Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.
[...] Ja Go przedtem nie znałem, ale ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym».
Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”. (J 1,29-34)
Dzisiaj medytowałam, dosłownie "przeżuwałam" Słowo, którego smak "przypomniał" (uobecnił) mi paschę Jezusa. Dzisiejsze Słowo nakarmiło mnie światłem, nadzieją, miłością i mocą.
Zobaczyłam więź między chrztem Jezusa w Jordanie a Jego "chrztem" (Łk 12,50) Męki, Ukrzyżowania i Zmartwychwstania. W jednym i drugim Jezus jawi się jako Baranek, w jednym i w drugim padają podobne słowa "nie godzi się Tobie - nie przyjdzie to nigdy na Ciebie".
Chrzest w Jordanie jest antycypacją wydarzenia śmierci i zmartwychwstania. Jezus w Jordanie bierze na siebie grzech (cały grzech świata), zanurza się z nim w wodach - pogrąża się w śmierci (stanie się to realnie w ukrzyżowaniu, w złożeniu do grobu). Ale wychodząc z wody Jezus słyszy głos Ojca "Tyś jest Syn mój umiłowany", co jest zapowiedzią zmartwychwstania. Duch pozostający na Jezusie, oddany w momencie śmierci Ojcu, podniesie Jezusa z całą mocą w poranek zmartwychwstania, bo jest On Synem Bożym.
Jan Chrzciciel ma objawione coś, czego pewnie sam jeszcze nie rozumie, ale rozpoznaje i objawia Jezusa jako Baranka i jako Syna Bożego.
Jan widzi swoje zadanie i swoją rolę w tym, żeby Jezus został uczyniony widocznym (tak dosłownie mówi greka φανερωθη). Na tym polega świadectwo Jana.
Teraz zwracam się ku sobie i zapytuję siebie: jakie jest moje zadanie jako chrześcijanki?
I widzę podobieństwo do Janowego i widzę coś przekraczającego... Tak, moim zadaniem jest objawiać Jezusa w codzienności, czynić Go widzialnym sobie i innym, w sobie i w innych.
A przekroczenie Jana wynika z daru Eucharystii, Przyjmuję w niej Ciało Baranka Bożego, który we mnie chce objawić swoją śmierć i zmartwychwstanie. Z Baranka (Barankowej:) czyni mnie Syn(ową:), dzieckiem Ojca, żyjącej Jego Duchem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą synostwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 stycznia 2017
niedziela, 8 stycznia 2017
8 I, umiłowanie
A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. (Mt 3,13-17)Kościół uczy nas i uświadamia nam, że te słowa Ojca, skierowane do Jezusa nad Jordanem, są też skierowane do nas, do każdego z nas, od momentu naszego chrztu. Od momentu, kiedy Jezus dzieli się z nami miłością synowską Ojca i tą tożsamością.
Dzisiejsza modlitwa o mało nie przyprawiła mnie o zawrót głowy :). Trwałam na modlitwie w tym właśnie Słowie: "Jesteś córka moja umiłowana". To trwanie pogłębiło we mnie kilka płaszczyzn i bardzo mnie uradowało. Podzielę się w skrócie tym, co mnie uradowało:
- "jesteś" - uświadomiło mi moje jestestwo :). Mam swoje miejsce na tym świecie. Ktoś mnie chciał, Ktoś dał mi istnienie! Jestem i zostawiam tu ślad...
- "córka" / syn = synostwo, dziecięctwo - mam korzenie boskie i nic tego nie zmieni :)
- "moja" - to ważny zaimek, wypowiada go Ojciec Niebieski. Wiem, że On jest wierny i że dba o swoje :). Jeśli się zagubię, będzie mnie szukał, bom Jego! A jeśli się nie zagubię, to też nasza więź ma swoje meandry. Dla mnie ten zaimek jest wyznaniem...i prowokuje mnie miłośnie do tego, by odpowiadać Bogu: "Twoja jestem". A taką odpowiedzią między innymi są także moje śluby zakonne.
- "umiłowana" - umiłowanie jest darem. To Słowo budzi wdzięczność, radość, świadomość obdarowania. To doświadczenie dopinguje do dawania, do ofiarowania, do miłowania, by także przeze mnie Miłość Boża rozlewała się na świat stworzony.
Wspomniany wyżej zawrót głowy nastąpił gdzieś w tym miejscu, kiedy uświadomiłam rozprzestrzenianie się Miłości Boga i duch mój ruszył we Wszechświat i w pędzące galaktyki... :)
I jeszcze jedno. Spełnieniem miłości jest obdarowywanie i przyjmowanie. Takim ludzkim doświadczeniem tej rzeczywistości jest małżeństwo i akt małżeński.
W doświadczeniu duchowym jest to oddanie siebie i przyjęcie życia Bożego. Uświadomiłam sobie, że kulminacyjnym momentem w tej wzajemności będzie godzina śmierci: oddanie, powierzenie mego życia Ojcu, oddanie całkowite. Dzisiejsza modlitwa utwierdziła moją wiarę, że to będzie zarazem moment przyjęcia Życia! Jak ważny to moment! Dlatego cieszę się, że są mi (nam) dane każdego dnia momenty umierania sobie, tj. egoizmowi, momenty paschy, kiedy powierzam się w tym umieraniu Temu, który jest Dawcą Życia i przyjmuję Jego Ducha.
Fot. Współczesny Jordan - woda chrzcielna. Miejsce naszej pierwszej śmierci i przyjęcia Życia.
sobota, 24 grudnia 2016
24 XII, oczekuj Go
... dzięki serdecznej litości naszego Boga,
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce,
by światłem stać się dla tych,
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju. (Łk 1,67-79)
Cieszę się dziś czekając na wieczór. Czekam z Maryją. Dziś sobota. Sobota... W wielką sobotę Maryja też czekała na nowe Narodzenie... Które bardziej oczekiwane?...
Bóg przychodzi, zbliża się, zniża się. Św. Augustyn stawia pytanie:
Czy mógł nam Pan okazać większą łaskę? Swojego jedynego Syna uczynił Synem Człowieczym, a synów ludzkich uczynił synami Bożymi.
A jeśli chcesz wiedzieć, jaka jest w tym twoja zasługa, jaki powód tak wielkiego daru i jaka twoja sprawiedliwość, to doszukując się przyczyn, nie znajdziesz nic innego, jak tylko łaskę Boga.
Okażmy wdzięczność Bogu, przyjmijmy Jego Syna w żłóbku, przyjmijmy Go w Eucharystii. I uwielbiajmy Go w naszych sercach i w naszych braciach.
z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce,
by światłem stać się dla tych,
co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki skierować na drogę pokoju. (Łk 1,67-79)
Cieszę się dziś czekając na wieczór. Czekam z Maryją. Dziś sobota. Sobota... W wielką sobotę Maryja też czekała na nowe Narodzenie... Które bardziej oczekiwane?...
Bóg przychodzi, zbliża się, zniża się. Św. Augustyn stawia pytanie:
Czy mógł nam Pan okazać większą łaskę? Swojego jedynego Syna uczynił Synem Człowieczym, a synów ludzkich uczynił synami Bożymi.
A jeśli chcesz wiedzieć, jaka jest w tym twoja zasługa, jaki powód tak wielkiego daru i jaka twoja sprawiedliwość, to doszukując się przyczyn, nie znajdziesz nic innego, jak tylko łaskę Boga.
Okażmy wdzięczność Bogu, przyjmijmy Jego Syna w żłóbku, przyjmijmy Go w Eucharystii. I uwielbiajmy Go w naszych sercach i w naszych braciach.
niedziela, 6 marca 2016
6 III, Ojciec czynnie czeka
... gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
[...] rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu... (Łk 15,18)
Pierwsze zdanie jakie dziś słyszymy w liturgii Słowa z księgi Jozuego: "Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską". Cóż to za hańba? Niewolnictwo.
Drugie czytanie (2 Kor 5,17-21) jest świetnym komentarzem tej przemiany, jaką Bóg w nas czyni, choć nie bez nas!
W ewangelicznej przypowieści odbijam się od hańby nie-synostwa, w które sama wpadam, czy to poprzez odejścia od życia Bożego we mnie (marnotrawienie łaski) czy też poprzez zatwardziałość własnych opinii o bliźnich czy o wydarzeniach, o jakie się potykam.
Odbijam się od nie-synostwa, bo sam Ojciec wychodzi w jednym i w drugim przypadku ku mnie. Patrząc w Jego oczy (o ile na to sobie pozwolę) widzę swoje miejsce w Jego Życiu, w Jego Sercu. I w tym spotkaniu topnienie niewola serca uwięzionego w egoizmie (i grzechu) i wiem, że wszystko staje się nowe - dziecięce, synowskie. Miłosierny uzdalnia do miłości, do przebaczenia, do powrotu, tak naprawdę: uzdalnia do życia!
Fot. Moi Rodzice :). Mam tę łaskę doświadczenia miłości rodzicielskiej i wypatrywania w oknie moich powrotów :)
[...] rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu... (Łk 15,18)
Pierwsze zdanie jakie dziś słyszymy w liturgii Słowa z księgi Jozuego: "Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską". Cóż to za hańba? Niewolnictwo.
Drugie czytanie (2 Kor 5,17-21) jest świetnym komentarzem tej przemiany, jaką Bóg w nas czyni, choć nie bez nas!
W ewangelicznej przypowieści odbijam się od hańby nie-synostwa, w które sama wpadam, czy to poprzez odejścia od życia Bożego we mnie (marnotrawienie łaski) czy też poprzez zatwardziałość własnych opinii o bliźnich czy o wydarzeniach, o jakie się potykam.
Odbijam się od nie-synostwa, bo sam Ojciec wychodzi w jednym i w drugim przypadku ku mnie. Patrząc w Jego oczy (o ile na to sobie pozwolę) widzę swoje miejsce w Jego Życiu, w Jego Sercu. I w tym spotkaniu topnienie niewola serca uwięzionego w egoizmie (i grzechu) i wiem, że wszystko staje się nowe - dziecięce, synowskie. Miłosierny uzdalnia do miłości, do przebaczenia, do powrotu, tak naprawdę: uzdalnia do życia!
Fot. Moi Rodzice :). Mam tę łaskę doświadczenia miłości rodzicielskiej i wypatrywania w oknie moich powrotów :)
poniedziałek, 26 października 2015
26 X, dziecko
Pan mu odpowiedział: «Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?» (Łk 13, 10-17)
Czy nie należało uwolnić?...
Należało. I uwolnił. :)
Dziś synostwo (dziecięctwo, bo jakoś "córostwo" chyba się nie mówi). Jezus kobietę skuloną nazywa córką Abrahama. Córką! A dzieci się kocha za nic.
A ja, a ty? Zobacz, kogo dziećmi jesteśmy:
Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze». (Rz 8, 12-17)
Duch Boży prowadzi, nie opierajmy się Mu. Bóg troszczy się o nas bardzo.
W sakramencie pojednania z niejednych więzów nas uwalnia. Kiedy ostatnio byłeś u spowiedzi? Może warto dziś odnowić więź z Ojcem w tym sakramencie...
P.S. Byłam niedawno na bardzo fajnej sesji o więziach, mam zamiar jakoś nią się podzielić, ale na razie nie mam czasu.
Czy nie należało uwolnić?...
Należało. I uwolnił. :)
Dziś synostwo (dziecięctwo, bo jakoś "córostwo" chyba się nie mówi). Jezus kobietę skuloną nazywa córką Abrahama. Córką! A dzieci się kocha za nic.
A ja, a ty? Zobacz, kogo dziećmi jesteśmy:
Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze». (Rz 8, 12-17)
Duch Boży prowadzi, nie opierajmy się Mu. Bóg troszczy się o nas bardzo.
W sakramencie pojednania z niejednych więzów nas uwalnia. Kiedy ostatnio byłeś u spowiedzi? Może warto dziś odnowić więź z Ojcem w tym sakramencie...
P.S. Byłam niedawno na bardzo fajnej sesji o więziach, mam zamiar jakoś nią się podzielić, ale na razie nie mam czasu.
sobota, 24 października 2015
24 X, dojrzewa owoc
... I opowiedział im następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł...". (Łk 13, 1-9)
Moje życie - moja winnica - które de facto jest własnością Pana, jest miejscem przez Niego miłowanym. Czy znajduje w nim owoce miłości? Na pewno ich spodziewa się. Skoro spodziewa się, wierzy, czeka i uprawia. Czasem nawozem, który śmierdzi... ;)
Słówko z pierwszego czytania, gdzie mowa o dążności ciała i dążności Ducha, że są różne. Grecki oryginał "dążności" jest "zamysłem". Zamysł ciała, zamysł Ducha... Ciało nie pociągnięte przez Ducha samo nie podporządkowuje się Prawu Bożemu ani nawet bo nie jest do tego zdolne - św. Paweł realista (Rz 8, 1-11). Dlatego zawalczyć o miejsce Ducha w moim życiu jest też moim zadaniem. Mam go w sobie od chrztu, od bierzmowania. W każdym sakramencie pojednania przychodzi z darem przebaczenia i umocnienia.
I tak powoli we mnie dojrzewa owoc... owoc miłości Ojca - duch synostwa.
Fot. ... natomiast mogę, jeśli chcę.
Moje życie - moja winnica - które de facto jest własnością Pana, jest miejscem przez Niego miłowanym. Czy znajduje w nim owoce miłości? Na pewno ich spodziewa się. Skoro spodziewa się, wierzy, czeka i uprawia. Czasem nawozem, który śmierdzi... ;)
Słówko z pierwszego czytania, gdzie mowa o dążności ciała i dążności Ducha, że są różne. Grecki oryginał "dążności" jest "zamysłem". Zamysł ciała, zamysł Ducha... Ciało nie pociągnięte przez Ducha samo nie podporządkowuje się Prawu Bożemu ani nawet bo nie jest do tego zdolne - św. Paweł realista (Rz 8, 1-11). Dlatego zawalczyć o miejsce Ducha w moim życiu jest też moim zadaniem. Mam go w sobie od chrztu, od bierzmowania. W każdym sakramencie pojednania przychodzi z darem przebaczenia i umocnienia.
I tak powoli we mnie dojrzewa owoc... owoc miłości Ojca - duch synostwa.
Fot. ... natomiast mogę, jeśli chcę.
środa, 18 marca 2015
18 III, synostwo
Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”.[...]
Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał”. (J 5,17-30)
To zjednoczenie z Ojcem, o którym mówi Jezus, to Jego fundament, to źródło Jego czynów.
A co jest źródłem moich czynów?
Przecież i ja jestem dzieckiem Ojca! Czy we mnie wszystko aż piszczy, kiedy tracę tę więź synowską? Czy zależy mi na tej jedności z Ojcem w czynach najdrobniejszych?
Czy jednak czasem wolę po-swojemu...
Wielki post, to czas, by ten kontakt z Ojcem nie tylko odnowić, ale i pogłębić, by zaufanie Ojcu i czynienie czynów Ojca (czyli Jezusowych...) stawało się dla mnie naturalnym!
Fot. z internetu - prawda, że piękne?!
Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał”. (J 5,17-30)
To zjednoczenie z Ojcem, o którym mówi Jezus, to Jego fundament, to źródło Jego czynów.
A co jest źródłem moich czynów?
Przecież i ja jestem dzieckiem Ojca! Czy we mnie wszystko aż piszczy, kiedy tracę tę więź synowską? Czy zależy mi na tej jedności z Ojcem w czynach najdrobniejszych?
Czy jednak czasem wolę po-swojemu...
Wielki post, to czas, by ten kontakt z Ojcem nie tylko odnowić, ale i pogłębić, by zaufanie Ojcu i czynienie czynów Ojca (czyli Jezusowych...) stawało się dla mnie naturalnym!
Fot. z internetu - prawda, że piękne?!
niedziela, 11 stycznia 2015
11 I, SYNowsko w sercu mym
...W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Mk 1,6b-11
Staję dziś nad Jordanem. Patrzę na ludzi, na Jana Chrzciciela, słucham, co mówi.
Patrzę na Jezusa.
Ludzie wchodzą do Jordanu, mówią przy tym swoje grzechy. Ja też zanurzam stopy i powoli świadomie zaczynam wydobywać w wyznaniu rzeczywistość, która jest we mnie, a która jest ciemnością. Jezus też wchodzi do wody, jest przy mnie. Rozjaśnia się w mym sercu... Słyszę z nieba głos. Ojciec mówi do Jezusa, mówi też do mnie: "Tyś mój... umiłowany.W Tobie mam upodobanie".
Jestem umiłowana (Ty też!), żyjmy jak ludzie ukochani i potrafiący kochać. Czyli w dawaniu życia.
***
Tak jakoś powstało dziś, z myślą o Tobie :-) więc się dzielę:
Tyś UMIŁOWANY(A)!
- ja dziś tylko cytuję -
Ojca głos
niech w twych uszach zamieszka,
Duch niech przeniknie do serca
i rozgości się w nim
SYNowsko
na zawsze!
Staję dziś nad Jordanem. Patrzę na ludzi, na Jana Chrzciciela, słucham, co mówi.
Patrzę na Jezusa.
Ludzie wchodzą do Jordanu, mówią przy tym swoje grzechy. Ja też zanurzam stopy i powoli świadomie zaczynam wydobywać w wyznaniu rzeczywistość, która jest we mnie, a która jest ciemnością. Jezus też wchodzi do wody, jest przy mnie. Rozjaśnia się w mym sercu... Słyszę z nieba głos. Ojciec mówi do Jezusa, mówi też do mnie: "Tyś mój... umiłowany.W Tobie mam upodobanie".
Jestem umiłowana (Ty też!), żyjmy jak ludzie ukochani i potrafiący kochać. Czyli w dawaniu życia.
***
Tak jakoś powstało dziś, z myślą o Tobie :-) więc się dzielę:
Tyś UMIŁOWANY(A)!
- ja dziś tylko cytuję -
Ojca głos
niech w twych uszach zamieszka,
Duch niech przeniknie do serca
i rozgości się w nim
SYNowsko
na zawsze!
czwartek, 11 września 2014
11 IX, możność miłowania
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. [...]
A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych..." Łk 6,27-38
Wydanie interlinearne NT tłumaczy "przyjemny dla niewdzięcznych i złych".
Czy tak się da? Po ludzku sądzę, że nie. Ale Jeden Człowiek tak potrafił - Jezus, Syn Najwyższego. I tą możnością z nami się dzieli!
Jesteśmy synami Najwyższego, z Jego woli jesteśmy na świecie, a przez chrzest jesteśmy złączeni, wszczepieni w Jezusa, mamy w sobie Jego miłość i moc, która de facto ujawnia się właśnie wówczas, kiedy nie doświadczamy klimatu do kochania...
Wówczas ta miłość "hartuje się" (zob. Łusiak SJ) i w bezwarunkowości błyska światłem z Nieba!
W konkrecie życia uczę się takiej miłości małymi krokami: że nie oddam "pięknym za nadobne" i zadziwiam się, że tak można i przeżyłam :) że się tak da, choć nie własną mocą... Potem, jak pozwolę Duchowi działać, to wyjdzie z mych ust i dobre słowo, i wyjście-ku z mojej strony itp., i modlitwa, i przyjemna twarz... I inne postawy we-mnie-nie-ze-mnie, które mnie samą nieraz zadziwiają miłosierdziem :)... Jest to działanie łaski (niewątpliwie)! Ale by jej doświadczyć, trzeba sobie na nią pozwolić...
Fot. z internetu. Wybrałam to zdjęcie, bo "mówi", że jeśli miłość jest, to zostaje, pomimo wszystko...
A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych..." Łk 6,27-38
Wydanie interlinearne NT tłumaczy "przyjemny dla niewdzięcznych i złych".
Czy tak się da? Po ludzku sądzę, że nie. Ale Jeden Człowiek tak potrafił - Jezus, Syn Najwyższego. I tą możnością z nami się dzieli!
Jesteśmy synami Najwyższego, z Jego woli jesteśmy na świecie, a przez chrzest jesteśmy złączeni, wszczepieni w Jezusa, mamy w sobie Jego miłość i moc, która de facto ujawnia się właśnie wówczas, kiedy nie doświadczamy klimatu do kochania...
Wówczas ta miłość "hartuje się" (zob. Łusiak SJ) i w bezwarunkowości błyska światłem z Nieba!
W konkrecie życia uczę się takiej miłości małymi krokami: że nie oddam "pięknym za nadobne" i zadziwiam się, że tak można i przeżyłam :) że się tak da, choć nie własną mocą... Potem, jak pozwolę Duchowi działać, to wyjdzie z mych ust i dobre słowo, i wyjście-ku z mojej strony itp., i modlitwa, i przyjemna twarz... I inne postawy we-mnie-nie-ze-mnie, które mnie samą nieraz zadziwiają miłosierdziem :)... Jest to działanie łaski (niewątpliwie)! Ale by jej doświadczyć, trzeba sobie na nią pozwolić...
Fot. z internetu. Wybrałam to zdjęcie, bo "mówi", że jeśli miłość jest, to zostaje, pomimo wszystko...
środa, 2 kwietnia 2014
2 IV, w jedności z Ojcem
Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam.
[...]
nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał» J 5,17-30
Coraz dłuższe teraz są perykopy ewangeliczne, Janowe.
Żeby przeżyć Paschę Jezusa i przeżyć też paschę swoją trzeba spotkać Jezusa wewnętrznie, trzeba doświadczyć w sobie Jego relacji z Ojcem.
Dziś bardzo szczegółowo Jezus tłumaczy swoje działania swoją relacją z Ojcem, jednością woli swojej z wolą Ojca.
Robię przy okazji rachunek sumienia, pytając siebie o motywacje moich działań.
I jeszcze jedną ważną uwagę wydobywam z tej perykopy: pełnienie woli Ojca nie wyklucza prześladowania przez ludzi. Tak było u Jezusa i tak będzie u każdego, kto szuka i pełni wolę Ojca.
Fot. Błogosławieństwo katechumena - umocnienie, dar Ojca.
nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał» J 5,17-30
Coraz dłuższe teraz są perykopy ewangeliczne, Janowe.
Żeby przeżyć Paschę Jezusa i przeżyć też paschę swoją trzeba spotkać Jezusa wewnętrznie, trzeba doświadczyć w sobie Jego relacji z Ojcem.
Dziś bardzo szczegółowo Jezus tłumaczy swoje działania swoją relacją z Ojcem, jednością woli swojej z wolą Ojca.
Robię przy okazji rachunek sumienia, pytając siebie o motywacje moich działań.
I jeszcze jedną ważną uwagę wydobywam z tej perykopy: pełnienie woli Ojca nie wyklucza prześladowania przez ludzi. Tak było u Jezusa i tak będzie u każdego, kto szuka i pełni wolę Ojca.
Fot. Błogosławieństwo katechumena - umocnienie, dar Ojca.
wtorek, 3 grudnia 2013
3 XII, relacja synowska
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie...». Łk 10, 21-24
Jezus cieszy się moim szczęściem! Moje oczy nazywa szczęśliwymi.
Dane mi jest widzieć i słyszeć Jezusa - widzieć Go i slyszeć w Liturgii.
Co jest istotą tego szczęścia? Relacja, więź, uczestnictwo. Najpierw relacja Jezusa i Ojca, potem moje uczestnictwo w tej synowskiej więzi. Jezus wprowadza mnie w swoje zaufanie do Ojca, objawia mi Ojca. Cieszy się tym.
Ja też tym się cieszę! Radość taka jest modlitwą.
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie...». Łk 10, 21-24
Jezus cieszy się moim szczęściem! Moje oczy nazywa szczęśliwymi.
Dane mi jest widzieć i słyszeć Jezusa - widzieć Go i slyszeć w Liturgii.
Co jest istotą tego szczęścia? Relacja, więź, uczestnictwo. Najpierw relacja Jezusa i Ojca, potem moje uczestnictwo w tej synowskiej więzi. Jezus wprowadza mnie w swoje zaufanie do Ojca, objawia mi Ojca. Cieszy się tym.
Ja też tym się cieszę! Radość taka jest modlitwą.
niedziela, 15 września 2013
15 IX, "ten syn mój"
Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z najemników».
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem».
Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić. Łk 15, 1-32
Nie wiem, dlaczego ewangelista nie włożył w usta marnotrawnego syna wobec ojca całej przygotowanej wcześniej wypowiedzi (chodzi mi sekwencję o "najemniku").
Ja dziś myślę tak, że syn zobaczywszy ojca, doświadczył na sobie prawdy, że wobec ojca nie da się być najemnikiem. Jedynie synem.
Każdy z nas ochrzczonych powinien poczuć to na własnej skórze, że wobec Ojca nie da się być najemnikiem! W Jego oczach jesteśmy zawsze synami. Więc nimi bądźmy z naszej strony... Żyjmy jak dzieci umiłowane Boga, a nie jak najemnicy.
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem».
Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić. Łk 15, 1-32
Nie wiem, dlaczego ewangelista nie włożył w usta marnotrawnego syna wobec ojca całej przygotowanej wcześniej wypowiedzi (chodzi mi sekwencję o "najemniku").
Ja dziś myślę tak, że syn zobaczywszy ojca, doświadczył na sobie prawdy, że wobec ojca nie da się być najemnikiem. Jedynie synem.
Każdy z nas ochrzczonych powinien poczuć to na własnej skórze, że wobec Ojca nie da się być najemnikiem! W Jego oczach jesteśmy zawsze synami. Więc nimi bądźmy z naszej strony... Żyjmy jak dzieci umiłowane Boga, a nie jak najemnicy.
sobota, 11 maja 2013
11 V, proś "w imię Jezusa"
O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. J 16, 23b-28
Jeśli stajemy na modlitwie w postawie synowskiej, innymi słowy, jeśli stajemy "w imię Jezusa", Ojciec przyjmuje nas jak Jezusa, słyszy nasze prośby. Porzućmy wszelką wątpliwość, że Bóg nie chce nam dać tego, co dobre.
Prośmy raczej o serce zdolne na przyjęcie daru. Za darem stoi Dawca - Ojciec. W jakiej jesteś relacji z Nim?
Zauważmy, co dzisiejsza kolekta mówi, o co prosi Boga:
Prosimy Cię, Boże, pobudzaj zawsze nasze serca do pełnienia dobrych uczynków, abyśmy dążąc do tego, co doskonałe, nieustannie przeżywali paschalne misterium.
Co znaczy nieustannie przeżywać paschalne misterium? Umierać dla grzechu i zmartwychwstawać do życia łaską. Do tego potrzebujemy Ducha, więc prośmy Ojca o Ducha Świętego, jako Jego dzieci.
piątek, 22 marca 2013
22 III, relacja do Ojca
Ojciec jest we Mnie - więź Jezusa z Ojcem jest tak mocna w miłości, że nie można jej nie zauważyć. Wszelkie zarzuty, osądzenie, męka, śmierć, a wcześniej każda nauka i każdy znak, były w odniesieniu do Ojca.
Ojciec cieszył się zaufaniem Syna w każdej okoliczności.
Jestem dzieckiem Ojca, od chrztu. Tak sobie dziś myślę, czy moje działania, moje wybory, moje czyny świadczą o mojej więzi z Ojcem? Jak ta więź wygląda? Czy to pulsowanie miłości i zaufania?
Oby tak było.
Niech tegoroczna Pascha będzie kolejną szansą bycia z Jezusem i uczenia się od Niego tej zażyłości z Ojcem, zaufania także w śmierci.
Fot. Na Górze Błogosławieństw - "błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą"...
środa, 20 marca 2013
20 III, wolni?
"Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni". J 8, 31-42
Dwie ważne sprawy dziś mi Jezus nakreśla. Najpierw to, że wiara moja musi podlegać rozwojowi. Bo może być i tak, że zatrzymam się na jakimś etapie wiary, na takim, gdzie jest mi dobrze, doświadczam radości poznania itp.
Jezus dziś mówi do Żydów, którzy uwierzyli, a mówi zapraszając ich do kolejnego kroku, trudniejszego, bardziej wymagającego.
Druga sprawa, to pośrednictwo Syna. Tylko Jezus, Syn Boga, może nas (mnie) uczynić rzeczywiście wolnymi. Ale najpierw muszę zobaczyć swoją niewolę! Przyznać się przed sobą i prze Nim, że grzech ma władzę nade mną, że jestem mu uległa, jak niewolnik.
Dlatego chcę przeżyć tegoroczne święta paschalne jako wołanie do Syna, jako dzięczynienie Synowi, jako zjednoczenie z Synem.
Jezu, Syna Boga Żywego, uwolnij mnie ode mnie samej, od moich grzechów i wprowadzaj mnie do domu Ojca...
środa, 10 października 2012
10 X, wejść w słowo-rzeczywistość
«Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów».
A On rzekł do nich: "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze..." Łk 11, 1-4
Najpierw utożsamiam się z uczniem proszącym Jezusa, z uczniem widzącym, co mają uczniowie Jana... zazdroszczącym im...
Modlitwa jest wyrazem więzi, relacji, miłości wzajemnej. Warto jej zazdrościć! Bo jest wartością wielką.
Jezus odpowiada na prośbę ucznia i moją prośbę.
Zatrzymałam się dłużej na pierwszym słowie proponowanej mi modlitwy.
Pierwsze słowo wprowadza w rzeczywistość, jest kluczem, otwarciem czegoś, do czego mam prawo.
Co więc otwiera, w co wprowadza wypowiedziane przeze mnie (a nauczone przez Jezusa) słowo "OJCZE"?
Najpierw uświadamia mi Obecność Ojca.
Dalej ukazuje istniejącą więź, przynależność.
Jest w wypowiadaniu tego słowa poczucie bezpieczeństwa.
Jest świadomość otrzymanego daru synostwa.
Rodzi decyzję zawierzenia się i oddania.
Jest zrelatywizowaniem doznanych krzywd.
I jest wołaniem o dar wytrwania.
Zanim weszłam dziś w medytację, rano po wstaniu spontanicznie (pewnie za łaską Ducha) zwróciłam się tą modlitwą do mego Boga. To była łaska. Bo wiem przecież, że nie zawsze świadomie, z wagą poszczególnego słowa wypowiadam tę modlitwę.
Jakże radośniej, w wolności i służbie przebiegałby mój dzień, gdybym "załapała" już od rana to jedno słowo, które wypowiadam...
A On rzekł do nich: "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze..." Łk 11, 1-4
Najpierw utożsamiam się z uczniem proszącym Jezusa, z uczniem widzącym, co mają uczniowie Jana... zazdroszczącym im...
Modlitwa jest wyrazem więzi, relacji, miłości wzajemnej. Warto jej zazdrościć! Bo jest wartością wielką.
Jezus odpowiada na prośbę ucznia i moją prośbę.
Zatrzymałam się dłużej na pierwszym słowie proponowanej mi modlitwy.
Pierwsze słowo wprowadza w rzeczywistość, jest kluczem, otwarciem czegoś, do czego mam prawo.
Co więc otwiera, w co wprowadza wypowiedziane przeze mnie (a nauczone przez Jezusa) słowo "OJCZE"?
Najpierw uświadamia mi Obecność Ojca.
Dalej ukazuje istniejącą więź, przynależność.
Jest w wypowiadaniu tego słowa poczucie bezpieczeństwa.
Jest świadomość otrzymanego daru synostwa.
Rodzi decyzję zawierzenia się i oddania.
Jest zrelatywizowaniem doznanych krzywd.
I jest wołaniem o dar wytrwania.
Zanim weszłam dziś w medytację, rano po wstaniu spontanicznie (pewnie za łaską Ducha) zwróciłam się tą modlitwą do mego Boga. To była łaska. Bo wiem przecież, że nie zawsze świadomie, z wagą poszczególnego słowa wypowiadam tę modlitwę.
Jakże radośniej, w wolności i służbie przebiegałby mój dzień, gdybym "załapała" już od rana to jedno słowo, które wypowiadam...
czwartek, 13 września 2012
13 IX, bez oczekiwań
...czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych... Łk 6,27-38Synami Najwyższego... Jako córka Ojca Niebieskiego, umiłowana, mogę dobrze czynić niczego za to nie spodziewając się.
Dawanie jest czymś boskim we mnie...
wtorek, 7 sierpnia 2012
7 VIII, zasmakuj synostwa
Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Mt 14,22-36Słucham tej perykopy jeszcze będąc w klimacie rozważania niedzielnego - w klimacie "smakowania".
Bardzo mnie dotyka (bo i dotyczy :)) moment odejścia Jezusa samego na górę, aby się modlić. Myślę sobie, że właśnie w takich momentach Jezus "smakował" swoje synostwo, kiedy był z Ojcem sam na sam. Ojcostwa Boga nie da się inaczej chyba poczuć, jak pozwolić sobie na smakowanie własnego synostwa. A i my od chrztu jesteśmy Jego dziećmi. To nie tylko Ojciec okazuje swoją bliskość dziecku, ale dziecko musi pozwolić sobie na doświadczenie bycie dzieckiem Ojca...
Dzisiaj u Jezusa Miłosiernego próbowałam "smakować" ufność. Zwłaszcza, że przed Ewangelią śpiewaliśmy: pokładam w Panu ufność swą, ufam Jego Słowu. Chcę, by te słowa zakwitły we mnie! Odczuwam ich obecność we mnie. Wiem, że już są tam zasiane. Ale chcę by się umocniły w moim człowieczeństwie.
Myślę sobie, że właśnie tak powoli "smakuje się" Boga. Doświadczając ufności, wpatrując się w Jego Serce, zgadzając się na Jego sprawiedliwość, pozwalając na Jego dobroć, na miłosierdzie... I trzeba wiele na to czasu.
Ale Bóg jest też piękny, jest niepojęty, jest zazdrosny... Smakowanie tych cech niesamowicie zbliża moje serce do Serca Jezusa. Poszerza moje serce na tyle, by nie bało się w sobie doświadczać w pełni człowieczeństwa.
Dzisiejsza Ewangelia prowadzi mnie do decyzji na "przebywanie" w Jego obecności, żeby poczuć się synowsko.
niedziela, 17 czerwca 2012
17 VI, moc w ziarnie
"Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie..." Mk 4,26-34Są takie dni i takie chwile, które wydają się bezsensowne.
A jak jest z ziarnem w ciemnej glebie przez pierwsze dni, kiedy nie ma kiełków, kiedy nie rośnie? Kiedy pamięta jeszcze czas, jak bujało sobie w kłosie, podziwiane przez rolników? Czy sensowny wydaje się ten czas w ziemi?
Moc zawarta w ziarnie przezwycięży wiele i doprowadzi do czasu żniwa.
Uwielbiam Boże Twoją mądrość.
Uwielbiam Cię w Twej mocy - mocy synostwa Bożego - ukrytej we mnie od chrztu.
Chcę być żyzną glebą dla ziarna Twego Słowa.
Maryjo, Ziemio Święta, módl się za mną, módl się za nami.
niedziela, 21 listopada 2010
królestwo Syna
Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna... Kol 1,12n
Z radością dziękuję dziś Ojcu, że uzdolnił nas do uczestnictwa w królestwie Syna.
Z radością dziękuję dziś Ojcu, że uzdolnił nas do uczestnictwa w królestwie Syna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






