niedziela, 17 stycznia 2021

17 I, gdzie trwasz?

... Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten odszukał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa... (J 1,35-42)  

Początek naszego powołania zawsze jest darem, darem idącym przez człowieka (Jan Chrzciciel dla Andrzeja i Jana, Andrzej dla Piotra itd...).

Wracam myślą do swoich początków i wzbudzam w sercu wdzięczność.

"Gdzie mieszkasz?" - z greckiego to bardziej "gdzie trwasz, gdzie przebywasz", powiedziałabym nawet:  gdzie Twoje źródło i Twój cel? Dopiero idąc za Jezusem, mogę "wyczaić", jak bardzo jest "z Ojca" i "ku Ojcu". Tego trwania - "z Ojca" i "ku Ojcu" - od Jezusa, Baranka uczę się.

piątek, 15 stycznia 2021

15 I, odpoczynek Boży

Lękajmy się, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i my otrzymaliśmy dobrą nowinę,  [...] Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy...(Hbr 4, 1-5. 11).

Boży odpoczynek czym jest?

Radością z wypełnienia wszystkiego? Świętowaniem? Niebem?

Autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że nie jesteśmy go pozbawieni. Odpoczynek czeka niejako na nas. Ale chyba wówczas pojmiemy coś z niego, kiedy zaczniemy na serio traktować niedzielę. Kiedy zatrzymamy się i uśmiechniemy... Kiedy zauważymy tu i teraz Obecnego.

czwartek, 14 stycznia 2021

14 I, póki trwa "dziś"

...Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się «dziś», aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu... (Hbr 3, 7-14).

Jestem z młodymi siostrami na rekolekcjach, które zresztą prowadzę. Albo lepiej napiszę, że próbuję nie przeszkadzać Duchowi Świętemu w prowadzeniu...

Trwa to coś, co nazywamy "dziś" - to jest miejsce spotkania z Bogiem. Jednego potrzeba, by się spotkanie dokonało: by nie było przewrotnego serca niewiary. Trzeba po prostu wzajemnie się zachęcać, by zmiękło serce, by nie zapomniało o Bożych dobrodziejstwach.

sobota, 9 stycznia 2021

9 I, Jezus w łodzi

... On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył (Mk 6, 45-52).

Ten, który ucisza wzburzone morze, ma też władzę nad wzburzonym sercem.

I to jest dobra nowina.

piątek, 8 stycznia 2021

8 I, pasterskie oko i serce

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. [...] A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich... (Mk 6, 34-44)

Potrzebna mi dziś była ta Ewangelia. 
Mimo, że jestem przełożoną we wspólnocie domowej i bycie pasterzem jest mi zadane, to w sobie samej doświadczam wielu wątków i spraw, które też potrzebują "przytulenia pasterskiego"... 
Przesuwam się w tej perykopie na właściwe miejsce... oddaję te moje pięć chlebów i dwie ryby. Siadam wśród moich i karmię się Nim...

niedziela, 3 stycznia 2021

3 I, Światłość

...W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła... (J 1, 1-18).

W Nim życie - w Jezusie.
W Nim światłość - w Jezusie.
W Nim łaska - w Jezusie.
Ciemność tej światłości nie ogarnęła. Ciemność moja nie ogarnie, nie zapanuje, nad światłością, która też jest we mnie - przez synostwo, przez Jezusa.

Trwam w tej dobrej nowinie.

Fot. zdjęcie z dzisiejszego wieczornego spaceru.

piątek, 1 stycznia 2021

1 I, chronos 2021

No i mamy nowy rok 2021. 
Ludzie składają sobie wzajemnie życzenia. Dobre słowo zawsze dobrze jest usłyszeć. :)

Lubię ten czas przełomu roku świętować we Wspólnocie. Oprócz stołu z dobrą kolacją, jest czas na zabawę, ale też jest czas na wigilijną godzinę czytań z Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki, czas na adorację. Kiedy dziś wybiła godzina 00.00 zaśpiewałyśmy w kaplicy hymn "O Stworzycielu Duchu, przyjdź". Modliłam się nim, żeby ten przychodzący chronos przemieniał się dla każdego z nas w kairos. Innymi słowy, byśmy rozpoznawali Obecnego i żyli dawaną nam łaską.

A gdzie rzeczywistości nie pojmiemy od razu, nie narzekajmy,
zachowujmy się jak Maryja: "...lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu" Łk 2,16-21. Greckie symbalein (składała w sercu), bo dopiero jak się coś poskłada, to się coś ułoży.

środa, 30 grudnia 2020

30 XII, szczęście Anny

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem. (Łk 2, 36-40)

W krótkim czasie kolejny raz słyszę tę Ewangelię, dziś z akcentem na Annę. Frapuje mnie ona, jak i Symeon. Starcy, którzy (przepraszam za wyrażenie) nie zbutwieli. Patrzę dziś na Annę, patrzę i próbuję wypatrzeć tajemnicę jej szczęścia. Bo nie "z tego świata" miała w sobie to szczęście: z pokolenia nieznaczącego w Izraelu, bezdzietna i samotna, nie mająca zabezpieczeń. Obecność Boża przeprowadziła ją przez doświadczenia!

W Biblii ważne jest każde słowo. Anna znaczy „łaska u Boga”. Córka Fanuela – to „oblicze Boga”. Z pokolenia Asera oznacza natomiast „dobry los, szczęście”. Anna to postać pełna symboliki i głębi. Jest uosobieniem ludzkości i Kościoła, żyjących w ciemności i pustce. Jest osamotniona. Jak osamotniony jest człowiek tęskniący za Bogiem. Trwaj i wytrwaj – woła dziś do nas Anna w swoim osiemdziesiątym czwartym roku życia. W świątyni, na modlitwie i poście, we dnie i w nocy. Pan przyjdzie. I rozraduje twe serce. I będziesz wielbić Boga. A w tle, po cichu Bóg przypomina nam ustami proroka Izajasza, że „myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami”. (ks. T. Koryciorz)

Fot. szczęście Anny nie jest ani bańką mydlaną, ani kulą śnieżną... W jej sercu uwielbienie i wdzięczność. Bo wierzy w dobre "oblicze Boga", przyjmuje życie jakie jest.

poniedziałek, 28 grudnia 2020

28 XII, jest Życie, pomimo śmierci

... Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”. (Mt 2, 13-18)

To wydarzenie wzbudza we mnie niepokój. Nie umiem sobie wytłumaczyć. To jest miejsce, gdzie biorę wiarę za tarczę, bo inaczej zmiecie mnie moje ludzkie rozumowanie... Już w świętowaniu Bożego Narodzenia wiara paschalna otwiera okno na Życie wieczne.

Dziś w komentarzu usłyszałam w tej perykopie dobrą nowinę o życiu, które jest dla tych, którym życie odebrano, bo Jezus to życie przynosi (ks. Piotr Stawarz).

Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy w jutrzni po czytaniu w responsorium mówiłam: "Święci męczennicy żyją na wieki. Ich nagroda jest u Pana. Żyją na wieki"...

czwartek, 24 grudnia 2020

Życzenia Bożonarodzeniowe jadwiżanek wawelskich 2020

Moja Wspólnotka składa życzenia.
Scenariusza nie było. Było natomiast nagrywanie w studio u znajomych, żeby był podkład pod jasełka parafialno-szkolne. A potem jakoś samo poszło. :)

środa, 23 grudnia 2020

23 XII, z milczenia

... A natychmiast otworzyły się jego usta i rozwiązał się jego język, i mówił, błogosławiąc Boga (Łk 1, 57-66)

Zamilknięcie było w pewnym sensie adwentem Zachariasza. Oczekiwał i widział brzemienną Elżbietę, widział narodzenie własnego syna. Milczał. W jego wnętrzu musiało począć się słowo wdzięczności i uwielbienia zamiast słów narzekania i niedowierzania.

Wytrzymać milczenie, które pochodzi od Boga.

wtorek, 22 grudnia 2020

22 XII, szczęście z naszej duszy

Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy... (Łk 1,46-56)

Siedziałam dziś sobie w przychodni czekając na wizytę u lekarza i czytałam lekturkę. Wzięłam z domu coś "lekkiego", żeby umilić sobie czas oczekiwania. Fragmentem się dzielę:

"...Im głębiej spojrzymy w nasze wnętrza, im mniej będziemy uzależniać nasze szczęście od innych rzeczy i osób, tym silniejsze będzie nasze doświadczenie sensu i celu życia." (J Powell SJ)

poniedziałek, 21 grudnia 2020

21 XII, pewna realna wymiana

"...Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie...". (Łk 1,39-45) 

Dzisiaj Słowo "dopadło" mnie w drodze, będącą za kierownicą, w korku krakowskim. Auto stało się małą świątynią spotkania z Obecnym. Intymność spotkania zachowam w pamięci, a zapiszę, dzieląc się, pewnym wnioskiem:

Maryja idzie do Elżbiety w pewnym doświadczeniu niekompatybilności (po ludzku rozumianej). Wewnątrz nosi już Dzieciątko, dar Boga, a zewnętrznie jest przez prawo osądzona (to będzie męczyło Józefa). We wnętrzu świętość, na zewnątrz osąd. Maryja jest gotowa na ocenę negatywną, na wytykanie palcami, na osąd ludzki. Na szczęście ma doświadczenie pozdrowienia Elżbiety!

W swoim życiu mam doświadczenie podobne, kiedy ktoś oceniał mnie i osądzał negatywnie, a miałam wewnątrz łaskę Bożego prowadzenia.

Ale, uwaga! - mam też w życiu doświadczenie inne, kiedy zewnętrznie oceniano mnie pozytywnie i zachwycano się moim działaniem, a ja wiedziałam (albo nie), że wewnątrz jest smród pozoru...

Boże Narodzenie -> cudowna wymiana. Pan zabiera moją zewnętrzność, by uzdrowić moje wnętrze. Maryja wchodzi w sytuację osądu, by osąd mnie spotykający był dla mnie do udźwignięcia.