O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

niedziela, 8 stycznia 2017

8 I, umiłowanie

A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. (Mt 3,13-17)

Kościół uczy nas i uświadamia nam, że te słowa Ojca, skierowane do Jezusa nad Jordanem, są też skierowane do nas, do każdego z nas, od momentu naszego chrztu. Od momentu, kiedy Jezus dzieli się z nami miłością synowską Ojca i tą tożsamością.
Dzisiejsza modlitwa o mało nie przyprawiła mnie o zawrót głowy :). Trwałam na modlitwie w tym właśnie Słowie: "Jesteś córka moja umiłowana". To trwanie pogłębiło we mnie kilka płaszczyzn i bardzo mnie uradowało. Podzielę się w skrócie tym, co mnie uradowało:

  • "jesteś" - uświadomiło mi moje jestestwo :). Mam swoje miejsce na tym świecie. Ktoś mnie chciał, Ktoś dał mi istnienie! Jestem i zostawiam tu ślad...
  • "córka" / syn = synostwo, dziecięctwo - mam korzenie boskie i nic tego nie zmieni :)
  • "moja" - to ważny zaimek, wypowiada go Ojciec Niebieski. Wiem, że On jest wierny i że dba o swoje :). Jeśli się zagubię, będzie mnie szukał, bom Jego! A jeśli się nie zagubię, to też nasza więź ma swoje meandry. Dla mnie ten zaimek jest wyznaniem...i prowokuje mnie miłośnie do tego, by odpowiadać Bogu: "Twoja jestem". A taką odpowiedzią między innymi są także moje śluby zakonne.
  • "umiłowana" - umiłowanie jest darem. To Słowo budzi wdzięczność, radość, świadomość obdarowania. To doświadczenie dopinguje do dawania, do ofiarowania, do miłowania, by także przeze mnie Miłość Boża rozlewała się na świat stworzony.

Wspomniany wyżej zawrót głowy nastąpił gdzieś w tym miejscu, kiedy uświadomiłam rozprzestrzenianie się Miłości Boga i duch mój ruszył we Wszechświat i w pędzące galaktyki... :)
I jeszcze jedno. Spełnieniem miłości jest obdarowywanie i przyjmowanie. Takim ludzkim doświadczeniem tej rzeczywistości jest małżeństwo i akt małżeński.
W doświadczeniu duchowym jest to oddanie siebie i przyjęcie życia Bożego. Uświadomiłam sobie, że kulminacyjnym momentem w tej wzajemności będzie godzina śmierci: oddanie, powierzenie mego życia Ojcu, oddanie całkowite. Dzisiejsza modlitwa utwierdziła moją wiarę, że to będzie zarazem moment przyjęcia Życia! Jak ważny to moment! Dlatego cieszę się, że są mi (nam) dane każdego dnia momenty umierania sobie, tj. egoizmowi, momenty paschy, kiedy powierzam się w tym umieraniu Temu, który jest Dawcą Życia i przyjmuję Jego Ducha.

Fot. Współczesny Jordan - woda chrzcielna. Miejsce naszej pierwszej śmierci i przyjęcia Życia.

1 komentarz:

  1. Fot. Naczynie duże i małe / zanurzenie i współprzenikanie...

    OdpowiedzUsuń