O mnie

Moje zdjęcie
Lubię mówić o sobie Baranka. Znaczy to, że należę do Niego - do Chrystusa Baranka. Chcę i próbuję świadczyć Barankowi w mojej codzienności. Anka od Baranka (nawet się rymuje :) W tym blogu znajdują się skrawki moich refleksji, które rodzą się z modlitwy Słowem Bożym. Jeśli komuś z Czytelników pomogą w poszukiwaniu miłującego Ojca, Pasterza dusz naszych, pisanie uznam za owocne. Chciałabym, by każdy dotarł do Źródła Życia, do którego mamy już dostęp przez sakramenty Kościoła. Jestem siostrą we Wspólnocie Jadwiżanek, które pomagają tym, którzy chcą Boga spotkać.

wtorek, 24 czerwca 2014

24 VI, zamiary Boga

Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Łk 1,57nn

Długo czekali Elżbieta i Zachariasz na to, co się wydarzyło w liturgicznym dziś.
Wraz z narodzeniem Jana miłosierdzie i radość - owoce oczekiwania.
Syn, jeśli chciany przez Boga, to czemu aż tak późno podarowany?, bo po ludzku można by pomyśleć, że na odczepnego...
A przecież, urodzony dziś Jan jest poprzednikiem Pana Jezusa, jest tym, który wskazał Baranka Bożego. Czyli jest tym przewidzianym, zaplanowanym, chcianym przez Boga!
Patrzę na moje życie, patrzę i myślę, że wiele cierpliwości mi potrzeba :), takiej do czekania na wielkie dzieła Boże. I trzeba mi zrozumienia, że to co przychodzi z wyczekania, co po ludzku nie powinno się wydarzyć (jak narodzenie Jana ze starej i niepłodnej Elżbiety) niesie w sobie doświadczenie miłosierdzia. I rodzi radość.
Niepojęty jest mój Abba, Wszechmogący Ojciec, ale jedno pewne, że ma dobre zamiary i je realizuje!

Fot. Miejsce narodzin Jana Chrzciciela.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz