Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to Pan rzekł do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste». (Łk 11, 37-41)
Dziś 33 lata jak wyszłam z domu rodzinnego. Jak poszłam za Jezusem.
Cieszę się tym. Wiem, że mnie prowadzi, uzdrawia i nawraca...
Dziś takie Słowo słyszę. Słyszę w nim troskę o moje wnętrze, o moje serce...
Fot. niedawno zadałam AI zadanie, by zrobiła mi portret - karykaturę i takie coś jej wyszło z tego, co z netu wie o mnie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz