Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekolekcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekolekcje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 stycznia 2017

19 I, Jego wielkie Serce

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach... (Mk 3,7-12)

Od kilku dni cisza w moich wpisach. Oddaliłam się z naszymi aspirantkami w stronę... rekolekcji. Towarzyszę im w ważnym momencie podjęcia dalszej decyzji, dotyczącej wejścia do wspólnoty, wejścia do postulatu.
Oddaliłyśmy się trochę od Krakowa, ale wcale nie jesteśmy na pustyni, bo gościny nam użyczyli Księża Sercanie ze Stadnik. Aspirantki przeżywają rekolekcje w domu, w którym wszystko mówi o "Jego wielkich czynach", w którym wszystko mówi o miłującym sercu Jezusa!

niedziela, 21 sierpnia 2016

21 VIII, ciasne drzwi

„Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli..." (Łk 13,22-30).

W tym tygodniu po raz drugi pojawia się motyw ciasnych drzwi. We wtorek było o ciasnej bramie, tj. o uchu igielnym. Żeby przejść przez nią, trzeba było rozładować wielbłąda z bagażu jaki na niego się nałożyło. Aby przejść przez ciasne drzwi, trzeba po pierwsze w nich się zmieścić, po drugie zostawić dobytek, jaki się ma.
Słuchałam tych słów Jezusa w czasie rekolekcji zakonnych. Rekolekcje roczne, to taki czas, kiedy się staje w jakimś sensie przed bramą... i "rozładowuje" z siebie (jak z wielbłąda) bagaż czy też przekonania (też bywają bagażem), jakie się uzbierało przez rok, a które nie są potrzebne (a nawet przeszkadzają) w dalszej drodze za Jezusem.
Ważnym się staje tylko to, co ma się stać we mnie, co potrzebne w miłowaniu, by było jakby naturą człowieka, by było wewnątrz, by przecisnęło się przez owe ciasne drzwi.
Muszę przyznać, że miałam trochę tego dobytku-bagażu, który nie bez trudności, ale świadomie i odważnie zostawiam w tych rekolekcjach.

Jeszcze jedno w tej kwestii muszę przyznać, że najlepszą lekcją poglądową w temacie ciasnych drzwi, jest dla mnie i już tak będzie śmierć o. Witolda (wciąż o nim myślę).
On po prostu nie musiał się starać, on w ciasnych drzwiach się zmieścił... Bo on był tym, czego nauczał, on kochał sobą, nie swoim dobytkiem.
Wracają mi w pamięci wydarzenia, rozmowy, postawy Witolda... Z perspektywy tych 26 lat, odkąd go znam, mogę śmiało powiedzieć, że Bóg za przyjaciela dał mi świętego.
A to zobowiązuje.
Ale też nadzieję mam, że przyjaźń jest wartością wieczną, że łączy dusze w różnych warstwach Kościoła (ziemskiego i niebieskiego). I w tym wszystkim na szczęście jest jedna JEDYNA szczelina na ziemi, która łączy ziemię z niebem - święta Eucharystia, która jest wydarzeniem spoza czasu...choć, jak dziś w niedzielę, o bardzo konkretnej godzinie. Wiem, że na tej Eucharystii będzie całe Niebo, i mój przyjaciel Witold. Bo w wydarzeniu Eucharystii jest zadatek prawdziwego SPOTKANIA.