Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adwent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adwent. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

17 XII, weselisz się?

Duch Pański nade mną, 
bo Pan mnie namaścił. 
Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim [...] 
„Ogromnie się weselę w Panu, 
dusza moja raduje się w Bogu moim, 
bo mnie przyodział w szaty zbawienia, 
okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, 
jak oblubieńca, który wkłada zawój, 
jak oblubienicę strojną w swe klejnoty...”. (Iz 61, 1-2a. 10-11)

Od wieków Kościół nazywa tę niedzielę "Gaudete", jest ona wezwaniem do radości z bliskości Pana. Chciałam w tym adwencie słuchać bardziej czytań ze Starego Testamentu, żeby odnowić w sobie tę istotną tęsknotę za Mesjaszem. Jednak uświadamiam sobie wciąż, że czytam Izajasza już po Wcieleniu, już z perspektywy Kościoła. I tak ma być.
Podoba mi się tłumaczenie "weselę się w Panu", podoba mi się, bo jest to słowo wieloznaczne: wesele, to radość, ale wesele, to także wymiar oblubieńczy. Ten wymiar w chrześcijaństwie trzeba czasem sobie odświeżyć.
Bo niby wszyscy wiemy, że Pan przychodzi, by nas zbawić, ale że przychodzi z powodu miłości, to już gubimy się w rozumieniu. W sobotę na roratach ksiądz zapytał dzieci właśnie o te sprawy i był las rąk ku odpowiedzi, po co Jezus przychodzi. Ale nie było już lasu rąk, dlaczego przychodzi. Nie było ani jednej ręki. Podniosłam więc rękę i powiedziałam do mikrofonu, że nas kocha. Niby prosta sprawa, a jednak trzeba trochę zanurkować w duchowość i w sakramenty, by usłyszeć także z dzisiejszego I czytania prawdę o miłości, o weselu, o oblubieńczości.
Zresztą Jan Chrzciciel też mówi i zapowiada Tego, któremu nie jest godny odwiązać rzemyka u sandała. Jest to obraz odnoszący do więzi oblubieńczej. (Tutaj znajdziesz więcej na temat, naukowo rozpracowane).
"O radości, iskro bogów" - pisał poeta. Radość dla chrześcijanina nie jest zobowiązaniem, ani czymś sztucznym. Jest odpowiedzią, iskrą, zapaloną od Ducha Pańskiego, który nas namaścił w chrzcie i w bierzmowaniu, a w sakramencie pokuty znowu nas zstępuje, byśmy doświadczając dobrej nowiny nieśli ją innym. Byśmy tu na ziemi jednoczyli się z Tym, który nas kocha, w Eucharystii. Byśmy cieszyli się, weselili, z wesela, które Wcielony szykuje nam w Niebie. Bo po to przyszedł na ziemię, po to czekamy na Święta...

niedziela, 3 grudnia 2017

3 XII, niech usłyszy Ani ucho, niech zobaczy Ani oko

Ani ucho nie słyszało,
ani oko nie widziało,
żeby jakiś bóg poza Tobą działał tyle
dla tego, co w nim pokłada ufność. (Iz 63,16n)

Cieszysz się, że mamy nowy rok liturgiczny? Ja, bardzo, gdyż zawsze z nowym rokiem liturgicznym przychodzi nowa łaska spotkania Jezusa Chrystusa, Pana mojego.
Obfitość Słowa na pierwszy dzień jest zawrotna! I bardzo umacniająca. Jest i o wierności Boga, jest o dziele rąk Jego - czyli o nas. Jest o Ojcostwie i o odkupieniu, jest o naszych złych czynach i o wzbogaceniu w łaskę. Jest o wezwaniu do wspólnoty z Jezusem i umacnianiu nas aż do końca (1 Kor 1,3-9).
Jest w końcu o czuwaniu, o uważności, o otwartych oczach (Mk 13,33-37). Tu, w Ewangelii jest zadanie. Zadanie czekania na Gospodarza; zadanie, które dla miłości jest czymś naturalnym.
Wracam sobie jednak do Izajasza i zacytowany urywek traktuję osobiście:
Chcę, by Ani oko zobaczyło, by Ani ucho usłyszało Bożą dobroć i Boże działania, bo Ania pokłada ufność w Bogu.
Ania ze swej strony będzie dbała o uważność, by jej miłość mogła zauważyć przychodzącego Pana. 

Fot. za kierownicą trzeba z natury uważać, bo inaczej można pozbawić się życia, w życiu też trzeba uważać, bo można pozbawić się łaski.

niedziela, 11 grudnia 2016

11 XII, cierpliwość wobec łaski

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie... (Jk 5,7-10)

To drugie czytanie jest bardzo adwentowe. Zachęta św. Jakuba do cierpliwości (do wielkoduszności) jest dla mnie bardzo na temat w kontekście wczorajszego wpisu.
Zaś Jan Chrzciciel, który pojawia się dziś w Ewangelii (Mt 11,2-11) rodzi we mnie pytania o "mego Jana Chrzciciela", czyli pytanie o tych, którzy mnie prowokują do zmiany. Czy rozpoznaję ich wokół siebie?
Jeszcze chcę się podzielić ostatnim słowem z dzisiejszej perykopy:
Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.
W tych słowach jest zawarta Dobra Nowina o łasce. Na innym miejscu w tejże Ewangelii Jezus powie, że do królestwa niebieskiego wchodzą celnicy i nierządnice (Mt 21,28n). Wniosek prosty: nie asceza i siła własnego ducha stanowi o miejscu w królestwie, ale moc i siła Ducha Bożego.
No to więc poddaję się Duchowi, jak ziemia poddaje się deszczowi. Przyjdź Panie i niech Twój Duch owocuje we mnie.
Uwielbiam dziś Pana za Jego łaskę, która ma moc przemiany ludzkich serc, mego serca też. Uwielbiam Go w łasce komunii eucharystycznej.

***
Do posłuchania, ktoś podrzucił, dzielę się:Homilia na III niedzielę adwentu

sobota, 10 grudnia 2016

10 XII, łaska adwentu

Uczniowie zapytali Jezusa: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. (Mt 17,10-13)

Uczeni pochylali się nad Literą, ale niestety nie rozpoznali Rzeczywistości. Taki scenariusz grozi także nam (mi). Nie uczoność, tylko proste, szczere, czyste, dziecięce serce może rozpoznać Przychodzącego i Obecnego Pana.
Dziś przeżywam dzień skupienia. Patrzę na swoje serce, słucham głosu Pana. Pytam, kto dla mnie jest Eliaszem? Kto w moim "dziś" jest dla mnie Janem Chrzcicielem?...

Taki obraz powstaje w wyobraźni:
Serce moje i w nim splątane korzenie grzechu: pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania, nieczystości, gniewu, lenistwa... Mimo pracy, mimo wysiłku te korzenie - oścień po grzechu pierworodnym - w sercu, są. Nie potrafię ich wyplenić. Doświadczam bezradności i bezsilności.
Lecz od uroczystości Niepokalanego Poczęcia wzrasta we mnie nadzieja, że to Pan sam wypleni je w swoim czasie.
Dziś zaraz po przyjęciu Ciała Jezusa w komunii świętej doświadczyłam, że obdarowana jestem Lekarstwem. Lekarstwem Eucharystii - moc miłości i pokory Baranka - które staje się trucizną na te korzenie grzechu, które we mnie siedzą. "Czuję" duchem, że Ciało Baranka zatruwa kanały grzechu, że nie będzie już z nich zła, lecz staną się one miejscami objawienia się łaski.

Dotąd było tak, że dany korzeń widziany przeze mnie w postawie innej osoby - jak obraz w krzywym zwierciadle powiększony i zniekształcony (por. o belce w oku i drzazdze) -  drażnił mnie tak, że reagowałam za mocno, za ostro, niemiłosiernie... Dziś widzę, że reagowałam - nie wiedząc o tym - na korzeń mego grzechu odbity w zwierciadle. A energia naprawy rozpraszała się na kawałeczki rozbijanego zwierciadła, tzn. rozbijała relację siostrzaną nie wnosząc nic dla prawdziwego uzdrowienia i nawrócenia.

Tak więc, uwielbiam Pana, uwielbiam Go w Chlebie Życia, który karmi moje serce, które je leczy, trując chore korzenie, korzenie grzechu pierworodnego zasiedziałe we mnie.
Cieszę się bardzo, choć boli, boli porównawczo - choć na innym poziomie odczuwania - jak zatruwanie kanałowe korzeni zęba. Wiem, że czasu trzeba na to uzdrowienie. Trzeba swoje wysiedzieć (jak na fotelu dentystycznym) tak też na kolanach przed Obecnym. Ale właśnie po to też jest adwent.

Fot 1. Godło nasze zakonne jest do odkrywania dnia każdego, a nie tylko do eksponowania, jak tu mi dobrze wyszło :). Serce z krzyżem. Krzyż leczący serce me, bo zapuszcza swe korzenie i niesie Życie.

***
Zapraszam do przeczytania homilii św. Efrema Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości:

Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci. 
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone. 
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby. 
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym. 
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi. 
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie. 

Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia. 
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych. 
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu. 
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić. (św. Efrem)

***
I jeszcze jedna dobra lektura. Św. Stanisław Papczyński Rozważanie śmierć śmierci. Fragment zacytuję, by zachęcić do lektury, choć językiem barokowym napisane, to jednak o prawdzie wciąż aktualnej:

... Chrystus nasz Bóg, chcąc nas uwolnić od tego strachu, oddał się temu potworowi na pożarcie, ale nie na zagładę. "Niejedna bowiem kobieta rodząca – rozważa Złotousty Biskup – nie cierpi tak, jak śmierć, gdy połknęła ciało Pańskie, była rozrywana, targana. W tym zdarzeniu zaszło to samo, co w babilońskim smoku, gdy zjadłszy pokarm, pękł na pół. Bo nie przez usta śmierci wydostał się Chrystus, lecz z pękniętego na pół brzucha smoka wyszedł jaśniejący", mając i nas podobnie uczynić w pełni jaśniejącymi. 
[...] 
Zwyciężyłeś Jezu śmiercią śmierć: cóż więcej 
Pozostaje? Byś i mnie nauczył ją zwyciężać. 
Naucz mnie zwyciężać, jednocześnie mi żyć pozwól, 
Wierzę, że to zależy od Drzewa życia.

niedziela, 27 listopada 2016

27 XI, gotowość na spotkanie

...dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie... (Mt 24,37-44)

Modlitwa mi dziś uświadomiła, że to nie zewnętrzne czynności zagwarantują osobiste spotkanie zbawcze z Panem. Bo przy takim samym działaniu "jedna będzie wzięta, druga zostawiona".
Troską więc obejmuję własne serce, a w nim tęsknotę za Panem. Chcę i będę próbować czułością w konkretach codzienności dorzucać żaru do tej tęsknoty i tak hartować w niej cierpliwość swą.
Co mnie czeka w adwencie i nowym roku liturgicznym? Jakie mam podjąć wyzwania?
Mam być tym, kim jestem :) i robić to, co mam do zrobienia. I być pewną spotkania.

sobota, 26 listopada 2016

26 XI, niebawem

"A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi". (Ap 22,1-7)

Refrenem psalmu responsoryjnego - na dzień dzisiejszy - odpowiem:
Marana tha! Przybądź, Panie Jezu!
I już niedługo, bo pierwszymi nieszporami adwentowymi, usłyszę Jego nadejście :).
Nadejście w nowym roku liturgicznym. Nadejście, by mnie pociągnąć ku sobie, by mnie upodobnić do siebie. Czekam aktywnie (nie biernie!). I cieszę się Jego nadejściem.

piątek, 18 grudnia 2015

18 XII, spotkanie zaufań

Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie... (Mt 1,18-24)

Św. Józef - taki człowiek z krwi i kości. Nie jest niepokalanie poczęty. A jednak wierzy Aniołowi i okazuje swoje zaufanie Bogu.
Bóg przychodzi na świat, staje się małym zarodkiem i jest zależny od kobiety... Więcej, Bóg przychodzi na świat i jest zależny w ciele kobiety jeszcze i od mężczyzny - Józefa. To tak Bóg ufa człowiekowi! - nie do pojęcia...
Józef też zaufał, bo miłował. Gdy Duch Święty napotyka miłość, czuje swój blues... i staje się Emmanuel.

Dzisiejsza antyfona:
Wodzu domu Izraela, 
który na Synaju dałeś Prawo Mojżeszowi, 
przyjdź nas odkupić mocą Twojego ramienia.

Wczorajszy komentarz sprowokował mnie do napisania więcej o tych wielkich antyfonach. A więc...
Wchodzimy w drugą część adwentu, tydzień dzieli nas od tej niesamowitej Nocy. Oczekiwanie wieków na historyczne przyjście Mesjasza od 17 XII wyznacza 7 wielkich antyfon na „O”, które Kościół od starożytności kieruje do Jezusa Chrystusa: Mądrość, Pan, Korzeń Jessego, Klucz Dawida, Wschód, Król, Emmanuel.
Po łacinie brzmią: O Sapientia, O Adonai, O Radix Jesse, O Clavis David, O Oriens, O Rex gentium, O Emmanuel. Tak uszeregował je Amalariusz z Metzu (+ 850). Oparte są one na obrazach i symbolach biblijnych. Antyfony te w tłumaczeniu polskim stanowią siedem kolejnych zwrotek znanej pieśni "Mądrości, która z ust Bożych wypływasz". Ich treść obrazuje tęsknotę Izraelitów za Mesjaszem. Stosowane były pierwotnie jako antyfony do Magnificat w Liturgii Godzin. W odnowionej liturgii zachowały swoje tradycyjne miejsce. Ponadto włączone zostały w Mszę świętą jako wersety aklamacji przed Ewangelią.
I ciekawostka: czytając od tyłu czyli od 23 grudnia pierwsze łacińskie litery słów wielkich antyfon, otrzymamy krótkie, siedmioliterowe zdanie: ERO CRAS, co znaczy: będę jutro.

Fot. św. Józef ze strony: www.karmel-zakopane.pl/rekodzielo,malarstwo_artystyczne_obrazy_akrylowe,10.html

niedziela, 6 grudnia 2015

6 XII, dzieje się

Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego,
a przywdziej wspaniałe szaty chwały,
dane ci na zawsze przez Pana. 
Oblecz się płaszczem sprawiedliwości 
pochodzącej od Boga, 
włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! 
[...] Albowiem postanowił Bóg zniżyć 
każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, 
doły zasypać do zrównania z ziemią, 
aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. (Ba 5,1-9)

To początek pierwszego czytania. Chcę podjąć wezwanie :)
Tak zwyczajnie, złożyć szatę smutku i utrapienia (kolekta pomaga nam swoim słowem: "...Boże, spraw, aby troski doczesne nie przeszkadzały nam w dążeniu na spotkanie z Twoim Synem, lecz niech nadprzyrodzona mądrość kształtuje nasze czyny...").
Przywdzieć wspaniałe szaty chwały - szatę dziecięctwa Bożego, otrzymaną na chrzcie.

Spotkania w kuluarach (podczas kapituły) sprawiają, że drogi ludzkie prostują się dla Boga. Niejedna góra pychy i egoizmu zniża swój szczyt, a doliny lęku czy przypodobania zasypują się mocą łaski, by Pan mógł przyjść do mnie (i do współsiostry) prostą drogą. Tak stajemy się dla siebie nawzajem Janem Chrzcicielem, prostującym drogę Panu.
Cieszę się tym adwentem bardzo. Cieszę się, bo jest ruch nawrócenia.

Fot. Anioł na Rossie - rozrywający łańcuch. Symbol nawrócenia - chodzi o takie rozrywanie zniewoleń własnego egoizmu.

środa, 24 grudnia 2014

24 XII, otwieram drzwi

...dzięki serdecznej litości naszego Boga, 
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, 
by światłem stać się dla tych, 
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, 
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju. Łk 1,67-79

Już już już...
Czy zagroda serca gotowa na przyjęcie Światła?
Serce, wola, pamięć, rozum, uczucia, nastawienie, myśli, wspomnienia...to wszystko nawiedza Wschodzące Słońce. I nie gościnnie ale na ZAWSZE JUŻ. Wpuścisz? Ja, tak, z radością i wdzięcznością!

Fot. Szczecińska katedra przed świtem w adwencie...

wtorek, 23 grudnia 2014

23 XII, wierzyć i wielbić miłosierdzie

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. [...] Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga. Łk 1,57-66

Bóg jest wierny. Doświadcza tego Zachariasz i wielbi Boga.
Pisałam przed paroma dniami, że niemoc czy niemota zatrzymują pęd działania czy gadania. Jest w tym mądrość Boga, który prowadzi głębiej.
Tak wierzę, choć dziś mam usta zamknięte, jeszcze nie rozwiązane w sprawie, o jakiej się właśnie dowiedziałam. Chodzi o poważną chorobę przyjaciela z lat młodości. Czuję wielki ciężar... Wołam Maryję do modlitwy...bo nie potrafię, nie wiem, po prostu nie wiem jak...
Wewnątrz dokonuje się walka między ufnością a zwątpieniem, między wołaniem a milczeniem, między wdzięcznością a narzekaniem...
To milczenie Zachariasza i rozwiązanie jego języka ożywia moje serce. Wiem, że muszę swoje przejść, jak i przyjaciel i jego rodzina muszą swoje "milczenie" przejść... Modlę się za nich, by trwali w łasce.
Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nimi. Towarzysz im, jak byłaś przy Elżbiecie i Zachariaszu.

ADWENTUS - przychodzi Wcielone Słowo Miłości Ojca. Niech moje milczenie będzie Jego wyczekiwaniem, a moje mówienie niech będzie wysławieniem Jego miłosierdzia.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

22 XII, duszo wyśpiewuj

Wielbi dusza moja Pana, 
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. 
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy, 
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. 
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest imię Jego. 
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją... Łk 1,46-56

Uwielbieniem Go przywitać!
ADWENTUS - chwal Pana i uwielbiaj, że Jego miłosierdzie nie skończyło się jeszcze... :-)
I uwaga! Nie skończy się!
Wyśpiewujmy Bogu! Słowem, sercem, życiem.

niedziela, 21 grudnia 2014

21 XII, FIAT

Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. Łk 1,26-38

Bóg potrzebuje zgody człowieka.
I chcę dziś uzmysłowić sobie, jak wielkie znaczenie ma moja odpowiedź dawana Bogu.
A Bóg mówi na różne sposoby, mówi przez swoje Słowo i przez wydarzenia.
Radość, wdzięczność, zaufanie i oddanie - owoce wiary Maryi - które w moim (i twoim) życiu chcą także zaistnieć.
ADWENTUS - jest wśród nas Ten, któremu warto zaufać i powiedzieć swoje TAK.

piątek, 19 grudnia 2014

19 XII, zatrzymanie

Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”.
Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. Łk 1,5-25

Człowiek rozmawia z Bogiem i ... jeszcze potrzebuje (a czasem nawet żąda) dowodów na to...
Niemoc czy niemota są doświadczeniem zatrzymania w pędzie działania czy gadania.
Tego zatrzymania potrzebuję, by uwierzyć, by oddać Bogu chwałę.
ADWENTUS - nadchodzi i wchodzi do mej rzeczywistości Pan i Zbawca. Ja... po prostu ustąpię Mu miejsca.
Fot. z internetu :)

czwartek, 18 grudnia 2014

18 XII, na Jego sposób

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się..." Mt 1,18-24

Bóg przychodzi po ludzku ale też nie na sposób ludzki.
Inaczej niż zaplanował Józef.
Sprawiedliwość Józefa i jego prawość podsuwają mu rozwiązania takie, by nie zniesławić Maryi, choć po ludzku wypadałoby...
Dziś ikona Świętej Rodziny gości w moim domu, w mojej wspólnocie. Cieszę się, bo potrzebuję, potrzebujemy, Józefowej mądrości i prawości. I usłyszenia tego słowa, które w Biblii jest wypowiedziane 365 razy...:"nie bój się"!
ADWENTUS - przyjście Tego, który przychodzi inaczej, który przychodzi na swój sposób w nasze ludzkie życie. 

środa, 17 grudnia 2014

17 XII, ku wymianie

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy [...]; Salomon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse był ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była... Mt 1,1-17

Ludzkie korzenie Jezusa.
To jest piękne, że Bóg przychodzi do nas przez nas...
ADWENTUS - jest między nami Ten, który zewnętrzne wziął od nas i który chce przemienić nas wewnętrznie! Działaj, Panie Jezu, ja też tej wymiany chcę!

Fot. Kościół Jana Chrzciciela w Zawichoście. Tak wyglądał roratnio :) przedwczoraj.

wtorek, 16 grudnia 2014

16 XII, opamiętanie

"Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: «Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy». Ten odpowiedział: „Idę, panie", lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: «Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł...” Mt 21,28-32

Postawy obu synów są we mnie.
Więc jest z czego się nawracać. W pierwszym przypadku - z próżności. W drugim - z małoduszności.
ADWENTUS - nadchodzi Ten, który jest jednoznaczny: tak-tak, nie-nie. Przyjdź Jezu i upodabniaj mnie do siebie.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

15 XII, moja otwartość

Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?» Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: "z nieba", to nam zarzuci: "Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?" A jeśli powiemy: "od ludzi" - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Mt 21,23-27

Chodzi o wewnętrzną uczciwość.
Nawrócenie - metanoia - zmiana myślenia, zależy od dopuszczenia do siebie Prawdy. Jeśli nawet jej nie rozpoznaję dziś, to zależy od otwartości.
ADWENTUS - nadejście Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Dlatego wołam z psalmistą dziś:
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, 
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, 
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję. Ps 25

Fot. z internetu

niedziela, 14 grudnia 2014

14 XII, jest z czego się cieszyć!

W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. 1 Tes 5,16-24

Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. J 1,6-28

ADWENTUS się wypełnia!
Codziennie używam tego słowa i może pora wyjaśnić, co to znaczy. Otóż "adwentus" w starożytnym Rzymie i Bizancjum oznaczał przybycie i odwiedziny ważnej osobistości, króla, cesarza. Chrześcijanie zapozyczyli termin a widzieli w owym adventus przybycie Króla Królów – Chrystusa.
Dziś w liturgii Jan Chrzciciel ogłasza Jego obecność!
Dla mnie ważna sprawa z tym rzemykiem... Nie mam czasu pisać więcej, bo gościnnie korzystam z komputera, ale napiszę tyle, że chodzi o Jezusa jako Oblubieńca!
Dobra nowina - przybycie Tego, który MIŁUJE! Rozpoznanie Jego oznacza możliwość wypełnienia się we mnie II czytania, którego fragment zacytowałam na początku tego postu.
Ludzie, dziś niedziela gaudete (radujcie się) i zapewniam was - jest z czego się cieszyć!

czwartek, 11 grudnia 2014

11 XII, na kogo czekasz?

A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Mt 11,11-15

Ludzie gwałtowni, nieustraszeni są przeciwieństwem tych, którzy poddają się lękowi.
Pierwsze czytanie zachęca mnie do odwagi:
Ja, twój Bóg,ująłem cię za  prawicę mówiąc ci:
„Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą”.
Nie bój się, robaczku, Jakubie, nieboraku, o Izraelu!
Ja cię wspomagam, mówi Pan, odkupiciel twój, Święty Izraela.
Oto Ja przemieniam cię w młocarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów:
Ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę. Iz 41,13n
ADWENTUS - przyjdź Duchu Święty, przyjdź mój Obrońco i Skało moja, Tarczo zbawienia mojego. Przyjdź i rozpal we mnie swoją moc miłości, bym z odwagą przygotowała drogę Jezusowi w swoim sercu. Doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk kojarzy się z karą (1J 4,18).
Czekamy na Zbawiciela nie na potępiciela!!!

Fot. z internetu

środa, 10 grudnia 2014

10 XII, ruszyć w podróż

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Mt 11,28-30

Jak dobrze, że to słowo dziś pada. Jezus przychodzi z tym, co potrzebne. I zaprasza nas do przyjścia do Niego.
Ważny jest mój krok w Jego stronę. Czasem, to dłuższa podróż... ale ważny jest już pierwszy krok, decyzja na spotkanie.
Ja jestem w tej podroży. A ty?

ADWENTUS - przyjść do Przychodzącego!