czwartek, 2 lipca 2026

2 VII, widząc ich wiarę

A oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy»... Mt 9,1-8

A co Jezus widzi we mnie, kiedy przychodzę do Niego?
Dobrze, że On widzi głębiej. Ufam, że znajdzie tam to ziarno…

środa, 1 lipca 2026

1 VII, szanuje ich wybór

…Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice. Mt 8,28-35

Ot kiedy tak słucham tego Słowa i kiedy mnie nie dotyczy, mogę się dziwić.
Jednak kiedy uświadamiam sobie, że i mnie dotyczy… pokornieję. 
Ostatnio ktoś po latach odszedł ze wspólnoty, boli i smutno, że taki wybór. 
Dziś ktoś wyświęcił kogoś (biskupów) bez zgody Rzymu…, smutno, że taki wybór.
A które z moich wyborów dało kosza Jezusowi?…

Nie wiem, co czuł Jezus w tym spotkaniu u bram miasta, które poprosiło Go o to, by ich opuścił. 
Wiem natomiast, że człowiek dla Jezusa jest ważniejszy niż stado świń.

niedziela, 28 czerwca 2026

28 VI, swój krzyż


Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Mt 10,37-42 


Wpadło jakoś do mojej poczty :), a tak mi pasuje jako komentarz na dziś, więc się podzielę: 

„…co dzieje się w naszym wnętrzu, gdy ktoś nas rani? Pierwszym odruchem jest niemal zawsze wskazanie winnego. Analizujemy cudze słowa, oceniamy intencje, wracamy pamięcią do wydarzeń, próbując udowodnić, że to ktoś inny ponosi odpowiedzialność za nasz niepokój. Ewagriusz kieruje jednak uwagę w zupełnie inną stronę. Nie pyta najpierw o zachowanie drugiego człowieka, ale o to, dlaczego właśnie ta sytuacja tak mocno poruszyła nasze serce. Dlaczego jedne słowa potrafimy puścić mimo uszu, a inne nosimy w sobie przez wiele dni? Czy źródłem cierpienia zawsze jest to, co usłyszeliśmy, czy czasem także to, co już wcześniej nosiliśmy w sobie? Refleksje nie zachęcają do lekceważenia krzywdy ani do usprawiedliwiania zła. Zapraszają natomiast do trudniejszej drogi – potraktowania każdego bolesnego doświadczenia jako okazji do poznania własnego wnętrza. Bo być może największą przeszkodą w życiu duchowym nie jest to, że spotykamy trudnych ludzi, lecz to, że zbyt rzadko wykorzystujemy takie spotkania, by odkryć prawdę o sobie.” (Benedyktyni z Tyńca)

niedziela, 21 czerwca 2026

21 VI, nie bójcie się

Nie bójcie się ludzi!...  (Mt 10, 26-33)

Trzy razy dziś powtarza się "nie bójcie się". 
Bo jest w nas wiele lęku, czy chcemy czy nie, czy wiemy, czy nie... 
Właśnie lęku, bo może mniej strachu, który jest naturalną, zdrową reakcją na konkretne, realne zagrożenie. A lęk przesiaduje w nas, zadomiawia się. To długotrwały stan niepokoju bez wyraźnej przyczyny. Często dotyczy zagrożeń wyobrażonych lub przyszłych wydarzeń (np. obawa przed porażką czy oceną).
Trzeba go sobie uświadamiać i trzeba go przekraczać, właśnie idąc za słowami Jezusa "nie bój się". Tzn. bojąc się wchodzić w dane wydarzenie opierając się jednak na zaufaniu "Jezu, ufam Tobie".

sobota, 20 czerwca 2026

20 VI, ważniejsi

Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?  (Mt 6, 24-34)

Nie jest tu mowa o tym, że mamy nic nie robić. Jest to mowa o tym, że jesteśmy w dłoniach Ojca. 

czwartek, 18 czerwca 2026

18 VI, relacja

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz... (Mt 6,7-15).

Modlitwa zaczyna się nie od słów, zaczyna się od relacji.

środa, 17 czerwca 2026

17 VI, w ukryciu

A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.  (Mt 6,1-6.16-18)

Powtarza się to zdanie w dzisiejszej Ewangelii 3 razy.
Tak łatwo jest zapomnieć o dobroci Boga, zwłaszcza kiedy przychodzi coś nieoczekiwanego a zarazem trudnego. Co prawda to zdanie dziś jest podane w kontekście ludzkich wysiłków (modlitwy, jałmużny, postu), to jednak pamięć o tym, że Bóg widzi to, co jest we mnie, co jest w ukryciu może dać wsparcie sercu w trudnych sytuacjach czy to zewnętrznych czy wewnętrznych.

Miałam możliwość być od 7 do 12 czerwca w Wilnie, gdzie odbywał się VI Światowy Apostolski Kongres Miłosierdzia (World Apostolic Congress on Mercy 2026).
     Wszystko się zaczęło Eucharystią na placu katedralnym w uroczystość Bożego Ciała, które na Litwie jest przeniesione na niedzielę. Po Mszy w procesji eucharystycznej przeszliśmy na miejsce spotkań - na wzgórze Zbawiciela, gdzie przed II wojną światową modliły się siostry Wizytki, mieszkali misjonarze św. Wincentego a Paulo, posługiwały siostry szarytki, wreszcie gdzie był malowany  według wskazówek św. Faustyny obraz Jezusa Milosiernego, a w latach radzieckich w tym miejscu było więzienie…
Każdy dzień kongresu miał swój temat: 
1.Kościół - położenie fundamentu
2.pamięć - ślady Boga w mojej historii 
3.słowo - Miłość, która przemawia 
4.modlitwa - relacja sięgająca nieskończoności 
5.działanie - konkretne miłosierdzie
6.Serce - szczyt miłości i pokoju. 
     Codziennie od godz. 9.00 do obiadu były prelekcje zaproszonych gości, po południu zaś bloki warsztatów (do wyboru), Msza święta o 18.00 i wieczorem o 20-tej różne wielbienia, koncerty, imprezy.
Wśród prelegentów był m.in. kard. Grzegorz Ryś. Wysłuchaliśmy też przemówienia ojca św. Leona XIV, nagranego specjalne dla uczestników kongresu.
Nie sposób przekazać wszystkiego, co usłyszałam, czego doświadczyłam, czego się nauczyłam…
     Podzielę się paroma myślami, z którymi wracam z Wilna:
- Miłosierdzie to nie filantropia ale dzieło objawienia!
- To nie kwestia moralności ale sprawa spotkania Jezusa… Świadomość miłosierdzia, które otrzymaliśmy…
- Miłosierdzie nie zostawia w spokoju, aż człowiek stanie się narzędziem miłosierdzia…
- Co chcesz zapalić w drugich, to musi już w tobie płonąć…
- Miłosierdzie to niespokojne serce, które szuka twarzy Chrystusa w bracie…
- Miłosierdzie to odpowiedzialność,  którą nie można oddelegować drugiemu…
- My chrześcijanie nie jesteśmy lepsi od innych, ale mamy większą odpowiedzialność ukazania innym miłosierdzia Bożego…
- Nie pozwól, by to, czego nie wiesz o Bogu (w momentach życia, kiedy Go nie rozumiesz, kiedy powstają pytania, wątpliwości), zniszczyło w tobie to, co już o Bogu wiesz

sobota, 6 czerwca 2026

6 VI, wydać siebie

… Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie» (Mk 12, 38-44).

Wydać siebie. Wylać siebie, powierzyć siebie, to jest zaufanie. Ta wdowa tego uczy.
Porusza mnie to, że Jezus wkłada w nasze usta słowa modlitwy, do której czasem bardzo wolno dorastamy…:
„Jezu, ufam Tobie”

piątek, 5 czerwca 2026

5 VI, każdego dnia

„Każdego dnia budzimy się w świecie, który do nas nie należy”. Zasłyszane. Tak bardzo prawdziwe, że postanowiłam zacytować.

Lecę na Międzynarodowy Kongres Miłosierdzia do Wilna

czwartek, 4 czerwca 2026

4 VI, Pokarm Prawdziwy

«... Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie...» (J 6, 51-58).

Pokarm Prawdziwy. Ciało i Krew Pańska...
Nie będę się dziś wymądrzać, tylko zacytuję zwdzięcznością słowa, które mówiłam od dzieciństwa:
"Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament, prawdziwe Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa"

środa, 3 czerwca 2026

3 VI, przy zmartywychwstaniu

... Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę». Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej?.. (Mk 12,18-27)

No właśnie, czyją żoną będzie?
Ile tego rodzaju pytań rodzi się w nas, kiedy próbujemy ogarnąć swoim myśleniem rzeczywistość już poza ziemską, boską.
Jaka będę przy zmartwychwstaniu? Jaki będzie przy zmartwychwstaniu ktoś, kto dziś jest bez rąk, czy nóg?
Nie wiem.
Wierzę jednak, że to prawda: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, serce człowieka nie potrafi ogarnąć to, co przygotował Bóg..."
Żyć miłością tu i teraz, to zadanie dla mnie (i dla ciebie). Bóg jest Bogiem żywych (tak samo jak Abrahama, Izaaka, Jakuba, tak samo moim!)

wtorek, 2 czerwca 2026

2 VI, czyj obraz odbijasz sobą?


... On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» ... (Mk 12, 13-17)

Przeczytane:
„Bóg czynił człowieka na Swój obraz, podobnego Jemu” (Rdz 1,26). Zwróćcie uwagę, proszę was, na ważność tych słów. Bóg – wszechmogący, niewidzialny, nieoszacowany, lepiąc człowieka z gliny, uszlachetnił go obrazem swojej własnej wielkości. Co mają wspólnego człowiek i Bóg, glina i duch? Ponieważ „Bóg jest duchem” (J 4,24). Jest to zatem znak wielkiego szacunku do człowieka, że Bóg obdarzył go obrazem swej wieczności i podobieństwem do własnego życia. Wielkością człowieka jest jego podobieństwo do Boga, jeśli tylko je zachowuje... (św. Kolumban)
Czyj więc obraz odbijam sobą? Patrząc na ludzi, czasem widzę i aż w oczy kłuje: pycha, pogarda, niechęć, próżność... Ale też widzę, patrząc na ludzi: pokorę, miłość, oddanie, życzliwość...
Lepiej to wszystko widać patrząc na innych. A jednak dla mnie ważniejsze jest, co ja odbijam? Co we mnie widzą inni?

Fot. w krzywym zwierciadle

poniedziałek, 1 czerwca 2026

1 VI, lecz...

... Miał jeszcze jednego – umiłowanego syna. Posłał go do nich jako ostatniego, bo mówił sobie: „Uszanują mojego syna”. Lecz...  (Mk 12, 1-12)

Przypowieść o dzierżawcach winnicy. Można tego słuchać jak kryminału, a można pójść w głąb. Słuchacze poszli w głąb, zrozumieli, że o nich ta przypowieść, ale nic ich to nie ruszyło. I to jest dramat.
Duchu Święty, którego mam od Ojca i Syna, Duchu Prawdy, rządź we mnie, przebijaj wszystkie moje bariery, które nie pozwalają rozpoznać woli Ojca i pójść za nią.
Opór świadomy to jest rzeczywista zapora łasce. Duchu chroń mnie, chroń moje siostry, chroń nas wszystkich od tego oporu.

niedziela, 31 maja 2026

31 V, tak umiłował, aż tak

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne...  (J 3, 16-18)

Tak. Aż tak...

Fot. Mozaika na podłodze gdzieś w Jerozolimie. Święty, Święty, Święty... Inny, Inny, Inny..., niż mogę sobie wyobrazić mój Bóg Trójjedyny...
Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu!

sobota, 30 maja 2026

30 V, miejsce Życia

W Szczecinie dziś rocznica poświęcenia świątyni - katedry. Modlę się na codzień w niej. 
Tak jeszcze pracuje we mnie to wszystko z wczorajszego dnia... Świątynia, która stała się jaskinią zbójców... Uświadomiłam sobie czym jest taka jaskinia zbójców: to miejsce, gdzie zbójcy, mordercy, włamywacze po rozbojach czują się bezpiecznie. Uświadomiłam to sobie i ... przestraszałam się. Przestraszyłam się tego, że Kościół też może być taką jaskinią zbójców. I jak donoszą media w niektórych przypadkach tak się stało.
Jezus dlatego oczyszcza swój Kościół, Jezus dlatego oczyszcza serce moje (ono jest świątynią Jego), by były miejscem modlitwy, miejscem Jego Obecności, miejscem przyjmowania i dawania Życia.

piątek, 29 maja 2026

29 V, co to wszystko znaczy?

... Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. A widząc z daleka figowiec, okryty liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz podszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niechaj już nikt nigdy nie je z ciebie owocu!» A słyszeli to Jego uczniowie...  (Mk 11, 11-25)

Zawsze ta perykopa mnie intrygowała. Cała ta sprawa z figą. Ale jest to wplecione w kontekst wizyty Jezusa w Jerozolimie, mocnej wizyty w świątyni, oczyszczenie jej... To nie bez znaczenia. Jeszcze ten głód, po wyjściu z Betanii - przecież był u przyjaciół, czyżby nie dali Mu jeść?

Pozwolę sobie przytoczyć fachowców biblijnych, tzn. cytuję za fb s. Judytę Pudełko:
Dlaczego Jezus przeklął figowca? Co oznacza jego uschnięcie? Ta ewangelia pokazuje nam, że dobroć Jezusa to nie pobłażliwość. Jego dobroć idzie w parze z prawdą, która tu przyobleka się w szatę prorockiej wypowiedzi. Nie bez znaczenia jest fakt, że u Marka scena z figowcem łączy się z wydarzeniem oczyszczenia świątyni, która została wkomponowana w środek opowieści. 
Jezus z uczniami są w Jerozolimie, ale nocują u przyjaciół w Betanii. Wychodząc stamtąd rano Jezus poczuł głód. Jest to dziwne, gdyż na pewno przed wyjściem zostali ugoszczeni śniadaniem. O jaki „głód” tu chodzi? Tęsknota Boga za sercem człowieka: „Biada mi, żem się stał jak pokłosie w lecie, jak resztki po winobraniu: nie ma grona do zjedzenia ani wczesnej figi, której łaknę” - mówi Bóg (Mi 7,1). Jest to symboliczny opis braku sprawiedliwych w Jerozolimie, w czasach Micheasza (VIII w. przed Chr.). Bóg szuka ludzkiego serca. 
Jezus zauważa drzewo figowe. Jest to roślina powszechnie występująca w Palestynie. Gubi liście na okres zimowy, wypuszcza nowe na wiosnę (por. Mk 12,38). W Biblii po raz pierwszy z drzewem figowym spotykamy się już w biblijnym raju, gdy po zjedzeniu owocu Adamowi i Ewie „otworzyły się oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski” (Rdz 3,7). Oni jako pierwsi poprzestali na “liściach”. 
O figach dużo znajdziemy w Biblii. Drzewa figowe owocowały dwukrotnie w ciągu roku. Najsmaczniejsze są wczesne owoce dojrzewające w czerwcu, dlatego w Biblii określano je jako bakkura Jr 24,3 (figa wyborna) lub bikkura (Oz 9,10; Mi 7,1; Na 3,12), czyli owoce pierwsze, wczesne. Z kolei owoce dojrzewające od sierpnia do września stanowiły drugi zbiór i określano je hebrajskim słowem qajic (Jr 48,32) - figi jesienne, figi zbierane jesienią, figi „zepsute”… Jakich fig szukał Jezus?
Jezus szuka owocu, ale są tu same liście, bo nie jest to czas owocowania. Dlaczego więc Jezus szuka owocu? Niektórzy próbują następująco tłumaczyć komentarz ewangelisty: „przecież, czyż nie był to czas na figi?”. Kontekst zdania zwraca uwagę, iż Jezus widząc liście figi szukał „czy zatem znalazłby coś na niej”. Liście mają być oznaką żywotności drzewa.
Według Pliniusza Starszego, figowiec ma produkować owoce przed pojawieniem się liści (Historia Naturalis 16.49). 
Inni uważają, iż drzewo figowe tuż po pojawieniu się liści wydaje tzw. „zawiązki owoców”, które są znakiem rychłego owocowania, Pnp 2,13: „Drzewo figowe wydało zawiązki owoców (hbr. pag) i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!”. Może być też tak, iż po zakończeniu owocowania pozostają też na drzewie pojedyncze owoce (figi zimowe), które mogą nawet dotrwać do następnego sezonu.
A zatem, pomimo, iż nie był to sezon figowy, mogłoby w każdym razie coś na tym drzewie się znaleźć. Biorąc pod uwagę, iż figowiec miał liście, czyli rozpoczął już okres wegetacji. Czy jednak Jezus rzeczywiście chciał jeść figi?
Figa jest zarówno symbolem czasów mesjańskich, jak i samego ludu przymierza. I na figowcu widzianym przez Jezusa nie ma owocu. Jest tylko zewnętrzne piękno drzewa okrytego liśćmi, co daje pozór życia. Ale tego życia nie ma. Stąd pojawiają się słowa Jezusa wypowiedziane do drzewa (co wzmacnia znaczenie symboliczne tekstu): „Niech już nikt nigdy nie je z ciebie owocu”. Czyli już nigdy nie nastąpi „czas na figi”? Czyżby „czas fig” przeminął bezpowrotnie? Do czego się to odnosi? 
Nie bez znaczenia jest fakt „złączenia” z perykopą o figowcu tekstu o oczyszczeniu świątyni. Jezus oczekuje owocu z drzewa, które wskazuje na gotowość do jego wydania, tak jak świątynia, w której powinno kwitnąć życie religijne, jednak stała się „jaskinią zbójców”. Czas na figi, czas oczekiwania na owoc przeminął, tak też przeminie czas świątyni, której miejsce zajmie sama osoba Jezusa, ponieważ On stanie się centrum wiary Izraela. W tym przypadku drzewo to odczytywane jest jako przywódcy duchowi narodu izraelskiego, którzy powstrzymują naród od prawdziwego wydania owoców kultu w świątyni. Kara dotknie jednak nie tylko elity religijne ale także świątynię, która nie spełniając swojej funkcji zostanie zniszczona.
Uczestnictwo w kulcie nie miało żadnego wpływu na ich życie. Wręcz przeciwnie – stawało się zasłoną („kryjówką”) dla ich nieprawego postępowania i usprawiedliwieniem uczynków. Mogli być uznani za porządnych ludzi, a w rzeczywistości byli niegodziwi. Jezus odnosi się do kontekstu czasów Jeremiasza. Był to czas zbliżającego się upadku świątyni, najazdu babilońskiego. Jeremiasz, młody kapłan upominał swoich rodaków. Fakt posiadania świątyni i Bożych obietnic doprowadził ich do bezkarności. 
Scena wypędzenia ze świątyni kupców ma walor symboliczny. Jest realizacją proroctwa z Za 14,21, w którym opisuje się wypędzenie kupców (w tekście hebrajskim mamy słowo „Kananejczycy”, którzy byli w tych czasach synonimem zręcznych handlarzy) ze świątyni, aby mógł tam przybyć Bóg i dokonać zmiany rzeczywistości. 
Moment Wcielenia jest inauguracją nowej obecności Boga wśród swego ludu. Nie jest ona związana z określonym punktem na ziemi, jak w przypadku wielu religii, lecz z „ciałem”, osobą Jezusa Chrystusa, który jest Bogiem w ludzkim ciele. Stąd kult chrześcijański jest związany z ideą OBECNOŚCI. 
Drzewo jest uschłe do korzeni. Nie można tego zobaczyć, bo część korzeni znajduje się pod ziemią, ale to wyrażenie ma ukazać totalne wypełnienie się słów Jezusa i moc Jego słowa. 
Uschła figa to znak zakończenia pewnego etapu. 
Piotr, widząc to nazajutrz, jest zdumiony. Przypomina sobie słowa Jezusa (drugi raz przypomni sobie, co Jezus mu powiedział po zaparciu się - 14,72). Pamięć słów Jezusa prowadzi do przemiany. A Jezus w odpowiedzi zwraca uwagę wszystkich uczniów na rolę wiary i modlitwy. Czy jest to lekarstwo na bliską katastrofę, zburzenie świątyni? Jezus przywołuje przedziwny obraz góry wpadającej do morza. I możliwe, że w tym momencie przechodzi przez Górę Oliwną (zmierzając z Betanii do Jerozolimy). Według Za 14,4 góra ta miała pęknąć. A ze szczytu Góry Oliwnej widać w oddali Morze Martwe. A może chodzi tu o wzgórze świątynne, które, w myśl Iz 2,2, „zaleją” jak morze narody pogańskie? 
Świątynia stała się miejscem martwej i powierzchownej modlitwy. Każdemu grozi powierzchowny rytualizm, rutyna, „liście” pobożności warg, z zimnym, obojętnym sercem. 
 A przecież to człowiek ma się stać opartym na wierze „domem modlitwy”, mieszkaniem Boga. 
Jego najsłodszą figą, której owocem miłości Bóg będzie się cieszył i rozkoszował. Bo serce człowieka to “niebo” Boga. 
Przyjdź, Umiłowany, do swojego ogrodu, spożywaj Twoje owoce, dojrzewające w promieniach Ducha Świętego. (s. Judyta Pudełko)

czwartek, 28 maja 2026

28 V, kielich do wypicia

... Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»  (Mt 26, 36-42)

Jezus Chrystus najwyższy i wieczny kapłan! 
To święto znowu okazja do modlitwy za tych, którzy biorą na siebie rolę kapłana.
Kapłan to modlitwa, to wspólnota, to samotność, to dar z siebie, to czuwanie, to też czasem... gorycz...

środa, 27 maja 2026

27 V, w drodze z Jezusem

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać:
«Oto idziemy do Jerozolimy. A tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie». Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy» ...  (Mk 10, 32-45)

No to znowu w drodze...  Jezus - pierwszy. A my... często strwożeni, zdziwieni, zasmuceni, albo zainteresowani swoją karierą.
Ewangelia pokazuje, że tak było i tak jest dzisiaj. Ale to dobra nowina. Jezus nie odrzuca takich uczniów, nie wytyka im małości. Wręcz przeciwnie pociąga ku ideałom.
Potrwam w tej scenie, wyobrażę siebie w niej... posłucham Jezusa, jak mówi do mnie...

wtorek, 26 maja 2026

26 V, czas sobie gna

Czas sobie gna. Gdy na chwilę gdzieś w sobie przystanę, to zaraz widzę, że brak kolejnych postów :). 
A tu już okres zwykły w liturgii się zaczął, co nie znaczy, że nie dzieją się w nas rzeczy niezwykłe... :)

Fot. takie obrazki tworzą moje siostry z Zawichostu, rozsiewając słowo Założyciela bpa Wacława Świerzawskiego

piątek, 22 maja 2026

22 V, Ty wiesz

«Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham».  (J 21, 15-19)

To piękny moment pokory Piotra. I jego wewnętrznej determinacji. 

Podzielę się wysłuchanym dziś wykładem do tej perykopy p. prof. Marcina Majewskiego, polecam: https://www.youtube.com/watch?v=8siR6OcGWz8
oraz dyskusję czy pytania ks. M. Łusiaka SJ do tegoż wykładu: https://www.youtube.com/watch?v=AnpqY76Pz74

Fot. jezioro Galilejskie, na brzegu którego miała miejsce ta rozmowa.

czwartek, 21 maja 2026

21 V, aby świat uwierzył

Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś… (J 17, 20-26)

Tak ważnym elementem jest jedność i dlatego Nieprzyjaciel tak bardzo w to uderza. Nie wprost, nie przez zewnętrzne źródła, ale przez nasze własne serce, myśli, przekonania, ambicje, osądy… Przez korzeń pychy wkrada się do wnętrza i je zatruwa, niosąc swoją „świetlistą ciemność”, którą przykrywa Boże światło. Dlatego wołam z całym Kościołem:
Przybądź Duchu Święty, spuść z niebiosów wzięty światła Twego strumień, … nagnij, co jest harde, rozgrzej serca twarde, prowadź zabłąkane…

środa, 20 maja 2026

20 V, tak jak My

Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. (J 17, 11b-19)

Modlitwa Jezusa, którą dziś słyszę w Ewangelii mnie szokuje.
Słyszę trzy prośby: 
1 aby stanowili jedno, 
2 byś ich ustrzegł od złego, 
3 aby byli uświęceni ich w prawdzie.
Szokuje mnie ta pierwsza prośba, bo podany jest w niej wzór tej jedności.
Ponieważ to są słowa Jezusa, tylko dlatego z nimi nie dyskutuję… 
Wołam o Ducha, o Jego działanie we mnie, by się działo to, o co Jezus się modlił.

wtorek, 19 maja 2026

19 V, żyć życiem wiecznym

Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa… J 17, 1-11

Czas przed zesłaniem Ducha świętego Kościół przeżywa jako nowennę do Ducha świętego. Teksty liturgiczne są nabrzmiałe Jego obecnością. Czasem jawną, czasem ukrytą.
Dziś Go odnajduję w tym zdaniu Jezusa: „to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa”. Odnajduję Go jako życie wieczne. Jezus dając nam życie wieczne, daje nam Ducha świętego. Już od chrztu Go mamy… Czy współpracujemy z Nim, to już inna kwestia. Czy Mu się poddajemy? Bo żyć życiem wiecznym, to żyć Duchem Świętym.
Woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody żywej, wytryskującej ku życiu wiecznemu". Nowy to rodzaj wody, żywej i wytryskującej. A tryska ona na tych, którzy są tego godni. Dlaczego Chrystus łaskę Ducha Świętego określa mianem wody? Dlatego, że wszystko istnieje dzięki wodzie. Woda daje życie roślinom i zwierzętom; woda spada z nieba w postaci deszczu. Woda spada zawsze w ten sam sposób i w tej samej postaci, ale jej skutek jest różnoraki: inny w palmach, inny w krzewie winnym, i w całej naturze daje się odczuwać jej wpływ, a jest on zawsze ten sam, gdyż nie może różnić się od swej natury. Także i deszcz jest zawsze taki sam i nie spada różny, ale przystosowuje się do struktury przyjmujących go i dla każdego staje się tym, czego potrzebuje.
Podobnie Duch Święty: jeden i taki sam, niepodzielny, rozdziela łaski każdemu tak, jak chce. Schnące drzewo, gdy otrzyma wodę, wypuszcza pędy. Tak samo grzesznik przyniesie owoce sprawiedliwości, gdy przez pokutę stanie się godny daru Ducha Świętego. Jeden i ten sam Duch Święty działa w różny sposób z woli Boga i w imię Chrystusa… (Cyryl Jerozolimski)

Fot. Samarytanka, która staje się studnią… Bo Jezus powiedział: „…woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody tryskającej ku życiu wiecznemu…”

poniedziałek, 18 maja 2026

18 V, zwycięża

… Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat. J 16,29-33 

Zwycięstwo Jezusa jest faktem. I dlatego Jego wezwanie „odwagi” nie jest czczą gadaniną. 
Uczę się przyjmować pokój Jezusa. Uczę się…
Będąc ze Zwycięzcą (jeśli jest we mnie On) mogę przeżyć każdy ucisk i porażkę, i poniżenie, i odrzucenie, i niechęć (tak zewnętrzną, jak i wewnętrzną).
A Ducha Jego pragnę i oczekuję, i proszę o Niego.

piątek, 15 maja 2026

15 V, będzie dzień

...Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać.  (J 16, 20-23a)

Smutek i radość. Jak noc i dzień. Znane każdemu. 
Jeśli trwam w Jezusie, to rodzi się we mnie życie, którego źródło nie usycha. I zmierzam do Światła, które nasyca...

czwartek, 14 maja 2026

14 V, abyście się miłowali

... Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.  (J 15, 9-17)

Mnie to Słowo dziś egzaminuje. Stawia pytanie o miłość. O miłość wzajemną, we wspólnocie. A do tego, by zaistniała są potrzebne dwie strony - tak chcę się bronić. A jednak takie przykazanie Jezus nam zostawia. Takie, które bierze pod uwagę drugiego człowieka. Więcej - mam go kochać tak, jak Jezus mnie ukochał. On za mnie poszedł na krzyż.
Wiem, że dziś ten egzamin oblewam... ale wołam o Ducha i wierzę, że to możliwe tak kochać...

środa, 13 maja 2026

13 V, rozmowa w łonie

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy...  (J 16, 12-15)

.. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak to powiedzieli niektórzy z waszych poetów: „Jesteśmy bowiem z jego rodu”...  (Dz 17, 22 – 18, 1)

Dziś odniosę się do 1-go czytania. A skłania mi ku temu jedno zdanie, które niesie niesamowity ładunek. A jaki? Żeby go sobie unaocznić zacytuję pewną wymyśloną rozmową dwóch bliźniaków w łonie matki. Nie znam jej autora, ale bardzo mu za tę rozmowę dziękuję. Ja ją cytuję za Aleteia.pl:

Pewnego razu, w brzuchu kobiety będącej w ciąży, były sobie bliźnięta. Jedno z nich zwróciło się do drugiego z takim pytaniem:
– Powiedz mi, czy ty naprawdę wierzysz, że po narodzinach jest jakieś życie?
– Tak, oczywiście, że wierzę. Jest jasne, że po narodzinach coś jest, coś musi być. Na razie jesteśmy tutaj zapewne tylko dlatego, żeby się przygotować do tego, czym lub kim będziemy później.
– Eee tam, pleciesz! Nie ma żadnego życia po narodzinach. Zresztą, jak niby miałoby to życie wyglądać?
– No, dokładnie tego nie wiem, ale na pewno będzie w nim więcej światła niż tutaj. Kto wie, być może okaże się, że będziemy chodzili na własnych nogach i że będziemy jedli własnymi ustami.
– Trele-morele! Skąd ci to przyszło do głowy?! Chodzenie jest niemożliwe. No, a jak słyszę o tym jedzeniu ustami, to po prostu śmiać mi się chce, że hej. Czegoś bardziej zabawnego jeszcze nie słyszałem. Przecież to pępowina daje nam jeść. Więc uwierz mi, jest niemożliwe, żeby po narodzinach było jakieś życie. Pępowina jest na to zbyt krótka.
– Ale ja nie żartuję, jestem pewien, że po narodzinach musi coś być. Wszystko będzie po prostu nieco inne niż tutaj, niż to, do czego tutaj się przyzwyczailiśmy, ale na pewno będzie.
– No ale przecież jeszcze nikt stamtąd tu nie wrócił po narodzinach. Uwierz mi, po porodzie życie się po prostu kończy, i tyle. A zresztą czym właściwie jest życie? Życie jest niczym więcej jak stanem przedłużonego lęku w ciemnej, czarnej nicości.
– Hmm, to prawda, że nie wiem dokładnie, jak będzie wyglądało nasze życie po narodzinach, ale jednego jestem pewien: zobaczymy naszą mamę, a ona będzie się nami opiekować. Sam zobaczysz.
– Mamę? Ty w nią naprawdę wierzysz? A gdzie niby ona jest?
– Gdzie? No jak to? Przecież ona jest wszędzie, wszędzie wokół nas! Przecież to właśnie w niej i dzięki niej żyjemy! Bez niej wszystko to by nie istniało. I nas też by nie było.
– Nie, no weź mnie nie wkręcaj, bo i tak nic a nic ci nie wierzę! Nigdy nie widziałem żadnej mamy. Więc dla mnie to pewne, jak nie wiem co, że ona nie istnieje!
– Hmm, a jednak, gdy wszędzie dookoła jest cichuteńko, można czasem usłyszeć, jak mama śpiewa. Można wyczuć, jak czule i delikatnie głaszcze nasz świat. Dlatego mówię ci: jestem pewien, że właśnie dopiero wtedy, czyli już po narodzinach, czeka na nas prawdziwe życie, a teraz jedynie się do niego przygotowujemy.

Fot.  to jest Ten, który wrócił, by powiedzieć, że jest życie poza tym, co znamy tutaj... Na chwilę obecną tylko wiara pozwala nam popatrzeć dalej.

poniedziałek, 11 maja 2026

11 V, będzie mniemał

... To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Ale nadto nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie...  (J 15, 26 – 16, 4a)

Będzie sądził (mniemał), że oddaje cześć Bogu... Dzisiejsza perykopa jest mi jakimś pocieszeniem, kiedy słyszę i widzę, jak niektórzy (katolicy) dziś sądzą (i mniemają), że pogarda i hejt na swoich braci w wierze (różniących się od nich) jest obroną prawdziwej wiary...
Jezu, dawaj swego Ducha i ucz nas miłości!

Fot. pod katedrą szczecińską, dla uśmiechu i nie tylko...

sobota, 9 maja 2026

9 V, w świecie, ale nie ze świata

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi...  (J 15, 18-21)

Jesteśmy w świecie. Często bardzo zanurzeni w nim. Czasem zapominam(y), że Jezus wybrał nas ze świata. Czasem wartości światowe (marności światowe) potrafią omamić...
Znowu patrzę na Jezusa. Znowu uczę się oddawać życie. Kolejny raz podchodzę do tego samego egzaminu... 

piątek, 8 maja 2026

7 V, Mu zależy

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach... (J 10, 11-16)

Jezusowi zależy na każdym z nas.
Na mnie i na Tobie.
Zależy Mu też na tym, na kim mnie, czy tobie ... nie zależy.
Rozszerzaj moje serce, mój Pasterzu.

środa, 6 maja 2026

6 V, czy nie wierzysz?

....Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? [...] 
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.  (J 14, 6-14)

Czy nie wierzysz? - pytanie bardzo wprost dotykające i Filipa (do którego zostało skierowane), i mnie, która słucham dziś tego Słowa. I nie chodzi o deklaracje wiary, ale o coś więcej, coś co jest na dnie serca, kiedy kieruje się w jedną czy drugą stronę wybierając jakieś działanie, czy zaniechanie działania...
To pytanie łączy się z takim samym pytaniem Jezusa: "czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" (Łk 18, 8). Ta wiara jest jak roślinka, która bez wody i słońca staje się więdła i opada... 
A jak taka roślinka jest we mnie? ... 
Druga część perykopy jest jeszcze bardziej prześwietlająca serce. Ja unikam zestawienia siebie wobec tych słów... wolę już to pierwsze pytanie, nawet, jak jest odpowiedź niesatysfakcjonująca. 
Ale w tej drugiej części jest perspektywa, jest arena życia, jest możliwość doświadczenia... 
Żeby sprawiedliwości stało się zadość, to w swoim życiu mam fakty, które świadczą o tym, że moja modlitwa została wysłuchana. Że Bóg dokonał na moich oczach wielkich dzieł. Tylko czemu to umyka szybko pamięci i wdzięczności???
Dziś w modlitwie poproszę Ducha, by przypomniał mi i oświetlił choć parę wydarzeń, które były doświadczeniem działania Boga.

wtorek, 5 maja 2026

5 V, Ja wam daję

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję...  (J 14, 27-31a)

Po usłyszeniu takiego słowa, modlitwa jest po prostu przyjmowaniem tego pokoju...

poniedziałek, 4 maja 2026

4 V, miłowanie

«Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».  (J 14, 21-26)

Od 32 lat noszę biały habit. Coś co mnie "segreguje" w tym świecie. Cieszę się nim. Ale też wiem, że nie habit czyni mnicha,  tylko miłość Boga i ludzi sercem Jezusa.
Uzdalniaj mnie, Jezu, dnia każdego.

piątek, 1 maja 2026

1 V, wiele

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… J 14,1-6

Te słowa Jezusa jakoś mnie ujmują. „Mieszkań wiele”. Pamiętam czasy dzieciństwa, gdy mieszkałam w mieszkaniu w 5, w jednym dużym pokoju, w mieszkaniu bez wygód… Pamiętam czasy, gdy w klasztorze mieszkałam za szafą, lub parawanem… i tak jeszcze bywa. 
Dziś mam swoją celę - pokój. Malutki ale mam. Tzn. mieszkam :). Dziś tu, za jakiś czas gdzieś indziej, gdzie przełożeni zadecydują.
Lubię urządzić mieszkanie. Będąc czasem w funkcji przełożonej miewam tę możliwość.
Tam u Boga będzie mieszań wiele. Mam nadzieję, że będą piękne. Na pewno. 
A narazie jeszcze w drodze… Maj z Maryją niesie radość.

wtorek, 28 kwietnia 2026

28 IV, przechadzał się

Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» ... (J 10, 22-30)

Jezus przechadzał się :) - zaraz odnosi mnie to sformułowanie do raju, gdzie Bóg przechadza się po ogrodzie w porze powiewu wiatru.
Bliskość Jezusa jest dostępna. Można nawet to "otoczyć". I można nie przyjąć w tym samym czasie Jego Osoby.

Dziś dla mnie ważny dzień. Rodzice przed laty (63) zawarli sakramentalny związek małżeński, a Założyciel mojej Wspólnoty został (1992r) biskupem. Świętowałam to dziś wieczorkiem na dwóch kółkach :)

niedziela, 26 kwietnia 2026

26 IV, Dobry Pasterz

... Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości.  (J 10, 1-10)

Jezus jest bramą. Cóż to znaczy? Przez Niego przechodzimy. Co to znaczy? 
To że Jezus jest Dobrym Pasterzem, to lepiej rozumiem. To takie naturalne. Ale, że bramą? 
Z pomocą przychodzi mi sam Jezus, kiedy mówi, że "nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14, 6). 
Zresztą jak myślę o chrzcie świętym, to jest to przecież włączenie w dziecięctwo Boże przez Jezusa. To jest brama. Zewnętrznie - sakrament, duchowo - Jezus.

Fot. Dobry Pasterz wyhaftowany przez neofitkę..., którą lubię nazywać małą owieczką. Bo jest bardzo drobnej budowy, a już bardzo wiekowa.
***
Dobry komentarz Ks. Paweł Rytel-Andrianik:
Tak w starożytności, jak i dzisiaj, brama kojarzy się z bardzo wieloma różnymi sytuacjami i funkcjami. W czasach Jezusa każde miasto miało bramy. Ich główną funkcją było stworzenie możliwości przejścia do miasta oraz zapewnienie bezpieczeństwa. Starożytne bramy były także miejscami spotkań, ośrodkami kultury i handlu. W bramach odbywały się sądy, czego przykłady znajdujemy w księgach Starego Testamentu. Wreszcie bramy miały znaczenie religijne: tam rozpoczynały się niektóre celebracje.

Co to znaczy w kontekście dzisiejszej Ewangelii? Jezus jest bramą, czyli odpowiedzią na wszystkie potrzeby człowieka: bezpieczeństwa, relacji z innymi, materialne i duchowe. Jezus nie tylko daje życie za owce (jak dobry pasterz), ale jest dla nas przejściem do życia. W Nim jest nasze zbawienie.

Św. Augustyn pisał: „Wielu chce dojść do Boga, ale nie przez Chrystusa. A kto omija bramę, ten się gubi.”

piątek, 24 kwietnia 2026

24 IV, abym żyła przez Niego

 ... Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie...  (J 6, 52-59)

Abym żyła przez Ciebie, Jezu. Wówczas możesz mnie posyłać :)

środa, 22 kwietnia 2026

22 IV, troska Boga

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę...  (J 6, 35-40)

W poszatkowaniu słuchamy ten 6 rozdział ewangelii św. Jana.  Może to i dobrze. Chodzi o to, by słowa Jezusa zapadły w serce. By się zakorzeniły. Byśmy od środka poczuli dobroć i troskę Boga.

wtorek, 21 kwietnia 2026

21 IV, prawdziwy chleb

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». (J 6, 30-35)

Różności w życiu doświadczam. I bliskości i samotności; i zrozumienia i niezrozumienia; i spokoju i nerwowości... A jednak mam wewnątrz coś, co daje siłę i nasycenie. 
Muszę napisać to słowo świadectwa. Bo dziś uzmysłowiłam sobie, że to dar Eucharystii. To karmienie się prawdziwym Chlebem, który nasyca, który rozwija we mnie życie. Dzień w dzień, rok po roku... Czasem bardziej świadomie, czasem mniej... karmię się Ciałem Jezusa i otrzymuję życie.
Dzięki Ci, Panie!

niedziela, 19 kwietnia 2026

19 IV, droga z Nim

... I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu... (Łk 24, 13-35)

Droga z Jezusem, choć w trakcie pełna narzekania, rozczarowania i ślepoty. 
Może jeszcze niejeden z nas jest w takiej podróży...
Chciałoby się powiedzieć: bądź uważny, słuchaj Słowa i bądź uważny na poruszenie serca. Jego obecność nie jest do schowka, czy do pamiętnika.

sobota, 18 kwietnia 2026

18 IV, natychmiast przy brzegu

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.  (J 6, 16-21)

Pierwszy raz sobie uświadomiłam dziś, że uczniowie wcale nie mają płynąć na przeciwległy brzeg jeziora, tylko powinni płynąć wzdłuż jeziora, bo miejsce rozmnożenia chleba (Tabga) i Kafarnaum jest po tej samej stronie jeziora... Oni chyba jednak pobłądzili w tej nocy.
Tak często błądzę bez Jezusa. Nawet jeśli idę za Jego Słowem. Znajduję gdzie indziej, niż miałam, a jednak jest nadzieja, że nadejdzie ten moment i Jego Obecność sprawi, że natychmiast będę przy właściwym brzegu :). Wierzę w to mocno.

piątek, 17 kwietnia 2026

17 IV, powierzając się

... Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?»... (J 6, 1-15)

Tak bym chciała, by słuchanie Słowa wprowadzało we mnie pokój Chrystusowy. By w chwilach takich prób, jak ta w którą wprowadza Jezus Filipa, była we mnie postawa oddania się, zawierzenia w prawdzie. By była we mnie postawa Andrzeja, który widzi to, co mają i choć ocenia według braku, to jednak...

czwartek, 16 kwietnia 2026

16 IV, Bóg prawdomówny

 ... Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny...  (J 3, 31-36)

Czyli wyjście jest jedno: na Twoje słowo zarzucę sieci. :)
Nie da się inaczej doświadczyć mocy Bożego słowa i Jego prawdomówności.

Fot. wnętrze kościoła Św. Ducha w Wilnie

wtorek, 14 kwietnia 2026

14 IV, tak trzeba

... A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.  (J 3, 7b-15)

Dzięki Ci, Panie, za to wywyższenie...

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

13 IV, narodzić się

...W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?»...  (J 3, 1-8)

Mam ten przywilej, że każdego roku jestem przy takich nowych narodzinach ludzi młodszych i starszych. 

niedziela, 12 kwietnia 2026

12 IV, "pokój wam!"

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam»...  (J 20, 19-31)

Ósmy dzień po zmartwychwstaniu, lubię ten dzień. Oktawa się wypełnia. Osiem dni było jak jeden dzień. W tych dniach neofici w białych szatach uczestniczyli codziennie w Eucharystii. Modlitwy mszalne tych dni mocno podkreślały dar chrztu. To, co dostaliśmy kiedyś przed laty (większość z nas), to w nas jest. Chrzest nie jest wydarzeniem przeszłym. On tworzy nasza tożsamość codzienną.
"Pokój wam!" - to jest łaska, która jest nam dawana codziennie przez Zmartwychwstałego. Miłosiernego.
Przyjmujmy ją... 

sobota, 11 kwietnia 2026

11 IV, najpierw

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów...  (Mk 16, 9-15)

Najpierw Marii Magdalenie... 
Pan nie zapomina o tych, którzy Go pragną, potrzebują i (przede wszystkim) kochają.

piątek, 10 kwietnia 2026

10 IV, nie uciekaj

... Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora...  (J 21, 1-14)

Zanim przypłynęła łódź z rybami, Piotr był przy Jezusie. To pierwsze spotkanie twarzą w twarz po zaparciu się Piotra. Nic więcej narazie ewangelista nie ujawnia. Dalej napisze o pytaniach o miłość, ale to już po śniadaniu. Narazie wiemy tyle, że Piotr nie ucieka od Jezusa, nie ucieka od Jego wzroku, ale pędzi do Niego. To bardzo kierunek. 
Tego od Piotra się uczę. I innym polecam.

Fot. właśnie w tym jeziorze :) 

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

6 IV, obietnica

A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».  (Mt 28, 8-15)

Jezus uczniów swych nazywa braćmi swymi. Po wydarzeniach opuszczenia Go. On jest "związany" z nimi (z nami). To owo "bracia moi" jest jak słowo rozgrzeszenia (zasłyszałam gdzieś ostatnio to porównanie). 
"Tam Mnie zobaczą" - jest obietnicą dla mojej codziennej Galilei...

niedziela, 5 kwietnia 2026

5 IV, zmartwychwstał

...Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak zapowiedział. Przyjdźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: „Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie”. Oto, co wam powiedziałem». Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».  (Mt 28, 1-10)

Radości paschalnej życzę! Wdzięczna za dar wiary, za sakramenty, za nadzieję.