Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 lipca 2017

30 VII, wszystko ku dobru

Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi... (Rz 8,28–30)

Wiele radości przyniosło mi dziś Słowo Pana. Najpierw I czytanie (1 Krl 3,5.7–12) i w nim modlitwa Salomona. Ewangelia o skarbie, perle i sieci... - coś się w tych przypowieściach dzieje: jest ruch, jest ryzyko, jest niespodzianka i spełnienie.
Jednak tym, czym karmię się dziś najbardziej są słowa II czytania, które podkreśliłam cytując. Parafrazując je, powtarzam sama do siebie i do Ciebie Czytelniczko/ku, że jeśli jest w nas miłość do Boga (bo Jego do nas jest pewna), to wszystko, co nas spotyka, możemy przyjąć i będzie ono przemieniało się w dobro dla nas.
Dziś niedziela, dzień Pański, dzień potwierdzenia miłości Ojca, który wskrzesił Jezusa - pierworodnego między wielu braćmi... Co należy do nas? - zadbać o miłość do Ojca.

Fot. Taki plakat przyobserwowałam w klasztorze pokamedulskim na Wigrach. W relacji z Bogiem, nie wystarczy przekroczyć próg, trzeba iść w głąb...

wtorek, 11 kwietnia 2017

11 IV, toruje drogę

... „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”...   (J 13,21-33.36-38)

Zdrada i do tego z dwu stron: Judasz wyda nieprzyjaciołom, Piotr zaprze się. Po ludzku jest w tym klęska Mistrza, osamotnienie. Jednak Jezus mówi o chwale ze strony Ojca.
Nikt z nas sam takiej drogi - miłowania i zaufania - do Ojca nie przeszedłby po grzechu rajskim, bo jest w nas jakiś korzenny brak zaufania.
A Pascha Jezusa uzdalnia i nas, pomimo naszych słabości, do drogi za Nim, do drogi z Nim. Bądźmy w tych dniach z Jezusem, by później rozpoznawać (i uaktywniać) Jego obecność w nas w podobnych naszych dniach...

środa, 8 marca 2017

8 III, konkret znaku

To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia... (Łk 11,29-32)

Tak wędrujemy sobie po ścieżkach wielkiego postu i już tydzień za nami. Czujecie, że idziecie, czy pełzniecie, czy płyniecie, tzn. czujecie, że jest jakiś ruch? Czy może w tym samym punkcie, co w środę popielcową?
Trzeba ruszyć. Koniecznie ruszyć.
Na tej drodze dziś konkret znaku.
Jezus Chrystus - Jego śmierć i zmartwychwstanie - jest znakiem sensowności drogi, jest znakiem pewności mety i nagrody. Jest znakiem nadziei, kiedy w drodze ustajemy.
Ma sens wobec Niego każdy gest miłości okazany bliźniemu. Każdy, który czynimy bezinteresownie.

czwartek, 2 marca 2017

2 III, na starcie

Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie ?” (Łk 9,22-25)

No i weszliśmy w wielki post. Czymże on jest? I czy weszliśmy w niego, to każdy sobie sam odpowie. Jeśli dałam sobie wczoraj głowę posypać popiołem, to stanęłam na "starcie". Ale czy pobiegnę?...
Dziś Jezus podaje zasady tego biegu 40-dniowego. Wczoraj wyraźnie mówił o zasadach, o wnętrzu, o nagrodzie Ojca. Dziś następna zasada: zaprzeć się siebie. Wojciech Jędrzejewski OP uświadamia i precyzuje, że chodzi o zaparcie się siebie ze względu na siebie! Ta zasada w drodze za Jezusem jest jak katapulta, przybliża do Niego bardzo. Czyli ułatwia nawrócenie.
Ja wyruszam. Dla mnie to ważny czas i ważna droga. Proszę Cię, kibicuj mi :), tzn. wesprzyj mnie modlitwą.

czwartek, 2 lutego 2017

2 II, ofiarowania

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu... (Łk 2,22-40)

Małego Jezusa przynieśli Rodzice, by według Prawa ofiarować-przedstawić Bogu. Zrobili to z wielką miłością, bo wiedzieli dobrze od kogo Jezusa otrzymali...
Przychodzi mi na myśl inne "przedstawienie" Jezusa Ojcu, które ludzie Mu uczynili na krzyżu. Był podniesiony ku górze, jak ku górze był podniesiony wcześniej w rękach Maryi czy Symeona.
W jednym jak w i drugim ludzkim przedstawieniu, Jezus jest własnością Ojca, Jego Miłością, Jego Synem i pozwala na każde podniesienie ku górze... czy z miłości ludzkiej pochodzące czy z ludzkiej przewrotności... Zhańbienie krzyża zamienia na wywyższenie.
Przed laty leżałam na posadzce katedry, jak chleb na patenie, by dać się podnieść, by dać się przedstawić Bogu. Konsekracja zakonna jest faktem - stało się. Cieszę się nią. Wiem czyją jestem, do kogo przynależę. Wraz z Jezusem, który mieszka we mnie, i radość ofiarowania, i trud krzyżowania jest skierowaniem ku górze, ku Ojcu. Nie ma sytuacji, która by mnie od Boga odłączała.
Jednak w ludzkiej perspektywie wciąż jestem w drodze...
Dlatego dziś patrząc na swoje życie uzmysławiam, że wciąż codziennie siebie na patenie wraz z chlebem mam składać-ofiarować (i chcę tego), by Pan sam mnie przeistaczał, przemieniał i posyłał.
Powierzam się dłoniom Maryi. To z Nią i od Niej mogę się uczyć codziennego ofiarowAnia.
A moich Czytelników o modlitwę dziś proszę. I dziękuję za nią.

środa, 28 września 2016

28 IX, w drodze

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”... (Łk 9,57-62)

Lubię ten fragment. Wzywa do przygody. Wzywa do drogi, która nie ma zabezpieczeń, która sama nie jest celem, ale do Celu prowadzi.

Przypominam sobie, że w ubiegłym roku po moim wpisie na to Słowo, kiedy podzieliłam się pewnym moim doświadczeniem, ktoś zareagował pewnym konkretem, który już od miesięcy pomaga siostrom, by mogły spokojnie głowę oprzeć, a rano wstać i podjąć wyzwania dnia. Dziękujemy! :)

wtorek, 27 września 2016

27 IX, pielgrzymowanie

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak...  (Łk 9,51-56)

Nie przyjęto Go jednak...
Nieprzyjęcie, odrzucenie, któż z nas tego w życiu nigdy nie doświadczył? Od innych - boli. A kiedy siebie samych nie przyjmujemy? Wtedy pewnie boli jeszcze bardziej...
Nieprzyjęcie własnego życia, przeklinanie go, jak dzisiaj w I czytaniu (Hi 3,1-3.11-17.20-23)... Hiob otworzył usta i wypowiedział wiele, i wielu w tych słowach odnajduje siebie...
A jednak to czytanie kończy się słowami; "Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka".
Piesze pielgrzymki, które są symbolem pielgrzymki życia, mogą nas trochę pouczyć... Osobiście lubię pielgrzymować, ale dość szybko się męczę, a już jak bąble na stopach się pojawią, to każdy krok jest pełen bólu... Ale jakbym na tym bólu poprzestała...to nigdy bym dalej nie ruszyła i nie doświadczyła radości i satysfakcji z dojścia do celu pielgrzymki.
Nasze życie jest PIELGRZYMOWANIEM i przeciwności na drodze tej były, są i będą. Więc odetchnijmy, wesprzyjmy się o siebie wzajemnie i ruszajmy dalej. ;) Warto!

czwartek, 30 czerwca 2016

30 VI, przeprawa

Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę... (Mt 9,1-8)

Jezus przeprawił się do swego miasta. Paralityka zaś przynieśli do Niego - to musiała być też swoista przeprawa...
Czas wakacyjny, to też przeprawy z miejsca na miejsce, z miasta do miasta. A nawet, kiedy nie ruszam się zewnętrznie, to przeprawiam się wewnętrznie :), widząc wiarę i świadectwo ludzkie przynoszę swoje paraliże do Jezusa i wiem, że każde z Nim spotkanie owocuje ku większej miłości. A o to przecież chodzi.

Fot. może ktoś rozpozna, gdzie przeprawiałam się :)

niedziela, 22 maja 2016

22 V, jesteśmy zaproszeni

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.(J 16, 12-15)

Jesteśmy zaproszeni do przebycia pewnej drogi.
Duch prowadzi nas drogą Jezusa do Ojca.
Dzisiejsza uroczystość Trójcy Przenajświętszej poprzez liturgię i czytania przybliża memu umysłowi mego Boga a serce moje rozpala miłością ku Niemu. ON, który jest w ruchu miłości, który... zaprasza mnie do tańca codzienności.

Niepojęta Trójco,
Niewysłowiona:
Wsłuchany w Ojca
Przedwieczny Syn,
Święty Duch Pocieszyciel,Pokoju Dar!
Alleluja! Alleluja! Alleluja!

Chwała i śpiew Tobie, Trójco niepojęta,
Wielbimy Cię hymnem, pieśnią i muzyką.
Radości bez końca, uciesz się darami.
Trud nasz jest tańcem przed Tobą, Najwyższy.

Miłości Przedziwna, odpuść zło, nieprawość,
przybądź z odpocznieniem, nadzieją i mocą.
Jedności cudowna, przynieś ciałom zdrowie
chorym bądź lekarstwem, ukojeniem serc.
[...]
Ojcze i Ty, Synu, Najpiękniejszy Duchu
Trójjedyna Miłości, Boże Wszechdobroci.
Chwała Tobie i śpiewy, nasze uwielbienie
po wszystkie wieki i czasy bez końca!

***
Język ludzki ma kłopot, by mówić o Bogu, ale wyczytanym i krótkim słowem, dzielę się:

Bóg Ojciec nas stworzył (I czytanie, psalm), Syn Boży zbawił (II czytanie, Ewangelia), a Duch Święty nas prowadzi i uświęca (II czytanie, Ewangelia). Razem stanowią doskonałą jedność, choć każdy z Nich zachowuje swoją odrębność.

Bóg stopniowo objawiał w historii prawdę o swym wewnętrznym życiu, i tak samo stopniowo prowadzi człowieka i zaprasza do tej komunii, wspólnoty z sobą. Dzięki misterium paschalnemu Jezusa Chrystusa słaby i kruchy człowiek odnajduje swą prawdziwą wielkość i godność, która daje pokój nawet w uciskach i przeciwnościach. Poprzez Ducha może mieć udział w życiu samego Boga.

Nie jesteśmy identyczni i nigdy nie będziemy. Kościół jest (na ziemi jeszcze niedoskonałą) realizacją takiej wspólnoty w której panuje jedność w różnorodności, na wzór samego Boga. On nie jest samotny i nie chce, żeby człowiek był sam. (liturgia.pl)

piątek, 6 maja 2016

6 V, nasze pytania

„Słyszeliście o niej ode Mnie: Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”. Zapytywali Go zebrani: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” Odpowiedział im: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.”  (Dz 1,3-8)

Nasze pytania do Boga są często z innego poziomu, niż Jego objawienie się... On mówi o Duchu, o darze z wysoka, a zebrani pytają o ziemskie królowanie.
W tym dialogu dostrzegam też siebie...
Otrzymałam dziś taki mail, którym się dzielę, bo mnie ubawił i rozbroił:
"Duch Święty nie wymienił w Wieczerniku św. Piotra na nowy, lepszy model. Pracował na materiale zastanym. Tego Piotra, jaki był dostępny, uzdrowił, po odblokowywał, wypalił mu w głowie lęki, a zaszczepił nadzieję. Duch Święty to genialny mechanik, który nawet z twojego trabanta zrobi wyścigowy bolid." (z książki "36 i 6 sposobów na to, jak uniknąć życiowej gorączki, czyli Katechizm według Szymona Hołowni").

Fot. Kadzielnica podczas Drogi Światła. Kadzidło przypomina o Obecności, wskazuje na nią i zaprasza do ruchu serca wzwyż, by modlitwa jak dym kadzidła w górę się uniosła. Dwa dni temu uczestniczyłam w takiej drodze, rozpoznawałam Zmartwychwstałego w Jego objawieniach. 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

18 IV, za Nim

"... woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych". 

„Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”.  (J 10,1-10)

Obraz dobrego pasterza będzie przewijał się przez cały tydzień. Kościół w tym czasie prosi za pasterzy - za kapłanów, i o nowe powołania, też kobiece, do życia konsekrowanego. Bo powołani są (być powinni) znakiem, przedłużeniem głosu, dotyku, troski, miłości Pasterza, który dla nas stal się Barankiem.
Pomódl się, proszę, w tym czasie też za mnie...

Jezus zna nas po imieniu. Woła bardzo konkretnie i powołuje z miejsc wydawałoby się niedosięgalnych... Nie ma miejsca, do którego by światło Bożej miłości miałoby za daleko...
Kolejne ważne słowo - On idzie na czele - tak, to prawda, Jezus pierwszy przeszedł drogę każdego z nas. Za Nim iść, tylko tyle, by mieć życie i mieć je w obfitości.

Fot. za Nim, On zna drogę...

czwartek, 10 marca 2016

10 III, przyjść do Jezusa

Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.  (J 5,31-47)

No właśnie, trzeba jednego: przyjść do Jezusa, aby mieć życie!
Ja idę, a ty?
Wymówek trochę się uzbiera, bo to deszcz, bo się nie chce, bo zmęczenie itp... Wygodniej pobadać sobie pisma w domu, w ciepłych kapciach, przy komputerze... Ale, by Życie otrzymać, trzeba przyjść do Jezusa, On jest dla nas, tu, na ziemi obecny w Eucharystii.

Fot. Zawichojskie jadwiżanki w drodze parafialnego kościoła :) W drodze po Życie...

poniedziałek, 4 stycznia 2016

4 I, na Drodze

Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?”
Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu), gdzie mieszkasz?”
Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”... (J 1,35-42)

Czego szukasz? Czego szukasz, idąc do kościoła?
Czego szukasz, sięgając po Biblię?
Czego szukasz, zaglądając na tę stronę?

Stawiam i ja sobie to pytanie: "czego szukam idąc za Jezusem?". Jest ono ważne, bo Jezus je stawia. Odpowiedziałabym dziś, że Ciebie Jezu szukam... Odpowiedź jest dynamiczna, warto to zauważyć :) dotyczy ruchu we mnie.
Jest dynamiczna też dlatego, bo dotyczy Drogi, która jest też Prawdą i Życiem.
Szukam Go, bo chcę misericordes sicut Pater (być miłosierną jak Ojciec)...

A tak pisałam w ubiegłym roku: TUTAJ.

wtorek, 20 października 2015

20 X, trakt miłosierdzia

W Krakowie dziś wspominaliśmy św. Jana z Kęt, człowieka mądrego (wykształconego) i pokornego. Jest on jednym z tych, którzy naznaczyli Kraków miłosierdziem.
Znamy z katechizmu uczynki miłosierdzia. Może warto sobie je przypomnieć. Co do ciała:
1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać
i co do duszy:
1. Grzesznych upominać
2. Nieumiejętnych pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych.
Usłyszałam dziś trafne określenie, co do tych uczynków. Są drogą spotkania Boga z człowiekiem. I to w dwie strony: człowiek przez nie spotyka Boga i Bóg przez nie schodzi do człowieka. Trakt miłosierdzia. Wędrujmy w życiu nim!

środa, 30 września 2015

30 IX, ...

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”.
Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”. (Łk 9,57-62)

Obrazek z życia.
Mam obecnie w użytku taki wysiedziany tapczan, że kiedy w nocy przewracam się na drugi bok, muszę uważać, żeby nie wywrócić się na podłogę. Jednak mam na czym się położyć i gdzie głowę oprzeć, choć po ludzku czuję niewygodę i nie mogę dobrze odpocząć.
Nikt nie obiecywał, że będzie wygodnie. :)

Fot. z internetu, zresztą już kiedyś publikowałam.

środa, 16 września 2015

16 IX, dać się poprowadzić

Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali» (Łk 7,31-3)

I tańczyć... i płakać.
Wszystko w Bożej perspektywie i w zjednoczeniu z Nim. Aktem woli, decyzją z miłości.
Dać się poprowadzić przez radość i przez cierpienie. Nie marudzić, podjąć wyzwanie. Dać się zaskoczyć. I z Jego drogi nie zbaczać!

Fot. Dać się poprowadzić, to nie siedzieć wciąż na ławce ;) no chyba, że na chwilę odpoczynku :).

***
Trochę lektury:

Akt dawania siebie jest aktem miłości; jest przede wszystkim aktem woli, decyzją, wyborem. Może temu aktowi towarzyszyć wiele ciepłych, czułych uczuć, ale może tych uczuć w ogóle nie być, jak również mogą wystąpić uczucia negatywne. Ale, w ostatecznym rozrachunku, z uczuciami czy bez, jest on nadal aktem ważnym i dobrym.
Czasami uważamy naiwnie, że dawanie siebie jest prawdziwe tylko wtedy, gdy towarzyszą temu pozytywne uczucia radości i ochota. Myśląc w ten sposób, narażamy się na kłopoty.
Ciepłe uczucia oczywiście ułatwiają nam cały ten akt i czynią go bardziej satysfakcjonującym uczuciowo, lecz kiedy jest on pozbawiony takich uczuć, albo nawet gdy towarzyszą mu negatywne uczucia, jest aktem o wiele bardziej prawdziwym. Wtedy to opiera się on na głębokim, szczerym przekonaniu; innymi słowy, jest głębszym aktem miłości. Kiedy czynimy coś dla innych pod wpływem "dobrych" uczuć, nasze działanie będzie kapryśne i niekonsekwentne, a nasze zachowanie, oparte na uczuciach, niedojrzałe i dziecinne. (Martin H. Padovani, "Uleczyć zranione uczucia")
Więcej... kliknij tutaj.

środa, 12 sierpnia 2015

12 VIII, zostawić trzeba

„Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: «Dam go twemu potomstwu». Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz”.
Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana umarł Mojżesz, sługa Pana. (Pwt 34,1-12)

"Według postanowienia Pana" - zatrzymały mnie dziś te słowa. Odniosły do Koheleta, który mówił, że na wszystko jest czas pod słońcem...
Mojżesz u bram Ziemi Obiecanej. Mojżesz, o którym w ostatnich dniach (dziś pod koniec czytania) słyszeliśmy wiele pozytywnego z ust Boga.
Każdy ma swój czas i swoją "robotę" wobec ludzi z woli Boga. Umieć to uczynić jak najlepiej i umieć zostawić, jeśli słyszysz wezwanie.
Jakoś bliskie jest mi to... chyba też przez wezwanie na nową placówkę... Jeszcze nie jest niebo tym wezwaniem :) a jednak kawałek ziemi zostawić trzeba :).

Fot. katedra szczecińska.

niedziela, 9 sierpnia 2015

9 VIII, bierz i jedz, i idź!

...Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze... (J 6,41-51)

W kontekście dzisiejszego Słowa zastanowiła mnie potrzeba jedzenia.
W I czytaniu Eliasz otrzymał pożywienie, nawet nakaz jedzenia, by ruszyć w drogę i "mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do Bożej góry Horeb" (1 Krl 19,4-8).
Kiedy Jezus zostawia siebie w Chlebie Życia, kiedy zaprasza nas co niedzielę, a nawet codziennie mówi do przychodzących na Eucharystię "bierzcie i jedzcie", to też po coś.
Przed nami też "długa droga"...
Droga do miłowania. Droga przemiany zapoczątkowana we chrzcie. Nie stanie się bez naszej zgody i naszego ruchu.
Świetnie ją wyjaśnia św. Paweł w II czytaniu. Zacytuję dzisiejsze słowo a zachęcam do przeczytania listu do Efezjan w całości:
"Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie nawzajem, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.
Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu". (Ef 4,30-5,2)
Mocą "tego pokarmu", mocą pokarmu Chleba Życia, możliwa jest droga przez tę ziemię w miłości, droga stawania się bożymi iskierkami światła w świecie.
Rodzi się tylko pytanie: czy pragniemy kochać? Czy chcemy w tym kierunku iść? Czy chcemy być "naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane"? Może częściej jak Eliasz pod janowcem pragniemy "świętego spokoju" i uciekamy od życia, które tylko wówczas jest zachowane, kiedy jest wydawane... (była mowa o tym w piątek Mt 16,24-28)
Chodzi o to, by pozwolić, by ułamali cię, jak kawałek chleba...
Pozwolisz, kiedy uwierzysz, że nie musisz walczyć o swoje życie, bo ono się odnawia, kiedy je tracisz (z powodu Jezusa!).

wtorek, 4 sierpnia 2015

4 VIII, każ mi przyjść do Siebie

... Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A On rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”... (Mt 14,22-36)

"Strasznie" sycące jest dzisiejsze Słowo! Jakby się spełniało wczorajsze rozdawanie i rozmnażanie chleba...
Czy bym śmiała o to poprosić Jezusa, o co poprosił Piotr?
A jednak mam coś z Piotra... - powiadam: "jeśli to Ty jesteś..." - i robię codziennie rzeczy niecodzienne :).
Powołanie do życia konsekrowanego i realizacja tej drogi jest kroczeniem po wodzie. Woda, w dzisiejszej perykopie chodzi o morze, jak mówią egzegeci jest synonimem sił nieprzyjaznych Bogu, chaosu, niebezpiecznej ciemności etc...
I tak idę po tym żywiole, doświadczając swej kruchości i wyciągniętej ręki Jezusa, z powodu którego i na oczach którego, to wszystko się dokonuje.

Z pierwszego czytania (Lb 12,1-13) po prostu urzeka mnie konfrontacja dokonana przez Pana wobec Miriam i Aarona, którzy źle mówili o Mojżeszu. Pan sam jest najlepszym Obrońcą, nie mam zamiaru bać się pomówień czy z nimi walczyć. Na oczach Pana wszystko się dokonuje.

czwartek, 30 lipca 2015

30 VII, wyruszyłam

Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, synowie Izraela wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę, aż do dnia uniesienia się obłoku. Obłok bowiem Pana za dnia zakrywał przybytek, a w nocy błyszczał jak ogień w oczach całego domu izraelskiego w czasie całej ich wędrówki. (Wj 40,34n)

Właśnie obłok wzniósł się... i wyruszyłam w drogę :) do Domu Rodzinnego.
Łaska Pana jest i rozpoznawajmy ją towarzyszącą nam wszystkim, i oby "błyszczała" w oczach naszych  świadectwem Obecności w czasie całej naszej wędrówki przez ziemię, po to, by Pan był bardziej poznawany i miłowany.

Fot. Wyruszyłam PKP i innymi środkami lokomocji :) a zdjęcie fajne, zapraszające w drogę i w górę :)
***
Bp Ryś - dziś na PJ (ze strony Przystanek Jezus):
...w dalszej części homilii ks. bp Grzegorz Ryś odwołał się również do tego, że nasze ciało jest miejscem obecności Boga: „święty Bóg jest w nas. Wypełnia nas swoją obecnością. Dobrze jest skupić się na tej obecności. Zwłaszcza, kiedy jest noc. Kiedy wchodzisz w rzeczywistość, która jest w sobie ciemna warto odkryć obecność ognia w sobie – Boga, który rozświetli Twoją ciemność. Jesteśmy namiotem Boga w sobie. Każdy z nas jest miejscem Jego przebywania”.