Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2017

9 III, to, co dobre

Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to co dobre tym, którzy Go proszą. (Mt 7,7-12)

To stwierdzenie Jezusa wewnętrznie mnie rozbraja. Z dwóch powodów:
  • z powodu tego, że Jezus dobrze wie, że źli jesteśmy i nazywa to wprost;
  • oraz z powodu pewności Jezusa, że Ojciec da nam to, co dobre.
W mojej drodze wielkopostnej pojawia się więc pytanie, o co się modlę. Jak również pytanie, co otrzymuję. Ojciec daje to, co dobre. Czy ja też dostrzegam dobro w tym, co otrzymuję?

poniedziałek, 9 stycznia 2017

9 I, nie zniechęcać się

...Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”... (Mk 1,14-20)

Liturgiczny przeskok niemały: z brewiarza t. I na t. III, z konopeum białego na zielone. Na razie więc koniec świąt :).
A jednak nie jest to koniec Bożego działania i Bożej miłości. Wręcz przeciwnie. Jest pełnia dostępu do Łaski. Łaska zaś przychodzi w codzienności, czy to będzie płukanie sieci czy odśnieżanie podwórka, czy praca w sekretariacie...
Dziś smog w Krakowie, czuję go i zniechęca. Dobrze, że w czytaniu jutrzni usłyszałam: by nie zniechęcać się w czynieniu dobrze (2 Tes 3,13).

czwartek, 1 września 2016

1 IX, ruch na Twoje Słowo

... rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci»... (Łk 5, 1-11)

Przypodobanie się, desperacja czy naiwność kierowała Szymonem, że zgodził się uczynić coś, co nie było po jego myśli?
Nie dywaguję nad nim, raczej nad sobą w podobnych sytuacjach... On sam daje świadectwo, że na "Twoje słowo". Bo Twoje, Jezu, słowo jest DOBRE i prowadzi do dobrego. Każde Twoje słowo - choć prowadzić mnie będzie poprzez ścierniska moich oczekiwań, czy projektów - prowadzić mnie będzie na łąki Życia...
Ruch - decyzja - należy do mnie, jak też należała do Szymona.

niedziela, 28 sierpnia 2016

28 VIII, odtrutka

Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie... (Syr 3,28).

To zdanie z pierwszego czytania jest twarde.

Światło dzisiejszej Ewangelii (Łk 14,1.7-14) prowadzi mnie do moich motywacji, do przyglądnięcia się sobie w relacjach wspólnotowych, w relacjach przyjaźni, w relacjach świata. Gdzie siebie umieszczam, przed kim lub za kim... Jakie miejsce sobie uzurpuję i dlaczego?
Prowadzi mnie także do mego wydania się, bo mojej miłości, bo służby i dokopuje się do moich oczekiwań... do korzenia moich działań.
Wracam do I czytania.
Korzeń pychy zatruwa wszystko. Trucizną jest zło, czyli brak dobra. Brak prawdziwego DOBRA.
Nie jestem wolna od tej trucizny. Jednak wierzę, że jest lekarstwo, bo Lekarz przyszedł. Dlatego ciągnie mnie na Eucharystię mój brak, chcę spotkać Zmartwychwstałego, chcę istotnej przemiany mego serca. I wierzę w tę możliwość.

środa, 18 maja 2016

18 V, wejdź do swojej żaglówki

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w imię Twoje wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”... (Mk 9,38-40)

Ciekawy dialog apostołów z Jezusem. Próbuję jednak odnaleźć siebie w tej Ewangelii, by - jak powiadał św. Ignacy - jakiś pożytek duchowy osiągnąć.
Stawiam więc sobie pytania: na kogo ja skarżę do Jezusa? Kogo oceniam swoją miarą i zabraniam mu czynić dobro? Chodzi tu i o tych o których słyszę z mediów, i o tych najbliższych: z rodziny, wspólnoty czy parafii.
Na Zesłanie Ducha pisałam o nabieraniu Ducha w żagle. Teraz znowu wrócił do mnie tenże obraz. Można patrzeć na inne żaglówki, podziwiać, krytykować, ale jeśli w swojej łódce żagli nie rozwinę, na nic cała para oceny i krytyki.
Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy (Jk 4,17) - to ostatnie zdanie dzisiejszego I czytania, biorę je jako światło do swojej żaglówki...

sobota, 7 listopada 2015

7 XI, mamona w służbie

Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny: a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie... Łk 16 9-15

Jak to jest z tą mamoną, z niegodziwością i wiernością?
Dziś zacytuję o. Łusiaka SJ:
Być wiernym w zarządzie niegodziwą mamoną oznacza używać dóbr materialnych z Miłością, a nie z chciwością i wyrachowaniem. Jeżeli nie dzielimy się tym, co posiadamy, jesteśmy nieuczciwi. Nieuczciwi wobec Boga, którego w ten sposób zdradzamy. I nieuczciwi wobec ludzi, którym miało służyć to, co otrzymaliśmy...
No i tak wychodzi na jaw, komu służę: Bogu czy mamonie. Innymi słowy: czy mój pieniądz służy Bogu i ludziom czy sobie samemu?

Fot. Żebym, nie zapomniała, że decyzja w zasięgu mym...

Jestem przez tydzień w Zawichoście i takie tam... Zajrzyj tu i poczytaj.

czwartek, 1 października 2015

1 X, pokój i dobro

Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi». (Łk 10,1-12)

Wszystko na dziś powiedziała św. Teresa (na obrazku obok).
Dobro i pokój - z tym wychodzi do ludzi :).

Fot. wzięłam z internetu.

środa, 19 sierpnia 2015

19 VIII, jest dobry - i dla mnie

Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze... (Mt 20,1-16a)

Pierwsi myśleli, że...
A ja, co myślę? Pierwsza czy ostatnia, czy pośrodku? Nie to jest ważne!
Czy jestem wciąż przekonana o przychylności Pana, że jest dobry? Że jest dobry dla mnie? To jest ważne, co myślę!
Jeśli tak, to nie oczekując i nie spodziewając się, otrzymuję BEZMIAR miłości.

niedziela, 16 sierpnia 2015

17 VIII, dobro od Dobrego

„Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. 
A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” [...] 
„Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?”... (Mt 19,16-22)

Któż z nas tak mógłby odpowiedzieć Jezusowi, patrząc Mu w oczy?...
JEDEN jest DOBRY i miłosierny: wciąż każdego z nas woła ku Sobie, ku Dobru, coraz bliżej, na różne sposoby. Ważne tylko usłyszeć ten Jego głos i ruszyć za Nim, a nie do swoich posiadłości (ileż tego mamy przez lata nagromadzone, zwłaszcza przyzwyczajeń, opinii i przekonań)...

środa, 5 sierpnia 2015

5 VIII, jakie moje przekonanie?

... Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
[...]
A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi”... (Mt 15,21-28)

To, co było w sercu tej kobiety: czy nazwę to wytrwałością, czy uporem, czy desperacją, czy wiarą...jest naznaczone jedną ważną cechą: ona jest pewna przychylności Jezusa. Jest w niej ziarno tej prawdy (skarb istny) i nie pozwoli go (tego skarbu) sobie wyrwać przez cały czas dramatycznej akcji.
Ostatnio, zwłaszcza na FB pojawia się hasło-temat "Bóg jest dobry". Cieszę się z tego, choć widzę, że różny skutek przynosi. Czasem staje się przez powtarzanie wręcz banalnym, że już nie trafia w jądro serca, by je obudzić ku miłości Boga. Dlaczego? Bo coś na tej trasie od ucha (od przekonania) ku sercu się zakorkowało...
Kananejka miała czystą trasę od przekonania o przychylności Jezusa do powierzenia Mu się w całości - jak szczenię wobec pana. Ta trasa była czysta i bez zakorkowania się w niej, bo przecież zewnętrznych przeszkód miała w tym jednym wydarzeniu co nie miara (status poganki, płeć, uczniowie, milczenie, słowa mogące ranić, słowa mogące być przyjęte jako odmowa, to niektóre z nich).
Swoją postawą zadziwiła Jezusa.
Nas wszystkich przez wieki zadziwia.
A przecież trzeba mało, albo tylko jednego: przekonania o przychylności Pana!
Mamy to przekonanie, a jednak często ten skarb pozwalamy wytrącić z naszego posiadania.
Wracając do FB i hasła "Bóg jest dobry"...niech ono jak kropla drąży i przeczyszcza kanał wiary mojego serca (każdego serca).

Fot. Zielone taksówki na placu Ratuszowym w Wilnie rozbawiły mnie. Nie spodziewałam się takiego widoku. Czemu to zdjęcie? Żeby rozszerzyć swoje (i twoje) horyzonty "spodziewania się". Bóg jest dobry i należy spodziewać się najlepszego!

czwartek, 23 lipca 2015

23 VII, więź z Jezusem

"Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeżeli nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie". (J 15, 1-8)

Zwyczajnie i po prostu: więź z Jezusem podstawą wszelkiego dobra w nas.
Takie dobro owoc przyniesie, bo jest z dobrego korzenia. Inne pozorne dobro w końcu kiedyś odpadnie z nas, z naszych czynów, bo w pozornym dobru nie ma wartościowego soku z korzenia, t.j. nie ma w nim miłości.

Fot. Liturgia godzin (brewiarz) jest sposobem uświęcania czasu i trwania w Jezusie.

środa, 17 czerwca 2015

17 VI, nie musi być widać

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. [...]
A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.  (Mt 6,1-6.16-18)

W takiej postawie sprawdza się i urealnia się moja (twoja) wiara... A jeszcze bardziej miłość.

Fot. No właśnie, tak czynić dobro, by nie było widać dobrodzieja ;) Samo dobro niech się rozprzestrzenia!

wtorek, 16 czerwca 2015

16 VI, innych dobrem rozradować

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (Mt 5,43-48)

Byłam wczoraj u kardiologia. Trochę się wyczekałam i kiedy była już moja kolejka weszła starsza osoba poza kolejką. Na drzwiach napis: "prosimy o ciszę". A to, co donosiło się zza drzwi wprawiło mnie w zdumienie. Staruszka dostała niemiłe "lanie słowne" a ja pod tymi drzwiami zastanawiałam się, czy by nie uciec.
Kiedy wreszcie weszłam do gabinetu, zasekurowałam się przedstawieniem się, że jestem pierwszy raz i nie wiem, jak się zachować, no i uśmiechnęłam się życzliwie. Rozbroiłam tym panią doktor i była nie tylko konkretna, dokładna ale i miła. A więc potrafi.
Piszę o kimś, bo łatwiej o kimś napisać. Ale prawdą jest, że i ja taka bywam...
A chodzi o to, żeby być miłującym zawsze. To możliwe. To możliwe nawet, kiedy trzeba trudne słowo powiedzieć. Piękny kwiat jest piękny wobec każdego, promień słońca jest i nie omija zachmurzonej twarzy...
Mówię dziś do siebie i do Ciebie: jesteśmy kochani, jesteśmy w rękach Ojca, bądźmy Jego odblaskiem wobec każdego.

***
Modlitwa do Ducha Świętego św. Efrema:
Ogniu i świetle, który rozpromieniasz twarz Chrystusa, Ogniu, którego przyjście jest słowem, Ogniu, którego cisza jest światłem, Ogniu, który przepełniasz serca łaską, wielbimy Ciebie. Ty, który spoczywasz w Chrystusie, Duchu mądrości i rozumu, Duchu rady i męstwa, Duchu wiedzy i bojaźni Bożej, wielbimy Ciebie. Ty, który przenikasz głębokości Boga; Ty, który oświecasz oczy naszych serc; Ty, który udzielasz siebie naszemu duchowi; Ty, przez którego odbijamy w sobie chwałę Boga, wielbimy Ciebie.

środa, 15 kwietnia 2015

15 IV, jaka jest prawda?

...Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 
[...] Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (J 3,16-21)

Czemu tak często człowiek obawia się Boga, a jeszcze częściej obwinia Boga i wręcz Boga w swym sercu potępia?!
Czemu nie widzimy Boga, który DOBRY jest? Może dlatego, że łatwiej "zwalić" zło tego świata na jego Stworzyciela niż zobaczyć, że samemu bardziej umiłowało się ciemność...
Zbliżyć się do światła, zbliżyć się do Boga... to decyzja moja, to mój krok. Bóg jest delikatny i nie przekracza moich granic. Raz tylko to uczynił (!), kiedy stał się Człowiekiem i przyjął wszystkie moje ludzkie zmagania na siebie.
Jeśli zbliżę się dziś do Niego, to się okaże, że wszystkie moje uczynki są dokonane w Nim, to znaczy, że nie są poza Bożym zasięgiem. Jeśli się zbliżę do Niego, to będę widziała, że moje życie w żadnej z chwil nie wymknęło się z rąk Bożych. Zobaczę też, że On mnie zbawia, to znaczy ratuje mnie z odrzucenia, które przeżywać mogę w relacjach ludzkich, czy we własnym sercu, ratuje z potępienia, którym czasem inny człowiek potrafi "obdarzyć"... Jeśli zbliżę się do światła, którym jest Jezus Chrystus, wejdę w sferę Bożą i nie mam już czego się lękać!
Bóg posyła Jezusa, bo mnie miłuje i to jest prawda!

Fot. z internetu. Ta dziewczynka zachęca mnie, by być tak prostym i wdzięcznym przed Bogiem...
W tej kwestii prostoty i zaufania, przeżyłam dziś dość ciekawą sytuację.
Chciałam zabrać siostrę z południa Polski, która nas odwiedziła nad morze. Wyjechałyśmy sporo przed południem, pod domem złapała już nas mżawka a potem jechałyśmy w deszczu. Miałam po wyjeździe ze Szczecina wątpliwości, czy nie zawrócić, kiedy wycieraczki w aucie musiały chodzić częściej. Ale wewnątrz modliłam się i byłam pewna, że dobrze zadecydowałam co do tego wyjazdu. W pewnym momencie, kiedy nic nie wskazywało, że się przejaśni, siostra M. odezwała się do mnie: "Podziwiam siostry wiarę...". Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: "Zadecydowaliśmy wczoraj razem z Nim. Nie wiem, jak On to zrobi, my nie mamy ze sobą nawet parasola. Wie, że jedziemy..."
Parasol nie był potrzebny. Słońce wyszło, morze szumiało, wiatr dawał o sobie znać tak, że Ewangelie z  poprzednich dni o szumie wiatru mi się przypomniały.
Bóg jest dobry! Nawet, gdyby nie było dziś słońca, też jest dobry!

wtorek, 17 marca 2015

17 III, widzieć dobro

Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził.
Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: „Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża”. 
On im odpowiedział: „Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź”. Pytali go więc: „Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?”... (J 5,1-16)

Na jedną sprawę dziś serce drgnęło: szukanie i widzenie dobra.
Jezus uzdrawia. Konsekwencją jest niesienie łoża przez uzdrowionego, by zwrócić uwagę na FAKT UZDROWIENIA.
Jednak można się zamknąć na fakt obdarowania DOBREM i widzieć tylko czyny niepoprawne. A to jest kwas faryzeuszów, który zatruwa czasem i moje życie...
Św. Ignacy proponując codzienny rachunek sumienia, jako pierwszy punkt nakazuje: dziękować Bogu za otrzymane dobrodziejstwa.
Dziś wieczorem uczynię z tego litanię, ciekawe, ile potrafię zauważyć dobra w dniu dzisiejszym?! Za ile dobra podziękuję? A ty? Też się rozglądnij wokoło i zacznijmy dziękować!

sobota, 28 lutego 2015

28 II, jak kwiat

„Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził».
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi..." Mt 5,43-48

Czyli postępowanie nie według emocji, ale według wartości. Emocje raz są, raz nie są, zależne od bodźców ale też i nie przewidywalne (przynajmniej u kobiety :), a działanie według wartości jest stabilne.
To oznacza: jeśli mam w sobie miłość, jeśli kocham, to kocham zawsze, a nie tylko wówczas, kiedy czuję się kochana.
Tak jak kwiat, który pachnie, nie tylko wówczas, kiedy jest wąchany.
Bo tak, jak kwiat ma w sobie woń swoją, tak mam w sobie od chrztu miłość Ojca... Umiłowana mogę miłować wszystkich, czyli chcieć dobra dla każdego a nie tylko dla tych, co mi dobrze życzą...

Święty Ignacy Antiocheński o miłości nieprzyjaciół:
"... niech przynajmniej wasz przykład wskaże im drogę. Na ich gniew odpowiedzcie łagodnością, na arogancję - pokorą, na bluźnierstwa - modlitwą, na błędy - niezachwianą wiarę, na przemoc - waszą pogodę, nie starając się ich naśladować. Pokażmy im naszą dobrocią, że jesteśmy ich braćmi.
[...] Dzisiaj nie wystarczy wyznawać swoją wiarę; musimy pokazać aż do końca jaką mocą ona nas wypełnia".

Fot. konwalie, których zapach bardzo lubię.

sobota, 7 lutego 2015

7 II, Bóg uzdalnia

Przez Jezusa składajmy Bogu ofiarę czci ustawicznie, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię. Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami. 
Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne. Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen. (Hbr 13,15-17.20-21)

Dziś zatrzymałam się na I czytaniu. Dziś nim żyłam. Jak? Właśnie przekładając je na życie:
W przez Jezusa składałam dziś Ojcu ofiarę - siebie samą. Jego imienia wzywałam.
Pamiętałam o dobroczynności i wzajemnej więzi :) - dając w dobrej intencji i... doświadczając bólu zranienia. Bo ofiarowanie boleć musi...
W kontekście przełożonych..., no właśnie, tu uśmiech sam się pojawił na twarzy. Korzystne jest dla moich sióstr, kiedy posługuję z radością, a nie "ze wzdychaniem" (tak jest w oryginale). To czyn ludzki, wybór mój: wzdychanie czy uległość pogodna.
Serce dziś pokoju Bożego potrzebowało i zostało uzdolnione do dobra. Tak, wiem, że to Bóg sam czyni w nas (we mnie), co miłe jest w oczach Jego.
I chwała Mu za to.

środa, 21 stycznia 2015

21 I, zatwardziałość serca

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.
[...] spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa. Mk 3,1-6

Patrzę na Jezusa, patrzę na faryzeuszów. Pytania "czemu Go wciąż rozliczają?", "czemu Mu nie wierzą?" kotłują się w mej głowie.
Ewangelista wydobywa powód: zatwardziałość serca.
To choroba, która zasmuca nawet Boga i rodzi w Nim słuszny gniew.
Wczoraj na spotkaniu katechumenalnym zatrzymywaliśmy się nad przypowieścią o siewcy i ziarnie, które pada na różny grunt. Dla ziarna kontekstem jest gleba, dla słowa - serce. Jeśli serce wchodzi w ślepe uliczki siebie samego, jeśli dyskutuje tylko wciąż, przychodzi Zły-oskarżyciel i przemieszcza się po sercu jak po gościńcu i wykrada Słowo Boże. Płytkie serce, skaliste czy cierniste, też nie zachowa w sobie z cierpliwością i z nadzieją Słowa. Tylko czujne i wolne serce, jak żyzna ziemia, jak ziemia nawożona gnojem...(świetnie o tym mówi o. Szustak w jednej z konferencji) jest dla Bożego życia przyjaznym środowiskiem. Rodzi owoce.
Doświadczam czasem zwrotnie w relacjach pewnych zatwardziałości. Smuci mnie taka postawa i też gniewa. Nie zamierzam się porównywać do Jezusa, On był cały czysty, a to Go spotykało; zaś moje serce też nie jest wolne od zatwardziałości na słabość bliźniego.
Jezus pomimo wszystko czyni dobro, pomimo rozliczania i opinii. Tego od Jezusa się uczę.
I druga rzecz: modlę się o łaskę, bym nigdy nie zasmuciła Jezusa zatwardziałością mego serca. Wielkie pragnienie? Tak! Ale mój Pan i Oblubieniec lubi czynić rzeczy wielkie i niemożliwe.

Fot. ze strony: //facebog.deon.pl/zatwardzialosc-serca/

sobota, 6 grudnia 2014

6 XII, opatruje rany

A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Mt 9,35n
Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach. Iz 30,26

Te dwa teksty czytam razem.
Ci znękani i porzuceni, dosłownie "zszarpani" i "obaleni", to każdy z nas. Któż z nas, choćby raz w życiu tak się nie czuł? A ilu jest ludzi, którzy ciągle tak się czują...
Dobra nowina jest w tym, że Pan dostrzega i przychodzi do takich właśnie, przychodzi jak pasterz. Przychodzi, by opatrzyć rany i uleczyć sińce po razach. Co za wspaniały obraz!
Kiedy miłująca osoba opatruje ci ranę to jest to tak niesamowite doświadczenie, że nawet ci, co ran nie mają, widząc to, gotowi byliby sobie ranę zadać, by tego móc doświadczyć. :-)
ADWENTUS - przyjdź Pasterzu i opatrz moje rany! Dziękuję Ci.
Przyjdź Panie do tych, którzy cierpią bardzo.
A my nie uciekajmy od Niego, pozwólmy Mu opatrzyć nasze rany!
***
"Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo". Iz 30,21
Pomyślałam, że to słowo spełnia się też poprzez nas, naszych przyjaciół, kapłanów, kierowników, ludzi spotykanych. Bo i dobre słowo, i słowo wsparcia, i słowo napomnienia są korygujące!
A nawet czasem drobny gest. Czasem wystarczy tyle, by człowiekowi w ciemnym kościele podać małą świeczkę, którą odpali i powiedzieć słowo: "w życiu też jaśniej bywa, jak Ktoś zaświeci". I uśmiech się pojawia na twarzy strudzonej, choć na chwilę.
Fot. z internetu

środa, 3 grudnia 2014

3 XII, z zaufaniem oddać

„Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?” Jezus zapytał ich:„Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem i parę rybek”. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Mt 15,29-37

Ile mam? Ile mam do dania? Czy wydobędę z zaufaniem swoje "chlebki" i swoje "rybki", by je oddać w ręce Jezusa?
Co On z tym zrobi? Podziękuje Ojcu, połamie, da braciom... Nie zabraknie niczego nikomu.
Jezus potrzebuje mego życia, by nakarmić innych (o nakarmieniu mnie też nie zapomniał, o tym jest I czytanie Iz 25,6-10a i Psalm 27).
ADWETUS - przychodzi Ten, który jest dobry dla innych; Ten, który jest dobry dla mnie! Eucharystią mnie karmi i posyła...bo przeze mnie chce przyjść do innych.
Ten, który wydobywa ze mnie (z ciebie) dobroć, swoją dobroć, w nas złożoną. Pozwólmy Mu na to!

Zaufać Mu, czy łatwo? Nie sądzę... (diabelskie omamienia jeszcze swoje robią i nas blokują). A jednak, właśnie od zaufania zaczyna się nawrócenie.

Fot. z internetu