Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego... (Łk 8,19-21)
Nie tylko z powodu tłumu. Sam Jezus niejako zatrzymał ich poza Sobą, mówiąc, że moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.
Tak, Maryja w tym zapewnieniu się mieści, ale doświadcza na sobie samej, że nie jest "jedyna" dla Jezusa.
Dlaczego Łukasz zapisał to wydarzenie? Mam jakieś przekonanie, że ono było ważne dla Maryi, że poszerzyło Jej serce o cały Kościół..., który w osobie Jana przyjęła później pod Krzyżem.
Każdego z nas spotykają różne wydarzenia, dzieje się nie tak, jak się spodziewamy. Prośmy Maryję, by mądrze nami kierowała, pozwalając na poszerzenie naszych serc.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyż. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 września 2017
czwartek, 14 września 2017
14 IX, tak umiłował
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (J 3,13-17)
Krzyż podarł akt naszego potępienia, złamał kajdany śmierci. Krzyż jest manifestacją miłości Boga (św. Jan Chryzostom): „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W refrenie psalmu responsoryjnego powtarzamy dziś: "Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy"! To zawołanie jest dla mnie komentarzem do dzisiejszego święta Podwyższenia Krzyża Świętego.
Każdego dnia wykonuję znak krzyża, nawet kilka, kilkanaście razy dziennie się żegnam... Po co? Właśnie po to, bym wielkich dziełach Boga nie zapomniała, tzn., bym nie zapomniała o umiłowaniu przez Boga. Po to też krzyże nas "zaskakują" na naszych drogach fizycznych i duchowych...
***
Trochę dobrej lektury:
"Chrystus na krzyżu jest Królem, jest wywyższony, jest Królem.
Przeżywa akt największej wolności i jest Arcykapłanem: Jego śmierć na krzyżu jest ofiarą z siebie. Odda ducha w absolutnej wolności. Jako akt miłości do każdego z nas, ofiary samego z siebie, kapłaństwa, w którym się składa na ofiarę nie martwe zwierzęta, tylko siebie żyjącego.
Oczywiście to jest to, co z krzyża potrafi uczynić Jezus, i On to potrafi uczynić ze swojego krzyża, i On to potrafi uczynić z naszego krzyża. On to naprawdę potrafi uczynić z naszego krzyża.
To znaczy Jego Łaska jest taka, że ten krzyż, który na co dzień odbieramy jako przekleństwo - i słusznie, którego nie rozumiemy - i słusznie, który nas niszczy i gwałci, także niszczy nas pytaniem - dlaczego? - i my nie znamy odpowiedzi na to pytanie – dlaczego? - więc ten krzyż Jezus potrafi uczynić sensownym, kiedy czerpiemy od Niego Łaskę, żeby ten krzyż uczynić miejscem miłości do drugiego, oddania życia, ofiary kapłaństwa, które jest nam zadane we chrzcie.
Człowiek sam z siebie nie jest w stanie tego zrobić. Ale w Jezusie tak! W Jezusie tak!" (bp Grzegorz Ryś, dziś ogłoszony nowym metropolitą łódzkim)
Krzyż podarł akt naszego potępienia, złamał kajdany śmierci. Krzyż jest manifestacją miłości Boga (św. Jan Chryzostom): „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W refrenie psalmu responsoryjnego powtarzamy dziś: "Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy"! To zawołanie jest dla mnie komentarzem do dzisiejszego święta Podwyższenia Krzyża Świętego.
Każdego dnia wykonuję znak krzyża, nawet kilka, kilkanaście razy dziennie się żegnam... Po co? Właśnie po to, bym wielkich dziełach Boga nie zapomniała, tzn., bym nie zapomniała o umiłowaniu przez Boga. Po to też krzyże nas "zaskakują" na naszych drogach fizycznych i duchowych...
***
Trochę dobrej lektury:
"Chrystus na krzyżu jest Królem, jest wywyższony, jest Królem.
Przeżywa akt największej wolności i jest Arcykapłanem: Jego śmierć na krzyżu jest ofiarą z siebie. Odda ducha w absolutnej wolności. Jako akt miłości do każdego z nas, ofiary samego z siebie, kapłaństwa, w którym się składa na ofiarę nie martwe zwierzęta, tylko siebie żyjącego.
Oczywiście to jest to, co z krzyża potrafi uczynić Jezus, i On to potrafi uczynić ze swojego krzyża, i On to potrafi uczynić z naszego krzyża. On to naprawdę potrafi uczynić z naszego krzyża.
To znaczy Jego Łaska jest taka, że ten krzyż, który na co dzień odbieramy jako przekleństwo - i słusznie, którego nie rozumiemy - i słusznie, który nas niszczy i gwałci, także niszczy nas pytaniem - dlaczego? - i my nie znamy odpowiedzi na to pytanie – dlaczego? - więc ten krzyż Jezus potrafi uczynić sensownym, kiedy czerpiemy od Niego Łaskę, żeby ten krzyż uczynić miejscem miłości do drugiego, oddania życia, ofiary kapłaństwa, które jest nam zadane we chrzcie.
Człowiek sam z siebie nie jest w stanie tego zrobić. Ale w Jezusie tak! W Jezusie tak!" (bp Grzegorz Ryś, dziś ogłoszony nowym metropolitą łódzkim)
piątek, 4 sierpnia 2017
4 VIII, usłyszeć Słowo zbawienia
Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli?...". (Mt 13,54-58)
Żeby usłyszeć naukę Jezusa, trzeba chcieć ją usłyszeć. Nawet zdumienie, zachwyt czy słuchane słowo nie sprawią w nas przemiany, jeśli skupimy się na naskórku.
Ileż razy w ciągu dnia padają wokół mnie słowa zachęty, upomnienia, przebaczenia itp., ileż razy słowo zbawienia dociera do moich uszu... w moim domu. Serce nawrócone pod krzyżem usłyszy je, nawet gdy przychodzi [tylko] od ludzi... Problem usłyszenia leży w nawróceniu serca.
Ucałuję dziś krzyż Pana - to mały znak miłości i prośba o serce czyste.
Żeby usłyszeć naukę Jezusa, trzeba chcieć ją usłyszeć. Nawet zdumienie, zachwyt czy słuchane słowo nie sprawią w nas przemiany, jeśli skupimy się na naskórku.
Ileż razy w ciągu dnia padają wokół mnie słowa zachęty, upomnienia, przebaczenia itp., ileż razy słowo zbawienia dociera do moich uszu... w moim domu. Serce nawrócone pod krzyżem usłyszy je, nawet gdy przychodzi [tylko] od ludzi... Problem usłyszenia leży w nawróceniu serca.
Ucałuję dziś krzyż Pana - to mały znak miłości i prośba o serce czyste.
piątek, 17 lutego 2017
17 II, oddanie
"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je". (Mk 8,34n)
Zaprzec się siebie samego, wyrzec się siebie - warunek naśladowania Jezusa. Nie łatwy. A jednak mnie pociąga.
Psychologia pomaga w rozumieniu siebie, nazywa różne mechanizmy po imieniu. Poznając świat własnych przeżyć i reakcji psychicznych dochodzę do decyzji: co z tym zrobię?
Pewne mechanizmy choćbym chciała nie potrafię zmienić, pewne da się przepracować i wypracować nowe postawy. To trudna praca nad własnym rozwojem. Po to, by bardziej być wolnym, by bardziej kochać.
Jednak kiedy staję przed Jezusem z całym swoim światem psychiczno-fizyczno-duchowym, wiem, że każde wydarzenie ma sens. Że to są małe kamyczki mozaiki, które tworzą moje życie.
Moja decyzja jest w tym, że oddaję te wydarzenia, te kamyczki mozaikowe, w ręce Jezusa, by układał moje życie według Jego upodobania.
Zaprzec się siebie samego, wyrzec się siebie - warunek naśladowania Jezusa. Nie łatwy. A jednak mnie pociąga.
Psychologia pomaga w rozumieniu siebie, nazywa różne mechanizmy po imieniu. Poznając świat własnych przeżyć i reakcji psychicznych dochodzę do decyzji: co z tym zrobię?
Pewne mechanizmy choćbym chciała nie potrafię zmienić, pewne da się przepracować i wypracować nowe postawy. To trudna praca nad własnym rozwojem. Po to, by bardziej być wolnym, by bardziej kochać.
Jednak kiedy staję przed Jezusem z całym swoim światem psychiczno-fizyczno-duchowym, wiem, że każde wydarzenie ma sens. Że to są małe kamyczki mozaiki, które tworzą moje życie.
Moja decyzja jest w tym, że oddaję te wydarzenia, te kamyczki mozaikowe, w ręce Jezusa, by układał moje życie według Jego upodobania.
sobota, 10 grudnia 2016
10 XII, łaska adwentu
Uczniowie zapytali Jezusa: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. (Mt 17,10-13)Uczeni pochylali się nad Literą, ale niestety nie rozpoznali Rzeczywistości. Taki scenariusz grozi także nam (mi). Nie uczoność, tylko proste, szczere, czyste, dziecięce serce może rozpoznać Przychodzącego i Obecnego Pana.
Dziś przeżywam dzień skupienia. Patrzę na swoje serce, słucham głosu Pana. Pytam, kto dla mnie jest Eliaszem? Kto w moim "dziś" jest dla mnie Janem Chrzcicielem?...
Taki obraz powstaje w wyobraźni:
Serce moje i w nim splątane korzenie grzechu: pychy, chciwości, zazdrości, nieumiarkowania, nieczystości, gniewu, lenistwa... Mimo pracy, mimo wysiłku te korzenie - oścień po grzechu pierworodnym - w sercu, są. Nie potrafię ich wyplenić. Doświadczam bezradności i bezsilności.
Lecz od uroczystości Niepokalanego Poczęcia wzrasta we mnie nadzieja, że to Pan sam wypleni je w swoim czasie.
Dotąd było tak, że dany korzeń widziany przeze mnie w postawie innej osoby - jak obraz w krzywym zwierciadle powiększony i zniekształcony (por. o belce w oku i drzazdze) - drażnił mnie tak, że reagowałam za mocno, za ostro, niemiłosiernie... Dziś widzę, że reagowałam - nie wiedząc o tym - na korzeń mego grzechu odbity w zwierciadle. A energia naprawy rozpraszała się na kawałeczki rozbijanego zwierciadła, tzn. rozbijała relację siostrzaną nie wnosząc nic dla prawdziwego uzdrowienia i nawrócenia.
Tak więc, uwielbiam Pana, uwielbiam Go w Chlebie Życia, który karmi moje serce, które je leczy, trując chore korzenie, korzenie grzechu pierworodnego zasiedziałe we mnie.
Cieszę się bardzo, choć boli, boli porównawczo - choć na innym poziomie odczuwania - jak zatruwanie kanałowe korzeni zęba. Wiem, że czasu trzeba na to uzdrowienie. Trzeba swoje wysiedzieć (jak na fotelu dentystycznym) tak też na kolanach przed Obecnym. Ale właśnie po to też jest adwent.
Fot 1. Godło nasze zakonne jest do odkrywania dnia każdego, a nie tylko do eksponowania, jak tu mi dobrze wyszło :). Serce z krzyżem. Krzyż leczący serce me, bo zapuszcza swe korzenie i niesie Życie.
***
Zapraszam do przeczytania homilii św. Efrema Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości:
Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci.
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone.
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby.
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym.
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi.
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie.
Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia.
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych.
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu.
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić. (św. Efrem)
***
I jeszcze jedna dobra lektura. Św. Stanisław Papczyński Rozważanie śmierć śmierci. Fragment zacytuję, by zachęcić do lektury, choć językiem barokowym napisane, to jednak o prawdzie wciąż aktualnej:
... Chrystus nasz Bóg, chcąc nas uwolnić od tego strachu, oddał się temu potworowi na pożarcie, ale nie na zagładę. "Niejedna bowiem kobieta rodząca – rozważa Złotousty Biskup – nie cierpi tak, jak śmierć, gdy połknęła ciało Pańskie, była rozrywana, targana. W tym zdarzeniu zaszło to samo, co w babilońskim smoku, gdy zjadłszy pokarm, pękł na pół. Bo nie przez usta śmierci wydostał się Chrystus, lecz z pękniętego na pół brzucha smoka wyszedł jaśniejący", mając i nas podobnie uczynić w pełni jaśniejącymi.
[...]
Zwyciężyłeś Jezu śmiercią śmierć: cóż więcej
Pozostaje? Byś i mnie nauczył ją zwyciężać.
Naucz mnie zwyciężać, jednocześnie mi żyć pozwól,
Wierzę, że to zależy od Drzewa życia.
piątek, 23 września 2016
23 IX, wyznanie
"Za kogo uważają Mnie tłumy?" Oni odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". Zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Piotr odpowiedział: "Za Mesjasza Bożego". Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Łk 9, 18-22
Piotr odważnie wyznał wiarę patrząc w oczy Jezusowi, a miało to miejsce po pierwszym rozmnożeniu chleba! To istotny kontekst.
W innym kontekście - męki i krzyża - nie zdał tegoż egzaminu..., aż znowu spojrzał Jezusowi w oczy.
Patrzeć na Jezusa, patrzeć w różnych chwilach na Niego, ale przede wszystkim patrzeć na Ukrzyżowanego, to miejsce poznawania Mesjasza Bożego. Tak czynili Patronowie mojej Wspólnoty: św. Jadwiga Królowa i bł. Michał Giedroyć. Poznali w Krzyżu Miłość, która ich pociągnęła do podobnego miłowania.
Dzisiejszy Patron dnia św. ojciec Pio również przeszedł w życiu drogę krzyża i miłowania.
Aby nasza wiara była pełnym poznaniem Jezusa, musimy w jakiś sposób doświadczyć Jego śmierci i zmartwychwstania - doświadczyć w sobie (o. M. Łusiak SJ)
Piotr odważnie wyznał wiarę patrząc w oczy Jezusowi, a miało to miejsce po pierwszym rozmnożeniu chleba! To istotny kontekst.
W innym kontekście - męki i krzyża - nie zdał tegoż egzaminu..., aż znowu spojrzał Jezusowi w oczy.
Patrzeć na Jezusa, patrzeć w różnych chwilach na Niego, ale przede wszystkim patrzeć na Ukrzyżowanego, to miejsce poznawania Mesjasza Bożego. Tak czynili Patronowie mojej Wspólnoty: św. Jadwiga Królowa i bł. Michał Giedroyć. Poznali w Krzyżu Miłość, która ich pociągnęła do podobnego miłowania.
Dzisiejszy Patron dnia św. ojciec Pio również przeszedł w życiu drogę krzyża i miłowania.
Aby nasza wiara była pełnym poznaniem Jezusa, musimy w jakiś sposób doświadczyć Jego śmierci i zmartwychwstania - doświadczyć w sobie (o. M. Łusiak SJ)
czwartek, 15 września 2016
15 IX, przy Maryi pod krzyżem
Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)
Ważny dla mnie dzień. Jest to rocznica (już 26-ta) zamieszkania pierwszych sióstr w klasztorze. Jest to też dzień składania I profesji zakonnej. Dziś s. Magda i s. Kasia pochwycone Miłością odpowiedziały Bogu swoim "tak".
Ja sama, trwając przy Maryi pod krzyżem, uczę się macierzyństwa i dojrzewam...
"Każdy kto był wówczas obecny na Kalwarii mógł widzieć dwa ołtarze, na których składano wielkie ofiary: pierwszym był ołtarz krzyża, drugim ołtarzem było serce Maryi" - św. Jan Chryzostom
***
"Rodzi nas Ona w tej chwili w wielkim bólu: to doprawdy męczeństwo. Z sercem przebitym mieczem boleści godzi się, by nas zrodzić. I od tej chwili staje się naszą Matką tą, która o nas się troszczy i nas się nie wstydzi: broni nas" - powiedział papież Franciszek w dzisiejszej homilii.
Ojciec Święty nawiązał do mistyków chrześcijańskiego Wschodu pierwszych wieków, którzy radzili, aby w chwilach zaburzeń duchowych chronić się pod płaszczem Matki Bożej, gdzie diabeł nie ma wstępu. Tę intuicję podjął następnie Zachód i tak powstała pierwsza antyfona maryjna: "Pod Twoją obronę". (źródło: deon.pl)
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)
Ważny dla mnie dzień. Jest to rocznica (już 26-ta) zamieszkania pierwszych sióstr w klasztorze. Jest to też dzień składania I profesji zakonnej. Dziś s. Magda i s. Kasia pochwycone Miłością odpowiedziały Bogu swoim "tak".
Ja sama, trwając przy Maryi pod krzyżem, uczę się macierzyństwa i dojrzewam...
"Każdy kto był wówczas obecny na Kalwarii mógł widzieć dwa ołtarze, na których składano wielkie ofiary: pierwszym był ołtarz krzyża, drugim ołtarzem było serce Maryi" - św. Jan Chryzostom
***
"Rodzi nas Ona w tej chwili w wielkim bólu: to doprawdy męczeństwo. Z sercem przebitym mieczem boleści godzi się, by nas zrodzić. I od tej chwili staje się naszą Matką tą, która o nas się troszczy i nas się nie wstydzi: broni nas" - powiedział papież Franciszek w dzisiejszej homilii.
Ojciec Święty nawiązał do mistyków chrześcijańskiego Wschodu pierwszych wieków, którzy radzili, aby w chwilach zaburzeń duchowych chronić się pod płaszczem Matki Bożej, gdzie diabeł nie ma wstępu. Tę intuicję podjął następnie Zachód i tak powstała pierwsza antyfona maryjna: "Pod Twoją obronę". (źródło: deon.pl)
środa, 14 września 2016
14 IX, Krzyż
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. (J 3,13-17)
Stanąć, uklęknąć, usiąść dziś pod krzyżem i PATRZEĆ na niego przynajmniej przez kwadrans.
Dziś święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
Po to Kościół Krzyż podnosi, podwyższa, byśmy patrzyli i widzieli! Byśmy poczuli Jego MOC.
I nie tyle zrozumieli, co przyjęli, życie.
Stanąć, uklęknąć, usiąść dziś pod krzyżem i PATRZEĆ na niego przynajmniej przez kwadrans.
Dziś święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
Po to Kościół Krzyż podnosi, podwyższa, byśmy patrzyli i widzieli! Byśmy poczuli Jego MOC.
I nie tyle zrozumieli, co przyjęli, życie.
niedziela, 3 lipca 2016
3 VII, żniwo
”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: »Pokój temu domowi«... (Łk 10,1-12.17-20)
Dużo treści i mocy zawiera dziś Stół Słowa Bożego.
Cieszę się tym, co Jezus mówi w dalszej części Ewangelii: "dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".
Cieszę się, że należę do Jezusa. Wiem, że nie jest w tym żadna moja zasługa, tylko darmowa łaska Pana. Cieszę się, że doświadczam w sobie pokoju i miłosierdzia, o którym pisze św. Paweł:
"Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie" (Ga 6,14-18).
Choć ta pierwsza część o chlubieniu się z krzyża Jezusowego jest jeszcze dla mnie perspektywą i wyzwaniem, to jednak owoce żniwa łaski smakują niesłychanie, a doświadczając paschy i mocy miłości Zmartwychwstałego, czuję się wezwana i posłana w bezbronności swego serca, w prostocie własnego ubóstwa i zgody na małość. Doświadczając miłosierdzia i pokoju Pana, mam siłę i pragnienie niesienia Go dalej.
Modlitwą zaś odpowiadam na wezwanie Jezusa, prosząc o robotników na żniwo... Także i ja jestem jak żniwo...
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: »Pokój temu domowi«... (Łk 10,1-12.17-20)
Dużo treści i mocy zawiera dziś Stół Słowa Bożego.
Cieszę się tym, co Jezus mówi w dalszej części Ewangelii: "dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie".
Cieszę się, że należę do Jezusa. Wiem, że nie jest w tym żadna moja zasługa, tylko darmowa łaska Pana. Cieszę się, że doświadczam w sobie pokoju i miłosierdzia, o którym pisze św. Paweł:
"Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego niech zstąpi pokój i miłosierdzie" (Ga 6,14-18).
Choć ta pierwsza część o chlubieniu się z krzyża Jezusowego jest jeszcze dla mnie perspektywą i wyzwaniem, to jednak owoce żniwa łaski smakują niesłychanie, a doświadczając paschy i mocy miłości Zmartwychwstałego, czuję się wezwana i posłana w bezbronności swego serca, w prostocie własnego ubóstwa i zgody na małość. Doświadczając miłosierdzia i pokoju Pana, mam siłę i pragnienie niesienia Go dalej.
Modlitwą zaś odpowiadam na wezwanie Jezusa, prosząc o robotników na żniwo... Także i ja jestem jak żniwo...
sobota, 7 maja 2016
7 V, Matka Łaski
Ta godzina, to godzina Krzyża. To nie przypowieść, to fakt.
Jezus paschą swą powiedział o Ojcu wszystko - Ojciec miłuje!
Dzisiaj staje przy nas Maryja - Matka Łaski Bożej - uczę się od niej: ZAUFANIA, GOTOWOŚCI AŻ PO KRZYŻ i WDZIĘCZNOŚCI.
Fot. majówka, czyli litania do Maryi - w ogrodzie :)
czwartek, 21 kwietnia 2016
21 IV, tak postępować
Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować..." (J 13,16-20).
Wiedzieć, to jedna sprawa, a postępować tak, to inna sprawa.
Szczęście nie jest w posiadaniu wiedzy, ale w posiadaniu i działaniu miłości. A w nawiązaniu do komentarza z wczoraj, to zawsze jest związane z paschą, jak w znaku, który noszę na habicie - serca z krzyżem.
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować..." (J 13,16-20).
Wiedzieć, to jedna sprawa, a postępować tak, to inna sprawa.
Szczęście nie jest w posiadaniu wiedzy, ale w posiadaniu i działaniu miłości. A w nawiązaniu do komentarza z wczoraj, to zawsze jest związane z paschą, jak w znaku, który noszę na habicie - serca z krzyżem.
piątek, 15 kwietnia 2016
15 IV, podarowana łaska
Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. (J 6,52-59)
Jakoś znowu niedawno doszło do mnie, że odkupienie dokonało się poza nami... Że Bóg w miłosierdziu swoim zrobił gest w stronę ludzkości, która sama pogrążyła się w ciemności.
Dziś piątek - jesteśmy w czasie paschalnym - spojrzenie na krzyż niech budzi w nas wdzięczność. Przecież mamy dostęp do miłości, do Życia - w Eucharystii. Nie wolno nam ją przyjmować magicznie czy tylko fizycznie - przyjmując ją stajemy się Ciałem Chrystusa!
***
Dobra lektura na piątek:
Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości (kazanie św. Efrema)
Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci.
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone.
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby.
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym.
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi.
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie.
Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia.
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych.
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu.
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić.
Jakoś znowu niedawno doszło do mnie, że odkupienie dokonało się poza nami... Że Bóg w miłosierdziu swoim zrobił gest w stronę ludzkości, która sama pogrążyła się w ciemności.
Dziś piątek - jesteśmy w czasie paschalnym - spojrzenie na krzyż niech budzi w nas wdzięczność. Przecież mamy dostęp do miłości, do Życia - w Eucharystii. Nie wolno nam ją przyjmować magicznie czy tylko fizycznie - przyjmując ją stajemy się Ciałem Chrystusa!
***
Dobra lektura na piątek:
Krzyż Chrystusa zbawieniem ludzkości (kazanie św. Efrema)
Śmierć rzuciła Chrystusa do swoich nóg, On jednak ją podeptał, jak depce się drogę. Z własnej woli przyjął śmierć i jej się poddał, aby wbrew niej samej ją unicestwić. Bo wyszedł nasz Pan niosąc krzyż, bo śmierć tego chciała. Ale na krzyżu zawołał głosem wielkim i wywiódł umarłych z otchłani, wbrew woli śmierci.
Śmierć zabiła Pana w Jego ludzkim ciele, ale tą samą bronią On odniósł nad nią zwycięstwo. Ukryło się Bóstwo pod zasłoną człowieczeństwa i tak stanęło przed śmiercią, ona zaś zabiła i sama została zabita: zabiła życie przyrodzone, ale z kolei zabiło ją życie nadprzyrodzone.
Ponieważ śmierć nie mogła Go pożreć bez ciała, ani też otchłań nie mogła pochłonąć Go bez ciała, zstąpił Pan w łono Dziewicy, aby wzięte z niej człowieczeństwo mogło zaprowadzić Go do otchłani. Zeszedł tam w przyjętym przez siebie ciele, rozproszył i złupił nagromadzone tam skarby.
Przyszedł do Ewy, matki wszystkich żyjących. Jest ona winnicą, której ogrodzenie śmierć wyłamała własnymi rękami Ewy, aby ta skosztowała swojego owocu. Dlatego Ewa, matka wszystkich żyjących, stała się dla nich wszystkich źródłem śmiercionośnym.
Ale zamiast Ewy, dawnej winorośli, zakwitła nowa latorośl winna, Maryja, w której zamieszkało nowe życie, Chrystus. I śmierć się przybliżyła, niczego nie przeczuwając, aby jak zwykle odebrać to, co do niej należy. Lecz oto w owocu, który miała zerwać, było ukryte Życie niweczące śmierć. Gdy więc śmierć bez żadnej obawy pochłonęła Pana, wyzwoliła życie, a wraz z nim wielu ludzi.
Jakże On wielki, ten Syn cieśli. Krzyż swój zatknął nad pożerającą wszystko otchłanią, a ludzkość przyprowadził do domu życia. Za sprawą drzewa upadła ludzkość aż do dna piekła; za sprawą drzewa wzniosła się do domu życia. Na drzewie, na którym zaszczepiono cierpki szczep, zaszczepiono również i słodki pęd, abyśmy poznali Tego, któremu nie oprze się żadne stworzenie.
Tobie chwała! Tobie, który krzyż uczyniłeś mostem ponad śmiercią, aby po nim dusze mogły przejść z krainy śmierci do krainy życia.
Tobie chwała! Tobie, który przyjąłeś ciało ludzkie i uczyniłeś je źródłem życia dla wszystkich śmiertelnych.
Ty żyjesz w pełni, a Twoi oprawcy postąpili jak rolnicy: zasiali Cię w głębi ziemi jak ziarno pszeniczne, abyś stamtąd zmartwychwstał i wraz z sobą wskrzesił wielu.
Pójdźmy, ofiarujmy Mu naszą miłość jako wielką i powszechną ofiarę, skierujmy pieśni i modlitwy ku Temu, który swój krzyż złożył w ofierze Bogu, aby przez niego nas wszystkich ubogacić.
wtorek, 15 marca 2016
15 III, siła spojrzenia
„Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. (J 8,21-30)
Kiedyś wąż miedziany uświadamiał Izraelitom ich grzech, niewierność i szemranie, a co najważniejsze - poprzez spojrzenie z wiarą na niego - przynosił ocalenie.
Siła spojrzenia na Krzyż Jezusa, siła wiary spojrzenia na Krzyż Jezusa jest źródłem wszelkich błogosławieństw i przyczyną wszystkich łask. Dzięki niemu wierzący czerpią moc ze słabości, chwałę ze wzgardy i życie ze śmierci (św. Leon Wielki).
Nie uciekajmy przed Ukrzyżowanym, gdyż w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Siła spojrzenia na Krzyż Jezusa, siła wiary spojrzenia na Krzyż Jezusa jest źródłem wszelkich błogosławieństw i przyczyną wszystkich łask. Dzięki niemu wierzący czerpią moc ze słabości, chwałę ze wzgardy i życie ze śmierci (św. Leon Wielki).
Nie uciekajmy przed Ukrzyżowanym, gdyż w Jego ranach jest nasze zdrowie.
niedziela, 13 marca 2016
13 III, patrz do wnętrza
Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego.
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Chrystusa: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. (Flp 3,8-14)
Od dziś są krzyże zasłonięte w kościele. Tak do wielkiego piątku.
Szukać mam Jezusa w sercu swym. Mam Go poznać przez doświadczenie w sobie śmierci (grzechowi) i mocy zmartwychwstania.
W Ewangelii (J 8,1-11) faryzeusze przyprowadzili do Jezusa jawonogrzesznicę, poznaną zewnętrznie i domagali się ukamienowania. Jedno zdanie Jezusa, które skierowało ich ku własnemu wnętrzu, zmieniło radykalnie zaplanowany scenariusz...
Będziemy dziś śpiewać refren psalmu responsoryjnego:
Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas (Ps 126)
Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim, nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Chrystusa: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach, w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. (Flp 3,8-14)
Od dziś są krzyże zasłonięte w kościele. Tak do wielkiego piątku.
Szukać mam Jezusa w sercu swym. Mam Go poznać przez doświadczenie w sobie śmierci (grzechowi) i mocy zmartwychwstania.
W Ewangelii (J 8,1-11) faryzeusze przyprowadzili do Jezusa jawonogrzesznicę, poznaną zewnętrznie i domagali się ukamienowania. Jedno zdanie Jezusa, które skierowało ich ku własnemu wnętrzu, zmieniło radykalnie zaplanowany scenariusz...
Będziemy dziś śpiewać refren psalmu responsoryjnego:
Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas (Ps 126)
Będę dziękować (i ciebie zachęcam) do wdzięczności za wielkie rzeczy dla nas...
sobota, 23 stycznia 2016
23 I, szaleństwo?
Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”. (Mk 3,20-21)
Oceny, opinie, pomówienia nie ominęły Jezusa, Boga-Człowieka. On musiał być oryginalny, bo Jego miłość była bez cienia egoizmu. Jego postawy musiały prowokować, niepokoić i rozsadzać ludzkie zasiedziałe struktury myślenia. "Szaleniec" - innymi słowy wyrażona dzisiejsza opinia o Jezusie. Jego miłość jest szaleństwem, bo nawet krzyż nie jest dla niej tamą...
Patrzę na Jezusa, patrzę od lat, patrzę i zadziwiam się na nowo. Miłość jest specyficznym "powołaniem" Boga (W. Stinissen).
Czy jakąś dozą tego szaleństwa Barankowego jest już wypełnione me serce? Bo czym innym jest podziwiać a czym innym naśladować. A umiłowana chce się upodobnić do Miłującego.
Fot. z internetu. Zbierać kwiatki zimą nie jest czymś normalnym... ale możliwym :)
Kiedy wokół jest zima można rozdawać... ciepło miłości.
Oceny, opinie, pomówienia nie ominęły Jezusa, Boga-Człowieka. On musiał być oryginalny, bo Jego miłość była bez cienia egoizmu. Jego postawy musiały prowokować, niepokoić i rozsadzać ludzkie zasiedziałe struktury myślenia. "Szaleniec" - innymi słowy wyrażona dzisiejsza opinia o Jezusie. Jego miłość jest szaleństwem, bo nawet krzyż nie jest dla niej tamą...
Patrzę na Jezusa, patrzę od lat, patrzę i zadziwiam się na nowo. Miłość jest specyficznym "powołaniem" Boga (W. Stinissen).
Czy jakąś dozą tego szaleństwa Barankowego jest już wypełnione me serce? Bo czym innym jest podziwiać a czym innym naśladować. A umiłowana chce się upodobnić do Miłującego.
Fot. z internetu. Zbierać kwiatki zimą nie jest czymś normalnym... ale możliwym :)
Kiedy wokół jest zima można rozdawać... ciepło miłości.
niedziela, 4 października 2015
4 X, perła miłości
... na początku stworzenia Bóg «stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem». A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało... (Mk 10,2-12)
Więc nie są dwoje, lecz jedno ciało.
Z kilkoma małżeństwami jestem zaprzyjaźniona. Czasem ich odwiedzam, czasem potrzebuję pomocy jej czy jego, czasem ona czy on chce mi coś powierzyć itp. Zawsze jednak mam w świadomości, też wówczas kiedy rozmawiam z jedną osobą, że on/ona nie jest sam/sama. Jest coś pięknego i tajemniczego w małżeństwie, że choć to są odrębne osoby stanowią jedno. I to jedno nie tylko w ciele - w akcie małżeńskim - ale też jedno w duchu. Jednoczy ich sakrament, który upodabnia ich do boskiego wzoru, gdzie w Trójcy Przenajświętszej są różne Osoby ale jeden Bóg.
Fot. Siostra ma w rękach muszle po małżach. Wiemy, że kiedy w muszlę trafi odrobina piasku, uwiera... i małża pod wpływem ucisku wytwarza substancję, która staje się perłą.
Krzyż na piersiach siostry przypomina, że w naszym życiu krzyża nie brakuje. Nie brakuje go też w małżeństwach... Modlę się dziś za małżeństwa, by ich jedność (o którą mają zabiegać w wierności) tworzyła w ich życiu perłę prawdziwej miłości.
Więc nie są dwoje, lecz jedno ciało.
Z kilkoma małżeństwami jestem zaprzyjaźniona. Czasem ich odwiedzam, czasem potrzebuję pomocy jej czy jego, czasem ona czy on chce mi coś powierzyć itp. Zawsze jednak mam w świadomości, też wówczas kiedy rozmawiam z jedną osobą, że on/ona nie jest sam/sama. Jest coś pięknego i tajemniczego w małżeństwie, że choć to są odrębne osoby stanowią jedno. I to jedno nie tylko w ciele - w akcie małżeńskim - ale też jedno w duchu. Jednoczy ich sakrament, który upodabnia ich do boskiego wzoru, gdzie w Trójcy Przenajświętszej są różne Osoby ale jeden Bóg.
Fot. Siostra ma w rękach muszle po małżach. Wiemy, że kiedy w muszlę trafi odrobina piasku, uwiera... i małża pod wpływem ucisku wytwarza substancję, która staje się perłą.
Krzyż na piersiach siostry przypomina, że w naszym życiu krzyża nie brakuje. Nie brakuje go też w małżeństwach... Modlę się dziś za małżeństwa, by ich jedność (o którą mają zabiegać w wierności) tworzyła w ich życiu perłę prawdziwej miłości.
wtorek, 15 września 2015
15 IX, pielgrzymka wiary
Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i... (J 19,25-27)
Stanąć TAM tak z Maryją...
W pielgrzymce wiary dojść pod krzyż i wytrwać...
Z Konstytucji dogmatycznej o Kościele "LUMEN GENTIUM":
W życiu publicznym Jezusa Matka Jego pojawia się znamiennie, i to na początku, gdy na godach weselnych w Kanie Galilejskiej, litością przejęta, spowodowała swym wstawiennictwem początek znaków Jezusa Mesjasza (por. J 2,1-11). W ciągu Jego nauczania przyjęła słowa, w których Syn, stawiając Królestwo ponad względami i więzami ciała i krwi, nazwał błogosławionymi słuchających słowo Boże (por. Mk 3,35 i paralele, Łk 11,27-28), jak to Ona wiernie czyniła (por. Łk 2,19 i 51). W ten sposób także Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła (por. J 19,25), najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona, a wreszcie przez tegoż Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu oddana została jako matka uczniowi tymi słowy: "Niewiasto, oto syn twój" (por. J 19,26-27). (KK 58)
Stanąć TAM tak z Maryją...
W pielgrzymce wiary dojść pod krzyż i wytrwać...
Z Konstytucji dogmatycznej o Kościele "LUMEN GENTIUM":
W życiu publicznym Jezusa Matka Jego pojawia się znamiennie, i to na początku, gdy na godach weselnych w Kanie Galilejskiej, litością przejęta, spowodowała swym wstawiennictwem początek znaków Jezusa Mesjasza (por. J 2,1-11). W ciągu Jego nauczania przyjęła słowa, w których Syn, stawiając Królestwo ponad względami i więzami ciała i krwi, nazwał błogosławionymi słuchających słowo Boże (por. Mk 3,35 i paralele, Łk 11,27-28), jak to Ona wiernie czyniła (por. Łk 2,19 i 51). W ten sposób także Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła (por. J 19,25), najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona, a wreszcie przez tegoż Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu oddana została jako matka uczniowi tymi słowy: "Niewiasto, oto syn twój" (por. J 19,26-27). (KK 58)
poniedziałek, 14 września 2015
14 IX, odnalezieniem krzyża ucieszyć się
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne... (J 3,13-17)
Dziś uklęknąć przed krzyżem i podziękować warto.
I popatrzeć na niego z wiarą, popatrzeć otwartymi oczami, utorować przez ten wzrok dostęp łasce, bo w Jego ranach jest nasze zdrowie.
W wielki piątek skupiamy się bardziej na cierpieniu i śmierci Jezusa, dziś patrząc na krzyż, podnosimy nasze życie ukrzyżowane ku Niebu.
Dziś w znaku krzyża przychodzi pokój, łaska i wesele:
Witaj, Krzyżu święty, witaj, chlubo ziemi,
Nadziejo jedyna, która dajesz radość,
Znaku odkupienia i ratunku w trwodze,
Na tobie zawisło życie wszystkich ludzi.
Drzewem pokonani, Drzewem wyzwoleni,
Wielbimy cię dzisiaj, Drzewo życiodajne;
Drzewo godne sławy, wielki skarbie świata,
Śpiewamy ci hymny pełne dziękczynienia.
Bogu Ojcu chwała w Krzyżu Jego Syna,
Duchowi Miłości wspólne uwielbienie;
Triumfalne Drzewo niech obdarzy ludzi
Pokojem wieczności, łaską i weselem. Amen. (z brewiarza)
Fot. z internetu - św. Helena z krzyżem na fasadzie katedry wileńskiej. Dzisiejsze święto podwyższenia Krzyża wiąże się z odnalezieniem przez św. Helenę Krzyża Chrystusowego.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne... (J 3,13-17)
Dziś uklęknąć przed krzyżem i podziękować warto.
I popatrzeć na niego z wiarą, popatrzeć otwartymi oczami, utorować przez ten wzrok dostęp łasce, bo w Jego ranach jest nasze zdrowie.
W wielki piątek skupiamy się bardziej na cierpieniu i śmierci Jezusa, dziś patrząc na krzyż, podnosimy nasze życie ukrzyżowane ku Niebu.
Dziś w znaku krzyża przychodzi pokój, łaska i wesele:
Witaj, Krzyżu święty, witaj, chlubo ziemi,
Nadziejo jedyna, która dajesz radość,
Znaku odkupienia i ratunku w trwodze,
Na tobie zawisło życie wszystkich ludzi.
Drzewem pokonani, Drzewem wyzwoleni,
Wielbimy cię dzisiaj, Drzewo życiodajne;
Drzewo godne sławy, wielki skarbie świata,
Śpiewamy ci hymny pełne dziękczynienia.
Bogu Ojcu chwała w Krzyżu Jego Syna,
Duchowi Miłości wspólne uwielbienie;
Triumfalne Drzewo niech obdarzy ludzi
Pokojem wieczności, łaską i weselem. Amen. (z brewiarza)
Fot. z internetu - św. Helena z krzyżem na fasadzie katedry wileńskiej. Dzisiejsze święto podwyższenia Krzyża wiąże się z odnalezieniem przez św. Helenę Krzyża Chrystusowego.
niedziela, 13 września 2015
13 IX, schody zgody
... „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać... (Mk 8,27-35)
"Będzie odrzucony", nie zaakceptowany, zdyskwalifikowany...
I tak się stało. Znak krzyża jest tego dowodem.
Każdy z nas w swym życiu też doświadcza odrzucenia. Im bardziej przez bliskich, tym bardziej boli.
Każdy z nas czuje na swych barkach ciężar swego krzyża. Każdy go ma. Przyjęcie krzyża i zgoda na umieranie prowadzi do tego ewangelicznego paradoksu: umrzeć aby żyć.
Po ludzku nie do pojęcia, po ludzku uciekamy od tego, ale właśnie jeden jedyny Człowiek Jezus Chrystus wszedł w tę rzeczywistość i przetarł szlak.
Choć bliżej mi do tego, by z Piotrem wyznawać wiarę, choć łatwiej jest uwielbiać we wspólnocie i klaskać z charyzmatykami, i być w siódmym niebie..., to jednak perspektywa cierpienia sprowadza do parteru ziemi i do doświadczenia wrażliwości ludzkiej, i ludzkiego myślenia. I tu zaczynają się schody mojej zgody... Zgody na to, co boskie.
No więc, kolejny krok! Nie łatwo ale warto! Za Tym, który przetarł szlak, za Barankiem! To jest droga miłości, która w zmartwychwstaniu pokazała, co może... A dziś "woskriesienje" (niedziela) - dzień zmartwychwstania.
Fot. w kaplicy klasztornej. Takie ujęcie pod kątem.
Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać... (Mk 8,27-35)
"Będzie odrzucony", nie zaakceptowany, zdyskwalifikowany...
I tak się stało. Znak krzyża jest tego dowodem.
Każdy z nas w swym życiu też doświadcza odrzucenia. Im bardziej przez bliskich, tym bardziej boli.
Każdy z nas czuje na swych barkach ciężar swego krzyża. Każdy go ma. Przyjęcie krzyża i zgoda na umieranie prowadzi do tego ewangelicznego paradoksu: umrzeć aby żyć.
Po ludzku nie do pojęcia, po ludzku uciekamy od tego, ale właśnie jeden jedyny Człowiek Jezus Chrystus wszedł w tę rzeczywistość i przetarł szlak.
Choć bliżej mi do tego, by z Piotrem wyznawać wiarę, choć łatwiej jest uwielbiać we wspólnocie i klaskać z charyzmatykami, i być w siódmym niebie..., to jednak perspektywa cierpienia sprowadza do parteru ziemi i do doświadczenia wrażliwości ludzkiej, i ludzkiego myślenia. I tu zaczynają się schody mojej zgody... Zgody na to, co boskie.
No więc, kolejny krok! Nie łatwo ale warto! Za Tym, który przetarł szlak, za Barankiem! To jest droga miłości, która w zmartwychwstaniu pokazała, co może... A dziś "woskriesienje" (niedziela) - dzień zmartwychwstania.
Fot. w kaplicy klasztornej. Takie ujęcie pod kątem.
środa, 25 marca 2015
25 III, obecność
Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.
Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi, *
lecz otwarłeś mi uszy:
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.
W zwoju księgi jest o mnie napisane: +
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, *
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu *
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.
Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca, *
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności *
przed wielkim zgromadzeniem. (Ps 40)
To Psalm z dzisiejszej Liturgii Słowa. Z dnia Zwiastowania.
Lubię świętować Zwiastowanie w wielkim poście, bo "oto Służebnica Pańska" jest tam gdzie Pan.
Konsekwencją przyjęcia Zwiastowania jest Jezus wśród nas. A konsekwencją zgody człowieka ("oto ja Służebnica Pańska" Łk 1,26-38) jest obecność Maryi przy Jezusie. Też na drodze krzyżowej, też pod krzyżem.
Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi, *
lecz otwarłeś mi uszy:
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.
W zwoju księgi jest o mnie napisane: +
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, *
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu *
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.
Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca, *
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności *
przed wielkim zgromadzeniem. (Ps 40)
To Psalm z dzisiejszej Liturgii Słowa. Z dnia Zwiastowania.
Lubię świętować Zwiastowanie w wielkim poście, bo "oto Służebnica Pańska" jest tam gdzie Pan.
Konsekwencją przyjęcia Zwiastowania jest Jezus wśród nas. A konsekwencją zgody człowieka ("oto ja Służebnica Pańska" Łk 1,26-38) jest obecność Maryi przy Jezusie. Też na drodze krzyżowej, też pod krzyżem.
Cieszę się OBECNOŚCIĄ Boga w ludzkim ciele!
Fot. Patrzę na NICH i myślę sobie, czyje ciało cierpi? Jezusa? Maryi? ... Z jednego ONI są. Co więcej - my też jesteśmy z JEDNEGO - CIAŁA CHRYSTUSOWEGO - jakim jest Kościół. Dzięki Wcieleniu i dzięki sakramentom.
Fot. Patrzę na NICH i myślę sobie, czyje ciało cierpi? Jezusa? Maryi? ... Z jednego ONI są. Co więcej - my też jesteśmy z JEDNEGO - CIAŁA CHRYSTUSOWEGO - jakim jest Kościół. Dzięki Wcieleniu i dzięki sakramentom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














