Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wstawiennictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wstawiennictwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 stycznia 2017

13 I, determinacja

Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. 
Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże...  (Mk 2,1-12)

Nie wiem, kim byli ci czterej..., ale ich determinacja powala każdy mój upór w przynoszeniu do Pana spraw i ludzi.
A że Jezus uzdrawia nie tylko ciało lecz i ducha, dlatego też duchowe pielgrzymki czynię do Obecnego w tabernakulum.

piątek, 16 stycznia 2015

16 I, "lękajmy się"

Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Mk 2,1-12

Dzisiaj uświadomiłam sobie dwie rzeczy:
-> Paraliż zewnętrzny, czy tym bardziej wewnętrzny, grozi każdemu, mi też.
-> Jak ważna jest rola wspólnoty Kościoła, który może unieść mój (twój) paraliż i przedstawić nas w sile swej wiary Boskiemu Lekarzowi.
I jak dobrze jest mieć przyjaciół, którzy nie pozwolą na beznadzieję, na bezruch. W bezruchu, to oni będą nieśli.
I dobrze jest być przyjacielem ludzi i zanosić ich w modlitwie do Pana i doświadczać, patrząc na ich życie, Bożego miłosierdzia.

I jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa, z pierwszego czytania:
Gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Bożego odpoczynku, lękajmy się, aby ktoś z was nie mniemał, iż jest jej pozbawiony. Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i ci, którzy wyszli z Egiptu, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Hbr 4,1n
Pada tu słowo "lękajmy się", które mnie dziś zatrzymało i poprowadziło do kontekstu Syr 1,14: "Bojaźń Boża początkiem mądrości". Bardzo ważne to "pożenić"!

W Biblii jest 365 razy "nie lękajcie się", tak jakby Bóg codziennie na nowo dodawał nam otuchy. I daje. A dziś pada: "lękajcie się". I nie przeczy Bóg sam sobie. Bo nie mamy się lękać niczego zewnętrznego, nic nam krzywdy nie zrobi, jeśli będziemy w jedności z Bogiem. Ale jeśli nie zaufamy Mu, jeśli zatniemy się w nieposłuszeństwie...- tego właśnie mamy się lękać. Czyli siebie samych, swego buntu i niewiary.
A nawet jeśli i to nam się przytrafi...to Kościół jak przyjaciel poczwórny zabierze nas na łożu paraliżu i przedstawi Panu. Jeśli w Nim wytrwamy...
Dziękuję dziś za Kościół i za obecność w Nim. I za Was, moich bracia i siostry, którzy niesiecie nieraz moją słabość, jak i ja Waszą.

Fot. Katedra szczecińska. Modlitwa Kościoła nad katechumenami w czasie skrutyniów. Kapłan kładzie rękę na głowie katechumena w imieniu Jezusa, ale rodzice chrzestni - jako ręka Kościoła - wspierają katechumenów swoim wstawiennictwem, kładąc rękę na ich ramieniu i modląc się za nich.

środa, 3 września 2014

3 IX, prosić Jezusa za...

A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Łk 4,38-44

"I prosił Go za nią" - krótkie zdanie, które otwiera we mnie przestrzeń do niekończącej się modlitwy wstawienniczej. Zachęca do prośby za bliskich; za tych, którzy proszą; za tych, którzy nie proszą a potrzebują; za tych, których trawi różnego rodzaju wysoka gorączka...
Przynosić, przyprowadzać w modlitwie innych do Jezusa - trzeba to robić i nie będę z tego zwolniona, i nie chcę być z tego zwolniona. "Jesteśmy pomocnikami Boga" - przypomina nam dziś w I czytaniu św. Paweł.
Dziękuję Bogu dziś też za tych, którzy za mnie proszą! Różne gorączki i mnie często trawią, i zatrzymują w posługiwaniu. Potrzebuję bardzo modlitwy wstawienniczej. I jestem za nią wdzięczna.
Jeszcze jedno. "Na każdego kładł ręce" - bardzo ważny jest dobry dotyk. Wszyscy go potrzebujemy. Cieszę się, gdy widzę jak neoprezbiterzy błogosławią, jak rodzice dzieci błogosławią, jak kapłani kładą ręce na czołach ludzkich.
Przyjmujmy z wiarą Boże błogosławieństwo, które przychodzi do nas przez gesty ludzkie i przynosi uzdrowienie.

W czasie pielgrzymki nawiedziłam Leśniów, Sanktuarium Maryi Patronki Rodzin.
Hasło, które zachęca do odwiedzin sanktuarium brzmi: "Leśniów błogosławi". Ojcowie paulini szafują tam błogosławieństwem: matek, dzieci, matek oczekujących potomstwa, narzeczonych, rodzin itp... W ogrodzie wokół sanktuarium są rozliczne gabloty, które przybliżają a to błogosławieństwo w Biblii, a to w KKK, a to gesty błogosławieństw, itd... Fajna sprawa.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

9 VI, doświadczenie bankructwa

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”... J 2,1-11

Matka Jezusa, która jest i naszą Matką. Jej wstawiennictwo jest skuteczne, bo Ona nie wymusza, nie poucza Boga (który jest też Jej Synem), tylko wskazuje na brak, na potrzebę, na pustkę.
Miałam dzisiaj sen, w którym poczułam się bankrutem... Nie udało się we śnie coś, co zapowiadało się pięknie. Jest ten sen jakimś lustrem obecnie przeżywanej rzeczywistości...
Co więc dalej?
Jezus jest w moim życiu, jest do niego zaproszony, więcej-  oddałam Mu gospodarzowanie. A Matka Jezusa, Matka Kościoła - tak Ją dziś świętujemy - wierzę, że powie Jezusowi o moim braku, o moim bankructwie. Ja tu nic już nie poradzę...
A im Obojgu ufam.
No i pamiętać mi w tym wszystkim  trzeba, że przez czas rodzenia przejść muszę. Tak jak napełnianie stągwi wodą trochę trwało... :-)
Aż się wypełni(ło)...
A ten tekst mi dopełnił moją modlitwę: http://ginter.sj.deon.pl/kamienne-stagwie/

wtorek, 19 marca 2013

19 III, Józefie

«Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. Łk 2, 41-51

Proszę od kilku dni św. Józefa o wstawiennictwo, modlę się za przełożych. Widzę pewne podobieństwo jego postawy i zadań przełożonego.
Józefie, jak było być "ojcem", opiekunem Syna Bożego, kogoś kto do Ciebie nie należał, a jednak był Ci poddany?
Przełożony też ma w jakimś stopniu "władzę" nad osobami, które nie należą do niego, a są mu posłuszne.
Józefie, bądź mi przyjacielem, pomóż szukać woli Ojca i spełniać ją w życiu osobistym i wspólnotowym.

JÓZEFIE, 
Nie będzie poezji
Wszak sama proza życia
Byłeś blisko
Mimo wszystko
Niosłeś wiele z NIĄ (sam jeszcze więcej...) 
Dziękuję i proszę
Naucz nas bliskości pomocnej. (2005 r.)

***
Piękna pieśń o św. Józefie, warto zajrzeć i posłuchać:
http://barankowy.blogspot.com/2012/03/19-iii-jest-taka-miosc.html

Fot. Dom św. Józefa w Nazarecie. Pozostałości.

***
Fragment homilii inaugurującej pontyficat papieża Franciszka:
"...Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy "opiekunami" stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak "strzec" musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!
Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, pracujący, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego - wręcz przeciwnie - oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!
Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!
W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który "wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.
Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!..." 

czwartek, 24 stycznia 2013

24 I, żyje, aby się wstawiać

Jezus może zbawiać na wieki tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Hbr 7, 25

To zdanie z I czytania jest dobrą nowiną na dziś, bo kiedy się słucha dzisiejszej Ewangelii (Mk 3, 7-12) można sobie myśleć, że tamci ludzie więcej mieli szczęścia, bo mieli Jezusa na wyciągnięcie ręki.
Jezus może zbawiać dziś i to czyni. Pytanie raczej o mnie, czy zbliżam się do Boga przez Jezusa?
Czy powierzam się Mu?

środa, 5 września 2012

5 IX, wstawiennictwo

Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią.
On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją...
Łk 4,38-44

Krótko i prosto napisał Łukasz: "prosił Go za nią". Modlitwa za kogoś, modlitwa wstawiennicza.
Ja też proszę Pana za ... i wierzę, że On położy, już kładzie na nią (na niego) rękę swą...

środa, 16 listopada 2011

16 XI Wielka Kangurzyca

Święto Matki Bożej Ostrobramskiej - Matki Miłosierdzia. W tym czasie w Wilnie trwa odpust Opieki Matki Bożej. Kluczowe tu słowo: "opieka". Chciałabym tam być hodie choć przez chwilę... tam u Matki i tam u Mamy...

Dla mnie osobiście to ważne święto, bo nazywam czasem Maryję, na swój użytek, "Wielką Kangurzycą". Jest to związane z pewną modlitwą u stóp Matki Ostrobramskiej i moją wiedzą o kangurach...
Kiedyś wyczytałam, że matka kangurzyca w swojej torbie posiada wiele kangurzątek (może nie do końca to prawda, że wiele, ale tak już we mnie ta informacja została). Kangurki sobie tam siedzą, ssą swą matkę aż do czasu, kiedy stają się na tyle samodzielne, by wyskoczyć i żyć za zewnątrz i radzić sobie w życiu.
Przeniosłam analogicznie, życie kangurzycy na wymiar duchowy: Maryja jest naszą Matką. Jak nosiła Jezusa w łonie, tak każdego z nas też nosi, może już nie w łonie, ale na pewno w sercu. Nosi nas w swej „torbie” (w swym sercu) i chroni, i przygotowuje do samodzielnego życia, aż sami będziemy mogli innych wspomagać. Myślę, że nie wypuszcza nas do czasu, kiedy stajemy się mądrzejsi i bardziej miłujący, i przynoszący innym życie.
Matka Ostrobramska jest w tym względzie szczególna, obraz jest bardzo sugestywny... Maryja na obrazie jest sama (bez Dzieciątka), ma głowę pochyloną w dół, ręce osłaniają łono, chronią ten Skarb, który jest we wnętrzu – Jezusa (jest to Maryja po zwiastowaniu). Na obrazie dobrze widać ślad strzału. Na rękawie Maryi jest dziura po kuli. Kiedyś odkryłam tę dziurę podczas osobistej modlitwy tam u Jej stóp. Pomyślałam sobie, że wnętrza Maryi kula przeciwnika nie dosięgnie, tam do wnętrza Maryi zło nie ma dostępu, zło zatrzymuje się na zewnątrz... Więc ci, co są w środku, są bezpieczni! A skoro jesteśmy Jej dziećmi, to te ręce i nas ochraniają (por. Ap 12,17). Wtedy zrozumiałam, odczułam, co znaczy być we wnętrzu Kościoła!
Siedzimy więc sobie w sercu Maryi, jak kangurki w torbie kangurzycy. Stąd mój osobisty tytuł Maryjny – Wielka Kangurzyca. Każdy chrześcijanin jest więc kangurkiem. Ale też, jeśli pomnaża dary otrzymane na chrzcie i daje życie innym (na różne sposoby), to też staje się kangurzycą, wtedy można powiedzieć, że jest małą kangurzycą...
Siebie też tak przeżywam i tak rozumiem modlitwę wstawienniczą, że staję przed Bogiem, jak ta kangurzyca, z tymi wszystkimi, których noszę w swym sercu...

Fot. ze strony gailestingumas.lt

poniedziałek, 25 lipca 2011

25 VII niezabezpieczony skarb

Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. 2 Kor 4,7n

Szukanie skarbu... jeszcze od wczoraj pracuje w sercu.
Dziś jest mowa o tym, że przechowujemy go w naczyniach glinianych. Czyli jesteśmy "niezabezpieczeni" i to z Jego woli. Jedynym ale pewnym zabezpieczeniem jest Jego Obecność, która jednoczy nas w sobie, ze sobą, z innymi. Jego Obecność sprawia pełnię w nas miłości, pełnię wartości.
Ale bez Niego... kiedy sami chcemy zabezpieczenia..., jeśli kończy się na tym, jak dziś rozmowa matki synów Zebedeusza z Jezusem, to na szczęście jesteśmy ocaleni i zaproszeni:
lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym na wzór Syna Człowieczego... Mt 20,26n

***
Dziś miałam wymianę z kimś, kto pełni ważną funkcję kościelną. Znam tę osobę, jest Boża, jest otwarta, szczera (niepodwójna), szuka rzeczywiście woli Bożej wobec siebie i wobec tych, którym przewodzi. I właśnie dziś jej się oberwało. Niesłusznie i krzywdząco, publicznie. Zrugał ktoś nie mający takiej odpowiedzialności i takiej szerokości. Odnoszę tę sytuację do dzisiejszego Słowa i pocieszam tę osobę: Pan pozwala pić Jego Kielich.
Doświadczenie zaś własnej niemocy i bezsiły niech będzie tej osobie wzmocnieniem nadziei. Modlę za nią bardzo.

czwartek, 20 stycznia 2011

20 I On wstawia się za nami

Zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Hbr 7,25

Miałam ostatnio kilka rozmów, przy których uzmysłowiłam sobie, jak ważnym jest prawdziwy obraz Boga.
Zapominamy często, że Jezus "żyje [u Ojca], aby się wstawiać za nami". Czasem wręcz w naszym myśleniu jest On raczej oskarżycielem, sędzią nieubłaganym czy czyhającym na nasz błąd srogim belfrem. Dziś Słowo mówi o Nim jasno: wstawia się za nami.

Czy zmienię myślenie o Nim? Czy chcę je zmienić?

niedziela, 3 stycznia 2010

wspomagać modlitwą

Chyba znowu pomyłka... w Oremusie wydrukowali tak, że św. Paweł do Efezjan pisze, że "wspomaga" ich swoimi modlitwami.
Chciałam w Biblii zobaczyć i jest "wspominając was w swoich modlitwach". :)
Jakkolwiek jest - to wstawiennictwo modlitewne jest ważne i skuteczne.
Doświadczyłam tego też dziś na sobie. Ktoś się modlił za mnie i czułam w czasie ważnego spotkania wsparcie Ducha w sobie i w spotkaniu.
Dzięki Ci, Panie, za dar wstawiennictwa!