Uczta dla każdego. Bóg zaprasza wszystkich.
A to zdanie, że wielu jest powołanym, a mało wybranych, mówi o nie o tym, że może jednak są pupile, faworyci, ale o tym, że nie każdy wybiera skorzystanie z tego zaproszenia... I to jest dramat. Odrzucenie zaproszenia Bożego.
Wejście na ucztę wymaga trochę (albo więcej) przemiany siebie. Planów, zamiarów, stroju, czasu... Co dziś będzie dla mnie ubraniem się w strój weselny? Czy dam zgodę na zmianę "obyczajów"?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz