bóg nasz, to troskliwy Pasterz, dlatego dziś w odpowiedzi po czytaniu śpiewamy Ps 23: Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie... 
Chcę pochodzić w tym dniu z tym Psalmem. Chcę pooddychać Bogiem, który troszczy się o mnie. Bóg jest tym, który daje. Nie ja Bogu daję, ale On mi daje... życie, łaskę, wybawienie itd.
Moje działanie to przyjmowanie - otwarcie serca, myślenia, decyzja na zaufanie.
I wdzięczność.

wtorek, 3 grudnia 2013

3 XII, relacja synowska

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić». 
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie...». Łk 10, 21-24

Jezus cieszy się moim szczęściem! Moje oczy nazywa szczęśliwymi.
Dane mi jest widzieć i słyszeć Jezusa - widzieć Go i slyszeć w Liturgii.
Co jest istotą tego szczęścia? Relacja, więź, uczestnictwo. Najpierw relacja Jezusa i Ojca, potem moje uczestnictwo w tej synowskiej więzi. Jezus wprowadza mnie w swoje zaufanie do Ojca, objawia mi Ojca. Cieszy się tym.
Ja też tym się cieszę! Radość taka jest modlitwą.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

2 XII, "przyjdę, aby uzdrowić"

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: "Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi". Rzekł mu Jezus: "Przyjdę, aby go uzdrowić". Mt 8, 5-11

Wzruszyłam się. Wzruszyłam się, bo dotarło do mnie, bo usłyszałam, że Bóg SŁYSZY nasze wołania i prośby, i PRZYCHODZI, by uzdrawiać.
To rodzi we mnie odpowiedź miłości.
Pytanie też się pojawia: dlaczego więc często nie doświadczam Jego mocy? Mocy, która tak niesamowicie jest opisana dziś w I czytaniu, która "obmyje brud", "oczyści", "przyjdzie", "będzie osłoną i namiotem", "by dać cień przed skwarem, ucieczkę zaś i schronienie przed nawałnicą i ulewą" (por. Iz 4,2-6).
Co więc wstrzymuje Jego przybycie?
Moje zamknięcie, mój klosz, którym otoczyłam siebie, klosz przyzwyczajeń, poglądów nawet postanowień. To wszystko jest jak klosz, który nie przepuści ożywczej rosy łaski Pana...
Trzeba go rozbić, jeśli zwyczajnie odsunąć go nie potrafię. Niech się wali moje myślenie, moje porządki, moje scenariusze, moje, moje, moje... Niech się wali!
Przyjdź, Panie Jezu! Marana tha! Potrzebuję Cię! Nie jestem godna, byś wszedł pod dach mój, ale Twoje Słowo może mnie uzdrowić. I wierzę, że Ty chcesz.

niedziela, 1 grudnia 2013

1 XII, wejść do arki Obecności

... kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Mt 24,37-44

Syn Człowieczy przychodzi. Przychodzi w każdej Eucharystii. DZISIAJ przychodzi.
Jego Obecność jest moją arką.
O ile żyję tą Obecnością jestem bezpieczna. Żadna fala nie pochłonie mnie.
Chyba że nie wchodzę w tę Obecność i przez to nie rozumiem chwili obecnej (por. II czytanie Rz 13,11n), wówczas nie spostrzegę się i pochłoną mnie fale myśli, uczynków i uczuć...

Modlitwa Kościoła na początek adwentu jest nadziejna:
Do Ciebie, Panie, wznoszę moja duszę, 
Tobie ufam, Boże, niech zawód mnie nie spotka. 
Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną, 
nikt bowiem, kto Ci zawierzył, nie będzie zawstydzony (antyfona na wejście I niedzieli adwentu).

Zaufanie i zawierzenie Bogu prowadzą do radości. Maryja jest na to dowodem niepodważalnym. Z Nią chcę adwent przeżywać. Ona mądrej spostrzegawczości mnie uczy, abym była gotowa na Obecność odpowiedzieć miłością...
Bo do arki Jego Obecności wchodzi się miłością i... po stopniach pokory.
Miłość i pokora.
Tu konkretna pomoc, gdy chodzi o stopnie pokory...
A tu coś i o miłości...

sobota, 30 listopada 2013

30 XI, natychmiast poszli

...Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. 
 A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. Mt 4, 18-22

Owo "natychmiast" porusza.
Coś w tych ludziach musiało być, coś... jak z I czytania ta strzała zaostrzona, utajona w kołczanie (por Iz 49,1-6). Ich serce było skierowane już ku MAGIS, ku czemuś większemu. Oni oczekiwali Kogoś i rozpoznali czas Jego nawiedzenia...
Moja codzienność jest podobna do twojej :), żyję nią, żyję w niej, tu daję siebie, a jednak serce jest skierowane ku Jezusowi, jest utajone w Nim. Podoba mi się, jak to ujął Exupery:
"Jesteśmy podobni do pielgrzymów, których nie męczy wędrówka przez pustynie, ponieważ ich serca zamieszkały już w Świętym Mieście" (Antoine de Saint-Exupery).

piątek, 29 listopada 2013

29 XI, wszystko się stanie

...Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Łk 21,29-33

Właśnie te słowa zatrzymały mnie rano na medytacji. Przyznam, że trochę mnie wyprowadziły z równowagi... Pokiwałam sobie głową w stronę Jezusa w tabernakulum, niedowierzając.
Za godzinę rozległ się głos dzwonu katedralnego. I dotarła informacja, że zmarł ks. Stasiu.
Nie przeminęło... stało się.
Nowe życie jest rzeczywiście blisko.

czwartek, 28 listopada 2013

28 XI, podnieście głowy

Gdy był blisko jaskini, wołał do Daniela głosem pełnym bólu: «Danielu, sługo żyjącego Boga, czy Bóg, któremu służysz tak wytrwale, mógł cię wybawić od lwów?» [...]
Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu. Dn 6,12-28

Wzruszył mnie król, który pościł i który martwił się o Daniela. Wzruszyło mnie jego poranne wołanie do Daniela, w którym słyszę nutkę nadziei... I ten opis wydobytego Daniela z jaskini lwów na którym nie znaleziono ŻADNEJ RANY, też mnie wzruszył.
Wniosek mój taki: żadna jaskinia współczesnych lwów nie zaszkodzi mi, jeśli wytrwale z ufnością służę ŻYJĄCEMU BOGU! Wyjdę z tego bez żadnej rany. Bez żadnej rany! (Dziś modne to słowo, zwłaszcza w psychologizującym środowisku).
W tym duchu słyszę słowa Ewangelii, które niosą dobrą nowinę, wobec zagrożeń, jakie zaistnieją :
...gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Łk 21,20-28

środa, 27 listopada 2013

27 XI, biada okrętowi bez sternika

Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość... Łk 21,12-19

... Biada okrętowi, gdy brak mu sternika, albowiem miotany falami i nawałnicą, zginie na pewno. Biada duszy, jeśli nie ma w niej prawdziwego Sternika, Chrystusa! Owładnięta ciemnością wzburzonego morza, miotana falami pożądań, wstrząsana jakby gwałtowną burzą przez duchy nieczyste, ulegnie w końcu ostatecznej zagładzie. 
 Biada duszy, jeśli zabraknie jej Chrystusa, który uprawia ją starannie, aby mogła wydać dojrzałe owoce ducha, bo opuszczona, pełna cierni i chwastów, zamiast przynosić owoce, zostanie wydana na spalenie, i zginie. Biada duszy, w której nie mieszka Chrystus! Porzucona, wydaje zepsutą woń pożądliwości i staje się przytuliskiem wad... (z homilii przypisywanej św. Makaremu)

Zatroszczyć się o obecność Chrystusa w nas! O resztę ON się troszczyć będzie.

 ***
Z Adhortacji papieża Franciszka Evangelii Gaudium:
Zapraszam każdego chrześcijanina, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, by odnowił dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem, albo przynajmniej podjął decyzję gotowości spotkania się z Nim, szukania Go nieustannie każdego dnia. Nie ma racji, dla której ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego, ponieważ «nikt nie jest wyłączony z radości, jaką nam przynosi Pan» . Kto zaryzykuje, by uczynić mały krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona się, że On już na niego czekał z otwartymi ramionami. Wtedy jest sposobna chwila, by powiedzieć Jezusowi Chrystusowi: «Panie, pozwoliłem się oszukać, znalazłem tysiąc sposobów, by uciec przed Twoją miłością, ale jestem tu znowu, by odnowić moje przymierze z Tobą. Potrzebuję Cię. Wybaw mnie ponownie, Panie, weź mnie w swoje odkupieńcze ramiona». Jak dobrze powrócić do Niego, gdy się pogubiliśmy! Powtarzam jeszcze raz z naciskiem: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem nam; to nas męczy proszenie Go o miłosierdzie. Ten, który zachęcił nas do przebaczenia «siedemdziesiąt siedem razy» (Mt 18, 22), daje nam przykład: On przebacza siedemdziesiąt siedem razy. Za każdym razem bierze nas w swoje ramiona. Nikt nie może nas pozbawić godności, jaką obdarza nas ta nieskończona i niewzruszona miłość. On pozwala nam podnieść głowę i zacząć od nowa, z taką czułością, która nas nigdy nie zawiedzie i zawsze może przywrócić nam radość. Nie uciekajmy przed zmartwychwstaniem Jezusa, nigdy nie uważajmy się za martwych, niezależnie od tego, co się dzieje. Nic nie może być większe od Jego życia, które pozwala nam iść naprzód.

wtorek, 26 listopada 2013

26 XI, teraz. Potem?

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Łk 21,5-11

Przypomniał mi się wiersz ks. Malińskiego:

Potem przyjdzie cisza. I 
chłód popiołu. Teraz 
jeszcze płoniesz. 
Wystrzelasz ogniem. 
Świecisz, trzaskasz 
fajerwerkami iskier. Czasem 
przycichasz, żeby znowu błysnąć. 
Dajesz ciepło. 

Schodzą się do Ciebie. Patrzą 
w cud twojej osobowości. Grzeją 
ręce. Często nie wiedzą, 
czy to miłość, 
czy namiętność, 
czy to odwaga, 
czy próżność, 
czy to dobroć, 
czy strach. 

Ale ty musisz wiedzieć, 
co w tobie płonie. Odwaga czy próżność, 
miłość czy namiętność, dobroć czy strach? 

Bo wkrótce zgaśniesz. Wtedy 
On przyjdzie 
i zacznie przegrzebywać popiół 
szukając, co z ciebie zostało.

poniedziałek, 25 listopada 2013

25 XI, ofiarować (się)

"... Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie". Łk 21,1-4

Wrzucić wszystko, co się ma na swoje utrzymanie, to po prostu powierzyć się Bogu. Oddać się Mu bez zastrzeżeń, bez warunków, po prostu być świadomym, że życie moje od Niego zależy. I zgodzić się na tę zależność.
Nie mogę nie słuchać tej Ewangelii jeszcze w kontekście sobotnich ślubów wieczystych moich współsióstr.
Zresztą według daty to i moja kolejna rocznica przypada. Dla przypomnienia sobie i ucieszenia się darem konsekracji zacytuję fragment z modlitwy konsekracyjnej z naszego obrzędu profesji wieczystej:

"...Panie Boże, Stwórco nieba i Ojcze ludzi, wielbimy Ciebie i dzięki Tobie składamy za to, że z potomstwa Abrahama wybrałeś i poświęciłeś sobie lud zaszczytnie nazwany Twoim imieniem. Gdy lud ten przebywał na pustyni, umacniałeś go Twoimi słowami i osłaniałeś go swoją prawicą; gdy był biedny i wzgardzony, wiązałeś go z sobą przymierzem miłości; gdy sprzeniewierzał się Twojej miłości, w miłosierdziu swoim sprowadzałeś go na drogę sprawiedliwości; gdy Ciebie szukał, uprzedzałeś go z ojcowską dobrocią, aż zamieszkał w wolnej ziemi. 
Przede wszystkim, Ojcze, błogosławimy Ciebie za to, że zechciałeś doprowadzić nas do poznania prawdy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna a naszego Pana. On, zrodzony z Najświętszej Dziewicy, umierając, odkupił lud swój z grzechu i zmartwychwstając, pouczył o przyszłej chwale. Gdy zasiadł po Twojej prawicy, zesłał Ducha Świętego Pocieszyciela, który powołał niezliczonych uczniów, aby idąc za radami Ewangelii całe życie poświęcili dla chwały Twego imienia i zbawienia ludzi.
... dzisiaj Kościół śpiewa nową pieśń wdzięczności za te siostry, które idąc za Twoim głosem ofiarowały się na służbę Bożą. Ześlij więc, Panie, dar Ducha Świętego na te, które wszystko porzuciły ze względu na Ciebie. Ojcze, niech w nich jaśnieje oblicze Chrystusa, aby wszyscy patrząc na nie, poznali, że On jest obecny w Twoim Kościele. Spraw, aby strzegąc wolności serca, troszczyły się o współbraci. Niech patrząc na sprawy ludzkie, dostrzegają, że rządzi nimi Boża Opatrzność. Niech przez dar swojego życia przyspieszają nadejście Królestwa Bożego..."

Ofiarować się Bogu - to jest odpowiedź na łaskę. Bo to Bóg jest tym, który daje. Być dla Niego darem, a tym jest też konsekracja, to odkryć już w sobie coś boskiego...

niedziela, 24 listopada 2013

24 XI, przeniósł do królestwa

Dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów... Kol 1,12-20

Dziękuję Ojcze!
Nie słowem. Nie tylko słowem, ale życiem.
Żyć pełnią życia, żyć pełnią łaski, żyć pełnią dziecięctwa - ON uzdolnił mnie do tego. Uwolnił spod panowania ciemności. Stawiam wciąż pierwsze kroki... i to już tyle lat... ale to nic, że czasem nie wychodzi, że upadam. W tym królestwie nie liczą się upadki tylko powstania. :)

sobota, 23 listopada 2013

23 XI, żyć dla Niego

Jezus im odpowiedział: "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. [...]
... Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa «Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją". Łk 20,28n

Wszyscy bowiem dla Niego żyją! 
Dwie moje siostry dziś złożą śluby wieczyste. Będą leżeć na posadzce katedry wawelskiej, jak hostia na patenie. By Pan je konsekrował dla Siebie.
Wszyscy bowiem dla Niego żyją. Jednak łaską szczególną jest żyć dla Niego świadomie...

Fot. z ubiegłego roku

czwartek, 21 listopada 2013

21 XI, płacz

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. [...] żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia». Łk 19,41-44

Płacz. Dla kobiety to znana sprawa ;)
Mi też ostatnio jakoś się przytrafia. A na modlitwie dziś odkryłam, że płaczemy razem: Jezus i ja. Ale jakże różne to są powody płaczu.
Nie będę tu uprawiać ekshibicjonizmu duchowego, więc powodów moich nie podam. Powiem tylko tyle, że błahe są w istocie "nowego człowieka", choć dla "starego Adama" we mnie oznaczają śmierć.
Jezus jest blisko Jerozolimy. Wybieram się z Nim. Zaprosił mnie do towarzyszenia.
Chcę, choć wiem, że wytrwanie z Nim (i w Nim) jest łaską. O nią się modlę szczerze.
I ty za mnie się pomódl, proszę, bym rozpoznawała czas nawiedzenia.

środa, 20 listopada 2013

20 XI, skąd pochodzi radość

On sam będzie twoją radością, Ten, od którego pochodzi wszystko, co sprawia ci radość. Nie mówię o grzechu, bo tylko grzechu nie masz od Niego. Z wyjątkiem grzechu masz od Niego wszystko, co posiadasz. (św. Augustyn)

Bardzo mnie dziś poruszyło to zdanie, mówiące o moim Bogu jako o Tym, od którego pochodzi wszystko, co sprawia mi radość.
A ja chcę Jemu radość sprawiać.

wtorek, 19 listopada 2013

19 XI, ani małe serce...

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu... Łk 19,1-10

W małym mieście mały człowiek
miał wielkie bogactwa a większe pragnienia...
W małym mym sercu i w małych mych siłach
tkwią wielkie pragnienia i większe nadzieje...

Ani małe serce, ani małe siły, ani małe notowania w rankingu ludzkiego wybrania nie są przeszkodą dla wielkiej Miłości.
Byle tylko nie zamknąć się w sobie, bo Łaska pragnie właśnie we mnie zamieszkać!

poniedziałek, 18 listopada 2013

18 XI, abym przejrzała

Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Łk 18, 35-43

Moja znajoma haftuje piękne obrusy, robi to ręcznie. Nieraz podziwiałam wzory i dobrane kolory.
Pamiętam kiedyś takie zdarzenie, jak mała jej córeczka kręciła się po pokoju, czołgała po podłodze i zaglądnęła od dołu na lewą stronę haftowanego obrusu. Reakcja była zaskakująca: "Mamo, mamo, czemu to takie brzydkie?"
Owszem lewa strona obrusu nie była zachwycająca, pełno na niej było końcówek nici i węzełków. Nie przypominała arcydzieła :).
A jednak, prawa strona była cudowna! Zachwycająca i radująca oko. Dopiero wzięcie na ręce maleńkiej córeczki i pokazanie jej od góry tkanego obrusu wywołało piękny uśmiech na twarzy małej i na naszych twarzach również.
Jakże często patrzę na życie od lewej jego strony... Jakże często widzę tylko węzełki i końcówki...
"Jezu, żebym przejrzała". Żebym zaufała, że Ty tkasz moje życie z wielką miłością, że Twój projekt jest cudowny!

Fot. z Wikipedii, haft projektowany przez Williama Morrisa, ok. 1878

niedziela, 17 listopada 2013

17 XI, Ja dam wam...

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». 
[...] Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość... Łk 21, 5-19

"Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość" - biorę te słowa głęboko do serca.
O różnych rzeczach Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii, ale to słowo słyszę wyraźnie jako dobrą nowinę.
Tylko na Jezusie chcę się oprzeć, bo wszystko inne: materialne i duchowe może być zwalone. I będzie.
O ile Jezus jest we mnie, o ile jest panem mego życia, "naprzód" nie będę obmyślać niczego. A jeśli jeszcze steru mego życia nie oddałam Jezusowi, to... po prostu... warto to uczynić.
Jeśli Barankowa jestem z nazwy, to tym bardziej w istocie swojej chcę Jego być!

sobota, 16 listopada 2013

16 XI, prędko

A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. 
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Łk 18,1-8

Odpowiedź Jezusa jest konkretna: Bóg prędko weźmie w obronę swoich.
Tylko moja wiara nie taka prędka bywa... by zaufać.
Maryja Matka Miłosierdzia niech mnie i ciebie uczy czerpać naczyniem ufności ze źródeł Miłosierdzia.
moja notka o Maryi tej Ostrobramskiej...

piątek, 15 listopada 2013

15 XI, przez podobieństwo

... stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw, winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. 
Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Mdr 13,1-9

Piękno nas pociąga. Otwieramy usta z podziwu.
Pociąga też piękno duchowe, piękno u korzeni którego jest miłość.
Pociągają mnie piękni w tym właśnie sensie ludzie.
O ileż bardziej ON sam piękny jest!
Otworzę usta z podziwu i serce zadrży ze szczęścia, bo ON sam za chwilę w Eucharystii przychodzi...

czwartek, 14 listopada 2013

14 XI, pośród nas

Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was. Łk 17, 20-25

Że mylą się nam osoby, że nie dostrzegamy dobrej intencji brata, że nie zauważamy tego, co mamy pod ręką, że mylimy kierunki itd... powinno dać nam do zrozumienia, że często "niewidomi" jesteśmy.
I co gorzej, często nas nie ma w tym, co nazywamy "tu i teraz", w tym co nam rzeczywiście jest dane. Bo wczoraj już do mnie nie należy, do jutra zaś pewności nie mam, czy nadejdzie dla mnie.
Dla mnie jest DZIŚ.
W tym dziś jest Pan. W tym dziś królestwo Boże się objawia.
Panie, otwórz moje oczy, bym Ciebie dostrzegła i otwórz moje serce, bym sama zasadami królestwa żyła, by inni też przeze mnie mogli go doświadczyć.
Miłość łączy ziemię z niebem, niebo z ziemią. Każdy miłości konkret (widzialny lub nie, przyjęty lub nie) jest stąpaniem po królestwie Bożym.

środa, 13 listopada 2013

13 XI, program na życie

Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami». 
[...] Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Łk 17, 11-19

Wołać.
Zobaczyć, że rany już nie krwawią... Że mogę dawać...
Wrócić do Jezusa.
Chwalić Boga całym sobą. Upaść do nóg Jego. Dziękować.
Całego życia na to nie starczy. :)

wtorek, 12 listopada 2013

12 XI, komu służę?

Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. Łk 17, 7-10

Dziękować trzeba i to na każdym miejscu.
Ale czym innym jest zabiegać o wdzięczność wobec siebie samego. Jest to krok na równię pochyłą, potem już się leci coraz bardziej.
Bezinteresowna służba Bogu, który stawia konkretnych ludzi na drodze, by nimi się zająć, odnosi do relacji z Nim.
Nawet, jeśli tego na dziś nie rozumiem, jeśli bliższe mi jest pragnienie i oczekiwanie zauważenia czy wdzięczności, to jednak ufam słowu Jezusa i w tym kontekście I czytanie porusza mnie do głębi:
Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych. Mdr 3,1-9

czwartek, 7 listopada 2013

7 XI, idzie za zagubioną

... idzie za zgubioną, aż ją znajdzie [...] 
„Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Łk 15,1-10

Porusza mnie ta przypowieść o zabłąkanej owcy, czy raczej o poszukującym Pasterzu. To On idzie za nią, to On się cieszy z odnalezienia.
Mam w życiu doświadczenia poszukiwania innych czy troski, by się nie zagubili, tak w sensie fizycznym (na płaszczyźnie duchowej oczywiście też, ale teraz zostaję na tej zewnętrznej). Pamiętam ile radości sprawiał sam widok odnalezionej osoby.
Sama niedawno uczestniczyłam w pewnej zabawie-ćwiczeniu, podczas której zagrałam taką zagubioną owcę. Siedziałam skulona, schowana w ciemnościach za płaszczami, z rodzącym się niepokojem, czy mnie ktoś odnajdzie. Takich kryjówek było wiele a i "owieczek" niemało. Odnaleziona zostałam... :)
Zabawa zabawą, ale nawet kiedy się ma już po 40-tce, uczucia w zabawie pojawiają się i są jak najbardziej prawdziwe.
Dziś jest we mnie wdzięczność do Pasterza. I chcę odnalezienia kiedy się gubię w codzienności: w wyborach, w postawach, czy w uczuciach... Jestem pewna, że "idzie za mną, aż znajdzie". Wiem, że znajdzie i że się ucieszy, a ja wraz z Nim.

środa, 6 listopada 2013

6 XI, posiadanie czy miłowanie?

"...Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem". Łk 14, 25-33

A cóż tak na prawdę ja posiadam? Co jest rzeczywiście moje? - "tylko grzechy" - odpowiedzą święci... :)
Wszystko inne, czyli też najbliższe osoby, rodzina, relacje, zadania i charyzmaty są mi dane i zadane, ale nie dla posiadania. Dla rozdawania, dla miłowania a nie dla przywiązania, nie dla egoizmu. Św. Paweł podpowiada dziś jak budować relacje:
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj», i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego». Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Rz 13, 8-10
Chodzi więc w życiu o wolność i o świadomą decyzję na miłość prawdziwą, na pójście za Jezusem. Jeśli będzie to mój wybór, to będę nim się kierowała w sytuacjach niewygodnych, w sytuacjach pokus, w zniechęceniu.

wtorek, 5 listopada 2013

5 XI, będziesz ucztował?

...jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym». Jezus mu odpowiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty...» Łk 14,15-24

Człowiek podskórnie czuje, jak ten jeden ze współbiesiadników Jezusowych, że ucztowanie z Bogiem to szczęście. Pytanie, kogo to spotka, jest górą lodową własnego pragnienia...
Z dzisiejszej Ewangelii pokazują się dwie możliwości:
1. Są zaproszeni.
Pytam siebie, czy należę do nich? Owszem, od chrztu należę do tych zaproszonych. Czy się wybiorę, to jednak jeszcze inna sprawa. Mogę zlekceważyć zaproszenie, wybierając wszystko inne tylko nie Boga.
Tu przychodzi mi na myśl św. Ignacy i cały proces rozeznawania, który jest pomocą w życiu, by się nie pogubić, by wybierać to (mniejsze cele), co służy najważniejszemu celowi życia.
2. Są też tacy, którzy nie tylko nie czują się zaproszeni, ale czują się na marginesie życia, relacji.
Oni nie spodziewają się już niczego dobrego. A w Ewangelii to oni są "zmuszani" do wejścia na ucztę. Zmuszani, bo zdumieni, bo po ludzku nie nadają się... ale właśnie oni ucztować będą.
Darmowości miłości Boga - zakosztuję jej tylko wówczas, kiedy uwierzę, że ona jest darmowa. I to w obu przypadkach: i w przypadku bycia zaproszonym, i w przypadku "zmuszonym" w niedowierzaniu i zdumieniu.

poniedziałek, 4 listopada 2013

4 XI, ON pierwszy obdarował!

...a będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwych-wstaniu sprawiedliwych. Łk 14, 12-14  
... kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Rz 11, 29-36

Odpłata, wdzięczność, obdarowanie... Czyli temat dawania i brania.
Jezus mówi, że będę szczęśliwa, jeśli daję tym, którzy nie mają jak się odwdzięczyć. Czy wierzę dziś tym Jego słowom?
Na innym miejscu św. Paweł powie, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.
Tak, dziś tym słowom wierzę, choć emocjonalnie jeszcze często działam według innej zasady.
Bywa czasem (często) w ludziach taka tendencja nieuświadomiona "dawać, aby brać". Polega ona na tym, że osoba daje, poświęca się, ale nieświadomie "zarabia" na pochwałę, wdzięczność, satysfakcję itp. Nie obca mi jest ta tendencja, ulegam jej.
Ale też uświadamiam ją sobie i wówczas wybieram dar świadomy i bezinteresowny. Świadome tracenie siebie; dawanie, bo mam co dać, albo wiem, że Bóg chce dać przeze mnie.
I gdy nie ma "zwrotu", jest bliskość Serca Jezusowego. A to jest szczęście - bycie z Nim.
ON obdarowuje bez mojej zasługi i mimo mojej niewdzięczności. Ja CHCĘ cieszyć się Jego miłowaniem. A tego uczyć się mi trzeba.
Więc modlę się litanią o pokorę (zaczerpnięte od o. Cenciniego):

Od pragnienia bycia poważanym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia kochanym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia wychwalanym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia czczonym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia chwalonym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby wybierano mnie przed innymi, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby zasięgano mojej rady, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby mnie akceptowano, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem upokorzonym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wzgardzonym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed cierpieniem odrzucenia, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem oczernionym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem zapomnianym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wykpionym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wydrwionym, wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem posądzonym, wyzwól mnie Jezu!
Aby inni byli kochani bardziej niż ja, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni byli cenieni bardziej niż ja, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni mogli wzrastać w opinii świata, a ja bym mógł się umniejszać, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął! 
Aby inni mogli być wybierani, a ja bym był odsuwany na bok, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni byli wychwalani, a ja niezauważany, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni mogli być lepiej widziani ode mnie we wszystkim, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni stawali się świętsi niż ja, bylebym ja stał się tak świętym, na ile tylko mogę, Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął! Amen.

niedziela, 3 listopada 2013

3 XI, wspinam się na sykomorę

... Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. [...]
«Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Łk 19, 1-10

Chcę zobaczyć Jezusa - takie pragnienie pielęgnuję w sobie.
Ale podobnie jak Zacheusz jestem "mała", by dostrzec Jezusa w mojej codzienności, choć dobrze wiem, że właśnie "tędy" przechodzi.
Moją sykomorą bywa poranna modlitwa, na którą się wspinam i moim ciałem, i umysłem, i sercem... Na tej sykomorze modlitwy słyszę: "dziś, w twoim domu trzeba Mi się zatrzymać".
Jeśli pragnę Jezusa spotkać, jeśli pragnę Go zobaczyć w codzienności, to muszę przyznać, że On pragnie pierwszy, do mego Jerycha przychodzi (schodzi do mojej depresji... Jerycho jest jednym z najniżej położonych miast na świecie).
Rozraduję się Jego przyjściem.

Fot. Sykomora przy Jerychu - dane mi było ją zobaczyć.

sobota, 2 listopada 2013

2 XI, co z nimi?

To jest wolą Ojca mego, 
aby każdy, kto wierzy w Syna, 
miał życie wieczne, 
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (aklamacja przed Ewangelią)

Dzień zaduszny.
Wspominam moich bliskich, groby ich są daleko, około 800 km od Szczecina. Żal mi, że nie mogę nawiedzić ich grobów, ale z całą miłością powierzam ich na Eucharystii, wspominam podczas Liturgii Godzin, a także na cmentarzu centralnym, patrząc na groby innych osób.
Lubię chodzić po cmentarzu, patrzę na groby i dostrzegam oznaki miłości żywych... Miłość łączy ziemię z niebem. Obcowanie świętych - wierzę, że TO istnieje - wchodzę sama świadomie w tę tajemnicę i korzystam z jej owoców, takich jak wstawiennictwo świętych czy modlitwa za zmarłych, m.in. ofiarowanie odpustów.
A moja śmierć? Nie myślę o niej. A może warto?
Za granicą śmierci jest Oczekujący i Miłujący. W swoim czasie i mi drzwi otworzy i... co się stanie? Po prostu: w krainie życia ujrzę dobroć Boga (z psalmu responsoryjnego).