...Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność... Mt 25, 14-30
Rozumiem dobrze tego sługę. Rozumiem ten lęk o siebie i potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Wydanie talentu, jak i wydanie siebie, łączy się z ryzykiem bankructwa.
Jednak Gospodarz mi ufa. Daje talent na moją miarę.
Wdzięczność kiełkuje na dnie mego serca, wdzięczność kiełkuje po lęku.
Niech wzrasta proste dziękczynienie, ono otworzy serce na twórczość.
Odwagi! Miłość jest do wydania, tylko tak się pomnaża.
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
30 VIII, zapal mnie, Panie
... Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie".
Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.
A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną".... Mt 25,1-13
Oliwa w lampie być powinna, tylko wówczas lampa spełnia swe przeznaczenie. Miłość we mnie być powinna, tylko wówczas spełniam swe przeznaczenie...
Zapalaj mnie, Panie, niech nie gasnę.
Oliwa w lampie być powinna, tylko wówczas lampa spełnia swe przeznaczenie. Miłość we mnie być powinna, tylko wówczas spełniam swe przeznaczenie...
Zapalaj mnie, Panie, niech nie gasnę.
czwartek, 29 sierpnia 2013
29 VIII, Obecny w Najświętszym Sakramencie
"Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy obchodząc wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela, pogłębili w sobie cześć do Najświętszego Sakramentu…" - taka była dziś modlitwa po komunii.
Z moimi siostrami odwiedziłyśmy dziś Sokółkę i mogłyśmy w tym dniu pogłębić w sobie cześć do Obecnego w Najświętszym Sakramencie i wzmocnić wiarę "dotykając szkiełkiem i okiem" tej świętej Obecności.
Fot. W monstrancji Pan Jezus, a pod nią korporał na którym widzialny jest cud eucharystyczny. W kościele św. Antoniego w Sokółce.
Z moimi siostrami odwiedziłyśmy dziś Sokółkę i mogłyśmy w tym dniu pogłębić w sobie cześć do Obecnego w Najświętszym Sakramencie i wzmocnić wiarę "dotykając szkiełkiem i okiem" tej świętej Obecności.
Fot. W monstrancji Pan Jezus, a pod nią korporał na którym widzialny jest cud eucharystyczny. W kościele św. Antoniego w Sokółce.
środa, 28 sierpnia 2013
28 VIII, tęskni Bóg za tobą
"Człowiek jest tęsknotą Boga, jest celem Jego miłości" (św. Augustyn)
"Przede wszystkim powinniście wystrzegać się podejrzeń, ponieważ są one trucizną zabijającą przyjaźń". (św. Augustyn)
"Przede wszystkim powinniście wystrzegać się podejrzeń, ponieważ są one trucizną zabijającą przyjaźń". (św. Augustyn)
wtorek, 27 sierpnia 2013
27 VIII, to czynić
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. Mt 23, 23-26
Skoro Jezus sam wymienia sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę, to przyjrzyjmy się tym postawom.
Sprawiedliwość w ujęciu potocznym:
W tym sensie przyjmuje się, że osoba starająca się działać sprawiedliwe przykłada do siebie i innych ludzi zawsze tę samą miarę moralną i stara się w relacjach z nimi postępować zawsze zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami etycznymi. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których występuje konflikt interesów.
Miłosierdzie:
Cnota miłosierdzia jest spójnią braterstwa wśród ludzi, matką czujną, która wszystkich, co cierpią, ratuje i pociesza; jest obrazem Opatrzności Bożej, bo ma oko otwarte na potrzeby każdego; jest przede wszystkim obrazem miłosierdzia Bożego. Ks. Sopoćko zauważa, że miłosierdzie jako cnota jest właściwe tylko ludziom. Ludzie jako istoty rozumne i wolne odczuwają „cudze nieszczęście tak, jak gdyby ono było ich własne”.
Wiara:
Wiara nowotestamentalna to odpowiedź człowieka na objawienie się Boga w Jezusie Chrystusie. Jest ona uczestnictwem w życiu Boga, doświadczeniem życia Bożego w nas, pozwalającym nam widzieć siebie samych i otaczającą nas rzeczywistość jakby oczyma Boga. Jest przylgnięciem do osoby Chrystusa, naszego Mistrza, Pana, Przyjaciela; oparciem się na Chrystusie - niezawodnej skale naszego zbawienia - oraz powierzeniem się Jego nieskończonej mocy i bezgranicznej miłości. W obliczu ludzkiej bezradności wiara staje się nieustannym uciekaniem się do niewyczerpanego miłosierdzia Boga i oczekiwaniem wszystkiego od Niego.
Skoro przez wiarę wchodzimy w życie Boga, w życie Jezusa Chrystusa, to przez wiarę Bóg rodzi w nas własne swoje życie. Celem naszej wiary jest, byśmy myśleli tak jak Jezus Chrystus, żebyśmy pozwolili Jemu, żyjącemu w nas przez wiarę, posługiwać się nami, myśleć w nas, żyć w nas. Dzięki wierze może dokonać się w nas całkowite przeobrażenie dotychczasowego sposobu widzenia, myślenia, odczuwania, przeżywania.
Wiara zmienia naszą mentalność... (ks. T. Dajczer)
Ciąg dalszy odsyłam (może warto w roku wiary, wiarę rozumiejąc, praktykować ją w pełni):
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_01.html
Skoro Jezus sam wymienia sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę, to przyjrzyjmy się tym postawom.
Sprawiedliwość w ujęciu potocznym:
W tym sensie przyjmuje się, że osoba starająca się działać sprawiedliwe przykłada do siebie i innych ludzi zawsze tę samą miarę moralną i stara się w relacjach z nimi postępować zawsze zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami etycznymi. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których występuje konflikt interesów.
Miłosierdzie:
Cnota miłosierdzia jest spójnią braterstwa wśród ludzi, matką czujną, która wszystkich, co cierpią, ratuje i pociesza; jest obrazem Opatrzności Bożej, bo ma oko otwarte na potrzeby każdego; jest przede wszystkim obrazem miłosierdzia Bożego. Ks. Sopoćko zauważa, że miłosierdzie jako cnota jest właściwe tylko ludziom. Ludzie jako istoty rozumne i wolne odczuwają „cudze nieszczęście tak, jak gdyby ono było ich własne”.
Wiara:
Wiara nowotestamentalna to odpowiedź człowieka na objawienie się Boga w Jezusie Chrystusie. Jest ona uczestnictwem w życiu Boga, doświadczeniem życia Bożego w nas, pozwalającym nam widzieć siebie samych i otaczającą nas rzeczywistość jakby oczyma Boga. Jest przylgnięciem do osoby Chrystusa, naszego Mistrza, Pana, Przyjaciela; oparciem się na Chrystusie - niezawodnej skale naszego zbawienia - oraz powierzeniem się Jego nieskończonej mocy i bezgranicznej miłości. W obliczu ludzkiej bezradności wiara staje się nieustannym uciekaniem się do niewyczerpanego miłosierdzia Boga i oczekiwaniem wszystkiego od Niego.
Skoro przez wiarę wchodzimy w życie Boga, w życie Jezusa Chrystusa, to przez wiarę Bóg rodzi w nas własne swoje życie. Celem naszej wiary jest, byśmy myśleli tak jak Jezus Chrystus, żebyśmy pozwolili Jemu, żyjącemu w nas przez wiarę, posługiwać się nami, myśleć w nas, żyć w nas. Dzięki wierze może dokonać się w nas całkowite przeobrażenie dotychczasowego sposobu widzenia, myślenia, odczuwania, przeżywania.
Wiara zmienia naszą mentalność... (ks. T. Dajczer)
Ciąg dalszy odsyłam (może warto w roku wiary, wiarę rozumiejąc, praktykować ją w pełni):
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/rozwaz_wiara_01.html
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
26 VIII, wykonać robotę swą
...Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Ci zaś zanieśli.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli... J 2, 1-11
Wiary mi, Panie, przymnażaj i długomyślności (jest podobna do cierpliwości :), jest oczekiwaniem na dobro, które nadejdzie).
Chcę być sługą, który wykona swoją robotę. Reszta w Twoich, Panie, rękach.
Wiary mi, Panie, przymnażaj i długomyślności (jest podobna do cierpliwości :), jest oczekiwaniem na dobro, które nadejdzie).
Chcę być sługą, który wykona swoją robotę. Reszta w Twoich, Panie, rękach.
niedziela, 25 sierpnia 2013
25 VIII, wąska brama
... Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”.
Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”... Łk 13, 22-30
Tu link do papieskiego słowa do dzisiejszej Ewangelii
A oto końcówka tego słowa:
"...Chrześcijanie nigdy nie mogą być z etykietki, ale mają być chrześcijanami naprawdę, z serca. Bycie chrześcijanami oznacza życie i świadczenie o wierze w modlitwie, w dziełach miłosierdzia, w krzewieniu sprawiedliwości, w czynieniu dobra.
Przez wąską bramę, którą jest Chrystus, musi przejść całe nasze życie.
Maryję Pannę, Bramę Niebios, prośmy, aby pomogła nam przekraczać podwoje wiary, pozwolić, aby Jej Syn przemienił nasze życie, tak jak przemienił Jej życie, aby przynieść wszystkim radość Ewangelii".
Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”... Łk 13, 22-30
Tu link do papieskiego słowa do dzisiejszej Ewangelii
A oto końcówka tego słowa:
"...Chrześcijanie nigdy nie mogą być z etykietki, ale mają być chrześcijanami naprawdę, z serca. Bycie chrześcijanami oznacza życie i świadczenie o wierze w modlitwie, w dziełach miłosierdzia, w krzewieniu sprawiedliwości, w czynieniu dobra.
Przez wąską bramę, którą jest Chrystus, musi przejść całe nasze życie.
Maryję Pannę, Bramę Niebios, prośmy, aby pomogła nam przekraczać podwoje wiary, pozwolić, aby Jej Syn przemienił nasze życie, tak jak przemienił Jej życie, aby przynieść wszystkim radość Ewangelii".
sobota, 24 sierpnia 2013
24 VIII, z perspektywy nieba
Anioł tak się do mnie odezwał: «Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka».
I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte, Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga... Ap 21, 9b-14
Oblubienica Baranka, ziemska i zarazem zstępująca od Boga...
Warto dać się zabrać aniołowi i pójść z nim, by popatrzeć... też na siebie... z perspektywy nieba. :)
Oblubienica Baranka, ziemska i zarazem zstępująca od Boga...
Warto dać się zabrać aniołowi i pójść z nim, by popatrzeć... też na siebie... z perspektywy nieba. :)
piątek, 23 sierpnia 2013
23 VIII, czy nie kuśtykam?
„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. Mt 22, 34-40
Na tych przykazaniach opiera się całe Prawo...
Na tych przykazaniach opiera się również moralność chrześcijanina.
I będzie on kuśtykał, jeśli któreś z nich zacznie pomijać.
Nie można kochać Boga nie kochając przy tym człowieka, który wyszedł z Jego rąk...
Prawdziwie też nie da się kochać człowieka, nie kochając go w Bogu.
Miłość ma te dwa skrzydła... a jest jedna.Więc... czy czasem nie kuśtykam w miłości?
Na tych przykazaniach opiera się całe Prawo...
Na tych przykazaniach opiera się również moralność chrześcijanina.
I będzie on kuśtykał, jeśli któreś z nich zacznie pomijać.
Nie można kochać Boga nie kochając przy tym człowieka, który wyszedł z Jego rąk...
Prawdziwie też nie da się kochać człowieka, nie kochając go w Bogu.
Miłość ma te dwa skrzydła... a jest jedna.Więc... czy czasem nie kuśtykam w miłości?
czwartek, 22 sierpnia 2013
22 VIII, nieskończenie dobry
Dziś grupa moich sióstr ponowiła swoje śluby. Cieszyłam się i modliłam za nie.
Bardzo mnie "uderzyła" modlitwa eucharystyczna, którą kapłan się modlił podczas Mszy ślubnej:
"Ojcze nieskończenie dobry, pokornie Cię błagamy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, naszego Pana, abyś przyjął i pobłogosławił te święte dary ofiarne. Składamy je Tobie przede wszystkim za Twój święty Kościół powszechny, razem z Twoim sługą, naszym papieżem N. i naszym biskupem N. oraz wszystkimi, którzy wiernie strzegą wiary katolickiej i apostolskiej. Obdarz swój Kościół pokojem i jednością, otaczaj opieką i rządź nim na całej ziemi. Pamiętaj, Boże, o swoich sługach i służebnicach N. i N., i o wszystkich tu zgromadzonych, których wiara i oddanie są Ci znane..."
Zacytowałam tu większy jej fragment, a najmocniejszymi słowami, były pierwsze trzy: Ojcze nieskończenie dobry!
Jestem właśnie po rekolekcjach - taka synteza ignacjańska. Był to czas bardzo intensywny. Siedziałam u stóp Pana, chodziłam za Nim, pouczał mnie... Wiele ważnych spotkań, rozmów i wydarzeń wewnętrznych się dokonało. Mam nadzieję i wierzę, że owoce będą do kosztowania w codzienności.
Ale wracając do tych trzech pierwszych słów cytowanej modlitwy Eucharystycznej, one właśnie ujęły najbardziej syntetycznie to, czego doświadczyłam w tych dniach: Bóg jest Ojcem i jest nieskończenie dobry.
Bardzo mnie "uderzyła" modlitwa eucharystyczna, którą kapłan się modlił podczas Mszy ślubnej:
"Ojcze nieskończenie dobry, pokornie Cię błagamy przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, naszego Pana, abyś przyjął i pobłogosławił te święte dary ofiarne. Składamy je Tobie przede wszystkim za Twój święty Kościół powszechny, razem z Twoim sługą, naszym papieżem N. i naszym biskupem N. oraz wszystkimi, którzy wiernie strzegą wiary katolickiej i apostolskiej. Obdarz swój Kościół pokojem i jednością, otaczaj opieką i rządź nim na całej ziemi. Pamiętaj, Boże, o swoich sługach i służebnicach N. i N., i o wszystkich tu zgromadzonych, których wiara i oddanie są Ci znane..."
Zacytowałam tu większy jej fragment, a najmocniejszymi słowami, były pierwsze trzy: Ojcze nieskończenie dobry!
Jestem właśnie po rekolekcjach - taka synteza ignacjańska. Był to czas bardzo intensywny. Siedziałam u stóp Pana, chodziłam za Nim, pouczał mnie... Wiele ważnych spotkań, rozmów i wydarzeń wewnętrznych się dokonało. Mam nadzieję i wierzę, że owoce będą do kosztowania w codzienności.
Ale wracając do tych trzech pierwszych słów cytowanej modlitwy Eucharystycznej, one właśnie ujęły najbardziej syntetycznie to, czego doświadczyłam w tych dniach: Bóg jest Ojcem i jest nieskończenie dobry.
środa, 14 sierpnia 2013
15 VIII, bo wejrzał na uniżenie
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją... Łk 1, 39-56
Bóg rzeczywiście pokornych dostrzega. I wywyższa.
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją... Łk 1, 39-56
Bóg rzeczywiście pokornych dostrzega. I wywyższa.
wtorek, 13 sierpnia 2013
13 VIII, zawrócić ku dziecięctwu
Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych... Mt 18,1-14
Jeśli się nie odmienimy i nie staniemy jak dzieci... Greka używa tu słów konkretniejszych: "jeśli nie zawrócicie..."
Pęd rozwoju idzie zazwyczaj w samodoskonałość, w samorealizację i mnie też to zwodzi. Wydaje się, że im będę silniejsza, im bardziej na sobie będę mogę polegać, tym będzie lepiej, tym większa będę w królestwie Bożym.
A jest dokładnie odwrotnie, dlatego muszę zawrócić.
Zawrócić ku dziecięcej prostocie, ku dziecięcemu zaufaniu, ku powierzeniu się Ojcu.
Dziękuję więc Bogu za ostatni czas, czas doświadczenia słabych swych stron: niemocy, zależności, ubóstwa, potrzeby przyjęcia, przykrości odrzucenia itp... Przychodzi pokusa, by tym gardzić w sobie, by nie przyjąć siebie w tym doświadczeniu. Jest to pokusa, bo to przecież miejsce dla łaski!
Jest we mnie słabość i niemoc dziecka, jest we mnie też spontaniczność i otwartość dziecka. Są pragnienia i nieporadność. I nie patrzę na to tylko od strony psychicznej, patrzę na to od strony duchowej. Po prostu w tej psychicznej niemocy staję jako dziecko przed Ojcem i wiem, doświadczam, że mnie miłuję, że mnie prowadzi, że to On działa, też przeze mnie.
Z wiarą słuchałam słów I czytania i wiem, że odnoszą się też do mnie:
"Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!" (Pwt 31, 1-8)
Jeśli się nie odmienimy i nie staniemy jak dzieci... Greka używa tu słów konkretniejszych: "jeśli nie zawrócicie..."
Pęd rozwoju idzie zazwyczaj w samodoskonałość, w samorealizację i mnie też to zwodzi. Wydaje się, że im będę silniejsza, im bardziej na sobie będę mogę polegać, tym będzie lepiej, tym większa będę w królestwie Bożym.
A jest dokładnie odwrotnie, dlatego muszę zawrócić.
Zawrócić ku dziecięcej prostocie, ku dziecięcemu zaufaniu, ku powierzeniu się Ojcu.
Dziękuję więc Bogu za ostatni czas, czas doświadczenia słabych swych stron: niemocy, zależności, ubóstwa, potrzeby przyjęcia, przykrości odrzucenia itp... Przychodzi pokusa, by tym gardzić w sobie, by nie przyjąć siebie w tym doświadczeniu. Jest to pokusa, bo to przecież miejsce dla łaski!
Jest we mnie słabość i niemoc dziecka, jest we mnie też spontaniczność i otwartość dziecka. Są pragnienia i nieporadność. I nie patrzę na to tylko od strony psychicznej, patrzę na to od strony duchowej. Po prostu w tej psychicznej niemocy staję jako dziecko przed Ojcem i wiem, doświadczam, że mnie miłuję, że mnie prowadzi, że to On działa, też przeze mnie.
Z wiarą słuchałam słów I czytania i wiem, że odnoszą się też do mnie:
"Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!" (Pwt 31, 1-8)
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
12 VIII, duch dziecięctwa
Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Powiedział: «Od obcych».
Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni...» Mt 17, 22-27
Wobec Boga my często stajemy niestety też jako podatnicy... Czyli jako obcy. Czy Bóg żąda naszych ofiar, naszych dziesięcin?
Pewne jest, że chce naszej miłości, bo miłość choć nie żąda, to pragnie odpowiedzi miłości.
Skąd się bierze, że nie stajemy przed Bogiem jak dzieci, jak wolne dzieci? Myślę, że powodem jest nieufność w Jego miłość, niewiara w dziedzictwo nam darowane. Ciągle chyba w nas jest przekonanie, że Bóg nas kocha tylko wówczas, kiedy jesteśmy poprawni..., że niemożliwym jest, by nas kochał po prostu za darmo. A takie przekonanie tworzy w nas Przeciwnik.
Kościół modli się taką kolektą w tym tygodniu: "Wszechmogący, wieczny Boże, ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane dziedzictwo".
Wobec Boga my często stajemy niestety też jako podatnicy... Czyli jako obcy. Czy Bóg żąda naszych ofiar, naszych dziesięcin?
Pewne jest, że chce naszej miłości, bo miłość choć nie żąda, to pragnie odpowiedzi miłości.
Skąd się bierze, że nie stajemy przed Bogiem jak dzieci, jak wolne dzieci? Myślę, że powodem jest nieufność w Jego miłość, niewiara w dziedzictwo nam darowane. Ciągle chyba w nas jest przekonanie, że Bóg nas kocha tylko wówczas, kiedy jesteśmy poprawni..., że niemożliwym jest, by nas kochał po prostu za darmo. A takie przekonanie tworzy w nas Przeciwnik.
Kościół modli się taką kolektą w tym tygodniu: "Wszechmogący, wieczny Boże, ośmielamy się Ciebie nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane dziedzictwo".
Subskrybuj:
Posty (Atom)









