Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ufność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2016

14 XI, Był, Jest i Przychodzi

...Błogosławiony, który odczytuje i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska.
Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji: "Łaska wam i pokój od tego, Który jest, i Który był i Który przychodzi, i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem"... (Ap 1,1-5a)

Dziś wypadł na mnie czytanie podczas Eucharystii, no i ucieszyłam się tym, że "błogosławiony, który odczytuje".
Apokalipsę Kościół czyta w ostatnich tygodniach roku liturgicznego. Słowo, które spełnia się w nas. Słowo Tego, Który był, jest i przychodzi.
A że czasem nie widzimy Go i Jego przejścia?
Postawa ślepca z dzisiejszej Ewangelii (Łk 18,35-43) jest drogowskazem - jeśli czuję, że coś się dzieje, że Bóg przechodzi gdzieś tu blisko - wołam z całego serca, każdą komórką mego ciała: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”
Wołam z ufnością i pozwalam przyprowadzić się do Jezusa - to scenariusz uzdrowienia ... mego i wielu.

Fot. z internetu

czwartek, 18 lutego 2016

17 II, w stronę ufności

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 
[ ...] wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to co dobre tym, którzy Go proszą...  (Mt 7,7-12)

Proszę wówczas, kiedy wiem, że ten ktoś może mi pomóc. Jezus zachęca, bym prosiła jak dziecko.
Czasami bywałam na spotkaniu modlitewnym wspólnot charyzmatycznych i  za każdym razem dziwiło mnie ich natrętne wołanie o Ducha Świętego - takie dziecięce jojczenie o Ducha, takie żebranie, takie wręcz litanijne wołanie "daj, daj, daj", czy "przyjdź, przyjdź, przyjdź...". Dziś jednak przypomniałam to sobie na modlitwie i skruszyło się me serce oceniające. Zrozumiałam, że oni prosili jak dzieci. Z ufnością, z natarczywością, nie wysilając się na formę, wołali i prosili o to, co konieczne: o Ducha Świętego, o Ducha Miłości.
Uproszczenie modlitwy w stronę ufności jest zawsze synowskie. :)

Dzisiejszy Psalm responsoryjny:
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, *
bo usłyszałeś słowa ust moich. 
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, *
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku. 

I będę sławił Twe imię *
za łaskę Twoją i wierność. 
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, *
pomnożyłeś moc mojej duszy. 

Wybawia mnie Twoja prawica. *
Pan za mnie wszystkiego dokona. 
Panie, Twa łaska trwa na wieki, *
nie porzucaj dzieła rąk Twoich. (Ps 138)

Fot. Dajemy dzieciom dobre dary, a dzieci je przyjmują z ufnością.

***
Coś ze skarbca modlitwy Kościoła. Pieśń "Media vita - w pośrodku życia" Śpiewamy ją w wielkim poście codziennie (po łacinie), przypominając sobie o Bożej wierności i pielęgnując w sobie zaufanie:
W pośrodku życia jesteśmy w śmierci
jakiegoż wspomożyciela szukać mamy,
jeśli nie Ciebie, Panie, 
który za grzechy nasze słusznie zagniewanym jest?
Święty Boże, święty mocny, święty miłosierny Zbawicielu
gorzkiej śmierci nie wydawaj nas.
Tobie zaufali ojcowie nasi
do Ciebie wołali ojcowie nasi
i zostali uwolnieni
i nie zawiodłeś ich nadziei.

niedziela, 18 października 2015

18 X, przystąpmy z ufnością

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, zbliżyli się do Jezusa i rzekli: „Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”.[...]
Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich... (Mk 10,35-45)

Dzisiejsze Słowo zadało mi kilka pytań:
- najpierw zapytało mnie o moje pragnienia,
- zapytało mnie o to, czego zazdroszczę innym.
Nie zostawiło mnie Słowo z tymi pytaniami, tylko poprowadziło mnie dalej. Skoro odkrywam w sobie pragnienia bycia blisko Jezusa, to Jezus odpowiadając na te pragnienia pokazuje drogę: kielicha i chrztu. Przyjęcia czegoś, co przychodzi spoza mnie. Co mogę przyjąć i mogę odrzucić. Realizacja pragnienia bycia z Jezusem ma swoją cenę. Cenę paschy Jego we mnie.
A kiedy odkrywam w sobie oburzenie na innych, którzy mają większe aspiracje, to Jezus też na to odpowiada, pokazując drogę: drogę służby. Czyli tym razem czegoś, co wychodzi ode mnie (a nie jak wyżej spoza mnie). Decyzja należy do mnie, czy będę sługą, czy nie.

Wdzięczna jestem Bogu za tę "rozmowę".
I w tej wdzięczności idę do kaplicy z ufnością na otrzymanie stosownych łask, według zachęty II czytania: przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili. (Hbr 4,14-16)

poniedziałek, 6 lipca 2015

6 VII, rodząca się ufność

Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: "Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa". Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: "Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła". Mt 9,18-26

W różny sposób podchodzimy do Pana... W różny sposób Go dotykamy... Dzieje się to dzięki pewnej wrażliwości w nas, dzięki pewnej postawie, którą nazywamy ufnością.
Ufność czasem jest w nas, czasem rodzi się powoli. Na pewno rodzi się wraz z modlitwą. Ufność zbliża do Boga, pozwala podejść czasem z tyłu...niezauważalnie... Czasem rodzi się w bezsilności. Ufność jest jak dziecko, które przyjąć i trzeba zadbać o nie...
W tym wszystkim jeszcze warto pamiętać, że ON jest PIERWSZY, który nas dotyka swoją łaską. Ufność jest w relacji dialogu. Jest odpowiedzią lub próbą odpowiedzi, która budzi kolejne zdania w tym najważniejszym dialogu miłości...

***
Dziś świadectwo lekarza ze Słowacji, dzięki uprzejmości tłumacza P. Ś.:

Boże mój, Boże mój, nie opuszczaj mnie...

            Kilku lat temu, pamiętam że w piątek wieczorem, w wysokiej gorączce, w myślach często powtarzałem „Muszę podwyższyć dawkę antybiotyku ... i pić dużo herbaty".

            Nagle z góry przyglądam się sobie, leżę w karetce pogotowia ratunkowego. Lekarz mierzy mi ciśnienie krwi i podaje zastrzyk, jednocześnie mówiąc do siebie jaka jest dobra służba zdrowia i nie wie dlaczego jest tyle zażaleń.

            Otwieram oczy i tak mi sie zdaje, - znajoma lekarka. „Dzień dobry“, pozdrawiam, i tu zorientowałem się, że leżę na łóżku szpitalnym. Pani doktor wyjaśnia mi, że w nocy przywiozła mnie karetka pogotowia i że jestem poważnie chory. Informuje mnie o leczeniu i potrzebie zachowania spokoju, oraz konieczności leżenia w łóżku.

            Była sobota.

            Nie zrozumiałem wszystkiego... jestem w szpitalu...leżę w łóżku... zachorowałem.

            Lekarze po kilku dniach potwierdzili, że był to zawał mięśnia sercowego.

            Nie myślałem o swojej pracy, nie spieszyłem się, ani nie planowałem  przyszłości. Rozmyślałem,  składałem wspomnienia i modliłem się „Boże mój, Boże mój, nie opuszczaj mnie“. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że przeżyłem doświadczenie przebywania poza ciałem (Near Death Expireance), widziałem siebie w stanie  nieprzytomności, osamotnienia i bezradności, byłem na początku doznania bliskości śmierci.

            Na przeciwległym łóżku zmieniali się pacjenci. Bezdomny, alkoholik, rybak , kierowca tira. W ciągu tych dni  ktoś umarł, kogoś przenieśli do innej sali, ktoś został wypisany do domu.

            Przychodziły nasze żony, zapłakane, zbolałe, zatroskane. W nocy modliłem się „Boże mój, Boże mój, nie opuszczaj mnie“.

            Pan pozostawił mnie. „Boże mój, Boże mój, nie opuszczaj mnie“, powtarzałem.  Pan nie mógł mnie grzesznemu powiedzieć: „Jeszcze dzisiaj będziesz ze mną w raju“. Rozmyślałem o swoim życiu. Widziałem pierwsze grzechy dzieciństwa, młodości i dojrzałości. Grzechy związane z propagandą komunizmu, grzechy słabości, namiętności, grzechy pychy i braku miłości ... Nagle wszystko stało się bliskie ...Żałowałem, lecz nagle przypomniałem sobie o zmarnowanej okazji, zdradzonym celu. Chciałem nieść Krzyż jak Szymon Cyrenejczyk, i tak udowodnić  Panu swoją  miłość. Niestety nie mogłem, nie śmiałem zejść z łóżka.

            Był to cudowny czas, pełen snu, wspomnień, modlitwy i miłości. Widziałem swoją nagość i bezwładność. Czekałem na słowo Pana. Aż do teraz, kiedy piszę niniejsze słowa, zaczynam lepiej rozumieć o co chodziło i dlaczego nie bałem się śmierci.

            Pan mnie pozostawił, wyleczył mnie, pracuję. Wierzę, że Pan ma dla mnie nowe zadania. Dlatego wołam „Panie tu jestem, nie opuszczaj mnie. Przebacz mi grzesznemu, napełnij moje serce Pokojem. Amen.“
                                                                       Bohumil Chmelík

Notatka o autorze:
Bohumil Chmelík (1938), lekarz, profesor Fakultetu zdrowia i socjalnej pracy, Trnavská univerzita v Trnave, Słowacja.

Fot. z internetu.

sobota, 11 kwietnia 2015

11 IV, uzdrawiający wyrzut

...W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. (Mk 16,9-15)

Oj, czuję, że warto usiąść z Jedenastoma przy stole eucharystycznym i usłyszeć od Jezusa wyrzut braku wiary...
I doświadczyć, że mój upór jest Jemu znany.
Takie zawstydzenie, które jest skutkiem wydobycia przez Miłość na jaw mojej nieufności, jest uzdrawiające.
Jezus uzdrawia nieufne serca i wysyła na cały świat, by Miłość była poznana.

czwartek, 1 stycznia 2015

1 I, Serce Maryi

... i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Łk 2,16-21

Skoro Syn Jednorodzony Ojca, Boga Niewidzialnego przyszedł nas pouczyć o Ojcu, to w Maryi mam wzór najlepszej uczennicy.
Wiem, że zachowywanie i rozważanie wydarzeń i słów w sercu Maryi, pozwoli Jej przetrwać wielką sobotę i jedynej doczekać w nadziei i ufności poranka zmartwychwstania.

W darach Dzieciątka w tym roku otrzymałam od Niego: "daję ci Serce Mojej Matki, byś nauczył się kochać Mnie - Jej Sercem". I wydaje mi się, że to nie przypadek :)

A w nowym roku 2015 wszystkim życzę błogosławieństwa z dzisiejszego I czytania.

poniedziałek, 24 listopada 2014

24 XI, spotkanie spojrzeń

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki... Łk 21,1-4

Jezus widzi każdy ruch mego serca. Niedawno w czytaniu z Apokalipsy słyszeliśmy, że Baranek (Jezus Zmartwychwstały) ma siedmioro oczu... Ap 5,1-10. Jego wiedza dosięga poruszeń serc ale nie jest to kamera big bradera ! Oj nie! To oko Opatrzności i wiedza Miłości! Bardzo ważne w życiu duchowym, żeby to dobrze pojąć.
Odwołam się tu do ludzkiej miłości. Człowiek miłujący potrafi wyczuć poruszenie serca umiłowanego, to się dzieje jakoś poza werbalnie i sądzę, że mamy takie doświadczenia.
Bóg nas stworzył z miłości. Patrzy na nas z miłością. Owo spojrzenie, wyczucie, czucie, empatia, czy po prostu miłość Boga jest poruszana naszą ludzką miłością, nawet jednym poruszeniem naszej dobrej woli. To jest to widzenie Boga, a raczej to jest nasze podłączenie się do Jego Życia. To spotkanie spojrzeń osób miłujących się.
Uboga wdowa nie robi nic na pokaz, a to co widać może nawet niektórych rozśmieszyć. Nie to jest ważne. Ważna jest jej postawa serca, jej zawierzenie, jej oddanie, jej prostota i uczciwość. Jej bezbronność wobec przyszłości, jej sposób przeżywania życia. Słowem -> ufność złożona w Panu.
Nie o pieniądze więc chodzi czy ich brak, ale o to, gdzie zarzucam kotwicę mojej nadziei.
Jeśli moje oko wędruje ku Ojcu, spotka Jego wzrok!

środa, 1 października 2014

1 X, nie takie to proste...

Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: «Co robisz?» Jakże ja zdołam z Nim mówić? Dobiorę wyrazów właściwych? Choć słuszność mam, nie odpowiadam i tylko błagam o litość. Proszę Go, by się odezwał, a nie mam pewności, że słucha”.  Job 9,1-16

Hiob to mówi jeszcze przed Chrystusem.
Te słowa (już po Chrystusie) i dziś nie są obce niejednemu człowiekowi.
Tajemnica cierpienia niezawinionego jest trudną rzeczywistością, nie każdy je zniesie tak jak Hiob, czy tym bardziej tak jak Jezus... Nie takie to proste...
Tym bardziej więc zostaje tylko błagać o litość: "Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i świata całego"...
Św. Teresa (Tereska :) - małą drogą zaufania i oddania - przeszła przez swoje cierpienie. Dobrze jest mieć przyjaciół w niebie - dopingują!

Fot. Zrobiłam to zdjęcie na Górze Krzyży pod Szawlami na Litwie.

niedziela, 22 czerwca 2014

22 VI, bez woli Ojca nie dzieje się nic

Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dla tego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. 
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Mt 10,26-33

Jeśli mnie Bóg doświadcza, to mogę się na NIM oprzeć.
Jeśli w sporcie mistrz doświadcza, to widzi więcej niż sam zainteresowany i można na mistrzu się oprzeć.
A na Bogu tym bardziej, można się oprzeć! I tylko na Nim.
Jestem ważna. Jesteśmy ważni - usłyszeć to w końcu trzeba i uwierzyć w to.
Dziś moją modlitwą będzie uśmiech, po prostu uśmiech do Ojca. Miłosny. I to proste słowo, którego od wczoraj się uczę jak alfabetu: abba. Zresztą, to są dwie pierwsze litery alfabetu a i b. Abba...

Fot. I kto te włosy policzy? (a ile już siwych ;)) Jeden taki jest - mój Abba.

sobota, 21 czerwca 2014

21 VI, ABBA

Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Mt 6,24-34

Przypatrywanie się ptakom powietrznym wprawia mnie w zdumienie i w zachwyt.
Rozumiem więc, że Jezus chce bym im się przypatrywała. By rodziła we mnie ufność. Uwielbienie jest owocem ufności - jakoś dzisiaj do mnie to dotarło mocno. Tylko ufając mogę uwielbiać, tylko ufając Bogu nie będę służyć mamonie, w różnych jej odsłonach.
Dlatego moja modlitwa dziś przerodziła się w jedną prośbę do Jezusa:
naucz mnie, Jezu, jednego słowa, naucz mnie wypowiadać jedno słowo, wypowiadać je życiem, wypowiadać je w rytmie Twego serca, razem z Tobą, jedno słowo chcę wypowiedzieć sobą z Tobą: ABBA, Ojcze!...

Fot. Taki sobie ptak niebieski zajada sobie rybkę morską :) Jestem autorką tego zdjęcia - owoc przypatrywania się :)

czwartek, 1 maja 2014

1 V, ufność w zwycięstwo krzyża

Jezus powiedział do Nikodema: "Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia..." J 3,31-36

Chrześcijanin to taki człowiek, który głowę ma w niebie a przy tym stąpa bardzo po ziemi. Czasem ta przynależność do ziemi zgina mnie i prawie tracę poczucie panowania...
Dlatego dobrze, że są święci, bo dopingują mnie, podnoszę się dzięki ich wstawiennictwu i otrzymuję wciąż Ducha.

Dziś zaczynam triduum do bł. Michała Giedroycia. Mało znany, dlatego chcę o nim tu napisać.
4 maja jego wspomnienie. To nasz Patron, naszego Zgromadzenia (jadwiżanki wawelskie). Taki ukryty :-) i tak działa - z ukrycia - ale konkretnie, choć bez rozgłosu. Dzieli się tym, czym sam został obdarzony: mądrością cierpliwości i zwycięską ufnością.
Więcej o nim można znaleźć na stronie: http://jadwizanki.pl/czytelnia.php
i tu: mój artykuł o bł. Michale Giedroyciu
A ja na dziś jutro i pojutrze wymyśliłam takie triduum wirtualne:
Zapraszam Cię do wspólnej modlitwy o wytrwanie w wierze i ufności Bogu do końca. I o wytrwanie w łasce wiary dla neofitów. Propozycja moja tak wygląda:
Przez trzy dni będę załączać obrazek, na którym zamieszczona będzie krótka modlitwa. Przeczytaj ją raz, drugi, trzeci... z prostotą dziecka i żywą wiarą. Tyle. Tylko tyle i aż tyle.
Dziękuję.

czwartek, 24 kwietnia 2014

24 IV, przekonajcie się

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie...». Łk 24,35-48

Zatrwożenie i panika, zmieszanie i zwątpienie są ludzkie. Często na to nie pomaga nawet usłyszenie "pokój wam"... a słyszymy to ilekroć biskup sprawuje Eucharystię. Biskup taką właśnie formułą zaczyna.
Dotknąć ran, dotknąć swoich ran, przekonać się, że rana nie musi dołować, że w tych miejscach dar łaski przychodzi.
Rana może być jak drzwi otwarte - dla Ducha, dla przyjęcia daru, dla wypełnienia się Bogiem.
Maryjo, otwieraj moje rany, przygotuj mnie na przyjęcia daru ufności.

środa, 23 kwietnia 2014

23 IV, wyjaśniał

...Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. [...] 
Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego... Łk 24,13-35

To Jezusowe stwierdzenie przyjmuję do siebie.
Jestem bardzo nierozumna i nieskore jest moje serce do ufności. Choć jest we mnie miłość i zapał, to jednak gdy przychodzi krzyż i cierpienie tracę z oczu chwałę Bożą. I z mej Jerozolimy nie raz uciekam...
A jednak Jezus przybliża się wówczas i idzie ze mną. I cierpliwie wyjaśnia, że tak musiało się stać, że Ojciec przewidział, że to jest droga Mesjasza do chwały i moja z Nim.
O dar ufności modlę się w tym tygodniu i Ciebie zapraszam: módl się ze mną.

środa, 19 lutego 2014

19 II, być w Jego rękach

Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś... Mk 8,22-26

Jezus uzdrawia po swojemu... Nie według scenariusza tych, którzy przyprowadzili niewidomego.
Dziś Słowo zaprasza mnie do ufności Jezusowi i do cierpliwości. Jezus niewidomego uzdrawia etapami. Mnie pewnie też podobnie.
Ważne jest, by rękom Jezusa się nie wyrwać...

sobota, 16 listopada 2013

16 XI, prędko

A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. 
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Łk 18,1-8

Odpowiedź Jezusa jest konkretna: Bóg prędko weźmie w obronę swoich.
Tylko moja wiara nie taka prędka bywa... by zaufać.
Maryja Matka Miłosierdzia niech mnie i ciebie uczy czerpać naczyniem ufności ze źródeł Miłosierdzia.
moja notka o Maryi tej Ostrobramskiej...

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

12 VIII, duch dziecięctwa

Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Powiedział: «Od obcych». Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni...» Mt 17, 22-27

Wobec Boga my często stajemy niestety też jako podatnicy... Czyli jako obcy. Czy Bóg żąda naszych ofiar, naszych dziesięcin?
Pewne jest, że chce naszej miłości, bo miłość choć nie żąda, to pragnie odpowiedzi miłości.
Skąd się bierze, że nie stajemy przed Bogiem jak dzieci, jak wolne dzieci? Myślę, że powodem jest nieufność w Jego miłość, niewiara w dziedzictwo nam darowane. Ciągle chyba w nas jest przekonanie, że Bóg nas kocha tylko wówczas, kiedy jesteśmy poprawni..., że niemożliwym jest, by nas kochał po prostu za darmo. A takie przekonanie tworzy w nas Przeciwnik.
Kościół modli się taką kolektą w tym tygodniu: "Wszechmogący, wieczny Boże, ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane dziedzictwo". 

niedziela, 16 czerwca 2013

16 VI, "stanąwszy"

A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Łk 7,36nn

Jedno słowo poprowadziło mnie dzisiaj ku zmartwychwstaniu.
Kobieta "stanąwszy" nie mogłaby czynić tego wszystkiego, co czyniła, gdyby to słowo "stanąwszy" oznaczało tylko postawę jej ciała. Dlatego idąc za greką widzę w tym słowie już jej duchowe zmartwychwstanie, bo kiedy mówią ewangeliści o zmartwychwstaniu Jezusa, to używają tegoż wyrażenia.
Dziś niedziela - dzień zmartwychwstania - zapraszam do "powstania" w każdym sensie tego słowa!  
Bóg jest mocą ufających Jemu - tak dziś modlimy się w kolekcie. Pozwólmy sobie doświadczyć tej Jego mocy, nie naszej. My zaufajmy, jak św. Paweł (II czytanie), jak kobieta z Ewangelii.
Dostałam kiedyś za pokutę... po prostu modlitwę w postawie stojącej przed Bogiem: jako Jego dziecko, jako wezwany partner rozmowy, jako zmartwychwstała... Bardzo głębokie i ważne osobiste doświadczenie.
Niech Jezus dziś uwielbia Ojca w moim (i Twoim) wszelakim powstaniu. By spełniały się w nas słowa z Listu do Galatów: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus".

piątek, 3 maja 2013

3 V, podobieństwo do Matki

Jezus rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». 
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. J 19, 25-27

Zabrać do siebie Maryję, do swego serca, do swoich spraw, do swego myślenia...
Przyjąć Ją u siebie jako Matkę, czyli tą, która kształtuje, decyduje, rodzi i chroni życie. Przyjąć Maryję u siebie jako Matkę, to pozwolić rodzić się Jezusowi w moich postawach, w moim myśleniu, moich uczuciach...
Przyjąć Maryję u siebie, to przyjąć Ją z całym Jej zaufaniem Bogu. To uczynić w sobie przestrzeń na zaufanie. Wówczas stanie się tak, jak śpiewamy dziś w psalmie responsoryjnym, który jest wyjęty z księgi Juduty:
"Twoja ufność nie zatrze się aż na wieki w sercach ludzkich wspominających moc Boga".

Wielbię dziś Boga za dar Jego Matki dla nas wszystkich, dla Polaków, dla mnie osobiście.
Pragnę bardzo i o to proszę, by Jej ufność nie zatarła się w sercach naszych. Byśmy byli Jej dziećmi. Byśmy byli podobni do Niej w ufności.
Kiedy patrzę na swoją rodzoną Mamę i widzę w różnych aspektach podobieństwo do niej, to jestem pewna, że w duchowym wymiarze będę coraz bardziej upodabniała się do Maryi. Bo przecież jest moją Matką.

Fot. "Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami..." (Ap 11) - kiedy słyszę te słowa, zawsze wówczas przywołuję Maryję Ostrobramską! :)

sobota, 19 stycznia 2013

19 I, z ufnością do tronu łaski

Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. [...] 
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili. Hbr 4, 12-16

Uważam, że to ostatnie zdanie powinniśmy znać na pamięć.
Niech ono nas zachęca w momentach zwątpień, niech nam przypomina o miłosierdziu, o łasce na każdą chwilę daną. Niech porusza i obudzi w nas ufność.
Ile mamy ufności, tyle zaczerpniemy łaski. Więc warto zadbać, by nie był to naparstek ale przynajmniej wiaderko :).

czwartek, 17 stycznia 2013

17 I, uczyń duchową paczkę

Postępujcie, jak mówi Duch Święty: "Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie" [...] 
lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co «dziś» się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Hbr 3, 7-14

"Zachęcajcie się w każdym dniu, aż do kiedy "DZISIAJ" jest powoływane" - to dosłowne tłumaczenie z greki. Dzisiaj jest powoływane jeszcze dziś, czy jutro będzie - nie wiem. (Rano byłam na Mszy pogrzebowej, może stąd te myśli eschatologiczne :) ).
Zachęta, to coś, co ma sprawić, żeby nam się chciało. Innymi słowy to impuls, bodziec. Źródłem zachęty w nas może stać się słowo drugiego, motywacja, myśl, natchnienie, wsparcie, oparcie, namowa, pretekst, zmotywowanie itp...
Słowo mówi o zachęcie, żeby nam się chciało odpowiedzieć na wezwanie Słowa Bożego, by się na Niego nie zamknąć.
Niewiara, rozgoryczenie, bunt ale też i Zły działają na nas tak, by nas pozamykać na czyny ufności! A przecież dzisiejsze czytanie kończy się słowami: jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli właśnie początek ufności aż do końca mocnym zatrzymamy (Hbr 3,14). A modlitwa po komunii, którą odmawia kapłan, prosiła Boga, abyśmy umocnieni Najświętszym Sakramentem zawsze pokonywali zasadzki złego ducha.
Dzisiejsza moja medytacja sprowokowała mnie do pewnej propozycji. Potraktujmy dzisiejsze Słowo konkretnie i zaproszeni Nim do wzajemnej zachęty, po prostu udzielmy jej sobie wzajemnie.

Zapraszam więc do wpisu! Zachęćmy się do drogi Bożej słowem, myślą, zmotywowaniem, piosenką, uśmiechem, nie wiem czym jeszcze, co Ci Duch podpowie. Uczyńmy duchową szlachetną paczkę - każdy jej potrzebuje. Pomóżmy sobie w drodze. Dajmy wsparcie i wejdźmy do Bożego odpoczynku, doświadczmy Bożego pokoju w nas.
Uwaga! Możliwość tej "paczki" to nie tylko droga internetowa... :)
Moja zachęta, moja paczka dla Ciebie :)