Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2017

12 III, według mocy danej

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy..." (Mt 17,1–9)

Na górze Przemienia byłam. Ale już po fakcie. Jezusa promieniejącego nie widziałam. Ufam tym, którzy opowiedzieli.
Sama też mam na swoim koncie parę wydarzeń, które mnie w wierze umocniły lub pocieszyły. Myślę, że każdy ma. Wydarzenia (może chwile czy momenty), które chcielibyśmy, by nie przemijały, w których czujemy się szczęśliwi.
Pytanie, co my z tym robimy? Czy zapamiętujemy takie wydarzenia, czy chronimy w naszej pamięci emocjonalnej (która przecież zmienną jest)? Czy wydobywamy zawartą w nich siłę?
Przywołam dziś na modlitwie takie wydarzenie, by je sobie bardziej odświeżyć i uświadomić, że były darem i by na nowo obudziły we mnie wdzięczność. To przywołanie z pamięci uaktualnia łaskę, której potrzebuję w tej chwili, w chwili kiedy jest trudniej a trzeba zaaplikować konkret miłości. Świadomość obdarowania czyni mnie bardziej pojemną na łaskę, nie spinam się wówczas i nie czynię dobra sama z siebie, ale przyjmuję dobre czyny, przygotowane dla mnie do spełnienia (por. Ef 2,10).
Dalej więc w drogę z mocą daną od Boga, według zasady św. Pawła z dzisiejszego II czytania (2 Tm 1,8b–10): weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według danej mocy Boga...

Fot. Świątynia na górze Tabor.

środa, 25 stycznia 2017

25 I, siła łaski

...Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić... (Mk 16,15-18)

Święto nawrócenia św. Pawła. On został dotknięty łaską trudną, zwaliła go z nóg, oślepiła go i upokorzyła... Ale była to łaska skuteczna. Paweł jej się poddał i został przemieniony.
Ta łaska Pana jest i działa dziś. W Psalmie responsoryjnym dziś słyszymy: "bo potężna nad nami Jego łaska, a wierność Pana trwa na wieki".
Mam doświadczenie w sobie, że nieraz łaska, natchnienie, zwalały z nóg moje zamysły i moje opinie,  i moje nastawienie... Po swoistym takim upokorzeniu doświadczałam namacalnie świeżości wiary.
Mam również doświadczenie tej mocy, o której mówi dziś Ewangelia. Co to wszystko dla mnie znaczy?
To wszystko sprawia, że pomimo słabości ciała, pomimo grzeszności, otwarte serce (a Duch Święty czyni je otwartym) dopomaga mi, że mogę iść i głosić - swoim życiem - Dobrą Nowinę wszelkiemu stworzeniu (od siebie samej zaczynając :-).

poniedziałek, 9 stycznia 2017

9 I, nie zniechęcać się

...Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”... (Mk 1,14-20)

Liturgiczny przeskok niemały: z brewiarza t. I na t. III, z konopeum białego na zielone. Na razie więc koniec świąt :).
A jednak nie jest to koniec Bożego działania i Bożej miłości. Wręcz przeciwnie. Jest pełnia dostępu do Łaski. Łaska zaś przychodzi w codzienności, czy to będzie płukanie sieci czy odśnieżanie podwórka, czy praca w sekretariacie...
Dziś smog w Krakowie, czuję go i zniechęca. Dobrze, że w czytaniu jutrzni usłyszałam: by nie zniechęcać się w czynieniu dobrze (2 Tes 3,13).

niedziela, 11 grudnia 2016

11 XII, cierpliwość wobec łaski

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie... (Jk 5,7-10)

To drugie czytanie jest bardzo adwentowe. Zachęta św. Jakuba do cierpliwości (do wielkoduszności) jest dla mnie bardzo na temat w kontekście wczorajszego wpisu.
Zaś Jan Chrzciciel, który pojawia się dziś w Ewangelii (Mt 11,2-11) rodzi we mnie pytania o "mego Jana Chrzciciela", czyli pytanie o tych, którzy mnie prowokują do zmiany. Czy rozpoznaję ich wokół siebie?
Jeszcze chcę się podzielić ostatnim słowem z dzisiejszej perykopy:
Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.
W tych słowach jest zawarta Dobra Nowina o łasce. Na innym miejscu w tejże Ewangelii Jezus powie, że do królestwa niebieskiego wchodzą celnicy i nierządnice (Mt 21,28n). Wniosek prosty: nie asceza i siła własnego ducha stanowi o miejscu w królestwie, ale moc i siła Ducha Bożego.
No to więc poddaję się Duchowi, jak ziemia poddaje się deszczowi. Przyjdź Panie i niech Twój Duch owocuje we mnie.
Uwielbiam dziś Pana za Jego łaskę, która ma moc przemiany ludzkich serc, mego serca też. Uwielbiam Go w łasce komunii eucharystycznej.

***
Do posłuchania, ktoś podrzucił, dzielę się:Homilia na III niedzielę adwentu

sobota, 10 grudnia 2016

10 XII, łaska adwentu

Uczniowie zapytali Jezusa: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. (Mt 17,10-13)

Uczeni pochylali się nad Literą, ale niestety nie rozpoznali Rzeczywistości. Taki scenariusz grozi także nam (mi). Nie uczoność, tylko proste, szczere, czyste, dziecięce serce może rozpoznać Przychodzącego i Obecnego Pana.
Dziś przeżywam dzień skupienia. Patrzę na swoje serce, słucham głosu Pana. Pytam, kto dla mnie jest Eliaszem? Kto w moim "dziś" jest dla mnie Janem Chrzcicielem?...

Taki obraz powstaje w wyobraźni:
Serce moje i w nim splątane korzenie grzechu: pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania, nieczystości, gniewu, lenistwa... Mimo pracy, mimo wysiłku te korzenie - oścień po grzechu pierworodnym - w sercu, są. Nie potrafię ich wyplenić. Doświadczam bezradności i bezsilności.
Lecz od uroczystości Niepokalanego Poczęcia wzrasta we mnie nadzieja, że to Pan sam wypleni je w swoim czasie.
Dziś zaraz po przyjęciu Ciała Jezusa w komunii świętej doświadczyłam, że obdarowana jestem Lekarstwem. Lekarstwem Eucharystii - moc miłości i pokory Baranka - które staje się trucizną na te korzenie grzechu, które we mnie siedzą. "Czuję" duchem, że Ciało Baranka zatruwa kanały grzechu, że nie będzie już z nich zła, lecz staną się one miejscami objawienia się łaski.

Dotąd było tak, że dany korzeń widziany przeze mnie w postawie innej osoby - jak obraz w krzywym zwierciadle powiększony i zniekształcony (por. o belce w oku i drzazdze) -  drażnił mnie tak, że reagowałam za mocno, za ostro, niemiłosiernie... Dziś widzę, że reagowałam - nie wiedząc o tym - na korzeń mego grzechu odbity w zwierciadle. A energia naprawy rozpraszała się na kawałeczki rozbijanego zwierciadła, tzn. rozbijała relację siostrzaną nie wnosząc nic dla prawdziwego uzdrowienia i nawrócenia.

Tak więc, uwielbiam Pana, uwielbiam Go w Chlebie Życia, który karmi moje serce, które je leczy, trując chore korzenie, korzenie grzechu pierworodnego zasiedziałe we mnie.
Cieszę się bardzo, choć boli, boli porównawczo - choć na innym poziomie odczuwania - jak zatruwanie kanałowe korzeni zęba. Wiem, że czasu trzeba na to uzdrowienie. Trzeba swoje wysiedzieć (jak na fotelu dentystycznym) tak też na kolanach przed Obecnym. Ale właśnie po to też jest adwent.

Fot 1. Godło nasze zakonne jest do odkrywania dnia każdego, a nie tylko do eksponowania, jak tu mi dobrze wyszło :). Serce z krzyżem. Krzyż leczący serce me, bo zapuszcza swe korzenie i niesie Życie.

***
Zapraszam do przeczytania homilii św. Efrema Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości:

Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci. 
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone. 
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby. 
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym. 
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi. 
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie. 

Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia. 
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych. 
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu. 
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić. (św. Efrem)

***
I jeszcze jedna dobra lektura. Św. Stanisław Papczyński Rozważanie śmierć śmierci. Fragment zacytuję, by zachęcić do lektury, choć językiem barokowym napisane, to jednak o prawdzie wciąż aktualnej:

... Chrystus nasz Bóg, chcąc nas uwolnić od tego strachu, oddał się temu potworowi na pożarcie, ale nie na zagładę. "Niejedna bowiem kobieta rodząca – rozważa Złotousty Biskup – nie cierpi tak, jak śmierć, gdy połknęła ciało Pańskie, była rozrywana, targana. W tym zdarzeniu zaszło to samo, co w babilońskim smoku, gdy zjadłszy pokarm, pękł na pół. Bo nie przez usta śmierci wydostał się Chrystus, lecz z pękniętego na pół brzucha smoka wyszedł jaśniejący", mając i nas podobnie uczynić w pełni jaśniejącymi. 
[...] 
Zwyciężyłeś Jezu śmiercią śmierć: cóż więcej 
Pozostaje? Byś i mnie nauczył ją zwyciężać. 
Naucz mnie zwyciężać, jednocześnie mi żyć pozwól, 
Wierzę, że to zależy od Drzewa życia.

środa, 30 listopada 2016

30 XI, przecięcie poziomu...pionem

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich...  (Mt 4,18-22)

Każda chwila Jezusowi odpowiada... W każdym działaniu, pracy, może pociągnąć za Sobą.
Otwartość adwentowa, to też niezamykanie się w doczesności, w działaniu, choć to ma być działanie z całym zaangażowaniem. To zgoda na przecięcie poziomu codzienności pionem Słowa i łaski. W każdej chwili nasz chronos (czas chronologiczny) może zostać przecięty kairos'em (czasem łaski Pańskiej) i może stać się chwilą wcielenia, kiedy Słowo staje się w nas. Za każde Jego kairos - za każde przyjście do mnie - uwielbiam Go.

Wczoraj miała miejsce zabawna sytuacja. Na próbie śpiewu siostra M. chciała wyszukać w necie pieśń "Przyjdź Panie Jezu", by zaprezentować uczestnikom. Wpisała pierwsze słowo i zaczęła drugie i tutaj google podpowiedziało: "przyjdź pan jutro", co wzbudziło radość wszystkich. Odczytałyśmy to w kluczu adwentu, gdyż dwa dni wcześniej na konferencji "u progu adwentu" padła informacja, że zestawienie pierwszych liter wielkich antyfon, które mają miejsce w liturgii od 17 do 24 XII, stanowi wyrażenie ERO CRAS, co oznacza PRZYJDĘ JUTRO. :)

wtorek, 23 sierpnia 2016

23 VIII, ku nawróceniu

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać...". (Mt 23,23-26)

Te słowa Jezusa są wielkim miłosierdziem! Kierują ku nawróceniu.
Przekonanie o własnej nieskazitelności, jak też troska o drobiazgi ze względu na prawo a nie ze względu na człowieka, jest wielką iluzją sprawiedliwości.
Dużo lepiej jest mieć świadomość własnej słabości, niesprawiedliwości, braku empatii i własnej niewiary... One przywołują pomoc Bożą!
Zadałam sobie dziś pytanie: "czy Bóg jest drobiazgowy, czy jest szczegółowy?"
Odpowiadam sobie, że jest taki. Ale jestem przekonana, że jest taki w tym sensie, że szuka we mnie tego drobiazgu, szczególiku, który woła Jego pomocy. Obym tylko swojej słabości nie przykrywała drobiazgami pozornego wypełniania prawa.
Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2,8-9) - taka świadomość i pamięć - to też łaska.
ŁASKĄ JESTEŚMY ZBAWIENI!

sobota, 6 sierpnia 2016

6 VIII, przemiana

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić.
Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. (Łk 9,28b-36)

Przemienienie Jezusa miało dla uczniów znaczenie. Czuli odtąd bardziej, że nie tylko Człowieka mają przy sobie.
Dla mnie ważne jest, że na górze padają słowa: "Jego słuchajcie".
Jeszcze brzmią mi pamięci słowa z czwartku, kiedy Jezus wyrzuca Piotrowi, że ten myśli o tym o ludzkie. Przestawienie myślenia z toru ludzkiego na posłuszeństwo wiary jest łaską przemiany.

Przed ŚDM patrzyłam na nie po ludzku i obawiałam się...
Wdzięczna zaś jestem na dar tych dni, kiedy widziałam nie tylko przemieniony Kraków, ale i coś nie tylko ludzkiego...
Serce moje też może być przemienione. Mocą Ducha!

Fot. widok z okna namiotu eucharystycznego na Brzegach :).

sobota, 7 maja 2016

7 V, Matka Łaski

... Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu...  (J 16,23b-28)

Ta godzina, to godzina Krzyża. To nie przypowieść, to fakt.
Jezus paschą swą powiedział o Ojcu wszystko - Ojciec miłuje!
Dzisiaj staje przy nas Maryja - Matka Łaski Bożej - uczę się od niej: ZAUFANIA, GOTOWOŚCI AŻ PO KRZYŻ i WDZIĘCZNOŚCI.

Fot. majówka, czyli litania do Maryi -  w ogrodzie :)

czwartek, 7 stycznia 2016

7 I, moja kraina pogańska

...przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
„Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. 
Droga morska, Zajordanie, 
Galileja pogan. 
Lud, który siedział w ciemności, 
ujrzał światło wielkie, 
i mieszkańcom cienistej krainy śmierci 
światło wzeszło”. 
[...] I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania. (Mt 4,12-17.23-25)

W każdym z nas jest jakaś kraina pogańska. Miejsce, które uważamy za nie-święte.
Ja takie mam. I było tak dość długo, że myślałam sobie, że jak już w tym miejscu ze sobą się uporam, jak zewangelizuję sama siebie w tym miejscu, to je przedstawię Panu. Ale zanim tam Jezusa zaproszę, to muszę "posprzątać" sama. Jednak nic z tego nie wychodziło, bo i wyjść nie mogło!
Po prostu inny scenariusz okazał się właściwy: Pan sam usunął się w to miejsce. On tam przyszedł i chciał właśnie tam, w moim pogaństwie osiąść...
I dopiero wówczas wszystko, jak do magnesu, zaczęło we mnie ściągać i przyciągać do Niego. Każda moja część - myślenie, odczuwanie, wrażliwość - odnalazły drogę do Niego.
Światło Jego miłosierdzia w miejscu, które było moją ciemnością, stało się światłem wielkim dla mnie samej i mam nadzieję, że jest jakimś odblaskiem do innych. W każdym z tych przypadków u początków i w działaniu PIERWSZA jest ŁASKA - czyli miłosierne przyjście Zbawiciela. ON zawsze jest Pierwszy!

Fot. Wczoraj tak wyglądało niebo z mego okna.

wtorek, 5 stycznia 2016

5 I, po drabinie

...Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?”
Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”.
Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!”
Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że..."  (J 1,43-51)

Każdy z nas ma takie swoje drzewo figowe...
Dla mnie takim "drzewem figowym" jest miejsce, w którym jestem szczera wobec siebie i wobec Boga, miejsce w którym dotykam swoich najgłębszych pragnień i w którym również dostrzegam swoje granice, swoje ograniczenia, miejsce które mnie wypycha do działania, do miłowania i zarazem miejsce, w którym widzę jasno swoją słabość i niemoc... Taka doświadczalność paradoksu: wielkości i małości. Miejsce, które jest MODLITWĄ.
Mam momenty, że w codzienności odzywa się jakiś "głos", który przypomina mi wydarzenie takiej modlitwy, który nawiązuje do niej właśnie w szarej codzienności. I wówczas nie mogę inaczej, jak tylko za Natanaelem powtarzać: Jezu, kocham Cię; Jezu, pragnę Cię; Jezu, zmiłuj się nade mną...
Jest to doświadczenie spotkania Jezusa i świadomość, że w tym łez padole pojawia się drabina...drabina łaski, po której wchodząc dotykam Nieba...dzięki Wcieleniu Syna Bożego, który zstąpił do naszej codzienności i "rozbił w niej swój namiot" (por. J 1,14).

Fot. z internetu

czwartek, 31 grudnia 2015

31 XII, łaska po łasce

Przyszło do swojej własności, 
a swoi Go nie przyjęli. 
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, 
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, 
tym, którzy wierzą w imię Jego, 
którzy ani z krwi, 
ani z żądzy ciała, 
ani z woli męża, 
ale z Boga się narodzili. 
Słowo stało się ciałem 
i zamieszkało między nami.  (J 1,1-18)

Tę moc miłowania mamy nie z nas. Z Boga się narodzili ci, którzy wierzą w imię Jego, które jest Miłością.
Pytam dziś siebie: czy jestem narodzona z Boga? Jestem! Obiektywnie, jestem, przez chrzest, bierzmowanie, Eucharystię. Jestem Jego dzieckiem - to moja tożsamość - choć ciało, krew czy zmysły wcale mnie o tym nie przekonują. Przekonuje mnie jednak serce moje, które ma moc..., które pokonując przeciwności jak atleta biegnie, choć zasapane czasem walką z egoizmem, biegnie ku spełnieniu, ku wydaniu. Biegnie przez śmierć ku zmartwychwstaniu. Możliwe to jest dzięki temu, że zamieszkał między nami Jezus - Wcielony Syn Ojca. W Nim będąc doświadczam wciąż łaski po łasce...

Z radością i wdzięcznością życzę każdemu Czytelnikowi po łasce roku 2015 łaski 2016 r. :)
Pamiętając, że wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało, wierzmy mocno, że z rąk swych miłosiernych nas nie wypuści też w roku nadchodzącym!

Fot. z internetu

I coś ładnego jako prezent noworoczny.
Przepiękna piosenka na słowach Twardowskiego:
Nierówni potrzebują siebie

sobota, 19 grudnia 2015

19 XII, łaska milczenia

Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”.
Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”.
[...]  Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”. (Łk 1,5-25)

W dzisiejszej Ewangelii spotykam najpierw wiele zwyczajności, ale też wiele emocji (od strachu po radość), wiele napięcia, spotykam wyjaśnienie i niedowierzanie, pragnienie pewności i doświadczenie słabości. Spotykam Boże działanie, które zawsze jest ŁASKĄ!
Rozmowa z aniołem jest łaską, ale także milczenie Zachariasza jest łaską (choć może trudną).
Patrzę na swoje życie i widzę, że milczenia uczyłam się (i wciąż się uczę) w życiu zakonnym. Milczenie jest łaską też dla mnie. Jest miejscem, możliwością słuchania Boga. Jest też nauką w słuchaniu człowieka. Milczenie w moim życiu jest czasem jak... cicha ziemia zasiana i oczekująca na wzrost, a czasem jest jak wypełnione serce, które "musi" kontemplować i chronić delikatny impuls Bożego życia. Czasem jest odpocznieniem, a czasem bolesnym oczekiwaniem czy dojrzewaniem. Ale w każdej sytuacji jest łaską! A może prościej powinnam napisać: każda sytuacja jest łaską!

Antyfona na dziś:
Korzeniu Jessego, który stoisz jako sztandar narodów, 
przyjdź nas uwolnić, racz dłużej nie zwlekać.
Więcej o tej antyfonie (jej wyjaśnienie) - kliknij tutaj. 

Fot. z internetu.

piątek, 30 października 2015

30 X, wolno, nie wolno?

...oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.
Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?» Lecz oni milczeli. 
On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił... (Łk 14, 1-6)

Prawo porządkuje. Ale gdy porządek staje się bożkiem... kiedy jemu służymy zamiast służyć w miłości człowiekowi, to z nami gorzej niż z faryzeuszami. Gorzej, bo oni śledzą Jezusa jeszcze przed Paschą (przed zmartwychwstaniem) a my żyjemy w czasie działania łaski usprawiedliwienia...
Wolno, nie wolno...? Nie da się rzeczywistości zaszufladkować i trzymać pod kontrolą. Codziennie wezwanie miłości stoi u wrót, nie tylko klasztornych :). U wrót serca. Otworzysz i uzdrowisz (słowem, gestem, przebaczeniem itp.) czy pozostaniesz milczące?

Fot. na krakowskich plantach. To drzewo wyjątkowe, o każdej porze roku cieszy oko.

piątek, 23 października 2015

23 X, rozpoznać łaskę

Jezus mówił do tłumów: «Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? (Łk 12, 54-59)

Obecny czas... jest czasem łaski. Rozpoznać łaskę danej chwili jest wyzwaniem do podjęcia.
"O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi. A nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki". (św. Faustyna, Dzienniczek 63).
Wyzwanie danej chwili - rozróżnić i wybrać to co słuszne. Z łaską możliwe!

Fot. jesienne radości :)

środa, 21 października 2015

21 X, odpowiedzialność

"...Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą".  (Łk 12,39-48)

Ludzka przekora powie, że nie warto mieć "więcej", że nie warto wiedzieć "więcej", bo "więcej" wiąże się to z większą odpowiedzialnością. Ale to przekora!
Bo pokora zna prawdę i wie skąd przychodzi siła w  codziennych obowiązkach i nie ucieka od służebności. A zauważmy, że mowa o tu "słudze", więc i tak kierowanie należy do kogoś innego... W dzisiejszym Psalmie śpiewamy: Nasza pomoc w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię (Ps 124).
A może i cały Psalm 124 zacytuję:
Gdyby Pan nie był po naszej stronie, przyznaj Izraelu, 
gdyby Pan nie był po naszej stronie, gdy ludzie przeciw nam powstali, 
wtedy pochłonęliby nas żywcem. 
Gdy gniew ich przeciw nam zapłonął, 
wówczas zatopiłaby nas woda, 
potok by popłynął nad nami. 
Wówczas potoczyłyby się nad nami wezbrane wody. 
Błogosławiony Pan, który nas nie wydał na pastwę ich zębom. 
Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sideł ptaszników, 
sidło się podarło, i zostaliśmy uwolnieni. 
Nasza pomoc w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię.

Obowiązki mego (twego) stanu są darem ("komu wiele dano") i zadaniem ("wymagać się będzie"). Ale łaski nie zabraknie. Tylko w pokorze prośmy o nią. Ja dziś proszę dla siebie, i dla Ciebie... :)

Fot. Róża pod ciężarem deszczu... Róża jest różą i swej wartości nie traci, i nie pozbywa się zapachu i piękna choć pochylona leży na chodniku.

poniedziałek, 12 października 2015

12 X, więcej niż mądrość ludzka

"To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza.... 
a oto tu jest coś więcej niż Jonasz"... (Łk 11, 29-32)

I więcej niż Salomon.. Więcej niż każda mądrość ludzka.
I choć szukamy często człowieka, który jakoś błyskotliwie mówi, który jest w środowisku duchowym celebrytą i czyni niezwykłości, to i tak na nic to się zda, jeśli do Jezusa nie przyjdziemy i nie będziemy słuchać Jego Słowa i nie nasiąkniemy Jego mądrością odwieczną.
Uklęknę dziś przy tabernakulum zawierzając zwykłe sprawy Bogu i nie spodziewając się znaku, z nadzieją będę otwarta na Jego we mnie działanie.
Jak niemożliwym jest wyjście z plaży nie opaliwszy się, kiedy Słońce jest na niebie, tak niemożliwym jest wyjście z kaplicy bez konkretnej łaski w sercu...

sobota, 10 października 2015

10 X, współpraca

... jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś».
Lecz On rzekł: «Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». (Łk 11, 27-28)

Czy życie duchowe człowieka jest trudem? Czy to Bóg za człowieka robi robotę? - takie pytania rodzą się w nas.
Dziś przyszła mi odpowiedź i dzielę się nią.
Słowa z Księgi Rodzaju: "Czyńcie sobie ziemię poddaną".
Miałam takie światło, że to ja jestem z ziemi, moje ciało jest cząstką ziemi... to siebie samego mam czynić poddanym sobie, swej duszy, rozumowi oświeconemu wiarą, by poddać się całościowo Panu wszechrzeczy, by mógł we mnie ukazać w pełni swą moc.
W Maryi ukazał w pełni swą moc - "pełna łaski - gr. kecharitomene". Błogosławiona. I nam to "grozi" :) w sensie "błogosławieni ci, którzy...", jeśli pójdziemy we współpracę z Bogiem na całość.

wtorek, 6 października 2015

6 X, niech zagospodarzy się we mnie

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług... (Łk 10, 38-42)

Marto, Marto... potrzeba mało albo tylko jednego - powie dalej Jezus.
Przyjmuję Jezusa w swoim domu, w swoim sercu, codziennie - w Eucharystii. Zawstydza mnie dziś Słowo, bo uświadamiam sobie, że nie siadam u nóg Pana w sercu swym... tylko uwijam się koło rozmaitych posług.
Zatrzymać się i posłuchać w sercu Jezusa nie jest łatwo, choć tego potrzebuję, za tym tęsknię i to właśnie nasyca moje serce. Łatwiej usłużyć, łatwiej według własnego scenariusza zadziałać... Dlatego, potrzebuję nawrócenia!
Potrzebuję zatrzymania w tym, co robię (nawet i przede wszystkim, kiedy robię coś ze względu na Niego i czy wprost dla Niego). Potrzebuję zatrzymania tu i teraz (nie na kolejnych rekolekcjach) i posłuchania tego, co On ma do powiedzenia tu i teraz!
Przyjąć Jego miłość w Eucharystii, pozwolić Mu być Gospodarzem spotkania, to zrozumieć, że nie ode mnie i mojej krzątaniny zależy zbawienie tylko od Pana, bo u Pana jest bowiem łaska, u Niego obfite odkupienie (Ps 130 - dziś w liturgii śpiewany). A we mnie tej łaski jest tyle, na ile pozwolę jej zagospodarzyć się we mnie.
Przyjdź Panie Jezu, otwórz me ucho i zatrzymaj mnie, bym pozwoliła Ci zagospodarzyć się we mnie.

poniedziałek, 14 września 2015

14 IX, odnalezieniem krzyża ucieszyć się

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne...  (J 3,13-17)

Dziś uklęknąć przed krzyżem i podziękować warto.
I popatrzeć na niego z wiarą, popatrzeć otwartymi oczami, utorować przez ten wzrok dostęp łasce, bo w Jego ranach jest nasze zdrowie.
W wielki piątek skupiamy się bardziej na cierpieniu i śmierci Jezusa, dziś patrząc na krzyż, podnosimy nasze życie ukrzyżowane ku Niebu.
Dziś w znaku krzyża przychodzi pokój, łaska i wesele:

Witaj, Krzyżu święty, witaj, chlubo ziemi,
Nadziejo jedyna, która dajesz radość,
Znaku odkupienia i ratunku w trwodze,
Na tobie zawisło życie wszystkich ludzi.

Drzewem pokonani, Drzewem wyzwoleni,
Wielbimy cię dzisiaj, Drzewo życiodajne;
Drzewo godne sławy, wielki skarbie świata,
Śpiewamy ci hymny pełne dziękczynienia.

Bogu Ojcu chwała w Krzyżu Jego Syna,
Duchowi Miłości wspólne uwielbienie;
Triumfalne Drzewo niech obdarzy ludzi
Pokojem wieczności, łaską i weselem. Amen. (z brewiarza)

Fot. z internetu - św. Helena z krzyżem na fasadzie katedry wileńskiej. Dzisiejsze święto podwyższenia Krzyża wiąże się z odnalezieniem przez św. Helenę Krzyża Chrystusowego.