„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga». (J 6,44-51)
Tak napisano: jesteśmy uczniami Boga!
Stawiam sobie pytanie, czy jestem bardziej w szkole Boga, czy w szkole świata?
Od kogo uczę się życia?
Uczę się od Baranka, przynajmniej tak deklaruję :) ale czasem zdarzają się duchowe wagary i potem trudno jest nadgonić opuszczoną lekcję...
Czwartek dziś - dzień ustanowienia Eucharystii - posiedzę przy tabernakulum na osobistej korepetycji.
Fot. niedawno odkryta przeze mnie mozaika Rupnika - Baranek na kolanach Ojca, siedzącego na tronie niebieskim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą docibilitas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą docibilitas. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 kwietnia 2016
piątek, 11 grudnia 2015
11 XII, pokój jak rzeka
„Jam jest Pan, twój Bóg,
pouczający cię w tym, co pożyteczne,
kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.
O gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka..." (Iz 48,17-19)
Pouczający Pan jest blisko. Pouczenie też jest blisko, w zasięgu mnie. Jest jak przygrywanie lub biadolenie dzieci z dzisiejszej Ewangelii (Mt 11,16-19). To od mojej decyzji zależy, czy przyjmę światło z danej mi sytuacji.
Jeśli przyjmę, to pokój we mnie jak rzeka się rozleje i nawodni serce moje, więcej, starczy go także dla bliźnich.
A.Cencini taką postawę nazywa docibilitas. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.
Fot. Wisła pod Wawelem - zdjęcie zrobione przed 5 dniami.
pouczający cię w tym, co pożyteczne,
kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.
O gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka..." (Iz 48,17-19)
Pouczający Pan jest blisko. Pouczenie też jest blisko, w zasięgu mnie. Jest jak przygrywanie lub biadolenie dzieci z dzisiejszej Ewangelii (Mt 11,16-19). To od mojej decyzji zależy, czy przyjmę światło z danej mi sytuacji.
Jeśli przyjmę, to pokój we mnie jak rzeka się rozleje i nawodni serce moje, więcej, starczy go także dla bliźnich.
A.Cencini taką postawę nazywa docibilitas. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.
Fot. Wisła pod Wawelem - zdjęcie zrobione przed 5 dniami.
środa, 4 listopada 2015
4 XI, wrócić z wagarów
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem...". (Łk 14, 25-33)
Można iść za Jezusem z tłumem i wcale nie być Jego uczniem. Można przybliżyć się do Niego w tłumie i wcale nie być blisko...
Dzisiejsze słowo potrząsa. Potrząsa umysł i serce.
Umysł zaczyna rozmyślać nad życiem, nad postawami i robi analizę wartości i życia nimi. I na ile wartości są czytelne i afirmowane przez umysł i serce (jako ideały), to realne "ja" odbiega często od "ja idealnego"... Nie zawsze chcę to widzieć, czasem zamykam na tę prawdę oczy. Trudno jest zostawić siebie samego i zdać się w tej relacji z Jezusem na Niego. W tej szkole Jezusowej jakoś często wymykam na wagary... nie jestem wówczas, w trudnych dla mnie sytuacjach, Jego uczennicą.
A sprawdzian paschalny nie ominie nikogo. W takim momencie tylko jedna ściąga możliwa - synowskie zaufanie Ojcu - a to nie stanie się moim udziałem, jeśli wciąż ja sama i świat będzie moim zabezpieczeniem.
Dzisiejszą Eucharystię przeżyję prosząc o warunki pokoju, tj. o dar zostawiania siebie i swojej wizji, i stawania w postawie dziecka z pustymi rękami wobec Ojca i prosząc Księcia Pokoju: Baranku Boży, który gładzisz grzech świata, obdarz nas pokojem.
Fot. z internetu. Czas wrócić z wagarów i popatrzeć Prawdzie w oczy. :)
Można iść za Jezusem z tłumem i wcale nie być Jego uczniem. Można przybliżyć się do Niego w tłumie i wcale nie być blisko...
Dzisiejsze słowo potrząsa. Potrząsa umysł i serce.
Umysł zaczyna rozmyślać nad życiem, nad postawami i robi analizę wartości i życia nimi. I na ile wartości są czytelne i afirmowane przez umysł i serce (jako ideały), to realne "ja" odbiega często od "ja idealnego"... Nie zawsze chcę to widzieć, czasem zamykam na tę prawdę oczy. Trudno jest zostawić siebie samego i zdać się w tej relacji z Jezusem na Niego. W tej szkole Jezusowej jakoś często wymykam na wagary... nie jestem wówczas, w trudnych dla mnie sytuacjach, Jego uczennicą.
A sprawdzian paschalny nie ominie nikogo. W takim momencie tylko jedna ściąga możliwa - synowskie zaufanie Ojcu - a to nie stanie się moim udziałem, jeśli wciąż ja sama i świat będzie moim zabezpieczeniem.
Dzisiejszą Eucharystię przeżyję prosząc o warunki pokoju, tj. o dar zostawiania siebie i swojej wizji, i stawania w postawie dziecka z pustymi rękami wobec Ojca i prosząc Księcia Pokoju: Baranku Boży, który gładzisz grzech świata, obdarz nas pokojem.
Fot. z internetu. Czas wrócić z wagarów i popatrzeć Prawdzie w oczy. :)
czwartek, 1 stycznia 2015
1 I, Serce Maryi
... i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.
A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Łk 2,16-21
Skoro Syn Jednorodzony Ojca, Boga Niewidzialnego przyszedł nas pouczyć o Ojcu, to w Maryi mam wzór najlepszej uczennicy.
Wiem, że zachowywanie i rozważanie wydarzeń i słów w sercu Maryi, pozwoli Jej przetrwać wielką sobotę i jedynej doczekać w nadziei i ufności poranka zmartwychwstania.
W darach Dzieciątka w tym roku otrzymałam od Niego: "daję ci Serce Mojej Matki, byś nauczył się kochać Mnie - Jej Sercem". I wydaje mi się, że to nie przypadek :)
A w nowym roku 2015 wszystkim życzę błogosławieństwa z dzisiejszego I czytania.
Skoro Syn Jednorodzony Ojca, Boga Niewidzialnego przyszedł nas pouczyć o Ojcu, to w Maryi mam wzór najlepszej uczennicy.
Wiem, że zachowywanie i rozważanie wydarzeń i słów w sercu Maryi, pozwoli Jej przetrwać wielką sobotę i jedynej doczekać w nadziei i ufności poranka zmartwychwstania.
W darach Dzieciątka w tym roku otrzymałam od Niego: "daję ci Serce Mojej Matki, byś nauczył się kochać Mnie - Jej Sercem". I wydaje mi się, że to nie przypadek :)
A w nowym roku 2015 wszystkim życzę błogosławieństwa z dzisiejszego I czytania.
czwartek, 25 grudnia 2014
25 XII, ziemia ujrzała
...Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. (J 1,1-18).
Ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii, czytanej w dzień, bardzo mnie poruszyło. I jak wiatr rozprzestrzenia zarzewie ognia, tak to słowo wznieciło we mnie płomień wdzięczności.
Przyklękając wraz z Kościołem podczas Credo na słowa: "dla nas, dla naszego zbawienia stał się Człowiekiem", czułam ten ogień w sercu.
Tak jest! Syn Boży zszedł z łona Ojca na ziemię, by mnie pouczyć o Ojcu!!! Jak tu nie być wdzięcznym, kiedy to sobie uświadamiam?!
Powtarzaliśmy dziś w refrenie psalmu responsoryjnego:
Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
I jeszcze to - dać się pouczyć Jezusowi o Ojcu - to zadanie na całe życie.
Kiedy klękam dziś przy żłóbku, to tak jakbym zaczynała naukę od nowa, znowu od pierwszej klasy... Bo Boże Narodzenie i Boża Opatrzność i wciąż mnie przekracza...
Dziś z radością i z zapałem, i z ciekawością dziecka. Wiem, że to łaska... i nie chcę jej zmarnować.
Fot. tym razem bez komentarza :)
Ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii, czytanej w dzień, bardzo mnie poruszyło. I jak wiatr rozprzestrzenia zarzewie ognia, tak to słowo wznieciło we mnie płomień wdzięczności.
Przyklękając wraz z Kościołem podczas Credo na słowa: "dla nas, dla naszego zbawienia stał się Człowiekiem", czułam ten ogień w sercu.
Tak jest! Syn Boży zszedł z łona Ojca na ziemię, by mnie pouczyć o Ojcu!!! Jak tu nie być wdzięcznym, kiedy to sobie uświadamiam?!
Powtarzaliśmy dziś w refrenie psalmu responsoryjnego:
Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
I jeszcze to - dać się pouczyć Jezusowi o Ojcu - to zadanie na całe życie.
Kiedy klękam dziś przy żłóbku, to tak jakbym zaczynała naukę od nowa, znowu od pierwszej klasy... Bo Boże Narodzenie i Boża Opatrzność i wciąż mnie przekracza...
Dziś z radością i z zapałem, i z ciekawością dziecka. Wiem, że to łaska... i nie chcę jej zmarnować.
Fot. tym razem bez komentarza :)
wtorek, 25 lutego 2014
25 II, On pouczał, oni posprzeczali się
Pouczał ... i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać...
Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. Mk 9,30-37
Jezus mówi o tym, co ważne dla Niego, a uczniowie rozmawiają ze sobą o tym, co ważne dla nich...
Jezu, chcę usłyszeć Twoje pouczenie. Nawet jeśli go dziś nie rozumiem.
Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. Mk 9,30-37
Jezus mówi o tym, co ważne dla Niego, a uczniowie rozmawiają ze sobą o tym, co ważne dla nich...
Jezu, chcę usłyszeć Twoje pouczenie. Nawet jeśli go dziś nie rozumiem.
czwartek, 20 lutego 2014
20 II, kto tu kogo poucza?
On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?».
Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjaszem». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nic mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć [...].
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać... Mk 8,27-33
Każdy z nas ma jednak jakiś swój obraz Boga.
I jeśli rzeczywistość nie układa się według naszego widzimisię, to gotowi jesteśmy Boga upomnieć. Dlaczego Boga, a nie siebie?!
A jednak On zostanie Tajemnicą i co więcej zaprasza mnie (nas) do wejścia w tę Tajemnicę. Żeby doświadczyć zmartwychwstania w sobie, trzeba ruszyć drogą paschalną.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać... Mk 8,27-33
Każdy z nas ma jednak jakiś swój obraz Boga.
I jeśli rzeczywistość nie układa się według naszego widzimisię, to gotowi jesteśmy Boga upomnieć. Dlaczego Boga, a nie siebie?!
A jednak On zostanie Tajemnicą i co więcej zaprasza mnie (nas) do wejścia w tę Tajemnicę. Żeby doświadczyć zmartwychwstania w sobie, trzeba ruszyć drogą paschalną.
piątek, 13 grudnia 2013
13 XII, dać się pouczyć
Tak mówi Pan,
twój Odkupiciel, Święty Izraela:
"Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz..." Iz 48, 17-19
Czemu trudno jest przyjąć Jego pouczenie? Dlatego, że często przez ludzkie ręce przechodzi?...
Obraz kapryśnego dziecka z Ewangelii (Mt 11,16-19) przemawia. Ale że to ja nim jestem... już nie śmieszy, potrząsa.
Ile zmarnowanych okazji miłowania?! Nie ma sytuacji w której nie można by było Chrystusowi okazać swoje przywiązanie i miłość. Nie dla oka ludzkiego, po prostu z miłości do Boga.
Maryjo, ucz mnie kochać i wchodzić w sytuacje Barankowe.
twój Odkupiciel, Święty Izraela:
"Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz..." Iz 48, 17-19
Czemu trudno jest przyjąć Jego pouczenie? Dlatego, że często przez ludzkie ręce przechodzi?...
Obraz kapryśnego dziecka z Ewangelii (Mt 11,16-19) przemawia. Ale że to ja nim jestem... już nie śmieszy, potrząsa.
Ile zmarnowanych okazji miłowania?! Nie ma sytuacji w której nie można by było Chrystusowi okazać swoje przywiązanie i miłość. Nie dla oka ludzkiego, po prostu z miłości do Boga.
Maryjo, ucz mnie kochać i wchodzić w sytuacje Barankowe.
niedziela, 8 września 2013
8 IX, wyrzekam się - wypowiadam siebie
...Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Łk 14, 25-33
Wyrzeczenie jest wypowiedzią. Nie tylko jest wyborem, ale też jest słowem, moim słowem.
Kiedyś czytałam artykuł ks. Grzywocza, który właśnie tak to nazwał: wyrzekając się czegoś - wypowiadam siebie.
Wybór określa człowieka. Wybór mnie określa. Jestem jak bryła marmuru, z niej muszę wyrzeźbić swą postać. Wiele fragmentów musi odpaść. Czasem mi ich żal...
Ale cel podporządkowuje środki. Być uczniem Jezusa - to wartość dla mnie największa. Uczę się od Niego być dzieckiem Ojca, uczę się miłości prawdziwej.
Znalazłam w internecie ten wywiad z ks. Grzywoczem! Zachęcam do lektury:
http://www.laboratorium.wiez.pl/teksty.php?wyrzec_siebie
Wyrzeczenie jest wypowiedzią. Nie tylko jest wyborem, ale też jest słowem, moim słowem.
Kiedyś czytałam artykuł ks. Grzywocza, który właśnie tak to nazwał: wyrzekając się czegoś - wypowiadam siebie.
Wybór określa człowieka. Wybór mnie określa. Jestem jak bryła marmuru, z niej muszę wyrzeźbić swą postać. Wiele fragmentów musi odpaść. Czasem mi ich żal...
Ale cel podporządkowuje środki. Być uczniem Jezusa - to wartość dla mnie największa. Uczę się od Niego być dzieckiem Ojca, uczę się miłości prawdziwej.
Znalazłam w internecie ten wywiad z ks. Grzywoczem! Zachęcam do lektury:
http://www.laboratorium.wiez.pl/teksty.php?wyrzec_siebie
czwartek, 18 kwietnia 2013
18 IV, jestem uczennicą
Jezus powiedział do ludu:
«Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. J 6, 44-51
Jestem uczennicą Boga! I jestem dumna z tego!
Zastanowiłam się dziś nad procesem uczenia się. Przypomniałam sobie czas, kiedy chodziłam do szkoły i uczyłam się podstawowych rzeczy.
Uświadomiłam sobie jedno, że nauka nie polegała tylko na byciu w szkole, na słuchaniu ale przede wszystkim na ćwiczeniach, na próbach zastosowania usłyszanej wiedzy w praktyce. Czyli na współpracy "wlewanej" wiedzy z moją percepcją i moimi działaniami. To w moich działaniach widać było, czy pojęłam to czy tamto.
Tak też jest i z wiarą. Bez uczynków martwa jest, jak pisze Paweł Apostoł. Jedna sprawa to słuchanie i poznawanie od zewnątrz a kolejny istotny krok to przyłożenie tego do codzienności. Zastosowanie poznanego "wzoru" (np. zaufania) do konkretnego zadania (często z kilkoma niewiadomymi) w mojej codzienności, w tym dniu dzisiejszym...
Poruszyło się dziś moje serce, chcę się uczyć od Boga, chcę się uczyć Boga. Chcę chodzić do tej "podstawowej" szkoły i uczyć się wiary, i żyć wiarą w mojego Boga, żyć zaufaniem mojemu Bogu.
czwartek, 26 kwietnia 2012
26 IV, będą uczniami Boga
«Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. J 6, 44-51Słuchając dziś Słowa, robię w sobie przestrzeń dla Boga. Poszerza mnie to Słowo. Jestem uczennicą Boga! Uczeń, to ktoś otwarty, to ktoś pojemny, to ktoś dający się napełnić, to ktoś z perspektywą... Tak myślę o uczniach szkolnych :)
A skoro mogę być i jestem uczennicą Boga...
Jak jest z moją pojemnością, otwartością, z moją perspektywą?... Czy czasem nie staram się Boga "pouczyć", jak było by lepiej w tym życiu?... Może chcę Go przekonać do mojej ograniczonej perspektywy?
Docibilitas - jak mówi o. Cencini - tzn. dyspozycyjność, "możliwość bycia nauczanym", czyli otwarcie na naukę, którą niesie ze sobą życie i doświadczenie, na naukę i wychowanie przez innych, przez każdą sytuację egzystencjalną. Docibilitas przekracza docilitas, tzn. uległość. Docibilitas jest duchową przenikliwością związaną z pewnym wyraźnie określonym nastawieniem, które wykracza poza „posłuszną” i nieco pasywną postawę.
***
Trochę lektury:
W naszym podążaniu drogą formacyjną odwołujemy się wciąż do Słowa. Bóg nam towarzyszy każdego dnia, właśnie przez swoje codzienne Słowo.
Pragnę podać kilka uwag wstępnych na temat pojęcia formacji ciągłej. Formacja ciągła jest działaniem Bożej Opatrzności w naszym życiu. To Bóg nas formuje poprzez życie. Formacja ciągła jest pojęciem teologicznym, a nie – pedagogicznym czy psychologicznym. Bóg troszczy się o nasze życie, gdyż bardzo pragnie ukształtować w nas uczucia Syna. Bóg nas formuje przez każde słowo, które wychodzi z Jego ust. Formuje nas przede wszystkim przez swoje działanie, poprzez konkretne formy wyrazu swej woli, swoich pragnień. Słowo Boże jest właśnie wyrazem tego projektu Boga, który jest Ojcem Magistrem naszego życia. Dlatego mówimy o formacji ciągłej jako o Bożym działaniu w naszym życiu.
Z drugiej strony trzeba też postawić sobie pewne pytania. Jaka jest główna cecha charakterystyczna formacji ciągłej? Kiedy formacja staje się naprawdę ciągła? To jest ważne pytanie, które wciąż zadajemy sobie we wszystkich zgromadzeniach: jak prowadzić formację ciągłą? Co jest tym głównym warunkiem, żeby formacja była ciągła?
Formacja jest ciągła, kiedy jest codzienna, kiedy nie jest zdana na nadzwyczajne kursy, organizowane od czasu do czasu. Jest ciągła, kiedy dokonuje się poprzez codzienne procesy i wydarzenia, przez codzienne narzędzia, instytucje; kiedy realizuje się we własnej wspólnocie, gdy moi bracia, moje siostry, ci, którzy żyją obok mnie stają się dla mnie narzędziem pośrednictwa Ojca. Oto rola Słowa Bożego, a w szczególny sposób - Słowa Bożego z danego dnia. Bowiem Słowo Boże z danego dnia, z liturgii tego dnia, stanowi tę treść, narzędzie, pośrednictwo, jakim Ojciec posługuje się tego dnia, aby mnie formować. Zatem właśnie Słowo Boże z danego dnia jest tym uprzywilejowanym miejscem formacji, jest narzędziem, jakim posługuje się Ojciec w mojej formacji.
To jest bardzo ważny punkt naszej refleksji. Poruszamy się w ramach tej właśnie logiki. Nie chcemy tutaj przedstawiać jakiegoś pouczenia, nawet bardzo mądrego, na temat Słowa Bożego i sposobów czytania go, ale chcemy przede wszystkim uchwycić funkcję, rolę, doniosłość Słowa Bożego z danego dnia w naszej drodze formacji ciągłej.
Człowiek wierzący w każdym dniu życia otrzymuje jakiś dar od Ojca. Człowiek wierzący wie, że ten dar Ojciec przygotował dla niego; wie, że w Słowie z danego dnia jest zawarte to objawienie, jakie Ojciec przygotował na ten dzień mojego życia. Nie możemy za jednym razem przyjąć całego objawienia Bożego. Oto dlaczego Ojciec w swojej mądrej pedagogii proponuje mi każdego dnia coś nowego.
W Słowie z dnia odkrywam teofanię (objawienie Boga), odkrywam coś nowego o Bogu, a równocześnie wiem, że w tym Słowie Bożym jest coś, co dotyczy mojego życia: jest tam też antropofania (objawienie człowieka). Bóg objawia mi coś nowego o mnie, o moim powołaniu, o tym, kim mam być. I tak każdego dnia staję przed tym ciągle nowym objawieniem Boga i objawieniem człowieka. Ale to nie wszystko: Słowo jest też pokarmem, pożywieniem, jakie Ojciec przygotował. (o. A. Cencini)
wtorek, 16 lutego 2010
Ty pouczasz
Jeszcze niedzielne błogosławieństwa brzmią w uszach a dziś padają kolejna dwa błogosławieństwa. Jedno u Jk 1,12 "błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie..." a drugie w refrenie psalmu responsoryjnego "błogosławiony, kogo Ty pouczasz" (Ps 94), błogosławiony, kogo Ty wychowujesz...
Przyjąć pouczenie, to już moja działka. Wcale nie łatwa!
Docibilitas, jak mówi Cencini. To jest postawa ucznia Jezusa. Pozwolić, by Bóg kształtował nas przez WSZYSTKO, bez wyjątku!
Chciałbym, by moje zachowania nie prowokowały Jezusa do wypowiadania takich słów, jakie zapisała dzisiejsza Ewangelia: "...jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie..." Mk 8, 17-18
Jezu, chcę pamiętać! Uzdalniaj mnie!
.
Przyjąć pouczenie, to już moja działka. Wcale nie łatwa!
Docibilitas, jak mówi Cencini. To jest postawa ucznia Jezusa. Pozwolić, by Bóg kształtował nas przez WSZYSTKO, bez wyjątku!
Chciałbym, by moje zachowania nie prowokowały Jezusa do wypowiadania takich słów, jakie zapisała dzisiejsza Ewangelia: "...jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie..." Mk 8, 17-18
Jezu, chcę pamiętać! Uzdalniaj mnie!
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)


