Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 stycznia 2018

8 I, zazielenić się

...Również Annie dał część, lecz podwójną, gdyż Annę bardzo miłował. [...] I rzekł do niej jej mąż, Elkana: „Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się smuci twoje serce? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?” (1 Sm 1,1-8)

Weszliśmy znowu w codzienność liturgiczną, jeśli można tak powiedzieć o liturgii. Czas zwykły w ciągu roku - zielony kolor szat liturgicznych też to podkreśla. A może podkreśla też to, że w codzienności trzeba się zazielenić i zacząć owocować...
Jakkolwiek Ewangelia mówi o powołaniu pierwszych uczniów (Mk 1,14-20), to nie sposób było przeskoczyć w modlitwie osobistej I czytania, którego fragment zacytowałam. Bardzo osobiście do siebie biorę te słowa, a słucham je nie od Elkana ale od Pana:
"Anno, czy Ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?"
Tak, Panie, znaczysz dla mnie o wiele więcej! Wiem, że miłujesz mnie bardziej niż miłowałoby mnie dziesięciu synów. Miłość moja, którą ja miłowałabym dziesięciu synów, ma źródło i szczyt w Tobie. W tej naszej relacji wiele się wydarza.

niedziela, 29 października 2017

29 X, "będziesz miłował"

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy». (Mt 22, 34-40)

Znam te przykazania na pamięć już od dziecka. Ale czy moje życie codzienne opiera się rzeczywiście na tych dwóch przykazaniach?
Gdy sobie prześledzę swoje wybory, swoje pretensje, czy swoje oczekiwania, to widzę, że kieruję się innym prawem: "niech mnie nikt nie krytykuje", "niech będzie po mojej myśli", itd. itp...
I co najgorsze, w momentach jakiegoś ucisku nie jest moim pierwszym i największym pragnieniem i dbaniem to, czy miłuję tu i teraz Boga całym sercem, całą duszą, całym umysłem..., lecz całkiem co innego, np. żeby mnie kochano.
To co napisałam, sądzę, nie jest duchowym ekshibicjonizmem, bo na pewno bliskie jest to niejednemu.
Natomiast diagnoza, na czym faktycznie opiera się moje życie codzienne, może być zbawienna, bo owo oparcie może się zmienić. Wierzę Słowu Boga i jeśli On mówi, że "będziesz miłował", to przyjmuję to jako OBIETNICĘ i możliwość w moim życiu!
Dziś w większości kościołów świętuje się pamiątkę poświęcenia kościoła i wówczas jest czytana Ewangelia o Zacheuszu. Zacheusz to ten, który przyjął Jezusa do swego domu. Zlazł z drzewa obserwatora i dał gościnę Jezusowi - to próbuję czynić w każdej Eucharystii - i coś w nim się zmienia, coś pęka, jego życie zaczyna się opierać na czymś innym niż dotąd.
"...Zacheusz zaś był bogaty i miał wszystko i nagle - jakby sam z siebie - zaczyna to bogactwo rozdawać, pozbywać się Go. Przecież Jezus mu tego nie kazał robić? Może zrozumiał, pojął i mocno odczuł, że oto do Jego domu przyszedł ten, który jest WSZYSTKIM, może więc wszystko inne zostawić"... (G. Ginter) czytaj więcej
To jest dobra nowina dla mnie, dla ciebie, dla każdego. Więc wciąż wierzę, że to się stanie: "będziesz miłował".

I jeszcze coś muszę napisać.
W mej modlitwie była obecna Maryja. Zobaczyłam Ją, jaką tą, która miłowała. Ona tymi oboma przykazaniami żyła dogłębnie.
Popatrzyłam na Nią w zwiastowaniu, Jej miłość była zdolna zgodzić się na utratę dobrego imienia, na utratę decydowania o sobie, kierowania swoim życiem.
Popatrzyłam na Nią w pewnym wydarzeniu nauczania Jezusa, kiedy mówi do uczniów, że oni - ci, co słuchają Słowa i zachowują Je - są dla Niego matką. Popatrzyłam na Nią przez pryzmat tego drugiego przykazania, miłości bliźniego jak siebie samego. Tak, Maryja tak kocha braci, kocha ich jak samą siebie, dając im (dając nam) udział w tym, do czego sama została zaproszona i co przyjęła: być dla Jezusa Matką. Uświadomienie swojej godności i dopuszczenie/doprowadzanie innych do tej godności - tak dziś przybliżyło się do mnie w konkrecie przez Maryję to drugie przykazanie.

niedziela, 17 września 2017

17 IX, ku spójności

Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. (Rz 14,7–9)

Wszystkie dzisiejsze czytania mówią czy prowadzą ku przebaczeniu wzajemnemu. Liturgicznie można by nazwać tę niedzielę, niedzielą przebaczenia, czy pojednania. Zauważmy, że kumulacja tego tematu jest w dzień Pański, w niedzielę, co nie jest przypadkowe, gdyż dążenie, siłę i motywację do przebaczania daje Chrystus Zmartwychwstały i de facto tylko On sam.
Każde przebaczenie, każdy krok ku pojednaniu, większemu czy mniejszemu, jest konkretem w drodze ku celowi ostatecznemu człowieka. W drodze ku Domu Ojca. I jeśli poddajemy nasze serce na kształtowanie przez Słowo Boga i zaczynamy tak postępować, to jak pisał C.K. Norwid (a nasz Ojciec Założyciel lubił powtarzać): «każda fałda głównemu skinieniu służy». 
Modlę dziś o taką spójność serca, by wszystkie moje poczynania i zaprzestania, układały się ku temu głównemu skinieniu, jakim jest Miłość.
II czytanie, które zacytowałam, właśnie tę spójność uwydatnia. "Dla Pana"! W życiu i w śmierci.
Słucham tych słów także jako lekarstwo na niepokój związany z odchodzeniem naszego Ojca Założyciela (stan zdrowia jest wciąż na granicy życia i umierania). To czytanie jest mi pociechą i daje pewność głównego skinienia życia bpa Wacława. Wiem, że należy on do Pana; i w życiu, i w śmierci, i w passze między tu i tam...

czwartek, 14 września 2017

14 IX, tak umiłował

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.  (J 3,13-17)

Krzyż podarł akt naszego potępienia, złamał kajdany śmierci. Krzyż jest manifestacją miłości Boga (św. Jan Chryzostom): Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W refrenie psalmu responsoryjnego powtarzamy dziś: "Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy"! To zawołanie jest dla mnie komentarzem do dzisiejszego święta Podwyższenia Krzyża Świętego.
Każdego dnia wykonuję znak krzyża, nawet kilka, kilkanaście razy dziennie się żegnam... Po co? Właśnie po to, bym wielkich dziełach Boga nie zapomniała, tzn., bym nie zapomniała o umiłowaniu przez Boga. Po to też krzyże nas "zaskakują" na naszych drogach fizycznych i duchowych...
***
Trochę dobrej lektury:
"Chrystus na krzyżu jest Królem, jest wywyższony, jest Królem. 
Przeżywa akt największej wolności i jest Arcykapłanem: Jego śmierć na krzyżu jest ofiarą z siebie. Odda ducha w absolutnej wolności. Jako akt miłości do każdego z nas, ofiary samego z siebie, kapłaństwa, w którym się składa na ofiarę nie martwe zwierzęta, tylko siebie żyjącego. 
Oczywiście to jest to, co z krzyża potrafi uczynić Jezus, i On to potrafi uczynić ze swojego krzyża, i On to potrafi uczynić z naszego krzyża. On to naprawdę potrafi uczynić z naszego krzyża. 
To znaczy Jego Łaska jest taka, że ten krzyż, który na co dzień odbieramy jako przekleństwo - i słusznie, którego nie rozumiemy - i słusznie, który nas niszczy i gwałci, także niszczy nas pytaniem - dlaczego? - i my nie znamy odpowiedzi na to pytanie – dlaczego? - więc ten krzyż Jezus potrafi uczynić sensownym, kiedy czerpiemy od Niego Łaskę, żeby ten krzyż uczynić miejscem miłości do drugiego, oddania życia, ofiary kapłaństwa, które jest nam zadane we chrzcie.
Człowiek sam z siebie nie jest w stanie tego zrobić. Ale w Jezusie tak! W Jezusie tak!" (bp Grzegorz Ryś, dziś ogłoszony nowym metropolitą łódzkim)

poniedziałek, 11 września 2017

11 IX, miłość poucza

... aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku /osiągnięciu/ całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga - /to jest/ Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (Kol 1,24-2,3)

Chodzi za mną Miłość.
Czy raczej ja chodzę za Nią, tak trzeba by powiedzieć. Bo, iść za Barankiem = iść za Miłością.
Dziś w I czytaniu zatrzymały mnie słowa "w miłości pouczeni". Różnie to jest w różnych przekładach, ale Tysiąclatka ma właśnie tak. Ja rozumiem to, że przeżywając miłość w codzienności poznaję tajemnicę Boga - Chrystusa.
I działa to w dwie strony: miłość poucza mnie, żeby tak postąpić, jak ona; ale też wchodząc świadomie w uczynki miłości jestem pouczona przez Miłość o tajemnicy Boga.

piątek, 11 sierpnia 2017

11 VIII, po co to wszystko

...Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Pan jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego... (Pwt 4,32-40)

Zadziwia mnie ten mój Bóg, poza którym nie ma innego.
I bardzo pragnę widzieć, poznawać i miłować Go.
Po to wszystko: co widzę, co rozumuję; miłość, której doświadczam... Żeby nie przebimbać znaków, ale serce naznaczyć Jego miłością, by miało odwagę i potrafiło kochać jak On.

Fot. Niespodzianka Barankowa w Tyńcu :)

sobota, 5 sierpnia 2017

5 VIII, Śnieżna :)

Modlitwa do Najświętszej Maryi Panny Śnieżnej

O Maryjo, Matko moja niebieska, najczulsza, najlepsza z matek, do stóp i do Serca Twego macierzyńskiego tulę się z miłością i ufnością dziecięcą. Patrz, oto Twe dziecię przybiegło do Ciebie i wzywa Twej pomocy! Czy potrzeba o Matko, by wiele Ci mówiło, Twe Serce wszystko już odczuło… Ty wiesz, że cierpi, że płacze, że zgrzeszyło…
O Matko łaski Bożej, źródło życia i radości, o Ty wsławiona cudami i łaskami bez miary, spraw Twą wszechmocną przyczyną, by i na moje serce spalone cierpieniem, winami, spadły białe, śnieżne płatki Twej pociechy, zmiłowania i wysłuchania.
Pomnij, że od wieków nie słyszano, by ktoś na próżno wzywał Twej pomocy, wszak jesteś wszechmocną u Boga. On Ci niczego odmówić nie może, jeśli tylko prośby nasze nie sprzeciwiają się zamiarom Jego ojcowskiego Serca, tak bardzo nas miłującego. O Matko Najświętsza, wierzę, iż wszystko możesz u Boga! O Matko Miłosierdzia, ufam Twemu macierzyńskiemu Sercu, o Matko Najczulsza, Tobie powierzam wszystko, co dotyczy mojej duszy, mego ciała, mych najdroższych! O Matko Ukochana, miłuję Cię i wiem, że miłujesz mnie jak dziecię swoje. W Twoje ręce najświętsze składam życie, śmierć i wieczność moją, wierząc, że nie zginę na wieki. Amen

***
Byłyśmy dziś u Matki Bożej Śnieżnej w Krakowie na Gródku. Dlaczego "Śnieżna"? Bo tego dnia w Rzymie w 352 roku spadł na Wzgórzu Eskwilińskim śnieg. Był to znak, że na tym miejscu Maryja chce być czczona i objawiła to we śnie równocześnie papieżowi Liberiuszowi i rzymskiemu patrycjuszowi Janowi. Przyszli rano na to miejsce i papież na śniegu ręką narysował kształt bazyliki i zaczęto budować.
Obraz jest uważany za cudowny. Lud rzymski nazywa go Salus Populi Romani - Ocaleniem Ludu Rzymskiego, gdyż w Rzymie panuje powszechne przekonanie, że ten obraz wiele razy ratował Wieczne Miasto. Był bowiem dawny zwyczaj, że - na wzór Arki Przymierza - w czasach klęsk i niebezpieczeństw obnoszono ten obraz po ulicach Rzymu.
Dziś pierwsza sobota miesiąca, modlę się do Maryi o miłość prawdziwą. Bo jeśli w sierpniu spadł śnieg w Rzymie, to jest możliwe, że i moje serce może się upodobnić do Serca Maryi..., bo Ona tego chce. I choć nie doświadczam dziś spadającego śniegu :) to jednak miejsce mego serca na swoje przebywanie wskazała Ona już dawno...

Fot. dziś u dominikanek na Gródku, czyli u Matki Bożej Śnieżnej.

niedziela, 30 lipca 2017

30 VII, wszystko ku dobru

Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi... (Rz 8,28–30)

Wiele radości przyniosło mi dziś Słowo Pana. Najpierw I czytanie (1 Krl 3,5.7–12) i w nim modlitwa Salomona. Ewangelia o skarbie, perle i sieci... - coś się w tych przypowieściach dzieje: jest ruch, jest ryzyko, jest niespodzianka i spełnienie.
Jednak tym, czym karmię się dziś najbardziej są słowa II czytania, które podkreśliłam cytując. Parafrazując je, powtarzam sama do siebie i do Ciebie Czytelniczko/ku, że jeśli jest w nas miłość do Boga (bo Jego do nas jest pewna), to wszystko, co nas spotyka, możemy przyjąć i będzie ono przemieniało się w dobro dla nas.
Dziś niedziela, dzień Pański, dzień potwierdzenia miłości Ojca, który wskrzesił Jezusa - pierworodnego między wielu braćmi... Co należy do nas? - zadbać o miłość do Ojca.

Fot. Taki plakat przyobserwowałam w klasztorze pokamedulskim na Wigrach. W relacji z Bogiem, nie wystarczy przekroczyć próg, trzeba iść w głąb...

wtorek, 25 kwietnia 2017

25 IV, mój dom

"...Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie". 
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. (Mk 16,15-20)

Zdanie mówiące o byciu Jezusa po prawicy Ojca daje siłę i gwarancję słowom wypowiedzianym wcześniej o nas, którzy wierzymy w Chrystusa i Chrystusowi.
Ta wiara Chrystusowi i Jego Słowu jest jak skała fundamentu. Fundamentu się nie podważa.
Nie podważa się miłości, która poszła za mnie na krzyż. Tak jak nie rujnuje się własnego domu. Ale mieszkanie w domu, jak też mieszkanie w wierze jest również własną decyzją. By nie zostać na własne życzenie człowiekiem bezdomnym...

wtorek, 11 kwietnia 2017

11 IV, toruje drogę

... „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”...   (J 13,21-33.36-38)

Zdrada i do tego z dwu stron: Judasz wyda nieprzyjaciołom, Piotr zaprze się. Po ludzku jest w tym klęska Mistrza, osamotnienie. Jednak Jezus mówi o chwale ze strony Ojca.
Nikt z nas sam takiej drogi - miłowania i zaufania - do Ojca nie przeszedłby po grzechu rajskim, bo jest w nas jakiś korzenny brak zaufania.
A Pascha Jezusa uzdalnia i nas, pomimo naszych słabości, do drogi za Nim, do drogi z Nim. Bądźmy w tych dniach z Jezusem, by później rozpoznawać (i uaktywniać) Jego obecność w nas w podobnych naszych dniach...

niedziela, 9 kwietnia 2017

9 IV, rozpoznać Miłość

...Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.
[...] Wtedy rzekł do nich: + Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: + Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.
[...] Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?
[...] Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym? Jezus mu odpowiedział: + Tak, Ja Nim jestem.
[...] Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim!
[...] Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.
[...] przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych...  (Mt 26,14 - 27,66)

Długa jest dzisiejsza perykopa Ewangelijna. Rzadko się słucha całego opisu Męki naszego Pana. Właściwie tylko w dziś - w Niedzielę Palmową - i w Wielki Piątek (wówczas jest czytany Janowy opis męki).
Mnie bardzo wciąga ta Ewangelia. Wciąga w treść i w rzeczywistość. Wciąga, bo słuchając rozpoznaję Miłość, bo słuchając mięknie moje serce, pękają skały zatwardziałości, bo słuchając uczę się pokory i miłości.

piątek, 24 marca 2017

24 III, jakie moje pierwsze?

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?”  (Mk 12,28b-34)

Wiem, co odpowiedział Jezus. Odpowiedział słowem i zaświadczył czynem. Dziś piątek wielkopostny - ten czyn szczególnie wspominamy.
Próbuję skierować to samo pytanie do siebie.
Co bym ja, w mojej dzisiejszej sytuacji, odpowiedziała?
A co mówią moje czyny?

środa, 22 marca 2017

22 III, oby się nie zaciąć


Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. (Mt 5,17-19)

Przeczytałam dziś, że przestrzeganie przykazań nie jest równoznaczne z naśladowaniem Jezusa! I ta prawda mnie dotknęła. Bo to znaczyłoby, że przestrzegając przykazań, ale nie naśladując Jezusa, mogę się zaciąć jak faryzeusze.
Przykazania są konkretną pomocą w życiu, ale ich sensem, ich wypełnieniem jest naśladowanie Jezusa - miłowanie bezwarunkowe. Dlatego patrzę na Jezusa i patrzę, i uczę się miłowania.

niedziela, 19 marca 2017

19 III, jestem samarytanką...

Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» [...] 
«Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». (J 4, 5-42)

Jezus jest zmęczony. Ten szczegół nie jest bez znaczenia. Wyraża się w nim trud Syna Bożego, który przyszedł, by zbawić człowieka. To trud "chodzenia" za człowiekiem, za każdym z nas. Około szóstej godziny będzie Jezus jeszcze raz mocno zmęczony... i będzie czekał na nas... na krzyżu. I wówczas też będzie mówił: "Pragnę" i wówczas też będzie dawcą wody życia z przebitego Serca.

Bardzo mi się podoba ta mozaika Rupnika, którą załączyłam. W niej ciało Jezusa, Jego nogi przeplatają się z kamieniami studni. Tak artysta wyraził prawdę, że to Jezus jest prawdziwym Źródłem i On sam daje wodę żywą. On jest dawcą Ducha Świętego, On jest dawcą miłości, On jest dawcą życia!
Dzisiaj mnie bardzo poruszyły i ów trud, i owo czekanie Jezusa, które wyrażają troskę Jezusa o odnalezienie człowieka, o odnalezienie... Oblubienicy (czyli każdej duszy), by dać jej Miłość, by dać jej Życie.
Wiem, że i ja jestem oczekiwana przez Jezusa.

sobota, 11 marca 2017

11 III, być dla każdego

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych... (Mt 5,43-48)

Kiedy Jezus mówi, wie, co mówi!
Wypełnienie tego przykazania jest możliwe. Pod warunkiem, że czuję się w rękach Ojca mego niebieskiego. Tego doświadczenia nie zaciemni złość nieprzyjaciół ani krzywdy wyrządzane przez ludzi. Będąc w miłujących Rękach, nie da się nie miłować, choć czasem też boleć będzie, by być dla każdego odblaskiem Miłości prawdziwej.

niedziela, 19 lutego 2017

19 II, jest w duszy Gospodarz?

 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące [...].
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5,38-48)

Kiedyś cytowałam tu słowa Tagore i przyszły mi dziś one znowu na myśl: "Kochając, daje człowiek z radością, tak jak drzewo bez trudności oddaje dojrzały owoc".
Miłujcie waszych nieprzyjaciół... Patrząc przez lata na ludzi, doświadczając własnego serca i jego dynamiki, pewna dziś jestem, że tylko człowiek zanurzony w Bogu może tak kochać. Taka miłość nie jest zadaniem dla hardkorów czy hardkordzistów (nie wiem jak ich tytułować:)! Jej się nie włącza li tylko wolą. Ona jest z poruszenia Ducha Świętego i wówczas jest naturalna, jak zapach róży...
Jeśli Duch zamieszkuje moje wnętrze, to będę "odbijać" obraz Boga, będę promieniować Jego miłością w moim świecie, wobec tych, których mi Bóg stawia na drodze życia, dobrych i złych. Nie siłą, nie mocą własną, lecz mocą Ducha Świętego...
No tak, ale czy coś w tej materii mogę ja?
Owszem, wiele. Otworzyć się na Ducha, zaprosić Go do siebie, by nie tylko był słodkim Gościem duszy (jak śpiewamy w jakiejś pieśni), lecz by był jej Gospodarzem.

Fot. Jezusa tego, który cały jest sercem, namalował św Brat Albert, temat "Oto człowiek".  "Miłość, choć zraniona, jest jedyną siłą zdolną przezwyciężyć zło" (Adrian Leske).
***
Polecam
Chrześcijaństwo jest dla głupich -  świetny komentarz do Ewangelii.

poniedziałek, 13 lutego 2017

13 II, a przecież znak jest dany

...domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”... (Mk 8,11-13)

Dane mi dziś jest być spokojnie i bez pośpiechu przed Panem. Odwiedziłam z postulantkami kościół sióstr bernardynek pod Zakliczynem nad Dunajcem.
Brzmią mi w uszach słowa faryzeuszów o domaganiu się znaku. Rozumiem ludzi, którzy chcą mieć pewność, którzy chcą mieć niejako Boga w garści... Myślę, że współczesne domaganie się znaku od Boga, najczęściej związane jest z upewnianiem się o Jego miłości.
Patrzę dziś tu w Zakliczynie na Jezusa w hostii, patrzę na figurę Serca Jezusowego i dociera do mnie ważna prawda. Dociera do mnie, że Jezus odsłania swoje szaty i pokazuje Serce - Jezus daje mi (nam wszystkim) konkretny znak - swoje Serce.
Patrzę na ręce przebite, patrzę na Serce miłujące. Przyjmuję ten znak i odczytuję go. Nie potrzebuję znaku innego... Ten jest czytelny, autentyczny i sprawdzony.
Są takie momenty, że chciałabym wołać wołać ze świętymi: "Ludzie, tylko spójrzcie! Ludzie, popatrzcie! Jak Bóg nas miłuje!... Odpowiedzmy Mu miłością!"
Załączam link do piosenki, którą bardzo lubię: "Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony..."

niedziela, 5 lutego 2017

5 II, świecić nie błyszcząc

"Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto po­łożone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie". (Mt 5,13-16)

Światło nie jest samo dla siebie. Światło jest użyteczne, służy...
Sól podobnie. O soli pisałam kiedyś TUTAJ ZAJRZYJ.
W tym kluczu słucham słów Jezusa. I w tym kluczu patrzę na swoje życie. Moje życie ma być pomocą w doświadczeniu miłości i dobroci Boga dla tych, których spotykam na swej drodze.
Św. Paweł w czytaniu (1 Kor 2,1-5) przestrzega mnie i przypomina, skąd to światło we mnie:
"... przyszedłszy do was, nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością, dawać wam świadectwo Boże. Postanowi­łem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego...".
Spróbuję więc zsumować zadanie: świecić nie błyszcząc... :)

piątek, 27 stycznia 2017

27 I, najmniejsze

„Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”.  (Mk 4,26-34)

Najmniejsze
ze wszystkich nasion...
Tak, bo królestwo Boże jest w drobnych sprawach. Przypominają się mi słowa Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili" (por. Mt 25)...
Dzisiejsze Słowo uświadamia mi, że każdy drobny gest uczyniony z miłości: czy to podanie wody, czy ustąpienie miejsca, czy wysłuchanie, czy przygryzienie języka, kiedy chce się przywalić; czy wyrzucenie śmieci, czy uśmiech do żony, męża, siostry, bliźniego, każdy gest z miłości uczyniony, ma moc działania w nas na rozwój miłości.
Bóg nie chce od nas spektakularnych gestów miłosierdzia, które byłyby paralelą zdobywania Mount Everest lecz oczekuje gestów miłości, które byłyby w konkrecie zdobyciem góry własnego egoizmu. :)
Nie lekceważyć drobnostek! - taki apel kieruję do siebie dziś.

***
A jeśli chcesz posłuchać, to polecam o. Szustaka, komentarz na dziś TUTAJ.

czwartek, 26 stycznia 2017

26 I, jak owce

...wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki...". (Łk 10,1-9)

Posyłam was jak owce... 
Poruszają mnie bardzo te słowa. Poruszają i posyłają. Myślę, że dlatego mnie poruszają, bo słyszę w tle podobne słowa: "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam... Weźmijcie Ducha Świętego..." (J 20,21n) Te słowa wypowiada Jezus po zmartwychwstaniu. To na Nim pierwszym podziało się zaistnienie Baranka wśród wilków...
Nie da się inaczej przynieść miłości, jak tylko kochając. Żniwo do miłowania jest wielkie, bez miłości  prawdziwej, bezwarunkowej może się zmarnować... Jezus zaprasza i wysyła ciągle... jak owce między wilki... Nie odwrotnie! :)