...a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.
Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział... (Łk 2,41-51)
Serce Maryi, niepokalane. Co nie znaczy, że nie bolejące, co nie znaczy, że wszystko rozumiejące.
Miłujące i to wystarcza, by iść za wolą Ojca.
Zatrzymało mnie dziś na modlitwie słowo "oto ojciec Twój i ja...". Najpierw Maryja wymienia Józefa i niejako jego ból wydobywa na wierzch. Jestem wewnętrznie przekonana, że tak w niej było, że czuła najpierw ból Józefa, potem swój... (no może nie w sensie chronologicznym ale w sensie troski, reakcji).
Odniosło to słowo mnie do moich relacji. Zadałam sobie pytanie, czy czuję (i jak czuję) tę osobę obok mnie: siostrę, brata, przyjaciela, bezdomnego? Czy jestem w stanie zobaczyć ból i potrzeby osoby, która jest blisko, zwłaszcza jeśli inaczej czuje niż ja?
Uczę się miłowania od Maryi. Przypominam sobie Boże Narodzenie, kiedy dostałam kartkę-prezent od Dzieciątka: "daję ci Serce mej Matki, byś nauczyła się kochać Mnie Jej Sercem".
Wiem, że zaglądają tu małżonkowie, mam do Was dziś prośbę: pozwólcie dziś swemu sercu poczuć bardziej serce współmałżonka. Poczujcie jej/jego ból, potrzeby. Stańcie duchowo przy niej/nim i poczujcie empatycznie, czym żyje Twoja druga powoła. Spróbujcie podzielić jej/jego stan.
Maryja pomoże. Modlę się o to.
***
"Szczęśliwy, komu pośród życia skwaru bukiet przyjaźni nie zwiędnie u boku" J.N. Kamiński
Fot. z internetu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 czerwca 2015
poniedziałek, 23 marca 2015
23 III, a co na to Jezus?
...przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: "Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?" Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi... J 8,1-11
Wydaje mi się, że emocji tam było co nie miara. Wyobraziłam sobie ten tłum, kobietę i tych, którzy z całą perfidią, choć w białych rękawiczkach, chcą Jezusa sprowokować i oskarżyć. Wydaje się, że tym razem sztuka podstępu wobec Jezusa jest idealna.
Rozbudzone emocje tłumu, poniżenie i lęk kobiety, palące - choć dobrze skrywane - emocje faryzeuszów, wszystko napędza atmosferę zamętu. Wydaje się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia!
A co Jezus?
Patrzę na Jezusa.
On nachyliwszy się pisze palcem po ziemi... Podnosi się, wyprostowuje, mówi i znowu się nachyla i pisze... Czuję spokój, opanowanie i... panowanie.
Wybór stanowiska w tej scenie (która może rozgrywać się też w sercu) zależy ode mnie. Ja w tym zamęcie wybieram patrzenie na Jezusa i bycie z Nim! I modlę się refrenem dzisiejszego psalmu responsoryjnego (Ps 23 :-)):
Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną.
Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi... J 8,1-11
Wydaje mi się, że emocji tam było co nie miara. Wyobraziłam sobie ten tłum, kobietę i tych, którzy z całą perfidią, choć w białych rękawiczkach, chcą Jezusa sprowokować i oskarżyć. Wydaje się, że tym razem sztuka podstępu wobec Jezusa jest idealna.
Rozbudzone emocje tłumu, poniżenie i lęk kobiety, palące - choć dobrze skrywane - emocje faryzeuszów, wszystko napędza atmosferę zamętu. Wydaje się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia!
A co Jezus?
Patrzę na Jezusa.
On nachyliwszy się pisze palcem po ziemi... Podnosi się, wyprostowuje, mówi i znowu się nachyla i pisze... Czuję spokój, opanowanie i... panowanie.
Wybór stanowiska w tej scenie (która może rozgrywać się też w sercu) zależy ode mnie. Ja w tym zamęcie wybieram patrzenie na Jezusa i bycie z Nim! I modlę się refrenem dzisiejszego psalmu responsoryjnego (Ps 23 :-)):
Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

