Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pascha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pascha. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 kwietnia 2017

"Mapa" zbliżających się wydarzeń

Usłyszałam dziś wieczorem pewne słowo w Liturgii Godzin, którą w te dni nazywamy Ciemną Jutrznią. Dzielę się nim, bo jest moim zdaniem mapą wydarzeń, które będziemy celebrować, świętować, podczas zbliżających się dni:
Prorocy przepowiedzieli wiele rzeczy o tajemnicy Paschy, którą jest Chrystus. "Jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen". On zstąpił z nieba na ziemię dla cierpiącego człowieka i przyoblókłszy się w jego ciało w łonie Dziewicy wyszedł stamtąd jako człowiek. Biorąc ciało podległe cierpieniu, wziął na siebie mękę cierpiącego człowieka i zniszczył ją. Duchem zaś, który nie mógł umrzeć, zabił śmierć - morderczynię człowieka. 
Przywiedziony jak jagnię i zabity jak owca, wybawił nas niby z Egiptu od służby temu światu i wyzwolił nas z niewoli diabła, jakby z ręki faraona. Dusze nasze naznaczył własnym Duchem, a członki naszego ciała pomazał swoją krwią. 
On jest Tym, który okrył hańbą śmierć, a diabła pozostawił w nieutulonym żalu jak Mojżesz faraona. To On zranił nieprawość, a niesprawiedliwość pozbawił potomstwa, jak Mojżesz Egipt. 
On jest Tym, który nas wywiódł z niewoli na wolność, z ciemności do światła, ze śmierci do życia, spod władzy tyrana do wiecznego królestwa i uczynił nas nowym kapłaństwem oraz ludem wybranym na wieki. On jest Paschą naszego zbawienia. 
To On w wielu musiał znosić wiele. W Ablu został zabity, w Izaaku związano Mu nogi, w Jakubie przebywał na obczyźnie, w Józefie został sprzedany, w Mojżeszu podrzucony, w baranku paschalnym zabity, w Dawidzie prześladowany, w prorokach zelżony. 
Poczęty w łonie Dziewicy, zawieszony na drzewie krzyża, pogrzebany w ziemi zmartwychwstał i wstąpił na wysokości niebios. 
On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z Maryi, pięknej owieczki. Wzięty ze stada i poprowadzony na zabicie, wieczorem został złożony w ofierze, a nocą Go pogrzebano. Nie łamano Mu kości na drzewie krzyża, a będąc w ziemi nie uległ rozkładowi, lecz powstał z martwych i wskrzesił człowieka wyprowadzając go z grobu otchłani. (Homilia paschalna Melitona z Sardes, biskupa)

wtorek, 11 kwietnia 2017

11 IV, toruje drogę

... „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”...   (J 13,21-33.36-38)

Zdrada i do tego z dwu stron: Judasz wyda nieprzyjaciołom, Piotr zaprze się. Po ludzku jest w tym klęska Mistrza, osamotnienie. Jednak Jezus mówi o chwale ze strony Ojca.
Nikt z nas sam takiej drogi - miłowania i zaufania - do Ojca nie przeszedłby po grzechu rajskim, bo jest w nas jakiś korzenny brak zaufania.
A Pascha Jezusa uzdalnia i nas, pomimo naszych słabości, do drogi za Nim, do drogi z Nim. Bądźmy w tych dniach z Jezusem, by później rozpoznawać (i uaktywniać) Jego obecność w nas w podobnych naszych dniach...

sobota, 8 kwietnia 2017

8 IV, szukać Jezusa

...odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?”... (J 11,45-57)

Czas przedświąteczny. Dla Jezusa w pobliżu pustyni. Także w pobliżu tej pustyni, która dotyka naszych serc, ziemi nieurodzajnej, jałowej, suchej...
A w świątyni Jerozolimskiej pytają o Jezusa. Z różnych motywacji Go szukają, o Nim pytają. Pytają o Jego OBECNOŚĆ na święto.
Jutro Niedziela Palmowa i już wchodzimy w Wielki Tydzień. Różne sprawy i różne prace czynimy w tym czasie. Święta będą. A czy będzie Jezus? Zapytajmy o Jego OBECNOŚĆ w przeżywaniu naszych świąt i w przeżywaniu naszego przygotowania do świąt.
Czy szukam Go, czy pytam o Niego w mej codzienności? Czy chcę być z Nim w tym czasie trudnym i zbawczym, w czasie Paschy?

środa, 8 marca 2017

8 III, konkret znaku

To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia... (Łk 11,29-32)

Tak wędrujemy sobie po ścieżkach wielkiego postu i już tydzień za nami. Czujecie, że idziecie, czy pełzniecie, czy płyniecie, tzn. czujecie, że jest jakiś ruch? Czy może w tym samym punkcie, co w środę popielcową?
Trzeba ruszyć. Koniecznie ruszyć.
Na tej drodze dziś konkret znaku.
Jezus Chrystus - Jego śmierć i zmartwychwstanie - jest znakiem sensowności drogi, jest znakiem pewności mety i nagrody. Jest znakiem nadziei, kiedy w drodze ustajemy.
Ma sens wobec Niego każdy gest miłości okazany bliźniemu. Każdy, który czynimy bezinteresownie.

niedziela, 3 lipca 2016

3 VII, żniwo

”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: »Pokój temu domowi«... (Łk 10,1-12.17-20)

Dużo treści i mocy zawiera dziś Stół Słowa Bożego.
Cieszę się tym, co Jezus mówi w dalszej części Ewangelii: "dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".
Cieszę się, że należę do Jezusa. Wiem, że nie jest w tym żadna moja zasługa, tylko darmowa łaska Pana. Cieszę się, że doświadczam w sobie pokoju i miłosierdzia, o którym pisze św. Paweł:
"Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie" (Ga 6,14-18).
Choć ta pierwsza część o chlubieniu się z krzyża Jezusowego  jest jeszcze dla mnie perspektywą i wyzwaniem, to jednak owoce żniwa łaski smakują niesłychanie, a doświadczając paschy i mocy miłości Zmartwychwstałego, czuję się wezwana i posłana w bezbronności swego serca, w prostocie własnego ubóstwa i zgody na małość. Doświadczając miłosierdzia i pokoju Pana, mam siłę i pragnienie niesienia Go dalej.
Modlitwą zaś odpowiadam na wezwanie Jezusa, prosząc o robotników na żniwo... Także i ja jestem jak żniwo...

czwartek, 21 kwietnia 2016

21 IV, tak postępować

Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: 
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować..." (J 13,16-20).

Wiedzieć, to jedna sprawa, a postępować tak, to inna sprawa.
Szczęście nie jest w posiadaniu wiedzy, ale w posiadaniu i działaniu miłości. A w nawiązaniu do komentarza z wczoraj, to zawsze jest związane z paschą, jak w znaku, który noszę na habicie - serca z krzyżem.

środa, 20 kwietnia 2016

20 IV, wybierać trzeba

Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. (J 12,44-50)

Te słowa w Ewangelii Janowej Jezus wypowiada chwilę przed wejściem w swoją Paschę (przed wydarzeniem Wieczernika).
W drodze za Nim dochodzimy do momentów, kiedy trzeba na nowo podejmować decyzje: wybierać Jezusa czy własne rozwiązania. Droga Jezusa, oświetlona Paschą otwiera się codziennie przed nami (przede mną), nie pozostaniemy w ciemności, jeśli nią pójdziemy, więcej, ona doprowadzi do Ojca. Ale można też inaczej, można iść w ciemności własnego egoizmu, z poczuciem stanowienia i władzy, ale w tej ciemności oświetlonej reflektorami pychy oślepnie człowiek szybciej niż sobie zda o tym sprawę...
Na drodze Paschy Jezusa nie bywa łatwo, bo nadszarpnięte w raju przez Nieprzyjaciela zaufanie Ojcu, robi swoje: opóźnia szybkość reakcji miłości i posłuszeństwa.
Baranku, pociągaj, powołuj, rozpalaj, byśmy nie tylko szli za Tobą, ale biegli z radością i wdzięcznością.

sobota, 26 marca 2016

26/27 III, światło Chrystusa

Boże, Ty sprawiasz, że ta najświętsza noc jaśnieje blaskiem Zmartwychwstania Pańskiego, wzbudź w Twoim Kościele ducha dziecięctwa, którego otrzymaliśmy na chrzcie świętym, abyśmy, odnowieni na duchu i ciele, służyli Tobie z całkowitym oddaniem. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. (jedna z kolekt wigilii paschalnej)

My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie, jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie...  (Rz 6, 3-11 )

Życzenia dla Ciebie (i dla siebie :) - daj się pochwycić Zmartwychwstałemu Panu! Barankowi!

26 III, świętujmy

... Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się prawdziwego Baranka, a Jego krew poświęca domy wierzących. Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni. 

O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna. O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel! O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa. O tej to nocy napisano: a noc jako dzień zajaśnieje, oraz: noc będzie mi światłem i radością. Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, zprzewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposabia do zgody i ugina potęgi. [...]

O, zaiste błogosławiona noc, w której się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi. Prosimy Cię, przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mrok tej nocy. Przyjęta przez Ciebie, jako woń przyjemna, niechaj się złączy ze światłami nieba. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie Słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. (Exultet)

Dobrej Paschy! Świętujmy z wdzięcznością i radością!

niedziela, 20 marca 2016

20 III, Jezus wyrusza świadomie

Jezus ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy. (Łk 19,28-40)

Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu, a z Nim Apostołowie. Wtedy rzekł do nich: "Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym".
Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, powiedział: "Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powia­dam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże". Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał, mówiąc: "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane; czyńcie to na moją pamiątkę..." (Łk 22,14 - 23,56).

Jezus idzie na przedzie! Jezus rusza na przedzie! Jezus świadomie rusza do Jerozolimy (wiedząc, co Go tam czeka).
Muszę przetrzeć oczy i zobaczyć to też w moim życiu, że Jezus idzie pierwszy, idzie na przedzie w każdym wydarzeniu mego życia...

Druga sprawa, dostrzegam (słyszę Go, mówi o tym) gorące pragnienie Jezusa świętowania Paschy z uczniami, zanim będzie cierpiał. Chcę odpowiedzieć na to pragnienie. Chcę być przy Nim, być z Nim. Słyszę, jak mówi do uczniów o kielichu, by podzielili między siebie... Ważne słowa dla mnie, gdyż żyję we wspólnocie i wiem, że Jezus chce być z nami, pomiędzy nami, w nas. Dzieli się z nami swoim kielichem dziękczynienia i drugim kielichem - cierpienia.

Polecam krótką katechezę bpa Grzegorza Rysia

środa, 4 listopada 2015

4 XI, wrócić z wagarów

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem...". (Łk 14, 25-33)

Można iść za Jezusem z tłumem i wcale nie być Jego uczniem. Można przybliżyć się do Niego w tłumie i wcale nie być blisko...
Dzisiejsze słowo potrząsa. Potrząsa umysł i serce.
Umysł zaczyna rozmyślać nad życiem, nad postawami i robi analizę wartości i życia nimi. I na ile wartości są czytelne i afirmowane przez umysł i serce (jako ideały), to realne "ja" odbiega często od "ja idealnego"... Nie zawsze chcę to widzieć, czasem zamykam na tę prawdę oczy. Trudno jest zostawić siebie samego i zdać się w tej relacji z Jezusem na Niego. W tej szkole Jezusowej jakoś często wymykam na wagary... nie jestem wówczas, w trudnych dla mnie sytuacjach, Jego uczennicą.
A sprawdzian paschalny nie ominie nikogo. W takim momencie tylko jedna ściąga możliwa - synowskie zaufanie Ojcu - a to nie stanie się moim udziałem, jeśli wciąż ja sama i świat będzie moim zabezpieczeniem.
Dzisiejszą Eucharystię przeżyję prosząc o warunki pokoju, tj. o dar zostawiania siebie i swojej wizji, i stawania w postawie dziecka z pustymi rękami wobec Ojca i prosząc Księcia Pokoju: Baranku Boży, który gładzisz grzech świata, obdarz nas pokojem.

Fot. z internetu. Czas wrócić z wagarów i popatrzeć Prawdzie w oczy. :)

niedziela, 18 października 2015

18 X, przystąpmy z ufnością

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, zbliżyli się do Jezusa i rzekli: „Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”.[...]
Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich... (Mk 10,35-45)

Dzisiejsze Słowo zadało mi kilka pytań:
- najpierw zapytało mnie o moje pragnienia,
- zapytało mnie o to, czego zazdroszczę innym.
Nie zostawiło mnie Słowo z tymi pytaniami, tylko poprowadziło mnie dalej. Skoro odkrywam w sobie pragnienia bycia blisko Jezusa, to Jezus odpowiadając na te pragnienia pokazuje drogę: kielicha i chrztu. Przyjęcia czegoś, co przychodzi spoza mnie. Co mogę przyjąć i mogę odrzucić. Realizacja pragnienia bycia z Jezusem ma swoją cenę. Cenę paschy Jego we mnie.
A kiedy odkrywam w sobie oburzenie na innych, którzy mają większe aspiracje, to Jezus też na to odpowiada, pokazując drogę: drogę służby. Czyli tym razem czegoś, co wychodzi ode mnie (a nie jak wyżej spoza mnie). Decyzja należy do mnie, czy będę sługą, czy nie.

Wdzięczna jestem Bogu za tę "rozmowę".
I w tej wdzięczności idę do kaplicy z ufnością na otrzymanie stosownych łask, według zachęty II czytania: przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili. (Hbr 4,14-16)

czwartek, 20 sierpnia 2015

20 VIII, śluby nasze...

« Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Mt 22,1-14

Dzisiejsze czytania są wymagające. Wymagają ode mnie przejrzystości na wskroś (jak zwykle zresztą :). Pierwsze czytanie (Sdz 11,29-39a) mówi o ślubie Jeftego, który był ogarnięty Duchem Pana. I o konsekwencjach. Dopełnienie tego ślubu kosztowało i jego, kosztowało i jego córkę...
Ślub - decyzja - są kosztowne. Spłaca się je całe życie czy też całym życiem.
Ślub małżeński - wspólna droga dwójki różnych osób. Odkrywanie tych różnic, akceptowanie, współistnienie, współtworzenie, a nade wszystko miłowanie w codzienności - oddawanie siebie po kawałku i w całości - i przyjmowanie miłości w drugim przez jej rozpoznawanie pomimo niełatwej często widoczności... To kosztuje. Tak rozumiem małżeństwo. Oczywiście, w wielkim skrócie ujęte.
Ślub osoby konsekrowanej też ma swoją cenę. Zwłaszcza osoby dziewiczej. Córka Jeftego pokazuje to (jesteśmy w ST) swoim opłakiwaniem świetnie. Z przyjęciem Ewangelii jest inaczej - sensowniej - ale cieleśnie kosztuje tak samo...

Zaproszenie na ucztę Syna Bożego (mam na myśli wejście świadome na drogę życia duchowego) otrzymujemy w konkretnym czasie, w konkretnej sytuacji (małżeństwa, dziewictwa, konsekracji, jakiegoś doświadczenia...), która jest swoistą szatą (ważne, by była biała - oczyszczana w spowiedzi), bo w niej przybliżam się do Stołu. To mój strój weselny.
I swoje miejsce na tych Godach odkrywać warto...
A może warto przy okazji zauważyć, że uczta weselna Syna Bożego (poniekąd można nazwać terminem "ślub" Jego) też ma swoją cenę - cenę krzyża.

A wracając do ślubu-decyzji naszych, myślę tak, pochopnych popełniać nie należy, ale złożone dopełnić. Miłość, która jest ich źródłem i początkiem, będzie wiertłem głębinowym i wydobywać będzie w życiu (konsekrowanym czy małżeńskim) soki paschalne szczęścia w codzienności. Tylko pozwólmy na to.

***
Trochę dobrej lektury ale uwaga - wymagającej:

"Kobiety nie są tak blisko złączone z mężami jak Kościół z Synem Bożym. Jaki inny mąż, poza naszym Panem, kiedykolwiek umarł dla swojej żony i jaka żona kiedykolwiek wybrała ukrzyżowanego na męża? Kto kiedykolwiek ofiarował krew swojej żonie, oprócz Tego, który umarł na krzyżu i przypieczętował swój związek małżeński własnymi ranami? Czy kiedykolwiek widziano martwego, leżącego na uczcie swoich zaślubin, a u jego boku małżonkę, która tuli się do niego, szukając pociechy? W czasie jakiego innego święta, na innej uczcie, rozdano zaproszonym ciało małżonka, pod postacią chleba? 

Śmierć oddziela żony od mężów, ale jednoczy Oblubienicę z jej Umiłowanym. Umarł na krzyżu, pozostawił swoje ciało chwalebnej Oblubienicy, która teraz, przy Jego stole, bierze je na pokarm... Karmi się nim pod postacią chleba, który spożywa i pod postacią wina, które pije, aby świat poznał, że nie są już dwoje, ale jedno". (św. Jakub z Sarug (ok. 449-521), mnich i biskup syryjski)

***
I jeszcze bardzo dobry artykuł o szukaniu Boga i Jego chwały w życiu, wielbieniu Go. Tutaj kliknij.

poniedziałek, 20 lipca 2015

20 VII, scenariusz paschalny

...synowie Izraela podnieśli oczy, a ujrzawszy, że Egipcjanie ciągną za nimi, ogromnie się przerazili. [...] Rzekli do Mojżesza: „Czyż brakowało grobów w Egipcie, że nas tu przyprowadziłeś, abyśmy pomarli na pustyni? Cóż za usługę wyświadczyłeś nam przez to, że wyprowadziłeś nas z Egiptu? Czyż nie mówiliśmy ci wyraźnie w Egipcie: «Zostaw nas w spokoju, chcemy służyć Egipcjanom». [...]".
Mojżesz odpowiedział ludowi: „Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie Pana, które zgotuje nam dzisiaj...". (Wj 14,5-9a.10-18)

To pierwsze dzisiejsze czytanie ma tyle w sobie ekspresji!... Tyle, co życie nasze.
Droga z Bogiem jest pełna ruchu, jest pełna wydarzeń, które wymagają zawierzenia. Czasami mamy już dość i jak ci Izraelici chcemy, by wszyscy dokoła "zostawili nas w spokoju".
A jednak Bóg porusza!
A jednak Bóg wyprowadza i prowadzi... i wprowadza w ślepy zaułek, byśmy z zawierzeniem doświadczyli zbawienia właśnie tam - w tej ślepej uliczce życia.
Trzeba zaufać i postawić swój krok w środek Tajemnicy, jeśli On wezwie. Wówczas zobaczę (Mt 12,38-42) więcej, odczuję, na własnej skórze znak od Boga. Znak paschalny.
I trzeba pozostać tam, gdzie On mnie wprowadził i zgodzić się na Jego scenariusz.

Fot. Chrzcielnica - nasza pierwsza pascha -> przejście ze śmierci do życia. Chrzest jest źródłem mocy i ufności Bogu. Wprowadza w Boży scenariusz nasze życie.

piątek, 17 lipca 2015

17 VII, zawsze + Miłość

Gdybyście zrozumieli, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»... (Mt 12,1-8)

Gdybyśmy zrozumieli wolę Boga i chcieli, by się w nas spełniała, bylibyśmy szczęśliwi, tj. wdzięczni, prości i miłujący.
Może bardziej świadomie zacznę wypowiadać w "Ojcze nasz" słowa: "bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi"...

I jeszcze słowo do I czytania, które tak się zaczyna: "Mojżesz i Aaron wykonali wszystkie cuda przed faraonem. Lecz Pan uczynił upartym serce faraona, tak iż wzbraniał się wypuścić synów Izraela ze swego kraju". (Wj 11,10n)
Wszystkie cuda wykonane i co? I nic. Uparte serce...
Boże, błagam, by serce moje nie było uparte. Każda pascha (i ta codzienna, może nawet niewidzialna dla oka) kruszy serce i wydobywa wolność miłowania Barankowego.

Fot. Fajnie czasem coś wypatrzeć i zinterpretować. Tym razem na mostku A + M. Wniosek dla mnie: zawsze by było SERCE, ma być: Ania + Miłość.

wtorek, 14 kwietnia 2015

14 IV, uczniem być

...Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. 
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (J 3,7-15)

Wywyższenie Syna Człowieczego to dla mnie azyl życia!
Tam, gdzie po ziemsku widać koniec, zaczyna się życie wieczne. Tam, gdzie po ziemsku porażka i śmierć, jeśli wierzę w Jezusa, jest życie Boga we mnie.
A przecież ciągle dryfuję pomiędzy zaufaniem sobie a zaufaniem Bogu. Kto lubi ziemskie porażki? A kto ich nie doświadcza?...
Ciekawe, że jedną z nazw naszej relacji z Jezusem jest "bycie uczniem". Łapię się na tym, że dopiero składam literki Ducha... A to jest piękne i wciągające!
Nikodem, ten, któremu Jezus odpowiada w dzisiejszej Ewangelii, zaczął dość późno, ale dał się wciągnąć w wir życia Bożego. Jednak najpierw musiał Ciało Jezusa pogrzebać. Stał się człowiekiem paschalnym. Nie ma innej drogi.

sobota, 4 kwietnia 2015

4 IV, bez-czynność

...Judasz [...], przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich:  Kogo szukacie? [...]
Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano...
A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam [...] złożono Jezusa... (J 18,1-19,42)

"...o Jezu, dzięki Ci, za Twej męki trud" - śpiewałam wczoraj.Teraz grób, cisza, pustka...
Już koniec Jezusowej działalności, tej widzialnej ludzkiej.
Ta bez-czynność Jezusa jest bardzo potrzebna mojej nadgorliwości.
"Bez-czynna" Miłość zbawia mnie dziś i leczy moją niecierpliwość.
Przy grobie można tylko usiąść i nie-działać. Wreszcie poczuć, że ręce opadają, bo nic tu już nie pomogę. Nie przywrócę do życia nic, co umarło, tak jak nie mam też mocy nad własną bezsilnością, ciemnością i śmiercią.
Ale nie czekam w beznadziei. Czekam z Maryją. Ona PAMIĘTA słowa Jezusa, który zapowiadał swoje zmartwychwstanie.

Fot. Grób w szczecińskiej katedrze.

czwartek, 26 marca 2015

26 III, pozwolić działać Ojcu

„Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: «Jest naszym Bogiem», ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale Ja Go znam i słowo Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień, ujrzał go i ucieszył się”.  (J 8,51-59)

Jezus pozwolił Ojcu "zrealizować się" w Nim. Jezus tylko zachował Ojca słowo, czyli zaufał Ojcu w człowieczeństwie do końca, nie otaczając siebie chwałą.
Odniesienie się do Abrahama jest bardzo ważne, bo rzeczywiście to, co ujrzał Abraham na górze Moria, kiedy ofiarowywał syna swojego Izaaka - baranka w zaroślach - było w jakimś sensie zobaczeniem i doświadczeniem zmartwychwstania.
To wszystko, czego słuchamy i co czytamy, to czego doświadcza Jezus, Jego pascha ma stawać się w nas. Ojciec chce w nas zrealizować swoją miłość. Miłość, która nie boi się śmierci, Miłość, która jest wypełnieniem obietnicy życia wiecznego.

***
Wpadło mi dziś w oko, a no i w serce:
"Im więcej Bóg chce nam dać, żąda, byśmy tym bardziej byli ogołoceni wewnętrznie, by On nas mógł napełnić swymi dobrami". św. Jan od Krzyża

niedziela, 22 marca 2015

22 III, "przyszedłem na tę godzinę"

„Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje”.  (J 12,20-33)

Uradowało mnie to dzisiejsze Słowo. Zwłaszcza w kontekście wczorajszego wpisu.
Świetnie, że Jan Ewangelista napisał wprost, że dusza Jezusa "popadła w zamęt" (to dosłownie z greckiego), ale nie stało się to powodem dla Jezusa, by ominąć "godzinę" męki. Właśnie na tę godzinę przyszedł!
S. Hiacynta napisała dziś coś, co pozwolę sobie zacytować: "Zaryzykuj śmierć samo-realizacji...stań się płodny! Bóg zrealizuje się w Tobie!" - świetny komentarz do ziarna obumierającego w ziemi.
Zgoda Jezusa na doświadczenie męki jest uwielbieniem Ojca (i uwielbieniem Syna, bo Ojciec jest dla Syna...). Ojciec w pełni zrealizował się swą miłością w fakcie zmartwychwstania!
Boże mój, kiedy ja wreszcie zrozumiem (i pozwolę Ci na to) - nie tylko głową ale i sercem - że Ty we mnie chcesz żyć całą pełnią swej paschy?!

Fot. Twarz Jezusa z całunu turyńskiego. Dziś, kiedy zasłaniamy krzyże, pragnę (to coś więcej niż chcę, bo czasami wcale nie chcę, ale jednak wciąż pragnę!) odsłaniać Jego Oblicze, Jego miłość w swoim sercu.

poniedziałek, 16 marca 2015

16 III, zaufać i "zejść"

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł (zeszedł) i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”.
Powiedział do Niego urzędnik królewski: „Panie, przyjdź (zejdź), zanim umrze moje dziecko”.
Rzekł do niego Jezus: „Idź, syn twój żyje”. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze (schodził), słudzy wyszli mu naprzeciw... (J 4,43-54)

Poruszyło mnie w wersji greckiej, że Jezus musiałby "zejść" do Kafarnaum, gdyż Kana Galilejska położona jest na wyżynie. I tak trzy razy to słowo "zejść" (gr. katabe) pojawia się w tym tekście: dwa razy prosi urzędnik Jezusa, trzeci raz on sam na słowo Jezusa "schodzi" do siebie, do domu i słudzy wychodzą mu naprzeciw z dobrą nowiną.
Łączę to "schodzenie" z całą tajemnicą Wcielenia, z zejściem Boga do człowieka. I raduję się nią!
I łączę to "schodzenie" z potrzebą pokory w moim sercu, bym i ja umiała "zejść" do miejsc mego umierania. I bym mogła uwierzyć słowu Jezusa, zanim zobaczę znaki i cuda. Uwierzyć Jezusowi, kiedy moje dziecko (nie mam dzieci, a jednak mam!...) we mnie umiera, kiedy wydaje się, że życie nie przyniesie już nic dobrego, kiedy nie ma perspektyw i umiera najlepsze, co mogłam z siebie dać... Jezus nie tylko ma moc uzdrowić, On ma moc wskrzesić martwe! Pytanie o wiarę!
W antyfonie na wejście dziś się modlimy;
"Pokładam ufność w Panu, weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem, bo wejrzałeś na moją nędzę".
A radość psalmu responsoryjnego  Ps 30 jest wprost paschalna:
"Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś"...
Uwierzyć Słowu Jezusa, to zejść do swoich śmierci, by doświadczyć zmartwychwstania. Ale drogę pokonać trzeba, w nadziei, z nadzieją, ale konkretną niełatwą drogę...

Fot. Zaufać i "zejść", nawet jeśli trzeba przez pustynię, na Jego Słowo!