środa, 13 maja 2026

13 V, rozmowa w łonie

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy...  (J 16, 12-15)

.. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak to powiedzieli niektórzy z waszych poetów: „Jesteśmy bowiem z jego rodu”...  (Dz 17, 22 – 18, 1)

Dziś odniosę się do 1-go czytania. A skłania mi ku temu jedno zdanie, które niesie niesamowity ładunek. A jaki? Żeby go sobie unaocznić zacytuję pewną wymyśloną rozmową dwóch bliźniaków w łonie matki. Nie znam jej autora, ale bardzo mu za tę rozmowę dziękuję. Ja ją cytuję za Aleteia.pl:

Pewnego razu, w brzuchu kobiety będącej w ciąży, były sobie bliźnięta. Jedno z nich zwróciło się do drugiego z takim pytaniem:
– Powiedz mi, czy ty naprawdę wierzysz, że po narodzinach jest jakieś życie?
– Tak, oczywiście, że wierzę. Jest jasne, że po narodzinach coś jest, coś musi być. Na razie jesteśmy tutaj zapewne tylko dlatego, żeby się przygotować do tego, czym lub kim będziemy później.
– Eee tam, pleciesz! Nie ma żadnego życia po narodzinach. Zresztą, jak niby miałoby to życie wyglądać?
– No, dokładnie tego nie wiem, ale na pewno będzie w nim więcej światła niż tutaj. Kto wie, być może okaże się, że będziemy chodzili na własnych nogach i że będziemy jedli własnymi ustami.
– Trele-morele! Skąd ci to przyszło do głowy?! Chodzenie jest niemożliwe. No, a jak słyszę o tym jedzeniu ustami, to po prostu śmiać mi się chce, że hej. Czegoś bardziej zabawnego jeszcze nie słyszałem. Przecież to pępowina daje nam jeść. Więc uwierz mi, jest niemożliwe, żeby po narodzinach było jakieś życie. Pępowina jest na to zbyt krótka.
– Ale ja nie żartuję, jestem pewien, że po narodzinach musi coś być. Wszystko będzie po prostu nieco inne niż tutaj, niż to, do czego tutaj się przyzwyczailiśmy, ale na pewno będzie.
– No ale przecież jeszcze nikt stamtąd tu nie wrócił po narodzinach. Uwierz mi, po porodzie życie się po prostu kończy, i tyle. A zresztą czym właściwie jest życie? Życie jest niczym więcej jak stanem przedłużonego lęku w ciemnej, czarnej nicości.
– Hmm, to prawda, że nie wiem dokładnie, jak będzie wyglądało nasze życie po narodzinach, ale jednego jestem pewien: zobaczymy naszą mamę, a ona będzie się nami opiekować. Sam zobaczysz.
– Mamę? Ty w nią naprawdę wierzysz? A gdzie niby ona jest?
– Gdzie? No jak to? Przecież ona jest wszędzie, wszędzie wokół nas! Przecież to właśnie w niej i dzięki niej żyjemy! Bez niej wszystko to by nie istniało. I nas też by nie było.
– Nie, no weź mnie nie wkręcaj, bo i tak nic a nic ci nie wierzę! Nigdy nie widziałem żadnej mamy. Więc dla mnie to pewne, jak nie wiem co, że ona nie istnieje!
– Hmm, a jednak, gdy wszędzie dookoła jest cichuteńko, można czasem usłyszeć, jak mama śpiewa. Można wyczuć, jak czule i delikatnie głaszcze nasz świat. Dlatego mówię ci: jestem pewien, że właśnie dopiero wtedy, czyli już po narodzinach, czeka na nas prawdziwe życie, a teraz jedynie się do niego przygotowujemy.

Fot.  to jest Ten, który wrócił, by powiedzieć, że jest życie poza tym, co znamy tutaj... Na chwilę obecną tylko wiara pozwala nam popatrzeć dalej.

poniedziałek, 11 maja 2026

11 V, będzie mniemał

... To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie...  (J 15, 26 – 16, 4a)

Będzie sądził (mniemał), że oddaje cześć Bogu... Dzisiejsza perykopa jest mi jakimś pocieszeniem, kiedy słyszę i widzę, jak niektórzy (katolicy) dziś sądzą (i mniemają), że pogarda i hejt na swoich braci w wierze (różniących się od nich) jest obroną prawdziwej wiary...
Jezu, dawaj swego Ducha i ucz nas miłości!

Fot. pod katedrą szczecińską, dla uśmiechu i nie tylko...

sobota, 9 maja 2026

9 V, w świecie, ale nie ze świata

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi...  (J 15, 18-21)

Jesteśmy w świecie. Często bardzo zanurzeni w nim. Czasem zapominam(y), że Jezus wybrał nas ze świata. Czasem wartości światowe (marności światowe) potrafią omamić...
Znowu patrzę na Jezusa. Znowu uczę się oddawać życie. Kolejny raz podchodzę do tego samego egzaminu... 

piątek, 8 maja 2026

7 V, Mu zależy

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach... (J 10, 11-16)

Jezusowi zależy na każdym z nas.
Na mnie i na Tobie.
Zależy Mu też na tym, na kim mnie, czy tobie ... nie zależy.
Rozszerzaj moje serce, mój Pasterzu.

środa, 6 maja 2026

6 V, czy nie wierzysz?

....Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? [...] 
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.  (J 14, 6-14)

Czy nie wierzysz? - pytanie bardzo wprost dotykające i Filipa (do którego zostało skierowane), i mnie, która słucham dziś tego Słowa. I nie chodzi o deklaracje wiary, ale o coś więcej, coś co jest na dnie serca, kiedy kieruje się w jedną czy drugą stronę wybierając jakieś działanie, czy zaniechanie działania...
To pytanie łączy się z takim samym pytaniem Jezusa: "czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" (Łk 18, 8). Ta wiara jest jak roślinka, która bez wody i słońca staje się więdła i opada... 
A jak taka roślinka jest we mnie? ... 
Druga część perykopy jest jeszcze bardziej prześwietlająca serce. Ja unikam zestawienia siebie wobec tych słów... wolę już to pierwsze pytanie, nawet, jak jest odpowiedź niesatysfakcjonująca. 
Ale w tej drugiej części jest perspektywa, jest arena życia, jest możliwość doświadczenia... 
Żeby sprawiedliwości stało się zadość, to w swoim życiu mam fakty, które świadczą o tym, że moja modlitwa została wysłuchana. Że Bóg dokonał na moich oczach wielkich dzieł. Tylko czemu to umyka szybko pamięci i wdzięczności???
Dziś w modlitwie poproszę Ducha, by przypomniał mi i oświetlił choć parę wydarzeń, które były doświadczeniem działania Boga.

wtorek, 5 maja 2026

5 V, Ja wam daję

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję...  (J 14, 27-31a)

Po usłyszeniu takiego słowa, modlitwa jest po prostu przyjmowaniem tego pokoju...

poniedziałek, 4 maja 2026

4 V, miłowanie

«Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».  (J 14, 21-26)

Od 32 lat noszę biały habit. Coś co mnie "segreguje" w tym świecie. Cieszę się nim. Ale też wiem, że nie habit czyni mnicha,  tylko miłość Boga i ludzi sercem Jezusa.
Uzdalniaj mnie, Jezu, dnia każdego.

piątek, 1 maja 2026

1 V, wiele

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… J 14,1-6

Te słowa Jezusa jakoś mnie ujmują. „Mieszkań wiele”. Pamiętam czasy dzieciństwa, gdy mieszkałam w mieszkaniu w 5, w jednym dużym pokoju, w mieszkaniu bez wygód… Pamiętam czasy, gdy w klasztorze mieszkałam za szafą, lub parawanem… i tak jeszcze bywa. 
Dziś mam swoją celę - pokój. Malutki ale mam. Tzn. mieszkam :). Dziś tu, za jakiś czas gdzieś indziej, gdzie przełożeni zadecydują.
Lubię urządzić mieszkanie. Będąc czasem w funkcji przełożonej miewam tę możliwość.
Tam u Boga będzie mieszań wiele. Mam nadzieję, że będą piękne. Na pewno. 
A narazie jeszcze w drodze… Maj z Maryją niesie radość.

wtorek, 28 kwietnia 2026

28 IV, przechadzał się

Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» ... (J 10, 22-30)

Jezus przechadzał się :) - zaraz odnosi mnie to sformułowanie do raju, gdzie Bóg przechadza się po ogrodzie w porze powiewu wiatru.
Bliskość Jezusa jest dostępna. Można nawet to "otoczyć". I można nie przyjąć w tym samym czasie Jego Osoby.

Dziś dla mnie ważny dzień. Rodzice przed laty (63) zawarli sakramentalny związek małżeński, a Założyciel mojej Wspólnoty został (1992r) biskupem. Świętowałam to dziś wieczorkiem na dwóch kółkach :)

niedziela, 26 kwietnia 2026

26 IV, Dobry Pasterz

... Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości.  (J 10, 1-10)

Jezus jest bramą. Cóż to znaczy? Przez Niego przechodzimy. Co to znaczy? 
To że Jezus jest Dobrym Pasterzem, to lepiej rozumiem. To takie naturalne. Ale, że bramą? 
Z pomocą przychodzi mi sam Jezus, kiedy mówi, że "nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14, 6). 
Zresztą jak myślę o chrzcie świętym, to jest to przecież włączenie w dziecięctwo Boże przez Jezusa. To jest brama. Zewnętrznie - sakrament, duchowo - Jezus.

Fot. Dobry Pasterz wyhaftowany przez neofitkę..., którą lubię nazywać małą owieczką. Bo jest bardzo drobnej budowy, a już bardzo wiekowa.
***
Dobry komentarz Ks. Paweł Rytel-Andrianik:
Tak w starożytności, jak i dzisiaj, brama kojarzy się z bardzo wieloma różnymi sytuacjami i funkcjami. W czasach Jezusa każde miasto miało bramy. Ich główną funkcją było stworzenie możliwości przejścia do miasta oraz zapewnienie bezpieczeństwa. Starożytne bramy były także miejscami spotkań, ośrodkami kultury i handlu. W bramach odbywały się sądy, czego przykłady znajdujemy w księgach Starego Testamentu. Wreszcie bramy miały znaczenie religijne: tam rozpoczynały się niektóre celebracje.

Co to znaczy w kontekście dzisiejszej Ewangelii? Jezus jest bramą, czyli odpowiedzią na wszystkie potrzeby człowieka: bezpieczeństwa, relacji z innymi, materialne i duchowe. Jezus nie tylko daje życie za owce (jak dobry pasterz), ale jest dla nas przejściem do życia. W Nim jest nasze zbawienie.

Św. Augustyn pisał: „Wielu chce dojść do Boga, ale nie przez Chrystusa. A kto omija bramę, ten się gubi.”

piątek, 24 kwietnia 2026

24 IV, abym żyła przez Niego

 ... Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie...  (J 6, 52-59)

Abym żyła przez Ciebie, Jezu. Wówczas możesz mnie posyłać :)

środa, 22 kwietnia 2026

22 IV, troska Boga

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę...  (J 6, 35-40)

W poszatkowaniu słuchamy ten 6 rozdział ewangelii św. Jana.  Może to i dobrze. Chodzi o to, by słowa Jezusa zapadły w serce. By się zakorzeniły. Byśmy od środka poczuli dobroć i troskę Boga.

wtorek, 21 kwietnia 2026

21 IV, prawdziwy chleb

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». (J 6, 30-35)

Różności w życiu doświadczam. I bliskości i samotności; i zrozumienia i niezrozumienia; i spokoju i nerwowości... A jednak mam wewnątrz coś, co daje siłę i nasycenie. 
Muszę napisać to słowo świadectwa. Bo dziś uzmysłowiłam sobie, że to dar Eucharystii. To karmienie się prawdziwym Chlebem, który nasyca, który rozwija we mnie życie. Dzień w dzień, rok po roku... Czasem bardziej świadomie, czasem mniej... karmię się Ciałem Jezusa i otrzymuję życie.
Dzięki Ci, Panie!