Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu... (Łk 2,22-40)
Małego Jezusa przynieśli Rodzice, by według Prawa ofiarować-przedstawić Bogu. Zrobili to z wielką miłością, bo wiedzieli dobrze od kogo Jezusa otrzymali...
Przychodzi mi na myśl inne "przedstawienie" Jezusa Ojcu, które ludzie Mu uczynili na krzyżu. Był podniesiony ku górze, jak ku górze był podniesiony wcześniej w rękach Maryi czy Symeona.
W jednym jak w i drugim ludzkim przedstawieniu, Jezus jest własnością Ojca, Jego Miłością, Jego Synem i pozwala na każde podniesienie ku górze... czy z miłości ludzkiej pochodzące czy z ludzkiej przewrotności... Zhańbienie krzyża zamienia na wywyższenie.
Przed laty leżałam na posadzce katedry, jak chleb na patenie, by dać się podnieść, by dać się przedstawić Bogu. Konsekracja zakonna jest faktem - stało się. Cieszę się nią. Wiem czyją jestem, do kogo przynależę. Wraz z Jezusem, który mieszka we mnie, i radość ofiarowania, i trud krzyżowania jest skierowaniem ku górze, ku Ojcu. Nie ma sytuacji, która by mnie od Boga odłączała.
Jednak w ludzkiej perspektywie wciąż jestem w drodze...
Dlatego dziś patrząc na swoje życie uzmysławiam, że wciąż codziennie siebie na patenie wraz z chlebem mam składać-ofiarować (i chcę tego), by Pan sam mnie przeistaczał, przemieniał i posyłał.
Powierzam się dłoniom Maryi. To z Nią i od Niej mogę się uczyć codziennego ofiarowAnia.
A moich Czytelników o modlitwę dziś proszę. I dziękuję za nią.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konsekracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konsekracja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 lutego 2017
środa, 4 maja 2016
4 V, w Nim żyję
...Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy... (Dz 17,15n)
Przed 22 laty miałam obłóczyny.
Kiedy codziennie zakładam na siebie biały habit - przypomnienie białej szaty chrzcielnej - staram się uświadomić sobie, że w łasce chrzcielnej żyję, poruszam się i jestem!
Cieszę się tymi 22 latami i dziękuję, a o wierność modlę się.
4 maja w Krakowie dzień patrona św. Floriana, ale też tego dnia odszedł do nieba w 1485 roku nasz patron bł. Michał Giedroyć - zakrystianin w kościele św. Marka Ewangelisty. Ciekawa postać - bez fajerwerków - cierpliwy i Boży.
Zapraszam do przeczytania mego świadectwa o nim, o wątkach nas łączących, między innymi przez taki sam biały habit z czerwonym sercem z krzyżem.
Jest na stronie jadwiżańskiej jeszcze drugi tekst o przyjaźni, też zachęcam do przeczytania.
Przed 22 laty miałam obłóczyny.
Kiedy codziennie zakładam na siebie biały habit - przypomnienie białej szaty chrzcielnej - staram się uświadomić sobie, że w łasce chrzcielnej żyję, poruszam się i jestem!
Cieszę się tymi 22 latami i dziękuję, a o wierność modlę się.
4 maja w Krakowie dzień patrona św. Floriana, ale też tego dnia odszedł do nieba w 1485 roku nasz patron bł. Michał Giedroyć - zakrystianin w kościele św. Marka Ewangelisty. Ciekawa postać - bez fajerwerków - cierpliwy i Boży.
Zapraszam do przeczytania mego świadectwa o nim, o wątkach nas łączących, między innymi przez taki sam biały habit z czerwonym sercem z krzyżem.
Jest na stronie jadwiżańskiej jeszcze drugi tekst o przyjaźni, też zachęcam do przeczytania.
środa, 25 listopada 2015
25 XI, mój Obrońca
Podniosą na was ręce i będą was prześladować... Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość... (Łk 21,12-19)
Na zdjęciu moment Komunii świętej w dniu ślubów wieczystych. Mały biały kawałek Chleba zanurzony w Winie, które już nie są tylko chlebem i winem ale Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Moc tego Pokarmu daje mi siłę miłowania, przebaczania, nauczania, ofiarowania, dziękowania, nawracania (się) itd... itp.
Fot. z 2000 roku, ze ślubów wieczystych, dziś według czasu chronos wypada 15-ta rocznica, choć według kairos to była uroczystość Chrystusa Króla.
Na zdjęciu moment Komunii świętej w dniu ślubów wieczystych. Mały biały kawałek Chleba zanurzony w Winie, które już nie są tylko chlebem i winem ale Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Moc tego Pokarmu daje mi siłę miłowania, przebaczania, nauczania, ofiarowania, dziękowania, nawracania (się) itd... itp.
Fot. z 2000 roku, ze ślubów wieczystych, dziś według czasu chronos wypada 15-ta rocznica, choć według kairos to była uroczystość Chrystusa Króla.
czwartek, 20 sierpnia 2015
20 VIII, śluby nasze...
« Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Mt 22,1-14
Dzisiejsze czytania są wymagające. Wymagają ode mnie przejrzystości na wskroś (jak zwykle zresztą :). Pierwsze czytanie (Sdz 11,29-39a) mówi o ślubie Jeftego, który był ogarnięty Duchem Pana. I o konsekwencjach. Dopełnienie tego ślubu kosztowało i jego, kosztowało i jego córkę...
Ślub - decyzja - są kosztowne. Spłaca się je całe życie czy też całym życiem.
Ślub małżeński - wspólna droga dwójki różnych osób. Odkrywanie tych różnic, akceptowanie, współistnienie, współtworzenie, a nade wszystko miłowanie w codzienności - oddawanie siebie po kawałku i w całości - i przyjmowanie miłości w drugim przez jej rozpoznawanie pomimo niełatwej często widoczności... To kosztuje. Tak rozumiem małżeństwo. Oczywiście, w wielkim skrócie ujęte.
Ślub osoby konsekrowanej też ma swoją cenę. Zwłaszcza osoby dziewiczej. Córka Jeftego pokazuje to (jesteśmy w ST) swoim opłakiwaniem świetnie. Z przyjęciem Ewangelii jest inaczej - sensowniej - ale cieleśnie kosztuje tak samo...
Zaproszenie na ucztę Syna Bożego (mam na myśli wejście świadome na drogę życia duchowego) otrzymujemy w konkretnym czasie, w konkretnej sytuacji (małżeństwa, dziewictwa, konsekracji, jakiegoś doświadczenia...), która jest swoistą szatą (ważne, by była biała - oczyszczana w spowiedzi), bo w niej przybliżam się do Stołu. To mój strój weselny.
I swoje miejsce na tych Godach odkrywać warto...
A może warto przy okazji zauważyć, że uczta weselna Syna Bożego (poniekąd można nazwać terminem "ślub" Jego) też ma swoją cenę - cenę krzyża.
A wracając do ślubu-decyzji naszych, myślę tak, pochopnych popełniać nie należy, ale złożone dopełnić. Miłość, która jest ich źródłem i początkiem, będzie wiertłem głębinowym i wydobywać będzie w życiu (konsekrowanym czy małżeńskim) soki paschalne szczęścia w codzienności. Tylko pozwólmy na to.
***
Trochę dobrej lektury ale uwaga - wymagającej:
"Kobiety nie są tak blisko złączone z mężami jak Kościół z Synem Bożym. Jaki inny mąż, poza naszym Panem, kiedykolwiek umarł dla swojej żony i jaka żona kiedykolwiek wybrała ukrzyżowanego na męża? Kto kiedykolwiek ofiarował krew swojej żonie, oprócz Tego, który umarł na krzyżu i przypieczętował swój związek małżeński własnymi ranami? Czy kiedykolwiek widziano martwego, leżącego na uczcie swoich zaślubin, a u jego boku małżonkę, która tuli się do niego, szukając pociechy? W czasie jakiego innego święta, na innej uczcie, rozdano zaproszonym ciało małżonka, pod postacią chleba?
Śmierć oddziela żony od mężów, ale jednoczy Oblubienicę z jej Umiłowanym. Umarł na krzyżu, pozostawił swoje ciało chwalebnej Oblubienicy, która teraz, przy Jego stole, bierze je na pokarm... Karmi się nim pod postacią chleba, który spożywa i pod postacią wina, które pije, aby świat poznał, że nie są już dwoje, ale jedno". (św. Jakub z Sarug (ok. 449-521), mnich i biskup syryjski)
***
I jeszcze bardzo dobry artykuł o szukaniu Boga i Jego chwały w życiu, wielbieniu Go. Tutaj kliknij.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Mt 22,1-14
Dzisiejsze czytania są wymagające. Wymagają ode mnie przejrzystości na wskroś (jak zwykle zresztą :). Pierwsze czytanie (Sdz 11,29-39a) mówi o ślubie Jeftego, który był ogarnięty Duchem Pana. I o konsekwencjach. Dopełnienie tego ślubu kosztowało i jego, kosztowało i jego córkę...
Ślub - decyzja - są kosztowne. Spłaca się je całe życie czy też całym życiem.
Ślub małżeński - wspólna droga dwójki różnych osób. Odkrywanie tych różnic, akceptowanie, współistnienie, współtworzenie, a nade wszystko miłowanie w codzienności - oddawanie siebie po kawałku i w całości - i przyjmowanie miłości w drugim przez jej rozpoznawanie pomimo niełatwej często widoczności... To kosztuje. Tak rozumiem małżeństwo. Oczywiście, w wielkim skrócie ujęte.
Ślub osoby konsekrowanej też ma swoją cenę. Zwłaszcza osoby dziewiczej. Córka Jeftego pokazuje to (jesteśmy w ST) swoim opłakiwaniem świetnie. Z przyjęciem Ewangelii jest inaczej - sensowniej - ale cieleśnie kosztuje tak samo...
Zaproszenie na ucztę Syna Bożego (mam na myśli wejście świadome na drogę życia duchowego) otrzymujemy w konkretnym czasie, w konkretnej sytuacji (małżeństwa, dziewictwa, konsekracji, jakiegoś doświadczenia...), która jest swoistą szatą (ważne, by była biała - oczyszczana w spowiedzi), bo w niej przybliżam się do Stołu. To mój strój weselny.
I swoje miejsce na tych Godach odkrywać warto...
A może warto przy okazji zauważyć, że uczta weselna Syna Bożego (poniekąd można nazwać terminem "ślub" Jego) też ma swoją cenę - cenę krzyża.
A wracając do ślubu-decyzji naszych, myślę tak, pochopnych popełniać nie należy, ale złożone dopełnić. Miłość, która jest ich źródłem i początkiem, będzie wiertłem głębinowym i wydobywać będzie w życiu (konsekrowanym czy małżeńskim) soki paschalne szczęścia w codzienności. Tylko pozwólmy na to.
***
Trochę dobrej lektury ale uwaga - wymagającej:
"Kobiety nie są tak blisko złączone z mężami jak Kościół z Synem Bożym. Jaki inny mąż, poza naszym Panem, kiedykolwiek umarł dla swojej żony i jaka żona kiedykolwiek wybrała ukrzyżowanego na męża? Kto kiedykolwiek ofiarował krew swojej żonie, oprócz Tego, który umarł na krzyżu i przypieczętował swój związek małżeński własnymi ranami? Czy kiedykolwiek widziano martwego, leżącego na uczcie swoich zaślubin, a u jego boku małżonkę, która tuli się do niego, szukając pociechy? W czasie jakiego innego święta, na innej uczcie, rozdano zaproszonym ciało małżonka, pod postacią chleba?
Śmierć oddziela żony od mężów, ale jednoczy Oblubienicę z jej Umiłowanym. Umarł na krzyżu, pozostawił swoje ciało chwalebnej Oblubienicy, która teraz, przy Jego stole, bierze je na pokarm... Karmi się nim pod postacią chleba, który spożywa i pod postacią wina, które pije, aby świat poznał, że nie są już dwoje, ale jedno". (św. Jakub z Sarug (ok. 449-521), mnich i biskup syryjski)
***
I jeszcze bardzo dobry artykuł o szukaniu Boga i Jego chwały w życiu, wielbieniu Go. Tutaj kliknij.
wtorek, 4 sierpnia 2015
4 VIII, każ mi przyjść do Siebie
... Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A On rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”... (Mt 14,22-36)
"Strasznie" sycące jest dzisiejsze Słowo! Jakby się spełniało wczorajsze rozdawanie i rozmnażanie chleba...
Czy bym śmiała o to poprosić Jezusa, o co poprosił Piotr?
A jednak mam coś z Piotra... - powiadam: "jeśli to Ty jesteś..." - i robię codziennie rzeczy niecodzienne :).
Powołanie do życia konsekrowanego i realizacja tej drogi jest kroczeniem po wodzie. Woda, w dzisiejszej perykopie chodzi o morze, jak mówią egzegeci jest synonimem sił nieprzyjaznych Bogu, chaosu, niebezpiecznej ciemności etc...
I tak idę po tym żywiole, doświadczając swej kruchości i wyciągniętej ręki Jezusa, z powodu którego i na oczach którego, to wszystko się dokonuje.
Z pierwszego czytania (Lb 12,1-13) po prostu urzeka mnie konfrontacja dokonana przez Pana wobec Miriam i Aarona, którzy źle mówili o Mojżeszu. Pan sam jest najlepszym Obrońcą, nie mam zamiaru bać się pomówień czy z nimi walczyć. Na oczach Pana wszystko się dokonuje.
"Strasznie" sycące jest dzisiejsze Słowo! Jakby się spełniało wczorajsze rozdawanie i rozmnażanie chleba...
Czy bym śmiała o to poprosić Jezusa, o co poprosił Piotr?
A jednak mam coś z Piotra... - powiadam: "jeśli to Ty jesteś..." - i robię codziennie rzeczy niecodzienne :).
Powołanie do życia konsekrowanego i realizacja tej drogi jest kroczeniem po wodzie. Woda, w dzisiejszej perykopie chodzi o morze, jak mówią egzegeci jest synonimem sił nieprzyjaznych Bogu, chaosu, niebezpiecznej ciemności etc...
I tak idę po tym żywiole, doświadczając swej kruchości i wyciągniętej ręki Jezusa, z powodu którego i na oczach którego, to wszystko się dokonuje.
Z pierwszego czytania (Lb 12,1-13) po prostu urzeka mnie konfrontacja dokonana przez Pana wobec Miriam i Aarona, którzy źle mówili o Mojżeszu. Pan sam jest najlepszym Obrońcą, nie mam zamiaru bać się pomówień czy z nimi walczyć. Na oczach Pana wszystko się dokonuje.
środa, 3 czerwca 2015
3 VI, jak to będzie w niebie?
...Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa o krzaku, jak Bóg powiedział do Mojżesza: «Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba». Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych... (Mk 12,18-27)
No i tak. Nie wiem, jak się mają aniołowie w niebie... Umarli do mnie też nie przychodzą... A jednak przekonuje mnie Jezus, że warto ufać Ojcu i poddawać się Jego Opatrzności.
Poddałam się przed laty Jego natchnieniu, by pójść drogą życia konsekrowanego. "Jak aniołowie w niebie..." Mówi się, że my jesteśmy dla świata znakiem rzeczywistości już nie z tej ziemi.
A ja przecież czuję ziemię każdym moim zmysłem. Ale też każdym pragnieniem czuję, że tu nie ma nasycenia...
Kościół dziś modli się Psalmem 25:
Tobie ufam, Boże, nie możesz mnie zawieść. *
Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną,
nikt bowiem, kto Ci zawierzył, nie będzie zawstydzony. *
Wstyd spotka wszystkich, którzy łamią wiarę idąc za marnością.
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
No i tak. Nie wiem, jak się mają aniołowie w niebie... Umarli do mnie też nie przychodzą... A jednak przekonuje mnie Jezus, że warto ufać Ojcu i poddawać się Jego Opatrzności.
Poddałam się przed laty Jego natchnieniu, by pójść drogą życia konsekrowanego. "Jak aniołowie w niebie..." Mówi się, że my jesteśmy dla świata znakiem rzeczywistości już nie z tej ziemi.
A ja przecież czuję ziemię każdym moim zmysłem. Ale też każdym pragnieniem czuję, że tu nie ma nasycenia...
Kościół dziś modli się Psalmem 25:
Tobie ufam, Boże, nie możesz mnie zawieść. *
Niech moi wrogowie nie triumfują nade mną,
nikt bowiem, kto Ci zawierzył, nie będzie zawstydzony. *
Wstyd spotka wszystkich, którzy łamią wiarę idąc za marnością.
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
poniedziałek, 30 marca 2015
30 III, obdarowana
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku... (J 12,1-11)
Moja modlitwa z ubiegłego roku, ale jakże aktualna:
Duchu Święty, dotknij mego serca, by potrafiło kochać, by potrafiło rozpoznawać potrzeby Jezusa i na nie odpowiadać z wielkodusznością, radośnie i z miłością.
Niech moje życie stanie się olejkiem namaszczenia miłością Tego, dzięki któremu istnieję i jestem tym, kim jestem! Niech woń Jego miłości do mnie przeniknie, niech mnie wypełnia i rozprzestrzenia się wokół przeze mnie. Hojnie, radośnie i ofiarnie.
Trochę lektury w roku życia konsekrowanego z Adhortacji apostolskiej "Vita Consecrata":
"...Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Pana Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy działania.
Rozlanie drogocennego olejku — znak czystej miłości, nie podyktowany żadnymi względami „utylitarystycznymi” — jest dowodem bezinteresowności bez granic, która wyraża się przez życie oddane całkowicie miłości Chrystusa i Jego służbie, poświęcone Jego Osobie i Jego Mistycznemu Ciału. Ale właśnie to życie, tak szczodrze „rozlane”, napełnia wonią cały dom.
Życie konsekrowane jest dzisiaj tak samo jak w przeszłości cenną ozdobą Domu Bożego, czyli Kościoła... Życie konsekrowane... ma wielkie znaczenie właśnie dlatego, że wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość, co jest szczególnie doniosłe zwłaszcza w świecie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających".(VC 104)
Fot. z internetu. Tęcza nad katedrą w Wilnie. Zdjęcie zrobione dziś, może nie na temat, a jednak...
A jednak i na temat, bo tęcza jest dla mnie znakiem obdarowania, przymierza z Bogiem, a rozlanie życia swego w konsekracji zakonnej jest TYLKO odpowiedzią na obdarowanie, jak adhortacja zauważa, jest odpowiedzią na bezcenny dar naśladowania Jezusa.
Moja modlitwa z ubiegłego roku, ale jakże aktualna:
Duchu Święty, dotknij mego serca, by potrafiło kochać, by potrafiło rozpoznawać potrzeby Jezusa i na nie odpowiadać z wielkodusznością, radośnie i z miłością.
Niech moje życie stanie się olejkiem namaszczenia miłością Tego, dzięki któremu istnieję i jestem tym, kim jestem! Niech woń Jego miłości do mnie przeniknie, niech mnie wypełnia i rozprzestrzenia się wokół przeze mnie. Hojnie, radośnie i ofiarnie.
Trochę lektury w roku życia konsekrowanego z Adhortacji apostolskiej "Vita Consecrata":
"...Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Pana Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy działania.
Rozlanie drogocennego olejku — znak czystej miłości, nie podyktowany żadnymi względami „utylitarystycznymi” — jest dowodem bezinteresowności bez granic, która wyraża się przez życie oddane całkowicie miłości Chrystusa i Jego służbie, poświęcone Jego Osobie i Jego Mistycznemu Ciału. Ale właśnie to życie, tak szczodrze „rozlane”, napełnia wonią cały dom.
Życie konsekrowane jest dzisiaj tak samo jak w przeszłości cenną ozdobą Domu Bożego, czyli Kościoła... Życie konsekrowane... ma wielkie znaczenie właśnie dlatego, że wyraża nieograniczoną bezinteresowność i miłość, co jest szczególnie doniosłe zwłaszcza w świecie zagrożonym przez zalew spraw nieważnych i przemijających".(VC 104)
Fot. z internetu. Tęcza nad katedrą w Wilnie. Zdjęcie zrobione dziś, może nie na temat, a jednak...
A jednak i na temat, bo tęcza jest dla mnie znakiem obdarowania, przymierza z Bogiem, a rozlanie życia swego w konsekracji zakonnej jest TYLKO odpowiedzią na obdarowanie, jak adhortacja zauważa, jest odpowiedzią na bezcenny dar naśladowania Jezusa.
niedziela, 1 marca 2015
1 III, widziałam
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. (Mk 9,2-10)
Dziś mogę napisać, że dziś widziałam Przemienienie.
Widziałam w człowieku to, czego nie mógł dokonać tylko ludzką ręką ani wysiłkiem woli.
Przemiana w osobie, która idzie za Jezusem w zaufaniu, jest odzwierciedleniem tejże mocy, która w Przemienieniu Pańskim ujawniła chwałę Jezusa.
Dokonuje się to w odosobnieniu. Dlatego pozwalajmy Jezusowi nas wyprowadzać na osobność (myślę tu przede wszystkim o tej wewnętrznej pustyni).
Dziś mogę napisać, że dziś widziałam Przemienienie.
Widziałam w człowieku to, czego nie mógł dokonać tylko ludzką ręką ani wysiłkiem woli.
Przemiana w osobie, która idzie za Jezusem w zaufaniu, jest odzwierciedleniem tejże mocy, która w Przemienieniu Pańskim ujawniła chwałę Jezusa.
Dokonuje się to w odosobnieniu. Dlatego pozwalajmy Jezusowi nas wyprowadzać na osobność (myślę tu przede wszystkim o tej wewnętrznej pustyni).
poniedziałek, 2 lutego 2015
2 II, Światło
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
Łk 2,22-40
Piękny dzień.
Był bogaty w wydarzenia. Jestem zmęczona i jest późno, ale chciałam tego dnia zamieścić coś. Zdjęcie z dzisiejszej uroczystości w katedrze szczecińskiej :)
A słowo komentarza oddaję św. Sofroniuszowi:
Blask gorejących świec oznacza najpierw Bożą chwałę Tego, który przychodzi, przez którego wszystko jaśnieje od czasu, kiedy blask światła wiecznego rozproszył złe ciemności. Oznacza także i nade wszystko, że trzeba nam z jasną duszą wyjść na spotkanie Chrystusa.
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem. "Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.(św. Sofroniusz)
Piękny dzień.
Był bogaty w wydarzenia. Jestem zmęczona i jest późno, ale chciałam tego dnia zamieścić coś. Zdjęcie z dzisiejszej uroczystości w katedrze szczecińskiej :)
A słowo komentarza oddaję św. Sofroniuszowi:
Blask gorejących świec oznacza najpierw Bożą chwałę Tego, który przychodzi, przez którego wszystko jaśnieje od czasu, kiedy blask światła wiecznego rozproszył złe ciemności. Oznacza także i nade wszystko, że trzeba nam z jasną duszą wyjść na spotkanie Chrystusa.
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem. "Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.(św. Sofroniusz)
poniedziałek, 29 września 2014
29 IX, żyć dla Boga
A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa oraz ich mieszkańcy”. Ap 12,7-12
Mieszkańcy niebios radują się! Gorzej z naszą ludzką radością: my zapominamy o zwycięstwie Archanioła Michała i jego mocy w naszym życiu.
Ale są ludzie na tej ziemi, którzy żyją życiem Boga i Jego chwałą. Uczestniczyłam dziś w jutrzni u sióstr Betlejemitek na Litwie, w Paparciai. Wielbienie Boga jest czymś pięknym a przede wszystkim należnym.
W rozmowie z siostrą zapadło mi w serce zdanie, kiedy opowiadała o początkach Wspólnoty: "Warto pełnić wolę Boga nawet gdy nie jest to moja wola"...
Fot. Wejście do kościoła sióstr Betlejemitek i wnętrze.
Mieszkańcy niebios radują się! Gorzej z naszą ludzką radością: my zapominamy o zwycięstwie Archanioła Michała i jego mocy w naszym życiu.
Ale są ludzie na tej ziemi, którzy żyją życiem Boga i Jego chwałą. Uczestniczyłam dziś w jutrzni u sióstr Betlejemitek na Litwie, w Paparciai. Wielbienie Boga jest czymś pięknym a przede wszystkim należnym.
W rozmowie z siostrą zapadło mi w serce zdanie, kiedy opowiadała o początkach Wspólnoty: "Warto pełnić wolę Boga nawet gdy nie jest to moja wola"...
Fot. Wejście do kościoła sióstr Betlejemitek i wnętrze.
środa, 6 sierpnia 2014
6 VIII, na górze wysokiej
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego, Jana, zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. Mt 17,1-9
Gdy sobie wspinali się z Jezusem na górę wysoką, nie przypuszczali, co ich tam spotka. Wysiłek był niemały, znając Jezusa śpieszno Mu było... a góra Tabor nie jest pagórkiem.
Mój wysiłek wspinaczki pod górę z Jezusem bywa przeze mnie czasem nie rozumiany.
Na dziś moją górą, wysoooką ostatnio :) jest moja wspólnota ...
Ale właśnie na górze wysokiej Pan objawia swe Oblicze.
Tak, chcę! Wspinać się na górę i widzieć Cię, mój Baranku!
***
Trochę lektury. Z Vita consecrata:
Epizod Przemienienia wyznacza moment przełomowy w misji Jezusa. Jest to objawienie, które utwierdza wiarę w sercach uczniów, przygotowuje ich na dramat Krzyża i zapowiada chwałę zmartwychwstania. Ta tajemnica jest wciąż na nowo przeżywana w Kościele — Ludzie Bożym zmierzającym na eschatologiczne spotkanie ze swoim Panem. Tak jak trzej wybrani Apostołowie, Kościół kontempluje przemienione oblicze Chrystusa, aby utwierdzić się w wierze, a później nie załamać się wobec Jego oblicza zniekształconego na Krzyżu. W jednym i drugim przypadku Kościół jest Oblubienicą stojącą przed Oblubieńcem, uczestniczącą w Jego tajemnicy, spowitą Jego światłością.
To światło dociera do wszystkich dzieci Kościoła, które są jednakowo powołane, by iść za Chrystusem i Jemu powierzyć ostateczny sens swego życia, tak aby móc powiedzieć za Apostołem: Dla mnie bowiem żyć — to Chrystus (Flp 1, 21). Jednakże szczególne doświadczenie światła promieniującego ze Słowa Wcielonego jest niewątpliwie udziałem powołanych do życia konsekrowanego. Profesja rad ewangelicznych czyni ich bowiem znakiem i proroctwem dla wspólnoty braci i dla świata; z pewnością więc pełne zachwytu słowa Piotra: Panie, dobrze, że tu jesteśmy (Mt 17, 4), znajdują w nich szczególne echo. Te słowa ukazują chrystocentryczne napięcie całego chrześcijańskiego życia. Jednak w sposób niezwykle wymowny wyrażają całkowite i bezwarunkowe oddanie, które stanowi wewnętrzną dynamikę powołania do życia konsekrowanego: jak dobrze jest przebywać z Tobą, oddawać się Tobie, skupić całe swoje życie wyłącznie wokół Ciebie! Istotnie, kto otrzymał łaskę tej szczególnej komunii miłości z Chrystusem, czuje się jakby pochłonięty jej żarem: On jest najpiękniejszy z synów ludzkich (Ps 45 [44], 3) — jest Niezrównany. (VC 15)
Cała adhortacja Vita Consecrata (zachęcam do lektury, a na dziś przynajmniej punkta 14-16)
Gdy sobie wspinali się z Jezusem na górę wysoką, nie przypuszczali, co ich tam spotka. Wysiłek był niemały, znając Jezusa śpieszno Mu było... a góra Tabor nie jest pagórkiem.
Mój wysiłek wspinaczki pod górę z Jezusem bywa przeze mnie czasem nie rozumiany.
Na dziś moją górą, wysoooką ostatnio :) jest moja wspólnota ...
Ale właśnie na górze wysokiej Pan objawia swe Oblicze.
Tak, chcę! Wspinać się na górę i widzieć Cię, mój Baranku!
***
Trochę lektury. Z Vita consecrata:
Epizod Przemienienia wyznacza moment przełomowy w misji Jezusa. Jest to objawienie, które utwierdza wiarę w sercach uczniów, przygotowuje ich na dramat Krzyża i zapowiada chwałę zmartwychwstania. Ta tajemnica jest wciąż na nowo przeżywana w Kościele — Ludzie Bożym zmierzającym na eschatologiczne spotkanie ze swoim Panem. Tak jak trzej wybrani Apostołowie, Kościół kontempluje przemienione oblicze Chrystusa, aby utwierdzić się w wierze, a później nie załamać się wobec Jego oblicza zniekształconego na Krzyżu. W jednym i drugim przypadku Kościół jest Oblubienicą stojącą przed Oblubieńcem, uczestniczącą w Jego tajemnicy, spowitą Jego światłością.
To światło dociera do wszystkich dzieci Kościoła, które są jednakowo powołane, by iść za Chrystusem i Jemu powierzyć ostateczny sens swego życia, tak aby móc powiedzieć za Apostołem: Dla mnie bowiem żyć — to Chrystus (Flp 1, 21). Jednakże szczególne doświadczenie światła promieniującego ze Słowa Wcielonego jest niewątpliwie udziałem powołanych do życia konsekrowanego. Profesja rad ewangelicznych czyni ich bowiem znakiem i proroctwem dla wspólnoty braci i dla świata; z pewnością więc pełne zachwytu słowa Piotra: Panie, dobrze, że tu jesteśmy (Mt 17, 4), znajdują w nich szczególne echo. Te słowa ukazują chrystocentryczne napięcie całego chrześcijańskiego życia. Jednak w sposób niezwykle wymowny wyrażają całkowite i bezwarunkowe oddanie, które stanowi wewnętrzną dynamikę powołania do życia konsekrowanego: jak dobrze jest przebywać z Tobą, oddawać się Tobie, skupić całe swoje życie wyłącznie wokół Ciebie! Istotnie, kto otrzymał łaskę tej szczególnej komunii miłości z Chrystusem, czuje się jakby pochłonięty jej żarem: On jest najpiękniejszy z synów ludzkich (Ps 45 [44], 3) — jest Niezrównany. (VC 15)
Cała adhortacja Vita Consecrata (zachęcam do lektury, a na dziś przynajmniej punkta 14-16)
czwartek, 12 czerwca 2014
12 VI, towarzyszenie Jezusowi
...począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!»
I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie». Mt 26,36-42
Oddać Jezusowi swoje serce i swoje ciało, to przeżywać też takie momenty...
I to jest kapłaństwo. Nakierowanie siebie i wszystkiego ku Ojcu.
Towarzyszenie Jezusowi w samotności Jego - łaska - choć trudna.
Fot. Leżenie krzyżem podczas ślubów wieczystych, jak... hostia leżąca na patenie, ofiarowana Ojcu...
I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie». Mt 26,36-42
Oddać Jezusowi swoje serce i swoje ciało, to przeżywać też takie momenty...
I to jest kapłaństwo. Nakierowanie siebie i wszystkiego ku Ojcu.
Towarzyszenie Jezusowi w samotności Jego - łaska - choć trudna.
Fot. Leżenie krzyżem podczas ślubów wieczystych, jak... hostia leżąca na patenie, ofiarowana Ojcu...
niedziela, 4 maja 2014
4 V, żyć dla chwały Bożej
Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!
Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» Łk 24,13-35
Dziękuję za wspólne z bł. Michałem Giedroyciem i przez Niego westchnienia!
Dziś rocznica Jego śmierci - narodzin dla Nieba.
Chwała więc Panu za Jego świętych, tych znanych i tych mniej znanych.
Dziś kolaż zdjęć litewskich: Giedroycie - miejsce narodzenia bł. Michała, Widzieniszki - kościół i klasztor białych augustianów, do których wstąpił i którzy zabrali nowicjusza Michała do Krakowa.
I zdjęcie gratisowe ;-) "żyć dla chwały Bożej"! - łatwiej dać się sfotografować niż rzeczywiście TAK żyć.
Jednak, podpatrując świętych, upewniamy się, że można i tak żyć: dla chwały Bożej.
Więc tak żyjmy, pragnąc tego świadomie - życzę Tobie i sobie.
P.S. I osobisty wątek - właśnie 4 maja miałam obłóczyny, przed 20-tu laty :-)
Nie mam zdjęcia z obłóczyn, ale wyglądało podobnie jak tym zdjęciu ->.
Zresztą na tym jestem, ale jako ta, która pomagała przy obłóczynach innych.
Dziękuję za wspólne z bł. Michałem Giedroyciem i przez Niego westchnienia!
Dziś rocznica Jego śmierci - narodzin dla Nieba.
Chwała więc Panu za Jego świętych, tych znanych i tych mniej znanych.
Dziś kolaż zdjęć litewskich: Giedroycie - miejsce narodzenia bł. Michała, Widzieniszki - kościół i klasztor białych augustianów, do których wstąpił i którzy zabrali nowicjusza Michała do Krakowa.
Jednak, podpatrując świętych, upewniamy się, że można i tak żyć: dla chwały Bożej.
Więc tak żyjmy, pragnąc tego świadomie - życzę Tobie i sobie.
P.S. I osobisty wątek - właśnie 4 maja miałam obłóczyny, przed 20-tu laty :-)
Nie mam zdjęcia z obłóczyn, ale wyglądało podobnie jak tym zdjęciu ->.
Zresztą na tym jestem, ale jako ta, która pomagała przy obłóczynach innych.
niedziela, 2 lutego 2014
2 II, z natchnienia Ducha
Za natchnieniem więc Ducha [Symeon] przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
"Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju,
według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie...". Łk 2,22-40
Za natchnieniem Ducha... Oto jest życie szczęśliwe! Żyć według Ducha, według Jego natchnień.
Jest to życie przepełnione miłością, bo Duch Święty jest Miłością.
Świętujemy dziś Dzień Życia Konsekrowanego. Dobrze, bo to życie w Kościele i w człowieku rodzi Duch Święty. Za Jego natchnieniem niektórzy (którym Duch szepce) wybierają świadomie drogę rad ewangelicznych. Pragną tym samym naśladować Jezusa, pragną upodobnić się do Niego, pragną nieść Jego miłość do ludzi i świecić Jego światłem, pragną dać poznać Jego obecność wśród ludzi.
Piękna sprawa! Obecność Boga rodzi radość.
Módlcie za nas, byśmy byli w naszym powołaniu i radośni, i wytrwali, i wierni.
***
Trochę dobrej lektury, tym razem z kazania św. Sofroniusza:
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem.
"Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.
Niechaj nikt z nas nie pozostaje z dala od tego Światła. Niechaj nikt, kto je otrzymał, nie trwa dłużej w ciemnościach. Idźmy wszyscy jaśniejący, idźmy razem wszyscy oświeceni i przyjmijmy wraz ze starcem Symeonem jasne i wieczne Światło. Wraz z nim wychwalajmy i dziękujmy Bogu, Ojcu światłości, który zesłał prawdziwe Światło, rozproszył ciemności i nas wszystkich uczynił jaśniejącymi.
Fot. z moich ślubów wieczystych.
Za natchnieniem Ducha... Oto jest życie szczęśliwe! Żyć według Ducha, według Jego natchnień.
Jest to życie przepełnione miłością, bo Duch Święty jest Miłością.
Świętujemy dziś Dzień Życia Konsekrowanego. Dobrze, bo to życie w Kościele i w człowieku rodzi Duch Święty. Za Jego natchnieniem niektórzy (którym Duch szepce) wybierają świadomie drogę rad ewangelicznych. Pragną tym samym naśladować Jezusa, pragną upodobnić się do Niego, pragną nieść Jego miłość do ludzi i świecić Jego światłem, pragną dać poznać Jego obecność wśród ludzi.
Piękna sprawa! Obecność Boga rodzi radość.
Módlcie za nas, byśmy byli w naszym powołaniu i radośni, i wytrwali, i wierni.
***
Trochę dobrej lektury, tym razem z kazania św. Sofroniusza:
Jak bowiem Bogurodzica, Dziewica niepokalana, niosła w swoich ramionach Światło prawdziwe idąc na spotkanie tych, którzy pozostawali w mroku śmierci, tak też i my oświeceni jego promieniami i trzymając w ręku widoczny dla wszystkich płomień, pośpieszajmy naprzeciw Tego, który jest prawdziwym Światłem.
"Światło przyszło na świat" i oświeciło go pogrążonego w mrokach. "Nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce" i oświeciło tych, którzy przebywali w ciemnościach. To misterium dotyczy nas. Dlatego właśnie podążamy trzymając zapalone pochodnie, dlatego biegniemy niosąc światła. Okazujemy w ten sposób, że zajaśniało nam Światło; wskazujemy także na blask, który my sami od niego otrzymamy. Idźmy więc wszyscy razem, śpieszmy na spotkanie Boga.
Oto pojawiło się "Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi". Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy.
Niechaj nikt z nas nie pozostaje z dala od tego Światła. Niechaj nikt, kto je otrzymał, nie trwa dłużej w ciemnościach. Idźmy wszyscy jaśniejący, idźmy razem wszyscy oświeceni i przyjmijmy wraz ze starcem Symeonem jasne i wieczne Światło. Wraz z nim wychwalajmy i dziękujmy Bogu, Ojcu światłości, który zesłał prawdziwe Światło, rozproszył ciemności i nas wszystkich uczynił jaśniejącymi.
Fot. z moich ślubów wieczystych.
poniedziałek, 25 listopada 2013
25 XI, ofiarować (się)
"... Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie". Łk 21,1-4
Wrzucić wszystko, co się ma na swoje utrzymanie, to po prostu powierzyć się Bogu. Oddać się Mu bez zastrzeżeń, bez warunków, po prostu być świadomym, że życie moje od Niego zależy. I zgodzić się na tę zależność.
Nie mogę nie słuchać tej Ewangelii jeszcze w kontekście sobotnich ślubów wieczystych moich współsióstr.
Zresztą według daty to i moja kolejna rocznica przypada. Dla przypomnienia sobie i ucieszenia się darem konsekracji zacytuję fragment z modlitwy konsekracyjnej z naszego obrzędu profesji wieczystej:
"...Panie Boże, Stwórco nieba i Ojcze ludzi, wielbimy Ciebie i dzięki Tobie składamy za to, że z potomstwa Abrahama wybrałeś i poświęciłeś sobie lud zaszczytnie nazwany Twoim imieniem. Gdy lud ten przebywał na pustyni, umacniałeś go Twoimi słowami i osłaniałeś go swoją prawicą; gdy był biedny i wzgardzony, wiązałeś go z sobą przymierzem miłości; gdy sprzeniewierzał się Twojej miłości, w miłosierdziu swoim sprowadzałeś go na drogę sprawiedliwości; gdy Ciebie szukał, uprzedzałeś go z ojcowską dobrocią, aż zamieszkał w wolnej ziemi.
Przede wszystkim, Ojcze, błogosławimy Ciebie za to, że zechciałeś doprowadzić nas do poznania prawdy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna a naszego Pana. On, zrodzony z Najświętszej Dziewicy, umierając, odkupił lud swój z grzechu i zmartwychwstając, pouczył o przyszłej chwale. Gdy zasiadł po Twojej prawicy, zesłał Ducha Świętego Pocieszyciela, który powołał niezliczonych uczniów, aby idąc za radami Ewangelii całe życie poświęcili dla chwały Twego imienia i zbawienia ludzi.
... dzisiaj Kościół śpiewa nową pieśń wdzięczności za te siostry, które idąc za Twoim głosem ofiarowały się na służbę Bożą. Ześlij więc, Panie, dar Ducha Świętego na te, które wszystko porzuciły ze względu na Ciebie. Ojcze, niech w nich jaśnieje oblicze Chrystusa, aby wszyscy patrząc na nie, poznali, że On jest obecny w Twoim Kościele. Spraw, aby strzegąc wolności serca, troszczyły się o współbraci. Niech patrząc na sprawy ludzkie, dostrzegają, że rządzi nimi Boża Opatrzność. Niech przez dar swojego życia przyspieszają nadejście Królestwa Bożego..."
Ofiarować się Bogu - to jest odpowiedź na łaskę. Bo to Bóg jest tym, który daje. Być dla Niego darem, a tym jest też konsekracja, to odkryć już w sobie coś boskiego...
Wrzucić wszystko, co się ma na swoje utrzymanie, to po prostu powierzyć się Bogu. Oddać się Mu bez zastrzeżeń, bez warunków, po prostu być świadomym, że życie moje od Niego zależy. I zgodzić się na tę zależność.
Nie mogę nie słuchać tej Ewangelii jeszcze w kontekście sobotnich ślubów wieczystych moich współsióstr.
Zresztą według daty to i moja kolejna rocznica przypada. Dla przypomnienia sobie i ucieszenia się darem konsekracji zacytuję fragment z modlitwy konsekracyjnej z naszego obrzędu profesji wieczystej:
"...Panie Boże, Stwórco nieba i Ojcze ludzi, wielbimy Ciebie i dzięki Tobie składamy za to, że z potomstwa Abrahama wybrałeś i poświęciłeś sobie lud zaszczytnie nazwany Twoim imieniem. Gdy lud ten przebywał na pustyni, umacniałeś go Twoimi słowami i osłaniałeś go swoją prawicą; gdy był biedny i wzgardzony, wiązałeś go z sobą przymierzem miłości; gdy sprzeniewierzał się Twojej miłości, w miłosierdziu swoim sprowadzałeś go na drogę sprawiedliwości; gdy Ciebie szukał, uprzedzałeś go z ojcowską dobrocią, aż zamieszkał w wolnej ziemi.
Przede wszystkim, Ojcze, błogosławimy Ciebie za to, że zechciałeś doprowadzić nas do poznania prawdy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna a naszego Pana. On, zrodzony z Najświętszej Dziewicy, umierając, odkupił lud swój z grzechu i zmartwychwstając, pouczył o przyszłej chwale. Gdy zasiadł po Twojej prawicy, zesłał Ducha Świętego Pocieszyciela, który powołał niezliczonych uczniów, aby idąc za radami Ewangelii całe życie poświęcili dla chwały Twego imienia i zbawienia ludzi.
... dzisiaj Kościół śpiewa nową pieśń wdzięczności za te siostry, które idąc za Twoim głosem ofiarowały się na służbę Bożą. Ześlij więc, Panie, dar Ducha Świętego na te, które wszystko porzuciły ze względu na Ciebie. Ojcze, niech w nich jaśnieje oblicze Chrystusa, aby wszyscy patrząc na nie, poznali, że On jest obecny w Twoim Kościele. Spraw, aby strzegąc wolności serca, troszczyły się o współbraci. Niech patrząc na sprawy ludzkie, dostrzegają, że rządzi nimi Boża Opatrzność. Niech przez dar swojego życia przyspieszają nadejście Królestwa Bożego..."
Ofiarować się Bogu - to jest odpowiedź na łaskę. Bo to Bóg jest tym, który daje. Być dla Niego darem, a tym jest też konsekracja, to odkryć już w sobie coś boskiego...
sobota, 23 listopada 2013
23 XI, żyć dla Niego
Jezus im odpowiedział: "Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. [...]
... Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa «Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją". Łk 20,28n
Wszyscy bowiem dla Niego żyją!
Dwie moje siostry dziś złożą śluby wieczyste. Będą leżeć na posadzce katedry wawelskiej, jak hostia na patenie. By Pan je konsekrował dla Siebie.
Wszyscy bowiem dla Niego żyją. Jednak łaską szczególną jest żyć dla Niego świadomie...
Fot. z ubiegłego roku
... Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa «Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją". Łk 20,28n
Wszyscy bowiem dla Niego żyją!
Dwie moje siostry dziś złożą śluby wieczyste. Będą leżeć na posadzce katedry wawelskiej, jak hostia na patenie. By Pan je konsekrował dla Siebie.
Wszyscy bowiem dla Niego żyją. Jednak łaską szczególną jest żyć dla Niego świadomie...
Fot. z ubiegłego roku
sobota, 10 sierpnia 2013
10 VIII, radosnym dawcą być
Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki... 2 Kor 9, 6-10
Św. Wawrzyniec, diakon rzymski, administrator dóbr kościelnych "przypłacił" życiem hojność dawania.
Nie żałując i nie czując się przymuszonym, dawać radośnie siebie - tak chcę i tak próbuję żyć. Jest to naśladowanie Boga, który nam się daje, nieprzymuszony. Będąc kobietą mam to w naturze, kobieta z natury żyje dla drugiego. W tej swojej naturze ma coś z Boga: dawanie siebie...
Cieszę się tym i odkrywam Jego hojną obecność w mojej kobiecości. Jako kobieta konsekrowana mam możliwość objawiania miłości Boga: nieprzymuszenie, radośnie i hojnie. Mam możliwość... choć decyzja należy do mnie. A decyzja jest na tak :)
Św. Wawrzyniec, diakon rzymski, administrator dóbr kościelnych "przypłacił" życiem hojność dawania.
Nie żałując i nie czując się przymuszonym, dawać radośnie siebie - tak chcę i tak próbuję żyć. Jest to naśladowanie Boga, który nam się daje, nieprzymuszony. Będąc kobietą mam to w naturze, kobieta z natury żyje dla drugiego. W tej swojej naturze ma coś z Boga: dawanie siebie...
Cieszę się tym i odkrywam Jego hojną obecność w mojej kobiecości. Jako kobieta konsekrowana mam możliwość objawiania miłości Boga: nieprzymuszenie, radośnie i hojnie. Mam możliwość... choć decyzja należy do mnie. A decyzja jest na tak :)
sobota, 3 sierpnia 2013
3 VIII, powroty
W Dniu Przebłagania zatrąbcie w róg w całej waszej ziemi. Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, oznajmijcie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz, każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu. Kpł 25,8-17
Różne jubileusze świętujemy i różnie je świętujemy...
Uświadomiłam sobie dzisiaj, że jest czymś ważnym celebrowanie ważnych wydarzeń, rocznic itp. Ale istotą tego powinien być ów "powrót do swego rodu". Z rodu Bożego jesteśmy! Bożą własnością. Więc sensem chrześcijańskich jubileuszy jest po prostu umocnienie się w tożsamości dziecka Ojca, ucieszenie się tym i wychwalanie Go.
Przez miesiąc będę towarzyszyć dwóm moim siostrom, które przeżywają w pewnym sensie szabatowy miesiąc w drodze do ślubów wieczystych. Polecam je też Waszej modlitwie, by ten czas był dla nich "powrotem" do tożsamości chrzcielnej i zaowocował konsekracją wieczystą, która dopełni się w święto Chrystusa Króla.
***
Lektura
Z komentarza do dzisiejszej Ewangelii M.Łusiaka SJ (z deon.pl):
Herod był królem, czyli człowiekiem o wielkiej władzy. Jednocześnie jednak był niewolnikiem - wiele rzeczy robił wbrew sobie.
Życiorys Heroda pokazuje, że wolność człowieka wcale nie idzie w parze z posiadaną przez niego władzą. Wolność wyraża się czymś zupełnie innym niż władzą i związanymi z nią możliwościami. Prawdziwą wolność można osiągnąć tylko poprzez postawę miłości, a nie poprzez władzę. Tylko postawa miłości powoduje, że człowiek zawsze i w każdym położeniu robi to, co chce, czyli jest wolny. Miłość, a nie władza, jest najwyższą formą istnienia człowieka.
Różne jubileusze świętujemy i różnie je świętujemy...
Uświadomiłam sobie dzisiaj, że jest czymś ważnym celebrowanie ważnych wydarzeń, rocznic itp. Ale istotą tego powinien być ów "powrót do swego rodu". Z rodu Bożego jesteśmy! Bożą własnością. Więc sensem chrześcijańskich jubileuszy jest po prostu umocnienie się w tożsamości dziecka Ojca, ucieszenie się tym i wychwalanie Go.
Przez miesiąc będę towarzyszyć dwóm moim siostrom, które przeżywają w pewnym sensie szabatowy miesiąc w drodze do ślubów wieczystych. Polecam je też Waszej modlitwie, by ten czas był dla nich "powrotem" do tożsamości chrzcielnej i zaowocował konsekracją wieczystą, która dopełni się w święto Chrystusa Króla.
***
Lektura
Z komentarza do dzisiejszej Ewangelii M.Łusiaka SJ (z deon.pl):
Herod był królem, czyli człowiekiem o wielkiej władzy. Jednocześnie jednak był niewolnikiem - wiele rzeczy robił wbrew sobie.
Życiorys Heroda pokazuje, że wolność człowieka wcale nie idzie w parze z posiadaną przez niego władzą. Wolność wyraża się czymś zupełnie innym niż władzą i związanymi z nią możliwościami. Prawdziwą wolność można osiągnąć tylko poprzez postawę miłości, a nie poprzez władzę. Tylko postawa miłości powoduje, że człowiek zawsze i w każdym położeniu robi to, co chce, czyli jest wolny. Miłość, a nie władza, jest najwyższą formą istnienia człowieka.
czwartek, 11 lipca 2013
11 VII, zostawiasz i wciąż otrzymujesz
I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Mt 19, 27-29
Doświadczam tego :).
I wielości domów, braci i sióstr... i wielości pól do uprawiania (nie narzekam).
Za wszystko Bogu dziękuję.
Doświadczam tego :).
I wielości domów, braci i sióstr... i wielości pól do uprawiania (nie narzekam).
Za wszystko Bogu dziękuję.
wtorek, 4 czerwca 2013
4 VI, przez wszystkie dni na chwałę Bogu
„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Mk 12,13-17...Pan dopuścił, aby mu się przytrafiło to doświadczenie, aby potomnym był dany przykład jego cierpliwości jak Joba świętego. Ponieważ od dzieciństwa bał się Boga i zachowywał Jego przykazania, nie szemrał przeciw Bogu, że go dotknęło nieszczęście ślepoty, lecz pozostał nieporuszony w bojaźni Bożej, składając Bogu dzięki przez wszystkie dni swego życia... Tb 2,10-23
Co więc należy do Boga? Co w moim życiu należy do Boga?
Ważne pytanie! Dla osoby konsekrowanej to pytanie powinno brzmieć jeszcze bardziej precyzyjnie: czy wszystko w moim życiu oddaję Bogu?
Tobiasz z I czytania jest przykładem tego, by Boga chwalić i dziękować Mu za wszystko, za doświadczenia przyjemne w życiu i za doświadczenia trudne, nieprzyjemne.
Kiedy serce i ciało należy do Boga, kiedy świadomie próbuję Boga kochać całym umysłem, sercem i wolą, to nie ma rzeczy, wydarzeń, uczuć niewiążących. Wiążą mnie miłością albo z Bogiem i dokonuje się konsekracja świata przeze mnie, albo ze światem i odbieram Bogu Jego należność...
Pomódl się, Czytelniku, za mnie, bym żyła wyraźnie na chwałę Bogu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












