Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oddanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oddanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2017

8 II, przyjąć tchnienie życia

...Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą... (Rdz 2, 4n)

Tchnął w jego nozdrza tchnienie życia - bardzo mnie to dziś poruszyło.
Będę dziś się modlić oddechem - wg tradycji chrześcijańskiej taka modlitwa jest zwana modlitwą serca.
Nasze ciało tak jest skonstruowane, że przez sam fakt oddychania, miarowe bicie serca, możemy dostrzegać nieustanną, nieco ukrytą obecność kochającego Boga. Chcę przyjmować wraz z wdechem tchnienie życia od Pana a wraz z wydechem oddawać Mu wszystko, co moje.
Modlitwa serca nazywana jest także modlitwą Jezusową, gdyż najczęściej na wdechu mówimy słowem, myślą, czy za jakiś czas już samym wdechem: "Jezusie, Synu Boży", a wydechu: "ulituj się nade mną, grzesznikiem". Lub krótsza wersja: "Jezu Chryste - zmiłuj się nade mną".
Ta modlitwa oczyszcza serce z tego wszystkiego (złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota), o czym dziś Jezus wspomina w Ewangelii (Mk 7,14-23).

poniedziałek, 21 listopada 2016

21 XI, oddanie - zaufanie

I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemi. Ci Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie. (Ap 14,1-5)

Myślę, że to jest pieśń Barankowa, czyli pieśń miłości. Jak jej się nauczyć? Uczy jej ta uboga wdowa z dzisiejszej Ewangelii (Łk 21,1-4). Jest to pieśń oddania!
Wszystko jest Boga i to wczoraj w parafiach przypomnieliśmy i uznaliśmy.
Jestem przekonana o tym, co dziś świetnie o. Łusiak SJ ujął krótko:
"... Jednak wszystko jest Jego, o czym zapewne doskonale wiedziała owa uboga wdowa. Inni natomiast dawali Bogu z tego, co im zbywało, czyli to, czego nie umieli wykorzystać dla siebie. Ten, kto Bogu daje wszystko, ten nic nie zmarnuje, zwłaszcza tego, co jest mu jakoś brutalnie zabierane. Kiedy dajemy Bogu wszystko, wszystko wtedy staje naszym bogactwem - wiecznym".

Dziś świętujemy ofiarowanie Maryi. Czym ono jest jak nie oddaniem się Bogu, a więc zaufaniem Mu. Życie Maryi przekonuje mnie o wierności Boga i o tym, że warto Mu zaufać.

Fot. Takie ludzkie zaufanie... Śluby wieczyste w mojej jadwiżańskiej Wspólnocie 19 XI 2016. A dziś rocznica - już 20-ta - mojej pierwszej profesji. Uwielbiam Boga pieśnią, nawet jeśli fałszuję :)

środa, 6 stycznia 2016

6 I, oddać pokłon

... oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”.
[...] Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu... (Mt 2,1-12)

Nawet Mędrcy pytają... :)
Więc nie dziwmy się, że w naszej drodze szukania Boga, Jego woli, czasem musimy kogoś zapytać. Czasem może to być nawet "Herod", czyli ktoś nam nieprzychylny, ale może wskazać nam coś bardzo cennego. - Taką myślą dziś się dzielę.
A w modlitwie proponuję uklęknąć przed Dzieciątkiem - niech prowadzi wiara, która choć nie rozumie wszystkiego, schyla czoło przed Tajemnicą, bo czuje, że tu jest to, w czym jest sens wszystkiego - w żłóbku najpierw, ale potem koniecznie podejść pod tabernakulum i otworzyć swe skarby (co serce nosi) i ofiarować Temu, któremu to się należy. I uczynić to z radością, z przyjemnością i z wdzięcznością.

A jakby komu mało było czytania tego, to zachęcam do lektury sprzed dwóch lat. Zajrzyj tutaj.

niedziela, 8 listopada 2015

8 XI, cały grosz

Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku,
pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach [...] 
Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz... (Mk 12,38-44)

Apel do siebie kieruję:
Baranko, strzeż się wszelkiego upodobania zewnętrznego, wszelkiej pokazuchy... Skoro w ślubach oddałaś się Panu i Kościołowi, nie marudź, wrzuć w każdy czyn codzienności cały swój grosz!
Jak w Eucharystii wino i woda (kropla wody dodawana przez kapłana do wina) w kielichu staje się w Jego ofierze Jego Krwią, tak oddanie człowieka Pan przyjmuje i przemienia...
Jezu, ufam Tobie!

Fot. z internetu

niedziela, 7 grudnia 2014

7 XII, oddanie steru

„Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. 
Wystąpił Jan Chrzciciel [...]: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. Mk 1,1-8

Miałam pisać, ale wykasowałam swoje. Zacytuję M. Łusiaka SJ z deonu:
"Zamiana chrztu "Janowego" na Chrystusowy chrzest "Duchem Świętym" to przejście od ludzkich wysiłków, by się zbawić, do działania Boga, który przychodzi nas zbawić. Od przyjścia Chrystusa naszym zbawieniem zajęty jest tylko Bóg. Nikt nie musi już się martwić o swoje zbawienie. On to "załatwi". 
Nie oznacza to jednak, że Bóg zbawia nas bez naszego udziału. Do nas należy przygotowanie Bogu drogi do naszych serc. Polem zbawczego działania Boga są bowiem nasze serca, ciągle skażone egoizmem. Innymi słowy: zbawiony jest każdy, kto nie stawia Bogu oporu, ale poddaje się Jego działaniu".

Żeby jednak coś od siebie dodać, to napiszę, że wzruszyłam się dziś na Aniele Pańskim z papieżem Franciszkiem. Mówił o pocieszeniu, bo I czytanie z Izajasza jest przepiękne o trosce Boga. A zauważył też, że my sami często zostajemy w smutku, nie pozwalając się Bogu pocieszyć. Taki niuans: w smutku czujemy się niejako bohaterami, a w pocieszeniu to Duch Święty jest bohaterem, On jest tym pocieszycielem w nas. Bardzo ważny aspekt!
Moje świadectwo:
Przez kilka lat po przeżyciu III ĆD (tygodnia Męki Pańskiej) nie mogłam zebrać się na IV tydzień (Zmartwychwstania). W pewnym momencie odkryłam powód. I był on właśnie po tej linii, o której wspomniał dziś papież.
Nad Jezusem w Męce miałam jakąś "władzę", mogłam reżyserować moje współczucie... Zmartwychwstały zaś jest Panem! Jest Panem historii, Panem życia - Jemu oddaje się swój ster kierowniczy...
I warto, choć do tego się dorasta. (Przynajmniej ja tego dorastania potrzebowałam, bo sterować samej wydawało mi się dobre...).

Jeszcze na koniec proponuję bardzo dobre słowo bpa Rysia. Zachęcam do zaglądnięcia tutaj.

ADWENTUS - przyjdź i bądź Panem mego życia! Poddaję się Twemu, Boże, działaniu! 
Fot. z internetu

czwartek, 9 października 2014

9 X, jak kołatać, to wytrwale

I ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajdzie, a kołaczącemu otworzą. [...] 
Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Łk 11,5-13

Wytrwałość w modlitwie jest zadaniem dla mnie.
Czas proszenia, kołatania jest potrzebny, robi przestrzeń we mnie...
Po ludzku jest tak, kiedy czekam na człowieka, którego miłuję i jestem pewna, że przyjdzie, to lubię owo czekanie, bo czekanie ujawnia mi samej moją miłość...
Jezus zapewnia, że Ojciec chce dać Ducha Świętego, tym którzy proszą. Mogę więc być pewna Jego przyjścia - więc z miłością wołam i proszę, robiąc miejsce w sobie na Niego.
Ojcze mój, niech Twój Duch ogarnia mnie! I rządzi mną! Ty jesteś moim Panem!

środa, 1 października 2014

1 X, nie takie to proste...

Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: «Co robisz?» Jakże ja zdołam z Nim mówić? Dobiorę wyrazów właściwych? Choć słuszność mam, nie odpowiadam i tylko błagam o litość. Proszę Go, by się odezwał, a nie mam pewności, że słucha”.  Job 9,1-16

Hiob to mówi jeszcze przed Chrystusem.
Te słowa (już po Chrystusie) i dziś nie są obce niejednemu człowiekowi.
Tajemnica cierpienia niezawinionego jest trudną rzeczywistością, nie każdy je zniesie tak jak Hiob, czy tym bardziej tak jak Jezus... Nie takie to proste...
Tym bardziej więc zostaje tylko błagać o litość: "Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i świata całego"...
Św. Teresa (Tereska :) - małą drogą zaufania i oddania - przeszła przez swoje cierpienie. Dobrze jest mieć przyjaciół w niebie - dopingują!

Fot. Zrobiłam to zdjęcie na Górze Krzyży pod Szawlami na Litwie.

czwartek, 12 czerwca 2014

12 VI, towarzyszenie Jezusowi

...począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!» 
I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie». Mt 26,36-42

Oddać Jezusowi swoje serce i swoje ciało, to przeżywać też takie momenty...
I to jest kapłaństwo. Nakierowanie siebie i wszystkiego ku Ojcu.
Towarzyszenie Jezusowi w samotności Jego - łaska - choć trudna.

Fot. Leżenie krzyżem podczas ślubów wieczystych, jak... hostia leżąca na patenie, ofiarowana Ojcu...

piątek, 23 maja 2014

23 V, oddawać życie swoje

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. J 15,12-17

Proste?
Spróbuj tak żyć! I nie buntować się.
Bo to oddanie życia nie polega na tym, że ty wielkodusznie i z gracją ofiarowujesz się... tylko raczej idzie to oddanie przez ręce ludzkie, które wybierają nie ciebie...
Fot. kogo wybrali: Jezusa czy Barabasza?
Zgodzić się więc na odrzucenie i kochać mimo odrzucenia...

wtorek, 13 maja 2014

13 V, jesteś błogosławieństwem

Na świętych górach Jego miasto: 
umiłował Pan bramy Syjonu *
bardziej niż wszystkie namioty Jakuba. 
Wspaniałe rzeczy głoszą o tobie, miasto Boże. 
[...] Pan zapisuje w księdze ludów: * 
„Oni się tam narodzili”. 
I tańcząc śpiewać będą; * 
„Wszystkie moje źródła są w tobie”.  Ps 87

Dzisiejszy Psalm responsoryjny. Czytam go w kluczu mariologicznym, zwłaszcza dziś - 13 maja - w rocznicę objawień fatimskich.
Maryję nazywam z całym Niebem i ziemią błogosławioną, bo przekleństwo Ewy zamieniła na błogosławieństwo i przez Nią błogosławieństwo Ojca zajaśniało ludziom (por. św. Sofroniusz).
Św. Jan Paweł mówił w komentarzu do Psalmu 87 że "Jeruzalem stanowiło dla Psalmisty prawdziwą «metropolię», czyli «miasto-matkę», w którym był obecny sam Pan. W tym świetle chrześcijaństwo opiewa Maryję jako żywy Syjon, bo Jej łono zrodziło wcielone Słowo i w następstwie tego — odrodziło dzieci Boże".
Dla mnie dziś, szczególnie dziś, ta interpretacja jest ważna. Odnowiłam swoją relację z Maryją poprzez akt oddania się. Mogę razem z psalmistą powiedzieć do Maryi: wszystkie moje źródła są w Tobie; bo Ty, Maryjo, jesteś Jego.

 ***
I trochę dobrej lektury.
Kazanie św. Piotra Chryzologa, biskupa

"Proszę was przez miłosierdzie Boże". Tak prosi Paweł, a raczej przez Pawła Bóg prosi, bo chce, by więcej Go miłowano, niż się Go lękano. Prosi Bóg, bo chce być Ojcem bardziej niż Panem. Prosi Bóg przez miłosierdzie, bo nie chce karać jak sędzia nieubłagany. 
Posłuchajmy proszącego Pana: Patrzcie i zobaczcie we Mnie wasze ciało, wasze członki, wasze wnętrzności, wasze kości, waszą krew. A jeśli lękacie się tego, co jest boskie, czemu nie miłujecie tego, co jest ludzkie? 
Jeśli uciekacie od Pana, to czemu nie zwracacie się do wam pokrewnego? 
A może was trwoży straszliwy widok mojej męki, której wy jesteście przyczyną? Nie lękajcie się! Ten krzyż nie dla Mnie jest ościeniem, lecz dla śmierci. Te gwoździe nie przenikają Mnie bólem, lecz jeszcze większą miłością dla was. Te rany nie powodują moich jęków, lecz wprowadzają was coraz głębiej w moje wnętrzności. Moje ramiona rozwarte na krzyżu nie wzmagają moich cierpień, lecz rozpościerają się, aby was przygarnąć. Moja krew nie leje się na próżno, lecz jest dana jako zapłata za was. 
Zbliżcie się więc, powróćcie i w tym przynajmniej poznajcie Ojca, że odpłaca dobrem za złe, miłością za zniewagi, tak wielkim zmiłowaniem za tak wielkie rany. 
Posłuchajmy jednak, o co nas błaga Apostoł: "Proszę was usilnie, abyście dali ciała wasze". Tak mówiąc Apostoł wszystkich ludzi podnosi do godności kapłańskiej: "Abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą". 
O, zaiste, niesłychana to wielkość kapłańskiej służby chrześcijanina! Człowiek jest tu sam dla siebie ofiarą i kapłanem, nie szuka poza sobą tego, co by mógł złożyć Bogu, ale z sobą i w sobie przynosi Bogu to, co ma za siebie złożyć w ofierze. Taką samą pozostaje ofiara, takim samym kapłan. Ofiara zostaje zabita, lecz pozostaje żywą, bo kapłan nie może zabić siebie składającego ofiarę.
Zdumiewająca to ofiara, w której składa się ciało i krew, a jednak nie ma tu ciała martwego ani krwi rozlanej. "Proszę was, przez miłosierdzie Boże", mówi Apostoł, "abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą". 
Bracia, ta ofiara Chrystusa pochodzi od tej, w której złożył On swoje ciało w żywej ofierze za życie świata. Istotnie, ciało swoje złożył On jako żywą ofiarę, bo choć zgładzony, żyje. 
W tej ofierze śmierć otrzymała swoją zapłatę, ofiara trwa i żyje, a śmierć została ukarana. Stąd i dla męczenników śmierć jest narodzeniem, koniec początkiem, a zgładzenie życiem, i ci jaśnieją w niebie, których na ziemi uważano za umarłych. 
"Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą i świętą". To samo wyśpiewał Prorok: "Nie chciałeś ofiary i daru, ale utworzyłeś mi ciało". 
Bądź więc człowieku i ty ofiarą dla Boga i jej kapłanem. Nie zaprzepaszczaj tego, co Bóg w swej potędze dał ci i przyznał. Przyoblecz szatę świętości i przepasz się pasem czystości; osłoną twej głowy niech będzie Chrystus, krzyż na czole niech będzie ci obroną; twoją pierś niech okrywają tajemnice Bożej wiedzy; zawsze zapalaj wonne kadzidło modlitwy; chwyć miecz Ducha; uczyń swe serce ołtarzem. W ten sposób bez obawy składaj Bogu twe ciało w ofierze. 
Bóg szuka wiary, a nie śmierci; pragnie oddania, a nie rozlewu krwi; daje się przebłagać przez posłuszeństwo, a nie przez zabicie ofiary.

poniedziałek, 25 listopada 2013

25 XI, ofiarować (się)

"... Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie". Łk 21,1-4

Wrzucić wszystko, co się ma na swoje utrzymanie, to po prostu powierzyć się Bogu. Oddać się Mu bez zastrzeżeń, bez warunków, po prostu być świadomym, że życie moje od Niego zależy. I zgodzić się na tę zależność.
Nie mogę nie słuchać tej Ewangelii jeszcze w kontekście sobotnich ślubów wieczystych moich współsióstr.
Zresztą według daty to i moja kolejna rocznica przypada. Dla przypomnienia sobie i ucieszenia się darem konsekracji zacytuję fragment z modlitwy konsekracyjnej z naszego obrzędu profesji wieczystej:

"...Panie Boże, Stwórco nieba i Ojcze ludzi, wielbimy Ciebie i dzięki Tobie składamy za to, że z potomstwa Abrahama wybrałeś i poświęciłeś sobie lud zaszczytnie nazwany Twoim imieniem. Gdy lud ten przebywał na pustyni, umacniałeś go Twoimi słowami i osłaniałeś go swoją prawicą; gdy był biedny i wzgardzony, wiązałeś go z sobą przymierzem miłości; gdy sprzeniewierzał się Twojej miłości, w miłosierdziu swoim sprowadzałeś go na drogę sprawiedliwości; gdy Ciebie szukał, uprzedzałeś go z ojcowską dobrocią, aż zamieszkał w wolnej ziemi. 
Przede wszystkim, Ojcze, błogosławimy Ciebie za to, że zechciałeś doprowadzić nas do poznania prawdy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna a naszego Pana. On, zrodzony z Najświętszej Dziewicy, umierając, odkupił lud swój z grzechu i zmartwychwstając, pouczył o przyszłej chwale. Gdy zasiadł po Twojej prawicy, zesłał Ducha Świętego Pocieszyciela, który powołał niezliczonych uczniów, aby idąc za radami Ewangelii całe życie poświęcili dla chwały Twego imienia i zbawienia ludzi.
... dzisiaj Kościół śpiewa nową pieśń wdzięczności za te siostry, które idąc za Twoim głosem ofiarowały się na służbę Bożą. Ześlij więc, Panie, dar Ducha Świętego na te, które wszystko porzuciły ze względu na Ciebie. Ojcze, niech w nich jaśnieje oblicze Chrystusa, aby wszyscy patrząc na nie, poznali, że On jest obecny w Twoim Kościele. Spraw, aby strzegąc wolności serca, troszczyły się o współbraci. Niech patrząc na sprawy ludzkie, dostrzegają, że rządzi nimi Boża Opatrzność. Niech przez dar swojego życia przyspieszają nadejście Królestwa Bożego..."

Ofiarować się Bogu - to jest odpowiedź na łaskę. Bo to Bóg jest tym, który daje. Być dla Niego darem, a tym jest też konsekracja, to odkryć już w sobie coś boskiego...

czwartek, 19 września 2013

19 IX, aż takie miłowanie

A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowego olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi łzami i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Łk 7, 36-50

Jej miłość szalona! Przekroczyła schematy, przekroczyła lęk odrzucenia!
Ona chciała Jezusowi okazać miłość i oddanie, i to uczyniła nie licząc się z kosztami, które też są zawarte często w opiniach innych osób... A naraziła się tu bardzo. I było warto! Nie tylko dlatego, że otrzymała pokój przebaczenia grzechów. Ale było warto dlatego, że Jezusowi warto miłość okazywać. Miłowanie Jego jest szczęściem człowieka, jest życiem.
Bliskie mi jest to wydarzenie. Bliskie z powodu pewnego przeżycia rekolekcyjnego, kiedy patrzyłam na tę kobietę i widziałam miłość, która nie warunkuje, która jest gotowa na odrzucenie (ona nie miała pewności, że do Jezusa dotrze, przechodząc obok tych wszystkich siedzących, a też nie miała pewności, czy Jezus nie zabierze przed nią swoich stóp...), a jednak "musi" swoje zrobić, chce się oddać.
Kiedy patrzę na Jezusa, wiszącego na krzyżu, widzę "taką samą" miłość, która nie cofa się przed odrzuceniem, która jest skandalem, bo Bóg zniża się do stóp człowieka, do jego grzechu i go obmywa, i namaszcza i obdarza pocałunkiem Ducha.

środa, 4 września 2013

4 IX, nie zatrzymam Jezusa

Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: «Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany». Łk 4, 38-44

Zatrzymać Jezusa dla siebie. Znam tę pokusę.
A przejście od "Jezus dla mnie" do "ja dla Jezusa" nie jest wcale łatwe i przyjemne dla "starego" we mnie człowieka...
A Jezus idzie i uzdrawia. Uzdrawia serce, by uzdolnić do służby.
Jezusa nie zatrzymam dla siebie... ale też nie chcę zatrzymać się w drodze za Nim...

Psalm responsoryjny prowadzi mnie dziś do tej zasadniczej zmiany.
Przyjmuję Jezusa, by zakorzenić się w Nim, by polegać na Jego imieniu i by oddać się Jemu do dyspozycji. Jeśli taką mam postawę, mogę szczerze zaśpiewać z psalmistą:

Ja zaś jak oliwka kwitnąca w domu Bożym, 
na wieki zaufam łaskawości Boga. 
Będę Cię sławił na wieki za to, coś uczynił, 
polegał na Twym imieniu, ponieważ jest dobre dla ludzi oddanych Tobie. (Ps 52)

niedziela, 29 lipca 2012

29 VII i następne

... Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić...
J 6,1-15

Trochę odpoczynku przede mną, przebywania poza moim domem, na pewno więc będzie wiele sytuacji próbnych.
Jedno jest pewne, że Jezus wie, co ma czynić i to czyni. A ja modlę się, bym była wsłuchana w Jego głos, w Jego serce i bym była gotowa oddać Mu moje chleby i moje ryby...

niedziela, 31 lipca 2011

31 VIII dzieją się cuda

Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności!" Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" Odpowiedzieli Mu: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". On rzekł: "Przynieście Mi je tutaj!" Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Mt 14,13-20

Aby żyć w pełni i pełnią, każdy potrzebuje dwóch rzeczy: być kochanym i kochać. Dlaczego w stronę miłości pociągnęło mnie dzisiaj? :-) Dlatego, że uczniowie doświadczają miłości i troski Jezusa i są wezwani, by nieść ją innym. Tak okrąg się zamyka: jest Ktoś, kto daje ci miłość i jest ktoś, komu masz miłość okazać.
Nie szkodzi, że masz tylko trochę... ważne, byś to oddał Jezusowi, On pomnoży.

Mówię to także z tegorocznego doświadczenia. Kiedy przyjeżdżałam dwa razy w b.r. do domu i chciałam wszystko poprawić i ulepszyć według mojej tylko wizji, nie udawało mi się. Złościłam się wówczas, złościłam bliskich i zamiast lepiej było gorzej. Tym razem zaufałam Pasterzowi, że On jest tu Panem, Lekarzem i Pasterzem. Zgodziłam się na to, jak jest, co zastaję. Wczuwam się więc, wsłuchuję się w chorą Mamę, wsłuchuję się w potrzeby i działania Taty i oddaję Jezusowi swoje widzenie i to wszystko, co spotyka nas codziennie. I dzieją się cuda! Jezus pomnaża miłość i nasyca każdego z nas swoją łaską. A miłości wystarcza i dla obdarowywania innych...
Z wielkim uczuciem wdzięczności i ze spełnionym zaufaniem śpiewałam dziś refren psalmu responsoryjnego:
"Otwierasz rękę, karmisz nas do syta" (Ps 145)

I jeszcze jedno. Dzisiejsze Słowo uczy mnie wielkoduszności w miłości. Uczę się od Jezusa, żeby pozwolić na pozostałe ułomki, żeby na siłę nie pchać i nie zmuszać innych do przyjęcia mojej miłości, mojej wizji, moich planów...

niedziela, 20 lutego 2011

20 II będziecie synami Ojca

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. [...]
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie [...]
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
Mt 5,38-48

Miłujcie waszych nieprzyjaciół (w.44).
Co tu dużo mówić o takiej miłości, skoro przy stole domowym czasem wymiana złośliwości jak pingpong się odbywa. Zatrzymać na sobie uderzenie zła, nie oddać go już dalej, wcale nie jest łatwe i nie leży wyłącznie w ludzkich możliwościach.

Słuchając dziś Słowa i medytując Go przez dzień, pojawiło mi się światło w tej kwestii. "Jak Ojciec wasz" (w.48) - właśnie (!) świadomość własnej tożsamości i godności dziecka Boga Ojca daje możliwość:
1) nie oddania zła, wytrzymania na sobie złego słowa, złośliwości, krzywdy, gdyż nikt nam nie może zabrać naszej godności (...zwróć ku niemu i drugi policzek),
2) zgody na oddanie zabezpieczenia (...odstąp i płaszcz), bo Ojciec jest moim zabezpieczeniem,
3) wolności w przymusowej robocie (zmusza cię kto, idź...).

Dlatego też II czytanie z całą mocą przypomina, żeśmy świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w nas!... 1 Kor 3,16-23
Miłość nieprzyjaciół, to dzieło Bożego Ducha w nas. Pozwolić Mu rozwinąć skrzydła...

Kiedy mi nie pójdzie z tą miłością, będę siebie pytać: "Kim właściwie jestem? Do Kogo należę?"

Fot. Znajome dziecko na rękach ojca swego.
Jeśli tak będę się czuła w codzienności, w świecie, jak ta Mała na rękach ojca, tzn. jeśli będę miała świadomość, że jestem w rękach Ojca Niebieskiego, to nie będzie dla mnie rzeczy niemożliwych....

P.S. Dziękuję moim Drogim K. i K. za udostępnienie zdjęcia.

środa, 2 lutego 2011

2 II oddać siebie

Jeszcze się trzymasz własnego szczęścia za włosy
odkładasz sobie w byle garnuszku
piszesz pamiętnik to znaczy stawiasz sobie pomnik
dlatego powietrze karmi cię skąpo
nie prowadzą niewidzialne ręce
to co wielkie nie przychodzi mimo woli
ból daremny - bo nie umierasz
nie umiesz oddać siebie
to jakże masz dostać wszystko
(ks. J.Twardowski)

Oddania siebie na co dzień i bycia w tym szczęśliwym - każdej osobie konsekrowanej - życzę.
A gdy się ukaże Chrystus nasze życie... - doczekajmy wielkodusznie tego - przecież każdego wieczoru mówimy (wierząc w to) słowami Symeona:
moje oczy ujrzały Twoje zbawienie. Łk 2,30

***
Po dziesięciu latach miałam dziś okazję do publicznego odnowienia ślubów. Serce mocniej zabiło i głos zadrżał... Radość też była! Bo ON jest wierny!

niedziela, 23 stycznia 2011

23 I ciemności Jej nie ogarnęły



... Jezus przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego.
Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan!
Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie,
i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło
.
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie". [...]
Mt 4,12-23

* * *
Światłość i ciemność – ON i ja –
czyli o elektryczności słów kilka


Ludzkie doświadczenie mi mówi,
że ciemność istnieje
a światłość tylko czasem.

Włączam kontakt i świeci lampa,
gaśnie też na zawołanie
albo i częściej (bo wybiły korki).

Elektryczność (ta w kablach)
przyszła na świat stosunkowo niedawno
i jest poddana żyjącym na świecie.

Słońce jednak świeci,
także wtedy, kiedy go nie widać.

Światłość świeci, istnieje
– ciemność jej nie ogarnęła –
mówię o Światłości prawdziwej!

Dlaczego jest mi łatwiej przynieść do Jezusa lampkę moją włączoną
niż stanąć w mej ciemności?
Czy nie wierzę, że ciemny Księżyc w blasku Słońca
potrafi zajaśnieć?

Jestem ciemnością z ciemności
lecz nie ograniczę Światła ze Światłości.
Ono mnie oświeca i zapala,
chcę świecić Jego blaskiem,
ja – żarówka niebieska.
*
Dodatek naukowy :):
Ludzie nazwali „przewodnikami”
ciała, w których ładunki mogą poruszać się z miejsca na miejsce.
Swobodne cząstki, łatwo odrywające się, naładowane
nazywamy nośnikami ładunku elektrycznego.
Boże mój, rozumiem teraz,
empirycznie wiem,
dlaczego walczysz o moją wolność.
Chcesz bym była „przewodnikiem” Niebieskim
- niech się we mnie łatwo poruszają odpowiedzi na Twoje wezwania,
nie chcę już być izolatorem Twej Łaski.
**
W kolekcie dziś Kościół wołać będzie tak (jak ja wyżej, tylko innymi słowami):
Wszechmogący, wieczny Boże, kieruj naszym życiem według swego upodobania, abyśmy w imię umiłowanego Syna Twojego mogli obfitować w dobre uczynki.

piątek, 8 października 2010

gdy mocniejszy nadejdzie

Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Łk 11,21n

Pan jest tym "mocniejszym", On Wszechmocny!
Jeśli tylko Pan zamieszka w duszy - jeśli ja pozwolę i zaproszę Go - to wszystko będzie służyć ku zbawieniu. Broń, którą przez lata zgromadziłam i budowałam na niej poczucie swej siły, Pan zabierze, bym w Nim pokładała swe poczucie bezpieczeństwa, a łupy (wszystko co gromadziłam dla siebie) rozda. Wreszcie inni skorzystają z tych moich darów. Pan wszystko potrafi wykorzystać ku swej chwale, wszystko. :)

Jeden warunek - moja dusza nie może być niezamieszkała. Pan w niej ma być gospodarzem. Trzeba mi "zameldować" Go na wieczność, więcej oddać się Mu!

Wczoraj rozpoczęliśmy drogę w katechumenacie z kilkunastoma osobami. To Słowo Jezusa o "Mocniejszym" jest dobrą nowiną, jest przypomnieniem mi, kto tu rządzi.

sobota, 13 lutego 2010

oddać w Jego ręce

Czytając I czytanie z 1 Krl 12,26-32;13,33-34 i te z poprzednich dni, mam wrażenie, że pewne elementy rozpoznaję dziś w historii mojej Wspólnoty...

"Kto tylko chciał, tego wprowadzał na urząd, tak iż stawał się kapłanem wyżyn". (13,33b)
a przecież służba kapłańska i również władza od Boga pochodzą...

A w Ewangelii widzę zaproszenie: Oddać swoje chleby (wszystko swoje) Jezusowi! (Mk 8, 1-10) On weźmie, odmówi dziękczynienie, połamie i będzie dawał uczniom, by ci rozdzielali.
W Jego rękach mały mój chlebek ma znaczenie, ale tylko jeśli go oddam!
.