Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2017

6. PRZYCHODZISZ - słowo z serii "25"

Przewijają się różne słowa tak mniej więcej co dwa tygodnie. To taki mój pewien zamysł, ufam, że z Ducha. Rzecz istotna się dzieje poza netem, ale dla pamięci sobie strzępy notuję.

Adwent za nami. A jednak dalej w nas. Dalej we mnie. Jesteś Obecny, a wciąż wiem, że nie zajmujesz jeszcze mnie całej. Jeszcze się ociągam; czuję, że czekam, ale też nie wpuszczam... Śpiewam więc sobie w środku paschalną pieśń i nią się modlę: 
     "Przychodzisz Panie, mimo drzwi zamkniętych... 
     Jezu Zmartwychwstały ze śladami męki, 
     Ty jesteś z nami, poślij do nas Ducha, 
     Panie nasz i Boże, uzdrów nasze życie...". 
Ubożenarodzeniam te słowa i nucę pod nosem jeszcze gorliwiej: 
     "Przychodzisz Panie, mimo drzwi zamkniętych, 
      Jezu Malusieńki do mojej stajenki... 
     Ty jesteś z nami, poślij do nas Ducha....".
PRZYCHODZISZ!
Bardzo mi pomogły w wyczuleniu zmysłów gwiazdy adwentowe (zaproponowane rekolekcje internetowe).  Pomogły w tym, by Cię dostrzegać PRZYCHODZĄCEGO w małych promykach dobra, życzliwości, obecności, ufności, przebaczenia, tęsknoty, pocieszenia, przyjęcia, uwielbienia, bliskości, ciszy, itp...
PRZYCHODZISZ Malusieńki! To dla mnie znak, że w malutkich rzeczach, że w prostych sprawach Cię odnajdę. I że w prostych sprawach, małych sprawach, mogę przyjść do Ciebie.
PRZYCHODZISZ w ubóstwie. To znak dla mnie, że nie potrzeba wiele, by Cię przyjąć... Moje własne ubóstwo wielowymiarowe otwiera przed Tobą ukrywane przestrzenie mego Betlejemu...
PRZYCHODZISZ jako Człowiek. To znak dla mnie, że ludzkim sercem mogę Cię kochać i że tego pragniesz. I że moja ludzka miłość jest Ci potrzebna. I jest ludziom potrzebna.
Dzięki, Jezu, za Twe przychodzenie.
PRZYCHODZISZ w Eucharystii codziennie, bym Cię codziennie oczekiwała, przyjmowała i dawała.

sobota, 23 września 2017

23 IX, serce moje - ziemia moja

 „Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”. (Łk 8,4-15)

Czytam sobie w wolnych chwilach książkę Ojciec Eliasz: Czas Apokalipsy (O'Brien Michael D.) Wciągnęła mnie :). Czytam ją na różnych poziomach, tzn. przemawia do mnie na różnych poziomach: kształtuje moje myślenie na poziomie społeczno-politycznym i co bardziej jest mi bliskie, na poziomie duchowo-indywidualnym. Dialogi, dialogi, dialogi - człowieka z człowiekiem, człowieka z własnym sercem, serca człowieka z Bożym Słowem. Czuć w całej książce Obecność Bożą, choć w wydarzeniach poszczególnych ludzi trzeba mieć cierpliwość, by Ją odnaleźć... Ale kiedy objawia się choćby małym poruszeniem serca, jest jak ziarno z dzisiejszej Ewangelii. Chce się zakorzenić i wydać plon!
Bóg jest i mówi także dziś. Serce moje, ucho moje, gdzie jesteście? Słyszycie Jego głos? Przyjmiecie Jego natchnienie?
Ojcze Pio, módl się za nas, byśmy byli ziemią żyzną.

P.S. Fot. dedykuję komuś, kto pija kawę ze swoim Bogiem... :)

czwartek, 21 września 2017

21 IX, wstać i pójść

Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.  (Mt 9,9-13)

Powołanie Mateusza jest opisane w Ewangelii zaraz po uzdrowieniu paralityka, którego przyniosło do Jezusa czterech. Tam jest odpuszczenie grzechów - pierwsze słowo Jezusa i drugie  - po awanturze myślnej, po oburzeniu faryzeuszów - słowo "wstań i chodź". Oba słowa sprawcze, tzn., dzieje się to, co słowa nazywają.
Dziś pada słowo do Mateusza: "pójdź za Mną (towarzysz Mi)" i dzieje się! Św. Paweł w Liście do Efezjan powie, że chwała Temu, którego moc może uczynić w nas o wiele więcej niż spodziewamy się czy rozumiemy... (por. Ef 3,20).
Chwalę więc Pana, ale słuchając dalej św. Pawła, który zachęca, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości, widzę konkrety dla mego działania: pokora, delikatność, cierpliwość, a to wszystko z miłością i w Miłości. Czy się uda? Nie ważne. Ważne, by próbować :). Wstać i pójść.

Fot. Hendrick ter Brugghen - Powołanie św. Mateusza.

piątek, 4 sierpnia 2017

4 VIII, usłyszeć Słowo zbawienia

Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli?...". (Mt 13,54-58)

Żeby usłyszeć naukę Jezusa, trzeba chcieć ją usłyszeć. Nawet zdumienie, zachwyt czy słuchane słowo nie sprawią w nas przemiany, jeśli skupimy się na naskórku.
Ileż razy w ciągu dnia padają wokół mnie słowa zachęty, upomnienia, przebaczenia itp., ileż razy słowo zbawienia dociera do moich uszu... w moim domu. Serce nawrócone pod krzyżem usłyszy je, nawet gdy przychodzi [tylko] od ludzi... Problem usłyszenia leży w nawróceniu serca.
Ucałuję dziś krzyż Pana - to mały znak miłości i prośba o serce czyste.

niedziela, 18 czerwca 2017

18 VI, ruszmy się!

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. 
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów ... A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem...
... Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. (Mt 9,36–10,8)

Trzy rzeczywistości Słowa zatrzymały mnie dziś na modlitwie:
1) To żniwo jest między nami! My jako lud (od chrztu) królewski i kapłański nie spełniamy często swego posłannictwa. Nasza codzienność i wszystko, co nas otacza jest nabrzmiałą rzeczywistością gotową do żniwa! Jest to po, by ją przyjąć, zżąć, przemielić we własnym sercu i na ołtarzu Pańskim ofiarować.
Ale by żyć pełnią swego kapłaństwa chrzcielnego trzeba o to prosić Pana. I o nowe powołania prosić trzeba, ale też prosić, byśmy swego nie marnowali.
2) Jezus każdego z nas zna po imieniu, czyli bardzo dobrze. I każdego z nas przywołuje do Siebie i każdego o coś prosi... Czasem bardziej nadstawiamy ucha, by usłyszeć, czego prosi od sąsiada..., ale usłyszeć, przyjąć i wypełnić to, do czego mnie zaprasza, oto moje zadanie.
3) Wielkie misje zaczynają się na własnym podwórku! Okazać dobroć temu, kto blisko jest przy mnie, żeby odczuł i nie zwątpił, że jest kochany.
No to ruszmy się ! :)

Fot. nie jest to "świeże" zdjęcie, ale jakoś mi pasuje do tego postu.

sobota, 14 stycznia 2017

14 I, moc Słowa

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. (Mk 2,13-17)

Jezus znowu wyszedł, tak pisze św. Marek. Znowu wyszedł, by szukać człowieka, by mnie szukać. By ciebie szukać. ON nie znudzi się nigdy wychodzeniem po nas!
Druga rzecz, która mnie dziś na modlitwie dotknęła, to pascha Lewiego na mocy Słowa Jezusowego. Świadomie piszę: pascha. Ponieważ użyte słowo "wstał" jest greckim αναστας, które używane jest na zmartwychwstanie - podniesienie się z martwych. Lewi słyszy słowo Jezusa "pójdź za Mną" i reaguje na nie. To Słowo go przemienia, daje mu moc do nowego życia.
Wnioski osobiste wyciągnąć należy :).

Jeszcze coś dziś wrzucę, coś, co przeczytałam w Gościu Niedzielnym, a jest też jakoś na temat. Chodzi o słowa, które my z kolei wypowiadamy do siebie wzajemnie, do najbliższych.
O. Pelanowski opowiada historię Charlsa Duke'a, amerykańskiego astronauty, który chodził po Księżycu, ale przez lata w domu własnym używał słów jedynie po to, by niszczyć w innych chęć do życia. W słowach leży moc zarówno wzmacniania kogoś, jak i unicestwiania. Sam był bardzo utalentowany i szukał nowych wyzwań, ale nie potrafił wzmocnić najbliższych dobrym słowem. Nawrócił się w ... klubie tenisowym. I najważniejszy wniosek:
Nie trzeba lecieć na Księżyc, by być bliżej nieba. Trzeba niebo tworzyć w słowach, które się wypowiada do innych, by inni żyli wdzięcznością, a nie zniechęceniem.

Fot. Caravaggio - moment powołania Lewiego, czyli św. Mateusza.

wtorek, 10 stycznia 2017

10 I, Ten, który ma władzę

...Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. (Mk 1,21-28)

Rzecz ma się w synagodze. Jest tam Jezus i jest człowiek opętany przez ducha nieczystego. Jakie to ma znaczenie dla nas?
Bliskość Jezusa, świadome przeżywanie Jego bliskości, wydobywa także z nas nieczystość. I dobrze. Bo złego ducha  trzeba rozpoznać w sobie, po to, by nie iść za nim, by nie być mu posłusznym. Zły duch - nieprzyjaciel Boga i człowieka - działa tak, by człowiekowi Boga przedstawić jako nieprzychylnego, nieżyczliwego, jako tego, który chce zguby...
Ważnym jest rozpoznać w sobie, w bliskości Jezusa (w kontraście do ducha miłości), własne duchy nieczyste, które do nas mówią. Osoba Jezusa jest najlepszym "buforem" dla tych naszych nieczystości. Gdy więc one wylazą z nas sprowokowane Jego bliskością, ON jeden ma nad nimi moc i panowanie. ON je usłyszy, uciszy i wygoni.
Ja więc świadomie powierzam się Jezusowi z całym moim światem zewnętrznym i wewnętrznym.

piątek, 30 grudnia 2016

30 XII, sekret rodziny

...oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda... (Mt 2,13-23)

Bardzo lubię święto Świętej Rodziny. Może dlatego, że w moim domu rodzinnym mieliśmy Jej obraz i moi Rodzice próbowali żyć tymi samymi wartościami. Rodziny się nie wybiera - mnie spotkał dar piękny. Jestem za to bardzo wdzięczna i Bogu za moich Rodziców, i moim Rodzicom za wszystko, a zwłaszcza za Boga...
Ubogacona modlę się za tymi, których mi Pan stawia na drodze, za rodziny które są dla mnie czy to radością czy też wyzwaniem... A to czasem zmienia się jak w kalejdoskopie.
Dzisiejsza Ewangelia podpowiada na czym polegał sekret Świętej Rodziny. Oni słuchali Boga! Liczyli się w swoim życiu, działaniu, z Jego Słowem - szli za tym Słowem.
A nie mieli łatwo! Nie mieli łatwo!
Jezusie, Maryjo i Józefie, módlcie się za nami, prowadźcie nas.

wtorek, 20 grudnia 2016

20 XII, Słowo zamieszkało

„Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus..." (Łk 1,26-38).

Uwielbiam dziś Boga w Zwiastowaniu. W Słowie. I w Maryi, w Jej odpowiedzi.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

5 XII, usłyszeć Ciszę

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź? » Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” — rzekł do sparaliżowanego: „Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. (Łk 5,17-26)

Cóż Bogu łatwiej powiedzieć: czy słowo uzdrawiające, czy słowo stwarzające, czy słowo przemieniające?... Czy po prostu wypowiedzieć SŁOWO, które staje się Ciałem...w Maryi, bo przyjęte przez Maryję.
Wielbię Pana również w CISZY, w której rodzi się Słowo, skierowane do mnie, Słowo Miłości.
Adwent jest dobrym czasem, by nasłuchiwać (z jednej strony), ale też by uwierzyć, że cisza jest Obecnością.
Zapraszam do przeczytania o ikonie Chrystus-Cisza Fot. ikona Chrystus-Cisza.

piątek, 2 grudnia 2016

2 XII, posłuszeństwo

I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie”. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy. (Mt 9,27-31)

Po dzisiejszej modlitwie zrodziło się we mnie uwielbienie (bardziej w sercu niż w głowie). Uwielbiam Pana mego za słowa Jego, które nie mieszczą się w mojej reżyserii wydarzeń.
Ufam, że On widzi więcej... Chcę być posłuszna Jego Słowu i proszę Ducha, by mnie uzdolnił do tego.

czwartek, 1 grudnia 2016

1 XII, zbawia nie moje, lecz SŁOWO Pana

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie...". (Mt 7,24-27)

To nie słowa moje wypowiadane do Pana sprawiają zbawienie, lecz Słowo Pana wypowiedziane do mnie, usłyszane przeze mnie i przyjęte w mym życiu - taki wniosek zrodził mi się dziś na modlitwie, po tym, jak poobserwowałam w wyobraźni budowę domów na piasku i na skale (w szerokim rozumieniu słowa "dom").

Uwielbiam Pana za moc Jego Słowa, które przyjęte w życiu potrafi być tarczą dla wszelakich niesprzyjających czynników życia w pełni.

Fot. Ta, która Słowo przyjęła! I wstawia się za nami i nauczy nas jak przyjmować Słowo - jeśli tylko chcemy...

środa, 30 listopada 2016

30 XI, przecięcie poziomu...pionem

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich...  (Mt 4,18-22)

Każda chwila Jezusowi odpowiada... W każdym działaniu, pracy, może pociągnąć za Sobą.
Otwartość adwentowa, to też niezamykanie się w doczesności, w działaniu, choć to ma być działanie z całym zaangażowaniem. To zgoda na przecięcie poziomu codzienności pionem Słowa i łaski. W każdej chwili nasz chronos (czas chronologiczny) może zostać przecięty kairos'em (czasem łaski Pańskiej) i może stać się chwilą wcielenia, kiedy Słowo staje się w nas. Za każde Jego kairos - za każde przyjście do mnie - uwielbiam Go.

Wczoraj miała miejsce zabawna sytuacja. Na próbie śpiewu siostra M. chciała wyszukać w necie pieśń "Przyjdź Panie Jezu", by zaprezentować uczestnikom. Wpisała pierwsze słowo i zaczęła drugie i tutaj google podpowiedziało: "przyjdź pan jutro", co wzbudziło radość wszystkich. Odczytałyśmy to w kluczu adwentu, gdyż dwa dni wcześniej na konferencji "u progu adwentu" padła informacja, że zestawienie pierwszych liter wielkich antyfon, które mają miejsce w liturgii od 17 do 24 XII, stanowi wyrażenie ERO CRAS, co oznacza PRZYJDĘ JUTRO. :)

piątek, 25 listopada 2016

25 XI, oprzeć się na Słowie

"Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą". (Łk 21,29-33)

I to jest powód, by Słowa Jezusa się uchwycić. By uwierzyć w Jego obietnice. Dzisiejszy psalm responsoryjny zauważa, że
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Ciebie wielbiąc. 
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie;
mocy im będzie przybywać. Ps 84

poniedziałek, 14 listopada 2016

14 XI, Był, Jest i Przychodzi

...Błogosławiony, który odczytuje i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska.
Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji: "Łaska wam i pokój od tego, Który jest, i Który był i Który przychodzi, i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem"... (Ap 1,1-5a)

Dziś wypadł na mnie czytanie podczas Eucharystii, no i ucieszyłam się tym, że "błogosławiony, który odczytuje".
Apokalipsę Kościół czyta w ostatnich tygodniach roku liturgicznego. Słowo, które spełnia się w nas. Słowo Tego, Który był, jest i przychodzi.
A że czasem nie widzimy Go i Jego przejścia?
Postawa ślepca z dzisiejszej Ewangelii (Łk 18,35-43) jest drogowskazem - jeśli czuję, że coś się dzieje, że Bóg przechodzi gdzieś tu blisko - wołam z całego serca, każdą komórką mego ciała: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”
Wołam z ufnością i pozwalam przyprowadzić się do Jezusa - to scenariusz uzdrowienia ... mego i wielu.

Fot. z internetu

czwartek, 1 września 2016

1 IX, ruch na Twoje Słowo

... rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci»... (Łk 5, 1-11)

Przypodobanie się, desperacja czy naiwność kierowała Szymonem, że zgodził się uczynić coś, co nie było po jego myśli?
Nie dywaguję nad nim, raczej nad sobą w podobnych sytuacjach... On sam daje świadectwo, że na "Twoje słowo". Bo Twoje, Jezu, słowo jest DOBRE i prowadzi do dobrego. Każde Twoje słowo - choć prowadzić mnie będzie poprzez ścierniska moich oczekiwań, czy projektów - prowadzić mnie będzie na łąki Życia...
Ruch - decyzja - należy do mnie, jak też należała do Szymona.

niedziela, 1 maja 2016

1 V, lampą mą Baranek

"...Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. 
To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. 
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka...".  (J 14,23-29)

Dużo ważnych treści dziś pada! Stół Słowa zastawiony po brzegi!
Łamię Słowo, "zjadam", sycę się, żyję Jego mocą.
Kilka moich "dobrych kąsków" Słowa na dziś:
1) "Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich" - taki papierek lakmusowy. Jeśli chcę zachować słowa Jezusa, Jego przykazanie, to jest we mnie miłość ku Niemu. To dobra nowina dla tych co "nie czują" miłości w sobie. Wola, decyzja jest tu ważniejsza niż uczucia.
2) "Pocieszyciel = Paraklet" jest posyłany, aby mi przypomniał i nauczył Jezusowego życia. Dobra nowina w tym, że jest to dane, że nie chodzi o mój li tylko wysiłek (choć patrz p.1, decyzja musi być). Ważna w chrześcijaństwie jest postawa bierności - przyjęcia.
3) "Pokój mój daję" - właśnie, przyjąć ten pokój Jezusowy, to pozwolić sobie na szczęście, które nie jest zależne od wpływów i mody świata.
4) I jeszcze coś z II czytania (Ap 21,22-23) - św. Jan ma wizję niebieskiego Jeruzalem, która jest symbolem Kościoła. "A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek. I miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą jest Baranek".
Lampą Baranek... Cóż to znaczy?
Najpierw mała odskocznia. Lubię robić zdjęcia, robię je we wspólnocie przy okazji różnych uroczystości dla kroniki, na spacerach etc. Od niedawna robię takim lepszym aparatem, którego wszystkich funkcji jeszcze nawet nie znam, ale zauważyłam, że w zależności od ustawienia te same przedmioty, miejsca, osoby na zdjęciu inaczej się rejestrują, w innym świetle.
Tak też w życiu... w zależności od ustawienia lampy zależy nasze widzenie i działanie.
Lampą Kościoła jest Baranek, tj Jego miłość, Jego życie za nas wydane, Jego pascha, Jego zmartwychwstanie, Jego relacja z Ojcem. Może też być inna lampa: to co oferuje świat.
I tu wracam do Ewangelii: "jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać" - to jest życie w świetle Baranka, to jest życie wieczne, do którego jesteśmy zaproszeni, a w wielu z nas już ono jest...

środa, 30 marca 2016

30 III, "szedł z nimi", idzie z nami

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali...  (Łk 24,13-35)

No i tak - dobra nowina podana jak na dłoni: Jezus jest z nami, nawet gdy my uciekamy od naszej Jerozolimy, od miejsc, gdzie "spodziewaliśmy się" czegoś od Boga i ludzi, według naszego scenariusza i czujemy się rozczarowani.

Zacytuję o. Łusiaka SJ, bo podaje sposób, co mamy robić:
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jak mamy radzić sobie z owymi rozczarowaniami. Powinniśmy wsłuchać się z większą uwagą w nauczanie Jezusa. Powinniśmy dać Mu szansę "wytłumaczenia się", oddając się medytacji Jego słowa. On naprawdę chce nam wszystko wytłumaczyć. Potrzebuje jednak trochę czasu, którego my Mu tak skąpimy.

I jeszcze słowo s. Benedykty od Krzyża (Edyta Stein):
Ten sam Pan, którego Słowo Pisma stawia nam przed oczami, pokazując Go na wszystkich ścieżkach, które przemierzył za życia, mieszka wśród nas, ukryty pod postacią chleba eucharystycznego. Przychodzi do nas codziennie jako Chleb Życia. W tych dwóch postaciach staje się nam bliski i pod tymi dwiema postaciami pragnie, abyśmy Go szukali i znajdowali. Jedna wzywa drugą. Kiedy widzimy oczyma wiary zbawiciela wśród nas, jak opisuje Go Pismo, wtedy rożnie nasze pragnienie przyjmowania Go w chlebie życia. Następnie chleb eucharystyczny podsyca nasze pragnienie coraz głębszego poznania Pana w Piśmie i daje siły naszemu umysłowi w celu lepszego pojmowania.

poniedziałek, 7 marca 2016

7 III, zawierzając Słowu

Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. (J 4,43-54)

Z całej perykopy o uzdrowieniu syna urzędnika królewskiego wybrałam do wpisu to jedno zdanie.
Uwierzyć słowu Jezusa i iść do swoich zajęć - to kwintesencja życia chrześcijańskiego.
Zapytaj siebie, co ci zostało np. z wczorajszej Liturgii Słowa?
Czy potrafimy usłyszeć Słowo Jezusa skierowane do nas i czy idziemy zawierzając Słowu w naszą codzienność?
Zawierzając Słowu! Jakie Słowo Jezusa niosę w sobie?

czwartek, 28 stycznia 2016

28 I, miara

...I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,21-25)

W kontekście wczorajszego słowa o Siewcy i o ziarnie, którym jest Jego Słowo, słucham dziś o lampie i mierze. Słowo niesie światło i miarę powiększa, jeśli tylko nie chowam tego światła pod korcem własnej woli.
"Czego słuchacie" - może warto dziś zastanowić się nad tym.
W klasztorze jest sporo ciszy i tradycją jest, że prace wykonuje się w milczeniu. A jednak nic to jeszcze nie znaczy. Czego słucham? Własnych myśli, ocen, uczuć itp.? Tak, tego słucham. Słucham też Słowa, z Biblii, z liturgii, ale też i zakorzenionego już we mnie. Jeśli miara słuchania przechyla się ku Słowu, to i siebie bardziej rozumiem. :)