Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi.
[...] żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia». Łk 19,41-44
Płacz. Dla kobiety to znana sprawa ;)
Mi też ostatnio jakoś się przytrafia. A na modlitwie dziś odkryłam, że płaczemy razem: Jezus i ja. Ale jakże różne to są powody płaczu.
Nie będę tu uprawiać ekshibicjonizmu duchowego, więc powodów moich nie podam. Powiem tylko tyle, że błahe są w istocie "nowego człowieka", choć dla "starego Adama" we mnie oznaczają śmierć.
Jezus jest blisko Jerozolimy. Wybieram się z Nim. Zaprosił mnie do towarzyszenia.
Chcę, choć wiem, że wytrwanie z Nim (i w Nim) jest łaską. O nią się modlę szczerze.
I ty za mnie się pomódl, proszę, bym rozpoznawała czas nawiedzenia.
czwartek, 21 listopada 2013
środa, 20 listopada 2013
20 XI, skąd pochodzi radość
On sam będzie twoją radością, Ten, od którego pochodzi wszystko, co sprawia ci radość. Nie mówię o grzechu, bo tylko grzechu nie masz od Niego. Z wyjątkiem grzechu masz od Niego wszystko, co posiadasz. (św. Augustyn)
Bardzo mnie dziś poruszyło to zdanie, mówiące o moim Bogu jako o Tym, od którego pochodzi wszystko, co sprawia mi radość.
A ja chcę Jemu radość sprawiać.
Bardzo mnie dziś poruszyło to zdanie, mówiące o moim Bogu jako o Tym, od którego pochodzi wszystko, co sprawia mi radość.
A ja chcę Jemu radość sprawiać.
wtorek, 19 listopada 2013
19 XI, ani małe serce...
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto.
A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty.
Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu... Łk 19,1-10
W małym mieście mały człowiek
miał wielkie bogactwa a większe pragnienia...
W małym mym sercu i w małych mych siłach
tkwią wielkie pragnienia i większe nadzieje...
Ani małe serce, ani małe siły, ani małe notowania w rankingu ludzkiego wybrania nie są przeszkodą dla wielkiej Miłości.
Byle tylko nie zamknąć się w sobie, bo Łaska pragnie właśnie we mnie zamieszkać!
W małym mieście mały człowiek
miał wielkie bogactwa a większe pragnienia...
W małym mym sercu i w małych mych siłach
tkwią wielkie pragnienia i większe nadzieje...
Ani małe serce, ani małe siły, ani małe notowania w rankingu ludzkiego wybrania nie są przeszkodą dla wielkiej Miłości.
Byle tylko nie zamknąć się w sobie, bo Łaska pragnie właśnie we mnie zamieszkać!
poniedziałek, 18 listopada 2013
18 XI, abym przejrzała
Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi.
Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.
A gdy się zbliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Łk 18, 35-43
Moja znajoma haftuje piękne obrusy, robi to ręcznie. Nieraz podziwiałam wzory i dobrane kolory.
Pamiętam kiedyś takie zdarzenie, jak mała jej córeczka kręciła się po pokoju, czołgała po podłodze i zaglądnęła od dołu na lewą stronę haftowanego obrusu. Reakcja była zaskakująca: "Mamo, mamo, czemu to takie brzydkie?"
Owszem lewa strona obrusu nie była zachwycająca, pełno na niej było końcówek nici i węzełków. Nie przypominała arcydzieła :).
A jednak, prawa strona była cudowna! Zachwycająca i radująca oko. Dopiero wzięcie na ręce maleńkiej córeczki i pokazanie jej od góry tkanego obrusu wywołało piękny uśmiech na twarzy małej i na naszych twarzach również.
Jakże często patrzę na życie od lewej jego strony... Jakże często widzę tylko węzełki i końcówki...
"Jezu, żebym przejrzała". Żebym zaufała, że Ty tkasz moje życie z wielką miłością, że Twój projekt jest cudowny!
Fot. z Wikipedii, haft projektowany przez Williama Morrisa, ok. 1878
Moja znajoma haftuje piękne obrusy, robi to ręcznie. Nieraz podziwiałam wzory i dobrane kolory.
Pamiętam kiedyś takie zdarzenie, jak mała jej córeczka kręciła się po pokoju, czołgała po podłodze i zaglądnęła od dołu na lewą stronę haftowanego obrusu. Reakcja była zaskakująca: "Mamo, mamo, czemu to takie brzydkie?"
Owszem lewa strona obrusu nie była zachwycająca, pełno na niej było końcówek nici i węzełków. Nie przypominała arcydzieła :).
A jednak, prawa strona była cudowna! Zachwycająca i radująca oko. Dopiero wzięcie na ręce maleńkiej córeczki i pokazanie jej od góry tkanego obrusu wywołało piękny uśmiech na twarzy małej i na naszych twarzach również.
Jakże często patrzę na życie od lewej jego strony... Jakże często widzę tylko węzełki i końcówki...
"Jezu, żebym przejrzała". Żebym zaufała, że Ty tkasz moje życie z wielką miłością, że Twój projekt jest cudowny!
Fot. z Wikipedii, haft projektowany przez Williama Morrisa, ok. 1878
niedziela, 17 listopada 2013
17 XI, Ja dam wam...
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
[...] Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość... Łk 21, 5-19
"Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość" - biorę te słowa głęboko do serca.
O różnych rzeczach Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii, ale to słowo słyszę wyraźnie jako dobrą nowinę.
Tylko na Jezusie chcę się oprzeć, bo wszystko inne: materialne i duchowe może być zwalone. I będzie.
O ile Jezus jest we mnie, o ile jest panem mego życia, "naprzód" nie będę obmyślać niczego. A jeśli jeszcze steru mego życia nie oddałam Jezusowi, to... po prostu... warto to uczynić.
Jeśli Barankowa jestem z nazwy, to tym bardziej w istocie swojej chcę Jego być!
[...] Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość... Łk 21, 5-19
"Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość" - biorę te słowa głęboko do serca.
O różnych rzeczach Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii, ale to słowo słyszę wyraźnie jako dobrą nowinę.
Tylko na Jezusie chcę się oprzeć, bo wszystko inne: materialne i duchowe może być zwalone. I będzie.
O ile Jezus jest we mnie, o ile jest panem mego życia, "naprzód" nie będę obmyślać niczego. A jeśli jeszcze steru mego życia nie oddałam Jezusowi, to... po prostu... warto to uczynić.
Jeśli Barankowa jestem z nazwy, to tym bardziej w istocie swojej chcę Jego być!
sobota, 16 listopada 2013
16 XI, prędko
A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Łk 18,1-8
Odpowiedź Jezusa jest konkretna: Bóg prędko weźmie w obronę swoich.
Tylko moja wiara nie taka prędka bywa... by zaufać.
Maryja Matka Miłosierdzia niech mnie i ciebie uczy czerpać naczyniem ufności ze źródeł Miłosierdzia.
moja notka o Maryi tej Ostrobramskiej...
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Łk 18,1-8
Odpowiedź Jezusa jest konkretna: Bóg prędko weźmie w obronę swoich.
Tylko moja wiara nie taka prędka bywa... by zaufać.
Maryja Matka Miłosierdzia niech mnie i ciebie uczy czerpać naczyniem ufności ze źródeł Miłosierdzia.
moja notka o Maryi tej Ostrobramskiej...
piątek, 15 listopada 2013
15 XI, przez podobieństwo
... stworzył je bowiem Twórca piękności;
a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw,
winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił.
Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Mdr 13,1-9
Piękno nas pociąga. Otwieramy usta z podziwu.
Pociąga też piękno duchowe, piękno u korzeni którego jest miłość.
Pociągają mnie piękni w tym właśnie sensie ludzie.
O ileż bardziej ON sam piękny jest!
Otworzę usta z podziwu i serce zadrży ze szczęścia, bo ON sam za chwilę w Eucharystii przychodzi...
Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Mdr 13,1-9
Piękno nas pociąga. Otwieramy usta z podziwu.
Pociąga też piękno duchowe, piękno u korzeni którego jest miłość.
Pociągają mnie piękni w tym właśnie sensie ludzie.
O ileż bardziej ON sam piękny jest!
Otworzę usta z podziwu i serce zadrży ze szczęścia, bo ON sam za chwilę w Eucharystii przychodzi...
czwartek, 14 listopada 2013
14 XI, pośród nas
Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was. Łk 17, 20-25
Że mylą się nam osoby, że nie dostrzegamy dobrej intencji brata, że nie zauważamy tego, co mamy pod ręką, że mylimy kierunki itd... powinno dać nam do zrozumienia, że często "niewidomi" jesteśmy.
I co gorzej, często nas nie ma w tym, co nazywamy "tu i teraz", w tym co nam rzeczywiście jest dane. Bo wczoraj już do mnie nie należy, do jutra zaś pewności nie mam, czy nadejdzie dla mnie.
Dla mnie jest DZIŚ.
W tym dziś jest Pan. W tym dziś królestwo Boże się objawia.
Panie, otwórz moje oczy, bym Ciebie dostrzegła i otwórz moje serce, bym sama zasadami królestwa żyła, by inni też przeze mnie mogli go doświadczyć.
Miłość łączy ziemię z niebem, niebo z ziemią. Każdy miłości konkret (widzialny lub nie, przyjęty lub nie) jest stąpaniem po królestwie Bożym.
Że mylą się nam osoby, że nie dostrzegamy dobrej intencji brata, że nie zauważamy tego, co mamy pod ręką, że mylimy kierunki itd... powinno dać nam do zrozumienia, że często "niewidomi" jesteśmy.
I co gorzej, często nas nie ma w tym, co nazywamy "tu i teraz", w tym co nam rzeczywiście jest dane. Bo wczoraj już do mnie nie należy, do jutra zaś pewności nie mam, czy nadejdzie dla mnie.
Dla mnie jest DZIŚ.
W tym dziś jest Pan. W tym dziś królestwo Boże się objawia.
Panie, otwórz moje oczy, bym Ciebie dostrzegła i otwórz moje serce, bym sama zasadami królestwa żyła, by inni też przeze mnie mogli go doświadczyć.
Miłość łączy ziemię z niebem, niebo z ziemią. Każdy miłości konkret (widzialny lub nie, przyjęty lub nie) jest stąpaniem po królestwie Bożym.
środa, 13 listopada 2013
13 XI, program na życie
Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami».
[...] Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Łk 17, 11-19
Wołać.
Zobaczyć, że rany już nie krwawią... Że mogę dawać...
Wrócić do Jezusa.
Chwalić Boga całym sobą. Upaść do nóg Jego. Dziękować.
Całego życia na to nie starczy. :)
[...] Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Łk 17, 11-19
Wołać.
Zobaczyć, że rany już nie krwawią... Że mogę dawać...
Wrócić do Jezusa.
Chwalić Boga całym sobą. Upaść do nóg Jego. Dziękować.
Całego życia na to nie starczy. :)
wtorek, 12 listopada 2013
12 XI, komu służę?
Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. Łk 17, 7-10
Dziękować trzeba i to na każdym miejscu.
Ale czym innym jest zabiegać o wdzięczność wobec siebie samego. Jest to krok na równię pochyłą, potem już się leci coraz bardziej.
Bezinteresowna służba Bogu, który stawia konkretnych ludzi na drodze, by nimi się zająć, odnosi do relacji z Nim.
Nawet, jeśli tego na dziś nie rozumiem, jeśli bliższe mi jest pragnienie i oczekiwanie zauważenia czy wdzięczności, to jednak ufam słowu Jezusa i w tym kontekście I czytanie porusza mnie do głębi:
Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych. Mdr 3,1-9
Dziękować trzeba i to na każdym miejscu.
Ale czym innym jest zabiegać o wdzięczność wobec siebie samego. Jest to krok na równię pochyłą, potem już się leci coraz bardziej.
Bezinteresowna służba Bogu, który stawia konkretnych ludzi na drodze, by nimi się zająć, odnosi do relacji z Nim.
Nawet, jeśli tego na dziś nie rozumiem, jeśli bliższe mi jest pragnienie i oczekiwanie zauważenia czy wdzięczności, to jednak ufam słowu Jezusa i w tym kontekście I czytanie porusza mnie do głębi:
Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych. Mdr 3,1-9
czwartek, 7 listopada 2013
7 XI, idzie za zagubioną
... idzie za zgubioną, aż ją znajdzie [...]
„Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Łk 15,1-10
Porusza mnie ta przypowieść o zabłąkanej owcy, czy raczej o poszukującym Pasterzu. To On idzie za nią, to On się cieszy z odnalezienia.
Mam w życiu doświadczenia poszukiwania innych czy troski, by się nie zagubili, tak w sensie fizycznym (na płaszczyźnie duchowej oczywiście też, ale teraz zostaję na tej zewnętrznej). Pamiętam ile radości sprawiał sam widok odnalezionej osoby.
Sama niedawno uczestniczyłam w pewnej zabawie-ćwiczeniu, podczas której zagrałam taką zagubioną owcę. Siedziałam skulona, schowana w ciemnościach za płaszczami, z rodzącym się niepokojem, czy mnie ktoś odnajdzie. Takich kryjówek było wiele a i "owieczek" niemało. Odnaleziona zostałam... :)
Zabawa zabawą, ale nawet kiedy się ma już po 40-tce, uczucia w zabawie pojawiają się i są jak najbardziej prawdziwe.
Dziś jest we mnie wdzięczność do Pasterza. I chcę odnalezienia kiedy się gubię w codzienności: w wyborach, w postawach, czy w uczuciach... Jestem pewna, że "idzie za mną, aż znajdzie". Wiem, że znajdzie i że się ucieszy, a ja wraz z Nim.
„Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Łk 15,1-10
Porusza mnie ta przypowieść o zabłąkanej owcy, czy raczej o poszukującym Pasterzu. To On idzie za nią, to On się cieszy z odnalezienia.
Mam w życiu doświadczenia poszukiwania innych czy troski, by się nie zagubili, tak w sensie fizycznym (na płaszczyźnie duchowej oczywiście też, ale teraz zostaję na tej zewnętrznej). Pamiętam ile radości sprawiał sam widok odnalezionej osoby.
Sama niedawno uczestniczyłam w pewnej zabawie-ćwiczeniu, podczas której zagrałam taką zagubioną owcę. Siedziałam skulona, schowana w ciemnościach za płaszczami, z rodzącym się niepokojem, czy mnie ktoś odnajdzie. Takich kryjówek było wiele a i "owieczek" niemało. Odnaleziona zostałam... :)
Zabawa zabawą, ale nawet kiedy się ma już po 40-tce, uczucia w zabawie pojawiają się i są jak najbardziej prawdziwe.
Dziś jest we mnie wdzięczność do Pasterza. I chcę odnalezienia kiedy się gubię w codzienności: w wyborach, w postawach, czy w uczuciach... Jestem pewna, że "idzie za mną, aż znajdzie". Wiem, że znajdzie i że się ucieszy, a ja wraz z Nim.
środa, 6 listopada 2013
6 XI, posiadanie czy miłowanie?
"...Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem". Łk 14, 25-33
A cóż tak na prawdę ja posiadam? Co jest rzeczywiście moje? - "tylko grzechy" - odpowiedzą święci... :)
Wszystko inne, czyli też najbliższe osoby, rodzina, relacje, zadania i charyzmaty są mi dane i zadane, ale nie dla posiadania. Dla rozdawania, dla miłowania a nie dla przywiązania, nie dla egoizmu. Św. Paweł podpowiada dziś jak budować relacje:
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj», i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego». Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Rz 13, 8-10
Chodzi więc w życiu o wolność i o świadomą decyzję na miłość prawdziwą, na pójście za Jezusem. Jeśli będzie to mój wybór, to będę nim się kierowała w sytuacjach niewygodnych, w sytuacjach pokus, w zniechęceniu.
A cóż tak na prawdę ja posiadam? Co jest rzeczywiście moje? - "tylko grzechy" - odpowiedzą święci... :)
Wszystko inne, czyli też najbliższe osoby, rodzina, relacje, zadania i charyzmaty są mi dane i zadane, ale nie dla posiadania. Dla rozdawania, dla miłowania a nie dla przywiązania, nie dla egoizmu. Św. Paweł podpowiada dziś jak budować relacje:
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj», i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego». Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Rz 13, 8-10
Chodzi więc w życiu o wolność i o świadomą decyzję na miłość prawdziwą, na pójście za Jezusem. Jeśli będzie to mój wybór, to będę nim się kierowała w sytuacjach niewygodnych, w sytuacjach pokus, w zniechęceniu.
wtorek, 5 listopada 2013
5 XI, będziesz ucztował?
...jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym».
Jezus mu odpowiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty...» Łk 14,15-24
Człowiek podskórnie czuje, jak ten jeden ze współbiesiadników Jezusowych, że ucztowanie z Bogiem to szczęście. Pytanie, kogo to spotka, jest górą lodową własnego pragnienia...
Z dzisiejszej Ewangelii pokazują się dwie możliwości:
1. Są zaproszeni.
Pytam siebie, czy należę do nich? Owszem, od chrztu należę do tych zaproszonych. Czy się wybiorę, to jednak jeszcze inna sprawa. Mogę zlekceważyć zaproszenie, wybierając wszystko inne tylko nie Boga.
Tu przychodzi mi na myśl św. Ignacy i cały proces rozeznawania, który jest pomocą w życiu, by się nie pogubić, by wybierać to (mniejsze cele), co służy najważniejszemu celowi życia.
2. Są też tacy, którzy nie tylko nie czują się zaproszeni, ale czują się na marginesie życia, relacji.
Oni nie spodziewają się już niczego dobrego. A w Ewangelii to oni są "zmuszani" do wejścia na ucztę. Zmuszani, bo zdumieni, bo po ludzku nie nadają się... ale właśnie oni ucztować będą.
Darmowości miłości Boga - zakosztuję jej tylko wówczas, kiedy uwierzę, że ona jest darmowa. I to w obu przypadkach: i w przypadku bycia zaproszonym, i w przypadku "zmuszonym" w niedowierzaniu i zdumieniu.
Człowiek podskórnie czuje, jak ten jeden ze współbiesiadników Jezusowych, że ucztowanie z Bogiem to szczęście. Pytanie, kogo to spotka, jest górą lodową własnego pragnienia...
Z dzisiejszej Ewangelii pokazują się dwie możliwości:
1. Są zaproszeni.
Pytam siebie, czy należę do nich? Owszem, od chrztu należę do tych zaproszonych. Czy się wybiorę, to jednak jeszcze inna sprawa. Mogę zlekceważyć zaproszenie, wybierając wszystko inne tylko nie Boga.
Tu przychodzi mi na myśl św. Ignacy i cały proces rozeznawania, który jest pomocą w życiu, by się nie pogubić, by wybierać to (mniejsze cele), co służy najważniejszemu celowi życia.
2. Są też tacy, którzy nie tylko nie czują się zaproszeni, ale czują się na marginesie życia, relacji.
Oni nie spodziewają się już niczego dobrego. A w Ewangelii to oni są "zmuszani" do wejścia na ucztę. Zmuszani, bo zdumieni, bo po ludzku nie nadają się... ale właśnie oni ucztować będą.
Darmowości miłości Boga - zakosztuję jej tylko wówczas, kiedy uwierzę, że ona jest darmowa. I to w obu przypadkach: i w przypadku bycia zaproszonym, i w przypadku "zmuszonym" w niedowierzaniu i zdumieniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










