niedziela, 13 lutego 2011

13 II miłość czy pozór miłości?

W Ewangelii dziś dalszy ciąg Jezusowego Kazania na górze (Mt 5,17-37), które rozpoczynało się błogosławieństwami. Muszę o tym początku pamiętać, bo chodzi tu o moje szczęście. Wiem, że szczęście łączy się z zamieszkaniem Jezusa w mym sercu, gdy serce będzie prawe i szczere, dzięki mocy Jego łaski (jak się modlimy w dzisiejszej kolekcie).
Bez łaski również niemożliwe jest, by sprawiedliwość moja była większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Jeśli się zatrzymam na postawach zewnętrznych, to może być tak (trochę psychologii tu nie zaszkodzi):

Nasze zewnętrzne postawy mogą wypływać z różnych źródeł: z wartości, które wyznajemy, albo z potrzeb, które świadomie czy nieświadomie nami kierują. Czyli zewnętrzne zachowanie nie zawsze ujawnia prawdę wnętrza. (Więcej na ten temat u o.Rulla SJ).
W porządku jest, kiedy potrzeba (np. dawanie opieki innym) nie sprzeciwia się wyznawanej wartości (miłowania). Ale bywa i tak, że potrzeba (np. dawania, aby brać) jest jak ogień i woda wobec wyznawanej wartości (miłości bezinteresownej):
Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. (z I czytania Syr 15,16)

Psychologia (dla tych, co chcą z niej skorzystać) pomaga zrozumieć, ale Jezus mówi prościej, zachęca, by zejść głębiej do serca, by odrzucić to, co prowadzi do grzechu już w zarodku, w sercu. Prawość najgłębsza, bo niewidzialna dla ludzkich oczu, ona stanowi o szczęściu człowieka i doświadczeniu już tu na ziemi wielkich rzeczy:
...głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, [...] której nie pojął żaden z władców tego świata; [...]; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. 1 Kor 2,7-9

Mądrość ukrytą, mądrość paschalną od chrztu w mym sercu posiadam! Słowo ją umacnia i rozwija. Zapytać więc siebie warto, czy poprzestaję na mądrości ludzkiej wspinającej się ku zaszczytom, chwale i bogactwu, pełnej kuszących pozorów czy ufam Jezusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu?
Zewnętrzne środki wyrazu odpadną, jak nie dziś to jutro, co więc zostanie w mym sercu? Co w nim jest?
Miłość czy pozór miłości? Pytanie o miłość, bo przecież doskonałym wypełnieniem Prawa jest miłość.

Przypomina mi się wiersz ks. Malińskiego, który zacytuję:

Potem Przyjdzie cisza. I
chłód popiołu. Teraz
jeszcze płoniesz.
Wystrzelasz ogniem.
Świecisz, trzaskasz
fajerwerkami iskier. Czasem
przycichasz, żeby znowu błysnąć.
Dajesz ciepło.

Schodzą się do ciebie. Patrzą
w cud twojej osobowości. Grzeją
ręce. Często nie wiedzą,
czy to miłość,
czy namiętność,
czy to odwaga,
czy próżność,
czy to dobroć,
czy strach.

Ale ty musisz wiedzieć,
co w tobie płonie. Odwaga czy próżność,
miłość czy namiętność, dobroć czy strach?

Bo wkrótce zgaśniesz. Wtedy
On przyjdzie
i zacznie przegrzebywać popiół
szukając, co z ciebie zostało.

sobota, 12 lutego 2011

12 II On szuka naprawdę

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: "Gdzie jesteś?" On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się". Rdz 3,9nn

Bóg nie raz mnie woła, pytając, gdzie jestem. Czy słyszę Jego głos? Czy jestem w stanie przyznać się do swego ukrycia? Czasem ukryciem przed Bogiem może być nawet, paradoksalnie, drzewo konfesjonału..., kiedy spowiada się człowiek, ale na prawdę nawrócić się nie chce!!!

Po grzechu człowiek się ukrywa przed Bogiem, a pretensje ma do Boga, że to Bóg się ukrywa. Jak zabawa w chowanego. Z tą różnicą, że ON naprawdę mnie (i ciebie) szuka! Osobiście!

piątek, 11 lutego 2011

11 II effatha - otwórz się


W odpowiedzi na wezwanie i słowo Jezusa: Effatha! (Mk 7,34) modlę się pieśnią Wspólnoty Błogosławieństw (adaptacja oo. dominikanów), za siebie i za tych, których w sercu noszę:

Effatha! Effatha! Otwórz się! Otwórz się!
Panie, otwórz moje oczy! Panie spraw, abym ujrzał Twoje światło.
Panie, otwórz moje wargi! Spraw abym głosił Twoje cuda.
Panie, dotknij moich uszu! Panie spraw, abym słyszał Twój głos.
Panie, podnieś mnie! Panie spraw, abym chodził w Twojej obecności.
Panie, oczyść mnie! Panie, spraw, abym ujrzał Twe oblicze.
Panie, uzdrów mnie! Panie, spraw, abym tańczył dla Ciebie.
Panie, rozpal mnie! Panie, spraw, abym zajaśniał wśród nocy.
Panie, przyjmij mnie! Panie, spraw, abym kochał Twój dom.
Panie, daj mi Twój pokój! Panie, spraw, abym przekazywał Twój pokój.
Panie, obdarz mnie skruszonym sercem! Panie, spraw, abym płakał przed Tobą.


Modlitwa ta, w pewnym trudnym dla mnie czasie, była wsparciem jak kotwica okrętowi miotanemu falami. Była powierzeniem się Jezusowi i wyznaniem wiary w Jego obecność i przychylność...

czwartek, 10 lutego 2011

10 II "odpowiednia" pomoc

Potem Pan Bóg rzekł: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc". Rdz 2,19n

"Uczynię odpowiednią dla niego pomoc" - bardzo ważne określenie! Jestem kobietą i wobec mężczyzn jest mi dane być córką, siostrą, ciocią, kuzynką, koleżanką, przyjaciółką, współpracowniczką, kierowniczką, znajomą... Zadaję więc dziś sobie pytanie: czy jestem odpowiednią pomocą dla konkretnych mężczyzn w tych zadanych mi rolach? Chciałabym, by każda kobieta tu zaglądająca, odpowiedziała sobie na takie pytanie.

Wielu osobom jest znane opowiadanie "Stworzenie kobiety", chcę jednak je dziś tu zamieścić. :)

" Kiedy Pan stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po godzinach... Pojawił się anioł i spytał:
- Czemu tyle czasu ci to zajmuje, Panie?
Pan mu odpowiedział:
- Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastykowa, ma 200 ruchomych części, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma łono, w którym się mieści 2 dzieci na raz, ma taki pocałunek, który leczy każdą ranę: od startego kolana do złamanego serca.

Anioł starał się powstrzymać Pana:
- To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra.
- Nie mogę - powiedział Pan - Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które jest tak bliskim memu sercu.
Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
- Ale zrobiłeś ją taką miękką, Panie?
- Ona jest miękka, ale zrobiłem ją także twardą. Nawet nie wiesz ile może znieść lub osiągnąć.
- Będzie myśleć? - spytał anioł
Pan odpowiedział:
- Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocjować.
Anioł zauważył coś, zbliżył i dotknął policzka kobiety.
- Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za wiele rzeczy.
- To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza.
- A po co są łzy? zapytał anioł.
Pan powiedział:
- Łza to jest forma, którą ona wyraża swoją radość, wstyd, rozczarowanie, samotność, ból i dumę.
Anioł był pod wrażeniem.
- Jesteś Panie geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewające.

Kobiety maja siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają, kiedy chcą płakać, płaczą, kiedy są szczęśliwe i śmieją się kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedź, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie.

Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą z radości, kiedy ich bliscy odnoszą sukcesy.

Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią, kiedy tracą członka rodziny, ale są silne, kiedy nie ma skąd wziąć siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce.

Kobiety są różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadzą, latają, chodzą... Dzwonią lub wysyłają ci maile, żeby powiedzieć ci, że cię kochają.

Serce kobiety jest tym, co powoduje, że świat się kręci. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiające!
"

Wracam do Ewangelii - wiara Syrofenicjanki zadziwia (Mk 7,24-30). Kobieta rzeczywiście ma to coś "odpowiedniego", co może wpłynąć nawet na Jezusa, by dokonał uzdrowienia, jednego z niewielu cudów uzdrowienia na odległość.

środa, 9 lutego 2011

9 II co jest w moim wnętrzu?

"Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym [...]
Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".
Mk 7,14-24
Co pochodzi z mego wnętrza? Co "hoduję" w sobie i co rozsiewam wokoło?
Co pochodzące ze mnie czyni mnie człowiekiem nieczystym?
Warto siebie zdiagnozować, bo Lekarstwo jest w zasięgu ręki i ode mnie zależy czy podejmę decyzję o zastosowaniu.

wtorek, 8 lutego 2011

8 II o nas obłudnikach


Odpowiedział im: "Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji". Mk 7,6n

Nikt przed obłudą nie uchroni się. I nie jest to myśl pesymistyczna, ale realistyczna. Dlatego warto słuchać Jezusa i zastosowywać Jego Słowa do siebie, gdyż trudno jest rozpoznać swoją maskę (krytykanta, profesjonalisty, męczennika itp.), tak się z nią zrastamy...

Wczoraj miałam rozmowę z kimś, kto opowiadał o trudnościach w relacjach. Słyszałam relację jednostronną i wiedziałam, że to jest tylko część prawdy. Wiedziałam też, że ta osoba w danej chwili nie ma w sobie możności otwarcia się na przyjęcie drugiej strony medalu...
Opisuję tę sytuację tylko dlatego, żeby sobie uświadomić, że ja też mogę zaistnieć w podobnej sytuacji, że będę się trzymała jakiejś swojej jednostronnej wersji wydarzeń i zamknę sobie szansę nawrócenia. Od czego, chroń mnie, Panie!

***
Z Encyklopedii PWN:
obłuda - wada etyczna związana z fałszywym, nieszczerym, dwulicowym postępowaniem, podejmowanym jedynie ze względu na zewnętrzne formy lub korzyści.

poniedziałek, 7 lutego 2011

7 II rozpoznać Jezusa i znosić do Niego


Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa... Mk 6,53-56

Rozpoznać Jezusa, gdy przybliża się do mego brzegu...
Rozpoznawać Jego Obecność.
I znosić do Jezusa to wszystko, co we mnie boli, co jest chore, chrome itp.

Fot. kadr z filmu "Ludzie Boga".
To zdjęcie nie jest bez znaczenia. Ono bardzo dobrze oddaje temat dzisiejszego Słowa. Ten mnich zaniósł do Jezusa cały swój niepokój, lęk, wątpliwości, niezrozumienie, niewiarę... i doznał uzdrowienia.

niedziela, 6 lutego 2011

6 II chcesz być solą?

Wy jesteście solą dla ziemi.
Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Mk 5,13

Jeden fakt "solny" chcę wydobyć. Bez soli zupa nie smakuje, to każdy jakoś wie. Ale żeby sól nadała zupie smak, to musi się rozpuścić, czyli "umrzeć"...
Chrześcijanin w świecie jest jak sól... dopiero jego śmierć (w sensie szerokim rozumiana) nadaje światu smak...
Pomyślę o mojej gotowości na śmierć (też szeroko rozumianej). Noszę w sobie sceny z filmu "Ludzie Boga".

Myślę sobie, że póki żyjemy, to jest dla każdego z nas szansa na bycie solą posoloną. Rozumiem to, jako powrót do tożsamości chrzcielnej, do której Eucharystia (przez pokutę) nas przywraca:
aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej (z II-go czytania - 1 Kor 2,5).

Dlatego dobrze się składa, że ta perykopa jest czytana w niedzielę, w dzień zmartwychwstania, kiedy sobie uświadamiamy, że Jego życie jest nam dawane, byśmy "solili" Nim swoje życie i świata.

sobota, 5 lutego 2011

5 II współczucie Jezusa

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!"[...]
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.
Mk 6, 30-34

Współczucie Jezusa zadziwia mnie dziś: i to wobec uczniów, i to wobec tłumu.

A wobec siebie rodzi się zadanie, by opowiadać Jezusowi na modlitwie wszystko, co zdziałałam i czego nauczałam!

Tym bardziej przynagla mnie ku zbliżeniu do Serca Jezusa pierwsze czytanie z Hbr 13,17n, ten fragment o posłudze przełożonych:
"... ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne".

piątek, 4 lutego 2011

4 II rozmawiać z własnym niepokojem

... Ilekroć [Herod] go [Jana Chrzciciela] posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.... Mk 6,14-29

Z dzisiejszej medytacji wynoszę modlitwę za siebie i za ludzi Kościoła, byśmy żyli świadomie i odpowiedzialnie. I rozumieli niepokój, jaki czasami w nas się budzi. Byśmy usłyszeli, co nam nasz niepokój chce powiedzieć o nas.

czwartek, 3 lutego 2011

3 II rozsyła po dwóch

Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. "Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!" ... Mk 6,7nn

Wskazówki Jezusa uświadamiają mi, że o Niego chodzi! Że wart tyle apostoł, ile w nim posłuszeństwa dla Wysyłającego.

Jeszcze owo "po dwóch" mnie dziś zatrzymało. Św. Augustyn w swej regule mówiąc o wyjściach mnichów, mówi o dwóch, dodając, że mnich nie powinien iść z tymi, z którymi sam będzie chciał, lecz niech przełożony poleci, z którymi iść powinien.
Nie łatwe zadanie dla współczesnego człowieka, który sam o sobie decydować pragnie.

Pomyślę w ciągu dnia o drugiej osobie, postawionej jakoś przez Boga obok mnie.

Fot. Święci apostołowie naszych czasów: Matka Teresa z Kalkuty i Jan Paweł II

środa, 2 lutego 2011

2 II oddać siebie

Jeszcze się trzymasz własnego szczęścia za włosy
odkładasz sobie w byle garnuszku
piszesz pamiętnik to znaczy stawiasz sobie pomnik
dlatego powietrze karmi cię skąpo
nie prowadzą niewidzialne ręce
to co wielkie nie przychodzi mimo woli
ból daremny - bo nie umierasz
nie umiesz oddać siebie
to jakże masz dostać wszystko
(ks. J.Twardowski)

Oddania siebie na co dzień i bycia w tym szczęśliwym - każdej osobie konsekrowanej - życzę.
A gdy się ukaże Chrystus nasze życie... - doczekajmy wielkodusznie tego - przecież każdego wieczoru mówimy (wierząc w to) słowami Symeona:
moje oczy ujrzały Twoje zbawienie. Łk 2,30

***
Po dziesięciu latach miałam dziś okazję do publicznego odnowienia ślubów. Serce mocniej zabiło i głos zadrżał... Radość też była! Bo ON jest wierny!

wtorek, 1 lutego 2011

1 II tak się przytulić

... A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: "Kto się dotknął mojego płaszcza?"
Odpowiedzieli Mu uczniowie: "Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął".
On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła
... Mk 5,21-43

Tłum ma swoje prawa, ale nie przeszkodzi temu, kto świadomie i z wiarą dąży do celu. To nie przeszkody zewnętrzne ograniczają moją wolność, ale brak wewnętrznej decyzji.
Jezus JEST blisko, jest w sakramentach. Czy zechcę Go dotknąć? Czy potrafię się przytulić do krzyża? Świadomie dotknąć sakramentaliów?

Pamiętam te momenty, jak skradałam się w ukryciu w kaplicy, by ucałować ściankę tabernakulum... Jest we mnie jeszcze żar tej prostej wiary. Chcę nią żyć!

Fot. Jan Paweł II tak się przytulił do Krzyża, że doświadczył mocy od Niego