Będą przewijać się różne słowa tak mniej więcej co dwa tygodnie. To taki mój pewien zamysł, ufam, że z Ducha. Rzecz istotna się dzieje poza netem, ale dla pamięci sobie strzępy notuję.
Fot. Obraz oddający w jakiejś mierze, coś ważnego w temacie SERCE. Temat ten towarzyszył mi przez ostatnie dwa tygodnie, podsumuję sobie dziś:
- serce moje znane i widziane przez Pana, przyjęte przez Niego
- serce moje skruszone, by grzech nie miał w nim mieszkania
- nowe serce stwórz we mnie, Panie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 października 2017
czwartek, 28 września 2017
28 IX, (nie)spokojne serce
Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. [...] I chciał Go zobaczyć. (Łk 9,7-9)
Słyszeć i widzieć - te dwa czasowniki zazwyczaj w kontekście biblijnym odnoszą się do doświadczenia wiary.
A jednak historia Heroda pokazuje, że usłyszenie może tylko niepokoić, a zobaczenie (wydarzy się w czasie przesłuchań i męki Jezusa) może wzbudzić wzgardę.
Przypomina mi się ostrzeżenie Jezusowe: "Uważajcie, jak słuchacie!" Odpowiedzialność za usłyszane Słowo jest w mojej gestii, bo i nawrócenie zależy od mojej decyzji (od mego serca) a nie od strachu czy podziwu...
Jezu, słyszę Cię w Liturgii Słowa i widzę Cię pod zasłoną znaków sakramentalnych. Czego chcę? Upodobnić się w sercu do Ciebie.
Słyszeć i widzieć - te dwa czasowniki zazwyczaj w kontekście biblijnym odnoszą się do doświadczenia wiary.
A jednak historia Heroda pokazuje, że usłyszenie może tylko niepokoić, a zobaczenie (wydarzy się w czasie przesłuchań i męki Jezusa) może wzbudzić wzgardę.
Przypomina mi się ostrzeżenie Jezusowe: "Uważajcie, jak słuchacie!" Odpowiedzialność za usłyszane Słowo jest w mojej gestii, bo i nawrócenie zależy od mojej decyzji (od mego serca) a nie od strachu czy podziwu...
Jezu, słyszę Cię w Liturgii Słowa i widzę Cię pod zasłoną znaków sakramentalnych. Czego chcę? Upodobnić się w sercu do Ciebie.
sobota, 5 sierpnia 2017
5 VIII, Śnieżna :)
Modlitwa do Najświętszej Maryi Panny ŚnieżnejO Maryjo, Matko moja niebieska, najczulsza, najlepsza z matek, do stóp i do Serca Twego macierzyńskiego tulę się z miłością i ufnością dziecięcą. Patrz, oto Twe dziecię przybiegło do Ciebie i wzywa Twej pomocy! Czy potrzeba o Matko, by wiele Ci mówiło, Twe Serce wszystko już odczuło… Ty wiesz, że cierpi, że płacze, że zgrzeszyło…
O Matko łaski Bożej, źródło życia i radości, o Ty wsławiona cudami i łaskami bez miary, spraw Twą wszechmocną przyczyną, by i na moje serce spalone cierpieniem, winami, spadły białe, śnieżne płatki Twej pociechy, zmiłowania i wysłuchania.
Pomnij, że od wieków nie słyszano, by ktoś na próżno wzywał Twej pomocy, wszak jesteś wszechmocną u Boga. On Ci niczego odmówić nie może, jeśli tylko prośby nasze nie sprzeciwiają się zamiarom Jego ojcowskiego Serca, tak bardzo nas miłującego. O Matko Najświętsza, wierzę, iż wszystko możesz u Boga! O Matko Miłosierdzia, ufam Twemu macierzyńskiemu Sercu, o Matko Najczulsza, Tobie powierzam wszystko, co dotyczy mojej duszy, mego ciała, mych najdroższych! O Matko Ukochana, miłuję Cię i wiem, że miłujesz mnie jak dziecię swoje. W Twoje ręce najświętsze składam życie, śmierć i wieczność moją, wierząc, że nie zginę na wieki. Amen
***
Byłyśmy dziś u Matki Bożej Śnieżnej w Krakowie na Gródku. Dlaczego "Śnieżna"? Bo tego dnia w Rzymie w 352 roku spadł na Wzgórzu Eskwilińskim śnieg. Był to znak, że na tym miejscu Maryja chce być czczona i objawiła to we śnie równocześnie papieżowi Liberiuszowi i rzymskiemu patrycjuszowi Janowi. Przyszli rano na to miejsce i papież na śniegu ręką narysował kształt bazyliki i zaczęto budować.
Obraz jest uważany za cudowny. Lud rzymski nazywa go Salus Populi Romani - Ocaleniem Ludu Rzymskiego, gdyż w Rzymie panuje powszechne przekonanie, że ten obraz wiele razy ratował Wieczne Miasto. Był bowiem dawny zwyczaj, że - na wzór Arki Przymierza - w czasach klęsk i niebezpieczeństw obnoszono ten obraz po ulicach Rzymu.
Dziś pierwsza sobota miesiąca, modlę się do Maryi o miłość prawdziwą. Bo jeśli w sierpniu spadł śnieg w Rzymie, to jest możliwe, że i moje serce może się upodobnić do Serca Maryi..., bo Ona tego chce. I choć nie doświadczam dziś spadającego śniegu :) to jednak miejsce mego serca na swoje przebywanie wskazała Ona już dawno...
Fot. dziś u dominikanek na Gródku, czyli u Matki Bożej Śnieżnej.
piątek, 4 sierpnia 2017
4 VIII, usłyszeć Słowo zbawienia
Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli?...". (Mt 13,54-58)
Żeby usłyszeć naukę Jezusa, trzeba chcieć ją usłyszeć. Nawet zdumienie, zachwyt czy słuchane słowo nie sprawią w nas przemiany, jeśli skupimy się na naskórku.
Ileż razy w ciągu dnia padają wokół mnie słowa zachęty, upomnienia, przebaczenia itp., ileż razy słowo zbawienia dociera do moich uszu... w moim domu. Serce nawrócone pod krzyżem usłyszy je, nawet gdy przychodzi [tylko] od ludzi... Problem usłyszenia leży w nawróceniu serca.
Ucałuję dziś krzyż Pana - to mały znak miłości i prośba o serce czyste.
Żeby usłyszeć naukę Jezusa, trzeba chcieć ją usłyszeć. Nawet zdumienie, zachwyt czy słuchane słowo nie sprawią w nas przemiany, jeśli skupimy się na naskórku.
Ileż razy w ciągu dnia padają wokół mnie słowa zachęty, upomnienia, przebaczenia itp., ileż razy słowo zbawienia dociera do moich uszu... w moim domu. Serce nawrócone pod krzyżem usłyszy je, nawet gdy przychodzi [tylko] od ludzi... Problem usłyszenia leży w nawróceniu serca.
Ucałuję dziś krzyż Pana - to mały znak miłości i prośba o serce czyste.
poniedziałek, 13 lutego 2017
13 II, a przecież znak jest dany
...domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”... (Mk 8,11-13)
Dane mi dziś jest być spokojnie i bez pośpiechu przed Panem. Odwiedziłam z postulantkami kościół sióstr bernardynek pod Zakliczynem nad Dunajcem.
Brzmią mi w uszach słowa faryzeuszów o domaganiu się znaku. Rozumiem ludzi, którzy chcą mieć pewność, którzy chcą mieć niejako Boga w garści... Myślę, że współczesne domaganie się znaku od Boga, najczęściej związane jest z upewnianiem się o Jego miłości.
Patrzę dziś tu w Zakliczynie na Jezusa w hostii, patrzę na figurę Serca Jezusowego i dociera do mnie ważna prawda. Dociera do mnie, że Jezus odsłania swoje szaty i pokazuje Serce - Jezus daje mi (nam wszystkim) konkretny znak - swoje Serce.
Patrzę na ręce przebite, patrzę na Serce miłujące. Przyjmuję ten znak i odczytuję go. Nie potrzebuję znaku innego... Ten jest czytelny, autentyczny i sprawdzony.
Są takie momenty, że chciałabym wołać wołać ze świętymi: "Ludzie, tylko spójrzcie! Ludzie, popatrzcie! Jak Bóg nas miłuje!... Odpowiedzmy Mu miłością!"
Załączam link do piosenki, którą bardzo lubię: "Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony..."
Dane mi dziś jest być spokojnie i bez pośpiechu przed Panem. Odwiedziłam z postulantkami kościół sióstr bernardynek pod Zakliczynem nad Dunajcem.
Brzmią mi w uszach słowa faryzeuszów o domaganiu się znaku. Rozumiem ludzi, którzy chcą mieć pewność, którzy chcą mieć niejako Boga w garści... Myślę, że współczesne domaganie się znaku od Boga, najczęściej związane jest z upewnianiem się o Jego miłości.
Patrzę dziś tu w Zakliczynie na Jezusa w hostii, patrzę na figurę Serca Jezusowego i dociera do mnie ważna prawda. Dociera do mnie, że Jezus odsłania swoje szaty i pokazuje Serce - Jezus daje mi (nam wszystkim) konkretny znak - swoje Serce.
Patrzę na ręce przebite, patrzę na Serce miłujące. Przyjmuję ten znak i odczytuję go. Nie potrzebuję znaku innego... Ten jest czytelny, autentyczny i sprawdzony.
Są takie momenty, że chciałabym wołać wołać ze świętymi: "Ludzie, tylko spójrzcie! Ludzie, popatrzcie! Jak Bóg nas miłuje!... Odpowiedzmy Mu miłością!"
Załączam link do piosenki, którą bardzo lubię: "Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony..."
wtorek, 7 lutego 2017
7 II, być sercem przy Sercu
Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”
Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was obłudnikach, jak jest napisane: «Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie...». (Mk 7,1-13)Chyba wszyscy czujemy, że nie chodzi o mycie rąk... Bo ręce myć trzeba :)
Ale jeszcze bardziej TRZEBA być sercem blisko Boga! Wówczas zewnętrzne postawy i gesty (swoje i bliźnich) będziemy dawać i przyjmować w kluczu miłości prawdziwej i dobra prawdziwego. I tak będziemy wypełniać przykazania Boże, bo one mają swe źródło w Miłości.
Jeśli naprawdę już coś w życiu trzeba, to trzeba być sercem przy Sercu Boga. I ja tego baaardzo pragnę. I wiem, że to jest możliwe: z łaski Bożej i mojej współpracy.
Trafiła mi się dziś piękna modlitwa św. Tomasza z Akwinu, którą chętnie się podzielę:
Niech nie pragnę niczego poza Tobą... Daj mi łaskę częstego zwracania mego serca ku Tobie, a kiedy słabnę, zmierzenia mojej winy z bólem i stanowczym postanowieniem poprawy. Daj mi, Panie, serce czujne, którego żadna natrętna myśl nie odciągnie od Ciebie; serce szlachetne, którego nie uniży żadne niegodne przywiązanie; serce prawe, którego żaden podstępny zamiar nie sprowadzi na manowce; serce mocne, którego żadna przeszkoda nie złamie, serce wolne, którego nie zdominuje żadna gwałtowna pasja.
Daj mi, Panie mój Boże, rozum, który Cię zna; pośpiech, który Ciebie szuka; mądrość, która Cię znajduje; życie, które się Tobie podoba; wytrwałość, która Ciebie oczekuje z ufnością i ufność, która Ciebie na końcu otrzyma. Daj mi, przez pokutę, łaskę smucenia się z Tego, coś wycierpiał; używania, przez łaskę, Twoich dobrodziejstw w drodze; radowania się, przez chwałę, z Twoich radości, szczególnie w ojczyźnie. O Ty, który będąc Bogiem, żyjesz i królujesz przez wszystkie wieki. Amen
piątek, 3 lutego 2017
3 II, wolność prawdziwa
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. (Mk 6,14-29)
Herod miał wszystko, był królem, ale nie miał wolności, bo był podporządkowany zachciankom Herodiady. Jego wybory nie dokonywały się w najgłębszym sanktuarium serca lecz na widowni przyjemności.
Prawe, wolne serce jest skarbem, którego trzeba w sobie strzec jak źrenicy oka. A może i bardziej.
Małe codzienne wybory albo wzmacniają ten skarb, albo go niszczą.
Małe codzienne wybory albo wzmacniają ten skarb, albo go niszczą.
środa, 1 lutego 2017
1 II, w moim sercu
...A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. (Mk 6,1-6)
Jestem dalej w klimacie wczorajszego "tłumu". Z tym, że dziś to "tłum" bardzo znany, swojski, rodzimy. Jezus jest i właśnie naucza najbliżej - w moim sercu.
Niedowiarstwo moje o tym, że może On przemawiać i uzdrawiać tak blisko - w sercu moim, które przecież przez konsekrację należy do Niego - może zamknąć moje serce na przyjęcie daru, jakiego przecież pragnę najgłębiej: daru Jego miłującej i zbawczej Obecności.
Bardzo mnie dziś ujął tekst z brewiarza z Godziny Czytań, to jest tekst z dzieła bp Diadocha, O doskonałości duchowej, fragment zacytuję:
Jestem dalej w klimacie wczorajszego "tłumu". Z tym, że dziś to "tłum" bardzo znany, swojski, rodzimy. Jezus jest i właśnie naucza najbliżej - w moim sercu.
Niedowiarstwo moje o tym, że może On przemawiać i uzdrawiać tak blisko - w sercu moim, które przecież przez konsekrację należy do Niego - może zamknąć moje serce na przyjęcie daru, jakiego przecież pragnę najgłębiej: daru Jego miłującej i zbawczej Obecności.
Bardzo mnie dziś ujął tekst z brewiarza z Godziny Czytań, to jest tekst z dzieła bp Diadocha, O doskonałości duchowej, fragment zacytuję:
... oczyszczenia umysłu może dokonać jedynie Duch Święty. Dopóki nie wkroczy mocniejszy i nie pokona złodzieja, jego zdobycz nie zostanie odzyskana. We wszystkich zatem sprawach trzeba wesprzeć działanie Ducha spokojem, aby nieustannie płonęło w nas światło mądrości. Gdy ono oświeca głębokości umysłu, wówczas nie tylko ujawniają się, ale także pod wpływem świętego i chwalebnego światła słabną mroczne i podstępne zasadzki szatana. Dlatego Apostoł powiada: "Ducha nie gaście", to jest, nie zasmucajcie Ducha Świętego przez złe czyny i przewrotne myśli, aby nie zaprzestał osłaniać was swoim światłem. W rzeczywistości to nie światło Ducha Świętego, wieczne i ożywiające, gaśnie, ale raczej Jego zasmucenie, czyli oddalenie, pozbawiając umysł światła poznania, pozostawia go w ciemnościach i mroku. Zmysłem duszy jest ów doskonały smak, którym rozróżniamy sprawy naszego życia. Podobnie jak przy pomocy smaku rozstrzygamy trafnie, jeżeli cieszymy się dobrym zdrowiem, co dobre, a co złe, i dążymy do tego, co przyjemne, tak też dusza, jeśli się cieszy pełną równowagą i wolna jest od nadmiernych trosk, zdolna jest odczuwać Bożą pociechę. Potrafi też na długo zachować wspomnienie jej słodyczy poprzez pogłębianie miłości.O miłość więc dziś się modlę dla siebie (i nie jest to egoizm, ale właśnie altruizm) i dla aspirantek, którym towarzyszę, one dziś obrzędowo proszą o przyjęcie do postulatu.
piątek, 20 stycznia 2017
20 I, chciał
Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. (Mk 3,13-19)
Przebywam obecnie w domu sercanów, gdzie na każdym kroku spotykam znaki Serca Jezusowego - przypominają, uświadamiają o Jego miłości.
Serce Boga, Serce Jezusa jest miejscem naszego (mojego) stworzenia. Istnieję, bo ON chciał!
Dlaczego ktoś jest powołany? Bo Bóg go zapragnął. Bycie z Jezusem jest sensem i motywem powołania. Dalsze działania, jak głoszenie, uzdrawianie, są reminiscencją tego bycia przy Sercu Jezusa.
W kontekście przeżywanych właśnie z aspirantkami rekolekcji rozeznających, myślę o aspirantkach i o mojej wspólnocie. Jeśli ktoś przychodzi do wspólnoty, to także pragnienie wspólnoty, tj. że wspólnota "chce" przyjąć daną osobę jest jak najbardziej właściwe... Myślę, że nie można lekceważyć tego, co wspólnota czuje wobec kandydatek.
Przebywam obecnie w domu sercanów, gdzie na każdym kroku spotykam znaki Serca Jezusowego - przypominają, uświadamiają o Jego miłości.
Serce Boga, Serce Jezusa jest miejscem naszego (mojego) stworzenia. Istnieję, bo ON chciał!
Dlaczego ktoś jest powołany? Bo Bóg go zapragnął. Bycie z Jezusem jest sensem i motywem powołania. Dalsze działania, jak głoszenie, uzdrawianie, są reminiscencją tego bycia przy Sercu Jezusa.
W kontekście przeżywanych właśnie z aspirantkami rekolekcji rozeznających, myślę o aspirantkach i o mojej wspólnocie. Jeśli ktoś przychodzi do wspólnoty, to także pragnienie wspólnoty, tj. że wspólnota "chce" przyjąć daną osobę jest jak najbardziej właściwe... Myślę, że nie można lekceważyć tego, co wspólnota czuje wobec kandydatek.
czwartek, 19 stycznia 2017
19 I, Jego wielkie Serce
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach... (Mk 3,7-12)
Od kilku dni cisza w moich wpisach. Oddaliłam się z naszymi aspirantkami w stronę... rekolekcji. Towarzyszę im w ważnym momencie podjęcia dalszej decyzji, dotyczącej wejścia do wspólnoty, wejścia do postulatu.
Oddaliłyśmy się trochę od Krakowa, ale wcale nie jesteśmy na pustyni, bo gościny nam użyczyli Księża Sercanie ze Stadnik. Aspirantki przeżywają rekolekcje w domu, w którym wszystko mówi o "Jego wielkich czynach", w którym wszystko mówi o miłującym sercu Jezusa!
Od kilku dni cisza w moich wpisach. Oddaliłam się z naszymi aspirantkami w stronę... rekolekcji. Towarzyszę im w ważnym momencie podjęcia dalszej decyzji, dotyczącej wejścia do wspólnoty, wejścia do postulatu.
Oddaliłyśmy się trochę od Krakowa, ale wcale nie jesteśmy na pustyni, bo gościny nam użyczyli Księża Sercanie ze Stadnik. Aspirantki przeżywają rekolekcje w domu, w którym wszystko mówi o "Jego wielkich czynach", w którym wszystko mówi o miłującym sercu Jezusa!
sobota, 10 grudnia 2016
10 XII, łaska adwentu
Uczniowie zapytali Jezusa: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. (Mt 17,10-13)Uczeni pochylali się nad Literą, ale niestety nie rozpoznali Rzeczywistości. Taki scenariusz grozi także nam (mi). Nie uczoność, tylko proste, szczere, czyste, dziecięce serce może rozpoznać Przychodzącego i Obecnego Pana.
Dziś przeżywam dzień skupienia. Patrzę na swoje serce, słucham głosu Pana. Pytam, kto dla mnie jest Eliaszem? Kto w moim "dziś" jest dla mnie Janem Chrzcicielem?...
Taki obraz powstaje w wyobraźni:
Serce moje i w nim splątane korzenie grzechu: pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania, nieczystości, gniewu, lenistwa... Mimo pracy, mimo wysiłku te korzenie - oścień po grzechu pierworodnym - w sercu, są. Nie potrafię ich wyplenić. Doświadczam bezradności i bezsilności.
Lecz od uroczystości Niepokalanego Poczęcia wzrasta we mnie nadzieja, że to Pan sam wypleni je w swoim czasie.
Dotąd było tak, że dany korzeń widziany przeze mnie w postawie innej osoby - jak obraz w krzywym zwierciadle powiększony i zniekształcony (por. o belce w oku i drzazdze) - drażnił mnie tak, że reagowałam za mocno, za ostro, niemiłosiernie... Dziś widzę, że reagowałam - nie wiedząc o tym - na korzeń mego grzechu odbity w zwierciadle. A energia naprawy rozpraszała się na kawałeczki rozbijanego zwierciadła, tzn. rozbijała relację siostrzaną nie wnosząc nic dla prawdziwego uzdrowienia i nawrócenia.
Tak więc, uwielbiam Pana, uwielbiam Go w Chlebie Życia, który karmi moje serce, które je leczy, trując chore korzenie, korzenie grzechu pierworodnego zasiedziałe we mnie.
Cieszę się bardzo, choć boli, boli porównawczo - choć na innym poziomie odczuwania - jak zatruwanie kanałowe korzeni zęba. Wiem, że czasu trzeba na to uzdrowienie. Trzeba swoje wysiedzieć (jak na fotelu dentystycznym) tak też na kolanach przed Obecnym. Ale właśnie po to też jest adwent.
Fot 1. Godło nasze zakonne jest do odkrywania dnia każdego, a nie tylko do eksponowania, jak tu mi dobrze wyszło :). Serce z krzyżem. Krzyż leczący serce me, bo zapuszcza swe korzenie i niesie Życie.
***
Zapraszam do przeczytania homilii św. Efrema Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości:
Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci.
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone.
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby.
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym.
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi.
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie.
Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia.
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych.
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu.
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić. (św. Efrem)
***
I jeszcze jedna dobra lektura. Św. Stanisław Papczyński Rozważanie śmierć śmierci. Fragment zacytuję, by zachęcić do lektury, choć językiem barokowym napisane, to jednak o prawdzie wciąż aktualnej:
... Chrystus nasz Bóg, chcąc nas uwolnić od tego strachu, oddał się temu potworowi na pożarcie, ale nie na zagładę. "Niejedna bowiem kobieta rodząca – rozważa Złotousty Biskup – nie cierpi tak, jak śmierć, gdy połknęła ciało Pańskie, była rozrywana, targana. W tym zdarzeniu zaszło to samo, co w babilońskim smoku, gdy zjadłszy pokarm, pękł na pół. Bo nie przez usta śmierci wydostał się Chrystus, lecz z pękniętego na pół brzucha smoka wyszedł jaśniejący", mając i nas podobnie uczynić w pełni jaśniejącymi.
[...]
Zwyciężyłeś Jezu śmiercią śmierć: cóż więcej
Pozostaje? Byś i mnie nauczył ją zwyciężać.
Naucz mnie zwyciężać, jednocześnie mi żyć pozwól,
Wierzę, że to zależy od Drzewa życia.
niedziela, 27 listopada 2016
27 XI, gotowość na spotkanie
...dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie... (Mt 24,37-44)
Modlitwa mi dziś uświadomiła, że to nie zewnętrzne czynności zagwarantują osobiste spotkanie zbawcze z Panem. Bo przy takim samym działaniu "jedna będzie wzięta, druga zostawiona".
Troską więc obejmuję własne serce, a w nim tęsknotę za Panem. Chcę i będę próbować czułością w konkretach codzienności dorzucać żaru do tej tęsknoty i tak hartować w niej cierpliwość swą.
Co mnie czeka w adwencie i nowym roku liturgicznym? Jakie mam podjąć wyzwania?
Mam być tym, kim jestem :) i robić to, co mam do zrobienia. I być pewną spotkania.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie... (Mt 24,37-44)
Modlitwa mi dziś uświadomiła, że to nie zewnętrzne czynności zagwarantują osobiste spotkanie zbawcze z Panem. Bo przy takim samym działaniu "jedna będzie wzięta, druga zostawiona".
Troską więc obejmuję własne serce, a w nim tęsknotę za Panem. Chcę i będę próbować czułością w konkretach codzienności dorzucać żaru do tej tęsknoty i tak hartować w niej cierpliwość swą.
Co mnie czeka w adwencie i nowym roku liturgicznym? Jakie mam podjąć wyzwania?
Mam być tym, kim jestem :) i robić to, co mam do zrobienia. I być pewną spotkania.
poniedziałek, 13 czerwca 2016
13 VI, ach, te wybory
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu...". (Mt 5,38-42)
Do mnie mówi Jezus. Do mnie.
Sprawiedliwość ludzka jest wpisana w moje ego. Taka sprawiedliwość, która nie chce pozwolić na stratę.
Rewanż złemu wprowadza zło w serce czyniącego. W moje, jeśli taki sposób postępowania wybiorę.
Dobrze, że jeszcze trwa czerwiec - miesiąc Serca Jezusowego - tu, przy Sercu Jezusa, uczę się miłowania, tracenia i życia.
„Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu...". (Mt 5,38-42)
Do mnie mówi Jezus. Do mnie.
Sprawiedliwość ludzka jest wpisana w moje ego. Taka sprawiedliwość, która nie chce pozwolić na stratę.
Rewanż złemu wprowadza zło w serce czyniącego. W moje, jeśli taki sposób postępowania wybiorę.
Dobrze, że jeszcze trwa czerwiec - miesiąc Serca Jezusowego - tu, przy Sercu Jezusa, uczę się miłowania, tracenia i życia.
piątek, 3 czerwca 2016
3 VI, Serce
Miłość zechciała, byś włócznią
Było widzialnie przebite,
Byśmy w tej ranie ujrzeli
Żar, który w Tobie jest skryty. (z Liturgii Godzin)
Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie?... (Łk 15,3-7)
Pytanie Jezusa "któż z was?" we mnie rodzi odpowiedź pytającą "któż nas?".
Choć z jednej strony tęskno mi za taką miłością w mym sercu, z drugiej strony widzę, że jeszcze wiele w nim pragnienia sprawiedliwości i wyrachowania...
Bardzo się cieszę dzisiejszym Świętem Serca Jezusowego. Jezus cały jest Sercem - patrz fot.
Kiedy przystępuję do Komunii, tak codziennie, mam nadzieję, że kiedyś moje serce wypełni się Jego miłością. Wiem, że to pragnienie jest dwustronne. I to mnie niesie :).
Było widzialnie przebite,
Byśmy w tej ranie ujrzeli
Żar, który w Tobie jest skryty. (z Liturgii Godzin)
Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie?... (Łk 15,3-7)
Pytanie Jezusa "któż z was?" we mnie rodzi odpowiedź pytającą "któż nas?".
Choć z jednej strony tęskno mi za taką miłością w mym sercu, z drugiej strony widzę, że jeszcze wiele w nim pragnienia sprawiedliwości i wyrachowania...
Bardzo się cieszę dzisiejszym Świętem Serca Jezusowego. Jezus cały jest Sercem - patrz fot.
Kiedy przystępuję do Komunii, tak codziennie, mam nadzieję, że kiedyś moje serce wypełni się Jego miłością. Wiem, że to pragnienie jest dwustronne. I to mnie niesie :).
niedziela, 3 kwietnia 2016
3 IV, tam, gdzie przebywasz...
...Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”... (J 20,19-31)
Różne obawy zamykają drzwi naszych serc.
Jezus omija wszelkie przeszkody, staje pośrodku mego serca. Przynosi pokój. Pokazuje rany... Uzdalnia do przyjęcia moich ran.
W ranie Serca Twego ukryj serce moje, w ranie Serca Twego ulecz rany moje...
On kocha serce moje, On przez rany moje dociera do wnętrza, by tam powiedzieć jedno, najważniejsze: tak, kocham ciebie, potrzebuję ciebie, posyłam ciebie. On mi ufa.
Jezu, ufam Tobie - niech zawsze to będzie zdanie prawdziwe...
A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”... (J 20,19-31)
Różne obawy zamykają drzwi naszych serc.
Jezus omija wszelkie przeszkody, staje pośrodku mego serca. Przynosi pokój. Pokazuje rany... Uzdalnia do przyjęcia moich ran.
W ranie Serca Twego ukryj serce moje, w ranie Serca Twego ulecz rany moje...
On kocha serce moje, On przez rany moje dociera do wnętrza, by tam powiedzieć jedno, najważniejsze: tak, kocham ciebie, potrzebuję ciebie, posyłam ciebie. On mi ufa.
Jezu, ufam Tobie - niech zawsze to będzie zdanie prawdziwe...
środa, 23 marca 2016
23 III, bolesna zdrada
Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie,
hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym,
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Hańba złamała me serce i sił mi zabrakło,
czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił,
i na pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem.
Domieszali trucizny do mego pokarmu,
a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi. (Ps 69)
Wielka Środa. W Ewangelii Jezus ujawnia zdrajcę (Mt 26,14-25), bardzo wprost o tym do Judasza powie. Gdy bliscy zdradzają musi boleć i to bardzo. Jezus wchodzi w taką sytuację. Przyjmuje całą hańbę odrzucenia przez bliską osobę. Myślę o tych, którzy zostali pozostawieni, którzy zostali zdradzeni... W tych dniach ich serca mają Przyjaciela, mają Kogoś, kto przeszedł przez tę hańbę i ostał się w Miłości.
Psalm zacytowany wyżej, to Psalm z dzisiejszej Liturgii Słowa. Zbliża mnie do Serca Jezusa.
***
"Tajemnica, którą adorujemy w okresie Wielkiego Tygodnia to wspaniała historia miłości, która nie zna przeszkód. Męka Pańska trwa aż do końca świata, gdyż jest to historia uczestniczenia w cierpieniach całej ludzkości i nieustanna obecność w wydarzeniach życia osobistego każdego z nas. Tak więc Triduum Paschalne jest pamiątką dramatu miłości, który daje nam pewność, że nigdy nie będziemy opuszczeni w życiowych próbach" - papież Franciszek o Triduum Paschalnym.
hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym,
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Hańba złamała me serce i sił mi zabrakło,
czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił,
i na pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem.
Domieszali trucizny do mego pokarmu,
a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.
Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi. (Ps 69)
Wielka Środa. W Ewangelii Jezus ujawnia zdrajcę (Mt 26,14-25), bardzo wprost o tym do Judasza powie. Gdy bliscy zdradzają musi boleć i to bardzo. Jezus wchodzi w taką sytuację. Przyjmuje całą hańbę odrzucenia przez bliską osobę. Myślę o tych, którzy zostali pozostawieni, którzy zostali zdradzeni... W tych dniach ich serca mają Przyjaciela, mają Kogoś, kto przeszedł przez tę hańbę i ostał się w Miłości.
Psalm zacytowany wyżej, to Psalm z dzisiejszej Liturgii Słowa. Zbliża mnie do Serca Jezusa.
***
"Tajemnica, którą adorujemy w okresie Wielkiego Tygodnia to wspaniała historia miłości, która nie zna przeszkód. Męka Pańska trwa aż do końca świata, gdyż jest to historia uczestniczenia w cierpieniach całej ludzkości i nieustanna obecność w wydarzeniach życia osobistego każdego z nas. Tak więc Triduum Paschalne jest pamiątką dramatu miłości, który daje nam pewność, że nigdy nie będziemy opuszczeni w życiowych próbach" - papież Franciszek o Triduum Paschalnym.
niedziela, 13 marca 2016
13 III, patrz do wnętrza
Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Chrystusa: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. (Flp 3,8-14)
Od dziś są krzyże zasłonięte w kościele. Tak do wielkiego piątku.
Szukać mam Jezusa w sercu swym. Mam Go poznać przez doświadczenie w sobie śmierci (grzechowi) i mocy zmartwychwstania.
W Ewangelii (J 8,1-11) faryzeusze przyprowadzili do Jezusa jawonogrzesznicę, poznaną zewnętrznie i domagali się ukamienowania. Jedno zdanie Jezusa, które skierowało ich ku własnemu wnętrzu, zmieniło radykalnie zaplanowany scenariusz...
Będziemy dziś śpiewać refren psalmu responsoryjnego:
Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas (Ps 126)
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Chrystusa: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. (Flp 3,8-14)
Od dziś są krzyże zasłonięte w kościele. Tak do wielkiego piątku.
Szukać mam Jezusa w sercu swym. Mam Go poznać przez doświadczenie w sobie śmierci (grzechowi) i mocy zmartwychwstania.
W Ewangelii (J 8,1-11) faryzeusze przyprowadzili do Jezusa jawonogrzesznicę, poznaną zewnętrznie i domagali się ukamienowania. Jedno zdanie Jezusa, które skierowało ich ku własnemu wnętrzu, zmieniło radykalnie zaplanowany scenariusz...
Będziemy dziś śpiewać refren psalmu responsoryjnego:
Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas (Ps 126)
Będę dziękować (i ciebie zachęcam) do wdzięczności za wielkie rzeczy dla nas...
środa, 27 stycznia 2016
27 I, grunta serca mego
„Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”... (Mk 4,1-20)
"Jedno padło na drogę" - jakoś do niedawna nie brałam pod uwagę tego, że to może być też o mnie.
Mam przed oczami trawnik koło domu, w którym mieszkałam. Zawsze ilekroć wracałam do domu, przez około 20 lat był przecięty wydeptaną dróżką, aż wreszcie zrobiona tam chodnik. Ten obraz przyszedł mi dziś na modlitwie.
Ilekroć w sercu robię coś na skróty, wydeptuję drogę, gdzie być nie powinna... Taka droga staje się wówczas symbolem przejścia, mijania, pośpiechu, skupiania się na innych, bo drogą serca przechodzą przez moje życie ludzie - jeśli na skróty, to właśnie w niewłaściwy sposób, to właśnie zadeptując ziemię... I staje się we mnie miejsce nieżyzne, miejsce nieuprawne, miejsce w którym nie żyję a tylko "przechodzę". To jest część mego serca, z mojej zgody na skróty uczyniona. Miejsce w którym nie zdążę złapać słowa Pana, słowa jako Słowo, ale też wydarzenia, spotkania...nie zdążę z(a)łapać Jego Obecności.
Dobrą nowiną jest to, że mam dziś przestrogę. Że mogę na nowo przejrzeć moje grunta i zadecydować.
A Siewca jest hojny i sieje. I ziarna Mu nie zbraknie.
Siadam dziś przed Panem i oddaję swoje grunta. Siadam i pozwalam uprawiać Duchowi moje serce:
"Przyjdź Duchu Święty, napełnij me serce miłością.
Ulecz je skruchą, obdarz nadzieją, Twoją wypełnij mądrością".
Przepiękne wołanie, modlitwa do Ducha Świętego tutaj.
Fot. z internetu
"Jedno padło na drogę" - jakoś do niedawna nie brałam pod uwagę tego, że to może być też o mnie.
Mam przed oczami trawnik koło domu, w którym mieszkałam. Zawsze ilekroć wracałam do domu, przez około 20 lat był przecięty wydeptaną dróżką, aż wreszcie zrobiona tam chodnik. Ten obraz przyszedł mi dziś na modlitwie.
Ilekroć w sercu robię coś na skróty, wydeptuję drogę, gdzie być nie powinna... Taka droga staje się wówczas symbolem przejścia, mijania, pośpiechu, skupiania się na innych, bo drogą serca przechodzą przez moje życie ludzie - jeśli na skróty, to właśnie w niewłaściwy sposób, to właśnie zadeptując ziemię... I staje się we mnie miejsce nieżyzne, miejsce nieuprawne, miejsce w którym nie żyję a tylko "przechodzę". To jest część mego serca, z mojej zgody na skróty uczyniona. Miejsce w którym nie zdążę złapać słowa Pana, słowa jako Słowo, ale też wydarzenia, spotkania...nie zdążę z(a)łapać Jego Obecności.
Dobrą nowiną jest to, że mam dziś przestrogę. Że mogę na nowo przejrzeć moje grunta i zadecydować.
A Siewca jest hojny i sieje. I ziarna Mu nie zbraknie.
Siadam dziś przed Panem i oddaję swoje grunta. Siadam i pozwalam uprawiać Duchowi moje serce:
"Przyjdź Duchu Święty, napełnij me serce miłością.
Ulecz je skruchą, obdarz nadzieją, Twoją wypełnij mądrością".
Przepiękne wołanie, modlitwa do Ducha Świętego tutaj.
Fot. z internetu
piątek, 30 października 2015
30 X, wolno, nie wolno?
...oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.
Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?» Lecz oni milczeli.
On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił... (Łk 14, 1-6)
Prawo porządkuje. Ale gdy porządek staje się bożkiem... kiedy jemu służymy zamiast służyć w miłości człowiekowi, to z nami gorzej niż z faryzeuszami. Gorzej, bo oni śledzą Jezusa jeszcze przed Paschą (przed zmartwychwstaniem) a my żyjemy w czasie działania łaski usprawiedliwienia...
Wolno, nie wolno...? Nie da się rzeczywistości zaszufladkować i trzymać pod kontrolą. Codziennie wezwanie miłości stoi u wrót, nie tylko klasztornych :). U wrót serca. Otworzysz i uzdrowisz (słowem, gestem, przebaczeniem itp.) czy pozostaniesz milczące?
Fot. na krakowskich plantach. To drzewo wyjątkowe, o każdej porze roku cieszy oko.
Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?» Lecz oni milczeli.
On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił... (Łk 14, 1-6)
Prawo porządkuje. Ale gdy porządek staje się bożkiem... kiedy jemu służymy zamiast służyć w miłości człowiekowi, to z nami gorzej niż z faryzeuszami. Gorzej, bo oni śledzą Jezusa jeszcze przed Paschą (przed zmartwychwstaniem) a my żyjemy w czasie działania łaski usprawiedliwienia...
Wolno, nie wolno...? Nie da się rzeczywistości zaszufladkować i trzymać pod kontrolą. Codziennie wezwanie miłości stoi u wrót, nie tylko klasztornych :). U wrót serca. Otworzysz i uzdrowisz (słowem, gestem, przebaczeniem itp.) czy pozostaniesz milczące?
Fot. na krakowskich plantach. To drzewo wyjątkowe, o każdej porze roku cieszy oko.
czwartek, 17 września 2015
17 IX, zbliżyć się do Pana
Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowego olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi łzami i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
[...] "Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. (Łk 7,36-50)
Ta scena jest niesamowita.
Kobieta grzeszna staje u stóp Jezusa na oczach wielu po prostu w prawdzie swego serca. Dlaczego tak robi? Bo miłuje i jakoś w sercu przeczuwa, że w Nim jest miłowana. Nie pożądana, jak przez wielu, ale właśnie miłowana.
Doświadczenie miłości większej niż ta, której szukała pewnie u wielu, pozwala jej na prostotę wyrazu wylania swej duszy: w łzach, w dotyku, w pocałunkach, w namaszczeniu. Ona była w tym cała. Cała przed Bogiem. Cała w oddaniu przed Bogiem. Poprzez osobę Jezusa przecisnęła się do serca Boga Miłosiernego. W zewnętrznym geście uniżenia sięgnęła po szczyty miłości prawdziwej, wewnętrznej.
Mnie ta scena zachwyca, porywa i ośmiela (onieśmielając jednocześnie). Mam w sobie pragnienie takiego stawania przed Bogiem, takiego przed Nim się wylania. Takiego doświadczenia Jego miłosierdzia i miłości.
Udając się na Eucharystię uświadomiłam sobie, że za chwilę ta scena może wydarzyć się w mym sercu...
On zajął miejsce... zbliżyłam się do Pana...
O. Kramer SJ napisał, że ta Ewangelia nie jest tylko o przebaczeniu. Ona jest też po to, by znów przestać się bać Boga, który przychodzi, ale do którego i ja mogę przyjść w bardzo intymny sposób.
[...] "Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. (Łk 7,36-50)
Ta scena jest niesamowita.
Kobieta grzeszna staje u stóp Jezusa na oczach wielu po prostu w prawdzie swego serca. Dlaczego tak robi? Bo miłuje i jakoś w sercu przeczuwa, że w Nim jest miłowana. Nie pożądana, jak przez wielu, ale właśnie miłowana.
Doświadczenie miłości większej niż ta, której szukała pewnie u wielu, pozwala jej na prostotę wyrazu wylania swej duszy: w łzach, w dotyku, w pocałunkach, w namaszczeniu. Ona była w tym cała. Cała przed Bogiem. Cała w oddaniu przed Bogiem. Poprzez osobę Jezusa przecisnęła się do serca Boga Miłosiernego. W zewnętrznym geście uniżenia sięgnęła po szczyty miłości prawdziwej, wewnętrznej.
Mnie ta scena zachwyca, porywa i ośmiela (onieśmielając jednocześnie). Mam w sobie pragnienie takiego stawania przed Bogiem, takiego przed Nim się wylania. Takiego doświadczenia Jego miłosierdzia i miłości.
Udając się na Eucharystię uświadomiłam sobie, że za chwilę ta scena może wydarzyć się w mym sercu...
On zajął miejsce... zbliżyłam się do Pana...
O. Kramer SJ napisał, że ta Ewangelia nie jest tylko o przebaczeniu. Ona jest też po to, by znów przestać się bać Boga, który przychodzi, ale do którego i ja mogę przyjść w bardzo intymny sposób.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














