Na wielu poziomach można by odczytać tę przypowieść. I na tym żydowsko-Jezusowym, i na kościelnym, ale też na osobistym. Popatrzeć na swoje życie jako na winnicę.
To ta winnica ma wydać owoce i nie są one tylko moje... tylko dla mnie...
"paść ich będzie Baranek i poprowadzi ich do źródeł wód życia" (Ap 7,17)
W tej relacji nie decydują więzy krwi. Przywilej jest, ale jest dla tych, którzy cali powierzają się i ufają Jezusowi. Nie zostawi ich.
Przebaczenie jest łaską. Dla tego, kto je otrzymuje. Ale też i przede wszystkim jest łaską dla tego, kto je ofiarowuje. Nie swoją mocą, lecz z łaski, z mocy Ducha Jezusowego możesz człowiecze przebaczyć raz i drugi, ... i siódmy, i... kolejny.
Jak mówił nasz Ojciec Założyciel: "Tylko ten miłuje prawdziwie, kto miłość utożsamia ze zjednoczeniem". Tylko będąc zjednoczona z Jezusem potrafię prawdziwie kochać.