Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą walka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

5 III, potrzebna walka

...Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: »Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz«”. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu. (Mt 4,1-11)

Każda droga ma swoje rozwidlenia. W każdym stanie życia są swoiste pokusy. Każdy człowiek staje przed wyborem. Każda sfera w człowieku (cielesna, psychiczna i duchowa), do pełnej dojrzałości, musi przejść przez konkretne wybory.
Mi jest bliska pokusa niecierpliwości... Przez jej pryzmat czytam dzisiejsze Słowo.
Z uwagą patrzę dziś na Jezusa kuszonego i chcę poznawać Jego sposób działania: Jego wybory i Jego sposoby walki ze Złym.
Pierwsza pokusa to pokusa cielesna, to potrzeba natychmiastowego zaspokojenia głodu. Jezus wybiera priorytet innego głodu - głodu Słowa Boga. Jego bronią w tej walce jest Słowo Ojca. Jest świadomość, że nie jest sam w tej walce z Szatanem, że Ktoś bliski do Niego mówi, że ta Obecność jest pokarmem.
Druga pokusa to, można powiedzieć, pokusa psychiczna, to potrzeba sukcesu, spektakularnego zaistnienia: "pokaż, co potrafisz", zrobisz wrażenie, nie oprą Ci się... A Jezus wybiera drogę pokory i cierpliwego nauczania uczniów, zgodę na niezrozumienie, odrzucenie, wybiera drogę krzyża. Jego orężem jest zgoda na małość, zaufanie oraz wierność woli Ojca.
Trzecia pokusa to pokusa duchowa, pokusa władzy za cenę pokłonu Szatanowi. Jezus stanowczo odmawia. I wybiera drogę służby (nie władzy). W wielki czwartek uklęknie przed człowiekiem myjąc mu nogi... Jego bronią w tej pokusie jest pewność zależności od Boga i pokora.
Głody moje, pragnienie zaistnienia i chęć panowania - wyłaniają się na drodze, którą idę. To normalne. To potrzebne. Potrzebne, bym wybierała, bym dojrzewała w byciu dzieckiem Boga. Czyli w konkretach:
- bym jak dziecko przyjmowała Opatrzność (czytaj: miłość Ojca), bym jak niemowlę przyjmujące mleko matki, przyjmowała dar Ojca i go pragnęła;
- bym ufała Bogu i Jego prowadzeniu;
- bym z wdzięcznością przyjmowała zależność, bo Ojciec powiedział, że "wszystko Moje do ciebie należy"...
Zacytuję jeszcze słowa Św. Augustyna na temat pokus i dojrzewania w nich:
Życie bowiem nasze w tym pielgrzymowaniu nie może trwać bez pokusy, ponieważ właśnie postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt też nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się poprzez walkę, a walczyć można jedynie wówczas, gdy się stanie w obliczu pokus i nieprzyjaciela. 
Chrystus przemienił nas w siebie wówczas, gdy pozwolił się kusić szatanowi. Czytaliśmy przed chwilą w Ewangelii, że Jezus Chrystus był kuszony na pustkowiu. Tak, Chrystus był kuszony przez diabła! W Chrystusie bowiem ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało, a tobie dał od siebie swoje zbawienie; z ciebie wziął dla siebie śmierć, a tobie dał z siebie życie; od ciebie przejął na siebie zniewagi, a tobie dał zaszczyty; a więc od ciebie wziął pokusę, a tobie dał swoje zwycięstwo.
Podejmuję więc wezwanie wielkopostne i wraz z całym Kościołem w modlitwie kolekty proszę:
Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa i dzięki Jego łasce prowadzili święte życie.
"Tajemnica Chrystusa" jest w nas, jest w nas od chrztu świętego! A wielki post jest ku temu, by ją zgłębiać rozumem, sercem i ... życiem. By w życiu rozpoznawać rozwidlenia swojej drogi i wybierać razem z Chrystusem.

czwartek, 27 października 2016

27 X, zbroja Boża

W końcu, bracia, bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła...Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać... (Ef 6,10-20)

Dwa razy w tym tekście padają słowa o pełnej zbroi Bożej. Nie bez kozery.
Przypominam sobie, jak pisał św. Ignacy w regułach o rozeznawaniu duchów:
[Nieprzyjaciel] zachowuje się także jak wódz na wojnie, gdy chce [jakiś gród] zwyciężyć i złupić. Wódz bowiem lub dowódca wojskowy, rozbiwszy obóz i zbadawszy siły i środki [obronne] jakiegoś zamku, atakuje go od strony najsłabszej.
Podobnie i nieprzyjaciel natury ludzkiej krąży i bada ze wszech stron wszystkie nasze cnoty teologiczne, kardynalne i moralne, a w miejscu, gdzie znajdzie naszą największą słabość i brak zaopatrzenia ku zbawieniu wiecznemu, tam właśnie nas atakuje i stara się nas zdobyć.
Innymi słowy, w duchowości to miejsce słabe w nas nazywano przez wieki wadą główną. A dziś językiem psychologii mówimy: niespójność centralna. Kak zwał, tak zwał, ale problem jest. Trzeba znać to miejsce i chronić je przed Nieprzyjacielem, bo on lubi właśnie tam uderzać.
Tak więc, opatrzmy swoją zbroję Bożą! (Zachęcam do przeczytania listu do Efezjan w całości)

Fot. Takie patrzenie na czyjąś zbroję nic nie pomoże :) raczej na własną duchową!

sobota, 16 lipca 2016

16 VII, nie będzie się spierał

Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić.
Gdy Jezus dowiedział się o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
„... Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu...”. (Mt 12,14-21)

Tak jakoś zawiało wielkim postem.
Nieprzyjaciel nie śpi, walka trwa. Jezus czyni to, co podpowiada Mu Ojciec. Będzie czas, że nie oddali się od tych, co Go zgładzić chcą.
Jednak to usunięcie się i zestawienie ze słowami proroka Izajasza, dotknęło mnie. Obserwuję świat i widzę, jak ludzie chcą władzy, jak domagają się głośno swego, nawet w rodzinach. Pokój Jezusa, Jego prostota, których nam udziela w każdej Eucharystii...są do naszej dyspozycji.
Jutro niedziela, niech nas nie zabraknie w tym spotkaniu z Nim!

Fot. Na końcu ulicy widać katedrę wileńską, w czasach radzieckich była galerią obrazów. Wrócił Pan do własności swej. Oby wracał do serc zaprzedanych nieprzyjacielowi. Matkę Szkaplerzną proszę o wstawiennictwo.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

25 IV, zawalcz o piękno duszy

Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę. Upokorzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. 
Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu. Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen. 
Krótko, jak mi się wydaje, wam napisałem przy pomocy Sylwana, wiernego brata, upominając i stwierdzając, że taka jest prawdziwa łaska Boża, w której trwajcie. 
Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn. Pozdrówcie się wzajemnym pocałunkiem miłości. 
Pokój wam wszystkim, którzy trwacie w Chrystusie. (1 P 5,5b-14)

Tak bardzo zachęcająco zabrzmiały mi dziś słowa św. Piotra, że całe cytuję. Zachęca, przestrzega i miłość okazuje.
Ostatnie dni czytałam List do osób konsekrowanych "Kontemplujcie" - bardzo mnie podniósł na duchu, ucieszył, umocnił, zachęcił :). Kilka cytatów z niego umieściłam na naszej jadwiżańskiej stronie.
A dziś w kontekście św. Marka, którego wspominamy i w ramach zachęty (i upomnienia) do relacji z Bogiem, którą mamy zapoczątkowaną od chrztu, jeszcze fragmencik:

Często wolimy żyć poza sobą, poza twierdzą wewnętrzną, jako ludzie powierzchowni, bo przygoda głębi i prawdy napawa lękiem. Wolimy wrażenia uspokajające, choć ograniczone, zamiast wyzwania, jakie nam rzuca to, co znajduje się poza zasięgiem wzroku: "I wierzymy tylko na głucho, że mamy duszę, bo tak nam powiedziano i tak uczy wiara. Jakie jednak skarby mogą się mieścić w tej duszy i jaka jest wysoka jej cena, i kim jest Ten, co w niej mieszka, nad tym rzadko kiedy się zastanawiamy i skutkiem tego tak mało cenimy sobie obowiązek starania się za wszelką cenę o zachowanie jej piękności". (Kontemplujcie, List do osób konsekrowanych o śladach Piękna)

wtorek, 7 lipca 2015

7 VII, dobra mowa

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu”.
Lecz faryzeusze mówili... (Mt 9,32-37)

Dobra mowa. Brakuje jej wśród ludzi.
A Jezus idzie i głosi Ewangelię - dobrą nowinę!
Pierwsze czytanie o walce Jakuba z tajemniczą istotą (Rdz 32,23-33) jest przejmujące. Rodzi wniosek, że bliskie spotkanie z Bogiem zostawia ślad w człowieku. U Jakuba ślad ten został w stawie biodrowym. Czasem ślad zostanie w kolanach, czasem w sercu...ale zostaje...Utykać człowiek będzie, ale też dobrze wie, że jest ocalony, by nieść błogosławieństwo dalej!
Jakubowi kibicuję i cieszę się, że nie puścił Anioła, aż ten mu pobłogosławił! To jest dobra walka. To walka o dobre słowa! Obyśmy takie walki toczyli.
Błogosławieństwo jest dobrym słowem.
Błogosławić może każdy. I warto to czynić, zaczynając od najbliższych! Czasem będzie to niemała walka w nas, żeby wyszło z nas dobre słowo w kierunku najbliższego człowieka...

sobota, 21 marca 2015

21 III, nie uciekaj z placu boju

Ja zaś jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!” (Jr 11,18-20)

Kto nie chciałby uciec z takiego placu boju?
I wcale nie muszą nas niepokoić nieprzyjaciele zewnętrzni, ale pewne doświadczenie wewnętrzne, które wczoraj sobie nazwałam wewnętrznym zaćmieniem słońca. Jakiś brak jasności, brak pokoju, osłabienie, smutek, poczucie bezsensu, poczucie bezradności, niepotrzebności, samotności... Jest wiele tych odcieni ciemności wewnętrznej.
W godzinie czytań, w brewiarzu dziś wyczytałam:
"... trzeba także nieść krzyż, który ciało i świat nakładają na ramiona tym, którzy dążą do pokoju i sprawiedliwości". (SW II, Konstytucja o Kościele)
No to co? Trzeba nieść krzyż. No to, nieśmy...

***
Jeszcze taki doping duchowy z tegoż dokumentu soborowego:
Kościół... mocą zaś Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienie i trudności swe, zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne, przezwyciężać cierpliwością i miłością, a tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni. (KK 8)

Fot. z internetu, figura św. Heleny z krzyżem - katedra w Wilnie. Ciekawe ujęcie z ulicy Gedymina z współczesnymi kamienicami.

niedziela, 22 lutego 2015

22 II, poprzez walkę

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebywał na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali... (Mk 1,12-15)

...Życie bowiem nasze w tym pielgrzymowaniu nie może trwać bez pokusy, ponieważ właśnie postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt też nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się poprzez walkę, a walczyć można jedynie wówczas, gdy się stanie w obliczu pokus i nieprzyjaciela.[...] 
Chrystus przemienił nas w siebie wówczas, gdy pozwolił się kusić szatanowi. Czytaliśmy przed chwilą w Ewangelii, że Jezus Chrystus był kuszony na pustkowiu. Tak, Chrystus był kuszony przez diabła! W Chrystusie bowiem ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało, a tobie dał od siebie swoje zbawienie; z ciebie wziął dla siebie śmierć, a tobie dał z siebie życie; od ciebie przejął na siebie zniewagi, a tobie dał zaszczyty; a więc od ciebie wziął pokusę, a tobie dał swoje zwycięstwo... (św. Augustyn)

Zacytuję modlitwę po komunii, którą kapłan głośno się modli, która jest dziś i moim pragnieniem, i prośbą do Boga:
"Posileni Chlebem z nieba, który ożywia wiarę, rozwija nadzieję i umacnia miłość, prosimy Cię, Boże, naucz nas pragnąć Jezusa Chrystusa, chleba żywego i prawdziwego, i żyć każdym słowem, które pochodzi z ust Twoich".
Innymi słowy, chodzi o to, by żyć wartościami a nie tylko emocjami!

niedziela, 8 lutego 2015

8 II, dotyk Jezusa

Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. (Mk 1,29-39)

Pierwsze czytanie z księgi Hioba (Hi 7,1n) jest dziś w moim odbiorze bardzo na czasie. Bardzo realnie pokazuje trud człowieka, jego zmagania: "Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty...".
Trud zmagania ze sobą, z innymi; gorączka perfekcji czy niewolnictwo kariery; doświadczenie słabości i tej fizycznej, i tej duchowej; to tylko niektóre aspekty jakie nas osłabiają tak, że leżymy w jakiejś wewnętrznej duchowej gorączce...
Panie, Ty leczysz złamanych na duchu - powtarzaliśmy dziś w psalmie responsoryjnym. Może warto zabrać to słowo na tydzień ze sobą i powtarzać w sercu przy różnych "okazjach"...
Jak dobrze mieć bliskich, którzy "zaraz" powiedzą o nas Jezusowi!
On zbliża się do nas - zauważmy to wreszcie! Zbliża się i dotyka (i na różny sposób to czyni). Raz bardziej delikatnie, raz bardziej gwałtownie, ale zawsze, by uleczyć. W dzisiejszej Ewangelii w oryginale jest, że Jezus podniósł ją chwyciwszy za rękę. Chyba troszkę ważyła i trochę musiał się natrudzić, by ją podnieść ;). To "chwyciwszy" przekładam też na poziom duchowy, nie tylko fizyczny...
Ważne jest to, że dotyk Jezusa leczy, tzn. wyzwala w nas służbę i miłość.
To dopiero zdrowy człowiek, który kocha i służy. Nie niewolniczo, z musu, ale właśnie z miłością, z darem siebie samego.

czwartek, 30 października 2014

30 X, walka trwa

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa : „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”... Łk 13,31-35

Pomimo trudnej informacji o Herodowej chęci zabicia Jezusa, to słowo jest dobrą nowiną.
Życie i śmierć Jezusa dopełnione zmartwychwstaniem są dowodem na to, że Bogu spod kontroli nic się nie wymknęło.
I moje życie, wszystko co w nim się wydarza... dzieje się pod okiem Opatrzności Bożej. A co to jest Opatrzność? - to dogmat wiary, w skrócie oznacza, że Bóg nie dopuściłby zła, z którego nie wyprowadziłby większego dobra.
To Bóg i Jego działanie wobec mnie.
A moje? Co ja mogę zrobić w moim życiu?
Na to odpowiada dziś św. Paweł w I czytaniu, którego fragment cytuję:
Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Ef 6,10-20 (warto dalej doczytać, tu znajdziesz).
Dalej tekst przybliża tę zbroję.
Warto może przyjrzeć się sobie i swojej zbroi, jeśli jeszcze ją się posiada, bo może odstawiło się w kąt.
Różne są sposoby walki. Też tej duchowej. Ważne, by nie lekceważyć tej walki, bo ona trwa. Czy chcę czy nie chcę, trwa.
Jak więc się ma moja zbroja? Czy używam jej? Może zardzewiała i trzeba coś odświeżyć?

Zachęcam do lektury homilii papieża Franciszka na dziś.
Fot. z internetu

środa, 29 października 2014

29 X, ciasno?

Jezus, nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: "Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?" 
On rzekł do nich: "Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli..." Łk 13,22-30

"Usiłujcie wejść", "agonidzeste" - greka używa tego słowa, którego źródłosłów pochodzi od "agonii". Polskie przekłady używają słów: "usiłujcie", "walczcie". Chodzi więc o coś bardzo trudnego, co nie przychodzi samo, jest związane z lękiem, z opuszczeniem, z ważną własną decyzją...
To samo greckie słowo "agonia" św. Łukasz używa do opisania udręki Jezusa w Ogrojcu Łk 22,43: "będąc w udręce (gr. agonia) najsilniej modlił się". 
Przejście przez ciasne drzwi oznacza wyzbycie się wszystkiego, co niesiemy ze sobą. Mówi się, że mądrość życia polega bardziej na umiejętności tracenia niż gromadzenia.
Jezus nakierowany ku Jerozolimie, wiedzący co Go tam czeka, w Ogrojcu przeżywa agonię, przechodzi przez ciasne drzwi, decyduje się na wolę Ojca.
Z Nim mogę "usiłować", "walczyć" o pozostawienie siebie, by przejść przez ciasne drzwi ku prawdziwemu szczęściu. Jest to swoiste doświadczenie agonii (psychicznej), bo egoizm nie lubi umierać (przynajmniej mój ;).
I jeszcze lekcja od Jezusa - w agonii najsilniej się modlił.

Fot. źródło: internet. I jeszcze jedno: obrazek pt. Twój plan drogi do Boga i Boga plan drogi dla Ciebie ;)

czwartek, 23 października 2014

23 X, moc działająca w nas

Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała... (Ef 3,14-21)

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój?..." Łk 12,49-53

Zgrały się we mnie te dwa dzisiejsze czytania.
W tej mocy, o której pisze św. Paweł widzę ogień, który wypala w nas wewnętrznego człowieka. Ta moc daje siłę wierności. Jest jak ogień, który hartuje.
Jest jak ogień, który niszczy i spala to, co jest tylko słomą. Jest jak ogień, który porusza i ogarnia więcej i więcej, nie pozwalając na spokojny sen...
Ogień w Biblii jest symbolem miłości. To moc miłości w nas sprawia więcej niż jesteśmy w stanie rozumem zaryzykować. To moc miłości sprawia, że "bojowaniem jest żywot człowieka" (Hi 7,1) i "miłość Chrystusa przynagla nas" (2 Kor 5,14), nie zatrzymuje w ciepłym gniazdku ale wypycha ku dawaniu.
Ta sama miłość działa jak ogień, tak że "jednych ogrzewa, a innych parzy" (Łusiak SJ)... jak i w nas samych jedną postawę hartuje a drugą spala...

Fot. Tabernakulum w kościele seminaryjnym w Szczecinie. Ta Obecność, to Ogień...
***
Zachęcam do lektury i przemyśleń tekst o. Krzysztofa Osucha.

piątek, 10 października 2014

10 X, wybór należy do nas

Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: "Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy". [...] 
On jednak znając ich myśli rzekł do nich: 
... Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza... Łk 11,15-26

Belzebub - bożek filistyński oznaczający "pan wzniosłości".
Mój Pan - przeciwnie - pełen pokory, "uniżył samego siebie przyjąwszy postać sługi..." (por. Flp 2,5-11) i zszedł do śmierci przestępcy, przyjmując krzyż z rąk człowieka.
Wybieram Jego sztandar (to takie powiedzenie św. Ignacego) i pod tym sztandarem żyć pragnę. To jedyna droga zwycięstwa nad tym, który kusi wzniosłością i próżnością za którymi niestety jest tylko pustka śmierci wiecznej...
Chcę być z Jezusem i zbieram z Nim, przy Nim i dla Niego WSZYSTKO moje i mi powierzone.

Fot. Góra Krzyży na Litwie pod Szawlami.

***
Dobra lektura ze strony deon.pl:
Ojciec Święty komentując dzisiejszą Ewangelię (Łk 11, 15-26), zauważył, że diabeł jest cierpliwy, nie przestaje nas kusić i nie pozostawia naszej duszy w spokoju. 
Także w ziemskim życiu Jezusa diabeł pojawiał się nieustannie, zastawiał pułapki aż po krzyż, kiedy mówił: zejdź z krzyża, a wtedy uwierzymy. 
Papież podkreślił konieczność strzeżenia naszego serca, w którym mieszka Duch Święty, aby nie weszły inne duchy. Serca trzeba strzec tak, jak się strzeże domu, zamykając je na klucz, a następnie czuwać, jak strażnik. "Ileż razy wchodzą do niego złe myśli, złe intencje, zazdrość, zawiść" - zauważył Franciszek. Dodał, że często nie zdajemy sobie sprawy, iż jest ono jak plac, gdzie wszyscy przychodzą i odchodzą, że pozbawione jest intymności, gdzie Pan nie może mówić i być słyszanym. 
"A Jezus powiedział tu coś jeszcze, co wydaje się nieco dziwne, «kto nie zbiera ze Mną, rozprasza». Używa słowa zbierać. Zachęca, aby nasze serce było pozbierane, abyśmy wiedzieli, co się dzieje, i wtedy warto powrócić do starodawnej, a dobrej praktyki rachunku sumienia. Kto z nas wieczorem, przed zakończeniem dnia pozostaje sam i stawia sobie pytanie: co się dziś działo w moim sercu? Co się stało? Jakie rzeczy przeszły przez moje serce? Jeśli tego nie zrobimy, to naprawdę nie potrafimy dobrze czuwać ani też strzec" - powiedział papież.

środa, 18 czerwca 2014

18 VI, strzeż się

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie..." Mt 6,1-6

Dobre czyny wówczas są dobre, jeśli dobre są intencje, jeśli są czyste - jednoznaczne.
A we mnie się plotą czasem jak w warkoczu różne motywacje działań... Jezus mówi: "strzeżcie się"! Nie uniknę swoich słabości, ale mogę uczynić prostymi moje decyzje.
Wiem, co chcę wspierać w sobie i co "usadzać". To ważny pierwszy krok. Następne - w drodze codzienności.

piątek, 25 października 2013

25 X, rozdarcie

... wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. 
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Rz 7, 18-24

Tego rozdarcia doświadczam. W walce przegrywam. Upodobania w Bogu smakuję i tęsknię a w postawach swoich przejawiam egoizm... Nic nowego - św. Paweł ujął to dobrze.
A co dalej? Jezus Chrystus - mój Zbawca. Przychodzi, by w mej przegranej zwyciężać Jego mocą. Paradoks. Tylko z Nim i w Nim ze śmierci idzie się ku życiu.
Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa, w Jezusie, z Jezusem.

wtorek, 9 lipca 2013

9 VII, determinacja

Gdy zaś wrócił i został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł: «Puść mnie, bo już wschodzi zorza!» Jakub odpowiedział: «Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!» Rdz 32, 23-33

Takiej determinacji i wierności modlitwie życzę sobie i tobie.
Walka Jakuba jest obrazem ludzkiej modlitwy.
Trzeba być pewnym, że Bóg chce i może mnie pobłogosławić.
Trzeba w tej walce być szczerym i prostym (pojedynczym). Trzeba być monos.
Wychodzi się z tej walki (czytaj z modlitwy) innym człowiekiem. Zwichnięte biodro :) - tak, a jeszcze bardziej to widać w zmianie imienia, czyli nadaniu tożsamości.
Bóg staje przede mną jak przed partnerem rozmowy, pojedynku... ON staje z błogosławieństwem a ja chcę pokazać Mu, że tego błogosławieństwa potrzebuję i chce błogosławieństwa z Jego rąk.
Kolana - to dobra "broń" w tej walce.

niedziela, 17 lutego 2013

17 II, postępować w tajemnicy Chrystusa

Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła...  Łk 4, 1-13

To przebywanie Jezusa w Duchu na pustyni jest ważnym słowem dla mnie. Ja też jestem od chrztu, od bierzmowania obdarowana tymże Duchem. Ten Duch, to wielka moc Miłości, która stanowi moją tożsamość - tożsamość dziecka Ojca.
I tylko w tym Jezusowym Duchu mogę zwyciężyć każdą pokusę walącą w poczucie mojej wartości, przynależności; walącą w moją słabość, w moje potrzeby; ukazującą mi iluzje szczęścia. Tylko będąc w miłości Trójjedynej mogę obronną ręką wyjść z tej walki, która trwa i trwać będzie.
"Bądź ze mną, Panie, w moim utrapieniu" - refren dzisiejszego psalmu responsoryjnego.

Druga sprawa, to wyznanie wiary, o które dopomina się II czytanie (a I-sze pokazuje wyznanie wiary w Starym Prawie). Jest ono możliwe, bo słowo wiary jest w moim sercu, jest na moich ustach. Jeśli w Duchu je wypowiadam, jestem zwycięzcą z Jezusem.
"Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony" (Rz 10, 8-13)

Zacytuję tu słowa rozważania z Oremusa: "aby się nie odciąć od Źródła, trzeba wyznać wiarę w Źródło, nawet za cenę wyczerpującej walki z "ojcem kłamstwa".

I na koniec przypomnę początek dzisiejszej kolekty: "Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa..."
Tajemnica Chrystusa... mamy ją poznawać i postępować (iść) w niej.
Tajemnicą Chrytusa - tak rozumiem to dziś - jest MIŁOŚĆ Ojca i MIŁOŚĆ człowieka. Postępować w miłości. Dla mnie znaczy iść za Barankiem w codzienności. Doświadczając Miłości, sycić się nią i udzielać innym.

***
coś z archiwum wyciągnęłam z 2008 roku
takie myśli nieuczesane...

Moje kuszenia (Mt 4, 1-11)
dotyczy głodu; zaufania; posiadania


Te kuszenia to jest sprawa widzenia,
patrzenia na siebie, na Boga, na stworzony świat.
Bo każdy ma swoją pustynię
i każdy swego oszczercę.

Ileż słów w ciągu dnia słyszysz
wokół siebie, w sobie...
Czy rozpoznajesz kto mówi?
A to jest tak ważne
jak równowaga na linie,
bo ktoś Jeden-Jedyny stwarza, jednoczy
a ktoś inny przebiegle dzieli.

„Spraw, by te kamienie stały się chlebem”
Słyszę w tym też siebie...
...by te kamienne serca wreszcie dały mi siebie...
Znam głód chleba, głód człowieka, głód miłości
Ile tych głodów do zaspokajania?
Za tym wszystkim głód nienasycony – to ślad Nieskończonego w nas –
więc zostaw te kamienie, zostaw ludzkie serca – nie nasycą!
SŁOWO stało się Chlebem,
Byś codziennie iść mogła dalej...
Z niezaspokojonym głodem.

 „Napisane jest, że Aniołowie nosić Cię będą...
Rzuć się więc w dół, jeśli jesteś Synem Bożym”

Kto mi to mówi i po co?
 – znowu salto na linie! –
Więc weź ster w swoje ręce i wybierz:
czy chcesz odpowiadać na oczekiwania
czy chcesz pielęgnować postawę zaufania?
Zaufanie Słowu – powiedział mi przecież – „jesteś Synem”,
faktu bycia Synem nie trzeba udowadniać!
(z faktami się nie dyskutuje!)
I pamiętaj, że ufności się też nie udowadnia nikomu
ona jest jak Miłość, która nie szuka poklasku i nie unosi się pychą...
Ufność się rodzi...
 – jej matką jest radość z samego siebie –
z faktu, że jest się umiłowanym Dzieckiem Bożym.

 „Upadnij i oddaj mi pokłon”
Owszem, upadam czasem boleśnie
ale pokłon należy się Bogu!
Proszę Cię, mój Panie:
Niech każdy mój upadek będzie z drogi krzyżowej
a nigdy pokłonem i chęcią posiadania,
posiadania bogactw, szacunku, władzy, człowieka itp...
Jestem Synem i wiem, że
wszystko Twoje jest moje” (por. Łk 15, 31),
bo i moje jest Twoje
jest Twoim darem
Ojcze mój!

(Zawichost I NWP, 10 lutego 2008 roku, Baranka)

piątek, 15 lutego 2013

15 II, wyzwolić miłość

Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać? Dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków? Iz 58, 1-9

Co jest łatwiej? Pościć, wyrzekając się czegoś czy wręcz przeciwnie przemagając się, by czynić dobro? Może i łatwiej jest odsunąć od siebie tabliczkę czekolady, czy kawałek dobrej kiełbasy, choć nie raz ssie w żołądku :).
Ale właśnie to pierwsze zmaganie sprawia, że podejmę zmaganie z niewolą wewnętrzną, że ruszę myśli, jak połamać jarzmo, w które się wprzęgłam, że zatrzymam się przy kimś, choć wolałabym odejść...
Ważne, by nie wpaść w pułapkę postu dla postu, by nie zatrzymać się na zewnętrznych wyborach.
Chodzi o jedno, by wyzwolić miłość. Ona wskaże codzienne konkrety, które czekają na mnie. Czekają, by je podjąć z sercem otwartym.

***
Bardzo wiele mi dał dziś tekst M. Łusiaka SJ (na deonie), który pozwolę tu zacytować:
"Post, rozumiany tradycyjnie, czyli jako powstrzymanie się od jakiś przyjemności, na przykład od jedzenia, jest czymś pożytecznym. Istnieje jednak post, który jest jeszcze pożyteczniejszy. Tym postem jest tak zwane "strapienie duchowe". Cechuje się ono brakiem poczucia Bożej obecności i wyraźną niechęcią do czynienia jakiegokolwiek dobra, zwłaszcza takiego, które dużo kosztuje. To właśnie taki post, jeśli jest właściwie przeżywany, czyli bez ulegania zniechęceniu w wierze, nadziei i miłości, jest najlepszą drogą do doskonałości".

Zachęcam też do przeczytania artykułu p.t "Oko w oko z samym sobą" - http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,845,oko-w-oko-z-samym-soba.html

poniedziałek, 7 stycznia 2013

7 I, ucieszyć się Obecnością

Jezus przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło». Mt 4, 12-17

Właśnie tak. Jezus wybrał sobie Galileę pogan a nie jerozolimskie snobistyczne zaułki. Kiedy przychodzi do ludzkiego serca również kieruje się tam, gdzie jest ciemno, w miejsca, które potrzebują miłosierdzia. Przychodzi tam ze swoim światłem, ze swoją miłością.
Kiedy zaś zmagamy się ze sobą samymi, ze słabościami, z problemami zewnętrznymi i wewnętrznymi, nie wolno nam zapomnieć to, co pisze dziś św. Jan w I czytaniu, że większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. 1 J 4,4
Zauważ OBECNOŚĆ Jezusa w swoim życiu, w swoim sercu. Uciesz się nią.

sobota, 17 listopada 2012

17 XI, weź mnie w obronę

W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». [...] 
A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?...? Łk 18, 1-8

Boże mój, obroń mnie przed moim przeciwnikiem!
Walka duchowa trwa. Przeciwnik jest i walczy, raz podstępnie, raz jawnie. Raz mam siłę zareagować i się nie poddać, raz nie mam. Ta walka nie na moją miarę. Potrzebuję obrońcy. Pragnę obrońcy.
I wiem, mój Panie, że chcesz mnie wybawić. I proszę Cię, bądź moim Zbawicielem.

piątek, 12 października 2012

12 X, Mocniejszy jest moim Panem

... A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. 
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza... Łk 11, 15-26

Mocne są dzisiejsze słowa Jezusa i oceniające rzeczywistość, i oceniające nasze wybory.
Nie mogę się wykręcić, że mnie to nie obchodzi. O ile nie zbieram z Jezusem - rozpraszam. O ile lekceważę zło - poddaję się złu. O ile sama podejmuję walkę ze złem, bez Jezusa - robię głupotę, bo sama w walce ze złem nigdy nie zwyciężę.
To Jezus jest tym Mocniejszym, który pokonał Złego. I ma On moc pokonać go we mnie.
I najważniejsze po takim zwycięstwie jest to, by pozwolić już Jezusowi na panowie we mnie, uczynić Go swoim Panem. Bo jeśli nie, to niestety scenariusz (ciąg dalszy dzisiejszej Ewangelii) może się powtórzyć... Co nie daj Boże!

Moim Panem jest Jezus! Gospodarzem mego serca jest Jezus. Pasterzem moim i moich bliskich jest Jezus. Każdego, kogo kocham i kogo spotykam, pragnę do Jezusa doprowadzić.