Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baranek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baranek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 września 2017

11 IX, miłość poucza

... aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku /osiągnięciu/ całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga - /to jest/ Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (Kol 1,24-2,3)

Chodzi za mną Miłość.
Czy raczej ja chodzę za Nią, tak trzeba by powiedzieć. Bo, iść za Barankiem = iść za Miłością.
Dziś w I czytaniu zatrzymały mnie słowa "w miłości pouczeni". Różnie to jest w różnych przekładach, ale Tysiąclatka ma właśnie tak. Ja rozumiem to, że przeżywając miłość w codzienności poznaję tajemnicę Boga - Chrystusa.
I działa to w dwie strony: miłość poucza mnie, żeby tak postąpić, jak ona; ale też wchodząc świadomie w uczynki miłości jestem pouczona przez Miłość o tajemnicy Boga.

czwartek, 26 stycznia 2017

26 I, jak owce

...wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki...". (Łk 10,1-9)

Posyłam was jak owce... 
Poruszają mnie bardzo te słowa. Poruszają i posyłają. Myślę, że dlatego mnie poruszają, bo słyszę w tle podobne słowa: "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam... Weźmijcie Ducha Świętego..." (J 20,21n) Te słowa wypowiada Jezus po zmartwychwstaniu. To na Nim pierwszym podziało się zaistnienie Baranka wśród wilków...
Nie da się inaczej przynieść miłości, jak tylko kochając. Żniwo do miłowania jest wielkie, bez miłości  prawdziwej, bezwarunkowej może się zmarnować... Jezus zaprasza i wysyła ciągle... jak owce między wilki... Nie odwrotnie! :)

niedziela, 15 stycznia 2017

15 I, Baranek Synem

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. 
[...] Ja Go przedtem nie znałem, ale ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym». 
Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”. (J 1,29-34)

Dzisiaj medytowałam, dosłownie "przeżuwałam" Słowo, którego smak "przypomniał" (uobecnił) mi paschę Jezusa. Dzisiejsze Słowo nakarmiło mnie światłem, nadzieją, miłością i mocą.
Zobaczyłam więź między chrztem Jezusa w Jordanie a Jego "chrztem" (Łk 12,50) Męki, Ukrzyżowania i Zmartwychwstania. W jednym i drugim Jezus jawi się jako Baranek, w jednym i w drugim padają podobne słowa "nie godzi się Tobie - nie przyjdzie to nigdy na Ciebie".
Chrzest w Jordanie jest antycypacją wydarzenia śmierci i zmartwychwstania. Jezus w Jordanie bierze na siebie grzech (cały grzech świata), zanurza się z nim w wodach - pogrąża się w śmierci (stanie się to realnie w ukrzyżowaniu, w złożeniu do grobu). Ale wychodząc z wody Jezus słyszy głos Ojca "Tyś jest Syn mój umiłowany", co jest zapowiedzią zmartwychwstania. Duch pozostający na Jezusie, oddany w momencie śmierci Ojcu, podniesie Jezusa z całą mocą w poranek zmartwychwstania, bo jest On Synem Bożym.
Jan Chrzciciel ma objawione coś, czego pewnie sam jeszcze nie rozumie, ale rozpoznaje i objawia Jezusa jako Baranka i jako Syna Bożego.
Jan widzi swoje zadanie i swoją rolę w tym, żeby Jezus został uczyniony widocznym (tak dosłownie mówi greka φανερωθη). Na tym polega świadectwo Jana.
Teraz zwracam się ku sobie i zapytuję siebie: jakie jest moje zadanie jako chrześcijanki?
I widzę podobieństwo do Janowego i widzę coś przekraczającego... Tak, moim zadaniem jest objawiać Jezusa w codzienności, czynić Go widzialnym sobie i innym, w sobie i w innych.
A przekroczenie Jana wynika z daru Eucharystii, Przyjmuję w niej Ciało Baranka Bożego, który we mnie chce objawić swoją śmierć i zmartwychwstanie. Z Baranka (Barankowej:) czyni mnie Syn(ową:), dzieckiem Ojca, żyjącej Jego Duchem.

wtorek, 3 stycznia 2017

3 I, Jezus-Baranek

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata". (J 1,29-34)

Te słowa Janowe powtarzają kapłani podczas każdej Eucharystii.
I co z tego? Można li tylko popatrzeć na Baranka... Ale nie do oglądania objawia Go Jan, a tym bardziej kapłani!
Jezus przyszedł po to, by obdarzyć nas Sobą, swoim Duchem, byśmy z Nim wrócili do Ojca.

Fot. Przepiękna mozaika Rupnika - Jezus jako Baranek na kolanach Ojca. Jest to scena z Apokalipsy, kiedy właśnie Baranek ma otworzyć zapieczętowaną księgę życia.

piątek, 8 lipca 2016

8 VII, otrzymawszy, nieść dalej

...Uleczę ich niewierność i umiłuję z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu... (Oz 14,2-10)

W roku Miłosierdzia to czytanie brzmi bardzo swojsko. I budzi wdzięczność. Obecność miłosierna Pana, o której jest mowa w tym czytaniu jest nie tylko nadzieją, jest odpocznieniem serca ludzkiego.
A że w Ewangelii  (Mt 10,16-23) jest o trudach, o posyłaniu jak owce między wilki, to też dobrze. Dziś ludzie są głodni jak wilki, głodni miłości prawdziwej. Bóg troszczy się o nich i daje pokarm prawdziwy: swego Syna dał i posyła tych, którzy usynowieni stają się barankami... pokarmem dla zgłodniałych. Tylko Życie prawdziwe może być odpowiedzią na głód życia i miłości!

niedziela, 1 maja 2016

1 V, lampą mą Baranek

"...Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. 
To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. 
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka...".  (J 14,23-29)

Dużo ważnych treści dziś pada! Stół Słowa zastawiony po brzegi!
Łamię Słowo, "zjadam", sycę się, żyję Jego mocą.
Kilka moich "dobrych kąsków" Słowa na dziś:
1) "Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich" - taki papierek lakmusowy. Jeśli chcę zachować słowa Jezusa, Jego przykazanie, to jest we mnie miłość ku Niemu. To dobra nowina dla tych co "nie czują" miłości w sobie. Wola, decyzja jest tu ważniejsza niż uczucia.
2) "Pocieszyciel = Paraklet" jest posyłany, aby mi przypomniał i nauczył Jezusowego życia. Dobra nowina w tym, że jest to dane, że nie chodzi o mój li tylko wysiłek (choć patrz p.1, decyzja musi być). Ważna w chrześcijaństwie jest postawa bierności - przyjęcia.
3) "Pokój mój daję" - właśnie, przyjąć ten pokój Jezusowy, to pozwolić sobie na szczęście, które nie jest zależne od wpływów i mody świata.
4) I jeszcze coś z II czytania (Ap 21,22-23) - św. Jan ma wizję niebieskiego Jeruzalem, która jest symbolem Kościoła. "A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek. I miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą jest Baranek".
Lampą Baranek... Cóż to znaczy?
Najpierw mała odskocznia. Lubię robić zdjęcia, robię je we wspólnocie przy okazji różnych uroczystości dla kroniki, na spacerach etc. Od niedawna robię takim lepszym aparatem, którego wszystkich funkcji jeszcze nawet nie znam, ale zauważyłam, że w zależności od ustawienia te same przedmioty, miejsca, osoby na zdjęciu inaczej się rejestrują, w innym świetle.
Tak też w życiu... w zależności od ustawienia lampy zależy nasze widzenie i działanie.
Lampą Kościoła jest Baranek, tj Jego miłość, Jego życie za nas wydane, Jego pascha, Jego zmartwychwstanie, Jego relacja z Ojcem. Może też być inna lampa: to co oferuje świat.
I tu wracam do Ewangelii: "jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać" - to jest życie w świetle Baranka, to jest życie wieczne, do którego jesteśmy zaproszeni, a w wielu z nas już ono jest...

wtorek, 19 kwietnia 2016

19 IV, kto z kim przestaje...

... Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 
Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki... (J 10,22-30)

To Jezusowe stwierdzenie o niewierze zastanowiło mnie dziś solidnie. To nie jest takie oczywiste, że jesteśmy (jestem) w owczarni Chrystusowej. Może właśnie zabłąkałam się i słucham nie swego Pasterza... Przecież wiele głosów (z zewnątrz i wewnątrz) nas codziennie woła w różne strony, chcąc przyciągnąć na pozorne pastwiska.
Mój Pasterz mnie zna - to bardzo dobra wiadomość dla mnie. Wiem, że nie porzuci. Czuję, że od lat niesie mnie na ramionach swoich. Pachnie mną :). Był ze mną w każdym mym dołku. 
Ja chcę nabrać Jego zapachu, chcę słuchać Jego głosu, chcę nauczyć się i mówić Jego akcentem... :) "Kto z kim przestaje, takim się staje". Amen

czwartek, 14 kwietnia 2016

14 IV, uczniem być...

„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga».  (J 6,44-51)

Tak napisano: jesteśmy uczniami Boga!
Stawiam sobie pytanie, czy jestem bardziej w szkole Boga, czy w szkole świata?
Od kogo uczę się życia?
Uczę się od Baranka, przynajmniej tak deklaruję :) ale czasem zdarzają się duchowe wagary i potem trudno jest nadgonić opuszczoną lekcję...
Czwartek dziś - dzień ustanowienia Eucharystii - posiedzę przy tabernakulum na osobistej korepetycji.

Fot. niedawno odkryta przeze mnie mozaika Rupnika - Baranek na kolanach Ojca, siedzącego na tronie niebieskim.

sobota, 26 września 2015

26 IX, zrozumieć Baranka

Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”.
Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie. (Łk 9,43b-45)

Nie rozumieli... a bali się Go pytać.
Bali się pytać o cierpienie Syna Człowieka!
Dlatego też wciąż dalej do dziś nie rozumiemy też cierpień ludzkich. Dziś o nie pytamy, dziś wołamy i wyrażamy pretensje o cierpienia konkretnych ludzi... Dziś już pytamy o cierpienia ludzi a wciąż nie rozumiemy cierpienia Tego Jedynego Człowieka i o nie wiąż nie pytamy...
Jeśli nie pojmiemy wydania Syna Człowieka w ręce ludzi, jeśli nie przyjmiemy Baranka, który ust swoich nie otworzył w cierpieniu za nas, będziemy błądzić po bezdrożach życia.
W naszym nierozumieniu bądźmy na tyle mądrzy, by jak pieczęć na pamięci, powtarzać dzisiejszy psalm responsoryjny z Jr 31:
Pan nas obroni, jak pasterz swe owce.
Dziś sobota, trwajmy z Maryją, jak w wielką sobotę, trwajmy, pozwólmy by przenikała Tajemnica nasze serce i umysł, przyjdzie poranek niedzieli zmartwychwstania.

Fot. z internetu, malarz William-Adolphe Bouguereau.

niedziela, 13 września 2015

13 IX, schody zgody

... „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać...  (Mk 8,27-35)

"Będzie odrzucony", nie zaakceptowany, zdyskwalifikowany...
I tak się stało. Znak krzyża jest tego dowodem.
Każdy z nas w swym życiu też doświadcza odrzucenia. Im bardziej przez bliskich, tym bardziej boli.
Każdy z nas czuje na swych barkach ciężar swego krzyża. Każdy go ma. Przyjęcie krzyża i zgoda na umieranie prowadzi do tego ewangelicznego paradoksu: umrzeć aby żyć.
Po ludzku nie do pojęcia, po ludzku uciekamy od tego, ale właśnie jeden jedyny Człowiek Jezus Chrystus wszedł w tę rzeczywistość i przetarł szlak.
Choć bliżej mi do tego, by z Piotrem wyznawać wiarę, choć łatwiej jest uwielbiać we wspólnocie i klaskać z charyzmatykami, i być w siódmym niebie..., to jednak perspektywa cierpienia sprowadza do parteru ziemi i do doświadczenia wrażliwości ludzkiej, i ludzkiego myślenia. I tu zaczynają się schody mojej zgody... Zgody na to, co boskie.
No więc, kolejny krok! Nie łatwo ale warto! Za Tym, który przetarł szlak, za Barankiem! To jest droga miłości, która w zmartwychwstaniu pokazała, co może...  A dziś "woskriesienje" (niedziela) - dzień zmartwychwstania.

Fot. w kaplicy klasztornej. Takie ujęcie pod kątem.

niedziela, 19 lipca 2015

19 VII, cieszę się istnieniem

W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego, nowego człowieka, wprowadzając pokój, i aby tak jednych, jak drugich znów pojednać z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości.  (Ef 2,13-18)

List do Efezjan pokazuje, że Jezus jest dobrym Pasterzem, który jako Baranek, w sobie zburzył mur wrogości.
Jestem w Nim pojednana z Ojcem, z ludźmi.
Karmiąc się Jego Ciałem, niosę w sobie Jego moc miłowania i jednania.
Cieszę dziś istnieniem (jest to dzień moich urodzin :) dziękuję Bogu za Rodziców i za wszystkich, których przez lata postawił na mojej (naszej :) drodze.
Jestem, bo JESTEŚ. Moje istnienie jest Twoim darem. Ale też, niech moje istnienie będzie darem dla Ciebie, Panie mój...

piątek, 10 lipca 2015

10 VII, owce

Jezus powiedział do swoich apostołów: "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie...". Mt 10,16-23

No właśnie... Owca będzie sobą.
Ma być roztropna i prosta zarazem.
Będąc sobą świadczy o Tym, do kogo przynależy.
Idąc za Barankiem uczę się być owcą :) przynależącą do Pasterza. Tylko tak mogę być czytelna dla świata, który ze mnie (z nas) chce czytać Ewangelię...

Fot. żarcik bez komentarza :)

środa, 27 maja 2015

Baranku, abym umiał pójść za Tobą...

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co Go miało spotkać:
„Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie”... (Mk 10,32-45)

Wciąż w drodze... Czasem jak uczniowie...
Dziś modląc się w Karmelu usłyszałam w Liturgii Godzin:
"Gdy całym sobą przylgnę do Ciebie, nie zaznam już wtedy boleści ni trudu, i ożyje moje życie i napełni się Tobą. Ale teraz jestem dla siebie ciężarem, bo jeszcze nie jestem pełen Ciebie: Ty bowiem ujmujesz ciężaru temu, kogo napełniasz...". św. Augustyn, Wyznania 

"...Dokąd nie znamy Jezusa zmartwychwstałego, nie potrafimy także umierać! Natomiast wtedy, kiedy Go takim znamy i wiemy z relacji z Nim, że ostatnie słowo należy do Boga i do życia, a nie do śmierci, damy się Jezusowi poprowadzić także w takie sytuacje, o których myślimy, że nas zabijają; o których myślimy, że w nich umieramy, ale tak naprawdę w nich zyskujemy od Niego życie. To jest kompletnie nowa perspektywa, jaką nam daje doświadczenie paschalne: tam, gdzie wszyscy widzą śmierć, ty widzisz narodziny!..." Bp Grzegorz Ryś (z homilii z dn. 22 V 2015)

Ten tekst jest dla mnie bardzo ważny. Tego doświadczam podążając za Barankiem. Kiedy mówię "Baranek", mam na myśli Jezusa Zmartwychwstałego. I znam z autopsji, że jeśli tracę więź z Jezusem Zmartwychwstałym, nie potrafię umierać, czyli oddawać życia, w codzienności...

Pieśń Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej:

Boży Baranku, Boży Baranku,
Daj mi życie ukryte w Twoim Ciele,
Daj mi moc płynącą z Twego Ducha,
Abym Cię uwielbiał.

Daj mi swe Ciało abyś od dziś Ty żył we mnie,
Daj mi Swą Krew by było we mnie Twoje życie,

Abym Cię uwielbiał.

Niech Twój oddech wypełni moje wnętrze,
Niech Twe Słowa się staną źródłem mej nadziei.
Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Chcę nasycić Twe pragnienia, moją małą miłością,
Zrań moje serce, abym kochał braci
Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Dotknij moich rąk, abym okazywał miłość braciom,
Dotknij moich nóg, abym głosił Ciebie,
Dotknij mego czoła, abyś był jedyną moją Mądrością!
Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Abym umiał pójść za Tobą,
Abym się nie lękał utracić życie.

Wersja śpiewana kliknij tutaj.

piątek, 26 grudnia 2014

26 XII, podobieństwo

"Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was." Mt 10,17-22

Jezus mówi do swoich. Gdy zapowiada prześladowanie, to jest ono bardzo podobne do tego, które On sam wycierpiał.
Ale jeśli myślę dziś o podobieństwie, to myślę, że chodzi bardziej o podobieństwo osób niż form prześladowań. Jezus chce mnie upodobnić do Siebie, bo On do mnie już się upodobnił, stając się człowiekiem... Teraz moja kolej: być dzieckiem Ojca tak, żeby Duch Ojca mógł swobodnie mówić przeze mnie.
Patron dnia dzisiejszego św. Szczepan upodobnił się do Jezusa. Bardzo mnie przejmuje opis jego męki, zwłaszcza słowa: "nie poczytaj im tego grzechu" (Dz 7,54-60).
Miłość nieprzyjaciół - sami z siebie nie damy rady. Ale nikt nie mówi, że sami z siebie mamy dać rady...

Fot. z internetu. Baranki...
***
Znalazłam przypadkiem wiersz Stanisława Przepierskiego OP, Czesząca Baranka:
Patrząc na Niego,
nie mogła nadziwić się Bogu
i sobie,
Dobru
jakie przypadło Jej
i innym w udziale.
Brała wtedy grzebień
i z mistyczną wręcz delikatnością,
rozczesywała Jego krucze włosy.
W Jego oczach dostrzegała
nagle większą radość
i pokój.
Z Jego twarzyczki emanowała
Wdzięczność.
Czy widziała wtedy
po koronie
Ślady?
Wtedy, w świątyni, Symeon
powiedział
coś dziwnego.
Zawsze, gdy o tym myślała
Niepokój
przepełniał Jej serce.
Opuszczała wtedy na chwilę
Oczy,
by On
nie dostrzegł źrenicy lęku.
Kiedy ponownie
odważała się spojrzeć,
Dostrzegała
ten Jego
Uśmiech
Wschodzącego Słońca.
Jej serce znowu biło Pokojem.
To
Miriam
czesząca
Baranka.

sobota, 1 listopada 2014

1 XI, dar świętości

Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: «Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi». [...] 
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: «Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?» I powiedziałem do niego: «Panie, ty wiesz». I rzekł do mnie: «To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka». Ap 7,2-4.9-14

Świętujemy dziś!
Odświeżmy nasze białe szaty, które mamy od chrztu! Każdy ochrzczony ma białą szatę!
Ja mam ten przywilej, że noszę białą szatę na co dzień (habit, który przypomina mi o darze wybielenia we krwi Baranka).
Bóg jest piękny, Bóg jest dobry, Bóg jest święty. Tym wszystkim, czyli sobą samym, dzieli się z nami. Chcę świadomie przyjmować dar zbawienia, dar świętości i żyć pełnią tej łaski umiłowania, by przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie miłować jak On. Żaden "wielki ucisk" nie jest ku temu przeszkodą! Błogosławieństwa ewangeliczne dziś to udowadniają (Mt 5,1-12), choć wchodząc w realizm doświadczeń ja wiem, że bez Baranka nie dałabym rady wytrwać w ucisku...
Tym bardziej wołam dziś we wszystkimi świętymi: chwała Barankowi - Jezusowi Zmartwychwstałemu!

Fot. z internetu

środa, 17 września 2014

17 IX, bez kaprysu, z zaufaniem

Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali». Łk 7,31-35

Jezus wytyka kaprys, marudzenie. Bo niezdecydowanie wobec propozycji Boga, które wynika z kaprysu, zamyka drogę łasce.
Mądrość Boża prowadzi różnymi drogami: raz będzie to przyjemna "trasa" na Tabor, innym razem droga z krzyżem na Kalwarię.
Z mojej strony potrzebne zaufanie i danie się poprowadzić.
Tak podpatrując swoją drogę dziś... dziś jest trudniejsza "trasa". Ale chcę iść za Barankiem dokądkolwiek idzie! Bez kaprysu, z zaufaniem, zawierzając miłości Ojca, Jego Mądrości przedwiecznej.

piątek, 28 marca 2014

28 III, Miłość

«Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest...» Mk 12,28b-34

Miłować. Miłować całym sobą. To więcej znaczy niż wszystkie ofiary, jakie można złożyć Bogu.
Nie sposób się nie odnieść do ludzkiej miłości. Chyba wszyscy znamy to uczucie zakochania, kiedy jak na skrzydłach możemy zrobić wiele i nas to wcale nie kosztuje. A nawet jeśli kosztuje, to nie ma znaczenia, bo miłość, która spełnia się w danym dziele jest największą nagrodą.
Czasem słyszę pewne jęki i wzdychania nade mną, nad innymi żyjącymi w zakonie, że jaką to ofiarę musieliśmy ponieść. Uśmiecham się wówczas, bo to Miłość mnie pociągnęła i w świetle tej Miłości ofiara nie skupia na sobie.
A czy kocham Boga aż tak? Tak całym sercem, całą duszą, mocą?
Jeszcze nie. Choć chciałabym tak. Ale nie czekam na jakieś uczucie (choć czasem przychodzi i jest wówczas wiosennie ;) tylko próbuję dla miłości Pana robić to czy tamto, nie licząc tego, co robię, robię dla Niego... zapominając o swym darze.
Ale najpierw w przykazaniu jest SŁUCHAJ! - trzeba usłyszeć Baranka, zobaczyć Baranka, posłuchać Baranka - spotkać Miłość, jaką zostałam obdarowana. Potem krok w Jego stronę, by upodabniać się do Niego w miłowaniu.

***
A tak jeszcze na koniec wiersz Twardowskiego:

Zatrzymał się 
cień pod oknem 
nade mną chmury wędrowne
udam że mnie nie ma 
zapomnę 
puka
znów nie otwieram 
myślę: - późno ciemno 
- kto?- pytam wreszcie 
- Twój Bóg zakochany 
z miłością niewzajemną

niedziela, 26 stycznia 2014

26 I, moja Galilea pogańska

Jezus opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego... Mt 4,12-23

W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje... Iz 8,23n

Upokorzenie i chwała. Dla mnie po ludzku jeszcze wciąż nie do pogodzenia. A jednak.
Miejsce moich upokorzeń jest miejscem w którym chce osiąść Jezus. To Jego ulubione miejsce.
Tak jak światło dostrzegamy już od iskierki tylko w ciemności, tak obecność Jezusa rozświetla cień naszych pogańskich obyczajów! Pogański obyczaj w moim życiu, to np. radzenie sobie samej w trudnościach, czy ocena wydarzeń według kryteriów tylko ludzkich, czy rozdzielanie życia na sacrum i profanum itp...
Jezus wchodzi w moją codzienność - idzie przez nią. Powołuje, pociąga za sobą.
Czasem gonię, ostatnio gonię dużo, ale łapię się, że nie za Barankiem :(.
Cieszę się więc dzisiejszą niedzielą, dzisiejszym Słowem. Zatrzymało mnie spojrzenie Jezusa w moim gonieniu. Zatrzymało i pociągnęło. Wyruszam więc na nowo z Jezusem i za Jezusem w tej mojej Galilei pogańskiej, która szeroka jest jak myślenie ludzkie... ale i tak węższa od mego Nieogarnionego Boga i Jego szerokości pomysłów prowadzenia mnie ku Sobie.

niedziela, 19 stycznia 2014

19 I, iść za Barankiem=miłować

Dziś cytuję Papieża:
"Chrzciciel widzi więc Jezusa, który kroczy w tłumie i - kierując się natchnieniem z góry - rozpoznaje w Nim posłańca Bożego, toteż wskazuje na Niego, mówiąc: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1, 29).
Czasownik, tłumaczony jako "gładzić", znaczy dosłownie "podnosić; brać na siebie". Jezus przybył na świat ze ściśle określoną misją: wyzwolić go z niewoli grzechu, biorąc na siebie winy ludzkości. W jaki sposób? Miłując. Nie ma innego sposobu zwyciężenia zła i grzechu, jak tylko za pomocą miłości, która pobudza do złożenia w darze własnego życia za innych. 
[...]
W Nowym Testamencie słowo "baranek" pojawia się wielokrotnie i zawsze w odniesieniu do Jezusa. Ów obraz baranka może zaskakiwać, oto bowiem zwierzę, nie odznaczające się z pewnością siłą i masywnością, bierze na swe ramiona ciężar tak przytłaczający. Ogromna masa zła zostaje podjęta i poniesiona dalej przez stworzenie słabe i kruche, będące symbolem posłuszeństwa, łagodności i bezbronnej miłości, które posuwa się aż do ofiary z samego siebie. 
Baranek nie panuje, ale jest pokorny; nie jest agresywny, lecz pokojowy, nie pokazuje szponów ani kłów w obliczu jakiegokolwiek ataku, lecz poddaje się i jest uległy. I taki jest Jezus! Taki jest Jezus - jak baranek. 
Co znaczy dla Kościoła, dla nas, dzisiaj, bycie uczniami Jezusa Baranka Bożego? Oznacza stawianie w miejsce podłości - niewinności, w miejsce siły - miłości, w miejsce pychy - pokory, w miejsce prestiżu - służby. To jest dobra praca! My, chrześcijanie, mamy to czynić: stawiać na miejsce podłości niewinność, na miejsce siły - miłość, na miejsce pychy - pokorę, na miejsce prestiżu - służbę. 
Bycie uczniami Baranka oznacza życie nie jako "oblężona twierdza", ale jak miasto na górze, otwarte, gotowe na przyjęcie innych, solidarne. To znaczy - nie przybierać postaw zamykania się, ale proponować Ewangelię wszystkim, świadcząc własnym życiem, że naśladowanie Jezusa czyni nas bardziej wolnymi i radośniejszymi."
Całość przemówienia Papieża