...a będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwych-wstaniu sprawiedliwych. Łk 14, 12-14
... kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Rz 11, 29-36
Odpłata, wdzięczność, obdarowanie... Czyli temat dawania i brania.
Jezus mówi, że będę szczęśliwa, jeśli daję tym, którzy nie mają jak się odwdzięczyć. Czy wierzę dziś tym Jego słowom?
Na innym miejscu św. Paweł powie, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.
Tak, dziś tym słowom wierzę, choć emocjonalnie jeszcze często działam według innej zasady.
Bywa czasem (często) w ludziach taka tendencja nieuświadomiona "dawać, aby brać". Polega ona na tym, że osoba daje, poświęca się, ale nieświadomie "zarabia" na pochwałę, wdzięczność, satysfakcję itp. Nie obca mi jest ta tendencja, ulegam jej.
Ale też uświadamiam ją sobie i wówczas wybieram dar świadomy i bezinteresowny. Świadome tracenie siebie; dawanie, bo mam co dać, albo wiem, że Bóg chce dać przeze mnie.
I gdy nie ma "zwrotu", jest bliskość Serca Jezusowego. A to jest szczęście - bycie z Nim.
ON obdarowuje bez mojej zasługi i mimo mojej niewdzięczności. Ja CHCĘ cieszyć się Jego miłowaniem. A tego uczyć się mi trzeba.
Więc modlę się litanią o pokorę (zaczerpnięte od o. Cenciniego):
Od pragnienia bycia poważanym,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia kochanym,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia wychwalanym,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia czczonym, wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia bycia chwalonym,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby wybierano mnie przed innymi,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby zasięgano mojej rady,
wyzwól mnie Jezu!
Od pragnienia, aby mnie akceptowano,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem upokorzonym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wzgardzonym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed cierpieniem odrzucenia,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem oczernionym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem zapomnianym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wykpionym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem wydrwionym,
wyzwól mnie Jezu!
Od obawy przed byciem posądzonym,
wyzwól mnie Jezu!
Aby inni byli kochani bardziej niż ja,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni byli cenieni bardziej niż ja,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni mogli wzrastać w opinii świata, a ja bym mógł się umniejszać,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni mogli być wybierani, a ja bym był odsuwany na bok,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni byli wychwalani, a ja niezauważany,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni mogli być lepiej widziani ode mnie we wszystkim,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Aby inni stawali się świętsi niż ja, bylebym ja stał się tak świętym, na ile tylko mogę,
Jezu, daj mi łaskę, abym tego pragnął!
Amen.
poniedziałek, 4 listopada 2013
niedziela, 3 listopada 2013
3 XI, wspinam się na sykomorę
... Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. [...]
«Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Łk 19, 1-10
Chcę zobaczyć Jezusa - takie pragnienie pielęgnuję w sobie.
Ale podobnie jak Zacheusz jestem "mała", by dostrzec Jezusa w mojej codzienności, choć dobrze wiem, że właśnie "tędy" przechodzi.
Moją sykomorą bywa poranna modlitwa, na którą się wspinam i moim ciałem, i umysłem, i sercem... Na tej sykomorze modlitwy słyszę: "dziś, w twoim domu trzeba Mi się zatrzymać".
Jeśli pragnę Jezusa spotkać, jeśli pragnę Go zobaczyć w codzienności, to muszę przyznać, że On pragnie pierwszy, do mego Jerycha przychodzi (schodzi do mojej depresji... Jerycho jest jednym z najniżej położonych miast na świecie).
Rozraduję się Jego przyjściem.
Fot. Sykomora przy Jerychu - dane mi było ją zobaczyć.
«Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Łk 19, 1-10
Chcę zobaczyć Jezusa - takie pragnienie pielęgnuję w sobie.
Ale podobnie jak Zacheusz jestem "mała", by dostrzec Jezusa w mojej codzienności, choć dobrze wiem, że właśnie "tędy" przechodzi.
Moją sykomorą bywa poranna modlitwa, na którą się wspinam i moim ciałem, i umysłem, i sercem... Na tej sykomorze modlitwy słyszę: "dziś, w twoim domu trzeba Mi się zatrzymać".
Jeśli pragnę Jezusa spotkać, jeśli pragnę Go zobaczyć w codzienności, to muszę przyznać, że On pragnie pierwszy, do mego Jerycha przychodzi (schodzi do mojej depresji... Jerycho jest jednym z najniżej położonych miast na świecie).
Rozraduję się Jego przyjściem.
Fot. Sykomora przy Jerychu - dane mi było ją zobaczyć.
sobota, 2 listopada 2013
2 XI, co z nimi?
To jest wolą Ojca mego,
aby każdy, kto wierzy w Syna,
miał życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (aklamacja przed Ewangelią)
Dzień zaduszny.
Wspominam moich bliskich, groby ich są daleko, około 800 km od Szczecina. Żal mi, że nie mogę nawiedzić ich grobów, ale z całą miłością powierzam ich na Eucharystii, wspominam podczas Liturgii Godzin, a także na cmentarzu centralnym, patrząc na groby innych osób.
Lubię chodzić po cmentarzu, patrzę na groby i dostrzegam oznaki miłości żywych... Miłość łączy ziemię z niebem. Obcowanie świętych - wierzę, że TO istnieje - wchodzę sama świadomie w tę tajemnicę i korzystam z jej owoców, takich jak wstawiennictwo świętych czy modlitwa za zmarłych, m.in. ofiarowanie odpustów.
A moja śmierć? Nie myślę o niej. A może warto?
Za granicą śmierci jest Oczekujący i Miłujący. W swoim czasie i mi drzwi otworzy i... co się stanie? Po prostu: w krainie życia ujrzę dobroć Boga (z psalmu responsoryjnego).
aby każdy, kto wierzy w Syna,
miał życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (aklamacja przed Ewangelią)
Dzień zaduszny.
Wspominam moich bliskich, groby ich są daleko, około 800 km od Szczecina. Żal mi, że nie mogę nawiedzić ich grobów, ale z całą miłością powierzam ich na Eucharystii, wspominam podczas Liturgii Godzin, a także na cmentarzu centralnym, patrząc na groby innych osób.
Lubię chodzić po cmentarzu, patrzę na groby i dostrzegam oznaki miłości żywych... Miłość łączy ziemię z niebem. Obcowanie świętych - wierzę, że TO istnieje - wchodzę sama świadomie w tę tajemnicę i korzystam z jej owoców, takich jak wstawiennictwo świętych czy modlitwa za zmarłych, m.in. ofiarowanie odpustów.
A moja śmierć? Nie myślę o niej. A może warto?
Za granicą śmierci jest Oczekujący i Miłujący. W swoim czasie i mi drzwi otworzy i... co się stanie? Po prostu: w krainie życia ujrzę dobroć Boga (z psalmu responsoryjnego).
piątek, 1 listopada 2013
1 XI, szczęśliwi mimo wszystko
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
[...] Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie...». Mt 5, 1-12a
Ziemia i Niebo - tak blisko dziś.
Nie da się przejść przez ziemię i w doświadczeniu tych ziemskich ucisków być szczęśliwym bez ZAUFANIA Temu, który Pierwszy przeszedł przez te uciski ufając Ojcu.
Modlę się do świętych, wszystkich świętych, o łaskę zaufania Bogu do końca. O łaskę zaufania z miłości...
***
Z witryny deon.pl, komentarz o. Łusiaka SJ:
Oto nowy Dekalog. Nie mówi czego nie wolno. Daje receptę na szczęście. A mówiąc precyzyjniej: pokazuje do czego prowadzi nauka w szkole Jezusa - człowiek staje się szczęśliwy wbrew wszystkiemu, staje się jakby niezniszczalny. U postaw tej nauki stoi bowiem prawda o nieśmiertelności (czyli niezniszczalności) człowieka. Kto nie zna życia wiecznego, bo nie pobierał nauk u Pana Jezusa, ten jest kruchy i miękki - łatwo staje się nieszczęśliwy.
Błogosławieni, którzy są dobrymi uczniami Jezusa, to znaczy nie opuszczają żadnej okazji ku temu, by On ich czegoś nauczył!
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
[...] Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie...». Mt 5, 1-12a
Ziemia i Niebo - tak blisko dziś.
Nie da się przejść przez ziemię i w doświadczeniu tych ziemskich ucisków być szczęśliwym bez ZAUFANIA Temu, który Pierwszy przeszedł przez te uciski ufając Ojcu.
Modlę się do świętych, wszystkich świętych, o łaskę zaufania Bogu do końca. O łaskę zaufania z miłości...
***
Z witryny deon.pl, komentarz o. Łusiaka SJ:
Oto nowy Dekalog. Nie mówi czego nie wolno. Daje receptę na szczęście. A mówiąc precyzyjniej: pokazuje do czego prowadzi nauka w szkole Jezusa - człowiek staje się szczęśliwy wbrew wszystkiemu, staje się jakby niezniszczalny. U postaw tej nauki stoi bowiem prawda o nieśmiertelności (czyli niezniszczalności) człowieka. Kto nie zna życia wiecznego, bo nie pobierał nauk u Pana Jezusa, ten jest kruchy i miękki - łatwo staje się nieszczęśliwy.
Błogosławieni, którzy są dobrymi uczniami Jezusa, to znaczy nie opuszczają żadnej okazji ku temu, by On ich czegoś nauczył!
czwartek, 31 października 2013
31 X, Jezu, chcę!
...Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Łk 13, 31-35
Jestem po ludzku pod wrażeniem tej determinacji, z jaką Jezus zdąża do Jerozolimy. Wiem, że taka sama determinacja jest w Nim wobec mnie, wobec mego zbawienia. Tak mnie miłuje.
Św. Paweł w I czytaniu Rz 8, 31b-39 (zachęcam do lektury i medytacji tego tekstu, by to Słowo było oparciem dla nas w nas) mówi o pewności umiłowania i tego, że nie ma takiej siły, by nas od Boga, od Jego miłości mogła oderwać. Oczywiście oprócz naszego "nie chcę". Ale ja chcę!
Chcę żyć w tej miłości, chcę na nią swoją odpowiedzieć, co też jest Jego łaską.
Dzisiejszy Psalm responsoryjny jest przepiękną modlitwą:
A Ty, Panie, mój Panie, ujmij się za mną przez wzgląd na Twoje imię,
wybaw mnie, bo łaskawa jest Twoja dobroć.
Bo jestem nędzny i nieszczęśliwy,
zranione jest moje serce.
Dopomóż mi, Panie, mój Boże, ocal mnie w swej łaskawości.
Aby poznali, że to Twoja ręka, żeś, Ty, o Panie, tego dokonał.
Bardzo będę dziękował Panu swoimi ustami i chwalił Go pośród tłumu. Ps 109
Jestem po ludzku pod wrażeniem tej determinacji, z jaką Jezus zdąża do Jerozolimy. Wiem, że taka sama determinacja jest w Nim wobec mnie, wobec mego zbawienia. Tak mnie miłuje.
Św. Paweł w I czytaniu Rz 8, 31b-39 (zachęcam do lektury i medytacji tego tekstu, by to Słowo było oparciem dla nas w nas) mówi o pewności umiłowania i tego, że nie ma takiej siły, by nas od Boga, od Jego miłości mogła oderwać. Oczywiście oprócz naszego "nie chcę". Ale ja chcę!
Chcę żyć w tej miłości, chcę na nią swoją odpowiedzieć, co też jest Jego łaską.
Dzisiejszy Psalm responsoryjny jest przepiękną modlitwą:
A Ty, Panie, mój Panie, ujmij się za mną przez wzgląd na Twoje imię,
wybaw mnie, bo łaskawa jest Twoja dobroć.
Bo jestem nędzny i nieszczęśliwy,
zranione jest moje serce.
Dopomóż mi, Panie, mój Boże, ocal mnie w swej łaskawości.
Aby poznali, że to Twoja ręka, żeś, Ty, o Panie, tego dokonał.
Bardzo będę dziękował Panu swoimi ustami i chwalił Go pośród tłumu. Ps 109
środa, 30 października 2013
30 X, zmieścić się w wąskiej bramie
Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Łk 13, 22-30
Życie polega na umiejętności tracenia a nie gromadzenia.
Moim zdaniem brama wąska jest symbolem uwieńczenia drogi pokory.
A z moim bogactwem, nawet tym zewnętrznym - kilkoma pudełkami książek, z walizką ubrań i kilkoma świętościami i pamiątkami... - nie łatwo się rozdzielić. A te moje poglądy, przesądy, utarte przyzwyczajenia... jak garb rosną na moich plecach.
Duch przychodzi z pomocą naszej słabości (Rz 8,26n)... w modlitwie, ale też w tej słabości ku gromadzeniu. Chcę przyjąć Jego pomoc i puścić swoje bogactwa, chcę się zmieścić w wąskiej bramie.
Życie polega na umiejętności tracenia a nie gromadzenia.
Moim zdaniem brama wąska jest symbolem uwieńczenia drogi pokory.
A z moim bogactwem, nawet tym zewnętrznym - kilkoma pudełkami książek, z walizką ubrań i kilkoma świętościami i pamiątkami... - nie łatwo się rozdzielić. A te moje poglądy, przesądy, utarte przyzwyczajenia... jak garb rosną na moich plecach.
Duch przychodzi z pomocą naszej słabości (Rz 8,26n)... w modlitwie, ale też w tej słabości ku gromadzeniu. Chcę przyjąć Jego pomoc i puścić swoje bogactwa, chcę się zmieścić w wąskiej bramie.
wtorek, 29 października 2013
29 X, rodzenie boli
Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych... Rz 8, 18-25
Każde rodzenie boli. Duchowe też niemało...
Nie można jednak tego cierpienia - użyję świadomie tego słowa - faworyzować.
Łaska wpuszczona musi dotknąć i przemienić jak zaczyn mąkę (por. Łk 13,18-21) - Bogu dzięki, że doświadczamy tego.
***
Z homilii papieża Franciszka, za KAI:
Św. Paweł wskazał również na inną ikonę nadziei - obraz porodu. "Oczekujemy, a to jest postawa porodu. Nadzieja jest dynamiczna, jest dawaniem życia. Ale pierwszych owoców Ducha nie widać. A jednak wiemy, że Duch działa w nas, jakby był ziarnkiem gorczycy, w swym wnętrzu jest pełen życia, siły, które się rozwija, aż staje się drzewem. Duch działa jak zaczyn. Duch działa niewidzialnie, ale jest. To łaska, o którą trzeba prosić" - wyjaśniał Ojciec Święty.
"Czym innym jest życie w nadziei, bo w nadziei jesteśmy zbawieni, a czym innym jest życie jako dobrzy chrześcijanie i nic więcej. Życie w oczekiwaniu na objawienie lub dobre życie, według przykazań, zakotwiczeni w brzegu dalekim, czy też zaparkowani na sztucznej lagunie. Myślę o Maryi, młodej dziewczynie, która kiedy usłyszawszy, że została mamą, zmieniła swoją postawę, poszła, by pomagać i wyśpiewywała kantyk Magnificat. Kiedy kobieta pocznie w swoim łonie, jest nie tylko kobietą, ale także matką. Nadzieja ma w sobie coś z tego. Zmienia naszą postawę: jesteśmy sobą, ale także i czymś więcej, patrząc dalej, zakotwiczeni w życiu wiecznym".
Każde rodzenie boli. Duchowe też niemało...
Nie można jednak tego cierpienia - użyję świadomie tego słowa - faworyzować.
Łaska wpuszczona musi dotknąć i przemienić jak zaczyn mąkę (por. Łk 13,18-21) - Bogu dzięki, że doświadczamy tego.
***
Z homilii papieża Franciszka, za KAI:
Św. Paweł wskazał również na inną ikonę nadziei - obraz porodu. "Oczekujemy, a to jest postawa porodu. Nadzieja jest dynamiczna, jest dawaniem życia. Ale pierwszych owoców Ducha nie widać. A jednak wiemy, że Duch działa w nas, jakby był ziarnkiem gorczycy, w swym wnętrzu jest pełen życia, siły, które się rozwija, aż staje się drzewem. Duch działa jak zaczyn. Duch działa niewidzialnie, ale jest. To łaska, o którą trzeba prosić" - wyjaśniał Ojciec Święty.
"Czym innym jest życie w nadziei, bo w nadziei jesteśmy zbawieni, a czym innym jest życie jako dobrzy chrześcijanie i nic więcej. Życie w oczekiwaniu na objawienie lub dobre życie, według przykazań, zakotwiczeni w brzegu dalekim, czy też zaparkowani na sztucznej lagunie. Myślę o Maryi, młodej dziewczynie, która kiedy usłyszawszy, że została mamą, zmieniła swoją postawę, poszła, by pomagać i wyśpiewywała kantyk Magnificat. Kiedy kobieta pocznie w swoim łonie, jest nie tylko kobietą, ale także matką. Nadzieja ma w sobie coś z tego. Zmienia naszą postawę: jesteśmy sobą, ale także i czymś więcej, patrząc dalej, zakotwiczeni w życiu wiecznym".
poniedziałek, 28 października 2013
28 X, domownicy Boga
Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga... Ef 2, 19-22
Domownikami Boga jesteśmy, na równi ze świętymi...
Bardzo się cieszę tym dzisiejszym pierwszym czytaniem. Św. Paweł mówi o nas, o mnie. To ja i ty jesteśmy domownikami Boga. Niesamowite, ale to nasza tożsamość i źródło pokoju.
Jednak jak to z nami bywa, nas często nie ma w domu... Właśnie tu zaczyna się problem.
W naszych domach ziemskich, domach rodzinnych zdarza się, że ktoś mieszka jak w akademiku, śpi, je, siedzi przed telewizorem czy komputerem, ale nie jest domownikiem, któremu zależy na klimacie domu i więziach w nim. Alienacja, wyobcowanie, brak poczucia współodpowiedzialności, duch niezależności, pycha, a może i konkretne rany z dzieciństwa tworzą ludzi bez domu...
To się przenosi na duchowe rozumienie domu Boga. I podobne postawy przeszkadzają nam być w pełni domownikami Boga.
Zapraszam siebie i ciebie dziś do tego, byś się w tym domu Boga poczuł(a) jak w domu, w którym Ojciec kocha, w którym Ojciec czeka, byś się poczuła córką, poczuł synem, czyli kimś, kto powstał z relacji miłości, kto zaproszony jest do relacji, do więzi.
Zapytaj, gdzie siebie w domu Bożym widzisz, w jakiej odległości od "ogniska domowego", od tych, którzy tam są u siebie?
Może jesteś osobą konsekrowaną, przez to powołaną do szczególnej więzi z Jezusem, gdzie więc jest twoje miejsce w tym domu? I czy go rzeczywiście zajmujesz???
Jeśli nie zajmujesz swego miejsca w domu Ojca, to ono jest puste - nikt nie może go zająć - twoja więź z Ojcem jest jedyna i wyjątkowa (jak każda).
Więc zajmijmy swoje miejsca w domu Ojca. I ucieszmy się Jego miłością i nieśmy ją do tych, którzy błąkają się poza domem, albo jeszcze są do niego w ogóle nie weszli.
Domownikami Boga jesteśmy, na równi ze świętymi...
Bardzo się cieszę tym dzisiejszym pierwszym czytaniem. Św. Paweł mówi o nas, o mnie. To ja i ty jesteśmy domownikami Boga. Niesamowite, ale to nasza tożsamość i źródło pokoju.
Jednak jak to z nami bywa, nas często nie ma w domu... Właśnie tu zaczyna się problem.
W naszych domach ziemskich, domach rodzinnych zdarza się, że ktoś mieszka jak w akademiku, śpi, je, siedzi przed telewizorem czy komputerem, ale nie jest domownikiem, któremu zależy na klimacie domu i więziach w nim. Alienacja, wyobcowanie, brak poczucia współodpowiedzialności, duch niezależności, pycha, a może i konkretne rany z dzieciństwa tworzą ludzi bez domu...
To się przenosi na duchowe rozumienie domu Boga. I podobne postawy przeszkadzają nam być w pełni domownikami Boga.
Zapraszam siebie i ciebie dziś do tego, byś się w tym domu Boga poczuł(a) jak w domu, w którym Ojciec kocha, w którym Ojciec czeka, byś się poczuła córką, poczuł synem, czyli kimś, kto powstał z relacji miłości, kto zaproszony jest do relacji, do więzi.
Zapytaj, gdzie siebie w domu Bożym widzisz, w jakiej odległości od "ogniska domowego", od tych, którzy tam są u siebie?
Może jesteś osobą konsekrowaną, przez to powołaną do szczególnej więzi z Jezusem, gdzie więc jest twoje miejsce w tym domu? I czy go rzeczywiście zajmujesz???
Jeśli nie zajmujesz swego miejsca w domu Ojca, to ono jest puste - nikt nie może go zająć - twoja więź z Ojcem jest jedyna i wyjątkowa (jak każda).
Więc zajmijmy swoje miejsca w domu Ojca. I ucieszmy się Jego miłością i nieśmy ją do tych, którzy błąkają się poza domem, albo jeszcze są do niego w ogóle nie weszli.
niedziela, 27 października 2013
27 X, tak, to prawda, nie mam czym się pochwalić
... celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika".
Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. Łk 18,9-14
Niedawno ks. Jacek odpisał na mój komentarz, że gdyby posiadł w tym życiu pokorę, to miałby raj na ziemi. Zgadzam się z nim w zupełności.
Bo cóż to jest pokora, jak nie uznanie swej zależności od Boga i przyjmowanie od Niego, jako od Źródła wszystkiego, nawet jeśli to idzie przez ręce ludzkie... To rodzi postawę otwarcia i zaufania.
Pokora to też świadomość siebie i tego, że panoszą się we mnie pożądliwości oczu, ciała i pycha. Że sama z siebie nie jestem w stanie nad nimi zapanować. Że potrzebuję miłosierdzia i łaski.
W ostatnich tygodniach mam takie doświadczenie, że nie jestem zadowolona z siebie, że mimo moich planów, nie idzie mi tak, że poddaję się smutkowi, kiedy nie zachowam się jak wyidealizowałam sobie...itp.
Doświadczenia bardzo dobre ku temu, by stanąć jak dzisiejszy celnik i prosić o miłosierdzie. A jednak nie jest łatwo uwierzyć, że właśnie taką mnie Pan przygarnąć chce i takiej pragnie, bo jestem pusta i może mnie napełnić.
Skąd ta trudność? Jest coś, może raczej ktoś, kto szepce do ucha, że przecież jesteś kimś, coś potrafisz, masz dobre pragnienia, innych nawet pouczasz... Pycha się tym delektuje i nie chce dać za wygraną.
Ojcze niebieski, dzięki za te ostatnie doświadczenia bezradności i upokorzenia.
Jezu, dzięki za dzisiejsze Twe słowo o faryzeuszu i celniku, że z miłości mi to mówisz.
Duchu Święty, dzięki, że aktualizujesz to Słowo we mnie, że zaczynam rozumieć, że to Miłość szuka dojścia do mnie, by wejść i zamieszkać.
Bóg ze swej strony zrobił wszystko, a ja w jakiej postawie stanę przed Nim?
Tak, to prawda, sama z siebie nie mam czymś się pochwalić.
Modlę się dziś tak:
Panie, strzeż mocno we mnie udzielonej mi łaski, bo jestem wielkim złodziejem Twojej chwały (zasłyszane).
Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. Łk 18,9-14
Niedawno ks. Jacek odpisał na mój komentarz, że gdyby posiadł w tym życiu pokorę, to miałby raj na ziemi. Zgadzam się z nim w zupełności.
Bo cóż to jest pokora, jak nie uznanie swej zależności od Boga i przyjmowanie od Niego, jako od Źródła wszystkiego, nawet jeśli to idzie przez ręce ludzkie... To rodzi postawę otwarcia i zaufania.
Pokora to też świadomość siebie i tego, że panoszą się we mnie pożądliwości oczu, ciała i pycha. Że sama z siebie nie jestem w stanie nad nimi zapanować. Że potrzebuję miłosierdzia i łaski.
W ostatnich tygodniach mam takie doświadczenie, że nie jestem zadowolona z siebie, że mimo moich planów, nie idzie mi tak, że poddaję się smutkowi, kiedy nie zachowam się jak wyidealizowałam sobie...itp.
Doświadczenia bardzo dobre ku temu, by stanąć jak dzisiejszy celnik i prosić o miłosierdzie. A jednak nie jest łatwo uwierzyć, że właśnie taką mnie Pan przygarnąć chce i takiej pragnie, bo jestem pusta i może mnie napełnić.
Skąd ta trudność? Jest coś, może raczej ktoś, kto szepce do ucha, że przecież jesteś kimś, coś potrafisz, masz dobre pragnienia, innych nawet pouczasz... Pycha się tym delektuje i nie chce dać za wygraną.
Ojcze niebieski, dzięki za te ostatnie doświadczenia bezradności i upokorzenia.
Jezu, dzięki za dzisiejsze Twe słowo o faryzeuszu i celniku, że z miłości mi to mówisz.
Duchu Święty, dzięki, że aktualizujesz to Słowo we mnie, że zaczynam rozumieć, że to Miłość szuka dojścia do mnie, by wejść i zamieszkać.
Bóg ze swej strony zrobił wszystko, a ja w jakiej postawie stanę przed Nim?
Tak, to prawda, sama z siebie nie mam czymś się pochwalić.
Modlę się dziś tak:
Panie, strzeż mocno we mnie udzielonej mi łaski, bo jestem wielkim złodziejem Twojej chwały (zasłyszane).
sobota, 26 października 2013
26 X, należeć do Chrystusa
Teraz dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia.
[...]
Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Rz 8, 1-11
Wydobyłam te dwa zdania z I czytania, by po pierwsze, się ucieszyć, po drugie, ciągle prosić o Ducha i żyć tą jedynie jedyną zdrową zależnością: żyć mocą Ducha Chrystusowego.
Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Rz 8, 1-11
Wydobyłam te dwa zdania z I czytania, by po pierwsze, się ucieszyć, po drugie, ciągle prosić o Ducha i żyć tą jedynie jedyną zdrową zależnością: żyć mocą Ducha Chrystusowego.
piątek, 25 października 2013
25 X, rozdarcie
... wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Rz 7, 18-24
Tego rozdarcia doświadczam. W walce przegrywam. Upodobania w Bogu smakuję i tęsknię a w postawach swoich przejawiam egoizm... Nic nowego - św. Paweł ujął to dobrze.
A co dalej? Jezus Chrystus - mój Zbawca. Przychodzi, by w mej przegranej zwyciężać Jego mocą. Paradoks. Tylko z Nim i w Nim ze śmierci idzie się ku życiu.
Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa, w Jezusie, z Jezusem.
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Rz 7, 18-24
Tego rozdarcia doświadczam. W walce przegrywam. Upodobania w Bogu smakuję i tęsknię a w postawach swoich przejawiam egoizm... Nic nowego - św. Paweł ujął to dobrze.
A co dalej? Jezus Chrystus - mój Zbawca. Przychodzi, by w mej przegranej zwyciężać Jego mocą. Paradoks. Tylko z Nim i w Nim ze śmierci idzie się ku życiu.
Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa, w Jezusie, z Jezusem.
czwartek, 24 października 2013
24 X, odpocznij we mnie
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie..." Łk 12, 49-53
Inaczej tego dnia wygląda moja modlitwa.
Usłyszałam pragnienie Jezusa i Jego udrękę. Pozwolę Mu odpocząć we mnie.
Wreszcie nie wrzucam Mu moich pragnień i mego udręczenia, choć i one są we mnie. (Wiem, ile udręki bywa we mnie, kiedy mam zrobić coś ważnego... Tym bardziej mogę zrozumieć Jezusa i wejść w Jego uczucia).
Staję przy Nim jako przyjaciółka, jako oblubienica. Chcę Go zrozumieć, chcę zapalić się ogniem Jego miłości, chcę dać Mu w moim sercu odpocznienie.
Jezu, Baranku mój, odpocznij we mnie.
Inaczej tego dnia wygląda moja modlitwa.
Usłyszałam pragnienie Jezusa i Jego udrękę. Pozwolę Mu odpocząć we mnie.
Wreszcie nie wrzucam Mu moich pragnień i mego udręczenia, choć i one są we mnie. (Wiem, ile udręki bywa we mnie, kiedy mam zrobić coś ważnego... Tym bardziej mogę zrozumieć Jezusa i wejść w Jego uczucia).
Staję przy Nim jako przyjaciółka, jako oblubienica. Chcę Go zrozumieć, chcę zapalić się ogniem Jego miłości, chcę dać Mu w moim sercu odpocznienie.
Jezu, Baranku mój, odpocznij we mnie.
wtorek, 22 października 2013
22 X, trwać w Jezusie
Jeżeli bowiem przez przestępstwo jednego śmierć zakrólowała z powodu jego jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego: Jezusa Chrystusa.
[...]
Gdzie się jednak wzmógł grzech, tam się jeszcze obficiej rozlała łaska... Rz 5,12nn
Tajemnicą człowieka jest grzech. Ludzka naiwność wobec grzechu, który pociąga za sobą śmierć.
Tajemnicą Boga jest miłość. Boża łaska, która niesie życie.
Przecieram ze zdumienia oczy mego serca i uwielbiam miłość Boga i dzieło Jezusa.
Pytam też, cóż mogę uczynić ze swej strony? Odpowiedź przychodzi: trwać w Jezusie, w Jego posłuszeństwie.
Bł. Janie Pawle, módl się za nami.
[...]
Gdzie się jednak wzmógł grzech, tam się jeszcze obficiej rozlała łaska... Rz 5,12nn
Tajemnicą człowieka jest grzech. Ludzka naiwność wobec grzechu, który pociąga za sobą śmierć.
Tajemnicą Boga jest miłość. Boża łaska, która niesie życie.
Przecieram ze zdumienia oczy mego serca i uwielbiam miłość Boga i dzieło Jezusa.
Pytam też, cóż mogę uczynić ze swej strony? Odpowiedź przychodzi: trwać w Jezusie, w Jego posłuszeństwie.
Bł. Janie Pawle, módl się za nami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










