Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widzenie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 września 2017

28 IX, (nie)spokojne serce

Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. [...] I chciał Go zobaczyć. (Łk 9,7-9)

Słyszeć i widzieć - te dwa czasowniki zazwyczaj w kontekście biblijnym odnoszą się do doświadczenia wiary.
A jednak historia Heroda pokazuje, że usłyszenie może tylko niepokoić, a zobaczenie (wydarzy się w czasie przesłuchań i męki Jezusa) może wzbudzić wzgardę.
Przypomina mi się ostrzeżenie Jezusowe: "Uważajcie, jak słuchacie!" Odpowiedzialność za usłyszane Słowo jest w mojej gestii, bo i nawrócenie zależy od mojej decyzji (od mego serca) a nie od strachu czy podziwu...
Jezu, słyszę Cię w Liturgii Słowa i widzę Cię pod zasłoną znaków sakramentalnych. Czego chcę? Upodobnić się w sercu do Ciebie.

wtorek, 29 listopada 2016

29 XI, szczęśliwe oczy

...zwrócił się do samych uczniów i rzekł: "Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie...". (Łk 10,21-24)

Zatrzymało mnie to słowo o oczach. Usłyszałam, że Jezus nie mówi o oczach apostołów li tylko... Mówi o oczach, które widzą Syna Bożego. Jego słowa mogą odnosić się też do mnie.
Przywołuję zapewnienie Jezusa, że jest z nami przez wszystkie dni aż do zakończenia świata. Przynależę do wspólnoty, która jest wspólnotą Służebnic Chrystusa Obecnego. Mam więc szczęśliwe oczy! O tyle szczęśliwe, o ile patrzą i widzą, o ile otwieram je na znaki Obecnego.
Uwielbiam Jezusa w moim patrzeniu na Jego ślady w codzienności.

wtorek, 19 stycznia 2016

19 I, widzieć oczami Boga

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: „Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno?”...  (Mk 2,23-28)

Faryzeusze chcieli, by Jezus popatrzył na to, co robią uczniowie.
A właśnie, że Jezus patrzył na swoich uczniów i na to, co robią.
Jezus patrzy i widzi! Tylko że widzi swoimi oczami - Jego spojrzenie jest spojrzeniem miłości i miłosierdzia. On widzi potrzeby uczniów, widzi ich głód, zmęczenie, widzi ich tęsknoty i widzi ich determinację w towarzyszeniu Mu...
W I czytaniu (1 Sm 16,1-13) też pojawia się temat patrzenia. Bóg wyraźnie mówi do Samuela, kiedy ten patrzy na osoby i chce dokonać wyboru na króla: "nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce".
Pod takim spojrzeniem chcę wzrastać! Takie spojrzenie daje więcej ciepła niż wyspy Bahama :).
Chcę też zaświadczyć, że spotkałam w życiu ludzi o takim bożym spojrzeniu. Myślę, że przebijało przez nich miłosierdzie Boże (czyli coś macierzyńskiego), że byli we wzroku przeźroczyści.
Jeszcze coś ważnego, jako wniosek:
Dana mi jest łaska codziennej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To są chwile uświadomienia spojrzenia Jezusa... Po dzisiejszej medytacji chcę wołać: "Jezu, patrz na mnie!" i chcę pozwolić, by Jego spojrzenie mnie kształtowało.
Mam też nadzieję, że i moje spojrzenie na bliźnich zacznie kiedyś czytelnie odbijać miłosierdzie Jezusa.

Fot. Zrobiłam to zdjęcie w ogródku. Nawet ci, którzy przebywają tam często i go uprawiają nie mogą uwierzyć, że takie piękno wydobywa się z ich pracy i Bożej Opatrzności.
A w człowieku? Jeśli pracuje nad sobą, czy Bóg z nim nie współpracuje? I czy nie wydobędzie z niego piękna prawdziwego? :) Pytanie retoryczne - żeby nie było wątpliwości!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

14 XII, widzieć po Bożemu

Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić proroctwo swoje, mówiąc:
„Wyrocznia Balaama, syna Beora; 
wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; 
[...] Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, 
mieszkania twoje, Izraelu!" (Lb 24,2n)

Widzieć po Bożemu, t.j. widzieć oczami Boga, t.j. widzieć piękno, które zamierzył i które powoli tworzy. O to się modlę i tak chcę patrzeć: na siebie i na bliźniego.
W każdym z nas jest Boże piękno, bo każdy z nas jest uzdolniony do noszenia w sobie miłości Boga i promieniowania Jego miłosierdziem.
Piosenka, posłuchaj: "Jesteśmy piękni Twoim pięknem, Panie".

wtorek, 17 listopada 2015

17 XI, zbawienie tobie

... Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”... (Łk 19,1-10)

Każdy z nas ma wiele przeszkód, które uniemożliwiają zobaczenie Jezusa...
Może warto dziś pomyśleć i odkryć ten swój jakiś "niski wzrost". I też odkryć swoje pragnienie Jezusa, które uaktywnia wyobraźnię i prowadzi do przekraczenia siebie.
No i na koniec wrócić z Jezusem do siebie, do swojej małości, bo On chce zatrzymać się w moim (twoim) domu, by właśnie tam stało się zbawienie!
***
Dziś o poranku paru moich znajomych zeszło ze swojej ziemskiej sykomory, Pan zechciał zaprosić ich do siebie... Niech zbawienie stanie się ich udziałem!

wtorek, 17 marca 2015

17 III, widzieć dobro

Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził.
Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: „Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża”. 
On im odpowiedział: „Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź”. Pytali go więc: „Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?”... (J 5,1-16)

Na jedną sprawę dziś serce drgnęło: szukanie i widzenie dobra.
Jezus uzdrawia. Konsekwencją jest niesienie łoża przez uzdrowionego, by zwrócić uwagę na FAKT UZDROWIENIA.
Jednak można się zamknąć na fakt obdarowania DOBREM i widzieć tylko czyny niepoprawne. A to jest kwas faryzeuszów, który zatruwa czasem i moje życie...
Św. Ignacy proponując codzienny rachunek sumienia, jako pierwszy punkt nakazuje: dziękować Bogu za otrzymane dobrodziejstwa.
Dziś wieczorem uczynię z tego litanię, ciekawe, ile potrafię zauważyć dobra w dniu dzisiejszym?! Za ile dobra podziękuję? A ty? Też się rozglądnij wokoło i zacznijmy dziękować!

poniedziałek, 9 marca 2015

9 III, codzienność

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze:
„Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie... (Łk 4,24-30)

Piszę późno wieczorem. Byłam przed chwilą w kaplicy u Jezusa i pomyślałam sobie, że dziś jest jeden z takich dni, kiedy przydałoby się jeszcze dołożyć fizycznie do dnia parę godzin :) dla odpoczynku, modlitwy i zatrzymania...
Napiszę krótko, napiszę to, co mnie niosło w ciągu dnia: codzienność.
To w codzienności Nazaretu Jezus staje wśród swoich. Bliskość Boga jest w codzienności, nie w fajerwerkach.
W pierwszym czytaniu oczekiwania Naamana (2 Krl 5,1-15a) wobec wizji własnego uzdrowienia świetnie obrazują i wydobywają nasze oczekiwania wobec działania Boga:

Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!”
Rozgniewany Naaman odszedł, mówiąc: „Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Boga swego, Pana, poruszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczony?”

Dziś w mojej codzienności spotkałam działającego Boga: raz w zamęcie własnych uczuć, drugi raz w spotkaniu z powierzającą się osobą, kolejny raz we własnej wspólnocie, która zaskoczyła mnie otwartością i darem dzielenia się.
Tak, naprawdę, codzienność jest pełna Bożej obecności! Oby była tylko przeze mnie mile widziana!

Fot. Drzwi tabernakulum w jednym z krakowskich domów mojej Wspólnoty. "Ego sum" = "Ja jestem".

piątek, 5 grudnia 2014

5 XII, abym ujrzała

Szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida”. Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić”? Mt 9,27-31

Niewidomi. Niewidomi wiedzą, że są niewidomymi. Wiedzą, że jest rzeczywistość, której nie widzą, więcej, oni są zanurzeni w tej rzeczywistości, której nie widzą. Są tego świadomi.
Gorzej może być ze mną! Moje serce może nie widzieć obecności Pana, więcej, może ją podważać, skoro jej nie dostrzega... A obecność Pana jest pośród nas ("w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" - napisze św. Paweł), jesteśmy w tej rzeczywistości zanurzeni.
Jeśli oko mego serca jest w ciemności, jakże wielka to ciemność (sam Jezus tak powie - Mt 6,23). Obym była jej świadoma! Wówczas będę wołać adwentowo: przyjdź Panie Jezu, uzdrów oczy mego serca!
***
Miałam takie wydarzenie na ostatnich rekolekcjach:
Weszłam w modlitwę przy grobie Jezusa, trwając tam z Marią Magdaleną. Zamroczona byłam jak i ona, która nie rozpoznała Zmartwychwstałego. Aż w momencie pewnym, jak i Maria Magdalena chciałam "zabrać Jego ciało" (w moim przeżywaniu obecnej rzeczywistości, chciałam zachować coś z przeszłości), przyszło nagle światło zrozumienia, że w sytuacjach, które mnie dotykają jest On sam - że to Jego działanie! 'To Ja jestem w tym wszystkim" - jakbym usłyszała od Jezusa patrząc na historię ostatnich lat.
Ale dopiero, kiedy po indywidualnym śniadaniu zaczęłam w notesie robić notatki z modlitwy, przy zapisie słów: "JA JESTEM" - załapałam, że to Jego Imię - JAHWE! I że właśnie Go przed chwilą na modlitwie spotkałam, Zmartwychwstałego... Dopiero wówczas przeżyłam swoistą konsternację i radość wielką! :-)
***
ON jest, ale ja często Go po prostu nie widzę, nie rozpoznaję
ADWENTUS - przyjdź Obecny i uzdrów moje widzenie Ciebie, siebie, braci i sióstr, i całej rzeczywistości, w której Ty jesteś zawsze Obecny. 

Fot. Znak krzyża na oczach w obrzędzie przyjęcia do katechumenatu. Padają wówczas słowa: "przyjmij krzyż na oczach, abyś ujrzała jasność Bożą".

środa, 12 listopada 2014

12 XI, wdzięczność

Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Łk 17,11-19

Żeby podziękować, trzeba ZOBACZYĆ, że jest się obdarowanym. Jestem, jesteśmy, często po prostu ślepi na dary, które mamy od ludzi a tym bardziej na dary Boże. Albo przypisujemy je sobie, albo lekceważymy wartość daru.
Mówi się, że wszel­kie nieza­dowo­lenie z te­go, cze­go nam brak, płynie z bra­ku wdzięczności za to, co posiadamy...

Zaczytane i warte zastosowania: Bądź wdzięczny tym, którzy cię krytykują - dają szansę na rozwój.
Fot. z internetu

poniedziałek, 16 grudnia 2013

16 XII, dostrzec działanie Boga

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?" Jezus im odpowiedział: "Ja też zadam wam jedno pytanie..." Mt 21,23-27

Dziś znowu pytania. Jezusowi stawiane i przez Jezusa stawiane.
Czy rzeczywiście chcę znać prawdę? Co kwestionuję w relacjach z innymi? Gdzie zamykam się na działanie Boga przez drugiego człowieka?
Przypomniała mi się wypowiedź pewnego mężczyzny: "o ile normalnym jest dostrzec Boga przestępując próg klasztoru, to zobaczyć Boga w mojej Helence krzątającej się w kuchni już często niemożliwe" :)
A właśnie zadanie na dziś: dostrzec Boga i Jego dzieła między ludźmi.
I pamiętać mam, że Bóg często jest INNY niż moje oczekiwania.

piątek, 6 grudnia 2013

6 XII, prosić o światło wiary

Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida». Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?»... Mt 9, 27-31

Trzeba jednak mieć jakiś zmysł czynny, by ruszyć za Jezusem. Niewidomi, choć nie widzieli, usłyszeli o Jezusie, "ruszyło ich" coś, że poszli za Nim...
Pytam siebie, jaki zmysł mnie prowokuje do szukania Jezusa? I czego mi tak naprawdę brakuje, że Go szukam?

Cieszę się, że właśnie dziś siedem osób dorosłych zostanie przyjętych do katechumenatu w katedrze szczecińskiej. Zostaną przyjęci do wspólnoty Kościoła, która ma ich doprowadzić do źródła chrzcielnego.
Zostaną dziś naznaczeni znakiem krzyża - jakby opieczętowani - znakiem Jezusa. Przystąpią do Jezusa jak niewidomi z Ewangelii.
Między innymi oczy ich zostaną naznaczone krzyżem: "Przyjmij znak krzyża na oczach, abyś ujrzał jasność Bożą" (z Obrzędu). A w pierwszym dialogu z kapłanem usłyszą pytanie: "O co prosisz Kościół Boży?" i dadzą prostą odpowiedź "O wiarę".

Zaglądam do Encykliki "Lumen fidei" papieża Franciszka i czytam:
"Światło wiary ma szczególny charakter, ponieważ jest zdolne oświetlić całe życie człowieka. Żeby zaś światło było tak potężne, nie może pochodzić od nas samych, musi pochodzić z bardziej pierwotnego źródła, musi ostatecznie pochodzić od Boga.
Wiara rodzi się w spotkaniu z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość, miłość nas uprzedzającą, na której możemy się oprzeć, by trwać niezłomnie i budować życie. Przemienieni przez tę miłość, otrzymujemy nowe oczy, doświadczamy, że jest w niej zawarta wielka obietnica pełni i kierujemy spojrzenie w przyszłość. 
Wiara, którą przyjmujemy od Boga jako dar nadprzyrodzony, jawi się jako światło na drodze, wskazujące kierunek naszej wędrówki w czasie. Z jednej strony pochodzi ona z przeszłości, jest światłem pamięci o Założycielu, o życiu Jezusa, gdzie objawiła się Jego w pełni wiarygodna miłość, zdolna zwyciężyć śmierć. Lecz jednocześnie, ze względu na to, że Chrystus zmartwychwstał i przeprowadza nas poza próg śmierci, wiara jest światłem bijącym z przyszłości, które otwiera przed nami wielkie horyzonty i kieruje nas poza nasze odosobnione « ja » ku szerokiej komunii..."

Więc wraz z psalmistą się modlę:
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących. 
i mam odpowiedź natychmiast:
Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana. Ps 27
Tak więc jestem w adwencie... oczekuję, nabieram odwagi i męstwa.

poniedziałek, 18 listopada 2013

18 XI, abym przejrzała

Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Łk 18, 35-43

Moja znajoma haftuje piękne obrusy, robi to ręcznie. Nieraz podziwiałam wzory i dobrane kolory.
Pamiętam kiedyś takie zdarzenie, jak mała jej córeczka kręciła się po pokoju, czołgała po podłodze i zaglądnęła od dołu na lewą stronę haftowanego obrusu. Reakcja była zaskakująca: "Mamo, mamo, czemu to takie brzydkie?"
Owszem lewa strona obrusu nie była zachwycająca, pełno na niej było końcówek nici i węzełków. Nie przypominała arcydzieła :).
A jednak, prawa strona była cudowna! Zachwycająca i radująca oko. Dopiero wzięcie na ręce maleńkiej córeczki i pokazanie jej od góry tkanego obrusu wywołało piękny uśmiech na twarzy małej i na naszych twarzach również.
Jakże często patrzę na życie od lewej jego strony... Jakże często widzę tylko węzełki i końcówki...
"Jezu, żebym przejrzała". Żebym zaufała, że Ty tkasz moje życie z wielką miłością, że Twój projekt jest cudowny!

Fot. z Wikipedii, haft projektowany przez Williama Morrisa, ok. 1878

niedziela, 3 listopada 2013

3 XI, wspinam się na sykomorę

... Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. [...]
«Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Łk 19, 1-10

Chcę zobaczyć Jezusa - takie pragnienie pielęgnuję w sobie.
Ale podobnie jak Zacheusz jestem "mała", by dostrzec Jezusa w mojej codzienności, choć dobrze wiem, że właśnie "tędy" przechodzi.
Moją sykomorą bywa poranna modlitwa, na którą się wspinam i moim ciałem, i umysłem, i sercem... Na tej sykomorze modlitwy słyszę: "dziś, w twoim domu trzeba Mi się zatrzymać".
Jeśli pragnę Jezusa spotkać, jeśli pragnę Go zobaczyć w codzienności, to muszę przyznać, że On pragnie pierwszy, do mego Jerycha przychodzi (schodzi do mojej depresji... Jerycho jest jednym z najniżej położonych miast na świecie).
Rozraduję się Jego przyjściem.

Fot. Sykomora przy Jerychu - dane mi było ją zobaczyć.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

1 IV, tam Mnie zobaczą...

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą». Mt 28,8n

Z kazania św. Piotra Chryzologa (podkreślenia moje):

"„Idźcie i oznajmijcie moim braciom... tam Mnie zobaczą” Anioł powiedział kobietom: „Idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: 'Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie'”(Mt 28,7). Mówiąc to, anioł nie zwracał się do Marii Magdaleny i do drugiej Marii, ale w tych dwóch niewiastach to Kościół został wysłany na misję, to Oblubienicę anioł wysyłał do Oblubieńca. 
Podczas gdy odchodzą, Pan przybywa im na spotkanie i pozdrawia je mówiąc: „Witajcie, weselcie się” (grecki)... Powiedział swoim uczniom: „Nikogo w drodze nie pozdrawiajcie” (Łk 10,4); ale jak to się dzieje, że w drodze wybiega na spotkanie kobiet i je tak radośnie pozdrawia? Nie czeka, aż Go rozpoznają, nie zależy Mu, aby go zidentyfikować, nie pozwala sobie zadawać pytania, ale śpieszy się, pełen zapału, na to spotkanie. Oto co czyni moc miłości, jest silniejsza niż wszystko inne, przekracza wszystko. Pozdrawiając Kościół, to siebie samego pozdrawia Chrystus, ponieważ uczynił go swoim, stał się on Jego ciałem, jak świadczy apostoł Paweł: „I On jest Głową Ciała - Kościoła” (Kol 1,18). Tak, te dwie kobiety uosabiają Kościół w swojej pełni... 
Uważa, że te kobiety już doszły do dojrzałej wiary, przezwyciężyły własną słabość i śpieszą się w stronę tajemnicy, szukają Pana z całym żarem ich wiary. To dlatego zasługują na to, żeby dał się cały, kiedy wychodzi im na spotkanie, mówiąc: „Witajcie, radujcie się”. Nie tylko pozwala im się dotknąć, ale i pochwycić Go w miarę ich miłości... Te kobiety są w Kościele wzorem posłanników Dobrej Nowiny."

"Tam Mnie zobaczą"! Tam, to znaczy, gdzie?
W Galilei - w codzienności naszej. Miejmy oczy otwarte. Dajmy się zaskoczyć. Rozpoznajmy Go po ranach, które już nie krwawią, choć otwory pozostały. Rozpoznajmy Go. Niech serce bije nam mocniej, kiedy zbliża się do nas. Niech nogi spieszą bardziej, kiedy Miłość woła.

Fot. To tamta Galilea, każdy z nas ma swoją Galileę...

czwartek, 3 stycznia 2013

3 I, obym widział!

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świat". J 1, 29-34

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. 1 J 3,1

Dziś o wzroku.
Pytam siebie, co zobaczył Jan w Jezusie, że powiedział o Nim "Baranek Boży"?
Co mamy zobaczyć według Listu św. Jana, żebyśmy uwierzyli w miłość Ojca?
Wiem przecież dobrze, że w życiu na te same wydarzenia różnie patrzymy, różnie je rozumiemy.
Dziś wspominamy imię Jezus. Imię naszego Zbawiciela, imię Kogoś, kto kocha, imię, w którym szukamy schronienia. Imię, które daje schronienie.
Kieruję się więc ku Jezusowi za głosem Jana i proszę Baranka o wzrok dla siebie i dla tych, których mi daje, byśmy rozpoznawali miłość Ojca w naszym życiu.
Proszę Go jak ślepiec i wołam: "Jezusie, Synu Boży, ulituj się nade mną", abym ujrzał! Abym dostrzegł!
Coś w tym widzeniu musi być..., psychologia mówi, że więcej odczytujemy z zachowań (55%) niż ze słów. Wołajmy więc do Jezusa, by wzrok nasz uzdrawiał, byśmy widzieli, dostrzegali miłość Ojca.
Noszę okulary, wiem, że bez nich nie dostrzegę wiele nie tylko szczegółów, czasem i ważnych rzeczy. Potrzebuję też "okularów" łaski, bym nie była krótkowidzem...

poniedziałek, 31 grudnia 2012

31 XII, będący w łonie Ojca

Boga nikt nigdy nie widział, 
Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, 
o Nim pouczył. J 1,1-18

Te słowa mnie dziś zatrzymały i rozradowały.
Po pierwsze, że Boga nikt nie widział, że widzenie jest przed nami, że jest naszą tęsknotą.
Po wtóre, że Jednorodzony Bóg - Jezus Chrystus - jest w łonie Ojca, że ciągle jest w Nim i że ja przyjmując Go w Komunii wchodzę w przestrzeń Jego relacji z Ojcem.
"W łonie Ojca" - tajemnicze sformułowanie, ale przecież wyczuwam ten klimat...
Po trzecie, Jezus pouczył nas o Ojcu; wiemy choć nie widzieliśmy, jaki On jest.
Wczoraj na spotkaniu nad Katechizmem mówiliśmy o wszechmocy Bożej i odkryłam, że katechizm ujmuje to świetnie.

Więc trochę lektury z Katechizmu:
Spośród wszystkich przymiotów Bożych Symbol wiary wymienia tylko wszechmoc Bożą; wyznanie jej ma wielkie znaczenie dla naszego życia. 
Wierzymy, że wszechmoc Boża jest powszechna, ponieważ Bóg wszystko stworzył, wszystkim rządzi i wszystko może; 
jest miłująca, ponieważ Bóg jest naszym Ojcem; 
jest tajemnicza, ponieważ tylko wiara może ją uznać, gdy "w słabości się doskonali" (2 Kor 12, 9). (KKK 268)

Ostatnia modlitwa z dzisiejszej Eucharystii niech będzie też moim życzeniem dla ciebie:
Boże, nasz Ojcze, w swojej dobroci udzielaj nam teraz i w przyszłości wszelkich pomocy, których potrzebujemy, abyśmy czerpiąc siły z darów przemijających, z większą ufnością dążyli do wieczności.
Do siego roku!

piątek, 30 listopada 2012

30 XI, pod Jego wzrokiem nabieram życia

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Mt 4, 18-22

Jezus "ujrzał", zobaczył... Co w tych dwóch braciach zobaczył? Co zobaczył we mnie?...
Jezus widzi, Jezus wie, Jezus miłuje. Jego wzrok jest przeszywający, przenikliwy, ale nie jest to wzrok raniący. Jest to wzrok uzdrawiający.
Spotykam ludzi, o których mogę powiedzieć, że lubię, gdy na mnie patrzą. Ich wzrok jest jak słońce dla kwiatka. Ale wzrok Jezusa bardziej...
Dlatego adoracja jest dla mnie bardzo ważna. Wtedy spotyka mój wzrok Jego miłujące spojrzenie. I jak kwiat nabieram życia.

poniedziałek, 26 listopada 2012

26 XI, Jezus widzi

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. Łk 21, 1-4

Wzrok Jezusa jest przenikliwy, w tym sensie, że rozpoznaje intencje serca człowieka. On jeden wie, co kryje serce człowieka.
Oddaję Panu to, czym żyję. Cieszy mnie, że Jego wzrok sięga we mnie tam, gdzie ludzkie opinie, pretensje czy też nagrody nie są w stanie dosięgnąć...

A wobec I czytania z Ap 14 chcę wyrazić swoje pragnienie: chcę towarzyszyć Barankowi, dokądkolwiek idzie.

***
O wydarzeniu ślubów napiszę tu jeszcze, ale nie dziś.

niedziela, 25 marca 2012

25 III, patrz na Baranka

"Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje". J 12,20-33

W dzisiejszej Ewangelii wszystko się zaczyna od prośby Greków, którzy chcą ujrzeć Jezusa. O ile jest to też moja prośba, o ile jest we mnie pragnienie zobaczenia Jezusa w chwilach wewnętrznych Jego decyzji, o tyle dzisiejsze Słowo odsłania mi Jezusa.

Ile jest "godzin" których się lękam, od których pragnę uciec...
Jezusowa decyzja pomimo lęku, dla Ojca, dla Jego chwały, umacnia moje serce. Chcę patrzeć na Jezusa, chcę patrzeć na Baranka... Chcę na Niego patrzeć i uczyć się miłości.
Prosimy Cię, Panie, nasz Boże, udziel nam łaski, abyśmy gorliwie naśladowali miłość Twojego Syna, który oddał własne życie za zbawienie świata. (kolekta)

czwartek, 16 lutego 2012

16 II, nie tylko po ludzku

...I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami:
„Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.
Mk 8,27-33

"Zejdź mi z oczu" = "odejdź za Mnie", idź za Mną, Ja prowadzę, nie ty... Ty, Piotrze, po ludzku myślisz, po ludzku patrzysz, po ludzku chcesz sprawiedliwości...
"Po ludzku" -> jakie to mi bliskie. Rozmowa sakramentalna, padają proste słowa, znane, ludzkie... ale już nie tylko ludzkie. Przyjąć je jako słowo, które jest skierowane do mnie, jako słowo, poprzez które Bóg chce działać w moim sercu.
Znowu z miłością Pan upomina i za to Mu dziękuję i modlę się psalmem responsoryjnym:

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się wesela.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem...
Ps 34

Na dowód tego, że nie tylko po ludzku nas Bóg prowadzi ku sobie, zacytuję kilka zdań z wczorajszej Godziny Czytań:
"W człowieku, w którym niby w kielichu zmieszana jest natura duchowa i cielesna, Bóg połączył znajomość rzeczy stworzonych ze znajomością siebie samego, jako Stwórcy wszechświata. Owo poznanie rzeczy Bożych wprowadza człowieka, podobnie jak wino, w stan oszołomienia. Dając siebie jako chleb z nieba pomnaża męstwo duszy, nauką zaś gasi pragnienie i przynosi radość. Wszystko to przygotowuje jako pokarm na duchową ucztę tym, którzy pragną w niej uczestniczyć" (z komentarza Prokopa z Gazy, biskupa, do Księgi Przysłów).