... aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku /osiągnięciu/ całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga - /to jest/ Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte. (Kol 1,24-2,3)
Chodzi za mną Miłość.
Czy raczej ja chodzę za Nią, tak trzeba by powiedzieć. Bo, iść za Barankiem = iść za Miłością.
Dziś w I czytaniu zatrzymały mnie słowa "w miłości pouczeni". Różnie to jest w różnych przekładach, ale Tysiąclatka ma właśnie tak. Ja rozumiem to, że przeżywając miłość w codzienności poznaję tajemnicę Boga - Chrystusa.
I działa to w dwie strony: miłość poucza mnie, żeby tak postąpić, jak ona; ale też wchodząc świadomie w uczynki miłości jestem pouczona przez Miłość o tajemnicy Boga.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 września 2017
niedziela, 5 marca 2017
5 III, potrzebna walka
Każda droga ma swoje rozwidlenia. W każdym stanie życia są swoiste pokusy. Każdy człowiek staje przed wyborem. Każda sfera w człowieku (cielesna, psychiczna i duchowa), do pełnej dojrzałości, musi przejść przez konkretne wybory.
Mi jest bliska pokusa niecierpliwości... Przez jej pryzmat czytam dzisiejsze Słowo.
Z uwagą patrzę dziś na Jezusa kuszonego i chcę poznawać Jego sposób działania: Jego wybory i Jego sposoby walki ze Złym.
Pierwsza pokusa to pokusa cielesna, to potrzeba natychmiastowego zaspokojenia głodu. Jezus wybiera priorytet innego głodu - głodu Słowa Boga. Jego bronią w tej walce jest Słowo Ojca. Jest świadomość, że nie jest sam w tej walce z Szatanem, że Ktoś bliski do Niego mówi, że ta Obecność jest pokarmem.
Druga pokusa to, można powiedzieć, pokusa psychiczna, to potrzeba sukcesu, spektakularnego zaistnienia: "pokaż, co potrafisz", zrobisz wrażenie, nie oprą Ci się... A Jezus wybiera drogę pokory i cierpliwego nauczania uczniów, zgodę na niezrozumienie, odrzucenie, wybiera drogę krzyża. Jego orężem jest zgoda na małość, zaufanie oraz wierność woli Ojca.
Trzecia pokusa to pokusa duchowa, pokusa władzy za cenę pokłonu Szatanowi. Jezus stanowczo odmawia. I wybiera drogę służby (nie władzy). W wielki czwartek uklęknie przed człowiekiem myjąc mu nogi... Jego bronią w tej pokusie jest pewność zależności od Boga i pokora.
Głody moje, pragnienie zaistnienia i chęć panowania - wyłaniają się na drodze, którą idę. To normalne. To potrzebne. Potrzebne, bym wybierała, bym dojrzewała w byciu dzieckiem Boga. Czyli w konkretach:
- bym jak dziecko przyjmowała Opatrzność (czytaj: miłość Ojca), bym jak niemowlę przyjmujące mleko matki, przyjmowała dar Ojca i go pragnęła;
- bym ufała Bogu i Jego prowadzeniu;
- bym z wdzięcznością przyjmowała zależność, bo Ojciec powiedział, że "wszystko Moje do ciebie należy"...
Zacytuję jeszcze słowa Św. Augustyna na temat pokus i dojrzewania w nich:
Życie bowiem nasze w tym pielgrzymowaniu nie może trwać bez pokusy, ponieważ właśnie postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt też nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się poprzez walkę, a walczyć można jedynie wówczas, gdy się stanie w obliczu pokus i nieprzyjaciela.
Chrystus przemienił nas w siebie wówczas, gdy pozwolił się kusić szatanowi. Czytaliśmy przed chwilą w Ewangelii, że Jezus Chrystus był kuszony na pustkowiu. Tak, Chrystus był kuszony przez diabła! W Chrystusie bowiem ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało, a tobie dał od siebie swoje zbawienie; z ciebie wziął dla siebie śmierć, a tobie dał z siebie życie; od ciebie przejął na siebie zniewagi, a tobie dał zaszczyty; a więc od ciebie wziął pokusę, a tobie dał swoje zwycięstwo.Podejmuję więc wezwanie wielkopostne i wraz z całym Kościołem w modlitwie kolekty proszę:
Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa i dzięki Jego łasce prowadzili święte życie.
"Tajemnica Chrystusa" jest w nas, jest w nas od chrztu świętego! A wielki post jest ku temu, by ją zgłębiać rozumem, sercem i ... życiem. By w życiu rozpoznawać rozwidlenia swojej drogi i wybierać razem z Chrystusem.
piątek, 3 lutego 2017
3 II, wolność prawdziwa
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. (Mk 6,14-29)
Herod miał wszystko, był królem, ale nie miał wolności, bo był podporządkowany zachciankom Herodiady. Jego wybory nie dokonywały się w najgłębszym sanktuarium serca lecz na widowni przyjemności.
Prawe, wolne serce jest skarbem, którego trzeba w sobie strzec jak źrenicy oka. A może i bardziej.
Małe codzienne wybory albo wzmacniają ten skarb, albo go niszczą.
Małe codzienne wybory albo wzmacniają ten skarb, albo go niszczą.
piątek, 17 czerwca 2016
17 VI, moje rysowanie
„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza mszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje". (Mt 6,19-23)
Przeżywam dziś dzień ze św. bratem Albertem - patrzę na jego obraz ECCE HOMO. Malował go długo, nie skończył go świadomie...
Na drugie dano mi Alberta. Też swoim życiem coś rysuję. Nie farbami, ani pędzlami, ale swoimi wyborami, miłością.
Przeczytałam na stronie sióstr albertynek:
Obraz Ecce Homo jest nowym przedstawieniem Serca Pana Jezusa. Brat Albert zdeformował trochę ramię Chrystusa. Czerwony płaszcz opada z ramion tak, że zarysowuje na ubiczowanej piersi Zbawiciela olbrzymie serce. Cały Chrystus zamienia się w serce - zbiczowane Serce Jezusa.
Obraz Ecce Homo swą głębią wyraża duchową drogę Brata Alberta, od Adama - artysty malarza do Ojca Ubogich. Jest najwybitniejszym dziełem artystycznym Adama Chmielowskiego, ale jest przede wszystkim wyrazem jego zmagań o autentyczną, ewangeliczną miłość Boga i bliźniego. Zmagań, które zakończyły się oddaniem swego życia Bogu w służbie najbiedniejszym i najbardziej poniżonym bliźnim. W zdeprawowanych twarzach żebraków i włóczęgów Brat Albert dostrzegł Znieważone Oblicze Chrystusa. Doświadczywszy tego zrozumiał, że swojego obrazu na płótnie już nie dokończy, lecz będzie odnawiał wizerunek Boga w człowieku zdeprawowanym i odepchniętym przez innych.
Gdzie jest moje serce dziś, tam jest skarb mój...
Przeżywam dziś dzień ze św. bratem Albertem - patrzę na jego obraz ECCE HOMO. Malował go długo, nie skończył go świadomie...
Na drugie dano mi Alberta. Też swoim życiem coś rysuję. Nie farbami, ani pędzlami, ale swoimi wyborami, miłością.
Przeczytałam na stronie sióstr albertynek:
Obraz Ecce Homo jest nowym przedstawieniem Serca Pana Jezusa. Brat Albert zdeformował trochę ramię Chrystusa. Czerwony płaszcz opada z ramion tak, że zarysowuje na ubiczowanej piersi Zbawiciela olbrzymie serce. Cały Chrystus zamienia się w serce - zbiczowane Serce Jezusa.
Obraz Ecce Homo swą głębią wyraża duchową drogę Brata Alberta, od Adama - artysty malarza do Ojca Ubogich. Jest najwybitniejszym dziełem artystycznym Adama Chmielowskiego, ale jest przede wszystkim wyrazem jego zmagań o autentyczną, ewangeliczną miłość Boga i bliźniego. Zmagań, które zakończyły się oddaniem swego życia Bogu w służbie najbiedniejszym i najbardziej poniżonym bliźnim. W zdeprawowanych twarzach żebraków i włóczęgów Brat Albert dostrzegł Znieważone Oblicze Chrystusa. Doświadczywszy tego zrozumiał, że swojego obrazu na płótnie już nie dokończy, lecz będzie odnawiał wizerunek Boga w człowieku zdeprawowanym i odepchniętym przez innych.
Gdzie jest moje serce dziś, tam jest skarb mój...
poniedziałek, 13 czerwca 2016
13 VI, ach, te wybory
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu...". (Mt 5,38-42)
Do mnie mówi Jezus. Do mnie.
Sprawiedliwość ludzka jest wpisana w moje ego. Taka sprawiedliwość, która nie chce pozwolić na stratę.
Rewanż złemu wprowadza zło w serce czyniącego. W moje, jeśli taki sposób postępowania wybiorę.
Dobrze, że jeszcze trwa czerwiec - miesiąc Serca Jezusowego - tu, przy Sercu Jezusa, uczę się miłowania, tracenia i życia.
„Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu...". (Mt 5,38-42)
Do mnie mówi Jezus. Do mnie.
Sprawiedliwość ludzka jest wpisana w moje ego. Taka sprawiedliwość, która nie chce pozwolić na stratę.
Rewanż złemu wprowadza zło w serce czyniącego. W moje, jeśli taki sposób postępowania wybiorę.
Dobrze, że jeszcze trwa czerwiec - miesiąc Serca Jezusowego - tu, przy Sercu Jezusa, uczę się miłowania, tracenia i życia.
środa, 20 kwietnia 2016
20 IV, wybierać trzeba
Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. (J 12,44-50)
Te słowa w Ewangelii Janowej Jezus wypowiada chwilę przed wejściem w swoją Paschę (przed wydarzeniem Wieczernika).
W drodze za Nim dochodzimy do momentów, kiedy trzeba na nowo podejmować decyzje: wybierać Jezusa czy własne rozwiązania. Droga Jezusa, oświetlona Paschą otwiera się codziennie przed nami (przede mną), nie pozostaniemy w ciemności, jeśli nią pójdziemy, więcej, ona doprowadzi do Ojca. Ale można też inaczej, można iść w ciemności własnego egoizmu, z poczuciem stanowienia i władzy, ale w tej ciemności oświetlonej reflektorami pychy oślepnie człowiek szybciej niż sobie zda o tym sprawę...
Na drodze Paschy Jezusa nie bywa łatwo, bo nadszarpnięte w raju przez Nieprzyjaciela zaufanie Ojcu, robi swoje: opóźnia szybkość reakcji miłości i posłuszeństwa.
Baranku, pociągaj, powołuj, rozpalaj, byśmy nie tylko szli za Tobą, ale biegli z radością i wdzięcznością.
Te słowa w Ewangelii Janowej Jezus wypowiada chwilę przed wejściem w swoją Paschę (przed wydarzeniem Wieczernika).
W drodze za Nim dochodzimy do momentów, kiedy trzeba na nowo podejmować decyzje: wybierać Jezusa czy własne rozwiązania. Droga Jezusa, oświetlona Paschą otwiera się codziennie przed nami (przede mną), nie pozostaniemy w ciemności, jeśli nią pójdziemy, więcej, ona doprowadzi do Ojca. Ale można też inaczej, można iść w ciemności własnego egoizmu, z poczuciem stanowienia i władzy, ale w tej ciemności oświetlonej reflektorami pychy oślepnie człowiek szybciej niż sobie zda o tym sprawę...
Na drodze Paschy Jezusa nie bywa łatwo, bo nadszarpnięte w raju przez Nieprzyjaciela zaufanie Ojcu, robi swoje: opóźnia szybkość reakcji miłości i posłuszeństwa.
Baranku, pociągaj, powołuj, rozpalaj, byśmy nie tylko szli za Tobą, ale biegli z radością i wdzięcznością.
sobota, 22 sierpnia 2015
22 VIII, służebnica Pańska
„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. (Łk 1,26-38)
Deklaracja Maryi jest świadoma, dobrowolna i miłosna.
Fot. Znalazłam to w starej książeczce do nabożeństwa.
Ważne są też nasze deklaracje i oby były świadome, z dobrej woli i z miłości podjęte. Królowanie (dziś świętujemy Maryi Królowej) to panowanie najpierw nad sobą samym i posługa miłości wobec Boga i człowieka.
Deklaracja Maryi jest świadoma, dobrowolna i miłosna.
Fot. Znalazłam to w starej książeczce do nabożeństwa.
Ważne są też nasze deklaracje i oby były świadome, z dobrej woli i z miłości podjęte. Królowanie (dziś świętujemy Maryi Królowej) to panowanie najpierw nad sobą samym i posługa miłości wobec Boga i człowieka.
sobota, 1 sierpnia 2015
1 VIII, dlaczego tak?
...Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona, przedtem już podmówiona przez swą matkę, powiedziała: „Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela”. Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać... (Mt 14,1-12)
Dlaczego Herod robi to, czego najgłębiej nie chce?
Gdzie indziej odpowie na to św. Paweł: "Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka" (Rz 7,20)
Dlatego nie warto zaprzyjaźniać się ze złem.
Wybierać Jezusa! - zawsze.
Dlaczego Herod robi to, czego najgłębiej nie chce?
Gdzie indziej odpowie na to św. Paweł: "Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka" (Rz 7,20)
Dlatego nie warto zaprzyjaźniać się ze złem.
Wybierać Jezusa! - zawsze.
czwartek, 16 kwietnia 2015
16 IV, uwierzyć
...Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce.
Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia... (J 3,31-36)
Relacja Ojca, Syna i Ducha. To nie tylko tajemnica dla naszego umysłu, ale zaproszenie, by w Nią wejść.
Wchodzimy w Nią przez chrzest święty, ale i dalsze kroki są związane z wiarą. Czarno-biało ukazuje św. Jan naszą przyszłość: życie wieczne lub nie widzenie wręcz życia... I co ważne: nie zależy to od predestynacji ale od naszego wyboru. I nie zależy to od zasług naszych ale od wiary naszej.
Bóg posyłając Jezusa, z Nim udziela też nam Ducha bez ograniczeń. Ograniczenie może być z mojej strony - niewiara i nie przyjęcie.
Modlę się więc za siebie i modlę się za tych, których Bóg mi daje, o otwarte drzwi serca i o dar wiary, która jednoczy z Jezusem, a to wszystko łaską jest, łaską niepojętą ale prawdziwą.
Fot. z internetu - sen świętego Augustyna, w którym zobaczył on dziecko usiłujące na plaży przelać muszelką zawartość morza do dołka wykopanego w piasku. "Prędzej ja przeleję morze do tego dołka, niż ty Augustynie zrozumiesz tajemnicę Trójcy".
Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia... (J 3,31-36)
Relacja Ojca, Syna i Ducha. To nie tylko tajemnica dla naszego umysłu, ale zaproszenie, by w Nią wejść.
Wchodzimy w Nią przez chrzest święty, ale i dalsze kroki są związane z wiarą. Czarno-biało ukazuje św. Jan naszą przyszłość: życie wieczne lub nie widzenie wręcz życia... I co ważne: nie zależy to od predestynacji ale od naszego wyboru. I nie zależy to od zasług naszych ale od wiary naszej.
Bóg posyłając Jezusa, z Nim udziela też nam Ducha bez ograniczeń. Ograniczenie może być z mojej strony - niewiara i nie przyjęcie.
Modlę się więc za siebie i modlę się za tych, których Bóg mi daje, o otwarte drzwi serca i o dar wiary, która jednoczy z Jezusem, a to wszystko łaską jest, łaską niepojętą ale prawdziwą.
Fot. z internetu - sen świętego Augustyna, w którym zobaczył on dziecko usiłujące na plaży przelać muszelką zawartość morza do dołka wykopanego w piasku. "Prędzej ja przeleję morze do tego dołka, niż ty Augustynie zrozumiesz tajemnicę Trójcy".
poniedziałek, 23 marca 2015
23 III, a co na to Jezus?
...przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: "Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?" Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi... J 8,1-11
Wydaje mi się, że emocji tam było co nie miara. Wyobraziłam sobie ten tłum, kobietę i tych, którzy z całą perfidią, choć w białych rękawiczkach, chcą Jezusa sprowokować i oskarżyć. Wydaje się, że tym razem sztuka podstępu wobec Jezusa jest idealna.
Rozbudzone emocje tłumu, poniżenie i lęk kobiety, palące - choć dobrze skrywane - emocje faryzeuszów, wszystko napędza atmosferę zamętu. Wydaje się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia!
A co Jezus?
Patrzę na Jezusa.
On nachyliwszy się pisze palcem po ziemi... Podnosi się, wyprostowuje, mówi i znowu się nachyla i pisze... Czuję spokój, opanowanie i... panowanie.
Wybór stanowiska w tej scenie (która może rozgrywać się też w sercu) zależy ode mnie. Ja w tym zamęcie wybieram patrzenie na Jezusa i bycie z Nim! I modlę się refrenem dzisiejszego psalmu responsoryjnego (Ps 23 :-)):
Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną.
Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi... J 8,1-11
Wydaje mi się, że emocji tam było co nie miara. Wyobraziłam sobie ten tłum, kobietę i tych, którzy z całą perfidią, choć w białych rękawiczkach, chcą Jezusa sprowokować i oskarżyć. Wydaje się, że tym razem sztuka podstępu wobec Jezusa jest idealna.
Rozbudzone emocje tłumu, poniżenie i lęk kobiety, palące - choć dobrze skrywane - emocje faryzeuszów, wszystko napędza atmosferę zamętu. Wydaje się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia!
A co Jezus?
Patrzę na Jezusa.
On nachyliwszy się pisze palcem po ziemi... Podnosi się, wyprostowuje, mówi i znowu się nachyla i pisze... Czuję spokój, opanowanie i... panowanie.
Wybór stanowiska w tej scenie (która może rozgrywać się też w sercu) zależy ode mnie. Ja w tym zamęcie wybieram patrzenie na Jezusa i bycie z Nim! I modlę się refrenem dzisiejszego psalmu responsoryjnego (Ps 23 :-)):
Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną.
piątek, 20 lutego 2015
20 II, jaki post wybieram?
«Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał? »
[...] Czyż Ja taki post jak ten wybieram sobie w dniu, w którym się człowiek umartwia? Czy zwiesić głowę jak sitowie i użyć woru z popiołem za posłanie, czyż to nazwiesz postem i dniem miłym dla Pana?... (Iz 58,1-9)
Fot. obrazek, który załączyła na FB moja znajoma. Fajna sprawa. Program mocny!
Z czego by tu zacząć?!
Prawdą jest, że jeśli przynajmniej z jednego uda się zrezygnować, to i inne same powoli się wykruszą...
Zareklamuję coś :)
Internetowe słuchowisko wielkopostne o. Adama Szustaka. Pierwszy odcinek.
[...] Czyż Ja taki post jak ten wybieram sobie w dniu, w którym się człowiek umartwia? Czy zwiesić głowę jak sitowie i użyć woru z popiołem za posłanie, czyż to nazwiesz postem i dniem miłym dla Pana?... (Iz 58,1-9)
Fot. obrazek, który załączyła na FB moja znajoma. Fajna sprawa. Program mocny!
Z czego by tu zacząć?!
Prawdą jest, że jeśli przynajmniej z jednego uda się zrezygnować, to i inne same powoli się wykruszą...
Zareklamuję coś :)
Internetowe słuchowisko wielkopostne o. Adama Szustaka. Pierwszy odcinek.
czwartek, 19 lutego 2015
19 II, wybieram miłość
"Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci kochać twego Boga, Pana, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego nakazy, polecenia i przykazania; abyś żył i mnożył się, a twój Bóg, Pan, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść.
Ale jeśli swoje serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz się kłamał obcym bogom, służąc im, oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie..." (Pwt 30,15-20)
No właśnie... wybory. To w nich często się mylę, wybierając nie-miłość.
Dlatego w prostocie wraz z całym Kościołem modlę się dzisiejszą kolektą:
"Wszechmogący Boże, uprzedzaj swoim natchnieniem nasze czyny i wspieraj je swoją łaską, aby każde nasze działanie od Ciebie brało początek i w Tobie znajdowało dopełnienie".
Zapowiedziane dziś w Ewangelii (Łk 9,22-25) odrzucenie Jezusa i równie podobne cierpienie Jego uczniów nie są ostatnim słowem. Wybierając miłość, wybieram drogę jej weryfikacji - drogę krzyża. Czemu tak musi być? Czemu nie można bez cierpienia? Bo jesteśmy skażeni, bo "nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie swoje oddaje..."
W brewiarzu, w responsorium godziny czytań pobudziła mnie zachęta:
"Okażmy się we wszystkim sługami Boga. Abyśmy razem z Chrystusem triumfowali w dniu zmartwychwstania".
Okazać się służebnicą Boga we wszystkim - super zadanie, nie tylko na wielki post. Dla mnie na całe życie, skoro jestem we Wspólnocie, która w drugiej części swej nazwy ma: Służebnice Chrystusa Obecnego...
Cieszę się, że Pan przez swoje Słowo ukazał mi na nowo moje powołanie.
Fot. z internetu. Oj, chciałabym, by każde "enter" w moim życiu, było ku Miłości.
Ale jeśli swoje serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz się kłamał obcym bogom, służąc im, oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie..." (Pwt 30,15-20)
No właśnie... wybory. To w nich często się mylę, wybierając nie-miłość.
Dlatego w prostocie wraz z całym Kościołem modlę się dzisiejszą kolektą:
"Wszechmogący Boże, uprzedzaj swoim natchnieniem nasze czyny i wspieraj je swoją łaską, aby każde nasze działanie od Ciebie brało początek i w Tobie znajdowało dopełnienie".
Zapowiedziane dziś w Ewangelii (Łk 9,22-25) odrzucenie Jezusa i równie podobne cierpienie Jego uczniów nie są ostatnim słowem. Wybierając miłość, wybieram drogę jej weryfikacji - drogę krzyża. Czemu tak musi być? Czemu nie można bez cierpienia? Bo jesteśmy skażeni, bo "nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie swoje oddaje..."
W brewiarzu, w responsorium godziny czytań pobudziła mnie zachęta:
"Okażmy się we wszystkim sługami Boga. Abyśmy razem z Chrystusem triumfowali w dniu zmartwychwstania".
Okazać się służebnicą Boga we wszystkim - super zadanie, nie tylko na wielki post. Dla mnie na całe życie, skoro jestem we Wspólnocie, która w drugiej części swej nazwy ma: Służebnice Chrystusa Obecnego...
Cieszę się, że Pan przez swoje Słowo ukazał mi na nowo moje powołanie.
Fot. z internetu. Oj, chciałabym, by każde "enter" w moim życiu, było ku Miłości.
poniedziałek, 16 lutego 2015
16 II, odpłynął
Dopiero widzieli, doświadczyli cudów Jezusa i wciąż mało! Domagają się znaku na zawołanie. Nie dla potrzeby obiektywnej tylko właśnie na zawołanie.
Widzę wewnętrzny ból Jezusa ("westchnął głęboko w duszy"), współczuję Mu po przyjacielsku... I jestem Mu wdzięczna za ten ból, jest znakiem Jego miłowania.
I przekonuje mnie Jego męska decyzja o opuszczeniu tych, którzy są zamknięci. On nie pójdzie na tani kompromis, nie będzie działał według "widzi mi się" faryzeuszów. Jezus nie da się wodzić za nos, czyny Jezusa są po prostu mądre.
Uczę się od Jezusa zgody, w sobie samej, na wolność i wybory bliźniego.
sobota, 7 lutego 2015
7 II, Bóg uzdalnia
Przez Jezusa składajmy Bogu ofiarę czci ustawicznie, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię. Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami.
Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne. Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen. (Hbr 13,15-17.20-21)
Dziś zatrzymałam się na I czytaniu. Dziś nim żyłam. Jak? Właśnie przekładając je na życie:
W przez Jezusa składałam dziś Ojcu ofiarę - siebie samą. Jego imienia wzywałam.
Pamiętałam o dobroczynności i wzajemnej więzi :) - dając w dobrej intencji i... doświadczając bólu zranienia. Bo ofiarowanie boleć musi...
W kontekście przełożonych..., no właśnie, tu uśmiech sam się pojawił na twarzy. Korzystne jest dla moich sióstr, kiedy posługuję z radością, a nie "ze wzdychaniem" (tak jest w oryginale). To czyn ludzki, wybór mój: wzdychanie czy uległość pogodna.
Serce dziś pokoju Bożego potrzebowało i zostało uzdolnione do dobra. Tak, wiem, że to Bóg sam czyni w nas (we mnie), co miłe jest w oczach Jego.
I chwała Mu za to.
Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne. Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen. (Hbr 13,15-17.20-21)
Dziś zatrzymałam się na I czytaniu. Dziś nim żyłam. Jak? Właśnie przekładając je na życie:
W przez Jezusa składałam dziś Ojcu ofiarę - siebie samą. Jego imienia wzywałam.
Pamiętałam o dobroczynności i wzajemnej więzi :) - dając w dobrej intencji i... doświadczając bólu zranienia. Bo ofiarowanie boleć musi...
W kontekście przełożonych..., no właśnie, tu uśmiech sam się pojawił na twarzy. Korzystne jest dla moich sióstr, kiedy posługuję z radością, a nie "ze wzdychaniem" (tak jest w oryginale). To czyn ludzki, wybór mój: wzdychanie czy uległość pogodna.
Serce dziś pokoju Bożego potrzebowało i zostało uzdolnione do dobra. Tak, wiem, że to Bóg sam czyni w nas (we mnie), co miłe jest w oczach Jego.
I chwała Mu za to.
czwartek, 22 stycznia 2015
22 I, z miłości nie wycofuj się
Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. [...]
Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć... Mk 3,7-12
Jezus oddalił się w stronę jeziora. Grecki oryginał powie: "wycofał się". Dziś dla mnie właśnie to słowo jest dobrą nowiną.
Jezus wycofał się z Kafarnaum, gdy faryzeusze naradzają się przeciwko Niemu, chcąc Go zgładzić.
Jednak Jego wycofanie niesie ze sobą przyciąganie. Ci, którzy potrzebują schodzą się do Niego, cisną, dotykają. On jest dla wszystkich. A kto z tłumu jest dla Jezusa? Kto w pełni Mu zawierza i idzie za Nim dla Niego, nie dla cudów?
Uczę się od Jezusa, że czasem trzeba się wycofać z różnych konstelacji... Ale na pewno nie można wycofać się z miłości.
Jezus oddalił się w stronę jeziora. Grecki oryginał powie: "wycofał się". Dziś dla mnie właśnie to słowo jest dobrą nowiną.
Jezus wycofał się z Kafarnaum, gdy faryzeusze naradzają się przeciwko Niemu, chcąc Go zgładzić.
Jednak Jego wycofanie niesie ze sobą przyciąganie. Ci, którzy potrzebują schodzą się do Niego, cisną, dotykają. On jest dla wszystkich. A kto z tłumu jest dla Jezusa? Kto w pełni Mu zawierza i idzie za Nim dla Niego, nie dla cudów?
Uczę się od Jezusa, że czasem trzeba się wycofać z różnych konstelacji... Ale na pewno nie można wycofać się z miłości.
sobota, 17 stycznia 2015
17 I, miecz i dotyk łaski
...Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. [...] Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili. Hbr 4,12-16
Pierwsze czytanie dzisiejsze jest niesamowite! Zachęcam do przeczytania całości, a początek jest na zdjęciu.
Obraz miecza przenika do wyobraźni i pokazuje jak Bóg nas zna, jak potrafi dokładnie oddzielić moje poznanie i moje wymysły...
Nie przeraża mnie ta wiedza, bo jestem pewna, że Jego przeniknięcie do głębi mego serca jest zawsze połączone z dotykiem uzdrawiającej łaski.
Zachęta o przybliżenie się do tronu łaski burzy pobudowane przeze mnie mury, wyprowadza mnie z zamknięcia, czyni otwartą i pozwala śmiało zareagować na usłyszane Słowo Pana.
Lewi z dzisiejszej Ewangelii (Mk 2,13-17) ma właśnie taką postawę, która pozwoliła mu na uzyskanie pomocy w stosownej chwili. On z ufnością przyjął wypowiedziane do Niego Słowo i otworzył na łaskę cały swój dom i swych przyjaciół.
Nie ma miejsca, którym Pan by się brzydził, nie ma człowieka, na którego nie chciałby spojrzeć, nie ma serca, w którym nie chciałby zamieszkać.
Fot. z internetu
Pierwsze czytanie dzisiejsze jest niesamowite! Zachęcam do przeczytania całości, a początek jest na zdjęciu.
Obraz miecza przenika do wyobraźni i pokazuje jak Bóg nas zna, jak potrafi dokładnie oddzielić moje poznanie i moje wymysły...
Nie przeraża mnie ta wiedza, bo jestem pewna, że Jego przeniknięcie do głębi mego serca jest zawsze połączone z dotykiem uzdrawiającej łaski.
Zachęta o przybliżenie się do tronu łaski burzy pobudowane przeze mnie mury, wyprowadza mnie z zamknięcia, czyni otwartą i pozwala śmiało zareagować na usłyszane Słowo Pana.
Lewi z dzisiejszej Ewangelii (Mk 2,13-17) ma właśnie taką postawę, która pozwoliła mu na uzyskanie pomocy w stosownej chwili. On z ufnością przyjął wypowiedziane do Niego Słowo i otworzył na łaskę cały swój dom i swych przyjaciół.
Nie ma miejsca, którym Pan by się brzydził, nie ma człowieka, na którego nie chciałby spojrzeć, nie ma serca, w którym nie chciałby zamieszkać.
Fot. z internetu
poniedziałek, 10 listopada 2014
10 XI, nie podstawiaj nogi
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.
Uważajcie na siebie. [...]
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”... Łk 17,1-6
Zgorszenie, czyli postawa moja przez którą ktoś staje się gorszy... Kiedy "ściągam" w dół, w zło, drugiego, kogoś, kto na mnie się opiera, ufa mi.
Dlatego mam uważać na siebie! Muszę być czujna wobec swoich wyborów, postaw. Moim obowiązkiem jest, by żyć w świetle wiary, by postępować według wiary.
Kilka zdań z papieża Franciszka, z dzisiejszej homilii (za deon.pl):
Zgorszenie - wyjaśnił Ojciec Święty - to wyznawanie, że jesteśmy chrześcijanami, a życie jak poganin, który w nic nie wierzy. To powoduje zgorszenie, gdyż brakuje świadectwa, natomiast wiara wyznawana potwierdzana jest życiem. Kiedy chrześcijan nie żyje swoją wiarą - budzi zgorszenie, które niszczy wiarę. Dlatego Pan Jezus tak bardzo wzywa do czujności, - "uważajcie na siebie" - bo każdy z nas może powodować zgorszenie.
Fot. z internetu
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”... Łk 17,1-6
Zgorszenie, czyli postawa moja przez którą ktoś staje się gorszy... Kiedy "ściągam" w dół, w zło, drugiego, kogoś, kto na mnie się opiera, ufa mi.
Dlatego mam uważać na siebie! Muszę być czujna wobec swoich wyborów, postaw. Moim obowiązkiem jest, by żyć w świetle wiary, by postępować według wiary.
Kilka zdań z papieża Franciszka, z dzisiejszej homilii (za deon.pl):
Zgorszenie - wyjaśnił Ojciec Święty - to wyznawanie, że jesteśmy chrześcijanami, a życie jak poganin, który w nic nie wierzy. To powoduje zgorszenie, gdyż brakuje świadectwa, natomiast wiara wyznawana potwierdzana jest życiem. Kiedy chrześcijan nie żyje swoją wiarą - budzi zgorszenie, które niszczy wiarę. Dlatego Pan Jezus tak bardzo wzywa do czujności, - "uważajcie na siebie" - bo każdy z nas może powodować zgorszenie.
Fot. z internetu
niedziela, 9 listopada 2014
9 XI, budowanie Świątyni
Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą.
Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje.
[...]
Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. 1Kor 3,9n
Widzę odpowiedzialność każdego za budowanie tej Bożej świątyni!
Na Mszy świętej dziś dzieci wylosowały kartki z literkami i ułożyły z tych literek wyraz, nawet dwa: kościół i Kościół. Tak sobie patrzyłam na te literki, jak ustawiały się w rządek, brak jednej literki - niepełne słowo.
Tak i Kościół - bo przez nasze działania i wybory budujemy Go często niestety kalecząc - stąd jest On "dziurawy", niepełny... Dlatego cieszy się z nawrócenia, z powrotu swoich dzieci, których szuka jak dobry pasterz owiec, czy jak kobieta zgubionej drachmy...
Uczę się tej miłości Jezusa do swoich...
Cieszę się też z bicza w Jego ręku, bo jest wyrazem miłości i prawdziwej troski (dzisiejsza Ewangelia J 2,13-22).
***
Najmilsi, przed chrztem wszyscy byliśmy mieszkaniem szatana, po chrzcie staliśmy się świątyniami Chrystusa. A jeśli uważniej zastanowimy się nad zbawieniem naszej duszy, zrozumiemy, że jesteśmy żywą i prawdziwą świątynią Boga. Bóg mieszka nie tylko "w świątyniach zbudowanych ręką ludzką", nie tylko w domu uczynionym z drzewa i kamieni, ale przede wszystkim w duszy, stworzonej na obraz Boga ręką samego Stwórcy. Tak właśnie mówił święty Paweł Apostoł: "Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście". (św. Cezary z Arles)
Fot. z internetu
Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. 1Kor 3,9n
Widzę odpowiedzialność każdego za budowanie tej Bożej świątyni!
Na Mszy świętej dziś dzieci wylosowały kartki z literkami i ułożyły z tych literek wyraz, nawet dwa: kościół i Kościół. Tak sobie patrzyłam na te literki, jak ustawiały się w rządek, brak jednej literki - niepełne słowo.
Tak i Kościół - bo przez nasze działania i wybory budujemy Go często niestety kalecząc - stąd jest On "dziurawy", niepełny... Dlatego cieszy się z nawrócenia, z powrotu swoich dzieci, których szuka jak dobry pasterz owiec, czy jak kobieta zgubionej drachmy...
Uczę się tej miłości Jezusa do swoich...
Cieszę się też z bicza w Jego ręku, bo jest wyrazem miłości i prawdziwej troski (dzisiejsza Ewangelia J 2,13-22).
***
Najmilsi, przed chrztem wszyscy byliśmy mieszkaniem szatana, po chrzcie staliśmy się świątyniami Chrystusa. A jeśli uważniej zastanowimy się nad zbawieniem naszej duszy, zrozumiemy, że jesteśmy żywą i prawdziwą świątynią Boga. Bóg mieszka nie tylko "w świątyniach zbudowanych ręką ludzką", nie tylko w domu uczynionym z drzewa i kamieni, ale przede wszystkim w duszy, stworzonej na obraz Boga ręką samego Stwórcy. Tak właśnie mówił święty Paweł Apostoł: "Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście". (św. Cezary z Arles)
Fot. z internetu
wtorek, 4 listopada 2014
4 XI, zaproszenie
Jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”.
Jezus mu odpowiedział: „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: «Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe». Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać... Łk 14,15-24
Szczęście nieba nie jest zarezerwowane dla niektórych!
Twoje miejsce w niebie będzie wyglądać tak, jakby je Bóg robił dla ciebie, dla ciebie wyłącznie, gdyż ty jesteś dla Niego stworzony (CS. Lewis).
Niestety ono może zostać puste, z wyboru człowieka.
Zlekceważenie zaproszenia wydaje się być po prostu głupim, ale nie mam zamiaru osądzać kogokolwiek, tylko chcę zauważyć też u siebie momenty lekceważenia zaproszenia... zaproszenia do wypełniania jakiegoś zadania, czy zaproszenia, które delikatnym natchnieniem Ducha domagają się odpowiedzi wewnętrznej serca.
Zadanie, które spada i natchnienie, które się pojawia - dwa konkrety zaproszenia Pana, które odkrywam w codzienności. Słowo zaś odsłania moje wymówki, a może i lekceważenie...
Szczęście nieba zaczyna się na ziemi, a jest nim życie z jedności z Chrystusem (Jego usposobieniem) - zob. I czytanie. Niby proste: wybór należy do mnie. Tak chcę! Panie, uzdolnij, proszę.
Fot. z internetu. W codzienności wcale nie tak ochoczo sięgam po swój krzyż... A rewersem przyjęcia krzyża jest dar zmartwychwstania!
Szczęście nieba nie jest zarezerwowane dla niektórych!
Twoje miejsce w niebie będzie wyglądać tak, jakby je Bóg robił dla ciebie, dla ciebie wyłącznie, gdyż ty jesteś dla Niego stworzony (CS. Lewis).
Niestety ono może zostać puste, z wyboru człowieka.
Zlekceważenie zaproszenia wydaje się być po prostu głupim, ale nie mam zamiaru osądzać kogokolwiek, tylko chcę zauważyć też u siebie momenty lekceważenia zaproszenia... zaproszenia do wypełniania jakiegoś zadania, czy zaproszenia, które delikatnym natchnieniem Ducha domagają się odpowiedzi wewnętrznej serca.
Zadanie, które spada i natchnienie, które się pojawia - dwa konkrety zaproszenia Pana, które odkrywam w codzienności. Słowo zaś odsłania moje wymówki, a może i lekceważenie...
Szczęście nieba zaczyna się na ziemi, a jest nim życie z jedności z Chrystusem (Jego usposobieniem) - zob. I czytanie. Niby proste: wybór należy do mnie. Tak chcę! Panie, uzdolnij, proszę.
Fot. z internetu. W codzienności wcale nie tak ochoczo sięgam po swój krzyż... A rewersem przyjęcia krzyża jest dar zmartwychwstania!
czwartek, 30 października 2014
30 X, walka trwa
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa : „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”... Łk 13,31-35
Pomimo trudnej informacji o Herodowej chęci zabicia Jezusa, to słowo jest dobrą nowiną.
Życie i śmierć Jezusa dopełnione zmartwychwstaniem są dowodem na to, że Bogu spod kontroli nic się nie wymknęło.
I moje życie, wszystko co w nim się wydarza... dzieje się pod okiem Opatrzności Bożej. A co to jest Opatrzność? - to dogmat wiary, w skrócie oznacza, że Bóg nie dopuściłby zła, z którego nie wyprowadziłby większego dobra.
To Bóg i Jego działanie wobec mnie.
A moje? Co ja mogę zrobić w moim życiu?
Na to odpowiada dziś św. Paweł w I czytaniu, którego fragment cytuję:
Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Ef 6,10-20 (warto dalej doczytać, tu znajdziesz).
Dalej tekst przybliża tę zbroję.
Warto może przyjrzeć się sobie i swojej zbroi, jeśli jeszcze ją się posiada, bo może odstawiło się w kąt.
Różne są sposoby walki. Też tej duchowej. Ważne, by nie lekceważyć tej walki, bo ona trwa. Czy chcę czy nie chcę, trwa.
Jak więc się ma moja zbroja? Czy używam jej? Może zardzewiała i trzeba coś odświeżyć?
Zachęcam do lektury homilii papieża Franciszka na dziś.
Fot. z internetu
Pomimo trudnej informacji o Herodowej chęci zabicia Jezusa, to słowo jest dobrą nowiną.
Życie i śmierć Jezusa dopełnione zmartwychwstaniem są dowodem na to, że Bogu spod kontroli nic się nie wymknęło.
I moje życie, wszystko co w nim się wydarza... dzieje się pod okiem Opatrzności Bożej. A co to jest Opatrzność? - to dogmat wiary, w skrócie oznacza, że Bóg nie dopuściłby zła, z którego nie wyprowadziłby większego dobra.
To Bóg i Jego działanie wobec mnie.
A moje? Co ja mogę zrobić w moim życiu?
Na to odpowiada dziś św. Paweł w I czytaniu, którego fragment cytuję:
Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Ef 6,10-20 (warto dalej doczytać, tu znajdziesz).
Dalej tekst przybliża tę zbroję.
Warto może przyjrzeć się sobie i swojej zbroi, jeśli jeszcze ją się posiada, bo może odstawiło się w kąt.
Różne są sposoby walki. Też tej duchowej. Ważne, by nie lekceważyć tej walki, bo ona trwa. Czy chcę czy nie chcę, trwa.
Jak więc się ma moja zbroja? Czy używam jej? Może zardzewiała i trzeba coś odświeżyć?
Zachęcam do lektury homilii papieża Franciszka na dziś.
Fot. z internetu
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















