środa, 23 lipca 2014

23 VIII, Ojciec uprawia...

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. J 15,1-8

Winnej latorośli w czasie wakacji nie widziałam. Jednak przycinanie gałązek krzaków pomidorów czy ogórków, owszem.
Zasada ta sama, aby owoc obfitszy przyniosły.
Ja jestem ulubioną latoroślą Ojca (jak i Ty) i On dba o mnie (i o Ciebie też nie mniej). Każdego z nas relacja z Ojcem jest wyjątkowa, bo osobista; i przez Jezusa. Czasem boli jak przycina. Ból po prostu przeżyć trzeba. I trwać wciąż w Jezusie. Być z Nim, w Nim, by On we mnie żył.

5 komentarzy:

  1. I w tym samym krzewie tkwimy. Wszczepieni. Śmielej więc mogę mówić: Siostro! Ból przycinania konieczny, bo spulchnia, orze ziemię serca i umysłu, by ziarnu - Słowu łatwiej było puścić korzenie. Owocniej.
    Dobrze, że wróciłaś. Zastanawiałem się, w jakiej rzeczywistości jesteś: jeszcze doczesnej, czy już wiecznej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Bracie! :-)
    Super, że zastanawiałeś się, w jakiej rzeczywistości jestem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzymaj mnie w niepewności.

      Usuń
    2. :) pozdrawiam z rzeczywistości doczesnej, która de facto jest związana z wieczną :)
      Jeszcze dwa dni i znowu mnie tu nie będzie - tym razem Przystanek Jezus. Po raz pierwszy tam się wybieram.

      Usuń