Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspólnota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspólnota. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 września 2017

15 IX, rodząca Kościół

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. (J 19,25-27)

W dniu wspomnienia Maryi Matki Bolesnej - rodzącej Kościół pod krzyżem Jezusa - mamy też swoje urodziny jako Wspólnota. W tym dniu pierwsze siostry zamieszkały razem na strychu, przygotowanym na zamieszkanie, przy ul. Sławkowskie w Krakowie.
W tym dniu od lat siostry składają pierwsze śluby. Dzień przed, zazwyczaj są obłóczyny dla wchodzących w nowicjat. Tak było i wczoraj. Tutaj o tym więcej.
Kiedy dziś podczas jutrzni usłyszałam słowa św. Pawła o tym, że teraz raduje się w cierpieniach na nas i ze swej strony w swoim ciele dopełnia braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół, to pomyślałam o naszym Ojcu Założycielu bpie Wacławie, leżącym w szpitalu. On też nas wciąż jako Wspólnotę rodzi przez swoje cierpienie.
Wracam do Matki spod krzyża. Patrzę na Nią, jest mi (jest nam) dana za Matkę. Jan wziął Ją do siebie. Czy w moim mieszkaniu (szeroko rozumianym) jest Maryja przyjęta?

Fot. Maryja z Janem od krzyżem ze strony: Oblicza Matki Bożej.

niedziela, 18 grudnia 2016

18 XII, ludzka wspólnota

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. (Mt 1,18-24)

Jestem w Zawichoście na spotkaniu sióstr wieczystych. Spotkanie formacyjne w ramach tzw. formacji permanentnej, stałej. Tematem obecnego spotkania jest wspólnota, relacje we wspólnocie oraz posłuszeństwo.
To jest Sitz im Leben, z niem., dosł. „siedlisko życiowe” mojej dzisiejszej modlitwy Słowem.
Po to ten wstęp, by można było zrozumieć mój wniosek z modlitwy: skoro w najlepszych relacjach, myślę tu o świętej Rodzinie, jest miejsce na niezrozumienie, na cierpienie, na domyślanie się, na doświadczenie przyjęcia pomówienia czy osądu..., to tym bardziej w każdej ludzkiej rodzinie i wspólnocie jest na to miejsce. Nie jest jednak celem samo takie trudne doświadczenie, lecz przejście paschalne (dziś niedziela!), trwanie w miłości i zaufaniu Bogu przez pośrednictwa ludzkie.
Uwielbiam dziś Pana w mojej Wspólnocie, w moich relacjach z siostrami. I modlę się o wiarę i o cierpliwość w czekaniu na Bożą interwencję.

Fot. Moje siostry na modlitwie w kaplicy OFL w Zawichoście.

niedziela, 30 października 2016

30 X, żywe kamienie

A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha. (Ef 2,19n)

Dzisiejsze teksty na dzień poświęcenia świątyni poprowadziły mnie w modlitwie do mojej wspólnoty. To jest konkret mojej codzienności, gdzie obecność Boga ma swoje mieszkanie.
Tak bardzo zapragnęłam zobaczyć siebie w tej duchowej budowli konkretnym kamieniem, wybranym przez Pana, wyleżanym w Jego rękach, wyciosanym Jego Słowem, zespojonym z innymi Jego miłością, trwałym i stabilnym Jego mocą...
Takim kamieniem jest każdy, jest każda z nas we Wspólnocie. Każda niepowtarzalna, niezastąpiona i potrzebna Panu w Jego budowaniu!
W czasie modlitwy w kaplicy dochodził do moich uszu odgłos uderzeń młotkiem. Sąsiad coś remontuje i niedziela mu w tym nie przeszkadza. A mi te uderzenia uświadomiły, że kiedy doświadczam sypania się wewnętrznego i bólu koniecznych przemian, to jest nadzieja na remont, na odnowę, o którą zabiega sam Gospodarz tego DOMU.

***
Dobra lektura:

Poświęcenie domu modlitwy jest świętem naszej wspólnoty. Dom ten jest domem naszych modlitw - my sami, domem Boga. Jako dom Boży budowani jesteśmy na tym świecie, abyśmy u jego kresu zostali poświęceni. Budowli, a raczej budowaniu, towarzyszy trud, poświęceniu - radość.
To, co działo się przy wznoszeniu tego domu, powtarza się, kiedy gromadzą się wierzący w Chrystusa. Gdy bowiem przyjmują wiarę, to tak, jak gdyby z lasów drzewa, a z gór kamienie ściągano; a kiedy są katechizowani, chrzczeni, wychowywani, to jakby w rękach robotników i rzemieślników byli obciosywani, układani, wyrównywani.
Nie staną się jednak domem Boga, dopóki nie połączy ich miłość. Tutaj także nikt nie mógłby wejść, gdyby drzewo to i kamienie nie splatały się w określonym porządku, gdyby zgodnie się nie wiązały, gdyby nawzajem wiążąc, do pewnego stopnia się nie miłowały. Gdy zatem widzisz, że w jakiejś budowli kamienie i drzewa doskonale do siebie przylegają, wchodzisz bezpieczny i nie obawiasz się zawalenia.
Otóż Chrystus Pan, chcąc do nas przyjść i w nas zamieszkać, niejako dla zbudowania powiedział: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali. Przykazanie - rzecze - daję wam". Niegdyś ociężali byliście, domu Mi nie budowaliście, sami stanowiliście ruinę. Otóż, abyście mogli podźwignąć się z prastarych ruin waszych, miłujcie się wzajemnie.
Zważcie, Drodzy moi, iż dom ten zgodnie z obietnicą, aż dotąd buduje się na całym okręgu ziemi. Kiedy po niewoli budowano świątynię, wtedy - jak to znajdujemy w psalmie - śpiewano: "Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewaj Panu, ziemio cała". To, co tam nazwano "pieśnią nową", tutaj Pan mieni "przykazaniem nowym". Cóż bowiem stanowi o nowości pieśni, jeśli nie miłość nowa? Ten przecież śpiewa, kto miłuje. Głos takiego śpiewaka jest żarem świętej miłości.
Tak więc to, co na sposób materialny - jak widzimy - w ścianach się dokonało, niechaj duchowo spełni się w duszach waszych, a co w kamieniach i drzewie podziwiamy jako doskonałe, niech za budującą łaską Boga dopełni się w ciele waszym.
Przede wszystkim zaś dzięki składajmy Panu Bogu naszemu, od którego najlepsza nagroda pochodzi i wszelki doskonały dar; całą żarliwością serca wychwalajmy Jego dobroć, ponieważ do zbudowania tego domu modlitwy umysły swych wiernych natchnął, pragnienie obudził, pomocy udzielił; opieszałych, by chcieli, nakłonił, chcących, by wykonali, podtrzymał. W ten sposób Bóg, który w swych wiernych "jest sprawcą działania i chcenia podług swej zbawczej woli", sam wszystko to zaczął i sam dokończył (kazanie św. Augustyna, Budowa i poświęcenie domu Bożego w nas).

środa, 27 kwietnia 2016

27 IV, być w Jezusie

...Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie... (J 15,1-8)

Obraz winorośli jest czytelny.
Gdy spojrzę na życie własne w tej alegorii, też staje się bardziej zrozumiałe.
Trwanie w Jezusie, to czerpanie z Niego soków życia, to zaufanie Jemu bardziej niż sobie, to przetrwanie czasu zimy i czasu oczyszczeń, pamiętając, że Ojciec jest tym, który uprawia...
A czasami się zdarza i tak, że ja chcę być bardziej rolnikiem, który decyduje... i o sobie, i o innych.
Śmieszne się staje, gdy to sobie uświadomię, ale tragiczne, jeśli tego sobie nie uświadomię i działać będę na swoją szkodę (i innych)!

Fot. Ona trwała w Nim a On w Niej. Maryjo, śliczna latorośli, owocna latorośli, wstawiaj się za nami.

niedziela, 21 lutego 2016

21 II, perspektywa

Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.
Przeto bracia umiłowani, za którymi tęsknię, radości i chwało moja, tak stójcie mocno w Panu, umiłowani. (Flp 3,17 - 4,1)

Słuchając wydarzenia Przemienienia Pańskiego (Łk 9,28b-36) cieszę się dziś w II niedzielę wielkiego postu, bo ukazana jest nam perspektywa naszego życia.
Św. Paweł w liście do Filipian też ją przywołuje.
A jeszcze cieszę się też z tego powodu, że są ludzie (bracia, siostry), o których mogę powiedzieć za Pawłem, że są umiłowani, że na nimi tęsknię i że pragnę ich trwania w Jezusie.

Zaś Psalm responsoryjny jest znowu pomocą w modlitwie, módlmy się nim:

Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać? 
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę? 

Usłysz, o Panie, kiedy głośno wołam, *
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie. 
O Tobie mówi moje serce: *
"Szukaj Jego oblicza". 

Będę szukał oblicza Twego, Panie. *
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy, 
nie odtrącaj w gniewie Twojego sługi. *
Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj. 

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących. 
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana. (Ps 27)

niedziela, 24 stycznia 2016

24 I, poszczególne członki

...Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współradują się wszystkie członki.
Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami... (1 Kor 12,12-30)

Kończy się trzeci dzień kolejnej sesji kapituły. I w tej rzeczywistości słucham słów św. Pawła o mistycznym Ciele Chrystusa jakim jest Kościół, też ten mały Kościół, jakim jest Wspólnota zakonna.
Wymiany i cała praca podczas kapituły daje wręcz cieleśnie odczuć, jak ważna jest każda z nas - tworzące tą kapitułę. Jak ważna jest nasza (osobista) postawa wobec siebie wzajemnie i odpowiedzialność, która ma być większa niż czubek własnego nosa. Wielkim testem zdrowia całego ciała Wspólnoty jest szacunek, jakim się obdarzamy oraz miłość i otwartość, z jaką przyjmujemy to, co wspólne - nasze - w jednym ciele Wspólnoty.
Dobry to czas. Czas definiowania, oczyszczania, karmienia, czas wzrostu. Chwała Panu.

sobota, 5 grudnia 2015

5 XII, Pan nas buduje

Ref. Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.
Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu *
słodko jest Go wychwalać. 
Pan buduje Jeruzalem, *
gromadzi rozproszonych z Izraela. 

On leczy złamanych na duchu *
i przewiązuje im rany. 
On liczy wszystkie gwiazdy *
i każdej nadaje imię. 

Nasz Pan jest wielki i potężny, *
a Jego mądrość niewypowiedziana. 
Pan dźwiga pokornych, *
karki grzeszników zgina do ziemi. (Ps 147)

Czas wspólnego wykuwania przyszłości, czas posiedzeń kapitulnych, to czas trudny i zarazem wspaniały. Trudny, bo różne jesteśmy i wykucie wspólnych wytycznych kosztuje zgięcia grzbietu swoich racji i szukania kształtu miłości w jedności Wspólnoty. Wspaniały, bo mamy doświadczenie prowadzenia Bożego, doświadczenie własnego rozwoju, jak i rozwoju Wspólnoty.
Krzesła w Zawichoście będą pamiętać godziny naszych obrad :).
Pozdrawiam i polecam się. "Pan buduje" naszą jadwiżańską Wspólnotę. Obyśmy Mu nie przeszkadzały!
Zacytowałam Psalm dzisiejszy, bo jakoś mnie napawa radością.

Fot. Takie ot zdjęcie podczas obrad. Czasem upodabniamy się do siebie :) Ale mam nadzieję, że wewnętrznie coraz bardziej do Pana.

czwartek, 12 listopada 2015

12 XI, jest pośród nas

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: «Oto tu jest» albo: «tam». Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was”...  (Łk 17,20-25)

Bardzo lubię ten fragment. Budzi mnie :).
Pomaga przetrzeć oczy i popatrzeć wokół, dostrzegając dzieci Królestwa. Pozwala też we własnym sercu znajdować zasady i postawy Królestwa.
Urodziłam się i wychowałam w Związku Radzieckim, w kraju ateistycznym, w którym na każdym kroku ośmieszano religię. A jednak właśnie na ziemi tzw. bezbożnej spotkałam Boga żywego w moim domu rodzinnym, we wspólnocie Kościoła, w życiu sakramentalnym. Spotkałam Go też we własnym sercu, które rozpoznało łaskę powołania.
Dumna jestem, że Wspólnota do której należę jest Zgromadzeniem Sióstr św. Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego. W skrócie mówią o nas jadwiżanki wawelskie, ale właśnie ta druga część naszej nazwy oddaje rys naszego charyzmatu: służbę Bogu Obecnemu w Liturgii Kościoła i Jego spotkaniu z ludźmi.

Fot. jakiejś stare zdjęcie z prowadzonych rekolekcji :)

środa, 28 października 2015

28 X, budowanie

... zbudo­wani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamie­niem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.
W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha. (Ef 2, 19-22)

Za oknem budują nowy dom. Może dlatego pierwsze czytanie bardziej mnie pociągnęło :).
W każdym bądź razie, budowanie to ciekawa sztuka. I to budowanie z kamienia, i to duchowe budowanie, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.
Każdy pojedynczy element jest potrzebny, ale każdy pojedynczy element jest połączony z innymi, by stanowić dom.
Ja (podobnie jak ty) mam swoje miejsce i swoje znaczenie. Ważne, bo z woli Budowniczego.

Fot. Widok z okna...

wtorek, 24 lutego 2015

24 II, sama, ale nie samotna

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie: święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego... (Mt 6,7-15)

Wczoraj pochyliłam się nad swoją duszą, nad swoim życiem. Dzisiaj Jezus ucząc modlitwy pokazuje mi braci i siostry. Każdy z nas jest dzieckiem Ojca i kiedy staję przed Nim nie mogę nie czuć mego brata, nie mogę o nim zapomnieć. W kontekście uczynków miłosierdzia, pochylając się nad Ojcze nasz, wydaje mi się, że jednak modlitwa jest najważniejsza! Modlitwa stawia mnie wraz z bratem, siostrą, przed obliczem Ojca. Proszę za nas, proszę o Jego życie (imię, królestwo i wola) w nas.
I ta prostota, o której mowa na początku perykopy: "nie paplajcie jak poganie".
Staję przed Ojcem i w tych kilku słowach, z otwartymi dłońmi, mówię: "Ojcze nasz..." On wie czego potrzeba, zanim ja...

Fot. Na modlitwie osobistej ale we wspólnocie, w Zawichoście.

piątek, 16 stycznia 2015

16 I, "lękajmy się"

Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Mk 2,1-12

Dzisiaj uświadomiłam sobie dwie rzeczy:
-> Paraliż zewnętrzny, czy tym bardziej wewnętrzny, grozi każdemu, mi też.
-> Jak ważna jest rola wspólnoty Kościoła, który może unieść mój (twój) paraliż i przedstawić nas w sile swej wiary Boskiemu Lekarzowi.
I jak dobrze jest mieć przyjaciół, którzy nie pozwolą na beznadzieję, na bezruch. W bezruchu, to oni będą nieśli.
I dobrze jest być przyjacielem ludzi i zanosić ich w modlitwie do Pana i doświadczać, patrząc na ich życie, Bożego miłosierdzia.

I jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa, z pierwszego czytania:
Gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, lękajmy się, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i ci, którzy wyszli z Egiptu, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Hbr 4,1n
Pada tu słowo "lękajmy się", które mnie dziś zatrzymało i poprowadziło do kontekstu Syr 1,14: "Bojaźń Boża początkiem mądrości". Bardzo ważne to "pożenić"!

W Biblii jest 365 razy "nie lękajcie się", tak jakby Bóg codziennie na nowo dodawał nam otuchy. I daje. A dziś pada: "lękajcie się". I nie przeczy Bóg sam sobie. Bo nie mamy się lękać niczego zewnętrznego, nic nam krzywdy nie zrobi, jeśli będziemy w jedności z Bogiem. Ale jeśli nie zaufamy Mu, jeśli zatniemy się w nieposłuszeństwie...- tego właśnie mamy się lękać. Czyli siebie samych, swego buntu i niewiary.
A nawet jeśli i to nam się przytrafi...to Kościół jak przyjaciel poczwórny zabierze nas na łożu paraliżu i przedstawi Panu. Jeśli w Nim wytrwamy...
Dziękuję dziś za Kościół i za obecność w Nim. I za Was, moich bracia i siostry, którzy niesiecie nieraz moją słabość, jak i ja Waszą.

Fot. Katedra szczecińska. Modlitwa Kościoła nad katechumenami w czasie skrutyniów. Kapłan kładzie rękę na głowie katechumena w imieniu Jezusa, ale rodzice chrzestni - jako ręka Kościoła - wspierają katechumenów swoim wstawiennictwem, kładąc rękę na ich ramieniu i modląc się za nich.

czwartek, 17 stycznia 2013

17 I, uczyń duchową paczkę

Postępujcie, jak mówi Duch Święty: "Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie" [...] 
lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co «dziś» się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Hbr 3, 7-14

"Zachęcajcie się w każdym dniu, aż do kiedy "DZISIAJ" jest powoływane" - to dosłowne tłumaczenie z greki. Dzisiaj jest powoływane jeszcze dziś, czy jutro będzie - nie wiem. (Rano byłam na Mszy pogrzebowej, może stąd te myśli eschatologiczne :) ).
Zachęta, to coś, co ma sprawić, żeby nam się chciało. Innymi słowy to impuls, bodziec. Źródłem zachęty w nas może stać się słowo drugiego, motywacja, myśl, natchnienie, wsparcie, oparcie, namowa, pretekst, zmotywowanie itp...
Słowo mówi o zachęcie, żeby nam się chciało odpowiedzieć na wezwanie Słowa Bożego, by się na Niego nie zamknąć.
Niewiara, rozgoryczenie, bunt ale też i Zły działają na nas tak, by nas pozamykać na czyny ufności! A przecież dzisiejsze czytanie kończy się słowami: jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli właśnie początek ufności aż do końca mocnym zatrzymamy (Hbr 3,14). A modlitwa po komunii, którą odmawia kapłan, prosiła Boga, abyśmy umocnieni Najświętszym Sakramentem zawsze pokonywali zasadzki złego ducha.
Dzisiejsza moja medytacja sprowokowała mnie do pewnej propozycji. Potraktujmy dzisiejsze Słowo konkretnie i zaproszeni Nim do wzajemnej zachęty, po prostu udzielmy jej sobie wzajemnie.

Zapraszam więc do wpisu! Zachęćmy się do drogi Bożej słowem, myślą, zmotywowaniem, piosenką, uśmiechem, nie wiem czym jeszcze, co Ci Duch podpowie. Uczyńmy duchową szlachetną paczkę - każdy jej potrzebuje. Pomóżmy sobie w drodze. Dajmy wsparcie i wejdźmy do Bożego odpoczynku, doświadczmy Bożego pokoju w nas.
Uwaga! Możliwość tej "paczki" to nie tylko droga internetowa... :)
Moja zachęta, moja paczka dla Ciebie :)

środa, 16 maja 2012

16 V, jedność, nie takosamość

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami:
"Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał..."
J 17, 20-26

Aby świat uwierzył, aby świat poznał... A my wcale nie dążymy do takiej jedności w byciu braćmi.
Choć prawdą też jest, że świat dąży do pewnej jedności, pozornej jedności. Świat współczesny chce złączyć wszystko w jedno..., chce byśmy byli tacy sami, świat chce zrównać np.: kobietę i mężczyznę. Nie o taką jedność Jezusowi chodzi! My obdarowujemy się różnością. Bóg jest Trójcą, każda z Osób jest sobą, ale stanowią jedność.
Niesamowite, że sam Jezus modli się o taką jedność dla nas. To ważna wskazówka: modlitwa. Sami takiej jedności nie uczynimy. Potrzebujemy Ducha scalenia, który w zaufaniu będzie nas otwierał na drugiego człowieka, na inność i na miłość aż do oddania życia.
Duchu Święty, przyjdź.

środa, 4 kwietnia 2012

4 IV, przygotowanie Paschy

Kilka dotknięć dzisiejszego Słowa:

1) nieczuły na obelgi Iz 50,4n
Od niedzieli wpatruję się i podziwiam stałość miłości Jezusa. Wobec tych, wśród których narasta przemoc, niesprawiedliwość itp. - ON jest "jak głaz". Widzę GO jak skałę schronienia, widzę Jego miłość bezwarunkową, stałą.
A ja? Jestem jad meduza, czuła na obelgi, czuła na każdą nieżyczliwość. Jaki kontrast! A jednak iść za Barankiem będę i wierzę, że mnie upodobni do Siebie.

2) uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?» Mt 26, 14-25
Czy pytam Jezusa, gdzie chce dokonać w tym roku swej (i mej) Paschy? Może upieram się w czymś, co sobie postanawiam, a ON całkiem w innej płaszczyźnie mego życia chce dokonać przemiany?

3) gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi»
"Jeden z was" - dotykam tu wymiaru wspólnoty, tajemnicy komunii. Stanowimy całość. Jest mowa o jednym z nas...
Wniosek nasuwa mi się taki, by nie lekceważyć, gdy ktoś "z nas" (we wspólnocie) wytyka mi coś, tylko przyjrzeć się temu, bo może warto tu się nawrócić -> zmienić kierunek myślenia i działania. Bo nie jestem wykluczona z możliwości zdrady Jezusa.

sobota, 11 lutego 2012

11 II, rozmnożenie miłości

Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka”... Mk 8,1-10

Rozmnożenie chleba. Wrażliwość Jezusa na potrzeby ludzkie, na potrzeby tych, którzy trwają przy Nim.
Bardziej niż chleba czasem brakuje nam miłości.
Czy wierzę, że ma On moc rozmnożyć miłość moich siedmiu chlebów?
Tak, tylko On ma tę moc! Jezu, weź moją miłość i rozdawaj ją swoimi rękami...
Ja zaś ją czerpać będę miłość - z Eucharystii.
"Msza się skończyła, Msza się zaczyna" - pisała s. Nulla. Po Mszy świętej, w której uczestniczę, zaczyna się Msza święta mego życia codziennego, gdzie chcę być rozdawanym chlebem...

***
Konkretem łaski są dziś dla mnie teksty Godziny Czytań.
Pozwolę sobie wrzucić Kazanie bł. Izaaka, opata klasztoru Stella:

"Dlaczego, bracia moi, opieszali jesteśmy we wspólnym poszukiwaniu tego, co służy zbawieniu, tak abyśmy jedni drugich brzemiona nosząc, umieli świadczyć pomoc szczególnie tam, gdzie jest to bardziej potrzebne? Do tego przecież zachęca nas Apostoł w słowach: "Jeden drugiego brzemiona noście, a tak wypełnicie prawo Chrystusa". Na innym zaś miejscu powiada: "Znoście siebie nawzajem w miłości".
Kiedy zauważam u mego brata niestosowność, której nie sposób naprawić czy to na skutek okoliczności, czy też słabości fizycznej lub moralnej, dlaczego nie znoszę cierpliwie? Dlaczego nie wspomagam ochotnie, zgodnie ze słowami Pisma: "Dzieci ich będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone?" Czy nie dlatego właśnie, że brak mi tej miłości, która wszystko wytrzyma, która cierpliwa jest w znoszeniu, a łaskawa w miłowaniu?
Takie jest przecież prawo Chrystusa. On to przez swoją mękę "prawdziwie obarczył się naszym cierpieniem i dźwigał nasze boleści" niosąc tych, których miłował, i miłując tych, których niósł. Kto się więc odnosi wrogo do brata zagrożonego upadkiem, kto czyha na wszelkie jego potknięcia, ten bez wątpienia podporządkował się prawu diabła i je wypełnia. Bądźmy więc nawzajem dla siebie cierpliwi, pełni braterskiej miłości, umiejmy znosić słabości, zwalczajmy jedynie występki.
Każda droga życia, jakiekolwiek przysługiwałyby jej formy zewnętrzne, jest tym milsza Bogu, im bardziej pielęgnuje miłość ku Bogu, a ze względu na Boga - miłość bliźniego. Tylko miłość powinna rozstrzygać, czy coś ma być wykonane czy zaniechane, zmienione lub nie zmienione. Miłość jest zasadą działania oraz celem, do którego należy dążyć. Cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe.
Niechaj łaskawie da nam ową miłość Ten, któremu nie możemy się bez niej podobać, a bez którego w ogóle nic nie możemy, który jako Bóg żyje i króluje na wieki wieków. Amen".

poniedziałek, 16 maja 2011

16 V "aby stanowili jedno"

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. [...]
Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał [...]
J 17,20-26

Z dekretu o ekumenizmie SW II:
Nie ma prawdziwego ekumenizmu bez wewnętrznej przemiany. Bo z nowości ducha przecież (Ef 4,23), z zaparcia się samego siebie i z nieskrępowanego wylania miłości rodzą się i dojrzewają pragnienia jedności.

Tak - od mego nawrócenia zależy jedność w mej rodzinie, wspólnocie, ojczyźnie...
Od MEGO nawrócenia, od mojej gotowości oddawania życia, od mojej umiejętności życia-dla-drugiego. Jest to łaską, owszem, dlatego Jezus prosi o to Ojca. Ale Ojciec łask nie skąpi.
Być jedno -> po-jednać się. Zauważyć nowym spojrzeniem, zatrzymać się, zrozumieć i przyjąć drugiego - tego, którego wolałabym ominąć. Być z nim jedno - gdyż jesteśmy członkami Jednego Ciała.

środa, 23 lutego 2011

23 II nie twórz sekty wokół siebie

Jan rzekł do Niego: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami». Lecz Jezus odrzekł: «Nie zabraniajcie mu..." Mk 9,38-40

Ktoś nie chodzi z nami, ktoś myśli inaczej, ktoś inaczej czuje... Inaczej niż ja. I co z tego?
Ja mam być przy Panu, jeśli mnie chce mieć przy sobie, a opinie o innych zostawić Jemu. Tyle. Proste. Ciekawe dlaczego jednak coś mnie "kłuje", gdy coś się dzieje poza mną...? Przecież Pan tworzy wspólnotę, a nie moja wizja...
Przypomina mi się stanowcza wypowiedź Jezusa do Piotra o tymże dzisiejszym Janie:
«Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!» J 21,22

niedziela, 5 grudnia 2010

łaska drąży i przemienia

Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Mt 3,1-12

Dobra nowina dla mnie - też z moich kamieni, z tego co we mnie skamieniałe może Bóg wzbudzić życie!

Byłam dziś na przedpremierze filmu "Ludzie Boga". Jest to film o wydarzeniach w Algierii z 1996 r, kiedy grupa uzbrojonych mężczyzn wdarła się do klasztoru i uprowadziła siedmiu mnichów trapistów.

Film ukazuje ostatnie kilka miesięcy życia małej społeczności trapistów w „krainie muzułmanów”. Obraz nie jest szczegółowym zapisem historyczno-dokumentalnym – to raczej opowieść o codziennym rytmie życia w monasterze w zderzeniu z wydarzeniami, które miały wpływ na mniszą wspólnotę.

Po ultimatum terrorystów domagających się opuszczenia kraju przez wszystkich cudzoziemców, mnisi stają przed dylematem: wyjechać czy zostać? Muszą podjąć tę decyzję jako wspólnota. Każdy z mnichów decyduje na podstawie osobistych przesłanek. Wszyscy bracia są silnie związani z okolicznymi wieśniakami, którzy nie chcą ich wyjazdu, gdyż od pokoleń wioska rozwijała się dzięki współpracy z klasztorem.

Film stanowi świadectwo oddania mnichów i siły ich pokojowego przesłania, którym chcieli podzielić się ze światem, pozostając wśród swych muzułmańskich braci. Pokazuje też wiarę mnichów w braterskie i duchowe porozumienie między chrześcijaństwem i islamem. „Ty już oddałeś życie, podążając za Chrystusem” – przekonuje przeor klasztoru, brat Christian, jednego ze współbraci.


Poruszył mnie głęboko ten film. Chyba najbardziej przemiana, jaka się dokonała w każdym z braci. Odnowiło we mnie nadzieję, że możliwe jest nowe życie w "skamieniałych" postawach. Nasza ludzka słabość i nasze szukanie siebie i chęć zachowania swego życia - w szczerości przyjmowane - nie są przeszkodą dla łaski, która drąży i przemienia.

I jeszcze jedno - Wspólnota. Wspólnota choć jest trudem i krzyżem, jest łaską i dobrem.