Dziś Ewangelia o relacjach. O upomnieniach, o braterstwie, o jedności.
To wszystko, co nam jest potrzebne do życia i co jest zarazem trudne i w czym jesteśmy tak nieumiejętni. Mówię przede wszystkim o sobie.
A jednak w relacjach naszych jest obecny Obecny.
W relacjach naszych można Go zobaczyć, można Go pokochać, można Go zranić. Można też z Nim nieść życie, rozwiązywać i podnosić. Oby.
to by było koszmarne, jeśli wszystko, co rozwiążą na ziemi, było rozwiązane w niebie. Mam na myśli sytuacje, kiedy ktoś bardzo krzywdzi innych ludzi, ale spowiedź "załatwia" wszystko, a odmówienie zdrowaśki jako pokuta uwalnia od konsekwencji, po czym wraca taki jeden z drugim i dalej krzywdzi... i idzie do spowiedzi, i wszystko jest ok. Potem pójdzie do nieba, bo było na ziemi rozwiązane i nie ma problemu. Jeśli Bóg tak to widzi, to ja mam z tym problem.
OdpowiedzUsuńNie wiem, jak to Bóg widzi... Dziś Słowo mówi, że zna On ludzkie myśli, a więc zna tych, którzy krzywdzą z premedytacją.
UsuńNie wiem jak, ale wierzę, że Sobie poradzi.
A tym razem w tej Ewangelii to rozwiązywanie widzę właśnie nie jako sakramentalne, ale w relacjach, dotyczące naszych wzajemnych relacji.