O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

niedziela, 3 lipca 2016

3 VII, żniwo

”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: »Pokój temu domowi«... (Łk 10,1-12.17-20)

Dużo treści i mocy zawiera dziś Stół Słowa Bożego.
Cieszę się tym, co Jezus mówi w dalszej części Ewangelii: "dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".
Cieszę się, że należę do Jezusa. Wiem, że nie jest w tym żadna moja zasługa, tylko darmowa łaska Pana. Cieszę się, że doświadczam w sobie pokoju i miłosierdzia, o którym pisze św. Paweł:
"Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie" (Ga 6,14-18).
Choć ta pierwsza część o chlubieniu się z krzyża Jezusowego  jest jeszcze dla mnie perspektywą i wyzwaniem, to jednak owoce żniwa łaski smakują niesłychanie, a doświadczając paschy i mocy miłości Zmartwychwstałego, czuję się wezwana i posłana w bezbronności swego serca, w prostocie własnego ubóstwa i zgody na małość. Doświadczając miłosierdzia i pokoju Pana, mam siłę i pragnienie niesienia Go dalej.
Modlitwą zaś odpowiadam na wezwanie Jezusa, prosząc o robotników na żniwo... Także i ja jestem jak żniwo...

5 komentarzy:

  1. A więc, problemem "żniwa" nie jest brak, ale nadmiar, swoista "klęska urodzaju"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...brak dotyczy robotników, którzy zbierają, łączą, integrują, tworzą. Natomiast wielu jest takich, którzy dzielą, rozpraszają, młócą.

      Usuń
    2. ;jeśli zaś młócą to i mielą, najczęściej językiem :-)

      Usuń
  2. Urodzaj też można zmarnować...
    Nie bądźmy tymi, którzy dzielą, rozpraszają, ale tymi, którzy zbierają, tworząc dobro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, wiele się z tego marnuje, ale Bóg zdaje się tym nie zrażać, wszak "żniwo nieskończone". On chce tylko "wyprawić robotników na swoje żniwo."

    OdpowiedzUsuń