Do twojego Pana Boga należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. (Pwt 10,12-22)
Tak jakoś nie mogę nadążyć w reagowaniu (tak jakbym chciała) na rzeczywistość. Jakoś mi czas szybciej płynie mimo trybu wakacyjnego i nie łapię wątków, które czasem niespodziewanie się pojawiają.
Dlatego "uczepiłam się" dziś I czytania i tego zdania, które zacytowałam. Muszę sobie powiedzieć, że wcale nie na mnie spoczywa ziemia i co jest na niej (nawet jeśli to tylko "ziemia" jadwiżańska ;). Wiem, że potrzebuję zatrzymać się i doświadczyć, że Pańska jest ziemia i to co ją napełnia.
Dobrze, że wchodzimy jutro w tajemnicę Wniebowzięcia Maryi. Kontemplacji tego misterium potrzebuję, wiem, że będzie lekarstwem na to moje w ostatnim czasie zaganianie i nieogarnianie...
Fot. Zdjąć sandały we własnej codzienności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obecność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obecność. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
czwartek, 3 sierpnia 2017
3 VIII, znaki obecności
...Ile razy obłok wznosił się nad przybytkiem, synowie Izraela wyruszali w drogę, a jeśli obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę, aż do dnia uniesienia się obłoku. Obłok bowiem Pana za dnia zakrywał przybytek, a w nocy błyszczał jak ogień w oczach całego domu izraelskiego w czasie całej ich wędrówki. (Wj 40,16-38)
Słup obłoku, słup ognia - to znaki Bożej obecności i Bożego prowadzenia ludu izraelskiego po wyjściu z niewoli egipskiej. Bardzo lubię słuchać tego Słowa, zaraz widzę oczami wyobraźni te znaki. Dają mi wielkie pocieszenie.
Dziś znakami Bożej obecności są świątynie. Zawsze górowały nad miastami, nad zabudowaniami, by przypominać, że Bóg jest wśród nas - Emmanuel.
Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić... też do wielości świątyń. Można się przyzwyczaić także do obecności Emmanuela w tabernakulum. Obecność Boża jest na wyciągnięcie ręki, ale nie działa magicznie, nie zmusza do spotkania...
Dziś czwartek, do tego pierwszy czwartek miesiąca, dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. Czas wakacyjny służy, by chwilę dłuższą usiąść, uklęknąć przy Obecnym; trzeba też pomodlić się za kapłanów.
Słup obłoku, słup ognia - to znaki Bożej obecności i Bożego prowadzenia ludu izraelskiego po wyjściu z niewoli egipskiej. Bardzo lubię słuchać tego Słowa, zaraz widzę oczami wyobraźni te znaki. Dają mi wielkie pocieszenie.
Dziś znakami Bożej obecności są świątynie. Zawsze górowały nad miastami, nad zabudowaniami, by przypominać, że Bóg jest wśród nas - Emmanuel.
Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić... też do wielości świątyń. Można się przyzwyczaić także do obecności Emmanuela w tabernakulum. Obecność Boża jest na wyciągnięcie ręki, ale nie działa magicznie, nie zmusza do spotkania...
Dziś czwartek, do tego pierwszy czwartek miesiąca, dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. Czas wakacyjny służy, by chwilę dłuższą usiąść, uklęknąć przy Obecnym; trzeba też pomodlić się za kapłanów.
poniedziałek, 10 lipca 2017
10 VII, jest tu
„Ja jestem Pan, Bóg Abrahama [...] Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję”. A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem”. (Rdz 28,10-22)
Obietnica dana Jakubowi o wierności Boga i o błogosławieństwie Jego obecności jest aktualna też dla nas, dla wszystkich dzieci Abrahama (on ojcem wszystkich wierzących).
A od chrztu nasza relacja z Bogiem jest tak silna, że nie ma miejsca, żebyśmy byli poza Jego zasięgiem. Jednak zdarza się każdemu z nas, jak Jakubowi po zbudzeniu się, zawołać: "Prawdziwie Pan jest tu, a ja nie wiedziałem/am"... Zdumienie takie niech rodzi wdzięczność stokrotną.
sobota, 22 kwietnia 2017
22 IV, potrzebuję Go
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. (Mk 16,9-15)
Jezus i mi ma co wyrzucać...
A ja dobrze wiem, że Go wciąż potrzebuję.
Jezus i mi ma co wyrzucać...
A ja dobrze wiem, że Go wciąż potrzebuję.
środa, 19 kwietnia 2017
19 IV, jest z nami
„Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. [...] Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”... (Łk 24,13-35)
Wydarzenie spotkania Jezusa w drodze do Emaus jest analogią naszego życia. Jezus przyłącza się i idzie z nami, my Go przekonywujemy, że jest JEDYNYM, który nie rozumie, co się dzieje... Choć właśnie jest JEDYNYM, który nie tylko rozumie, ale który ma wpływ na to, co dzieje i nie dzieje się nic, co by wymsknęło się z Jego uwagi.
Natomiast łamanie chleba to symbol Eucharystii. Zaproszenie Jezusa i ofiarowanie Mu swego życia, swego domu, sprawia, że ON przejmuje rolę Gospodarza. A tego nam wszystkim bardzo potrzeba.
wtorek, 11 kwietnia 2017
11 IV, toruje drogę
... „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”... (J 13,21-33.36-38)
Zdrada i do tego z dwu stron: Judasz wyda nieprzyjaciołom, Piotr zaprze się. Po ludzku jest w tym klęska Mistrza, osamotnienie. Jednak Jezus mówi o chwale ze strony Ojca.
Nikt z nas sam takiej drogi - miłowania i zaufania - do Ojca nie przeszedłby po grzechu rajskim, bo jest w nas jakiś korzenny brak zaufania.
A Pascha Jezusa uzdalnia i nas, pomimo naszych słabości, do drogi za Nim, do drogi z Nim. Bądźmy w tych dniach z Jezusem, by później rozpoznawać (i uaktywniać) Jego obecność w nas w podobnych naszych dniach...
Zdrada i do tego z dwu stron: Judasz wyda nieprzyjaciołom, Piotr zaprze się. Po ludzku jest w tym klęska Mistrza, osamotnienie. Jednak Jezus mówi o chwale ze strony Ojca.
Nikt z nas sam takiej drogi - miłowania i zaufania - do Ojca nie przeszedłby po grzechu rajskim, bo jest w nas jakiś korzenny brak zaufania.
A Pascha Jezusa uzdalnia i nas, pomimo naszych słabości, do drogi za Nim, do drogi z Nim. Bądźmy w tych dniach z Jezusem, by później rozpoznawać (i uaktywniać) Jego obecność w nas w podobnych naszych dniach...
sobota, 8 kwietnia 2017
8 IV, szukać Jezusa
...odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?”... (J 11,45-57)
Czas przedświąteczny. Dla Jezusa w pobliżu pustyni. Także w pobliżu tej pustyni, która dotyka naszych serc, ziemi nieurodzajnej, jałowej, suchej...
A w świątyni Jerozolimskiej pytają o Jezusa. Z różnych motywacji Go szukają, o Nim pytają. Pytają o Jego OBECNOŚĆ na święto.
Jutro Niedziela Palmowa i już wchodzimy w Wielki Tydzień. Różne sprawy i różne prace czynimy w tym czasie. Święta będą. A czy będzie Jezus? Zapytajmy o Jego OBECNOŚĆ w przeżywaniu naszych świąt i w przeżywaniu naszego przygotowania do świąt.
Czy szukam Go, czy pytam o Niego w mej codzienności? Czy chcę być z Nim w tym czasie trudnym i zbawczym, w czasie Paschy?
Czas przedświąteczny. Dla Jezusa w pobliżu pustyni. Także w pobliżu tej pustyni, która dotyka naszych serc, ziemi nieurodzajnej, jałowej, suchej...
A w świątyni Jerozolimskiej pytają o Jezusa. Z różnych motywacji Go szukają, o Nim pytają. Pytają o Jego OBECNOŚĆ na święto.
Jutro Niedziela Palmowa i już wchodzimy w Wielki Tydzień. Różne sprawy i różne prace czynimy w tym czasie. Święta będą. A czy będzie Jezus? Zapytajmy o Jego OBECNOŚĆ w przeżywaniu naszych świąt i w przeżywaniu naszego przygotowania do świąt.
Czy szukam Go, czy pytam o Niego w mej codzienności? Czy chcę być z Nim w tym czasie trudnym i zbawczym, w czasie Paschy?
środa, 1 lutego 2017
1 II, w moim sercu
...A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. (Mk 6,1-6)
Jestem dalej w klimacie wczorajszego "tłumu". Z tym, że dziś to "tłum" bardzo znany, swojski, rodzimy. Jezus jest i właśnie naucza najbliżej - w moim sercu.
Niedowiarstwo moje o tym, że może On przemawiać i uzdrawiać tak blisko - w sercu moim, które przecież przez konsekrację należy do Niego - może zamknąć moje serce na przyjęcie daru, jakiego przecież pragnę najgłębiej: daru Jego miłującej i zbawczej Obecności.
Bardzo mnie dziś ujął tekst z brewiarza z Godziny Czytań, to jest tekst z dzieła bp Diadocha, O doskonałości duchowej, fragment zacytuję:
Jestem dalej w klimacie wczorajszego "tłumu". Z tym, że dziś to "tłum" bardzo znany, swojski, rodzimy. Jezus jest i właśnie naucza najbliżej - w moim sercu.
Niedowiarstwo moje o tym, że może On przemawiać i uzdrawiać tak blisko - w sercu moim, które przecież przez konsekrację należy do Niego - może zamknąć moje serce na przyjęcie daru, jakiego przecież pragnę najgłębiej: daru Jego miłującej i zbawczej Obecności.
Bardzo mnie dziś ujął tekst z brewiarza z Godziny Czytań, to jest tekst z dzieła bp Diadocha, O doskonałości duchowej, fragment zacytuję:
... oczyszczenia umysłu może dokonać jedynie Duch Święty. Dopóki nie wkroczy mocniejszy i nie pokona złodzieja, jego zdobycz nie zostanie odzyskana. We wszystkich zatem sprawach trzeba wesprzeć działanie Ducha spokojem, aby nieustannie płonęło w nas światło mądrości. Gdy ono oświeca głębokości umysłu, wówczas nie tylko ujawniają się, ale także pod wpływem świętego i chwalebnego światła słabną mroczne i podstępne zasadzki szatana. Dlatego Apostoł powiada: "Ducha nie gaście", to jest, nie zasmucajcie Ducha Świętego przez złe czyny i przewrotne myśli, aby nie zaprzestał osłaniać was swoim światłem. W rzeczywistości to nie światło Ducha Świętego, wieczne i ożywiające, gaśnie, ale raczej Jego zasmucenie, czyli oddalenie, pozbawiając umysł światła poznania, pozostawia go w ciemnościach i mroku. Zmysłem duszy jest ów doskonały smak, którym rozróżniamy sprawy naszego życia. Podobnie jak przy pomocy smaku rozstrzygamy trafnie, jeżeli cieszymy się dobrym zdrowiem, co dobre, a co złe, i dążymy do tego, co przyjemne, tak też dusza, jeśli się cieszy pełną równowagą i wolna jest od nadmiernych trosk, zdolna jest odczuwać Bożą pociechę. Potrafi też na długo zachować wspomnienie jej słodyczy poprzez pogłębianie miłości.O miłość więc dziś się modlę dla siebie (i nie jest to egoizm, ale właśnie altruizm) i dla aspirantek, którym towarzyszę, one dziś obrzędowo proszą o przyjęcie do postulatu.
piątek, 13 stycznia 2017
13 I, determinacja
Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże... (Mk 2,1-12)
Nie wiem, kim byli ci czterej..., ale ich determinacja powala każdy mój upór w przynoszeniu do Pana spraw i ludzi.
A że Jezus uzdrawia nie tylko ciało lecz i ducha, dlatego też duchowe pielgrzymki czynię do Obecnego w tabernakulum.
poniedziałek, 2 stycznia 2017
2 I, obecność miłująca
Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?” On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”[...]. „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. (J 1,19-28)
Święta, święta i po świętach :).
Dla mnie minęły w tym roku baaardzo szybko. Dopiero patrzyłam (w modlitwie) na małego Jezusa, a dziś (w Ewangelii) Jan Chrzciciel ogłasza Jego obecność, która jest przez nas, przeze mnie nierozpoznawalna... Obecność Oblubieńca! Jego obecność jest nie tylko obecnością zbawiającą, ale obecność miłująca. Więcej o tym i o Janie Chrzcicielu i sandałach Jezusa - tutaj.
To było o obecności Jezusa, ale do tańca trzeba dwojga, więc następne pytanie będzie dotyczyło mnie. Kim ja jestem? Kim jestem w swoich oczach? I najważniejsze: kim jestem dla Jezusa?
***
Od lat już wielu przeżywam ten dzień jako Dzień Przyjaźni. To ze względu na patronów dnia dzisiejszego św. Bazylego i św. Grzegorza z Nazjanzu, związanych przyjaźnią, która była dla nich jak winda do nieba i jak stół zastawiony dla bliźnich - pociągała ich ku Dobru i obdarzała Dobrem innych.
Dziękuję Bogu za moich przyjaciół. Przyjaciołom zaś dziękuję za obecność w moim życiu.
Święta, święta i po świętach :).
Dla mnie minęły w tym roku baaardzo szybko. Dopiero patrzyłam (w modlitwie) na małego Jezusa, a dziś (w Ewangelii) Jan Chrzciciel ogłasza Jego obecność, która jest przez nas, przeze mnie nierozpoznawalna... Obecność Oblubieńca! Jego obecność jest nie tylko obecnością zbawiającą, ale obecność miłująca. Więcej o tym i o Janie Chrzcicielu i sandałach Jezusa - tutaj.
To było o obecności Jezusa, ale do tańca trzeba dwojga, więc następne pytanie będzie dotyczyło mnie. Kim ja jestem? Kim jestem w swoich oczach? I najważniejsze: kim jestem dla Jezusa?
***
Od lat już wielu przeżywam ten dzień jako Dzień Przyjaźni. To ze względu na patronów dnia dzisiejszego św. Bazylego i św. Grzegorza z Nazjanzu, związanych przyjaźnią, która była dla nich jak winda do nieba i jak stół zastawiony dla bliźnich - pociągała ich ku Dobru i obdarzała Dobrem innych.
Dziękuję Bogu za moich przyjaciół. Przyjaciołom zaś dziękuję za obecność w moim życiu.
wtorek, 29 listopada 2016
29 XI, szczęśliwe oczy
...zwrócił się do samych uczniów i rzekł: "Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie...". (Łk 10,21-24)
Zatrzymało mnie to słowo o oczach. Usłyszałam, że Jezus nie mówi o oczach apostołów li tylko... Mówi o oczach, które widzą Syna Bożego. Jego słowa mogą odnosić się też do mnie.
Przywołuję zapewnienie Jezusa, że jest z nami przez wszystkie dni aż do zakończenia świata. Przynależę do wspólnoty, która jest wspólnotą Służebnic Chrystusa Obecnego. Mam więc szczęśliwe oczy! O tyle szczęśliwe, o ile patrzą i widzą, o ile otwieram je na znaki Obecnego.
Uwielbiam Jezusa w moim patrzeniu na Jego ślady w codzienności.
Zatrzymało mnie to słowo o oczach. Usłyszałam, że Jezus nie mówi o oczach apostołów li tylko... Mówi o oczach, które widzą Syna Bożego. Jego słowa mogą odnosić się też do mnie.
Przywołuję zapewnienie Jezusa, że jest z nami przez wszystkie dni aż do zakończenia świata. Przynależę do wspólnoty, która jest wspólnotą Służebnic Chrystusa Obecnego. Mam więc szczęśliwe oczy! O tyle szczęśliwe, o ile patrzą i widzą, o ile otwieram je na znaki Obecnego.
Uwielbiam Jezusa w moim patrzeniu na Jego ślady w codzienności.
poniedziałek, 28 listopada 2016
28 XI, czy blisko czy daleko
...setnik prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie...». (Mt 8,5-11)
Dzisiejsza modlitwa Słowem pokazała mi dwie perspektywy działania Bożego. Jedna "z bliska", kiedy Bóg staje przy człowieku i uzdrawia go. W dzisiejszej Ewangelii Jezus chciał tak uczynić, chciał pójść do domu, gdzie przebywał chory sługa setnika.
Druga perspektywa "z daleka" i tak ostatecznie, na odległość, został uzdrowiony sługa setnika.
Wniosek wysnułam taki:
czy blisko odczuwam obecność Bożą czy wydaje mi się On daleki, Jego troska o mnie (i każdego) i Jego miłość jest równie zaangażowane. I nic z mocy swej nie traci. A ja uwielbiam Go za różnorodność Jego sposobów "podchodów" do ludzi. :)
Fot. z internetu, ze strony, którą przed chwilą odkryłam: www.tesknotazabogiem.pl
Dzisiejsza modlitwa Słowem pokazała mi dwie perspektywy działania Bożego. Jedna "z bliska", kiedy Bóg staje przy człowieku i uzdrawia go. W dzisiejszej Ewangelii Jezus chciał tak uczynić, chciał pójść do domu, gdzie przebywał chory sługa setnika.
Druga perspektywa "z daleka" i tak ostatecznie, na odległość, został uzdrowiony sługa setnika.
Wniosek wysnułam taki:
czy blisko odczuwam obecność Bożą czy wydaje mi się On daleki, Jego troska o mnie (i każdego) i Jego miłość jest równie zaangażowane. I nic z mocy swej nie traci. A ja uwielbiam Go za różnorodność Jego sposobów "podchodów" do ludzi. :)
Fot. z internetu, ze strony, którą przed chwilą odkryłam: www.tesknotazabogiem.pl
poniedziałek, 14 listopada 2016
14 XI, Był, Jest i Przychodzi
...Błogosławiony, który odczytuje i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska.Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji: "Łaska wam i pokój od tego, Który jest, i Który był i Który przychodzi, i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem"... (Ap 1,1-5a)
Dziś wypadł na mnie czytanie podczas Eucharystii, no i ucieszyłam się tym, że "błogosławiony, który odczytuje".
Apokalipsę Kościół czyta w ostatnich tygodniach roku liturgicznego. Słowo, które spełnia się w nas. Słowo Tego, Który był, jest i przychodzi.
A że czasem nie widzimy Go i Jego przejścia?
Postawa ślepca z dzisiejszej Ewangelii (Łk 18,35-43) jest drogowskazem - jeśli czuję, że coś się dzieje, że Bóg przechodzi gdzieś tu blisko - wołam z całego serca, każdą komórką mego ciała: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”
Wołam z ufnością i pozwalam przyprowadzić się do Jezusa - to scenariusz uzdrowienia ... mego i wielu.
Fot. z internetu
wtorek, 4 października 2016
4 X, Maria i Marta (+ info)
... Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług... (Łk 10,38-42)
Dziś zachęcam do dobrej lektury średniowiecznej:
Marta i Maria
„Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria”. Jeśli nasze serce jest miejscem zamieszkania Boga, to te dwie kobiety tam mieszkają: jedna siedzi u stóp Jezusa, aby Go słuchać, a druga zajmuje się karmieniem Go. Dopóki Chrystus jest na tej ziemi, ubogi, głodny, spragniony, kuszony, trzeba, by te dwie kobiety zamieszkiwały pod jednym dachem, żeby w tym samym sercu krzyżowały się te dwie czynności...
W ten sposób, przez cały okres życia w trudzie i przeciwnościach, Marta musi mieszkać w twoim domu... Dopóki potrzebujemy jeść i pić, dopóty będziemy musieli poskromić nasze ciało uczynkami czuwania, postu i pracy. Taki jest udział Marty. Ale potrzeby także obecności Marii, działania duchowego. Bo nie należy nieustannie przykładać się do ćwiczeń cielesnych, musimy także czasami wypocząć i skosztować, jak słodki jest Pan. Dlatego trzeba usiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa.
Przyjaciele, nie zaniedbujcie Marii dla Marty, ani Marty dla Marii! Jeśli zaniedbujecie Martę, kto usłuży Jezusowi? Jeśli zaniedbujecie Marię, na co wam wizyta Jezusa, skoro nie kosztujecie Jego słodyczy? (św. Aelred z Rievaulx (XII w.), mnich cysterski).
P.S. Nie wiem, co się stało, zniknął mi na stronie pasek linków, do których wchodziłam i które polecałam, były mi wielką pomocą, były "pod ręką". Na razie nie bardzo mam czas tym się zająć na nowo, bo choć próbowałam, to jednak nie wyświetlają się na stronie.
Piszę o tym, by poinformować Was, że nie było wolą moją, by zniknęły.
Dziś zachęcam do dobrej lektury średniowiecznej:
Marta i Maria
„Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria”. Jeśli nasze serce jest miejscem zamieszkania Boga, to te dwie kobiety tam mieszkają: jedna siedzi u stóp Jezusa, aby Go słuchać, a druga zajmuje się karmieniem Go. Dopóki Chrystus jest na tej ziemi, ubogi, głodny, spragniony, kuszony, trzeba, by te dwie kobiety zamieszkiwały pod jednym dachem, żeby w tym samym sercu krzyżowały się te dwie czynności...
W ten sposób, przez cały okres życia w trudzie i przeciwnościach, Marta musi mieszkać w twoim domu... Dopóki potrzebujemy jeść i pić, dopóty będziemy musieli poskromić nasze ciało uczynkami czuwania, postu i pracy. Taki jest udział Marty. Ale potrzeby także obecności Marii, działania duchowego. Bo nie należy nieustannie przykładać się do ćwiczeń cielesnych, musimy także czasami wypocząć i skosztować, jak słodki jest Pan. Dlatego trzeba usiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa.
Przyjaciele, nie zaniedbujcie Marii dla Marty, ani Marty dla Marii! Jeśli zaniedbujecie Martę, kto usłuży Jezusowi? Jeśli zaniedbujecie Marię, na co wam wizyta Jezusa, skoro nie kosztujecie Jego słodyczy? (św. Aelred z Rievaulx (XII w.), mnich cysterski).
P.S. Nie wiem, co się stało, zniknął mi na stronie pasek linków, do których wchodziłam i które polecałam, były mi wielką pomocą, były "pod ręką". Na razie nie bardzo mam czas tym się zająć na nowo, bo choć próbowałam, to jednak nie wyświetlają się na stronie.
Piszę o tym, by poinformować Was, że nie było wolą moją, by zniknęły.
czwartek, 22 września 2016
22 IX, kto panuje?
Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony... (Łk 9, 7-9)
Kiedy wydarza się dobro wokół nas, kiedy słyszymy o wielkich Bożych sprawach, to jak reagujemy? Czy zawsze jest tylko radość i zdumienie? Czy pojawia się też niepokój, jeśli doświadczenie Boga jest tak blisko...
Niepokój w takim przypadku wyraża troskę mojego egoizmu. Stawianie siebie w centrum życia i chęć reżyserowania rzeczywistości sprawiają, że budzi się we mnie niepokój, jeśli nie idzie "po mojemu".
Dzisiejsze Słowo napomina mnie, by dać Bogu prawo do rządzenia.
Niech nie panuje we mnie niepokój, lecz niech panuje Pan!
Kiedy wydarza się dobro wokół nas, kiedy słyszymy o wielkich Bożych sprawach, to jak reagujemy? Czy zawsze jest tylko radość i zdumienie? Czy pojawia się też niepokój, jeśli doświadczenie Boga jest tak blisko...
Niepokój w takim przypadku wyraża troskę mojego egoizmu. Stawianie siebie w centrum życia i chęć reżyserowania rzeczywistości sprawiają, że budzi się we mnie niepokój, jeśli nie idzie "po mojemu".
Dzisiejsze Słowo napomina mnie, by dać Bogu prawo do rządzenia.
Niech nie panuje we mnie niepokój, lecz niech panuje Pan!
wtorek, 13 września 2016
13 IX, bp Ryś o obecności Jezusa
Dziś dobra lektura, bp Ryś, mówił do kapłanów m.in. o obecności Jezusa. Przeczytałam i jestem przekonana, że muszę to tu umieścić:
"... bo rzeczywiście ten rzymski oficer ma w sobie wiarę w moc słowa Jezusa: „powiedz słowo, powiedz słowo, …, bo ja też mówię i moje rozkazy są wypełniane; powiedz słowo”. On jest przekonany, że Jezus ma słowo „z mocą”, ale… Jezus nie wypowiada tego słowa, w zapisie Łukaszowym. U pozostałych Ewangelistów – Jezus to słowo wypowiada, ale u Łukasza – nie.
Jedyne zdanie, które Jezus tu mówi (wg trzeciej Ewangelii), zostaje wypowiedziane nie do setnika i nie do wysłańców, których ten przysłał, ale do tłumu: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu” (Łk 7, 9). Ale Jezus nie wypowiada słowa, które ma tego sługę podnieść...
Jezus uzdrawia samą obecnością. Samą obecnością!
„Wybrał się” w stronę jego domu. Wykonuje ruch w jego stronę, a kiedy jest już blisko (por. Łk 7, 6), dokonuje się uzdrowienie, które „się rodzi” z samej obecności Jezusa. Wystarczy, że Jezus jest! Wcale nie musi nic mówić! Wcale nie musi nic mówić! Jest coś, co jest jeszcze bardziej podstawowe od mocy Jego słowa; jest to moc Jego obecności!
I to jest bardzo ważne, by samemu tego doświadczyć i prowadzić innych w kierunku tego doświadczenia, ponieważ nie brakuje w życiu takich sytuacji, kiedy mamy poczucie, że Jezus nie mówi. Chcielibyśmy od Niego usłyszeć słowo, a On go wcale nie wypowiada. My nawet wiemy, jakie powinno być to słowo, żeby je powiedział, wtedy najczęściej go nie wypowiada. Oczekujemy od Niego, że coś powie, a On milczy. Jak ogromnie nam jest wtedy potrzebna wiara w Jego obecność, że On jest, jest tutaj, i sama Jego obecność wszystko zmienia, bo ta obecność jest pełna mocy!
To dotyczy rzeczywistości naszej modlitwy, bo na modlitwie dość często się zdarza, że nie słyszymy nic, ale decydujące jest „stać” w obecności Jezusa: jeśli trzeba, to siedzieć; jeśli trzeba, to klęczeć; a jeśli taka wola Boża, to przespać się. Papież Franciszek mówił do nas w czasie rekolekcji dla księży w Rzymie (bardzo piękne to było!): „idźcie przed Najświętszy Sakrament i jak trzeba, to się prześpijcie!”. To bardzo takie podbudowujące, zasadniczo!
Mówił też, że można spać także w towarzystwie Matki Bożej; to też bardzo ładne!
Idź i śpij, ale idź w tę obecność! Ona jest mocna, ona jest uzdrawiająca, ona jest przemieniająca! Obecność Jezusa! To jest pierwsze, na co warto zwrócić uwagę przy zapisie Łukasza: nie pada słowo uzdrawiające, Jezus tylko jest blisko i to wystarczy!...". Cytuję ze strony Salwatorianów.
"... bo rzeczywiście ten rzymski oficer ma w sobie wiarę w moc słowa Jezusa: „powiedz słowo, powiedz słowo, …, bo ja też mówię i moje rozkazy są wypełniane; powiedz słowo”. On jest przekonany, że Jezus ma słowo „z mocą”, ale… Jezus nie wypowiada tego słowa, w zapisie Łukaszowym. U pozostałych Ewangelistów – Jezus to słowo wypowiada, ale u Łukasza – nie.
Jedyne zdanie, które Jezus tu mówi (wg trzeciej Ewangelii), zostaje wypowiedziane nie do setnika i nie do wysłańców, których ten przysłał, ale do tłumu: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu” (Łk 7, 9). Ale Jezus nie wypowiada słowa, które ma tego sługę podnieść...
Jezus uzdrawia samą obecnością. Samą obecnością!
„Wybrał się” w stronę jego domu. Wykonuje ruch w jego stronę, a kiedy jest już blisko (por. Łk 7, 6), dokonuje się uzdrowienie, które „się rodzi” z samej obecności Jezusa. Wystarczy, że Jezus jest! Wcale nie musi nic mówić! Wcale nie musi nic mówić! Jest coś, co jest jeszcze bardziej podstawowe od mocy Jego słowa; jest to moc Jego obecności!
I to jest bardzo ważne, by samemu tego doświadczyć i prowadzić innych w kierunku tego doświadczenia, ponieważ nie brakuje w życiu takich sytuacji, kiedy mamy poczucie, że Jezus nie mówi. Chcielibyśmy od Niego usłyszeć słowo, a On go wcale nie wypowiada. My nawet wiemy, jakie powinno być to słowo, żeby je powiedział, wtedy najczęściej go nie wypowiada. Oczekujemy od Niego, że coś powie, a On milczy. Jak ogromnie nam jest wtedy potrzebna wiara w Jego obecność, że On jest, jest tutaj, i sama Jego obecność wszystko zmienia, bo ta obecność jest pełna mocy!
To dotyczy rzeczywistości naszej modlitwy, bo na modlitwie dość często się zdarza, że nie słyszymy nic, ale decydujące jest „stać” w obecności Jezusa: jeśli trzeba, to siedzieć; jeśli trzeba, to klęczeć; a jeśli taka wola Boża, to przespać się. Papież Franciszek mówił do nas w czasie rekolekcji dla księży w Rzymie (bardzo piękne to było!): „idźcie przed Najświętszy Sakrament i jak trzeba, to się prześpijcie!”. To bardzo takie podbudowujące, zasadniczo!
Mówił też, że można spać także w towarzystwie Matki Bożej; to też bardzo ładne!
Idź i śpij, ale idź w tę obecność! Ona jest mocna, ona jest uzdrawiająca, ona jest przemieniająca! Obecność Jezusa! To jest pierwsze, na co warto zwrócić uwagę przy zapisie Łukasza: nie pada słowo uzdrawiające, Jezus tylko jest blisko i to wystarczy!...". Cytuję ze strony Salwatorianów.
niedziela, 17 lipca 2016
17 VII, całkowitość serca
...Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym [...]. Jest nią Chrystus pośród was — nadzieja chwały... (Kol 1,24-28)
To czytanie ze św. Pawła i pierwsze o gościnności Abrahama (Rdz 18,1-10a) robią dobre wprowadzenie do wydarzenia ewangelicznego w domu Marty i Marii. Przychodzi Jezus do domu (Łk 10,38-42), w gościnę.
Kiedy Bóg przychodzi w gościnę, to chcę mieć otwarte serce i dom. A to przede wszystkim nie tyle moje usługiwanie i najlepsze ze śpiżarni :), ale WYSŁUCHANIE mego Boga. Jeśli Jego potrzebą jest mówienie do mnie, to na tą potrzebę reagować chcę. A jeśli ja mam potrzebę usłużenia, to niech mnie ogarnie Duch Święty, bym właściwie wartościowała...i usłużyła nic nie tracąc z tej cząstki najlepszej - całkowitości serca dla Pana - t.j. miłości.
Fot. Przed wiekami w tym dniu zmarła św. Jadwiga Królowa. Ona umiała łączyć Martę i Marię w sobie samej...
To czytanie ze św. Pawła i pierwsze o gościnności Abrahama (Rdz 18,1-10a) robią dobre wprowadzenie do wydarzenia ewangelicznego w domu Marty i Marii. Przychodzi Jezus do domu (Łk 10,38-42), w gościnę.
Kiedy Bóg przychodzi w gościnę, to chcę mieć otwarte serce i dom. A to przede wszystkim nie tyle moje usługiwanie i najlepsze ze śpiżarni :), ale WYSŁUCHANIE mego Boga. Jeśli Jego potrzebą jest mówienie do mnie, to na tą potrzebę reagować chcę. A jeśli ja mam potrzebę usłużenia, to niech mnie ogarnie Duch Święty, bym właściwie wartościowała...i usłużyła nic nie tracąc z tej cząstki najlepszej - całkowitości serca dla Pana - t.j. miłości.
Fot. Przed wiekami w tym dniu zmarła św. Jadwiga Królowa. Ona umiała łączyć Martę i Marię w sobie samej...
wtorek, 5 lipca 2016
5 VII, wszystkie miasta
... Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza... (Mt 9,32-37)
Tak jakoś ostatnio dane mi jest doświadczenie różnych chorób ludzkich, grzechu, słabości, zranień pokoleniowych wręcz... To wszystko porusza moje serce, współczuję, rozmawiam, pomagam (o ile potrafię), czasem się dziwię, że aż tak Zły potrafi rozsiewać swoje nasienie... Gdzieś w bezradności rodzi się pytanie, gdzie jesteś Boże z mocą swą???
Wczorajsza Ewangelia (Mt 9,18-26) o dotyku Jezusa, który wskrzesza i dzisiejsze Jego chodzenie po miastach i wioskach, przypomina mi o Dobrym Pasterzu. Wiem i jestem wdzięczna Mu, że czasem pozwala mi spojrzeć na owczarnię szerzej, z Jego perspektywy, a nie tylko z mojej...
Panem żniwa jest PAN :), a ja wciąż wierzę w Jego dobroć, w Jego troskę, w Jego miłość.
Fot. Pośród ciemności zranień, cierpienia i błędów ludzkich jest Jego Obecność. On - jak Słońce - nawet, gdy nie widać JEST. Jest Dobrym Pasterzem.
Tak jakoś ostatnio dane mi jest doświadczenie różnych chorób ludzkich, grzechu, słabości, zranień pokoleniowych wręcz... To wszystko porusza moje serce, współczuję, rozmawiam, pomagam (o ile potrafię), czasem się dziwię, że aż tak Zły potrafi rozsiewać swoje nasienie... Gdzieś w bezradności rodzi się pytanie, gdzie jesteś Boże z mocą swą???
Wczorajsza Ewangelia (Mt 9,18-26) o dotyku Jezusa, który wskrzesza i dzisiejsze Jego chodzenie po miastach i wioskach, przypomina mi o Dobrym Pasterzu. Wiem i jestem wdzięczna Mu, że czasem pozwala mi spojrzeć na owczarnię szerzej, z Jego perspektywy, a nie tylko z mojej...
Panem żniwa jest PAN :), a ja wciąż wierzę w Jego dobroć, w Jego troskę, w Jego miłość.
Fot. Pośród ciemności zranień, cierpienia i błędów ludzkich jest Jego Obecność. On - jak Słońce - nawet, gdy nie widać JEST. Jest Dobrym Pasterzem.
piątek, 10 czerwca 2016
10 VI, takie małe
„Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!” A oto Pan przechodził.
Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem. Ale Pan nie był w wichrze. A po wichurze trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu... (1 Krl 19,9-16)
Aby usłyszeć szmer łagodnego powiewu trzeba być czujnym, uważnym i wrażliwym.
Bóg przychodzi w tym co niepozorne, małe. Bliżej do Niego w uniżeniu serca niż w blasku reflektorów. Bliżej do Niego w ciszy sumienia niż w wielu słowach ewangelizujących innych...
A do dzisiejszej Ewangelii (Mt 5,27-32) zacytuję komentarz o. Łusiaka SJ z deonu, który również zwraca uwagę na małe:
Generalnie nic nie przychodzi od razu. Nawet grzech. Stąd te dzisiejsze słowa Pana Jezusa. Przypominają one, że grzech rodzi się w nas małymi kroczkami. Wnika w nas małą szczeliną. Jak wąż.
Nie jest więc intencją dzisiejszych słów Ewangelii budzić w nas poczucie winy z powodu małych uchybień. Tu chodzi o ostrzeżenie, o mądrą radę starszego Brata. Najczęściej bowiem grzeszymy nie dlatego, że jesteśmy źli, ale dlatego, że nie jesteśmy dość mądrzy.
Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem. Ale Pan nie był w wichrze. A po wichurze trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu... (1 Krl 19,9-16)
Aby usłyszeć szmer łagodnego powiewu trzeba być czujnym, uważnym i wrażliwym.
Bóg przychodzi w tym co niepozorne, małe. Bliżej do Niego w uniżeniu serca niż w blasku reflektorów. Bliżej do Niego w ciszy sumienia niż w wielu słowach ewangelizujących innych...
A do dzisiejszej Ewangelii (Mt 5,27-32) zacytuję komentarz o. Łusiaka SJ z deonu, który również zwraca uwagę na małe:
Generalnie nic nie przychodzi od razu. Nawet grzech. Stąd te dzisiejsze słowa Pana Jezusa. Przypominają one, że grzech rodzi się w nas małymi kroczkami. Wnika w nas małą szczeliną. Jak wąż.
Nie jest więc intencją dzisiejszych słów Ewangelii budzić w nas poczucie winy z powodu małych uchybień. Tu chodzi o ostrzeżenie, o mądrą radę starszego Brata. Najczęściej bowiem grzeszymy nie dlatego, że jesteśmy źli, ale dlatego, że nie jesteśmy dość mądrzy.
czwartek, 26 maja 2016
26 V, Jego Obecność
...dwaj z Jego uczniów byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali... (Łk 24,13-35)
Idź na procesję Bożego Ciała, uklęknij, poproś, by nawiedził twój domu, by w nim zostać chciał. Z Nim przychodzi szczęście - nie to tanie, pozorne, światowe - przychodzi szczęście OBECNOŚCI Miłości Wiernej.
Idź na procesję Bożego Ciała, uklęknij, poproś, by nawiedził twój domu, by w nim zostać chciał. Z Nim przychodzi szczęście - nie to tanie, pozorne, światowe - przychodzi szczęście OBECNOŚCI Miłości Wiernej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












