W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. 1 Tes 5,16-24
Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. J 1,6-28
ADWENTUS się wypełnia!
Codziennie używam tego słowa i może pora wyjaśnić, co to znaczy. Otóż "adwentus" w starożytnym Rzymie i Bizancjum oznaczał przybycie i odwiedziny ważnej osobistości, króla, cesarza. Chrześcijanie zapozyczyli termin a widzieli w owym adventus przybycie Króla Królów – Chrystusa.
Dziś w liturgii Jan Chrzciciel ogłasza Jego obecność!
Dla mnie ważna sprawa z tym rzemykiem... Nie mam czasu pisać więcej, bo gościnnie korzystam z komputera, ale napiszę tyle, że chodzi o Jezusa jako Oblubieńca!
Dobra nowina - przybycie Tego, który MIŁUJE! Rozpoznanie Jego oznacza możliwość wypełnienia się we mnie II czytania, którego fragment zacytowałam na początku tego postu.
Ludzie, dziś niedziela gaudete (radujcie się) i zapewniam was - jest z czego się cieszyć!
niedziela, 14 grudnia 2014
piątek, 12 grudnia 2014
12 XII, zatańczysz?
Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: «Zły duch go opętał». Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny. Mt 11,16-19
Dziś chodzi o wolność od siebie i danie się poprowadzić. Raz przez ascezę raz przez obfitość. Łaska jest wszędzie - ale jest to łaska danej chwili, która się nie powtórzy...
ADWENTUS - nadchodzi Pan, Pan historii, Pan wydarzeń. Albo jeszcze inaczej: On jest w wydarzeniu każdym - to Duch Święty uelastycznia mnie i uzdalnia do odpowiedzi w konwencji Jego prowadzenia (jak w tańcu :)
A jak jest w tańcu?
By być dobrym tancerzem - z Tobą, jak i gdzie indziej - nie trzeba
wiedzieć, dokąd to prowadzi,
trzeba dać się ponieść,
być radosnym,
być lekkim,
a zwłaszcza nie można być spiętym.
Nie trzeba prosić Cię o wyjaśnienia
kroków, które podoba Ci się robić.
Trzeba być jak Twoje przedłużenie,
być zwinnym i żywym.
I za Twoim pośrednictwem odbierać rytm orkiestry.
Nie należy chcieć za wszelką cenę przyśpieszać,
lecz trzeba zaakceptować, że się obracamy, że chodzimy bokiem.
I to byłyby jedynie głupie kroki,
gdyby muzyka nie tworzyła harmonii.
Lecz my zapominamy muzykę Twojego Ducha
i czynimy z naszego życia ćwiczenia gimnastyczne;
zapominamy, że w Twoich ramionach ono się tańczy,
że Twoja Święta Wola
ma niepojętą wyobraźnię
i że monotonię i znudzenie
odczuwają tylko stare dusze,
które podpierają ściany
na radosnym balu Twojej miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić.
Jesteśmy gotowi zatańczyć Ci zakupy, które musimy zrobić,
rachunki, kolację, którą trzeba przygotować, czuwanie, gdy będzie się chciało spać.
Jesteśmy gotowi tańczyć taniec pracy,
taniec zapału, a później chłodu.
Jeśli niektóre melodie są w tonacji minorowej, nie powiemy Ci,
że są smutne;
że mamy przez nie zadyszkę;
a jeśli ludzie nas popychają, przyjmiemy to ze śmiechem,
dobrze wiedząc, że to się zawsze zdarza w tańcu.
Panie, wskaż nam miejsce,
gdzie w tej wiecznej powieści
rozpoczętej między Tobą i nami
odbywa się szczególny bal posłuszeństwa.
Odsłoń przed nami wielką orkiestrę Twych pragnień,
gdzie to, na co pozwalasz,
rzuca dziwne nuty
w pogodę tego, czego chcesz.
Naucz nas przywdziewać każdego dnia
nasza ludzką kondycję
jak balową suknię, która sprawi, że pokochamy
wszystkie drobiazgi jak nieodzowną biżuterię.
Spraw, byśmy przeżywali nasze życie
nie jako grę w szachy, gdzie wszystko jest obliczone,
ani jako mecz, gdzie wszystko jest trudne,
ani jako twierdzenie matematyczne, które nas męczy,
lecz jako niekończące się święto,
na którym powtarza się spotkanie z Tobą.
Jak bal,
jak taniec
w ramionach Twojej łaski,
w uniwersalnej muzyce miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić. (Madeleine Delbrel)
On przybywa, by cię zaprosić. Zatańczysz z Nim?
Fot. z internetu
Dziś chodzi o wolność od siebie i danie się poprowadzić. Raz przez ascezę raz przez obfitość. Łaska jest wszędzie - ale jest to łaska danej chwili, która się nie powtórzy...
ADWENTUS - nadchodzi Pan, Pan historii, Pan wydarzeń. Albo jeszcze inaczej: On jest w wydarzeniu każdym - to Duch Święty uelastycznia mnie i uzdalnia do odpowiedzi w konwencji Jego prowadzenia (jak w tańcu :)
A jak jest w tańcu?
By być dobrym tancerzem - z Tobą, jak i gdzie indziej - nie trzeba
wiedzieć, dokąd to prowadzi,
trzeba dać się ponieść,
być radosnym,
być lekkim,
a zwłaszcza nie można być spiętym.
Nie trzeba prosić Cię o wyjaśnienia
kroków, które podoba Ci się robić.
Trzeba być jak Twoje przedłużenie,
być zwinnym i żywym.
I za Twoim pośrednictwem odbierać rytm orkiestry.
Nie należy chcieć za wszelką cenę przyśpieszać,
lecz trzeba zaakceptować, że się obracamy, że chodzimy bokiem.
I to byłyby jedynie głupie kroki,
gdyby muzyka nie tworzyła harmonii.
Lecz my zapominamy muzykę Twojego Ducha
i czynimy z naszego życia ćwiczenia gimnastyczne;
zapominamy, że w Twoich ramionach ono się tańczy,
że Twoja Święta Wola
ma niepojętą wyobraźnię
i że monotonię i znudzenie
odczuwają tylko stare dusze,
które podpierają ściany
na radosnym balu Twojej miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić.
Jesteśmy gotowi zatańczyć Ci zakupy, które musimy zrobić,
rachunki, kolację, którą trzeba przygotować, czuwanie, gdy będzie się chciało spać.
Jesteśmy gotowi tańczyć taniec pracy,
taniec zapału, a później chłodu.
Jeśli niektóre melodie są w tonacji minorowej, nie powiemy Ci,
że są smutne;
że mamy przez nie zadyszkę;
a jeśli ludzie nas popychają, przyjmiemy to ze śmiechem,
dobrze wiedząc, że to się zawsze zdarza w tańcu.
Panie, wskaż nam miejsce,
gdzie w tej wiecznej powieści
rozpoczętej między Tobą i nami
odbywa się szczególny bal posłuszeństwa.
Odsłoń przed nami wielką orkiestrę Twych pragnień,
gdzie to, na co pozwalasz,
rzuca dziwne nuty
w pogodę tego, czego chcesz.
Naucz nas przywdziewać każdego dnia
nasza ludzką kondycję
jak balową suknię, która sprawi, że pokochamy
wszystkie drobiazgi jak nieodzowną biżuterię.
Spraw, byśmy przeżywali nasze życie
nie jako grę w szachy, gdzie wszystko jest obliczone,
ani jako mecz, gdzie wszystko jest trudne,
ani jako twierdzenie matematyczne, które nas męczy,
lecz jako niekończące się święto,
na którym powtarza się spotkanie z Tobą.
Jak bal,
jak taniec
w ramionach Twojej łaski,
w uniwersalnej muzyce miłości.
Panie, przybądź nas zaprosić. (Madeleine Delbrel)
On przybywa, by cię zaprosić. Zatańczysz z Nim?
Fot. z internetu
czwartek, 11 grudnia 2014
11 XII, na kogo czekasz?
A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Mt 11,11-15
Ludzie gwałtowni, nieustraszeni są przeciwieństwem tych, którzy poddają się lękowi.
Pierwsze czytanie zachęca mnie do odwagi:
Ja, twój Bóg,ująłem cię za prawicę mówiąc ci:
„Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą”.
Nie bój się, robaczku, Jakubie, nieboraku, o Izraelu!
Ja cię wspomagam, mówi Pan, odkupiciel twój, Święty Izraela.
Oto Ja przemieniam cię w młocarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów:
Ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę. Iz 41,13n
ADWENTUS - przyjdź Duchu Święty, przyjdź mój Obrońco i Skało moja, Tarczo zbawienia mojego. Przyjdź i rozpal we mnie swoją moc miłości, bym z odwagą przygotowała drogę Jezusowi w swoim sercu. Doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk kojarzy się z karą (1J 4,18).
Czekamy na Zbawiciela nie na potępiciela!!!
Fot. z internetu
Ludzie gwałtowni, nieustraszeni są przeciwieństwem tych, którzy poddają się lękowi.
Pierwsze czytanie zachęca mnie do odwagi:
Ja, twój Bóg,ująłem cię za prawicę mówiąc ci:
„Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą”.
Nie bój się, robaczku, Jakubie, nieboraku, o Izraelu!
Ja cię wspomagam, mówi Pan, odkupiciel twój, Święty Izraela.
Oto Ja przemieniam cię w młocarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów:
Ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę. Iz 41,13n
ADWENTUS - przyjdź Duchu Święty, przyjdź mój Obrońco i Skało moja, Tarczo zbawienia mojego. Przyjdź i rozpal we mnie swoją moc miłości, bym z odwagą przygotowała drogę Jezusowi w swoim sercu. Doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk kojarzy się z karą (1J 4,18).
Czekamy na Zbawiciela nie na potępiciela!!!
Fot. z internetu
środa, 10 grudnia 2014
10 XII, ruszyć w podróż
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Mt 11,28-30
Jak dobrze, że to słowo dziś pada. Jezus przychodzi z tym, co potrzebne. I zaprasza nas do przyjścia do Niego.
Ważny jest mój krok w Jego stronę. Czasem, to dłuższa podróż... ale ważny jest już pierwszy krok, decyzja na spotkanie.
Ja jestem w tej podroży. A ty?
ADWENTUS - przyjść do Przychodzącego!
Jak dobrze, że to słowo dziś pada. Jezus przychodzi z tym, co potrzebne. I zaprasza nas do przyjścia do Niego.
Ważny jest mój krok w Jego stronę. Czasem, to dłuższa podróż... ale ważny jest już pierwszy krok, decyzja na spotkanie.
Ja jestem w tej podroży. A ty?
ADWENTUS - przyjść do Przychodzącego!
wtorek, 9 grudnia 2014
9 XII, szuka cię
Jezus powiedział do swoich uczniów:
"Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała?" Mt 18,12-14
A owce pozostałe się dziwią.
Nie ma co się dziwić, ON taki JEST! Szuka tej zabłąkanej.
Każdy z nas nią bywa, albo właśnie jest...
ADWENTUS - już JEST między nami TEN, który (mnie i) ciebie szuka!
Fot. z internetu.
"Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała?" Mt 18,12-14
A owce pozostałe się dziwią.
Nie ma co się dziwić, ON taki JEST! Szuka tej zabłąkanej.
Każdy z nas nią bywa, albo właśnie jest...
ADWENTUS - już JEST między nami TEN, który (mnie i) ciebie szuka!
Fot. z internetu.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
8 XII, Napełniona Łaską
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo... Łk 1,26-38
W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie... Ef 1,3-12
Łaski pełna! Napełniona Łaską. Dała się Jej napełnić.
Usłyszałam niedawno ładne porównanie spowiedzi do nakładania mikronowych warstw złota. Czasem tego nie widać, jak w złoceniu, ale każda dobra spowiedź "pozłaca", kładzie coś w sercu nieodwracalnego - kształtuje w nas ten obraz nieskalaności i piękna, jaki jest już w oczach Bożych.
Fot. Taki domowy ołtarzyk - Baranka wie, do kogo się przytulić...Jeszcze do Niej nie podobna, ale się nie zraża, bo kto z Kim przestaje, takim się staje :-).
A tu z roku 2012 całkiem fajne rozważanie.
Fot 2. Акжана Абдалиева (malarka z Kazachstanu), 2009 "Owca". Bardzo mi na dziś ten obraz pasuje...
W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie... Ef 1,3-12
Łaski pełna! Napełniona Łaską. Dała się Jej napełnić.
Usłyszałam niedawno ładne porównanie spowiedzi do nakładania mikronowych warstw złota. Czasem tego nie widać, jak w złoceniu, ale każda dobra spowiedź "pozłaca", kładzie coś w sercu nieodwracalnego - kształtuje w nas ten obraz nieskalaności i piękna, jaki jest już w oczach Bożych.
Fot. Taki domowy ołtarzyk - Baranka wie, do kogo się przytulić...Jeszcze do Niej nie podobna, ale się nie zraża, bo kto z Kim przestaje, takim się staje :-).
A tu z roku 2012 całkiem fajne rozważanie.
Fot 2. Акжана Абдалиева (malarka z Kazachstanu), 2009 "Owca". Bardzo mi na dziś ten obraz pasuje...
niedziela, 7 grudnia 2014
7 XII, oddanie steru
„Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni:
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”.
Wystąpił Jan Chrzciciel [...]: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. Mk 1,1-8
Miałam pisać, ale wykasowałam swoje. Zacytuję M. Łusiaka SJ z deonu:
"Zamiana chrztu "Janowego" na Chrystusowy chrzest "Duchem Świętym" to przejście od ludzkich wysiłków, by się zbawić, do działania Boga, który przychodzi nas zbawić. Od przyjścia Chrystusa naszym zbawieniem zajęty jest tylko Bóg. Nikt nie musi już się martwić o swoje zbawienie. On to "załatwi".
Nie oznacza to jednak, że Bóg zbawia nas bez naszego udziału. Do nas należy przygotowanie Bogu drogi do naszych serc. Polem zbawczego działania Boga są bowiem nasze serca, ciągle skażone egoizmem. Innymi słowy: zbawiony jest każdy, kto nie stawia Bogu oporu, ale poddaje się Jego działaniu".
Żeby jednak coś od siebie dodać, to napiszę, że wzruszyłam się dziś na Aniele Pańskim z papieżem Franciszkiem. Mówił o pocieszeniu, bo I czytanie z Izajasza jest przepiękne o trosce Boga. A zauważył też, że my sami często zostajemy w smutku, nie pozwalając się Bogu pocieszyć. Taki niuans: w smutku czujemy się niejako bohaterami, a w pocieszeniu to Duch Święty jest bohaterem, On jest tym pocieszycielem w nas. Bardzo ważny aspekt!
Moje świadectwo:
Przez kilka lat po przeżyciu III ĆD (tygodnia Męki Pańskiej) nie mogłam zebrać się na IV tydzień (Zmartwychwstania). W pewnym momencie odkryłam powód. I był on właśnie po tej linii, o której wspomniał dziś papież.
Nad Jezusem w Męce miałam jakąś "władzę", mogłam reżyserować moje współczucie... Zmartwychwstały zaś jest Panem! Jest Panem historii, Panem życia - Jemu oddaje się swój ster kierowniczy...
I warto, choć do tego się dorasta. (Przynajmniej ja tego dorastania potrzebowałam, bo sterować samej wydawało mi się dobre...).
Jeszcze na koniec proponuję bardzo dobre słowo bpa Rysia. Zachęcam do zaglądnięcia tutaj.
ADWENTUS - przyjdź i bądź Panem mego życia! Poddaję się Twemu, Boże, działaniu!
Fot. z internetu
Wystąpił Jan Chrzciciel [...]: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. Mk 1,1-8
Miałam pisać, ale wykasowałam swoje. Zacytuję M. Łusiaka SJ z deonu:
"Zamiana chrztu "Janowego" na Chrystusowy chrzest "Duchem Świętym" to przejście od ludzkich wysiłków, by się zbawić, do działania Boga, który przychodzi nas zbawić. Od przyjścia Chrystusa naszym zbawieniem zajęty jest tylko Bóg. Nikt nie musi już się martwić o swoje zbawienie. On to "załatwi".
Nie oznacza to jednak, że Bóg zbawia nas bez naszego udziału. Do nas należy przygotowanie Bogu drogi do naszych serc. Polem zbawczego działania Boga są bowiem nasze serca, ciągle skażone egoizmem. Innymi słowy: zbawiony jest każdy, kto nie stawia Bogu oporu, ale poddaje się Jego działaniu".
Żeby jednak coś od siebie dodać, to napiszę, że wzruszyłam się dziś na Aniele Pańskim z papieżem Franciszkiem. Mówił o pocieszeniu, bo I czytanie z Izajasza jest przepiękne o trosce Boga. A zauważył też, że my sami często zostajemy w smutku, nie pozwalając się Bogu pocieszyć. Taki niuans: w smutku czujemy się niejako bohaterami, a w pocieszeniu to Duch Święty jest bohaterem, On jest tym pocieszycielem w nas. Bardzo ważny aspekt!
Moje świadectwo:
Przez kilka lat po przeżyciu III ĆD (tygodnia Męki Pańskiej) nie mogłam zebrać się na IV tydzień (Zmartwychwstania). W pewnym momencie odkryłam powód. I był on właśnie po tej linii, o której wspomniał dziś papież.
Nad Jezusem w Męce miałam jakąś "władzę", mogłam reżyserować moje współczucie... Zmartwychwstały zaś jest Panem! Jest Panem historii, Panem życia - Jemu oddaje się swój ster kierowniczy...
I warto, choć do tego się dorasta. (Przynajmniej ja tego dorastania potrzebowałam, bo sterować samej wydawało mi się dobre...).
Jeszcze na koniec proponuję bardzo dobre słowo bpa Rysia. Zachęcam do zaglądnięcia tutaj.
ADWENTUS - przyjdź i bądź Panem mego życia! Poddaję się Twemu, Boże, działaniu!
Fot. z internetu
sobota, 6 grudnia 2014
6 XII, opatruje rany
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Mt 9,35n
Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach. Iz 30,26
Te dwa teksty czytam razem.
Ci znękani i porzuceni, dosłownie "zszarpani" i "obaleni", to każdy z nas. Któż z nas, choćby raz w życiu tak się nie czuł? A ilu jest ludzi, którzy ciągle tak się czują...
Dobra nowina jest w tym, że Pan dostrzega i przychodzi do takich właśnie, przychodzi jak pasterz. Przychodzi, by opatrzyć rany i uleczyć sińce po razach. Co za wspaniały obraz!
Kiedy miłująca osoba opatruje ci ranę to jest to tak niesamowite doświadczenie, że nawet ci, co ran nie mają, widząc to, gotowi byliby sobie ranę zadać, by tego móc doświadczyć. :-)
ADWENTUS - przyjdź Pasterzu i opatrz moje rany! Dziękuję Ci.
Przyjdź Panie do tych, którzy cierpią bardzo.
A my nie uciekajmy od Niego, pozwólmy Mu opatrzyć nasze rany!
***
"Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo". Iz 30,21
Pomyślałam, że to słowo spełnia się też poprzez nas, naszych przyjaciół, kapłanów, kierowników, ludzi spotykanych. Bo i dobre słowo, i słowo wsparcia, i słowo napomnienia są korygujące!
A nawet czasem drobny gest. Czasem wystarczy tyle, by człowiekowi w ciemnym kościele podać małą świeczkę, którą odpali i powiedzieć słowo: "w życiu też jaśniej bywa, jak Ktoś zaświeci". I uśmiech się pojawia na twarzy strudzonej, choć na chwilę.
Fot. z internetu
Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach. Iz 30,26
Te dwa teksty czytam razem.
Ci znękani i porzuceni, dosłownie "zszarpani" i "obaleni", to każdy z nas. Któż z nas, choćby raz w życiu tak się nie czuł? A ilu jest ludzi, którzy ciągle tak się czują...
Dobra nowina jest w tym, że Pan dostrzega i przychodzi do takich właśnie, przychodzi jak pasterz. Przychodzi, by opatrzyć rany i uleczyć sińce po razach. Co za wspaniały obraz!
Kiedy miłująca osoba opatruje ci ranę to jest to tak niesamowite doświadczenie, że nawet ci, co ran nie mają, widząc to, gotowi byliby sobie ranę zadać, by tego móc doświadczyć. :-)
ADWENTUS - przyjdź Pasterzu i opatrz moje rany! Dziękuję Ci.
Przyjdź Panie do tych, którzy cierpią bardzo.
A my nie uciekajmy od Niego, pozwólmy Mu opatrzyć nasze rany!
***
"Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo". Iz 30,21
Pomyślałam, że to słowo spełnia się też poprzez nas, naszych przyjaciół, kapłanów, kierowników, ludzi spotykanych. Bo i dobre słowo, i słowo wsparcia, i słowo napomnienia są korygujące!
A nawet czasem drobny gest. Czasem wystarczy tyle, by człowiekowi w ciemnym kościele podać małą świeczkę, którą odpali i powiedzieć słowo: "w życiu też jaśniej bywa, jak Ktoś zaświeci". I uśmiech się pojawia na twarzy strudzonej, choć na chwilę.
Fot. z internetu
piątek, 5 grudnia 2014
5 XII, abym ujrzała
Szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida”.
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić”? Mt 9,27-31
Niewidomi. Niewidomi wiedzą, że są niewidomymi. Wiedzą, że jest rzeczywistość, której nie widzą, więcej, oni są zanurzeni w tej rzeczywistości, której nie widzą. Są tego świadomi.
Gorzej może być ze mną! Moje serce może nie widzieć obecności Pana, więcej, może ją podważać, skoro jej nie dostrzega... A obecność Pana jest pośród nas ("w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" - napisze św. Paweł), jesteśmy w tej rzeczywistości zanurzeni.
Jeśli oko mego serca jest w ciemności, jakże wielka to ciemność (sam Jezus tak powie - Mt 6,23). Obym była jej świadoma! Wówczas będę wołać adwentowo: przyjdź Panie Jezu, uzdrów oczy mego serca!
***
Miałam takie wydarzenie na ostatnich rekolekcjach:
Weszłam w modlitwę przy grobie Jezusa, trwając tam z Marią Magdaleną. Zamroczona byłam jak i ona, która nie rozpoznała Zmartwychwstałego. Aż w momencie pewnym, jak i Maria Magdalena chciałam "zabrać Jego ciało" (w moim przeżywaniu obecnej rzeczywistości, chciałam zachować coś z przeszłości), przyszło nagle światło zrozumienia, że w sytuacjach, które mnie dotykają jest On sam - że to Jego działanie! 'To Ja jestem w tym wszystkim" - jakbym usłyszała od Jezusa patrząc na historię ostatnich lat.
Ale dopiero, kiedy po indywidualnym śniadaniu zaczęłam w notesie robić notatki z modlitwy, przy zapisie słów: "JA JESTEM" - załapałam, że to Jego Imię - JAHWE! I że właśnie Go przed chwilą na modlitwie spotkałam, Zmartwychwstałego... Dopiero wówczas przeżyłam swoistą konsternację i radość wielką! :-)
***
ON jest, ale ja często Go po prostu nie widzę, nie rozpoznaję
ADWENTUS - przyjdź Obecny i uzdrów moje widzenie Ciebie, siebie, braci i sióstr, i całej rzeczywistości, w której Ty jesteś zawsze Obecny.
Fot. Znak krzyża na oczach w obrzędzie przyjęcia do katechumenatu. Padają wówczas słowa: "przyjmij krzyż na oczach, abyś ujrzała jasność Bożą".
Niewidomi. Niewidomi wiedzą, że są niewidomymi. Wiedzą, że jest rzeczywistość, której nie widzą, więcej, oni są zanurzeni w tej rzeczywistości, której nie widzą. Są tego świadomi.
Gorzej może być ze mną! Moje serce może nie widzieć obecności Pana, więcej, może ją podważać, skoro jej nie dostrzega... A obecność Pana jest pośród nas ("w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" - napisze św. Paweł), jesteśmy w tej rzeczywistości zanurzeni.
Jeśli oko mego serca jest w ciemności, jakże wielka to ciemność (sam Jezus tak powie - Mt 6,23). Obym była jej świadoma! Wówczas będę wołać adwentowo: przyjdź Panie Jezu, uzdrów oczy mego serca!
***
Miałam takie wydarzenie na ostatnich rekolekcjach:
Weszłam w modlitwę przy grobie Jezusa, trwając tam z Marią Magdaleną. Zamroczona byłam jak i ona, która nie rozpoznała Zmartwychwstałego. Aż w momencie pewnym, jak i Maria Magdalena chciałam "zabrać Jego ciało" (w moim przeżywaniu obecnej rzeczywistości, chciałam zachować coś z przeszłości), przyszło nagle światło zrozumienia, że w sytuacjach, które mnie dotykają jest On sam - że to Jego działanie! 'To Ja jestem w tym wszystkim" - jakbym usłyszała od Jezusa patrząc na historię ostatnich lat.
Ale dopiero, kiedy po indywidualnym śniadaniu zaczęłam w notesie robić notatki z modlitwy, przy zapisie słów: "JA JESTEM" - załapałam, że to Jego Imię - JAHWE! I że właśnie Go przed chwilą na modlitwie spotkałam, Zmartwychwstałego... Dopiero wówczas przeżyłam swoistą konsternację i radość wielką! :-)
***
ON jest, ale ja często Go po prostu nie widzę, nie rozpoznaję
ADWENTUS - przyjdź Obecny i uzdrów moje widzenie Ciebie, siebie, braci i sióstr, i całej rzeczywistości, w której Ty jesteś zawsze Obecny.
Fot. Znak krzyża na oczach w obrzędzie przyjęcia do katechumenatu. Padają wówczas słowa: "przyjmij krzyż na oczach, abyś ujrzała jasność Bożą".
czwartek, 4 grudnia 2014
4 XII, moja Skało, przyjdź
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Mt 7,24n
Jak ważny jest fundament przekonywujemy się dopiero w czasie.
Jak ważny jest fundament duchowy życia przekonywujemy się w czasie.
Dopiero próby, dopiero to, co niepokoi i uderza w nas, sprawdza nasz fundament. Burza natrafiając na Skałę nie rozwali nas.
ADWENTUS - przychodzi Ten, który wiekuistą Skałą jest. On kształtuje w pokoju nasz charakter stateczny (por. Iz 26,1-6)
Jak ważny jest fundament przekonywujemy się dopiero w czasie.
Jak ważny jest fundament duchowy życia przekonywujemy się w czasie.
Dopiero próby, dopiero to, co niepokoi i uderza w nas, sprawdza nasz fundament. Burza natrafiając na Skałę nie rozwali nas.
ADWENTUS - przychodzi Ten, który wiekuistą Skałą jest. On kształtuje w pokoju nasz charakter stateczny (por. Iz 26,1-6)
środa, 3 grudnia 2014
3 XII, z zaufaniem oddać
„Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?” Jezus zapytał ich:„Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem i parę rybek”. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Mt 15,29-37
Ile mam? Ile mam do dania? Czy wydobędę z zaufaniem swoje "chlebki" i swoje "rybki", by je oddać w ręce Jezusa?
Co On z tym zrobi? Podziękuje Ojcu, połamie, da braciom... Nie zabraknie niczego nikomu.
Jezus potrzebuje mego życia, by nakarmić innych (o nakarmieniu mnie też nie zapomniał, o tym jest I czytanie Iz 25,6-10a i Psalm 27).
ADWETUS - przychodzi Ten, który jest dobry dla innych; Ten, który jest dobry dla mnie! Eucharystią mnie karmi i posyła...bo przeze mnie chce przyjść do innych.
Ten, który wydobywa ze mnie (z ciebie) dobroć, swoją dobroć, w nas złożoną. Pozwólmy Mu na to!
Zaufać Mu, czy łatwo? Nie sądzę... (diabelskie omamienia jeszcze swoje robią i nas blokują). A jednak, właśnie od zaufania zaczyna się nawrócenie.
Fot. z internetu
Ile mam? Ile mam do dania? Czy wydobędę z zaufaniem swoje "chlebki" i swoje "rybki", by je oddać w ręce Jezusa?
Co On z tym zrobi? Podziękuje Ojcu, połamie, da braciom... Nie zabraknie niczego nikomu.
Jezus potrzebuje mego życia, by nakarmić innych (o nakarmieniu mnie też nie zapomniał, o tym jest I czytanie Iz 25,6-10a i Psalm 27).
ADWETUS - przychodzi Ten, który jest dobry dla innych; Ten, który jest dobry dla mnie! Eucharystią mnie karmi i posyła...bo przeze mnie chce przyjść do innych.
Ten, który wydobywa ze mnie (z ciebie) dobroć, swoją dobroć, w nas złożoną. Pozwólmy Mu na to!
Zaufać Mu, czy łatwo? Nie sądzę... (diabelskie omamienia jeszcze swoje robią i nas blokują). A jednak, właśnie od zaufania zaczyna się nawrócenie.
Fot. z internetu
wtorek, 2 grudnia 2014
2 XII, prostota przyjęcia
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom..." Łk 10,21-24
Na czym polega ta prostota, która otwiera widzenie "tych rzeczy"?
Dla mnie dziś ta prostota polega na ufnym przyjęciu słów Izajasza, że
"wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,
młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.
Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze,
bo kraj się napełni znajomością Pana na kształt wód, które przepełniają morze...." Iz 11,1-10
Prostota przyjęcia tego słowa oznacza dla mnie dziś, że to możliwe jest najpierw w moim sercu. I nie stanie się to moją mocą, lecz mocą Pana. Że moje serce napełni się znajomością Pana tak, jak morze napełnia się wodami rzek (świetny Izajaszowy obraz).
I w moim sercu mój lew będzie jadał słomę, a nie pożerał słabości współsióstr, w moim sercu wilk zamieszka z barankiem, czyli żądza uspokoi się wobec pokory, dziecko we mnie (dobro czyste we mnie) nie dozna krzywdy od złej żmii, czyli nie da się omamić pozornemu dobru, jak to się stało w raju za podszeptem diabła.
Ja w to wierzę! Wierzę, że to możliwe!
Wierzę, że nic nie uczyni mi prawdziwej krzywdy, jeśli to wszystko - jeśli życie swoje - przeżywam w obecności Pana, który przyszedł i wciąż przychodzi - ADWENTUS!
Fot. z internetu. Źródło: http://blog.studioniezapominajka.pl
Na czym polega ta prostota, która otwiera widzenie "tych rzeczy"?
Dla mnie dziś ta prostota polega na ufnym przyjęciu słów Izajasza, że
"wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,
młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.
Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze,
bo kraj się napełni znajomością Pana na kształt wód, które przepełniają morze...." Iz 11,1-10
Prostota przyjęcia tego słowa oznacza dla mnie dziś, że to możliwe jest najpierw w moim sercu. I nie stanie się to moją mocą, lecz mocą Pana. Że moje serce napełni się znajomością Pana tak, jak morze napełnia się wodami rzek (świetny Izajaszowy obraz).
I w moim sercu mój lew będzie jadał słomę, a nie pożerał słabości współsióstr, w moim sercu wilk zamieszka z barankiem, czyli żądza uspokoi się wobec pokory, dziecko we mnie (dobro czyste we mnie) nie dozna krzywdy od złej żmii, czyli nie da się omamić pozornemu dobru, jak to się stało w raju za podszeptem diabła.
Ja w to wierzę! Wierzę, że to możliwe!
Wierzę, że nic nie uczyni mi prawdziwej krzywdy, jeśli to wszystko - jeśli życie swoje - przeżywam w obecności Pana, który przyszedł i wciąż przychodzi - ADWENTUS!
Fot. z internetu. Źródło: http://blog.studioniezapominajka.pl
poniedziałek, 1 grudnia 2014
1 XII, "już i jeszcze nie"
"Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi".
Rzekł mu Jezus: "Przyjdę i uzdrowię go".
Lecz setnik odpowiedział: "Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a sługa mój odzyska zdrowie..." Mt 8,5-11
Jest wołanie i jest natychmiastowa odpowiedź Jezusa: "przyjdę i uzdrowię".
A jednak cud wydarza się wcześniej, Jezus nie musiał wejść do domu.
Pokora setnika, to raz - on wie, że nie jest godzien łaski nawiedzenia Pana. Ale druga sprawa, to jego wiara, która zadziwiła nawet Jezusa.
"Już i jeszcze nie" - to napięcie, które należy do chrześcijaństwa w tym świecie.
Już jesteśmy odkupieni, już mamy Boga na wyciągnięcie ręki w Eucharystii, już możemy żyć miłością, już Jezus panuje po prawicy Ojca...
Ale jeszcze nie widać w nas pełni zbawienia, jeszcze potykamy się o swoje słabości i innych, jeszcze jest zasłona na naszych oczach i nie widzimy Obecnego..., jeszcze wciąż czekamy na paruzję...
Wiara setnika doprowadziła do uzdrowienia już, zanim jeszcze Jezus ruszył...
Chcę dziś i w całym adwencie, żyć świadomie tym napięciem pomiędzy "już i jeszcze nie". Chcę dostrzegać już konkretne łaski tego dnia i dziękować za nie a doświadczając wciąż jeszcze braku, wołać z głębi serca: "Marana Tha".
Fot. z internetu
Rzekł mu Jezus: "Przyjdę i uzdrowię go".
Lecz setnik odpowiedział: "Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a sługa mój odzyska zdrowie..." Mt 8,5-11
Jest wołanie i jest natychmiastowa odpowiedź Jezusa: "przyjdę i uzdrowię".
A jednak cud wydarza się wcześniej, Jezus nie musiał wejść do domu.
Pokora setnika, to raz - on wie, że nie jest godzien łaski nawiedzenia Pana. Ale druga sprawa, to jego wiara, która zadziwiła nawet Jezusa.
"Już i jeszcze nie" - to napięcie, które należy do chrześcijaństwa w tym świecie.
Już jesteśmy odkupieni, już mamy Boga na wyciągnięcie ręki w Eucharystii, już możemy żyć miłością, już Jezus panuje po prawicy Ojca...
Ale jeszcze nie widać w nas pełni zbawienia, jeszcze potykamy się o swoje słabości i innych, jeszcze jest zasłona na naszych oczach i nie widzimy Obecnego..., jeszcze wciąż czekamy na paruzję...
Wiara setnika doprowadziła do uzdrowienia już, zanim jeszcze Jezus ruszył...
Chcę dziś i w całym adwencie, żyć świadomie tym napięciem pomiędzy "już i jeszcze nie". Chcę dostrzegać już konkretne łaski tego dnia i dziękować za nie a doświadczając wciąż jeszcze braku, wołać z głębi serca: "Marana Tha".
Fot. z internetu
Subskrybuj:
Posty (Atom)












