„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. (Mk 10,13-16)
Zawsze się cieszę widokiem dzieci. Dziecko skupia na sobie moją uwagę. Zachwyca mnie dziecięca prostota.
Czasem sama dziecinnieję :). Oby to było we mnie prostota ku królestwu a nie dziecinada ku infantylizmowi.
Panie, pobłogosław to, co dziecięce we mnie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prostota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prostota. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 maja 2016
piątek, 29 kwietnia 2016
29 IV, prostaczek
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.
[...] Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych...”. (Mt 11,25-30)
Prostaczek, to brzmi tak jakoś pejoratywnie.
Przypatruję się dziś Jezusowi, Jego modlitwie, Jego uwielbieniu Ojca i wezwaniu, by przyjść do Niego, właśnie takimi jakimi jesteśmy - obciążonymi, każdy coś ma...
Można studiować teologię, można mieć mgr przed nazwiskiem albo i inne skróty... ale jeśli nie wejdzie się w jedno jarzmo z Jezusem - nie znajdzie się ukojenia duszy.
[...] Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych...”. (Mt 11,25-30)
Prostaczek, to brzmi tak jakoś pejoratywnie.
Przypatruję się dziś Jezusowi, Jego modlitwie, Jego uwielbieniu Ojca i wezwaniu, by przyjść do Niego, właśnie takimi jakimi jesteśmy - obciążonymi, każdy coś ma...
Można studiować teologię, można mieć mgr przed nazwiskiem albo i inne skróty... ale jeśli nie wejdzie się w jedno jarzmo z Jezusem - nie znajdzie się ukojenia duszy.
piątek, 10 lipca 2015
10 VII, owce
Jezus powiedział do swoich apostołów: "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie...". Mt 10,16-23
No właśnie... Owca będzie sobą.
Ma być roztropna i prosta zarazem.
Będąc sobą świadczy o Tym, do kogo przynależy.
Idąc za Barankiem uczę się być owcą :) przynależącą do Pasterza. Tylko tak mogę być czytelna dla świata, który ze mnie (z nas) chce czytać Ewangelię...
Fot. żarcik bez komentarza :)
No właśnie... Owca będzie sobą.
Ma być roztropna i prosta zarazem.
Będąc sobą świadczy o Tym, do kogo przynależy.
Idąc za Barankiem uczę się być owcą :) przynależącą do Pasterza. Tylko tak mogę być czytelna dla świata, który ze mnie (z nas) chce czytać Ewangelię...
Fot. żarcik bez komentarza :)
piątek, 12 grudnia 2014
12 XII, zatańczysz?
Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny. Mt 11,16-19
Dziś chodzi o wolność od siebie i danie się poprowadzić. Raz przez ascezę raz przez obfitość. Łaska jest wszędzie - ale jest to łaska danej chwili, która się nie powtórzy...
ADWENTUS - nadchodzi Pan, Pan historii, Pan wydarzeń. Albo jeszcze inaczej: On jest w wydarzeniu każdym - to Duch Święty uelastycznia mnie i uzdalnia do odpowiedzi w konwencji Jego prowadzenia (jak w tańcu :)
A jak jest w tańcu?
By być dobrym tancerzem - z Tobą, jak i gdzie indziej - nie trzeba
wiedzieć, dokąd to prowadzi,
trzeba dać się ponieść,
być radosnym,
być lekkim,
a zwłaszcza nie można być spiętym.
Nie trzeba prosić Cię o wyjaśnienia
kroków, które podoba Ci się robić.
Trzeba być jak Twoje przedłużenie,
być zwinnym i żywym.
I za Twoim pośrednictwem odbierać rytm orkiestry.
Nie należy chcieć za wszelką cenę przyśpieszać,
lecz trzeba zaakceptować, że się obracamy, że chodzimy bokiem.
I to byłyby jedynie głupie kroki,
gdyby muzyka nie tworzyła harmonii.
Lecz my zapominamy muzykę Twojego Ducha
i czynimy z naszego życia ćwiczenia gimnastyczne;
zapominamy, że w Twoich ramionach ono się tańczy,
że Twoja Święta Wola
ma niepojętą wyobraźnię
i że monotonię i znudzenie
odczuwają tylko stare dusze,
które podpierają ściany
na radosnym balu Twojej miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić.
Jesteśmy gotowi zatańczyć Ci zakupy, które musimy zrobić,
rachunki, kolację, którą trzeba przygotować, czuwanie, gdy będzie się chciało spać.
Jesteśmy gotowi tańczyć taniec pracy,
taniec zapału, a później chłodu.
Jeśli niektóre melodie są w tonacji minorowej, nie powiemy Ci,
że są smutne;
że mamy przez nie zadyszkę;
a jeśli ludzie nas popychają, przyjmiemy to ze śmiechem,
dobrze wiedząc, że to się zawsze zdarza w tańcu.
Panie, wskaż nam miejsce,
gdzie w tej wiecznej powieści
rozpoczętej między Tobą i nami
odbywa się szczególny bal posłuszeństwa.
Odsłoń przed nami wielką orkiestrę Twych pragnień,
gdzie to, na co pozwalasz,
rzuca dziwne nuty
w pogodę tego, czego chcesz.
Naucz nas przywdziewać każdego dnia
nasza ludzką kondycję
jak balową suknię, która sprawi, że pokochamy
wszystkie drobiazgi jak nieodzowną biżuterię.
Spraw, byśmy przeżywali nasze życie
nie jako grę w szachy, gdzie wszystko jest obliczone,
ani jako mecz, gdzie wszystko jest trudne,
ani jako twierdzenie matematyczne, które nas męczy,
lecz jako niekończące się święto,
na którym powtarza się spotkanie z Tobą.
Jak bal,
jak taniec
w ramionach Twojej łaski,
w uniwersalnej muzyce miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić. (Madeleine Delbrel)
On przybywa, by cię zaprosić. Zatańczysz z Nim?
Fot. z internetu
Dziś chodzi o wolność od siebie i danie się poprowadzić. Raz przez ascezę raz przez obfitość. Łaska jest wszędzie - ale jest to łaska danej chwili, która się nie powtórzy...
ADWENTUS - nadchodzi Pan, Pan historii, Pan wydarzeń. Albo jeszcze inaczej: On jest w wydarzeniu każdym - to Duch Święty uelastycznia mnie i uzdalnia do odpowiedzi w konwencji Jego prowadzenia (jak w tańcu :)
A jak jest w tańcu?
By być dobrym tancerzem - z Tobą, jak i gdzie indziej - nie trzeba
wiedzieć, dokąd to prowadzi,
trzeba dać się ponieść,
być radosnym,
być lekkim,
a zwłaszcza nie można być spiętym.
Nie trzeba prosić Cię o wyjaśnienia
kroków, które podoba Ci się robić.
Trzeba być jak Twoje przedłużenie,
być zwinnym i żywym.
I za Twoim pośrednictwem odbierać rytm orkiestry.
Nie należy chcieć za wszelką cenę przyśpieszać,
lecz trzeba zaakceptować, że się obracamy, że chodzimy bokiem.
I to byłyby jedynie głupie kroki,
gdyby muzyka nie tworzyła harmonii.
Lecz my zapominamy muzykę Twojego Ducha
i czynimy z naszego życia ćwiczenia gimnastyczne;
zapominamy, że w Twoich ramionach ono się tańczy,
że Twoja Święta Wola
ma niepojętą wyobraźnię
i że monotonię i znudzenie
odczuwają tylko stare dusze,
które podpierają ściany
na radosnym balu Twojej miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić.
Jesteśmy gotowi zatańczyć Ci zakupy, które musimy zrobić,
rachunki, kolację, którą trzeba przygotować, czuwanie, gdy będzie się chciało spać.
Jesteśmy gotowi tańczyć taniec pracy,
taniec zapału, a później chłodu.
Jeśli niektóre melodie są w tonacji minorowej, nie powiemy Ci,
że są smutne;
że mamy przez nie zadyszkę;
a jeśli ludzie nas popychają, przyjmiemy to ze śmiechem,
dobrze wiedząc, że to się zawsze zdarza w tańcu.
Panie, wskaż nam miejsce,
gdzie w tej wiecznej powieści
rozpoczętej między Tobą i nami
odbywa się szczególny bal posłuszeństwa.
Odsłoń przed nami wielką orkiestrę Twych pragnień,
gdzie to, na co pozwalasz,
rzuca dziwne nuty
w pogodę tego, czego chcesz.
Naucz nas przywdziewać każdego dnia
nasza ludzką kondycję
jak balową suknię, która sprawi, że pokochamy
wszystkie drobiazgi jak nieodzowną biżuterię.
Spraw, byśmy przeżywali nasze życie
nie jako grę w szachy, gdzie wszystko jest obliczone,
ani jako mecz, gdzie wszystko jest trudne,
ani jako twierdzenie matematyczne, które nas męczy,
lecz jako niekończące się święto,
na którym powtarza się spotkanie z Tobą.
Jak bal,
jak taniec
w ramionach Twojej łaski,
w uniwersalnej muzyce miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić. (Madeleine Delbrel)
On przybywa, by cię zaprosić. Zatańczysz z Nim?
Fot. z internetu
wtorek, 2 grudnia 2014
2 XII, prostota przyjęcia
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom..." Łk 10,21-24
Na czym polega ta prostota, która otwiera widzenie "tych rzeczy"?
Dla mnie dziś ta prostota polega na ufnym przyjęciu słów Izajasza, że
"wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,
młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.
Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze,
bo kraj się napełni znajomością Pana na kształt wód, które przepełniają morze...." Iz 11,1-10
Prostota przyjęcia tego słowa oznacza dla mnie dziś, że to możliwe jest najpierw w moim sercu. I nie stanie się to moją mocą, lecz mocą Pana. Że moje serce napełni się znajomością Pana tak, jak morze napełnia się wodami rzek (świetny Izajaszowy obraz).
I w moim sercu mój lew będzie jadał słomę, a nie pożerał słabości współsióstr, w moim sercu wilk zamieszka z barankiem, czyli żądza uspokoi się wobec pokory, dziecko we mnie (dobro czyste we mnie) nie dozna krzywdy od złej żmii, czyli nie da się omamić pozornemu dobru, jak to się stało w raju za podszeptem diabła.
Ja w to wierzę! Wierzę, że to możliwe!
Wierzę, że nic nie uczyni mi prawdziwej krzywdy, jeśli to wszystko - jeśli życie swoje - przeżywam w obecności Pana, który przyszedł i wciąż przychodzi - ADWENTUS!
Fot. z internetu. Źródło: http://blog.studioniezapominajka.pl
Na czym polega ta prostota, która otwiera widzenie "tych rzeczy"?
Dla mnie dziś ta prostota polega na ufnym przyjęciu słów Izajasza, że
"wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,
młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.
Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze,
bo kraj się napełni znajomością Pana na kształt wód, które przepełniają morze...." Iz 11,1-10
Prostota przyjęcia tego słowa oznacza dla mnie dziś, że to możliwe jest najpierw w moim sercu. I nie stanie się to moją mocą, lecz mocą Pana. Że moje serce napełni się znajomością Pana tak, jak morze napełnia się wodami rzek (świetny Izajaszowy obraz).
I w moim sercu mój lew będzie jadał słomę, a nie pożerał słabości współsióstr, w moim sercu wilk zamieszka z barankiem, czyli żądza uspokoi się wobec pokory, dziecko we mnie (dobro czyste we mnie) nie dozna krzywdy od złej żmii, czyli nie da się omamić pozornemu dobru, jak to się stało w raju za podszeptem diabła.
Ja w to wierzę! Wierzę, że to możliwe!
Wierzę, że nic nie uczyni mi prawdziwej krzywdy, jeśli to wszystko - jeśli życie swoje - przeżywam w obecności Pana, który przyszedł i wciąż przychodzi - ADWENTUS!
Fot. z internetu. Źródło: http://blog.studioniezapominajka.pl
środa, 15 października 2014
15 X, do Ducha się stosujmy
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. Ga 5,18-25
Dziś św. Teresa jest mi świadkiem naocznym tego, o czym pisze św. Paweł. W niej widzę, jak do Ducha się stosuje. I od niej się uczę.
Tak zaczyna św. Teresa z Avila swoje dzieło "Twierdza wewnętrzna":
Rzadko które zadanie, zlecone mi przez posłuszeństwo, wydało mi się tak trudne, jak rozkaz obecnie mi dany — napisania rzeczy o modlitwie. Naprzód dlatego, że nie czuję, by Pan mi udzielił zapału i ochoty do tej pracy, a po wtóre, że od trzech miesięcy cierpię takie osłabienie i taki szum w głowie, iż nawet w interesie naglącym ledwo coś zdołam napisać. Wiedząc jednak, że siła posłuszeństwa zwykła ułatwiać rzeczy na pozór niepodobne, ochotnie przystępuję do tej pracy, chociaż wola mocno się przed nią wzdryga. Nie dał mi bowiem Pan tyle cnoty i męstwa, bym umiała ciągle walczyć z ustawicznymi chorobami, jakie mię trapią i z nawałem wszelkiego rodzaju zatrudnień, bez zapierania siebie. Niech mnie więc wesprze Ten, który w tylu innych trudniejszych potrzebach działał we mnie i okazał nade mną moc łaski swojej; w Jego miłosierdziu pokładam całą ufność moją.
Taką prostotę i ufność mieć chciałabym w różnych zadaniach mi powierzonych... I o to proszę pokornie wzywając wstawiennictwa dzisiejszej Patronki.
Dziś św. Teresa jest mi świadkiem naocznym tego, o czym pisze św. Paweł. W niej widzę, jak do Ducha się stosuje. I od niej się uczę.
Tak zaczyna św. Teresa z Avila swoje dzieło "Twierdza wewnętrzna":
Rzadko które zadanie, zlecone mi przez posłuszeństwo, wydało mi się tak trudne, jak rozkaz obecnie mi dany — napisania rzeczy o modlitwie. Naprzód dlatego, że nie czuję, by Pan mi udzielił zapału i ochoty do tej pracy, a po wtóre, że od trzech miesięcy cierpię takie osłabienie i taki szum w głowie, iż nawet w interesie naglącym ledwo coś zdołam napisać. Wiedząc jednak, że siła posłuszeństwa zwykła ułatwiać rzeczy na pozór niepodobne, ochotnie przystępuję do tej pracy, chociaż wola mocno się przed nią wzdryga. Nie dał mi bowiem Pan tyle cnoty i męstwa, bym umiała ciągle walczyć z ustawicznymi chorobami, jakie mię trapią i z nawałem wszelkiego rodzaju zatrudnień, bez zapierania siebie. Niech mnie więc wesprze Ten, który w tylu innych trudniejszych potrzebach działał we mnie i okazał nade mną moc łaski swojej; w Jego miłosierdziu pokładam całą ufność moją.
Taką prostotę i ufność mieć chciałabym w różnych zadaniach mi powierzonych... I o to proszę pokornie wzywając wstawiennictwa dzisiejszej Patronki.
sobota, 1 marca 2014
1 III, po prostu
Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. Mk 10,13-16
Każdy w sobie dziecko ma.
Dopuścić je w sobie do Jezusa, wypowiedzieć siebie najgłębiej wobec Niego, to nasze zadanie.
Byłam wczoraj na modlitwie uwielbienia. W prosty sposób, prostymi słowami próbowaliśmy dziękować Bogu i uwielbiać Go. Momentami wyciągałam ręce wzwyż. Nie było mi prosto...już się zestarzałam i zesztywniłam w gestach.
Czasem jednak w sercu odzywa się we mnie prostota dziecka. Zadziwiam się wówczas sama, że tak zwyczajnie potrafię to czy owo... :)
Staję dziś z całą moją sztywnością i całą moją prostotą wobec Jezusa, którego po prostu kocham...
Każdy w sobie dziecko ma.
Dopuścić je w sobie do Jezusa, wypowiedzieć siebie najgłębiej wobec Niego, to nasze zadanie.
Byłam wczoraj na modlitwie uwielbienia. W prosty sposób, prostymi słowami próbowaliśmy dziękować Bogu i uwielbiać Go. Momentami wyciągałam ręce wzwyż. Nie było mi prosto...już się zestarzałam i zesztywniłam w gestach.
Czasem jednak w sercu odzywa się we mnie prostota dziecka. Zadziwiam się wówczas sama, że tak zwyczajnie potrafię to czy owo... :)
Staję dziś z całą moją sztywnością i całą moją prostotą wobec Jezusa, którego po prostu kocham...
środa, 22 stycznia 2014
22 I, prostota
A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.
On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?... Mk 3,1-6
Jest taka przypadłość ludzka, która przysłowiowo szuka dziury w całym. Jeśli kogoś nie lubię, jeśli jestem z góry na "nie", to zawsze się znajdzie powód, by tego drugiego oskarżyć.
Jezus doświadczył tego na sobie i my idący za Nim doświadczymy tegoż. A że i my to robimy... to inna sprawa, którą warto by się zająć. Ale dziś zostaję przy tej pierwszej. Zostaję przy Jezusie, którego nie przestrasza postawa faryzeuszów, który czyni swoje, który uzdrawia mimo zatwardziałości serc...
Pierwsze czytanie, Dawid z procą zwyciężający Goliata, jest dobrym dowodem na to, jak prostota serca i oddanie się Bogu ma swoją niezmierzoną moc.
Fot. Proce we współczesnym Betlejem :)
Jest taka przypadłość ludzka, która przysłowiowo szuka dziury w całym. Jeśli kogoś nie lubię, jeśli jestem z góry na "nie", to zawsze się znajdzie powód, by tego drugiego oskarżyć.
Jezus doświadczył tego na sobie i my idący za Nim doświadczymy tegoż. A że i my to robimy... to inna sprawa, którą warto by się zająć. Ale dziś zostaję przy tej pierwszej. Zostaję przy Jezusie, którego nie przestrasza postawa faryzeuszów, który czyni swoje, który uzdrawia mimo zatwardziałości serc...
Pierwsze czytanie, Dawid z procą zwyciężający Goliata, jest dobrym dowodem na to, jak prostota serca i oddanie się Bogu ma swoją niezmierzoną moc.
Fot. Proce we współczesnym Betlejem :)
środa, 25 grudnia 2013
25 XII, a na ziemi pokój
Nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie...
[...] mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie». Łk 2,1-14
Mówią, że to są proste święta.
Dziecko, w którym Bóg zamieszkał, jest proste. Jest dziecięco proste.
Chyba wystarczy prosto Go ukochać. Przyjąć szczerze, z wdzięcznością i radością.
I pozwolić się obdarzyć Bożym pokojem.
Do spotkania w szopce... :) z NIM. I do spotkania w Eucharystii z NIM. Do zamieszkania JEGO w nas. Do spotkania JEGO w nas... I miłowania JEGO w nas.
[...] mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie». Łk 2,1-14
Mówią, że to są proste święta.
Dziecko, w którym Bóg zamieszkał, jest proste. Jest dziecięco proste.
Chyba wystarczy prosto Go ukochać. Przyjąć szczerze, z wdzięcznością i radością.
I pozwolić się obdarzyć Bożym pokojem.
Do spotkania w szopce... :) z NIM. I do spotkania w Eucharystii z NIM. Do zamieszkania JEGO w nas. Do spotkania JEGO w nas... I miłowania JEGO w nas.
sobota, 15 czerwca 2013
15 VI, uprościj, Panie, mnie
...Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem... 2 Kor 5,14-21
Po prostu uświadamiać sobie to trzeba. Swą tożsamość poznawać i nią żyć. Bo ona jest! Od chrztu pozostaję w Chrystusie i jestem nim...
Wówczas i moja "mowa będzie: Tak, tak; nie, nie" (por. Mt 5,33-37).
Panie, spraw, uzdolnij mnie do prostoty i prawdy, proszę. Uprościj mnie.
Po prostu uświadamiać sobie to trzeba. Swą tożsamość poznawać i nią żyć. Bo ona jest! Od chrztu pozostaję w Chrystusie i jestem nim...
Wówczas i moja "mowa będzie: Tak, tak; nie, nie" (por. Mt 5,33-37).
Panie, spraw, uzdolnij mnie do prostoty i prawdy, proszę. Uprościj mnie.
wtorek, 4 grudnia 2012
4 XII, być małym
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom..." Łk 10, 21-24
Czuję się takim prostaczkiem...
Nie mogę na sobie się oprzeć, więc wołam z tęsknotą i wiem, że mnie słucha i słyszy. Ten, który od Ojca przychodzi.
Dobrze tak po prostu być małym i pozwolić sobie takim być...
Powierzam Waszej modlitwie tych, którzy dzisiaj przekroczą próg Kościoła, w sensie dosłownym i symbolicznym. Kościół przyjmie do swego łona 9 katechumenów, by ich w Wigilię Paschalną urodzić w wodach chrztu świętego.
Fot. ze strony smyki.pl
Czuję się takim prostaczkiem...
Nie mogę na sobie się oprzeć, więc wołam z tęsknotą i wiem, że mnie słucha i słyszy. Ten, który od Ojca przychodzi.
Dobrze tak po prostu być małym i pozwolić sobie takim być...
Powierzam Waszej modlitwie tych, którzy dzisiaj przekroczą próg Kościoła, w sensie dosłownym i symbolicznym. Kościół przyjmie do swego łona 9 katechumenów, by ich w Wigilię Paschalną urodzić w wodach chrztu świętego.
Fot. ze strony smyki.pl
wtorek, 13 listopada 2012
13 XI, po prostu sługa
"...Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać". Łk 17, 7-10
Oj nieczęsta to postawa, nieczęsta.
Tak żyć, żeby sobie nie przypisywać zasług, żeby nie chcieć, by cię chwalono, żeby robić, co mam do zrobienia z zapałem i bezinteresownie. Prosto, z pokorą w działaniu i nie przywiązując się do siebie... Pełnienie woli Ojca daje szczęście.
Czy to w ogóle jest możliwe?
Jest możliwe! Jezus mnie do tego uzdalnia. Przypomina dziś to tym I czytanie (Tt 2,11-14):
[Jezus Chrystus], wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.
Oj nieczęsta to postawa, nieczęsta.
Tak żyć, żeby sobie nie przypisywać zasług, żeby nie chcieć, by cię chwalono, żeby robić, co mam do zrobienia z zapałem i bezinteresownie. Prosto, z pokorą w działaniu i nie przywiązując się do siebie... Pełnienie woli Ojca daje szczęście.
Czy to w ogóle jest możliwe?
Jest możliwe! Jezus mnie do tego uzdalnia. Przypomina dziś to tym I czytanie (Tt 2,11-14):
[Jezus Chrystus], wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.
środa, 19 września 2012
19 IX, Boże zaproszenia
„Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali». Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: «Zły duch go opętał».
Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”. Łk 7,31-35
Bardzo lubię to Jezusowe porównanie nas do dzieci na rynku. Odnajduję się w tym, gdyż nieraz jest mi trudno wejść w Boże igranie, dać się poprowadzić Duchowi Bożemu raz na łąki radości raz na doliny ciemności.
A Boża mądrość właśnie tak prowadzi, ścieżkami nie utartymi, paschalnymi.
Modlę się o radosne i proste podejmowanie Bożych "zaproszeń".
Fot. ze strony: www.ricardo1.flog.pl
środa, 18 lipca 2012
18 VII, prostota miłowania
«Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić». Mt 11, 25-27
Im więcej we mnie prostoty tym bardziej miłuję Ojca. Nie znaczy, że bardziej rozumiem, ale czuję, że bardziej miłuję.
Kiedyś zasłyszałam rozmowę dwojga ludzi o Bożych przykazaniach. Jeden próbował dociekać i uzasadniać przykazania, drugi powiedział tyle, że "prosił mnie o to mój Ojciec i chcę nimi żyć". I to drugie było przekonujące.
piątek, 13 lipca 2012
13 VII, prostota miłości
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. [...] będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Mt 10,16-23Dobra Nowina dziś jest konkretna. Cierpienie i ucisk będą, lęk i obawa będą, a jednak otworzyć usta będzie trzeba, by dać świadectwo temu, co mamy wewnątrz. Ale "nie martwcie się".
"Na świadectwo" potrzebuje świat chrześcijan. Na świadectwo, że miłość jest możliwa, że istnieje. Że wilki w owce potrafi przemienić...
Nie martw się! Czyli nie kombinuj. Bądź prosty. Pozwól Bogu działać przez ciebie. Takie podejście jest bardzo uwalniające. Prostota zawierzenia "ściąga" Bożego Ducha na człowieka, a prostota w postawach rozbraja zło.
Ewangelia łączy mi się z I czytaniem z Oz 14,2-10, gdzie Bóg mówi do Izraela: Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc.
Każdy dobry owoc moich rąk, moich ust, mego serca zawdzięczam memu Panu! Wiem, że mnie wysłuchuje, że na mnie spogląda, że jest Życiem i Jemu zawdzięczam swój owoc. Chwała Panu!
piątek, 16 grudnia 2011
16 XII od Ojca... ku Ojcu
„Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście na krótki czas radować się jego światłem.
Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał”. J 5, 33-36
Od Ojca i ku Ojcu! Tej perspektywy nie można utracić z oczu. Ojciec posyła, Ojciec jest inicjatorem naszego (mego) zbawienia. Wszystko, co mnie spotyka jest od Ojca. Tu niektórzy będą się spierać, czy jako wola Boża, czy jako dopust. Nie ważne. Ważne, że od Ojca.
A moja droga prowadzi ku Ojcu. Jezus prowadzi i mnie przez swą paschę do Ojca. Ta świadomość upraszcza mi dziś rzeczywistość i pozwala przyjąć drugiego człowieka z jego innością, która może być dziś dla mnie światłem.
piątek, 21 października 2011
21 X dlaczego nie rozpoznajecie?
Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. [...] Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Rz 7,18-24Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Łk 12,56n
Końcówka roku liturgicznego, to czas bardzo konkretnych i celnych Słów na nasze najgłębsze motywacje. Jeśli pozwalam, by Słowo mnie "przeszywało" i "czytało" moje życie, to wiele spraw codziennych zaczyna się upraszczać. Wszystko wtedy prowadzi i oscyluje ku rozpoznaniu Obecnego pomiędzy nami.
Fot. Cyrenejczyk zagląda w oczy Jezusowi (czy raczej Jezus w oczy Cyrenejczyka) - jedno pewne, że rozpoznanie się dokonało. Życzę sobie i tobie rozpoznania Jezusa niosącego mój (i twój) krzyż...
wtorek, 18 października 2011
18 X wysłani
Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. [...]Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!»... Łk 10,1nn
Wybrani, wysłani, aby szli i owoc przynosili...
Żeby nieść pokój (ten najgłębszy Boży pokój) innym, trzeba go posiadać, trzeba go nieść w sobie, ze sobą. On nie łączy się z sakiewką, ani z sandałami, on jest darem Ducha, który owocuje pokorą, prostotą i uwielbieniem, jednym słowem miłością.
środa, 13 lipca 2011
13 VII prostym sercem
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Mt 11,25nDzisiaj doświadczyłam prostej radości wśród zwyczajnych zajęć: zakupy z Tatą w sklepie, zbieranie porzeczek, agrestu, bieganie boso po trawie (raczej po rosie), picie zimnej wody ze studni wiejskiej, zbieranie spadów jabłek i gruszek itp. Kontakt z ziemią... :-)
Wieczorem starym trolejbusem do kościoła, przesuwając proste paciorki różańca.
I proste czynności wobec chorej Mamy: nic nadzwyczajnego. A jednak wciąż wśród Obecności Trójjedynej Miłości.
"Jesteś" - tak jak wobec Mojżesza Byłeś (I czyt. Wj 3,4n) - tak wśród nas; i ziemia, po której chodzimy jest ziemią świętą. Uczyłam się jako dziecko, że "Bóg jest w niebie, na ziemi i na każdym miejscu". Po prostu jest. I proste serce potrafi Go dostrzec.
czwartek, 17 marca 2011
17 III da to, co dobre
Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Mt 7,10To co dobre, da tym, którzy Go proszą.
Prosić, to postawa człowieka ubogiego i postawa dziecka.
W takiej postawie, z zaufaniem i bez kombinowania na boku ("bo jak nie, to se poradzę") chcę trwać na modlitwie nieustannie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








