Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą działanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 stycznia 2018

10 I, iść za Nim

...Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu [...]. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił... (Mk 1,29-39)

Patrzę na Jezusa wędrującego przez miasta i wsie, patrzę na Jezusa uzdrawiającego wielu, patrzę na Jezusa, jak bierze teściową Piotra za rękę i podnosi ją. Wokół ruch, gwarno. Adrenalina rośnie.  Podziw też. Emocje mają pożywkę.
Zmęczenie da się odczuć nawet tylko patrząc na te wydarzenia...
Jezus nad ranem, jeszcze pewnie wielu spało, usuwa się. Idzie na modlitwę. Idę za Nim...

czwartek, 21 września 2017

21 IX, wstać i pójść

Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.  (Mt 9,9-13)

Powołanie Mateusza jest opisane w Ewangelii zaraz po uzdrowieniu paralityka, którego przyniosło do Jezusa czterech. Tam jest odpuszczenie grzechów - pierwsze słowo Jezusa i drugie  - po awanturze myślnej, po oburzeniu faryzeuszów - słowo "wstań i chodź". Oba słowa sprawcze, tzn., dzieje się to, co słowa nazywają.
Dziś pada słowo do Mateusza: "pójdź za Mną (towarzysz Mi)" i dzieje się! Św. Paweł w Liście do Efezjan powie, że chwała Temu, którego moc może uczynić w nas o wiele więcej niż spodziewamy się czy rozumiemy... (por. Ef 3,20).
Chwalę więc Pana, ale słuchając dalej św. Pawła, który zachęca, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości, widzę konkrety dla mego działania: pokora, delikatność, cierpliwość, a to wszystko z miłością i w Miłości. Czy się uda? Nie ważne. Ważne, by próbować :). Wstać i pójść.

Fot. Hendrick ter Brugghen - Powołanie św. Mateusza.

piątek, 27 stycznia 2017

27 I, najmniejsze

„Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”.  (Mk 4,26-34)

Najmniejsze
ze wszystkich nasion...
Tak, bo królestwo Boże jest w drobnych sprawach. Przypominają się mi słowa Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili" (por. Mt 25)...
Dzisiejsze Słowo uświadamia mi, że każdy drobny gest uczyniony z miłości: czy to podanie wody, czy ustąpienie miejsca, czy wysłuchanie, czy przygryzienie języka, kiedy chce się przywalić; czy wyrzucenie śmieci, czy uśmiech do żony, męża, siostry, bliźniego, każdy gest z miłości uczyniony, ma moc działania w nas na rozwój miłości.
Bóg nie chce od nas spektakularnych gestów miłosierdzia, które byłyby paralelą zdobywania Mount Everest lecz oczekuje gestów miłości, które byłyby w konkrecie zdobyciem góry własnego egoizmu. :)
Nie lekceważyć drobnostek! - taki apel kieruję do siebie dziś.

***
A jeśli chcesz posłuchać, to polecam o. Szustaka, komentarz na dziś TUTAJ.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

9 I, nie zniechęcać się

...Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”... (Mk 1,14-20)

Liturgiczny przeskok niemały: z brewiarza t. I na t. III, z konopeum białego na zielone. Na razie więc koniec świąt :).
A jednak nie jest to koniec Bożego działania i Bożej miłości. Wręcz przeciwnie. Jest pełnia dostępu do Łaski. Łaska zaś przychodzi w codzienności, czy to będzie płukanie sieci czy odśnieżanie podwórka, czy praca w sekretariacie...
Dziś smog w Krakowie, czuję go i zniechęca. Dobrze, że w czytaniu jutrzni usłyszałam: by nie zniechęcać się w czynieniu dobrze (2 Tes 3,13).

poniedziałek, 19 grudnia 2016

19 XII, zaufanie Bogu

Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański... (Łk 1,5-25).

Bóg przychodzi na modlitwie, Bóg przychodzi w obowiązku, Bóg przychodzi w odpoczynku. Zawsze konkretnie do mnie. Zawsze z miłością, nawet jeśli Jego słowa zabolą, przestraszą, czy zatrzymają (jak została zatrzymana mowa Zachariasza).
Bóg przychodzi, bo słyszy najgłębszą moją prośbę, taką, której wypowiedzieć nie potrafię. "Duch przychodzi naszej słabości, kiedy nie umiemy się modlić..." - powie św. Paweł.
Uwielbiam dziś mego Pana za tęsknotę za Nim, uwielbiam za zaufanie, jakim mnie obdarza i za zaufanie, jakie we mnie wzbudza!

***
Dobra lektura
Dzisiejszy komentarz o. Łusiaka SJ, cytuję w całości, za deon.pl:

Zachariasz nie uwierzył Gabrielowi i trudno mu się dziwić. Któż z nas uwierzyłby na jego miejscu. Było więc lepiej, żeby pozostał niemy do czasu, aż spełni się zapowiedź anioła. Nie dowierzając Bogu mógłby bowiem mówić coś niewłaściwego o Bożym działaniu. Zapewne lepiej było, aby zamilkł na jakiś czas.
Człowiek, który nie wierzy Bogu nie ma wiele do powiedzenia o Nim. Dlatego zanim zaczniemy o Nim mówić innym zastanówmy się, czy już w miarę mocno ufamy Bogu.
A co zrobić, by bardziej zaufać? Przypatrywać się Bożemu działaniu w naszym życiu. Bóg nie żąda od nas zaufania. On je zdobywa swoim działaniem, tak jak w życiu Zachariasza i Elżbiety.

wtorek, 13 grudnia 2016

13 XII, odruch a działanie

Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: «Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy». Ten odpowiedział: „Idę, panie", lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: «Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł... (Mt 21,28-32)

A są i tacy, którzy zarówno w odruchu, jak i w działaniu odpowiadają pozytywnie na Bożą wolę! W odruchu i w działaniu... - zasłyszałam to dziś na homilii. I o to modlę się.
I uwielbiam Pana za Jego wielką cierpliwość i długomyślność...

Fot. Słońce wstaje po prostu codziennie :) i świeci.

środa, 30 listopada 2016

30 XI, przecięcie poziomu...pionem

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich...  (Mt 4,18-22)

Każda chwila Jezusowi odpowiada... W każdym działaniu, pracy, może pociągnąć za Sobą.
Otwartość adwentowa, to też niezamykanie się w doczesności, w działaniu, choć to ma być działanie z całym zaangażowaniem. To zgoda na przecięcie poziomu codzienności pionem Słowa i łaski. W każdej chwili nasz chronos (czas chronologiczny) może zostać przecięty kairos'em (czasem łaski Pańskiej) i może stać się chwilą wcielenia, kiedy Słowo staje się w nas. Za każde Jego kairos - za każde przyjście do mnie - uwielbiam Go.

Wczoraj miała miejsce zabawna sytuacja. Na próbie śpiewu siostra M. chciała wyszukać w necie pieśń "Przyjdź Panie Jezu", by zaprezentować uczestnikom. Wpisała pierwsze słowo i zaczęła drugie i tutaj google podpowiedziało: "przyjdź pan jutro", co wzbudziło radość wszystkich. Odczytałyśmy to w kluczu adwentu, gdyż dwa dni wcześniej na konferencji "u progu adwentu" padła informacja, że zestawienie pierwszych liter wielkich antyfon, które mają miejsce w liturgii od 17 do 24 XII, stanowi wyrażenie ERO CRAS, co oznacza PRZYJDĘ JUTRO. :)

środa, 31 sierpnia 2016

31 VIII, Boża uprawa

... uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg.
Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę. My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. (1 Kor 3,1-9)

Odnajduję się w tych słowach i to po obu stronach :).
Odnajduję się jako ta, która jest służebnicą Obecnego i tym samym pomagam Bogu, co prawda według własnego trudu, który znany jest Bogu.
Ale także odnajduję się w tym obrazie uprawnej roli czy budowli Bożej. Byli i są ci, którzy sieją Słowo Boże dla mnie i we mnie, i ci, którzy podlewają. To byli i są moi Rodzice, to byli katechiści, kapłani, spowiednicy, kierownicy duchowi. Ludzie dani przez Boga, by mnie uprawiać. O, także i jeszcze bardziej wspólnota, moje siostry, "uprawiają" glebę mego serca i myślenia. Sieją i podlewają, a łaska sprawia wzrost.
O dobrego pracownika na swej roli (nie na swej, ale na roli Bożej, należało by pisać) trzeba się modlić. Za kierownika (czy wcześniej o kierownika), za spowiednika, za formatorów, po prostu modlić się trzeba. Są pomocnikami Boga. Ale - nie zapomnijmy - to Bóg daje wzrost!
W Jego rękach jest nasz los. Jesteśmy Jego rolą.

wtorek, 30 sierpnia 2016

30 VIII, działanie Bożego Ducha

Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, wyjaśniając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha... (1 Kor 2,10b-16)

Bardzo mnie dziś poruszyło I czytanie. Już pierwsze jego zdanie otworzyło okno serca na niekończącą się głębię. Nie umiem nawet o tym pisać...
A jednak dalej trwając w tym słowie i w Ewangelii (Łk 4,31-37), uświadomiłam sobie obecność Bożego Ducha w mojej codzienności.
O ile nie blokuję świadomie Bożej łaski, o tyle Duch mnie prowadzi, wyjaśnia i pozwala brać z "górnej półki" Bożego Miłosierdzia.

środa, 9 marca 2016

10 III, jedność w działaniu

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”.
[...] „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili...". (J 5,17-30)

To zjednoczeniu w działaniu Osób Boskich jest to prostu zachwycające! Ale wracając z tej kontemplacji trzeba zauważyć, że Jezus uczynił wszystko dla nas, abyśmy i my mieli tę możliwość, tj. byśmy potrafili miłować.
Więc teraz po przełomie wielkiego postu, jeszcze bardziej ku Jezusowi się zwróćmy, bo coraz bliżej On Jerozolimy, coraz bliżej Paschy... coraz bliżej rozbłysku miłości Ojca w zmartwychwstaniu.
Jeszcze jedna ważna uwaga, którą wydobyłam już kiedyś z tej perykopy: pełnienie woli Ojca nie wyklucza prześladowania przez ludzi.

Fot. Taki motyw - dwa serca - to zazwyczaj chodzi o Serce Jezusa i Maryi, bo One też współbrzmiały w rytmie Ojca.

sobota, 19 grudnia 2015

19 XII, łaska milczenia

Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”.
Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”.
[...]  Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”. (Łk 1,5-25)

W dzisiejszej Ewangelii spotykam najpierw wiele zwyczajności, ale też wiele emocji (od strachu po radość), wiele napięcia, spotykam wyjaśnienie i niedowierzanie, pragnienie pewności i doświadczenie słabości. Spotykam Boże działanie, które zawsze jest ŁASKĄ!
Rozmowa z aniołem jest łaską, ale także milczenie Zachariasza jest łaską (choć może trudną).
Patrzę na swoje życie i widzę, że milczenia uczyłam się (i wciąż się uczę) w życiu zakonnym. Milczenie jest łaską też dla mnie. Jest miejscem, możliwością słuchania Boga. Jest też nauką w słuchaniu człowieka. Milczenie w moim życiu jest czasem jak... cicha ziemia zasiana i oczekująca na wzrost, a czasem jest jak wypełnione serce, które "musi" kontemplować i chronić delikatny impuls Bożego życia. Czasem jest odpocznieniem, a czasem bolesnym oczekiwaniem czy dojrzewaniem. Ale w każdej sytuacji jest łaską! A może prościej powinnam napisać: każda sytuacja jest łaską!

Antyfona na dziś:
Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, 
przyjdź nas uwolnić, racz dłużej nie zwlekać.
Więcej o tej antyfonie (jej wyjaśnienie) - kliknij tutaj. 

Fot. z internetu.

piątek, 21 sierpnia 2015

21 VIII, miłowanie - pierwsze

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego»... (Mt 22,34-40)

No i tak - miłowanie jest pierwszym i jedynym przykazaniem.
Bardzo proste i bardzo angażujące, aż do dna...
Św. Augustyn mówił: "kochaj i czyń, co chcesz". Czyli miłość nie zawsze w nas jest pierwsza, często pierwsze jest działanie...wcale nie z miłości wypływające...
Sięgnęłam po List św. Pawła do Koryntian i zacytuję, proszę, przeczytaj:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, 
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca 
albo cymbał brzmiący. 
Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice, 
i posiadał wszelką wiedzę, 
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. 
a miłości bym nie miał, 
byłbym niczym. 
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie, 
lecz miłości bym nie miał, 
nic bym nie zyskał. 
Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, 
wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje, 
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, 
albo jak dar języków, który zniknie, 
lub jak wiedza, której zabraknie. 
Po części bowiem tylko poznajemy, 
po części prorokujemy. 
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, 
zniknie to, co jest tylko częściowe. 
Gdy byłem dzieckiem, 
mówiłem jak dziecko, 
czułem jak dziecko, 
myślałem jak dziecko. 
Kiedy zaś stałem się mężem, 
wyzbyłem się tego, co dziecięce. 
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; 
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: 
Teraz poznaję po części, 
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. 
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: 
z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13,1-13)

Fot. z internetu

sobota, 4 kwietnia 2015

4 IV, bez-czynność

...Judasz [...], przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich:  Kogo szukacie? [...]
Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano...
A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam [...] złożono Jezusa... (J 18,1-19,42)

"...o Jezu, dzięki Ci, za Twej męki trud" - śpiewałam wczoraj.Teraz grób, cisza, pustka...
Już koniec Jezusowej działalności, tej widzialnej ludzkiej.
Ta bez-czynność Jezusa jest bardzo potrzebna mojej nadgorliwości.
"Bez-czynna" Miłość zbawia mnie dziś i leczy moją niecierpliwość.
Przy grobie można tylko usiąść i nie-działać. Wreszcie poczuć, że ręce opadają, bo nic tu już nie pomogę. Nie przywrócę do życia nic, co umarło, tak jak nie mam też mocy nad własną bezsilnością, ciemnością i śmiercią.
Ale nie czekam w beznadziei. Czekam z Maryją. Ona PAMIĘTA słowa Jezusa, który zapowiadał swoje zmartwychwstanie.

Fot. Grób w szczecińskiej katedrze.

środa, 21 stycznia 2015

21 I, zatwardziałość serca

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.
[...] spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa. Mk 3,1-6

Patrzę na Jezusa, patrzę na faryzeuszów. Pytania "czemu Go wciąż rozliczają?", "czemu Mu nie wierzą?" kotłują się w mej głowie.
Ewangelista wydobywa powód: zatwardziałość serca.
To choroba, która zasmuca nawet Boga i rodzi w Nim słuszny gniew.
Wczoraj na spotkaniu katechumenalnym zatrzymywaliśmy się nad przypowieścią o siewcy i ziarnie, które pada na różny grunt. Dla ziarna kontekstem jest gleba, dla słowa - serce. Jeśli serce wchodzi w ślepe uliczki siebie samego, jeśli dyskutuje tylko wciąż, przychodzi Zły-oskarżyciel i przemieszcza się po sercu jak po gościńcu i wykrada Słowo Boże. Płytkie serce, skaliste czy cierniste, też nie zachowa w sobie z cierpliwością i z nadzieją Słowa. Tylko czujne i wolne serce, jak żyzna ziemia, jak ziemia nawożona gnojem...(świetnie o tym mówi o. Szustak w jednej z konferencji) jest dla Bożego życia przyjaznym środowiskiem. Rodzi owoce.
Doświadczam czasem zwrotnie w relacjach pewnych zatwardziałości. Smuci mnie taka postawa i też gniewa. Nie zamierzam się porównywać do Jezusa, On był cały czysty, a to Go spotykało; zaś moje serce też nie jest wolne od zatwardziałości na słabość bliźniego.
Jezus pomimo wszystko czyni dobro, pomimo rozliczania i opinii. Tego od Jezusa się uczę.
I druga rzecz: modlę się o łaskę, bym nigdy nie zasmuciła Jezusa zatwardziałością mego serca. Wielkie pragnienie? Tak! Ale mój Pan i Oblubieniec lubi czynić rzeczy wielkie i niemożliwe.

Fot. ze strony: //facebog.deon.pl/zatwardzialosc-serca/

niedziela, 7 grudnia 2014

7 XII, oddanie steru

„Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. 
Wystąpił Jan Chrzciciel [...]: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. Mk 1,1-8

Miałam pisać, ale wykasowałam swoje. Zacytuję M. Łusiaka SJ z deonu:
"Zamiana chrztu "Janowego" na Chrystusowy chrzest "Duchem Świętym" to przejście od ludzkich wysiłków, by się zbawić, do działania Boga, który przychodzi nas zbawićOd przyjścia Chrystusa naszym zbawieniem zajęty jest tylko Bóg. Nikt nie musi już się martwić o swoje zbawienie. On to "załatwi". 
Nie oznacza to jednak, że Bóg zbawia nas bez naszego udziału. Do nas należy przygotowanie Bogu drogi do naszych serc. Polem zbawczego działania Boga są bowiem nasze serca, ciągle skażone egoizmem. Innymi słowy: zbawiony jest każdy, kto nie stawia Bogu oporu, ale poddaje się Jego działaniu".

Żeby jednak coś od siebie dodać, to napiszę, że wzruszyłam się dziś na Aniele Pańskim z papieżem Franciszkiem. Mówił o pocieszeniu, bo I czytanie z Izajasza jest przepiękne o trosce Boga. A zauważył też, że my sami często zostajemy w smutku, nie pozwalając się Bogu pocieszyć. Taki niuans: w smutku czujemy się niejako bohaterami, a w pocieszeniu to Duch Święty jest bohaterem, On jest tym pocieszycielem w nas. Bardzo ważny aspekt!
Moje świadectwo:
Przez kilka lat po przeżyciu III ĆD (tygodnia Męki Pańskiej) nie mogłam zebrać się na IV tydzień (Zmartwychwstania). W pewnym momencie odkryłam powód. I był on właśnie po tej linii, o której wspomniał dziś papież.
Nad Jezusem w Męce miałam jakąś "władzę", mogłam reżyserować moje współczucie... Zmartwychwstały zaś jest Panem! Jest Panem historii, Panem życia - Jemu oddaje się swój ster kierowniczy...
I warto, choć do tego się dorasta. (Przynajmniej ja tego dorastania potrzebowałam, bo sterować samej wydawało mi się dobre...).

Jeszcze na koniec proponuję bardzo dobre słowo bpa Rysia. Zachęcam do zaglądnięcia tutaj.

ADWENTUS - przyjdź i bądź Panem mego życia! Poddaję się Twemu, Boże, działaniu! 
Fot. z internetu

wtorek, 7 października 2014

7 X, Bóg czyni pierwszy

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług... Łk 10,38-42

Ja niestety należę do tych, które będą się uwijać koło rozmaitych posług...
Ale najpierw jednak chodzi o to, by zobaczyć, nie co ja dla Jezusa robię... tylko, co Bóg w Jezusie dla mnie robi!
Zatrzymać się trzeba, uspokoić, usiąść i posłuchać. Otworzyć ucho, przyjąć Słowo, przyjąć Miłość. Potem można służyć (i trzeba :).

Fot. Nasza Patronka św. Jadwiga Królowa uczyła się pod krzyżem, co ma czynić. A jej pieczęcią były skrzyżowane litery MM - symbolizujące dwie siostry z dzisiejszej Ewangelii Martę i Marię.

czwartek, 5 czerwca 2014

5 VI, jedność w Miłości

...Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś...
[...] Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich. J 17,20-26

Ta jedność jest potrzebna i dla nas samych, i dla świata. Pozwala zobaczyć miłość Ojca z bliska. Ta miłość we mnie, w tobie, przyjęta od Jezusa, łączy nas w Jego Ciało i ożywia Jego Duchem.
Zastanowiło mnie, że dziś Jezus nazywa Ojca sprawiedliwym... Chyba w tym całym bałaganie ludzkim, którego czasem doświadczam i którego jestem częścią, dobrze jest przypomnieć sobie, że... jest Ojciec sprawiedliwy, który działa i którego działaniem jest miłość.
Czasem tęsknię już za tym, by zobaczyć życie z dystansu nieba...

środa, 2 kwietnia 2014

2 IV, w jedności z Ojcem

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. [...] 
nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał» J 5,17-30

Coraz dłuższe teraz są perykopy ewangeliczne, Janowe.
Żeby przeżyć Paschę Jezusa i przeżyć też paschę swoją trzeba spotkać Jezusa wewnętrznie, trzeba doświadczyć w sobie Jego relacji z Ojcem.
Dziś bardzo szczegółowo Jezus tłumaczy swoje działania swoją relacją z Ojcem, jednością woli swojej z wolą Ojca.
Robię przy okazji rachunek sumienia, pytając siebie o motywacje moich działań.
I jeszcze jedną ważną uwagę wydobywam z tej perykopy: pełnienie woli Ojca nie wyklucza prześladowania przez ludzi. Tak było u Jezusa i tak będzie u każdego, kto szuka i pełni wolę Ojca.

Fot. Błogosławieństwo katechumena - umocnienie, dar Ojca.

środa, 26 lutego 2014

26 II, widzieliśmy kogoś

Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w imię Twoje wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami». Mk 9,38-40

Ile musiał przejść z Jezusem święty Jan Apostoł, by zrozumieć, że nie da się mocy Pańskiej zacieśnić tylko do danej wspólnoty...
Bóg działa jak chce i przez kogo chce. Potrzeba pokory, by to uznać.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

16 XII, dostrzec działanie Boga

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?" Jezus im odpowiedział: "Ja też zadam wam jedno pytanie..." Mt 21,23-27

Dziś znowu pytania. Jezusowi stawiane i przez Jezusa stawiane.
Czy rzeczywiście chcę znać prawdę? Co kwestionuję w relacjach z innymi? Gdzie zamykam się na działanie Boga przez drugiego człowieka?
Przypomniała mi się wypowiedź pewnego mężczyzny: "o ile normalnym jest dostrzec Boga przestępując próg klasztoru, to zobaczyć Boga w mojej Helence krzątającej się w kuchni już często niemożliwe" :)
A właśnie zadanie na dziś: dostrzec Boga i Jego dzieła między ludźmi.
I pamiętać mam, że Bóg często jest INNY niż moje oczekiwania.