Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotkanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 stycznia 2018

5 I, zbliż się

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”.  (J 1,43-51)

Lubię ten dialog Jezusa z Natanaelem. Rozbraja mnie w nim prosty komunikat Jezusa o Natanaelu, prosty komunikat Jezusa o Jego wiedzy i prosta zapowiedź wydarzeń "więcej niż to".
Tak u progu nowego roku dobrze jest usłyszeć od Jezusa obietnicę, jak i zapewnienie, że mnie zna, jak i opinię dobrą na swój temat (z ust Jezusa).
A warunek jeden, by usłyszeć - zbliżyć się do Jezusa.

wtorek, 31 stycznia 2017

31 I, obrócił się w tłumie

A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»” On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła.  (Mk 5, 21-43)

Uświadomiłam sobie dziś, że tłum nie jest przeszkodą w spotkaniu z Jezusem! Żaden "tłum". Także natłok moich myśli czy uczuć, nawał drobiazgów, które zaprzątają mi serce, nie są przeszkodą w tym, by to, co boli do Jezusa przyprowadzić. Pomimo wszystko, albo właśnie w tym wszystkim... mogę spotkać Jezusa.
Jezus wyczuwa intymność nawet w chórze parafialnym :) czy w zorganizowanej procesji, czy w tłumie gapiów.
Moje najdelikatniejsze i najgłębsze wołanie, moja wyciągnięta dłoń w Jego kierunku, moja tęsknota za zbawieniem dotyka Jezusa. Szata Jego Człowieczeństwa jest bardzo wrażliwa na dotyk, na dotyk potrzeby, szukania, wołania o pomoc... ON taki jest! Nie mogę Go nie kochać!

czwartek, 5 stycznia 2017

5 I, droga do Boga

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” 
Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. (J 1,43-51)

Wczoraj Andrzej przyprowadził Szymona do Jezusa, dziś Filip Natanaela. Tak bardzo osobiście, niejako z serca do serca rozprzestrzenia się wiara. Jak zaczyn...
Dziękuję dziś Bogu za moich przewodników do Niego: zaczynając od Rodziców, dziękuję za Babcię, za panią Jadzię, za kapłanów, za przyjaciół, za wspólnoty, za tych, którym sama staję przewodnikiem, bo to też zobowiązuje i prowadzi do większej miłości Boga.
Papież Benedykt w adhortacji Verbum Domini zachęcał:
Dlatego zachęcam wszystkich wiernych, by odkrywali na nowo osobiste i wspólnotowe spotkanie z Chrystusem, Słowem Życia, które stało się widzialne, i by stawali się Jego zwiastunami, aby dar życia Bożego – komunia – rozprzestrzeniał się coraz bardziej w całym świecie. Uczestniczenie bowiem w życiu Boga, Trójcy Miłości, daje « pełną radość » (por. 1 J 1, 4). Nieodwołalnym darem i zadaniem Kościoła jest dzielenie się radością rodzącą się ze spotkania z Osobą Chrystusa, Słowem Bożym obecnym pośród nas. W świecie, który często uważa Boga za zbytecznego lub obcego, my – podobnie jak św. Piotr – wyznajemy, że tylko On ma « słowa życia wiecznego » (J 6, 68). Nie ma rzeczy ważniejszej od tego, by umożliwić na nowo dzisiejszemu człowiekowi dostęp do Boga – do Boga, który przemawia i przekazuje nam swoją miłość, abyśmy mieli życie w obfitości (por. J 10, 1).
Jeszcze jeden cytat, tym razem z książki Scotta Hahna "Nieście i przyjmujcie Dobrą Nowinę":
"Każdego dnia, w codziennych warunkach, Chrystus wzywa nas do siebie. Nie ma tylko jednego wezwania. Jest ich dużo. I to nie jedno "tak" czyni ucznia. Życie chrześcijańskie jest nieustannym "tak" - "tak" dla prawa Bożego, "tak" dla woli Bożej, "tak" dla łaski Bożej. Im więcej razy wypowiadamy "tak", tym bardziej wzrasta nasza miłość. A im bardziej wzrasta nasza miłość, tym bardziej okazujemy się ewangelizującymi katolikami, dzielącymi się swoją wiarą, głoszącymi Bożą miłość".

poniedziałek, 28 listopada 2016

28 XI, czy blisko czy daleko

...setnik prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie...». (Mt 8,5-11)

Dzisiejsza modlitwa Słowem pokazała mi dwie perspektywy działania Bożego. Jedna "z bliska", kiedy Bóg staje przy człowieku i uzdrawia go. W dzisiejszej Ewangelii Jezus chciał tak uczynić, chciał pójść do domu, gdzie przebywał chory sługa setnika.
Druga perspektywa "z daleka" i tak ostatecznie, na odległość, został uzdrowiony sługa setnika.
Wniosek wysnułam taki:
czy blisko odczuwam obecność Bożą czy wydaje mi się On daleki, Jego troska o mnie (i każdego) i Jego miłość jest równie zaangażowane. I nic z mocy swej nie traci. A ja uwielbiam Go za różnorodność Jego sposobów "podchodów" do ludzi. :)

Fot. z internetu, ze strony, którą przed chwilą odkryłam: www.tesknotazabogiem.pl

niedziela, 25 września 2016

25 IX, moc Eucharystii

Miłosierny Boże, przyjmij z upodobaniem naszą Ofiarę i spraw, aby przez nią otwarło się dla nas źródło wszelkiego błogosławieństwa... (Modlitwa nad darami)

Przypowieść Jezusowa o bogaczu i Łazarzu (Łk 16, 19-31) bardzo mnie konfrontuje z... sobą samą. Dlatego powyżej zacytowana modlitwa nad darami z dzisiejszego dnia, podprowadziła mnie do Źródła wszelkiego błogosławieństwa, jakim tu na ziemi jest Eucharystia. Wierzę w jej moc, która mnie przemienia (tzn. nawraca) i uzdalnia do spotykania tych, którzy są u moich bram...

piątek, 1 lipca 2016

1 VII, wyruszyć za Nim

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim...  (Mt 9,9-13)

Wczoraj dopiero było o tym, że Jezus przeprawił się do Kafarnaum, a dziś już rusza dalej. Zaintrygował mnie dziś ten ruch Jezusa. Ile On się "nachodzi", natrudzi, bym ja mogła (tyś mógł) Go spotkać?! Spotkać z wyruszyć za Nim.

czwartek, 30 czerwca 2016

30 VI, przeprawa

Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę... (Mt 9,1-8)

Jezus przeprawił się do swego miasta. Paralityka zaś przynieśli do Niego - to musiała być też swoista przeprawa...
Czas wakacyjny, to też przeprawy z miejsca na miejsce, z miasta do miasta. A nawet, kiedy nie ruszam się zewnętrznie, to przeprawiam się wewnętrznie :), widząc wiarę i świadectwo ludzkie przynoszę swoje paraliże do Jezusa i wiem, że każde z Nim spotkanie owocuje ku większej miłości. A o to przecież chodzi.

Fot. może ktoś rozpozna, gdzie przeprawiałam się :)

piątek, 1 kwietnia 2016

1 IV, ku Jezusowi

...A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?” Odpowiedzieli Mu: „Nie”. 
On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. 
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci... (J 21,1-14)

Wydarzenie to przypomniało Piotrowi ten pierwszy połów ryb, kiedy spotkał Jezusa i kiedy padając do nóg Pana mówił, by odszedł od niego, bo jest człowiekiem grzesznym.
Tym razem rzucił się w morze, by być blisko Jezusa, by pierwszym zobaczyć Jego oczy, Jego spojrzenie, bo ostatnie pamięta to, sprzed piania koguta w wielki piątek... Piotr leci, rzuca się ku Jezusowi, wie, że tylko w Jezusie, w Jego oczach nigdy nie stracił swojej wartości.
Fot. Zbliża się Biała Niedziela - święto Miłosierdzia - rzućmy się, zbliżmy się do Jezusa, popatrzmy w Jego oczy, dotknijmy Jego ran, w nich nasze się goją...

środa, 30 marca 2016

30 III, "szedł z nimi", idzie z nami

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali...  (Łk 24,13-35)

No i tak - dobra nowina podana jak na dłoni: Jezus jest z nami, nawet gdy my uciekamy od naszej Jerozolimy, od miejsc, gdzie "spodziewaliśmy się" czegoś od Boga i ludzi, według naszego scenariusza i czujemy się rozczarowani.

Zacytuję o. Łusiaka SJ, bo podaje sposób, co mamy robić:
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jak mamy radzić sobie z owymi rozczarowaniami. Powinniśmy wsłuchać się z większą uwagą w nauczanie Jezusa. Powinniśmy dać Mu szansę "wytłumaczenia się", oddając się medytacji Jego słowa. On naprawdę chce nam wszystko wytłumaczyć. Potrzebuje jednak trochę czasu, którego my Mu tak skąpimy.

I jeszcze słowo s. Benedykty od Krzyża (Edyta Stein):
Ten sam Pan, którego Słowo Pisma stawia nam przed oczami, pokazując Go na wszystkich ścieżkach, które przemierzył za życia, mieszka wśród nas, ukryty pod postacią chleba eucharystycznego. Przychodzi do nas codziennie jako Chleb Życia. W tych dwóch postaciach staje się nam bliski i pod tymi dwiema postaciami pragnie, abyśmy Go szukali i znajdowali. Jedna wzywa drugą. Kiedy widzimy oczyma wiary zbawiciela wśród nas, jak opisuje Go Pismo, wtedy rożnie nasze pragnienie przyjmowania Go w chlebie życia. Następnie chleb eucharystyczny podsyca nasze pragnienie coraz głębszego poznania Pana w Piśmie i daje siły naszemu umysłowi w celu lepszego pojmowania.

środa, 9 grudnia 2015

9 XII, ukojenie dla duszy

Czemu mówisz, Jakubie, 
i ty, Izraelu, powtarzasz: 
„Zakryta jest moja droga przed Panem 
i prawo me przed Bogiem przeoczone?” 
Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? 
[...]
Chłopcy się męczą i nużą, 
chwieją się słabnąc młodzieńcy; 
lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,
otrzymują skrzydła jak orły; 
biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.  (Iz 40,25-31)

Tak bardzo lubię teksty adwentowe, te pełne nadziei, te demaskujące moją nieufność, te przypominające mi o moim Bogu i Jego trosce o mnie. Pokazujące Jego tęsknotę za mną.
Ukojeniem dla duszy jest przyjście do Pana, spotkanie.

Ostatnie dwa dni gościł mnie Szczecin. Zrobiłam zdjęcie katedry - zawsze dużej i pięknej :). Ta jej wysokość jest po to, by nie zabłądzić..., by odnaleźć drogę do drzwi Serca Bożego i swojego. Miłosierdzie wydarza się w spotkaniu.
Spotkania w tym roku miłosierdzia życzę! Spotkania z miłością Boga, z Jego Sercem i spotkania ze sobą samym w Sercu Jego...
Bo bramy się otwiera ku spotkaniu.

Fot. Pierwsze zdjęcie figura Niepokalanej przed katedrą szczecińską. Wczoraj pięknie ozdobiona i oświetlona.

niedziela, 15 listopada 2015

15 XI, ku spotkaniu

... Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą.
Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba... Mk 13,24-32

"Wierzę, że pewnego dnia, a będzie to Twój dzień, mój Boże, pójdę ku Tobie chwiejnym krokiem, trzymając na dłoni wszystkie moje łzy, ale mając także to cudowne serce, którym nas obdarzyłeś, serce dla nas zbyt duże, ponieważ zostało uczynione dla Ciebie". J.Leclercq.

wtorek, 20 października 2015

20 X, trakt miłosierdzia

W Krakowie dziś wspominaliśmy św. Jana z Kęt, człowieka mądrego (wykształconego) i pokornego. Jest on jednym z tych, którzy naznaczyli Kraków miłosierdziem.
Znamy z katechizmu uczynki miłosierdzia. Może warto sobie je przypomnieć. Co do ciała:
1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać
i co do duszy:
1. Grzesznych upominać
2. Nieumiejętnych pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych.
Usłyszałam dziś trafne określenie, co do tych uczynków. Są drogą spotkania Boga z człowiekiem. I to w dwie strony: człowiek przez nie spotyka Boga i Bóg przez nie schodzi do człowieka. Trakt miłosierdzia. Wędrujmy w życiu nim!

wtorek, 28 lipca 2015

28 VII, do Namiotu Spotkania

Mojżesz wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem. (Wj 33,7n)

To jest Stary Testament - namiot spotkania poza obozem.
We Wcieleniu Bóg przychodzi i "rozbija namiot" pośród nas.
Ktokolwiek chce zwrócić się więc do Pana może odnaleźć Go bardzo blisko, gdyż jest "obecny przez wszystkie dni aż do skończenia świata".
A czy zwracamy się do Pana? - w codzienności naszej - to już inna sprawa, bardziej aktualna i paląca w odpowiedzi.
Mam tę przywilej, że mieszkam pod jednym dachem z Obecnym... Założyciel dał nam znak konopeum (zasłona na tabernakulum), która czyni swoisty namiot z tabernakulum i zachęca do SPOTKANIA.

Fot. Lampka wieczna przy tabernakulum w naszej szczecińskiej kaplicy - wskazuje na obecność Obecnego.

środa, 22 lipca 2015

22 VII, spotkanie

[Maria Magdalena...] odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus...  (J 20,11-18)

To piękne spotkanie.
Szukać Pana (św. Benedykt przyjmować do zakonu polecił tylko tych, którzy szukają Boga). Odwrócić się, zobaczyć, nie rozpoznać...aż zawoła po imieniu.
Zawoła na pewno! Tylko mieć uszy otwarte, tylko ich nie zatykać!
Zawoła, bo miłuje, bo miłości Pana wody wielkie nie zdołają ugasić, nie zatopią jej rzeki (por. Pnp 8,6-7).

środa, 15 kwietnia 2015

15 IV, jaka jest prawda?

...Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 
[...] Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (J 3,16-21)

Czemu tak często człowiek obawia się Boga, a jeszcze częściej obwinia Boga i wręcz Boga w swym sercu potępia?!
Czemu nie widzimy Boga, który DOBRY jest? Może dlatego, że łatwiej "zwalić" zło tego świata na jego Stworzyciela niż zobaczyć, że samemu bardziej umiłowało się ciemność...
Zbliżyć się do światła, zbliżyć się do Boga... to decyzja moja, to mój krok. Bóg jest delikatny i nie przekracza moich granic. Raz tylko to uczynił (!), kiedy stał się Człowiekiem i przyjął wszystkie moje ludzkie zmagania na siebie.
Jeśli zbliżę się dziś do Niego, to się okaże, że wszystkie moje uczynki są dokonane w Nim, to znaczy, że nie są poza Bożym zasięgiem. Jeśli się zbliżę do Niego, to będę widziała, że moje życie w żadnej z chwil nie wymknęło się z rąk Bożych. Zobaczę też, że On mnie zbawia, to znaczy ratuje mnie z odrzucenia, które przeżywać mogę w relacjach ludzkich, czy we własnym sercu, ratuje z potępienia, którym czasem inny człowiek potrafi "obdarzyć"... Jeśli zbliżę się do światła, którym jest Jezus Chrystus, wejdę w sferę Bożą i nie mam już czego się lękać!
Bóg posyła Jezusa, bo mnie miłuje i to jest prawda!

Fot. z internetu. Ta dziewczynka zachęca mnie, by być tak prostym i wdzięcznym przed Bogiem...
W tej kwestii prostoty i zaufania, przeżyłam dziś dość ciekawą sytuację.
Chciałam zabrać siostrę z południa Polski, która nas odwiedziła nad morze. Wyjechałyśmy sporo przed południem, pod domem złapała już nas mżawka a potem jechałyśmy w deszczu. Miałam po wyjeździe ze Szczecina wątpliwości, czy nie zawrócić, kiedy wycieraczki w aucie musiały chodzić częściej. Ale wewnątrz modliłam się i byłam pewna, że dobrze zadecydowałam co do tego wyjazdu. W pewnym momencie, kiedy nic nie wskazywało, że się przejaśni, siostra M. odezwała się do mnie: "Podziwiam siostry wiarę...". Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: "Zadecydowaliśmy wczoraj razem z Nim. Nie wiem, jak On to zrobi, my nie mamy ze sobą nawet parasola. Wie, że jedziemy..."
Parasol nie był potrzebny. Słońce wyszło, morze szumiało, wiatr dawał o sobie znać tak, że Ewangelie z  poprzednich dni o szumie wiatru mi się przypomniały.
Bóg jest dobry! Nawet, gdyby nie było dziś słońca, też jest dobry!

piątek, 10 kwietnia 2015

10 IV, po tej nocy spotkanie

...tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. 
A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?” Odpowiedzieli Mu: „Nie”. On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze... (J 21,1-14)

To jeden z fragmentów Ewangelii, które lubię najbardziej.
To spotkanie z Jezusem zmartwychwstałym karmi moje serce miłością i nasyca mnie. Ta obecność Jezusa, taka troskliwa, dyskretna, miłująca, i podnosząca...
Dziś trzy aspekty:
1. "Dzieci" - kiedy ktoś tak woła do innych, to pokazuje im, że są w relacji do starszych, tu - do Ojca. Ja w modlitwie właśnie tak odczytałam to wezwanie. Bo pewnie można jeszcze i "poniżająco", można pokazać takim wezwanie, że jesteś tylko dzieciakiem. Ale i tak w tym pejoratywnym wezwaniu też zauważam odniesienie relacyjne.
Czasami spowiednik wymawiał po spowiedzi moje imię w formie zdrobniałej. Nie czułam się dzieciakiem, czułam się dzieckiem Ojca, umiłowanym.
2. "To jest Pan" - Jan de best! Potrzebuję czasem wskazówki, a czasem sama nią jestem... Obecność Boga widzą prorocy. Przez chrzest święty mamy tę funkcję prorocką w sobie i warto z niej korzystać, przez odsłanianie obecności Boga w świecie współczesnym.
3. Piotr rzucający się w morze - to się wydarzy za chwilę, kiedy dopłynie do brzegu, to spotkanie z Jezusem...bardzo mnie wewnętrznie porusza. Nie napiszę nic więcej. Chcesz, to usiądź, pomedytuj, wleź w skórę Piotra, podryfuj po falach zewnętrznych i... wewnętrznych własnych zahamowaniach, i poczuj miłujący wzrok Jezusa i swoją miłość do Niego... Bo osobiste z Jezusem takie spotkanie jest doświadczeniem nieba.

Fot. To jest to miejsce...nad jeziorem Galilejskim. A bardziej jeszcze warto odkryć takie miejsce w swoim sercu...

wtorek, 7 kwietnia 2015

7 IV, nie wiedziała, że to Jezus

Maria Magdalena stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów [...]. 
I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. 
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus...  (J 20,11-18)

Ujrzała stojącego Jezusa.Tego się nie spodziewała, szukała Go leżącego. :)
Miałam taki moment, kiedy wydawało mi się, że gdzieś Jezusa zgubiłam, a On okazało był blisko, był w tym wszystkim, co mnie spotykało, ale ja nie wiedziałam, że to Jezus... Kiedy zależało mi bardzo na Nim i chciałam Go zabrać, On się odezwał: "To Ja Jestem".
MÓJ BÓG OBECNY!
Rozpoznawać Obecnego w codzienności, to łaska! Jezus sam otwiera oczy i serce na spotkanie.
A z mojej strony?
Być w swojej codzienności całą sobą w "tu i teraz", być we wszystkim, co przychodzi, czego doświadczam, co czuję, czego się obawiam, za czym tęsknię. I szukać Go i pytać o Niego.

Fot. z internetu

poniedziałek, 9 lutego 2015

9 II, moje dotykanie

... gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy do osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. (Mk 6,53-56)

Wczoraj skupiłam się na dotyku Jezusa. Dziś na swoim.
Bo jak się mówi, że do tanga trzeba dwojga, tak i do spotkania trzeba obu stron.
Jezus może uzdrawiać nas bez nas i to czasem robi. Ale skoro Bóg nas stworzył relacyjnymi, to...
Tu zacytuję refren dzisiejszego psalmu: Radością Pana dzieła, które stworzył.
Całe stworzenie jest sobą i tym czym jest, niesie Bogu radość. Człowiek też ma być radością Boga. Bóg zbliża się do człowieka w Jezusie, do mnie się zbliża. Więc i ja do Niego chcę się zbliżać, chcę Go dotykać. Chcę być Jego radością! :)
Chcę Go dotykać też na różne sposoby (jak i On mnie). Chcę Go dotykać wiarą, nadzieją, miłością. Chcę Go świadomie dotykać w sakramentach, w Słowie, w drugim człowieku, chcę Go dotykać w sobie.
Wiem, że ten dotyk jest przyjęciem łaski, jest wyrazem mej otwartości i przepustowości. Jest spotkaniem.

Pamiętam, jak zależało mi na tym, żeby świadomie dotknąć pustego grobu, pamiętam, że chciałam pocałować ziemię, po której On chodził... Mam czucie w ciele, mam sprawne zmysły, uważam, że dotyk jest normalnością w kontakcie z rzeczywistością :).

Fot. tym razem z internetu.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

29 XII, Prawo i Duch

Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. 

Maryja i Józef robią coś, co nakazuje Prawo.
Duch Święty robi w Symeonie swoje...
Czasem dyskutujemy we wspólnocie nad czynnościami z prawa wynikającymi i z ducha. Czasem oceniamy się wzajemnie i osądzamy. To takie ludzkie.
Dzisiejsze Słowo niesie dobrą nowinę: Duch działa kędy chce, Prawo nie jest Mu przeszkodą, a nawet - jak dziś - jest możliwością spełnienia obietnicy!:

A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: 
"Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. 
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, 
któreś przygotował wobec wszystkich narodów: 
światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela". Łk 2, 22-35

Fot. Na pierwsze patrz, z drugiego czytaj. Zapraszam do bycia barankiem :)

środa, 10 grudnia 2014

10 XII, ruszyć w podróż

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Mt 11,28-30

Jak dobrze, że to słowo dziś pada. Jezus przychodzi z tym, co potrzebne. I zaprasza nas do przyjścia do Niego.
Ważny jest mój krok w Jego stronę. Czasem, to dłuższa podróż... ale ważny jest już pierwszy krok, decyzja na spotkanie.
Ja jestem w tej podroży. A ty?

ADWENTUS - przyjść do Przychodzącego!