Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźni. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2016

3 X, wzruszenie, które porusza

 „Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko...". (Łk 10,25-37)

Trzy osoby widziały to samo: "zobaczył go". Przy trzeciej osobie Ewangelista zapisał, że nie tylko zobaczył, ale wzruszył się głęboko. To samo sformułowanie "wzruszył się głęboko" pojawi się u Łukasza w rozdziale 15-tym, kiedy będzie opisywał reakcję ojca na powrót marnotrawnego syna.
W słowach papieża Franciszka: Za uczynkami miłosierdzia co do ciała idą uczynki miłosierdzia co do duszy: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, krzywdy cierpliwie znosić, modlić się za żywych i umarłych. W przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan. - widzę taką samą postawę widzenia i wzruszenia, które porusza człowieka ku działaniu, ku miłosierdziu.
Panie, proszę Cię, aby moje oczy były miłosierne...

piątek, 30 października 2015

30 X, wolno, nie wolno?

...oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.
Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?» Lecz oni milczeli. 
On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił... (Łk 14, 1-6)

Prawo porządkuje. Ale gdy porządek staje się bożkiem... kiedy jemu służymy zamiast służyć w miłości człowiekowi, to z nami gorzej niż z faryzeuszami. Gorzej, bo oni śledzą Jezusa jeszcze przed Paschą (przed zmartwychwstaniem) a my żyjemy w czasie działania łaski usprawiedliwienia...
Wolno, nie wolno...? Nie da się rzeczywistości zaszufladkować i trzymać pod kontrolą. Codziennie wezwanie miłości stoi u wrót, nie tylko klasztornych :). U wrót serca. Otworzysz i uzdrowisz (słowem, gestem, przebaczeniem itp.) czy pozostaniesz milczące?

Fot. na krakowskich plantach. To drzewo wyjątkowe, o każdej porze roku cieszy oko.

poniedziałek, 5 października 2015

5 X, Bóg bliźnim człowiekowi

... Albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: «Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?» Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły.
Odpowiedział im: «Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam»...  (Jon 1, 1 – 2, 11)

Jonasz jest niesamowity. O ile porównujemy się czasem do jego niechęci robienia tego, co Bóg mu nakazał, to jednak do oceny rzeczywistości po takim grzechu jest nam zazwyczaj daleko. Jonasz wie co robi (ucieka przed Bogiem), wiem kim jest (powołanym przez Stwórcę morza i lądu), wie co mu zlecono (iść do Niniwy i głosić upomnienie), wie że inni cierpią z jego powodu (wielka burza)... Niesamowity jest w tym, że widzi siebie w kontekście, że nie zwalnia się od odpowiedzialności, nie zwala winy na nikogo, tylko przyznaje się "wiem, że z mojego powodu"...
Każdy grzech, każda ucieczka przed Bogiem, ma swoje konsekwencje. Tylko mało kto z nas potrafi tak powiedzieć ze skruchą, że "mojego powodu" dzieje się zło wokół... Wolimy szukać winnych poza sobą. A wówczas i sami nie doświadczamy miłosierdzia i innym je wykrzywiamy.

Ewangelia dzisiejsza (Łk 10, 25-37) z przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie pokazuje mi, że właśnie każde zejście "z Jerozolimy do Jerycha" (to zejście to bardzo ważny duchowy symbol) ma konsekwencje, że wpadam w ręce zbójców. Co więcej, ktoś mnie tam znajduje i podnosi, i leczy, i za mnie płaci, i mnie nie zostawia bez opieki... To jest Jezus - miłosierny mój Bóg - idzie za mną do dna mego grzechu, by mnie podźwignąć, bo jest naprawdę moim bliźnim! Jest bliskim. Jest przyjacielem.
I zaprasza mnie do bycia podobnym do Niego: «Idź i ty czyń podobnie».

O Boże, jak bardzo pragnę, aby Cię poznały dusze, żeś je stworzył z miłości niepojętej. O, Stwórco mój i Panie, czuję, że uchylę zasłony nieba, aby o dobroci Twojej nie wątpiła ziemia. (św. Faustyna)

Fot. "Panie, miłosierdzie Twoje, powstawszy, wysławiać będę".
***
Zrobię reklamę o. Grzegorzowi, bo wart jest. Zajrzyjcie tutaj.

piątek, 21 sierpnia 2015

21 VIII, miłowanie - pierwsze

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego»... (Mt 22,34-40)

No i tak - miłowanie jest pierwszym i jedynym przykazaniem.
Bardzo proste i bardzo angażujące, aż do dna...
Św. Augustyn mówił: "kochaj i czyń, co chcesz". Czyli miłość nie zawsze w nas jest pierwsza, często pierwsze jest działanie...wcale nie z miłości wypływające...
Sięgnęłam po List św. Pawła do Koryntian i zacytuję, proszę, przeczytaj:

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, 
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca 
albo cymbał brzmiący. 
Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice, 
i posiadał wszelką wiedzę, 
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. 
a miłości bym nie miał, 
byłbym niczym. 
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie, 
lecz miłości bym nie miał, 
nic bym nie zyskał. 
Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, 
wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje, 
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, 
albo jak dar języków, który zniknie, 
lub jak wiedza, której zabraknie. 
Po części bowiem tylko poznajemy, 
po części prorokujemy. 
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, 
zniknie to, co jest tylko częściowe. 
Gdy byłem dzieckiem, 
mówiłem jak dziecko, 
czułem jak dziecko, 
myślałem jak dziecko. 
Kiedy zaś stałem się mężem, 
wyzbyłem się tego, co dziecięce. 
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; 
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: 
Teraz poznaję po części, 
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. 
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: 
z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13,1-13)

Fot. z internetu

poniedziałek, 16 lutego 2015

16 II, odpłynął

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: "Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu". I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę. (Mk 8,11-13)

Dopiero widzieli, doświadczyli cudów Jezusa i wciąż mało! Domagają się znaku na zawołanie. Nie dla potrzeby obiektywnej tylko właśnie na zawołanie.
Widzę wewnętrzny ból Jezusa ("westchnął głęboko w duszy"), współczuję Mu po przyjacielsku... I jestem Mu wdzięczna za ten ból, jest znakiem Jego miłowania.
I przekonuje mnie Jego męska decyzja o opuszczeniu tych, którzy są zamknięci. On nie pójdzie na tani kompromis, nie będzie działał według "widzi mi się" faryzeuszów. Jezus nie da się wodzić za nos, czyny Jezusa są po prostu mądre.
Uczę się od Jezusa zgody, w sobie samej, na wolność i wybory bliźniego.

niedziela, 15 lutego 2015

15 II, na chwałę Bożą

Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim, nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. (1 Kor 10,31n)

Wszystko na chwałę Bożą czynić. To znaczy czynić z miłością i w prawdzie.
Bo przypodobanie się wszystkim, o którym pisze św. Paweł, nie oznacza takiej postawy, by "wszyscy mnie lubili" (mówi dalej jasno: "nie szukając własnej korzyści"!). Jezus był znakiem sprzeciwu i każdy chrześcijanin żyjąc zgodnie z miłością będzie poruszał serca innych... A zły też jest i robi swoje, i nie podoba mu się postawa prawdziwie chrześcijańska: troska o rzeczywiste dobro bliźniego.
Więc chodzi o naśladowanie Jezusa, a nie o podobanie się wszystkim. W kontekście dzisiejszej Ewangelii (Mk 1,40-45) mam pewność Jezusowego "chcę" dobra, oczyszczenia każdego. I ja wobec wszystkich, czyli wobec każdego, wobec tego konkretnego człowieka, który staje dzisiaj wobec mnie chcę jego dobra. Na chwałę Bożą!
Słowa Psalmu same cisną się na usta:
"Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za Twoją łaskawość i wierność Twoją..." Ps 115

Fot. kartka z internetu, niby taka świecka :) a rzecz istotną przypomina.

niedziela, 26 października 2014

26 X, miłowanie

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem». To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy»". Mt 22,34-40

Dwa kierunki mej modlitwy dziś:
1. Sprawa miłowania idzie w człowieku po najbardziej wewnętrznej linii serca, bo dotyczy intencji.
Tak więc oceniając z zewnątrz można grubo się pomylić. Pozorne dobro i pozorna miłość jak atrapy mogą przyciągać uwagę. W miłości nie o to chodzi.
Św. Augustyn mówił: "kochaj i czyń, co chcesz". Prawdziwie kochając Boga i człowieka nie zrobi się rzeczywistej krzywdy. Co prawda miłość nie oznacza to tylko przyjemność i życzliwość wokoło, ale pragnienie dobra rzeczywistego dla bliźniego, co może kosztować nieraz wiele przykrości i wiele trudu...
Zaś miłowanie Boga rozpoznawalne jest przede wszystkim Jemu samemu i głębi mego serca.
Na zewnątrz też będzie się wylewać ale delikatnie i z wielkoduszną wiernością.

2. Miłowanie jest nam nie tylko zadane jako przykazanie, ale jest też obietnicą możliwości. Jest czymś wpisanym w nasze serca. Z miłości żeśmy powstali i istniejemy dla miłości. Więc miłość jest niejako naturalna dla nas. Owszem szatan zamieszał bardzo, ale tej możliwości nas nie pozbawił.

Modlimy się dziś po Komunii: "nasz Ojcze, niech Twój Sakrament dokona w nas tego, co oznacza, abyśmy osiągnęli zjednoczenie z Chrystusem, którego przyjmujemy pod osłoną chleba i wina".

Fot. z internetu, umycie nóg. Jezus nie tylko wypełnił przykazania... On nimi oddychał...
I ja tak chcę, dlatego uczestniczę w Eucharystię, bo tylko w zjednoczeniu z Jezusem potrafię.

poniedziałek, 24 marca 2014

24 III, wśród swoich

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: "Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie..." Łk 4,24-30

Łatwo mi zacytować te słowa Jezusa, kiedy sama czuję się prorokiem wśród swoich bliskich.
Ale już nie chcą te słowa przyjść mi na myśl, kiedy to mój bliźni (bliski człowiek, znany, traktowany może nawet przeze mnie "z góry") staje się narzędziem w ręku Pana i staje się prorokiem wobec mnie...
Decyduję się więc na nawrócenie w tej sprawie!
Chcę otworzyć swoje serce i umysł na mego bliskiego, na moją siostrę, brata. Bo Bóg ma mi coś do powiedzenia przez niego. Chcę usłyszeć g(G)o.

Fot. Bliźni pokazuje mi górę kuszenia.

czwartek, 14 lutego 2013

14 II, weryfikacja

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Łk 10, 1-9

Dlaczego po dwóch?
Może i raźniej razem. Ale przede wszystkim ten drugi jest dany dla urzeczywistnienia mojej miłości. Łatwiej głosić, trudniej świadczyć życiem. Jeśli nie umiem przyjąć człowieka, tego tuż obok, nie jest prawdziwa moja deklarowana miłość Boga. Weryfikacja mej miłości  następuje w życiu, w relacji z najbliższymi.

O zakochanych dziś też pamiętam. W zakochaniu jest trochę miłości a trochę egoizmu. Niech zakochania przeradzają się w miłość prawdziwą.

piątek, 18 stycznia 2013

18 I, przynieść do Jezusa

...posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże... Mk 2, 1-12

Ucieszyłam się bardzo Waszą odpowiedzią na wczorajsze zaproszenie do zrobienia "duchowej paczki". Słowo zachęty podnosi, stawia na nogi, dopinguje do czynu, a przynajmniej do wytrwania.
Ci czterej zrobili dla paralityka wiele. Kim byli dla niego, nie wiemy. Kim był paralityk też nie wiemy. Może i dobrze. Bo możemy się "podstawić" w ich miejsce.
Ja też mogę komuś pomoc, przynosząc go do Jezusa. Może mój bliski jest wewnętrznie sparaliżowany i tylko dzięki mojej (i przyjaciół) modlitwie może się znaleźć przed Panem.
A może i ja bywam takim paralitykiem... i dobrze, że są ludzie wokoło wrażliwi, którzy mnie poniosą ku Życiu.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

14 I, codzienność ziemi świętej...

Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał... Mk 1, 14-20

Weszliśmy znowu w czas zwykły. Niektórzy moi znajomi nie lubią tej nazwy. A przecież ta zwykła codzienność jest miejscem zwyczajnego spotykania Pana. Dla chrześcijanina czas zwykły, to czas święty, zwyczajność, to świętość.
Bóg po to się wcielił, żeby nie tylko być wśród nas, z nami, dla nas, ale by być przez Eucharystię też w nas. W naszych sercach jest kres Jego wędrówki przez ziemię.
Rok wiary, to rok pielgrzymek. Ziemia święta dla niejednego upragniona. Dla mnie też. Czy kiedyś pragnienie się ziści? Nie wiem. Być może nie ziści się nigdy...
Na razie próbuję rozpoznawać kroki Jezusa w mojej Galilei, tzn. w Szczecinie :).
Chcę Go słuchać, możliwość jest codzienna - w Liturgii Słowa, w Liturgii Godzin, w medytacji.
Chcę na Niego patrzeć, możliwość jest codzienna - w adoracji, w bliźnim.
Chcę z Nim przebywać - "mieszkamy" pod jednym dachem... Na przeciwko drzwi mojej celi - kaplica.
Kocham Go - okazji, by Mu to okazać (wewnętrznie i zewnętrznie) też wcale nie brakuje...
Chcę by ta szczecińska ziemia była ziemią świętą, tzn. by Jego obecność przemieniała mnie i by inni mogli z mego spotkania z Jezusem zaczerpnąć życia...
Niech codzienne spojrzenie Jezusa mnie nawraca na Jego wolę, na Jego sposób, na Jego miłość. Moją wiarą - darem od chrztu - buduję zaufanie Barankowi i Ojcu w Duchu Świętym.

czwartek, 10 stycznia 2013

10 I, miłość jedna jest

Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. 1 J 4,19n

Jan jest szczery aż do bólu... Nienawidzisz brata, nie możesz miłować Boga, a jeśli nawet tak wyznajesz, jesteś kłamcą.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że mamy tylko jedno serce, którym kochamy. Jedno serce, więc albo kocha, albo nie kocha.
Oj, trzeba nam tej naszej miłości bliźniego się przyjrzeć. Popatrzeć na nią przez wiarę. I wcale nie o uczucia tu chodzi, tylko o konkret pragnienia i czynienia autentycznego dobra dla bliźniego.
Żyję we wspólnocie sióstr, które są mi dane i zadane do miłowania. Po ludzku je lubię. I kocham je w Panu. A jednak walczyć muszę i w sobie samej, i czasem w walce o każdą z każdą, o dobro dla każdej... O dobro nie według mojej miary, o dobro nie według jej miary, bo to pozorne dobra bywają, ale o autentyczne dobro, o stworzenie możliwości rozwoju i drogi ku Bogu.
Taka miłość kosztuje. A ja nie chcę nie płacić... Bo chcę miłować.
A miłość jest DAREM, modlić o niego trzeba i prosić Boga, by nam go dał. Pomódl się, proszę za mnie, o miłość prawdziwą.

czwartek, 14 czerwca 2012

14 VI, po-jedno...

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa [...]
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj".
Mt 5, 20-26

Oglądałam wczoraj film pt. "Ja Jestem" - o Jezusie w Eucharystii. Polecam. A to, co mnie uderzyło, to sprawa przebaczenia. Było w tym filmie o Rwandzie, o wojnie, o realnych i bolesnych krzywdach. Ale było też o życiu, było o ŻYCIU! O życiu, które rodzi się z łaski; o życiu, które chce w nas pulsować; o życiu, dla którego glebą żyzną jest wybaczenie...
Dzisiejsze Słowo kształtuje me serce w tym kierunku, by pozwoliło na pojednanie -> być JEDNO z tym, dla kogo nie ma jeszcze w mym sercu miejsca. Być z nim jedno...
Ile cudownych rzeczy wtedy powstaje! Ale najpierw jest wybaczenie, tak jak w modlitwie najpierw jest zaufanie, tak jak w I czytaniu (1 Krl 18,41-46) Eliasz odsyłał 7 razy swego sługę, by obserwował niebo. Deszcz spadnie, nie było dla niego wątpliwości, była tylko kwestia czasu i wytrwałości prośby.
***
Za dar modlitwy wstawienniczej Sąsiadom dziękuję.

wtorek, 6 marca 2012

6 III, braćmi jesteśmy

... a wy wszyscy braćmi jesteście. Mt 23,1-12

Komentarzem do dzisiejszego Słowa jest dla mnie Orędzie Benedykta XVI na wielki post 2012. Cały tekst można znaleźć tu:
http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/messages/lent/documents/hf_ben-xvi_mes_20111103_lent-2012_pl.html

A kilka zdań zacytuję:
Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o dobro drugiego i o jego pełne dobro. Wielkie przykazanie miłości bliźniego nakazuje i apeluje, by mieć świadomość, że jest się odpowiedzialnym za tego, kto tak jak ja jest stworzeniem i dzieckiem Bożym: fakt, że jesteśmy braćmi w człowieczeństwie, a często także w wierze, winien nas skłaniać do dostrzegania w bliźnim prawdziwego alter ego, nieskończenie umiłowanego przez Pana. Jeżeli zaprawiamy się w tym braterskim patrzeniu, wówczas solidarność, sprawiedliwość, a także miłosierdzie i współczucie w naturalny sposób rodzą się w naszym sercu. Sługa Boży Paweł VI twierdził, że współczesny świat cierpi przede wszystkim z powodu braku braterstwa: «Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszenie się zasobów naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi zarówno między ludźmi, jak i między narodami».
[...]
Niestety, wciąż istnieje pokusa, by się nie angażować, tłumić Ducha, odmawiać «wykorzystywania talentów», które nam zostały dane dla naszego dobra i dobra bliźniego.

wtorek, 14 lutego 2012

14 II, wysłał ich po dwóch

Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał... Łk 10,1-9

Dziękuję, Panie, za obecność bliźniego, za obecność każdego "drugiego" w moim życiu. Dziękuję za dar przyjaźni, za dar miłowania, dziękuję za dar zaufania i za dar pokoju. Razem zawsze raźniej... :) choć też bywa i trudniej...
I dziękuję, Tobie, Człowieku, że jesteś przy mnie (razem raźniej) w drodze za Jedynym Pasterzem i Barankiem.

sobota, 5 listopada 2011

5 XI serce wielkie mi daj

Pozdrówcie [...] Pryskę i Akwilę [...]. Pozdrówcie mojego umiłowanego Epeneta [...]. Pozdrówcie Marię, która poniosła wiele trudów dla waszego dobra. Pozdrówcie Andronika i Juniasa [...]. Pozdrówcie umiłowanego mego w Panu Ampliata. Pozdrówcie współpracownika naszego w Chrystusie Urbana i umiłowanego mego Stachysa... Rz 16,3nn

Bardzo wiele powycinałam z I czytania, ale świadomie, by pokazać co mnie poruszyło. Poruszyły mnie te imienne pozdrowienia. Niesamowite, jak serdecznie Apostoł pamięta o konkretnych ludziach.

Dziś uczę się od Serca Maryi zachowywać w swoim sercu ludzi mi powierzonych. Chciałabym, by każdy miał swoje miejsce i by każdy, kogo spotykam na tej ziemi, mógł doświadczać łask na mnie spływających, czyli miłości Barankowej.

Serce wielkie mi daj... a na pewno nie będę służyć Mamonie, tylko jedynie Tobie, Boże mój i Królu.

***
Na portalu "wiara" przeczytałam dziś to zdanie, umieszczam, żeby "pracowało":
Jeśli dziecko podaruje ci choćby stary guzik, to jest to najcenniejsza rzecz na świecie. Bo ono robi to z czystej miłości – mawiał Jan XXIII.

wtorek, 23 sierpnia 2011

23 VIII właściwa odpowiedzialność

... my jednak stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy. 1 Tes 2,7n

Jest mi powierzona funkcja, poprzez którą opiniuję i decyduję czasem o innych osobach. Św. Paweł dziś mówiąc o sobie przypomniał mi właściwą postawę: jak matka troskliwie opiekująca się; być pełną życzliwości.
Nie łatwe to zadanie (odpowiedzialność za innych), jeśli chodzi o efekty widzialne, dlatego nie wolno mi zapomnieć: aby się podobać nie ludziom, ale Bogu, który bada nasze serca (1 Tes 2,4). To ochroni od ślepoty, przed którą przestrzega dziś Jezus w Ewangelii (por. Mt 23,23nn).

Fot. Idziemy razem w stronę Słońca => ku Jezusowi!

piątek, 29 lipca 2011

29 VII nasze więzi

Niech trwa braterska miłość. Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. [...] Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami. Hbr 13,1-2.16

Wzajemna więź - co oznacza? Dlaczego mówi o niej List do Hebrajczyków jako o "ofierze"?

W kontekście dzisiejszej patronki św. Marty, można się uczyć gościnności i wzajemnej więzi.
Najpierw Jezus nauczył ją gościnności, jako ofiarowania pełni miłości. Bo problem Marty nie był w "pracoholizmie" ale w tym, że nie było w tym pełni miłości. Najlepsza cząstka - to całość, szczodrość oddania bez porównywania (się). I wydaje mi się, że Marta była dobrą uczennicą.
Dzisiejsze spotkanie po śmierci Łazarza, ukazuje kolejny krok Marty w więzi z Jezusem, kolejny krok wiary:
Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie.[...] Odpowiedziała Mu: "Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat". J 11,19n.27

Dziś modlę się i przyglądam się mojej więzi z Jezusem i moim więziom z ludźmi.
Czas wakacji w tym roku daje mi doświadczyć więzi rodzinnych, prostego i miłosnego przebywania wśród najbliższych. Daje mi również dobrą lekcję dobroczynności i wzajemnych więzi poprzez wiele głębokich rozmów z ludźmi.
Wniosek wyciągam taki, że wzajemna więź jest wartością, która wymaga ofiary, jak wszystko, co prawdziwe. Wzajemna więź wymaga wciąż kolejnych kroków takich jak bezinteresowność, zaufanie, słuchanie, otwartość, wyjście poza siebie i przede wszystkim oparcie się na miłości Bożej, oparcie się na Tym, który jest zmartwychwstaniem i życiem (por. J 11,25).

poniedziałek, 14 marca 2011

14 III miłuj bliźniego

Pan powiedział do Mojżesza: "Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego.[...]
Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!
" Kpł 19,1-18

Świętymi bądźcie! Cóż to znaczy?
Jeśli inni kradną, kłamią, to wy bądźcie innymi, nie kradnijcie!
Jeśli inni nie przebaczają, to wy przebaczcie!
Jeśli innym "do lampeczki", to wy upominajcie!
Odnoś się do bliźniego, jak do siebie samego. A jak do siebie się odnosisz?!

"Bo Ja jestem święty". Bóg jest Miłością... Ile miłości we mnie? Ile Boga we mnie?

czwartek, 3 lutego 2011

3 II rozsyła po dwóch

Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. "Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!" ... Mk 6,7nn

Wskazówki Jezusa uświadamiają mi, że o Niego chodzi! Że wart tyle apostoł, ile w nim posłuszeństwa dla Wysyłającego.

Jeszcze owo "po dwóch" mnie dziś zatrzymało. Św. Augustyn w swej regule mówiąc o wyjściach mnichów, mówi o dwóch, dodając, że mnich nie powinien iść z tymi, z którymi sam będzie chciał, lecz niech przełożony poleci, z którymi iść powinien.
Nie łatwe zadanie dla współczesnego człowieka, który sam o sobie decydować pragnie.

Pomyślę w ciągu dnia o drugiej osobie, postawionej jakoś przez Boga obok mnie.

Fot. Święci apostołowie naszych czasów: Matka Teresa z Kalkuty i Jan Paweł II