«Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach». Łk 13, 18-21
Nie lekceważ (do siebie się zwracam) małych wydarzeń, spraw, ludzi, słów...
Bóg sieje swoją miłość, swe królestwo małym ziarnem w moje serce. To Jego sprawa, to Jego dzieło. To moje... szczęście.
wtorek, 30 października 2012
niedziela, 28 października 2012
28 X, zdecydowanie
I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił? »
Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Mk 10,46-52
Zdumiewa mnie szybkość reakcji Bartymeusza.
Wiedział, czego mu brak i czego chce.
Ja też często wiem, czego mi brak, ale wcale nie jestem taka szybka w proszeniu Jezusa. Zawstydza mnie Bartymeusz ale też i dopinguje. Dziś zdecydowałam się poprosić i otrzymałam...
Zdumiewa mnie szybkość reakcji Bartymeusza.
Wiedział, czego mu brak i czego chce.
Ja też często wiem, czego mi brak, ale wcale nie jestem taka szybka w proszeniu Jezusa. Zawstydza mnie Bartymeusz ale też i dopinguje. Dziś zdecydowałam się poprosić i otrzymałam...
piątek, 26 października 2012
26 X, łaska danej chwili
... A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Łk 12, 54-59
Obecny czas. Czym się charakteryzuje? Co mam w nim rozpoznać? Rozpoznać w nim obecność Bożą. Rozpoznać Bożą łaskę.
Św. Faustyna przychodzi mi z pomocą:
"O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi. A nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki". Dz 63.
Obecny czas. Czym się charakteryzuje? Co mam w nim rozpoznać? Rozpoznać w nim obecność Bożą. Rozpoznać Bożą łaskę.
Św. Faustyna przychodzi mi z pomocą:
"O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi. A nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki". Dz 63.
czwartek, 25 października 2012
25 X, ten Ogień niech się rozprzestrzenia
Jezus powiedział do swoich uczniów:
"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął..." Łk 12, 49-53
Jezus wyjawia swoje najgłębsze pragnienie. Chce by ogień Ducha = MIŁOŚĆ rozprzestrzenił się po ziemi. By Miłość się czuła jak ogień, który dotyka to, co spotyka i zapala, i rozprzestrzenia się na oczach naszych tak, że nie jesteśmy w stanie go zatrzymać.
Jezus pragnie, bym i ja zapaliła się Jego miłością i bym tą miłość niosła dalej, by iskry miłości wychodziły dalej i podpalały serca następne... aż cała ziemia doświadczy miłości Bożej.
Cóż więc mogę? Mogę nie zatrzymać miłości na sobie! Mogę kochać dalej. Mogę, bom "zapalona". Tylko czy chcę?
Jezus wyjawia swoje najgłębsze pragnienie. Chce by ogień Ducha = MIŁOŚĆ rozprzestrzenił się po ziemi. By Miłość się czuła jak ogień, który dotyka to, co spotyka i zapala, i rozprzestrzenia się na oczach naszych tak, że nie jesteśmy w stanie go zatrzymać.
Jezus pragnie, bym i ja zapaliła się Jego miłością i bym tą miłość niosła dalej, by iskry miłości wychodziły dalej i podpalały serca następne... aż cała ziemia doświadczy miłości Bożej.
Cóż więc mogę? Mogę nie zatrzymać miłości na sobie! Mogę kochać dalej. Mogę, bom "zapalona". Tylko czy chcę?
środa, 24 października 2012
24 X, dano, więc dawaj
Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»
...Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. Łk 12, 39-48
Śledzę na ile mogę obradujący w Watykanie Synod Biskupów na temat nowej ewangelizacji. Dzisiejsze pytanie Piotra sparafrazowało się we mnie do pytania o to, do kogo ta nowa ewangelizacja ma być skierowana: do nas czy też do wszystkich?
W rozmowie z Kardynałem w Wilnie, kiedy opowiadałam mu, co robimy, że przygotowujemy do chrztu, że ewangelizujemy, przerwał mi mówiąc, że od biskupów trzeba zaczynać, że ich trzeba ewangelizować. Dziś znów wyczytałam wypowiedź biskupa Austrii, który mówił o impulsie samoewangelizacji.
Tak, to najpierw ja mam przyjąć na nowo, na świeżo Ewangelię Jezusa Chrystusa. Ewangelia do mnie jest skierowana i ode mnie wymaga odpowiedzi. A skoro jest mi dana i zadana, i wiem o tym, to właśnie o ode mnie tym więcej żądać będą. I mają prawo do tego!
Co mi więc może pomóc, bym z radością weszła w słuchanie i realizowanie wymagań Ewangelii? Bym nie sfrustrowała się tym, że skoro więcej wymagań, to może nie warto przyjmować... może lepiej siedzieć cicho "nie wiedząc" nic o łasce Bożej?...
NIE! Tak nie warto! Bo skoro cieszę się po ludzku, gdy człowiek mi ufa i pozwala wejść w jego sprawy i mogę człowiekowi pomóc i być niejako przedłużeniem czyjejś ręki, to tym bardziej chcę się ucieszyć i odpowiedzieć, gdy Bóg mi ufa i pozwala (dając mi zadanie, urząd, łaskę) bym była dla świata Jego odblaskiem, Jego służebnicą, Jego świadkiem.
Parafrazuję słowa refrenu psalmu responsoryjnego i postanawiam, że "będę czerpać z weselem ze zdrojów zbawienia" i będę rozdawać hojnie otrzymane łaski. Bo są dawane dla rozdawania: "Słyszeliście przecież o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was" (I czytanie Ef 3, 2-12).
...Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. Łk 12, 39-48
Śledzę na ile mogę obradujący w Watykanie Synod Biskupów na temat nowej ewangelizacji. Dzisiejsze pytanie Piotra sparafrazowało się we mnie do pytania o to, do kogo ta nowa ewangelizacja ma być skierowana: do nas czy też do wszystkich?
W rozmowie z Kardynałem w Wilnie, kiedy opowiadałam mu, co robimy, że przygotowujemy do chrztu, że ewangelizujemy, przerwał mi mówiąc, że od biskupów trzeba zaczynać, że ich trzeba ewangelizować. Dziś znów wyczytałam wypowiedź biskupa Austrii, który mówił o impulsie samoewangelizacji.
Tak, to najpierw ja mam przyjąć na nowo, na świeżo Ewangelię Jezusa Chrystusa. Ewangelia do mnie jest skierowana i ode mnie wymaga odpowiedzi. A skoro jest mi dana i zadana, i wiem o tym, to właśnie o ode mnie tym więcej żądać będą. I mają prawo do tego!
Co mi więc może pomóc, bym z radością weszła w słuchanie i realizowanie wymagań Ewangelii? Bym nie sfrustrowała się tym, że skoro więcej wymagań, to może nie warto przyjmować... może lepiej siedzieć cicho "nie wiedząc" nic o łasce Bożej?...
NIE! Tak nie warto! Bo skoro cieszę się po ludzku, gdy człowiek mi ufa i pozwala wejść w jego sprawy i mogę człowiekowi pomóc i być niejako przedłużeniem czyjejś ręki, to tym bardziej chcę się ucieszyć i odpowiedzieć, gdy Bóg mi ufa i pozwala (dając mi zadanie, urząd, łaskę) bym była dla świata Jego odblaskiem, Jego służebnicą, Jego świadkiem.
Parafrazuję słowa refrenu psalmu responsoryjnego i postanawiam, że "będę czerpać z weselem ze zdrojów zbawienia" i będę rozdawać hojnie otrzymane łaski. Bo są dawane dla rozdawania: "Słyszeliście przecież o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was" (I czytanie Ef 3, 2-12).
wtorek, 23 października 2012
23 X, pochodnie wiary
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana... Łk 12,35-38
Zatrzymały mnie dziś te "zapalone pochodnie". W kontekście ostatnich dni jawią się mi jako symbol światła wiary i widzenia w wierze.
Pochodnia daje światło. Wiara rzuca światło na rzeczywistość doświadczaną i pozwala odnaleźć się w niej.
***
Uroczystość poświęcenia ołtarza św. Jadwigi i instalacji relikwii przepiękna. Kardynał Wilna mówił pięknie o świętej Jadwidze i z przekonaniem (Mówił po litewsku, więc moim siostrom tłumaczyłam, szkoda, że inni polscy pielgrzymi nie mieli takiej możliwości). Dużo dobra działo się w Wilnie, wiele dobrych spotkań i radości. Wiele modlitwy i uwielbienia.
A dobro kosztuje, więc i to w pewien sposób okupione zostało...
Światło wiary daje mi poczucie sensu i pozwala zobaczyć więcej niż zmysły. I tak, np. chociaż po ludzku chciałabym, by podróż powrotna nie miała pewnego przykrego wydarzenia, przyjmuję je i oddaję z ufnością w ręce Ojca. I dziękuję, żeśmy cali i zdrowi wrócili do domu.
Fot. ze strony (jest tam więcej zdjęć)
http://www.franciszkanie.gdansk.pl/2012/10/23/wilno-relikwie-sw-jadwigi/
Zatrzymały mnie dziś te "zapalone pochodnie". W kontekście ostatnich dni jawią się mi jako symbol światła wiary i widzenia w wierze.
Pochodnia daje światło. Wiara rzuca światło na rzeczywistość doświadczaną i pozwala odnaleźć się w niej.
***
Uroczystość poświęcenia ołtarza św. Jadwigi i instalacji relikwii przepiękna. Kardynał Wilna mówił pięknie o świętej Jadwidze i z przekonaniem (Mówił po litewsku, więc moim siostrom tłumaczyłam, szkoda, że inni polscy pielgrzymi nie mieli takiej możliwości). Dużo dobra działo się w Wilnie, wiele dobrych spotkań i radości. Wiele modlitwy i uwielbienia.
A dobro kosztuje, więc i to w pewien sposób okupione zostało...
Światło wiary daje mi poczucie sensu i pozwala zobaczyć więcej niż zmysły. I tak, np. chociaż po ludzku chciałabym, by podróż powrotna nie miała pewnego przykrego wydarzenia, przyjmuję je i oddaję z ufnością w ręce Ojca. I dziękuję, żeśmy cali i zdrowi wrócili do domu.
Fot. ze strony (jest tam więcej zdjęć)
http://www.franciszkanie.gdansk.pl/2012/10/23/wilno-relikwie-sw-jadwigi/
piątek, 19 października 2012
19 X, ważniejsi niż wróble :)
Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Łk 12, 1-7
Ucieszyć się chcę troską Ojca!
Uwielbiam Jezusa, że reaguje na nasz lęk. Ufam Jego Słowu.
Jadę na 2 dni do Wilna, na poświęcenie ołtarza i obrazu św. Jadwigi Królowej.
Ucieszyć się chcę troską Ojca!
Uwielbiam Jezusa, że reaguje na nasz lęk. Ufam Jego Słowu.
Jadę na 2 dni do Wilna, na poświęcenie ołtarza i obrazu św. Jadwigi Królowej.
czwartek, 18 października 2012
18 X, na żniwie Pana być...
Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki..." Łk 10, 1-9
Wcale nie oznacza, że Jezus wysyła uczniów na pożarcie wilkom, to nie jest celem. Ten kontrast między owcami a wilkami ukazuje raczej jak rzeczywista jest różnica między uczniem Chrystusa a tymi, którzy żyją w pełni duchem tego świata. I jak ważne jest świadectwo ucznia, styl jego życia. Czasem nawet śmierć. Ale jeszcze bardziej ta codzienna śmierć, śmierć dla grzechu, śmierć dla egoizmu...
Wejście w taką śmierć jest ową postawą owcy i jest czytelna dla ludzi, i jest prowokująca do myślenia, do nawrócenia.
Jezus i mnie wysyła. Moja postawa może komuś pomóc w przyjęciu Królestwa Bożego. Mogę być robotnikiem na żniwie Pana, albo tylko najemnikiem, albo i obibokiem...
Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki..." Łk 10, 1-9
Wcale nie oznacza, że Jezus wysyła uczniów na pożarcie wilkom, to nie jest celem. Ten kontrast między owcami a wilkami ukazuje raczej jak rzeczywista jest różnica między uczniem Chrystusa a tymi, którzy żyją w pełni duchem tego świata. I jak ważne jest świadectwo ucznia, styl jego życia. Czasem nawet śmierć. Ale jeszcze bardziej ta codzienna śmierć, śmierć dla grzechu, śmierć dla egoizmu...
Wejście w taką śmierć jest ową postawą owcy i jest czytelna dla ludzi, i jest prowokująca do myślenia, do nawrócenia.
Jezus i mnie wysyła. Moja postawa może komuś pomóc w przyjęciu Królestwa Bożego. Mogę być robotnikiem na żniwie Pana, albo tylko najemnikiem, albo i obibokiem...
środa, 17 października 2012
17 X, to czynić i tamtego nie opuszczać
Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić i tamtego nie opuszczać... Łk 11, 42-46
Przyjęcie przez serce owego "biada", może doprowadzić do ważnej syntezy w życiu. Z jednej strony chodzi o szczegóły (życie składa się z drobnych spraw) a z drugiej o sprawy istotne jak sprawiedliwość i miłość. Czynić to istotne, ale i szczegółów nie umniejszać.
Innymi słowy, dać się prowadzić Duchowi, jak powie św. Paweł. Wtedy w swoim czasie zaowocuje miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,18-25).
***
Bardzo lubię poniższe opowiadanie. Jest jakoś na temat, przypomniało mi się, więc się dzielę:)
Raz pewien kupiec posłał swojego syna po Tajemnicę Szczęścia do najmądrzejszego z ludzi. Przez czterdzieści dni chłopiec wędrował przez pustynię, aż dotarł do pięknego starego zamczyska na szczycie wzgórza. Mieszkał w nim ten, którego szukał. Lecz zamiast spotkać tam wielkiego mędrca, ujrzał salę, w której panowała atmosfera ogromnego poruszenia: wbiegali i wybiegali kupcy, po kątach, goraczkowo gestykulując, rozprawiali goście, w tle przygrywali grajkowie, a na suto zastawionych stołach stały najwspanialsze tamtejsze przysmaki. sam zaś mędrzec zajęty był rozmową i chłopiec musiał cierpliwie czekać bite dwie godziny, nim nadeszła jego kolej.
Mędrzec wysłuchał go wprawdzi uważnie, ale powiedział, że teraz nie ma czasu, by odkryć przed nim Tajemnicę Szczęścia. Zaprosił go do obejrzenia pałacu i przykazał wrócić za dwie godziny.
- Chciałbym cię jednak o coś prosić - dodał na koniec, podając chłopcu łyżkę, którą napełnił dwoma kroplami oleju. - Kiedy będziesz przechadzał się po moim pałacu nieś tę łyżkę tak, aby ani krzty z niej nie uronić.
Chłopiec wchodził i schodził po schodach pałacu, nie odrywając oczu od łyżki. Po dwóch godzinach znów stanął przed obliczem Mędrca.
- A więc widziałeś już perskie dywany w mojej sali biesiadnej? - pytał. - Zachwycił cię ogród, który z górą dziesięć lat tworzył Mistrz ogrodników? Podziwiałeś piękne pergaminy w mojej bibliotece?
Zawstydzony chłopiec wyznał, że nie widział nic. Dbał bowiem tylko o to, by nie uronić ani kropli oliwy, którą powierzył mu Mędrzec.
- Wobec tego wracaj i poznaj cudowności mego świata- powiedział Mędrzec. - Nie wolno nigdy ufać człowiekowi, którego domu nie znasz.
Teraz juz spokojniejszy, chłopiec wziął łyżkę i znów zaczął spacerować po pałacu, tym razem przyglądając się bacznie wszystkim płótnom wiszącym na ścianach i malowidłom na sklepieniu. Podziwiał góry wokół, ogrody, delikatność kwiatów i smak, z jakim ułożono tu każde dzieło.
Wróciwszy zaś przed oblicze Mędrca opowiedział dokładnie co zobaczył.
- A gdzie są dwie krople oleju, które powierzyłem twojej pieczy? zapytał Mędrzec.
Chłopiec spojrzał na łyżkę i ujrzał, że po oliwie nie zostało ani śladu.
- Oto jedyna rada jaką mogę ci dać - rzekł Mędrzec nad Mędrcami. - Tajemnica Szczęścia jest ukryta w tym, by widzieć wszystkie cuda świata i nigdy nie zapomnieć o dwóch kroplach oleju na łyżce. (P. Coelho, Alchemik)
Przyjęcie przez serce owego "biada", może doprowadzić do ważnej syntezy w życiu. Z jednej strony chodzi o szczegóły (życie składa się z drobnych spraw) a z drugiej o sprawy istotne jak sprawiedliwość i miłość. Czynić to istotne, ale i szczegółów nie umniejszać.
Innymi słowy, dać się prowadzić Duchowi, jak powie św. Paweł. Wtedy w swoim czasie zaowocuje miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,18-25).
***
Bardzo lubię poniższe opowiadanie. Jest jakoś na temat, przypomniało mi się, więc się dzielę:)
Raz pewien kupiec posłał swojego syna po Tajemnicę Szczęścia do najmądrzejszego z ludzi. Przez czterdzieści dni chłopiec wędrował przez pustynię, aż dotarł do pięknego starego zamczyska na szczycie wzgórza. Mieszkał w nim ten, którego szukał. Lecz zamiast spotkać tam wielkiego mędrca, ujrzał salę, w której panowała atmosfera ogromnego poruszenia: wbiegali i wybiegali kupcy, po kątach, goraczkowo gestykulując, rozprawiali goście, w tle przygrywali grajkowie, a na suto zastawionych stołach stały najwspanialsze tamtejsze przysmaki. sam zaś mędrzec zajęty był rozmową i chłopiec musiał cierpliwie czekać bite dwie godziny, nim nadeszła jego kolej.
Mędrzec wysłuchał go wprawdzi uważnie, ale powiedział, że teraz nie ma czasu, by odkryć przed nim Tajemnicę Szczęścia. Zaprosił go do obejrzenia pałacu i przykazał wrócić za dwie godziny.
- Chciałbym cię jednak o coś prosić - dodał na koniec, podając chłopcu łyżkę, którą napełnił dwoma kroplami oleju. - Kiedy będziesz przechadzał się po moim pałacu nieś tę łyżkę tak, aby ani krzty z niej nie uronić.
Chłopiec wchodził i schodził po schodach pałacu, nie odrywając oczu od łyżki. Po dwóch godzinach znów stanął przed obliczem Mędrca.
- A więc widziałeś już perskie dywany w mojej sali biesiadnej? - pytał. - Zachwycił cię ogród, który z górą dziesięć lat tworzył Mistrz ogrodników? Podziwiałeś piękne pergaminy w mojej bibliotece?
Zawstydzony chłopiec wyznał, że nie widział nic. Dbał bowiem tylko o to, by nie uronić ani kropli oliwy, którą powierzył mu Mędrzec.
- Wobec tego wracaj i poznaj cudowności mego świata- powiedział Mędrzec. - Nie wolno nigdy ufać człowiekowi, którego domu nie znasz.
Teraz juz spokojniejszy, chłopiec wziął łyżkę i znów zaczął spacerować po pałacu, tym razem przyglądając się bacznie wszystkim płótnom wiszącym na ścianach i malowidłom na sklepieniu. Podziwiał góry wokół, ogrody, delikatność kwiatów i smak, z jakim ułożono tu każde dzieło.
Wróciwszy zaś przed oblicze Mędrca opowiedział dokładnie co zobaczył.
- A gdzie są dwie krople oleju, które powierzyłem twojej pieczy? zapytał Mędrzec.
Chłopiec spojrzał na łyżkę i ujrzał, że po oliwie nie zostało ani śladu.
- Oto jedyna rada jaką mogę ci dać - rzekł Mędrzec nad Mędrcami. - Tajemnica Szczęścia jest ukryta w tym, by widzieć wszystkie cuda świata i nigdy nie zapomnieć o dwóch kroplach oleju na łyżce. (P. Coelho, Alchemik)
wtorek, 16 października 2012
16 X, wiara działa przez miłość
«Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste». Łk 11, 37-41
Czym jest jałmużna, jak nie miłością.
Więc jeśli na wszystko będę patrzyła z wnętrza pełnego miłości i tę miłość będę wydawała, to zasada św. Augustyna "Miłuj i czyń, co chcesz" będzie czytelna dla innych w moim działaniu.
Św. Paweł w I czytaniu wyraźnie dziś precyzuje, że znaczenie ma tylko wiara, która działa przez miłość (Ga 5,6). Chyba warto to mieć na uwadze, gdy uroczysty początek roku wiary jest już za nami. Teraz codzienność tego roku objawi nasze wnętrze.
Czym jest jałmużna, jak nie miłością.
Więc jeśli na wszystko będę patrzyła z wnętrza pełnego miłości i tę miłość będę wydawała, to zasada św. Augustyna "Miłuj i czyń, co chcesz" będzie czytelna dla innych w moim działaniu.
Św. Paweł w I czytaniu wyraźnie dziś precyzuje, że znaczenie ma tylko wiara, która działa przez miłość (Ga 5,6). Chyba warto to mieć na uwadze, gdy uroczysty początek roku wiary jest już za nami. Teraz codzienność tego roku objawi nasze wnętrze.
poniedziałek, 15 października 2012
15 X, zbawienie czeka na ciebie
"Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. [...]
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz". Łk 11, 29-32
Niniwici z wiarą przyjęli słowa Jonasza. Dali słowom wiarę. I po ludzku mówiąc "opłaciło się".
Słucham Jezusa codziennie. "Tu coś więcej niż Jonasz". Dać Słowom Jezusa wiarę, to wprowadzić je w czyn, to być odbiorcą zbawienia. To doświadczyć na sobie Bożego miłosierdzia.
Gdzieś widziałam karteczkę ze zdaniem: "Chrystus zbawił każdego, tylko trzeba to zbawienie odebrać samemu"...
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz". Łk 11, 29-32
Niniwici z wiarą przyjęli słowa Jonasza. Dali słowom wiarę. I po ludzku mówiąc "opłaciło się".
Słucham Jezusa codziennie. "Tu coś więcej niż Jonasz". Dać Słowom Jezusa wiarę, to wprowadzić je w czyn, to być odbiorcą zbawienia. To doświadczyć na sobie Bożego miłosierdzia.
Gdzieś widziałam karteczkę ze zdaniem: "Chrystus zbawił każdego, tylko trzeba to zbawienie odebrać samemu"...
niedziela, 14 października 2012
14 X, nasyć nas Panie
"Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego".
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?".
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". Mk 10, 17-30
Warto więc zapytać i uczciwie sobie odpowiedzieć, w czym więc ja pokładam nadzieję?
A potem... wołać szczerym i tęskniącym sercem słowami dzisiejszego refrenu psalmu responsoryjnego: Nasyć nas, Panie, Twoim miłosierdziem. Ps 90
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?".
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". Mk 10, 17-30
Warto więc zapytać i uczciwie sobie odpowiedzieć, w czym więc ja pokładam nadzieję?
A potem... wołać szczerym i tęskniącym sercem słowami dzisiejszego refrenu psalmu responsoryjnego: Nasyć nas, Panie, Twoim miłosierdziem. Ps 90
sobota, 13 października 2012
13 X, cieszę się błogosławieństwem
«Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś».
Lecz On rzekł: «Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». Łk 11, 27-28
Szczęście Maryi, bo o Niej dziś mowa, nie jest zarezerwowane tylko Maryi. Owszem, Ona pierwsza jest tą słuchającą i tą która zachowała Słowo aż tak, że ONO w Niej stało się Ciałem.
Jednak doświadczenie, by w sercu swoim przyjąć i zachować Słowo, by w postawach i czynach Je ukazać, może być doświadczeniem moim i twoim. I wtedy jesteśmy błogosławieni=szczęśliwi, bo Jezus jest w nas i "rodzi się" w nas dla świata!
Jezus i dziś chce się objawiać światu, ale jak to robi dziś? Najczęściej przez martyria, przez świadectwo chrześcijan. Czy to będzie aż męczeństwo? Niekoniecznie... czasem wierność w codzienności jest oddawaniem kropla po kropli siebie, swojej krwi...
***
Przed 19 laty, tego dnia, wyruszyłam z domu rodzinnego w drogę za Barankiem. Czuję dziś radość i ogromną wdzięczność za tę Łaskę. I cieszę się dzisiejszym ewangelicznym błogosławieństwem.
Szczęście Maryi, bo o Niej dziś mowa, nie jest zarezerwowane tylko Maryi. Owszem, Ona pierwsza jest tą słuchającą i tą która zachowała Słowo aż tak, że ONO w Niej stało się Ciałem.
Jednak doświadczenie, by w sercu swoim przyjąć i zachować Słowo, by w postawach i czynach Je ukazać, może być doświadczeniem moim i twoim. I wtedy jesteśmy błogosławieni=szczęśliwi, bo Jezus jest w nas i "rodzi się" w nas dla świata!
Jezus i dziś chce się objawiać światu, ale jak to robi dziś? Najczęściej przez martyria, przez świadectwo chrześcijan. Czy to będzie aż męczeństwo? Niekoniecznie... czasem wierność w codzienności jest oddawaniem kropla po kropli siebie, swojej krwi...
***
Przed 19 laty, tego dnia, wyruszyłam z domu rodzinnego w drogę za Barankiem. Czuję dziś radość i ogromną wdzięczność za tę Łaskę. I cieszę się dzisiejszym ewangelicznym błogosławieństwem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)